Robot Robert



Ulubiona książka ostatnich miesięcy. Nie wiem co ten robot w sobie ma. Rycerz uwielbia o nim słuchać. Prostu i zrozumiały tekst i genialne ilustracje - to zapewne to co przyciąga Rycerza.

Niewiele jest do napisania. świetna książka o robocie, który wybrał się na urlop. Wszak wiadomo nie od dziś, że kto pracuje temu urlop się należy. No dobra tak zawsze jest w idealnym świecie bajek :).
Wielkim plusem książki jest również format. Jest ona na tyle mała, że genialnie nadaje się na wakacyjne wyjazdy.
Zdjęcia ilustracji podochodzą ze strony czytamsobie.pl i polska ilustracja dla dzieci gdyż niestety mój aparat zaprotestował :( - chyba chce na urlop pojechać :)





Tekst: Zofia Stanecka
Ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo: Egmont
2 Czytaj więcej

Trzylatek to fajny gość!

16

No i stało się mamy prawdziwego trzylatka w domu. To najcudowniejszy wiek jaki do tej pory.

Jest cudownym dzieckiem oczywiście pewnie dla tego, że jest mój :) i kocham go nad życie. 
Bardo dużo mówi, no dobra gada cały czas. Jest nawet problem z myciem zębów bo ... nie może wtedy mówić.
Uwielbia śpiewać i uczyć się wierszyków.
Ma bardzo duży zasób słownictwa.
Umie liczyć do 15.
Próbuje rozpoznać litery.
Sam się ubiera i rozbiera - ma kłopoty tylko z koszulką.
Jest bardzo kontaktowy.
Uwielbia inne dzieci.
Bardzo lubi oglądać bajki.
Uwielbia gdy mu się czyta książki.
Lubi rysować, malować i wycinać.
Pasjami układa puzzle.

Jest bardzo uczuciowy.
Wyznaje miłość w najmniej oczekiwanych momentach i deklaruje dozgonną przyjaźń :)


Nadal nie przesypia nocy, nadal pije mleko w nocy :( . Bardzo się denerwuje kiedy coś mu nie wychodzi, a potrafi postawić sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Ma oczywiście swoje humory, ale kto ich nie ma.

Aplikacje smartfonowe na podróż :)

14
Przeżyliśmy jedną podróż pociągiem, za  klika dni czeka nas kolejna trochę dłuższa. Jak pisałam już w poście pourlopowym było parę aplikacji, które pomogły przetrwać trochę drogi i niepozwolily zwariować synowi i matce.

Powinna chyba zacząć od czegoś co jest dla mnie zbawieniem, gdyż zwyczajnie jestem roztrzepana i potrafię zapomnieć rożnych rzeczy.

PackMeApp Packing List

Cudowna, cudowna aplikacja, która pozwala na spokojnie wszystko spakować i nic nie zapomnieć :) i nic więcej matce do szczęści nie było potrzebne.



Dla Rycerza miałam

Finger Painting w zasadzie sprawdzona aplikacja, bo coś podobnego jest w poczekalni i Ikei i młode moje tym się bardzo zachwycało.

Dziecko palcem zaznacza kolor i dotykając wybranego elementu rysunku  "pokrywa" go kolorem.
Mamy też możliwość samodzielnego malowania.


Train Games for Kids: Puzzles
Czyli po prostu puzzle na dokładkę z ukochanymi pociągami.  Po złożeniu obrazka pociąg odjeżdża.
Są również inne wersje równie fajne.
Niestety w każdej wersji darmowe są tylko bodajże 4 plansze :( reszta jest płatna. 


Pojazdy puzzle dla dzieci
Na każdej planszy mamy trzy pojazdy i ich wycięte miejsca no i oczywiście należy dopasować pojazd do wycięcia. 



 



 
Matryoshka! 
Tu jest maga zabaw w odkrywanie co też w środku się znajduje :)
Dziecko wybiera kategorię z jakiej chce "rozkładać" matrioszki i przystępuje do dzieła.
Każda odkryta matrioszka wydaje dźwięk charakterystyczny dla danego zwierzaka.






Kapu Forest
Zabawa z leśnymi zwierzętami. Spotykamy zwierzaki i pomagamy im - pszczołom pomagamy zbierać miód, bobrom zbudować tamę, lisowi zebrać i zjeść maliny itp... 



Pepi Tree
Kolejna leśna gra. Ma cudowna grafikę.
Każdy zwierzak "daje" zadanie do wykonania. "Sową" szukamy w nocy stworzeń, z kretem kopiemy tunele, z pająkiem polujemy na owady itp..



The Shape Monster
Spotykamy  potwornie głodnego szefa kuchni, który niestety po angielsku prosi, żeby nakarmić go wskazanym kształtem który ma na talerzu.
"Angielską mowę" można ominąć, gdyż na czapce szefa pokazuje się wybrany przez niego kształt.


No i na koniec coś dla rodziców chcących zabezpieczyć swój tablet lub smartfon KIDOZ Tryb Dziecka

"Wspaniała aplikacja dla dzieci i rodziców – wszystkie ulubione aplikacje i gry Twojego dziecka w jednym, bezpiecznym miejscu. KIDO’Z jednym stuknięciem przemienia Twój telefon lub tablet w bezpieczne środowisko zabawy dla dzieci."


Jeśli znacie jakieś ciekawe apki dla dzieci na smartfony to bardzo poproszę o podrzucenie nazwy lub linku w komentarzu :)


  

Ile może zmienić nocnik?

44
Nasze kłopoty z nocnikiem zaczęły się bardzo wcześnie. Zgodnie z wszelkimi normami, poradami i poradnikami próbowałam "sadzać" Rycerza na nocnik w momencie kiedy zaczął samodzielnie siedzieć. Dziecię moje od razu zaczęło protestować. Po kilkunastu razach poddałam się. Stwierdziłam, że widocznie to nie jest jeszcze ten czas.  No tak powinnam jeszcze zaznaczyć, że nocnik był zwykły, najzwyklejszy.

Minął jakiś czas. Rycerz zaczynał chodzić i mówić. Komunikacja między nami znacznie się polepszyła. Ponownie podjęłam próbę sadzania na nocnik. Niestety, tym razem protestował głośniej dodatkowo wyprężając się. Nie wiem czy dwa razy udało mi się go namówić i posadzić na nocnik. Zaczęłam się zastanawiać o co chodzi.

Kiedy miałam podejmować trzecią próbę z nocnikiem moje dziecko postanowiło pożegnać się ze smoczkiem. Zrobił to z dnia na dzień. Po prostu wywalił smoka do kosza, obdzwonił całą rodzinę, pożalił się, że smoczek się popsuł i tyle. Po pierwsze próbie z nocnikiem znowu zrezygnowałam na jakiś czas.

Prób sadzania na nocnik było po drodze jeszcze kilka za każdym razem kończyły się one fiaskiem. W końcu Rycerz urósł na tyle, że zakupiliśmy nakładkę na sedes. Niestety podobnie jak z nocnikiem wszelkie próby sadzania kończyły się porażką i histerią.

Na bilansie dwulatka ze wstydem musiałam przyznać, że moje dziecko nadal załatwia się do pieluchy. Potem zaczęły się próby nieleniuchowania "na siłę" czyli zdejmujemy pieluchę i liczymy, że dziecku jednak mokre majtki nie przypadną do gustu. Nic z tego. Rycerz wolał chodzi w mokrych spodniach niż załatwić się do nocnika.

Zaczęłam z zazdrością czytać jak to dzieci innych mam po tygodniu lub dłużej bez pieluchy zaczynają korzystać z nocnika. Kiedy zaś dzwoniła teściowa i za każdym razem pytała czy Michaś już załatwia się do nocnika, a po informacji, że nie opowiadała mi o drugim wnuku, który dopiero w przedszkolu w zasadzie nauczył się korzystać z ubikacji, więc nie mam się czym martwić, dostawałam piany. Porzuciłam próby odpileuchowania. Byłam zniechęcona, zła, a potem zwyczajnie leniwa. Nie chciało mi się toczyć walk partyzanckich z Rycerzem o to czy siądzie czy nie siadzie na ten cholerny nocnik.

Rycerz dostał się do przedszkola. Nagle to czy młode będzie załatwiać się do nocnika czy nie zaczęło decydować o tym czy pójdzie do przedszkola czy nie. Chłop mówił tylko spokojnie, mamy jeszcze dwa miesiące, spokojnie to mądre dziecko, a we mnie się gotowało.

Znowu zdjęłam pieluchę. Dwa tygodnie zapierania majtek, dwa tygodnie histerii na widok nocnika doprowadziły do tego, że postanowiłam, że mam dość i zakładamy pieluchę. I nagle wpadłam na pomysł, że może kupimy taki nocnik z bajerami. Ostatni deska ratunku. Wyskoczyliśmy ze stówki, kupiliśmy taki nocnik jak na zdjęciu. W zasadzie jedyny bajer to po przyciśnięciu "spłuczki" nocnik gra melodyjkę no i nie przypomina tradycyjnego nocnika.

Moje dziecko z dnia na dzień przestało załatwiać się do pieluchy. Nocnik kupiliśmy w niedziele, a od poniedziałku Rycerz przestał załatwiać się do pieluchy. Wypadek przytrafił mu się może dwa razy, kiedy był tak podekscytowany, że zapomniał zawołać, że chce do ubikacji. Teraz już nie ma znaczenia gdzie się ma załatwić. Za każdym razem woła, a w domu sam idzie za potrzebą, a to że coś się "urodziło" informuje mnie melodyjka.

O losie dziękuję Ci za bajeranckie nocniki!!!