Najnowsze wpisy

wtorek, sierpnia 30, 2016

Twoje dziecko jest trudne? Spokojnie! To normalne!


Jako osoba, która nie lubi poradników zaskakująco dużo ich czytam ostatnimi czasy. Większość z tych specjalistycznych wywodów jak na mój gust nie jest warta funta kłaków. Porady Amerykańskich naukowców mają się nijak do naszych realiów. Inna kultura, inna mentalność, inne zasoby. Zaczynając czytanie tej książki już przygotowywałam się na właśnie takie porady z kosmosu. Rozczarowałam się. Rozczarowałam pozytywnie (choć podobno nie można rozczarować się pozytywnie ;) ).

Tak, książka nie traktuje o naszych realiach. Tak, książka opisuje sytuację w USA. Tak, książka pokazuje chwilami całkowicie obcą nam rzeczywistość. Co więc sprawia, że warto ją jednak przeczytać?

Ano lepiej w opisywanych przypadkach uczyć się na błędach innych. U nas moda na posiadanie własnego psychiatry dopiero nadchodzi. Chwalenie się bo inaczej tego nazwać nie umiem zaburzeniami psychicznymi nie jest jeszcze tak bardzo modne, raczej nadal to temat wstydliwy. Stawianie diagnoz i leczenie się przez internet to już jednak zaczyna się stawać naszą domeną.

Kiedy zaczynają się kłopoty lubimy mieć proste rozwiązanie. W zasadzie wcale się temu nie dziwię. Fajnie jest mieć świadomość, że problem ma jakąś nazwę i daje się go zażegnać zwykłą pigułką.

My rodzice lubimy porównywać nasze dzieci. I zaczyna się to już na samym początku. Moje dziecko ma już ząbki, a twoje? Moje siada, chodzi, raczkuje. Jak twoje nie raczkuje to będzie dyslektykiem, jak nie siada nie będzie umiało dodawać itp.. I patrzysz na to swoje dziecko wieczorem gdy śpi i drżysz o to co będzie w przyszłości. Myślisz sobie, dziś biegało jak oszalałe, potem krzyczało i turlało się po ziemi, a potem siadło osowiałe. Koleżanki dziecko tak nie robi. Co się dzieje?

Wejdź jeszcze na jakieś forum dla rodziców, a pozostaje tylko brać sznura i na góra.

Potem dziecię idzie do przedszkola, szkoły itp... i tam niestety w dużej mierze nauczyciele niewiele mający wspólnego z psychologiem czy psychiatrą zalecają to i owo, bo to twoje dziecko zachowuje się "dziwnie".

Jeżeli tylko macie takie myśli, to przeczytajcie tę książkę. Od razu wyleczycie się z myśli o dziwnym dziecku.

Autor w naprawdę rozsądny sposób wyjaśnia co i jak. Dlaczego niektóre z zachowań dzieci są takie, a nie inne. Dobra, o wielu z tych zachowań wiedziałam, wiedziałam również jak sobie z nimi poradzić, ale nie wiedziałam jaką maja "historię". O niektórych nie miałam pojęcia.

"Rodzice często szybko i intuicyjnie łapią, w czym rzecz, gdy tłumaczę in, ze wybuchowe działania dzieci mogą być wołaniem o częstszy i bardziej przewidywalny kontakt z ojcem i matką oraz większe rodzicielskie zaangażowanie. Łapią to w lot, bo taki rodzaj dynamicznego napięcia w relacjach rodziców z dzieckiem jest czymś naturalnym, wrodzonym. Rodzicielskie i dziecięce mózgi mają odpowiednie "oprogramowanie", aby takiej sytuacje obsłużyć. Dowiedzieliśmy się tego od świętej pamięci sir Johna Bowlby'ego brytyjskiego psychologa. Bowlby dużo pisał o dzieciach jako specjalistach od zachowań mających na celu nakłanianie (jeśli nie wręcz - zmuszanie) rodziców do fizycznej i emocjonalnej obecności w pewnych ważnych dla nich momentach. W taką zdolność wyposażyła dzieci ewolucja. Przez wiele tysiącleci ludzie żyli w środowisku, w którym przeżycie najmłodszych zależało przede wszystkim od ich zdolności odpowiedniego zaalarmowania opiekunów, gdy potrzebna była ich obecność. "

Warto przeczytać tę książkę, żeby uzmysłowić sobie, że masz najnormalniejsze dziecko na świecie, a przypadkowi specjaliści od wychowania powinni się gonić.

Gdybyście chcieli kupić tę książkę to Wydawnictwo Znak, które dostarczyło mi książkę do recenzji ma dla was rabat KLIK

poniedziałek, sierpnia 29, 2016

Co uczula w kosmetykach?

Pytanie pojawiające się regularnie czy to w komentarzach czy w mailach. Co z tego składu czuliło? Co może w tym składzie uczuli?
I znowu niestety nie mam dla Was żadnych konkretów. W zasadzie to chyba powinna zrobić długą pauzę i napisać

Uczulić może wszystko!!!

Są substancje, które teoretycznie uczulają częściej niż inne. Ale bo jak to ze mną bywa ale musi być.

Po pierwsze. Z moich obserwacji wynika, że obecnie nie ma już czegoś takiego jak "typowy składnik uczulający". Co ciekawe, przy obecnej ilości kosmetyków jakie stosujemy może nas uczulić coś co do tej pory nie uczulało.

Po drugie. Substancje pochodzenia naturalnego też uczulają i po mailach jakie dostaję mam wrażenie, że częściej uczulają niż tzw. chemiczne składniki *

Po trzecie. Alergia pokarmowa na dany składnik wcale nie oznacza, że wystąpi na niego również alergia kontaktowa.

Po czwarte. Niektóre składniki z dwóch różnych kosmetyków mogą ze sobą "przereagować" i wywołać alergię. Dlatego im mniej kosmetyków tym lepiej.

Po piąte. Nie każde stężenie składnika uczulającego wywoła alergię.

Po szóste. Czasami składniki towarzyszące alergenowi potrafią zniwelować jego działanie. 

To wszystko sprawia, że ... tak trudno ustalić co nas uczula.

Jeżeli wystąpi reakcja alergiczna na nowy kosmetyk nie wywalajcie go od razu do kosza tylko porównajcie składy z kosmetykami które was nie uczulają. Być może uda Wam się namierzyć kilka składników które nie występują w nieuczulających produktach.  I drogą eliminacji wytropić winowajcę.

Zwracałam Wam uwagę w kilku analizach na zawartość kwasku cytrynowego - robię to dlatego, że wiele mam pisze, że to właśnie on uczulił dziecko. Jeżeli częściej będę miała takie sygnały odnośnie innych składników to na pewno też Wam o tym będę wspominać w analizach.

*dlaczego pisze tzw. chemiczne. Moi drodzy naturalne składniki to też chemia. Chemia otacza Was wszędzie. Ba, warto sobie uzmysłowić, że te znienawidzone oleje mineralne to też pochodne naturalnych składników. Wszak ropa naftowa to ciekła kopalina powstała ze szczątków roślinnych i zwierzęcych.
Uzmysłówcie sobie również jeszcze jedną rzecz. Składniki tzw. pochodzenia naturalnego, znajdujące się w kosmetykach też przeszły obróbkę chemiczną. Nikt przecież nie wycisnął soku z danej rośliny do kremu którego używacie.

niedziela, sierpnia 28, 2016

Sroka Testuje: Anthyllis Baby Płyn i Szampon Do Kąpiel

Producent pisze

Delikatny płyn do kąpieli i szampon 2w1 z proteinami ryżu i ekstraktem z hibiskusa z upraw organicznych. Dzięki tym składnikom włosy pozostają miękkie i się nie elektryzują. Zawiera łagodne środki powierzchniowo czynne. Stworzony na bazie tensydów roślinnych otrzymanych z oliwy z oliwek. PH kosmetyku jest neutralne dla skóry.

Skład

Aqua, Sodium Myristoyl Sarcosinate, Disodium Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Olivamidopropyl Betaine**, Oryza Sativa (Rice) Extract*, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Olivoyl Isethionate**, Glycerin, Lacid Acid, Parfum, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Hibiscus Esculentus Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.


Bardzo dobry skład. Naprawdę nie mam się do czego doczepić. Sporo cennych składników, niektóre z nich wysoko w składzie. Bezpieczne konserwanty.


Konsystencja

Konsystencja dość lejąca, lekko żelowa.

Użytkowanie

Płyn ma bardzo delikatny, przyjemny i dość neutralny zapach. Dobrze się pieni. Myje delikatnie. Nie pozostawia suchej czy ściągniętej skóry. Włosy po umyciu tym produktem całkiem nieźle się rozczesują, są miękkie, sypkie i nie elektryzują się.

Wnioski

Płyn ma bardzo dobry skład – jeden z lepszych jakie widziałam. Bardzo dobrze się pieni co jest rzadkością wśród eko płynów. Ma fantastyczny zapach, który do tego jest moim zdaniem bardzo neutralny. Bardzo dobry produkt w bardzo dobrej cenie.

Ocena:

5 gwiazdki na 5 możliwych 




 Anthyllis Baby Płyn i Szampon Do Kąpiel możecie kupić TUTAJ

Tekst powstał dla Natuli i możecie go przeczytać również TUTAJ


sobota, sierpnia 27, 2016

Analiza: Lidl Cien Baby


Nie wiem czy to kosmetyki z serii limitowanej czy wejdą na stałe, ale bardzo dużo osób o nie pytało.

Cien Baby, Care Bath 

Pielęgnacyjna kąpiel zwłaszcza dla delikatnego i łagodnego oczyszczenia delikatnej skóry niemowlęcia. Nadaje się także idealnie do codziennej pielęgnacji ciała osób dorosłych.
  • nie zawiera mydla
  • pH neutralne
  • nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników

Skład:  Aqua
Lauryl Glucoside - środek powierzchniowo czynny pochodzenia naturalnego, zwiększa lepkość produktów,
Cocamidopropyl Betaine - substancja pochodzenia roślinnego (przeważnie), detergent,
Sodium Citrate -  regulator pH, zwiększa trwałość kosmetyku,
Panthenol- prowitamina B5, działa łagodząco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę, utrzymuje odpowiednie nawilżenie włosa, zapobiegając jego wysuszaniu,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, ma działanie łagodzące, przeciwzapalne, antybakteryjne,
Sodium Levulinate - stabilizator pH, konserwant,
Glyceryl Oleate – substancja pochodzenia naturalnego, emulgator, emolient, substancja konsystencjotwórcza, ma właściwości nawilżające, natłuszczające, zmiękczające,
Coco Glucoside - substancja pochodzenia naturalnego, detergent, emulgator,
Glycerin - substancja pochodzenia naturalnego, gliceryna, substancja nawilżająca, łagodząca podrażnienia, wygładzająca,
Citric Acid – kwas cytrynowy, konserwant, regulator pH,
Glyceryl Caprylate - emolient,
Parfum,
Sodium Hydroxide - substancja buforująca
p-Anisic Acid - substancja zapachowa,
Levulinic Acid - konserwant,


SROCZE WNIOSKI:
Jest dobrze. Fajny skład, konserwanty w porządku, detergenty też ok. Cena też nie jest zła nie ma się co czepiać.

Cien Baby, Shampoo


Szampon z łagodnymi tensydami i kojącym ekstraktem z rumianku oczyszcza delikatnie włosy i wyjątkowo delikatnie pielęgnuje wrażliwą skórę głowy niemowlęcia. Nadaje się także idealnie do codziennej pielęgnacji ciała osób dorosłych.
  • nie zawiera mydła
  • pH neutralne
  • nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników
Skład: Aqua,
Lauryl Glucoside - środek powierzchniowo czynny pochodzenia naturalnego, zwiększa lepkość produktów,
Cocamidopropyl Betaine - substancja pochodzenia roślinnego (przeważnie), detergent,
Panthenol- prowitamina B5, działa łagodząco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę, utrzymuje odpowiednie nawilżenie włosa, zapobiegając jego wysuszaniu,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, ma działanie łagodzące, przeciwzapalne, antybakteryjne,
Glycerin - substancja pochodzenia naturalnego, gliceryna, substancja nawilżająca, łagodząca podrażnienia, wygładzająca,
Glyceryl Oleate – substancja pochodzenia naturalnego, emulgator, emolient, substancja konsystencjotwórcza, ma właściwości nawilżające, natłuszczające, zmiękczające.
Coco Glucoside - substancja pochodzenia naturalnego, detergent, emulgator,
Sodium Levulinate - stabilizator pH, konserwant,
Sodium Cocoyl Glutamate - detergent,
Parfum,
Citric Acid – kwas cytrynowy, konserwant, regulator pH,
Levulinic Acid - konserwant,
Polyquaternium-10 - substancja zmniejsza elektryzowanie się włosów, poprawia rozczesywalność,
 p-Anisic Acid - substancja zapachowa,
Sodium Hydroxide - substancja buforująca,

SROCZE WNIOSKI:
Wszystko w zasadzie jak powyżej. Czyli detergenty Ok, konserwanty Ok, składniki aktywne wysoko. Cena też fajna.

Cien baby, Head-To-Toe Washing Gel

Żel do mycia - od głowy do stóp - z kojącym ekstraktem z rumianku dokładnie i łagodnie oczyszcza wrażliwą skórę niemowlęcia oraz jego delikatnie włosy. Łagodna receptura z proteinami pszenicy jest wyjątkowo delikatna dla skóry, sprawia, iż skóra staje się gładka i przyjemna w dotyku. Nadaje się także idealnie do codziennej pielęgnacji ciała osób dorosłych.
  • nie zawiera mydła
  • pH neutralne
  • nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników
Skład: Aqua,
Lauryl Glucoside - środek powierzchniowo czynny pochodzenia naturalnego, zwiększa lepkość produktów,
Cocamidopropyl Betaine - substancja pochodzenia roślinnego (przeważnie), detergent,
Disodium Cocoyl Glutamate - substancja pochodzenia naturalnego, detergent,
Panthenol- prowitamina B5, działa łagodząco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę, utrzymuje odpowiednie nawilżenie włosa, zapobiegając jego wysuszaniu,
Hydrolyzed Wheat Protein - substancja pochodzenia naturalnego,  hydrolizowane proteiny pszenicy, substancja nawilżająca,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, ma działanie łagodzące, przeciwzapalne, antybakteryjne,
Sodium Citrate -  regulator pH, zwiększa trwałość kosmetyku,
Glycerin - substancja pochodzenia naturalnego, gliceryna, substancja nawilżająca, łagodząca podrażnienia, wygładzająca,
Glyceryl Oleate – substancja pochodzenia naturalnego, emulgator, emolient, substancja konsystencjotwórcza, ma właściwości nawilżające, natłuszczające, zmiękczające.
Coco Glucoside - substancja pochodzenia naturalnego, detergent, emulgator,
Sodium Coco-Glucoside Tartrate- detergent,
Citric Acid – kwas cytrynowy, konserwant, regulator pH,
Sodium Levulinate - stabilizator pH, konserwant,
Parfum,
p-Anisic Acid - substancja zapachowa,
Levulinic Acid - konserwant,
Sodium Hydroxide - substancja buforująca,

SROCZE WNIOSKI:
I kolejny produkt wart uwagi. Składniki aktywne wysoko, niezłe detergenty podobnie jak i konserwanty.

Cien Baby, Nappy Rash Cream

Krem ochronny z tlenkiem cynku pielęgnuje skórę w obszarze stosowania pieluszki i zabezpiecza skórę przed skutkami zawilgocenia i ranami.
  • produkt nieperfumowany
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników
Skład:
Aqua
Zinc Oxide - tlenek cynku, ma działanie przeciwbakteryjne, łagodzi podrażnienia skóry i pomaga wyleczyć jej stany zapalne,
Talc - talk, wypełniacz, susbtancja konsystencjotwórcz, pochłaniacz wilgoci,
Lanolin - lanolina, naturalny emulgator, zatrzymuje wodę w naskórku, zmniejsza szorstkość skóry,
Glycine Soja (Soybean) Oil - olej sojowy, emolient, jest to olej bogaty w NNKT czyli niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, szczególnie w kwas linolowy. Ma działanie nawilżające, natłuszczające,
Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate- substancja o właściwościach nawilżających i natłuszczających,
Ethylhexyl Stearate - emolient, emulgator o właściwościach nawilżających,
Cera Alba - wosk pszczeli, stabilizator emulsji, emolient,
Hydrogenated Vegetable Oil - olej roślinny, właściwości natłuszczające,
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - substancja pochodzenia naturalnego,olej ze słodkich migdałów, substancja natłuszczająca, nawilżająca,
Sodium Chloride - sól, stabilizator,
Levulinic Acid - konserwant,
Glyceryl Caprylate - emolient,
p-Anisic Acid - substancja zapachowa,
Levulinic Acid - konserwant,
Sodium Hydroxide - substancja buforująca,
Glycerin - substancja pochodzenia naturalnego, gliceryna, substancja nawilżająca, łagodząca podrażnienia, wygładzająca,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, ma działanie łagodzące, przeciwzapalne, antybakteryjne,
Alpha Terpineol - substancja zapachowa, 
Citric Acid – kwas cytrynowy, konserwant, regulator pH,

SROCZE WNIOSKI:
Tu jestem pół na pół. I już nawet nie obecność tlenku cynku to spowodowała, tylko zawartość oleju sojowego. Coraz częściej czytam o tym, że to nie jest najlepszy składnik również dla dzieci. Niby nie ma się czego obawiać, ale wolę dmuchać na zimne. Tym bardziej, że producent pisze o stosowaniu u noworodków.

Cien baby, Tender Cream

Delikatny krem z wysokiej jakości olejkami pielęgnacyjnymi, takimi jak  olejek migdałowy i słonecznikowy sprawia, iż skóra niemowlęcia staje się jedwabista w dotyku. Nadaje się także idealnie do codziennej pielęgnacji ciała osób dorosłych.
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników
Skład:
Aqua,
Glycine Soja (Soybean) Oil - olej sojowy, emolient, jest to olej bogaty w NNKT czyli niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, szczególnie w kwas linolowy. Ma działanie nawilżające, natłuszczające,
Cera Alba - wosk pszczeli, stabilizator emulsji, emolient,
Helianthus Annuus Seed Oil - olej słonecznikowy , emolient, wzmacnia barierę naskórkową, zmiękcza i wygładza skórę, działa przeciwzapalnie,
Glycerin - substancja pochodzenia naturalnego, gliceryna, substancja nawilżająca, łagodząca podrażnienia, wygładzająca,
Sorbitan Oleate - emulgator,
Polyglyceryl-3 Polyricinoleate - emulgator,
Sorbitol -substancja pochodzenia naturalnego, ale również i syntetycznego, humekant, w paście pełni rolę słodziku,
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - substancja pochodzenia naturalnego,olej ze słodkich migdałów, substancja natłuszczająca, nawilżająca,
Sodium Levulinate - stabilizator pH, konserwant,
Magnesium Sulfate -stabilizator emulsji,
Levulinic Acid - konserwant,
Tocopherol - witamina E , posiada właściwości wolnorodnikowe, nawilża, uelastycznia, zapobiega powstawaniu zmarszczek, konserwant,
Parfum,
Hydrogenated Palm Glycerides Citrate - emulgator,
p-Anisic Acid - substancja zapachowa,
Sodium Hydroxide - substancja buforująca,
Alpha Terpineol - substancja zapachowa,
Glyceryl Caprylate - emolient,

SROCZE WNIOSKI:
Wszystko jak powyżej, czyli mam wątpliwości odnośnie oleju sojowego.

Cien baby, Nourishing Oil

Olejek do pielęgnacji z wartościowymi składnikami wyjątkowo delikatnie  i łagodnie czyści i pielęgnuje wrażliwą skórę niemowląt, zwłaszcza w miejscu stosowania pieluszek. Preparat idealny także do masażu lub codziennej pielęgnacji ciała osób dorosłych.
  • bez olejów mineralnych
  • bez silikonów
  • bez środków konserwujących 
  • bez barwników

Skład: 
Glycine Soja (Soybean) Oil - olej sojowy, emolient, jest to olej bogaty w NNKT czyli niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, szczególnie w kwas linolowy. Ma działanie nawilżające, natłuszczające,
Ethylhexyl Stearate - emolient, emulgator o właściwościach nawilżających,
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - substancja pochodzenia naturalnego,olej ze słodkich migdałów, substancja natłuszczająca, nawilżająca,
Chamomilla Recutita Flower Extract - ekstrakt z rumianku pospolitego, ma działanie łagodzące, przeciwzapalne, antybakteryjne, 
Tocopherol - witamina E , posiada właściwości wolnorodnikowe, nawilża, uelastycznia, zapobiega powstawaniu zmarszczek, konserwant,
Ascorbyl Palmitate - ester kwasu askorbinowego, antyoksydant,
Parfum,
Tocopheryl Acetate- pochodna witaminy E , posiada właściwości wolnorodnikowe, nawilża, uelastycznia, zapobiega powstawaniu zmarszczek,
Hydrogenated Palm Glycerides Citrate - emulgator,
Lecithin - emulgator,

SROCZE WNIOSKI:
I znowu olej sojowy obniża ocenę w moich oczach.

piątek, sierpnia 26, 2016

Soap Deli czyli kolejne cudowne mydła odkryte!

Kiedy dowiedziałam się jak Ewa robi swoje mydła musiałam spróbować.
Ok, przyznaję się mam przed oczyma sielski obrazek. Ewa wstaje rano w zwiewnej sukience biegnie na bosaka (bez wianka na głowie ;) ) do swojego ogrodu zbiera warzywa i owoce żeby po południu móc zrobić trochę mydła.

Dobra nie wiem nawet czy Ewa ma ogród, ale wiem, że mydła robi świetne.

To co sama mi napisała
Robię mydła sodowe, metodą tradycyjną na zimno. Przetłuszczone o 7%. Tylko z dobrych składników. Baza to: zmydlona oliwa z oliwek extra vergine (nie pomace!), masło shea nierafinowane (15% masy olejów), olej kokosowy i olej rycynowy. Dodatki stanowią soki i przeciery warzywne pochodzące z certyfikowanych upraw, które też robię sama. Wszystkie mydła natłuszczają i pielęgnują skórę, a także są trwałe i dobrze się pienią, a warzywa dodają tylko dodatkowych właściwości.
Nie używam oleju palmowego ze względów ideologicznych (ochrona orangutanów, mieszkańców i lasów). 

Czy ja mogłabym się oprzeć takim cudom? Na no nie!

Od czego by tu zacząć może od Banana

Mydło Bananowe – z dodatkiem prawdziwego pieczonego banana. Szczególnie polecane dla skóry suchej. Banan jest bogaty w witaminy z grupy B, A, C i E oraz minerały. Jest bardzo dobrym uzupełnieniem masła shea i oliwy. Pachnie oliwką i orzechami. Dostępne jest również o zapachu waniliowym (wanilia bez alergenów) 

Skład: oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, olej kokosowy, woda, masło shea nierafinowane, soda kaustyczna – nieobecna w mydle, niezbędna do zmydlenia olejów, bananowa pulpa, olej rycynowy.

Pomyślałam, że będzie to idealne mydło dla Rycerza. Na jego suchą skórę na nogach. Niestety jak tylko idzie do przedszkola powraca problem uczulenia i pojawiają się od razu suche placki na nogach.

Nie pomyliłam się. Mydło nie wysusza skóry, a powiedziałbym, że lekko natłuszcza. Pozostawia na skórze jakby lekko tłustawą warstwę. Dobrze się pieni i bardzo przyjemnie się go używa. Rycerz zaś kiedy dowiedział się z czego jest owo mydło co wieczór chce się myć bananem :)

Mydło Dyniowe – mydło z prawdziwą dynią, bogatą w witaminy A, C i hydroksykwasy, pozostawi Twoją skórę świeżą i piękną. Dedykowane zwłaszcza dla skóry z zaskórnikami, ponieważ doskonale oczyszcza pory.
Skład: oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, olej kokosowy, woda, masło shea nierafinowane, soda kaustyczna – nieobecna w mydle, niezbędna do zmydlenia olejów, dynia, olej rycynowy

To mydło wybrałam dla siebie. Skłonność mojej skóry do zanieczyszczeń od dłuższego czasu mnie wkurza. Spora ilość kosmetyków jakie testuję nie bardzo sprzyja utrzymaniu cery w idealnym stanie. Co tu mówić, najlepiej znam swoją skórę na twarzy dlatego w pierwszej kolejności na niej lądują różne wynalazki.
Faktycznie mydło sprawdziło się u mnie idealnie. Skóra szybciej wracała do stanu sprzed eksperymentów.
Skóra po użyciu mydła jest lekko ściągnięta, ale co ciekawe nie przesusza się . Mydło dobrze się pieni, ładnie domywa skórę i czego chcieć więcej ?

Mydło Pomidorowe – pomidor jest bogatszy od innych warzyw w hydroksykwasy dlatego szczególnie dobrze sprawdzi się dla skóry przetłuszczającej się, z bliznami po trądziku, ponieważ działa łagodząco na stany zapalne i wygładzająco na naskórek. Mydło pachnie masłem shea i oliwką.
Skład: oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, olej kokosowy, woda, masło shea nierafinowane, soda kaustyczna – nieobecna w mydle, niezbędna do zmydlenia olejów, sok pomidorowy, olej rycynowy

Kolejne  mydło w zasadzie dla mnie. Z myślą o niespodziankach jakie czasami potrafią mnie odwiedzić. I znowu nie zawiodłam się. Podobnie jak w przypadku innych mydeł to nie wysusza,  choć podobnie jak dyniowe lekko ściąga skórę. Jak cała reszta dobrze się pieni, kremową bardzo przyjemną pianą.

Mydło oliwkowe 100% z lawendą
Mydło 100% tylko na oliwie z oliwek extra vergine z dodatkiem naturalnego olejku lawendowego. Musi długo leżakować, bo aż pół roku. Bardzo delikatne.

Oto mydło którego byłam bardzo ciekawa. Pachnie bardzo delikatnie lawendą. Praktycznie się nie pieni - to może być problem dla tych, którzy pianę uznają za objaw mycia. Ja na całe szczęście nie mam z tym problemów. Mydło bardzo delikatnie myje i pozostawia na powierzchni skóry taką jakby lekko tłustą warstwę. Kolejne fantastyczne mydło, które ratuje suchą skórę na nogach mojego syna. Soap



Te cudowne mydła możecie kupić TUTAJ  


czwartek, sierpnia 25, 2016

Co będzie potem jak ktoś pocieszy Maciupka?

Muminki poznałam w najgorszy z możliwych sposobów. W TV leciała bajka produkcji Semafor. Obrzydliwe kukły w mrocznym prawie gotyckim klimacie. Bałam się ich najzwyczajniej w świecie i przez to znielubiłam Muminki.

Długie lata po tym paskudnym doświadczeniu nie mogłam patrzeć na Muminki, czy to w wersji książkowej czy filmowej.  Do tej zaś pory nie mogę zdzierżyć "O czym szumią wierzby" - kto widział serial dla dzieci z 1984 roku ten chyba zrozumie.

Ale nie miałam pisać o tym co zrujnowało moją psychikę kiedy byłam dzieckiem ;) .

Dziś o dwóch książkach o Muminkach. Obie książki napisane rymowaną prozą (czy jest w ogóle taki termin? ). Owo rymowanie świetnie wprowadza rytm do opowiadania.

Pierwsza została wydana Co było potem?
Fajna opowieść o niebezpiecznej przygodzie podczas której ubijamy śmietankę :)
 Smaczku całej książce dodają ilustracje powycinane tu i ówdzie :)
Wielka przygoda Muminka i Mimbli czasami straszna czasami śmieszna co jakiś czas gości na naszym wieczornym czytaniu. Czasami przez te cudne ilustracje ciężko usnąć :), trzeba wszak sprawdzić czy dziura jest na swoim miejscu.



To za jej sprawą tej książki kupiliśmy Kto pocieszy Maciupka?
Tym razem Rycerz się wzrusza za każdym razem podczas lektury. Bardzo przemawia do niego samotność Maciupka.
Za każdym razem Rycerz zastanawia się czy aby Maciupek spotka Drobinę.
I ponownie mamy fajne ilustracje. I cały przegląd Muminkowych bohaterów i Buka i Homki i Mimbla i Paszczaki i... a sami sprawdzicie

Polecam Wam te dwie książki, są świetne. Idzie jesień, a na jesienne wieczory dobra książka jak znalazł :)

Jedyny minus to ręczne pismo do którego trzeba się przyzwyczaić.


środa, sierpnia 24, 2016

Masaż twarzy kokonami jedwabnika

www.srokao.pl
Wybaczcie, ale czasami nie mogę się powstrzymać i nie spróbować czegoś na co trafiłam na jakiś zagranicznych blogach. Człek uczy się całe życie. Dziś o dość dziwnym sposobie pielęgnacji. Ni to masaż, ni to peeling. Sama nie wiem jak to nazwać.

Dokładnie jak pisze w tytule do całej zabawy używamy kokonów jedwabnika. Kokony same w sobie są dość twarde, czego się nie spodziewałam i dość szorstkie.

Kokon (sztuk jedna:) ) moczymy w wodzie o temperaturze około 50 stopni Celsjusza przez około 10 minut. W tym czasie oczyszczamy twarz - jak zwykle.
Po wymoczeniu kokon staje się miększy i mniej szorstki. Woda robi się lekko mętna.
Przemywamy częścią wody z moczenia twarz, tak żeby skóra była lekko wilgotna.
Nakładamy kokon na palec i wykonujemy masaż/peeling.
Na koniec resztką pozostałej wody z moczenia ponownie przemywamy twarz.

Używany kokon przemywamy w letniej wodzie. Można go użyć jeszcze 2-3 razy.

Dlaczego w ogóle piszę o takiej dziwacznej metodzie? Bo to działa!
Przy czym jak przy całej pielęgnacji liczy się systematyczność.

Co się dzieje przy regularnym stosowaniu takiego masażu?

Skóra twarzy robi się gładka, delikatna i miła w dotyku ( to można zauważyć już po pierwszym zastosowaniu). Po dłuższym czasie stosowania skóra staje się bardziej napięta, sprężysta i oczyszczona. Poza tym jest jaśniejsza i jakby rozświetlona/wypoczęta.

Kokony możecie kupić na allegro. Ja swoje kupiłam na aliexpress. Nie ma się co łudzić, że te z allegro pochodzą z innego źródła.

wtorek, sierpnia 23, 2016

Taki Trik: Jak usunąć/rozjaśnić plamy z potu

Sprawa banalnie prosta

8 tabletek aspiryny (po 500mg)
2 łyżeczki kwasku cytrynowego

Rozpuszczamy 1/2 litra wody i namaczamy koszulkę (czy co tam jest poplamione) jakieś 2-4 godziny.   Wyjmujemy i pierzemy.

Sprawdzałam tę metodę wielokrotnie. Jeżeli plamy z potu pod pachami powstały we współudziale antyperspirantu to koszulkę trzeba najpierw namoczyć  i plamy przetrzeć na przykład gąbką.

Większość plam znika zostają tylko te już wielokrotnie zapierane i zaprasowywane - tyle, że robią się jaśniejsze.

 

niedziela, sierpnia 21, 2016

Sroka Testuje: Krem przeciwsłoneczny dla dzieci i noworodków Anthyllis, SPF 50, wodoodporny

Producent pisze

Krem przeciwsłoneczny Anthyllis zapewnia skuteczną ochronę przed promieniowaniem UVAi UVB. Nawilża skórę, chroni przed oparzeniami słonecznymi oraz zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Sprawia, że opalenizna jest jednolita.

- nawilża skórę oraz chroni przed oparzeniami słonecznymi
- nie zawiera chemicznych filtrów słonecznych, które przegrzewają skórę oraz są toksyczne dla organizmów wodnych
- idealnie sprawdza u osób z jasną karnacją oraz u dzieci
- zawiera naturalne filtry mineralne oparte na najnowszej generacji tlenku cynku i dwutlenku tytanu
- nie zawiera filtrów chemicznych, jest bardzo bezpieczny i nadaje się dla osób o bardzo delikatnej skórze. Zwłaszcza tlenek cynku, który jest tradycyjnie używany do pielęgnacji niemowląt, jest szczególnie wskazany przez dermatologów w zakresie ochrony osób z zaburzeniami skóry, takich jak uczulenia lub podrażnienie spowodowane przez chemiczne filtry słoneczne
- zawiera olej z nasion Karanja, rośliny, która posiada naturalne filtry UVB, ekstrakt Pongamia zawierający Pongamol, naturalny filtr i zmiękczające i odżywcze substancje pochodzące z upraw ekologicznych: olej kokosowy, lniany, arganowy, jojoba, olej słonecznikowy i ekstrakt z marchwi.



Skład

Aqua, Pongamia Glabra Seed Oil, Dicaprylyl Ether, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Olea Europaea Fruit Oil, Titanium Dioxide, Glycerin, Alcohol*, Oryza Sativa Bran Oil, Alumina, Stearic Acid, Pongamol, Helianthus Annuus Seed Oil*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Argania Spinosa Kemel Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Hydrated Silica, Oryzanol, Magnesium Stearate, Tocopherol, Calendula Officinalis Flower Extract*, Malva Sylvestris Extract*, Bisabolol, Magnesium Sulfate, Polyhydroxystearic Acid, Parfum, Limonene, Linalool. * from Organic Farming

Bardzo dobry skład. Filtry mineralne, czyli tlenek cynku i dwutlenek tytanu „wzmocnione” olejami typu olej z marchewki czy olej z nasion Karanja są wyznacznikiem skutecznej ochrony przeciwsłonecznej. Spora ilość olejów pochodzenia naturalnego powinna niwelować wysuszające działanie tlenku cynku i alkoholu. Na podstawie składu można przypuszczać, że kosmetyk będzie znakomicie spisywać się na delikatnej skórze również tej z AZS.

Konsystencja

Konsystencja kremu bynajmniej kremowa nie jest. Jest to bardzo płynna, wodnista konsystencja będąca raczej mleczkiem niż kremem. Bardzo trzeba uważać, żeby kosmetyku nie rozlać.

Użytkowanie

Krem/mleczko jest bardzo tłuste. Tłustość sprawia, że aplikacja jest bardzo przyjemna z dobrym poślizgiem i bez jakichkolwiek oporów. Jednak owa tłustość ma dwa końce, czyli skóra pozostaje tłusta oraz lekko klejąca cały czas. Krem pozostawia delikatną białą warstwę na skórze – jest to typowa cecha kremów mineralnych.
Krem posiada dość silny zapach powiedziałabym, że męskich kosmetyków.


Wnioski

Krem ma bardzo dobry skład. Idealny dla dzieci i skór atopowych. Bardzo dobrze się aplikuje i jest wodoodporny. Pobiela, ale w porównaniu z innymi kremami zawierającymi filtry mineralne pobielanie jest typowe, a może nawet odrobinę niniejsze. Ochrona przeciwsłoneczna jest dobra, zarówno ja jak i dzieci nie odnotowaliśmy opalenizny na pokrytych kremem częściach ciała.
Jedyne „ale” jakie można mieć do tego kremu to zapach moim zdaniem niestety zbyt intensywny i to oczywiście kwestia gustu, ale nie najładniejszy.

Ocena:

4.5 gwiazdki na 5 możliwych . Pół gwiazdki zabieram za zapach.

Krem możecie kupić TUTAJ

Tekst powstał dla Natuli i możecie go przeczytać również TUTAJ

sobota, sierpnia 20, 2016

Kto nam podkłada świnię?


Bardzo rzadko sięgam po książki które mają niejako obalać mity, walczy ze stereotypami itp... Nie bardzo chce mi tracić na nie czas, zwłaszcza że najczęściej są to wymysły autora bazujące, albo na jego widzimisię, albo na jakiś dziwnych badaniach z Burkana Faso. Dlaczego zatem sięgnęłam po tę książkę, która już na okładce krzyczy "Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o jedzeniu z supermarketów i ekożywności, ale nikt am tego nie powie" ? Otóż książka owa ma samej bibliografii 32 strony. Autor nie jest jakimś tam panem bez wykształcenia, ba współautorzy też nie wzięli się znikąd.

Zapewne niektórzy z Was już słyszeli o tej książce, zapewne niektórzy z Was widzieli wywiady z autorem. Jak to w naszym pięknym kraju bywa szok, szok i niedowierzanie panie tego... Co takiego szokującego?

No cóż obraz ekologicznych upraw, ekologicznych hodowli itp... jaki kreowany jest dla nas i jaki bardzo chcielibyśmy widzieć niestety zostaje tu w brutalny sposób zderzony z realiami.

Wielkie epidemie, cudowne metody ich zwalczania i dziwne próby wyjaśnienia co się stało zostają  rozebrane na czynniki pierwsze i jasno pokazany bullshit kreowany dla nieobeznanych w temacie mas konsumenckich.

O niektórych z tych sensacji wiedziałam, niektórych się domyślałam, a w niektóre nie wierzę nadal :).

Najbardziej zmartwiły mnie wiadomości dotyczące ekożywności. opisywane co prawda w Niemieckich realiach, ale jestem pewna, że u nas lepiej nie jest. Te informacje również utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze robię nie szalejąc z ekożywnością.

W podsumowaniu chyba powinnam napisać tak: Książkę tę na pewno powinna przeczytać każda kobieta planująca ciąże, będąca w ciąży i matka przygotowująca się do rozszerzenia diety własnego dziecka.

Nie ze wszystkim co jest napisane w tej książce się zgadzam, ale faktycznie "czasami lepiej zjeść frytki z ketchupem niż liść sałaty z ekoupraw".

Książkę możecie kpić TUTAJ

Książkę do recenzji dostarczyło 
http://www.nieprzeczytane.pl/
TOP