Najnowsze wpisy

środa, czerwca 28, 2017

Motherlove, czyli zioła dla mam i dzieci

Kiedy dystrybutor marki Motherlove napisał do mnie z pytaniem czy nie chciałabym przetestować ich produktów ze zdziwieniem odkryłam, że pierwszy raz o nich słyszę.  Nie mam pojęcia od kiedy są na naszym rynku, ale jak do tej pory nikt o nie nie pytał.
Dostałam cztery produkty i o nich chcę napisać.

Zacznę od produktów "typowych" i ogólnie znanych.

Nipple Cream, Krem do pielęgnacji brodawek sutkowych


SKŁAD oliwa z oliwek, wosk pszczeli, masło shea, korzeń prawoślazu, kwiat nagietka

Bardzo krótki i bardzo prosty skład. Czy działa? Testowały go moje dwie znajome twierdzą, że działa. łagodzi podrażnienia i obrzęki. Dodatkowo producent zapewnia, że nie ma konieczności zmywania go przed karmieniem.
Ja zaś mogę napisać, że jest to raczej gęsta maść, niż krem. Pachnąca składnikami użytymi do jej stworzenia. Jest tłusta i pozostawia tłustą warstwę na skórze.
Ja jak zwykle używałam jej niezgodnie z przeznaczeniem z oczywistych względów - jest świetna jako maść na suche skórki ;)

Krem możecie nabyć TUTAJ

Diaper Rash & Trush, Ochronny krem pod pieluszkę

SKŁAD oliwa z oliwek, wosk pszczeli, korzeń winogron Oregon, mirra, ziele krwawnika, kwiat nagietka.

Bardzo ciekawy skład. Nie przypominam sobie produktu dla dzieci, który miałby w składzie mirrę, czy ziele krwawnika. Zielarstwo się kłania :) . Już widzę, że doszkolić się trzeba będzie koniecznie i poszukać w zagramanicznych składnikach ciekawych produktów.
Ale wracając do kremu. Konsystencją przypomina mi mój krem o TEN, działa podobnie czyli nie ma po nim podrażnień. Ba, kiedy pojawiło się u młodej zaczerwienienie na pupie szybko się z nim uporał.
ps. mirrą warto się zainteresować kiedy walczymy z pleśniawkami.
Bardzo mi się podoba. 

Krem możecie kupić TUTAJ

Birth & Baby Oil, Olejek do masażu okolic intymnym lub niemowlęcia

SKŁAD kwiaty lawendy, olej morelowy

Oto coś o co kilka osób pytało. Czy mogę polecić produkt do masażu krocza przed porodem. Do dziś nie spotkałam się z takim produktem. No więc jest. Patrząc po składzie jest to macerat lawendowy zrobiony na oleju morelowym. Czyli maksymalnie prosty produkt, stąd jest wszechstronne zastosowanie - czyli i na masażu okolic intymnych, jak i do masażu niemowlaka, czy na ciemieniuchę.
Problem z takimi produktami jest taki, że nie da się jednoznacznie powiedzieć czy działa. Więc nie wiem czy po pierwsze masaż krocza coś daje, czy masaż krocza tym produktem coś daje. Jedno co wiem to jest to bezpieczny produkt i jeżeli szukacie takich produktów warto zwrócić uwagę na ten.

Olejek możecie kupić TUTAJ

Sitz Bath Spray, Regenerujący spray

SKŁAD woda destylowana, ziele oczaru wirginijskiego, ziele krwawnika, ziele mącznicy lekarskiej, alkohol zbożowy,  eteryczny olejek lawendowy, eteryczny olejek grejpfrutowy

Mój ulubieniec. Rozlałam na dwie porcję i jedną dostała znajoma do wypróbowania, a drugą zostawiłam sobie. Koleżanka zadowolona, twierdzi że gojenie się nacięcia było dużo szybsze po użyciu tego produktu niż za pierwszym razem, bez niego.
Ja zaś używam go do dezynfekcji ran. Jak młody czy młoda sobie coś zrobią leci ten spray, kilka razy dziennie i faktycznie skaleczenia goją się ekspresowym tempie.  Spray ma w składzie alkohol, ale nie czuć go po psiknięci, czuć przede wszystkim lawendę. Nie szczypie ran, co ważne oczywiście przy dzieciakach.
Mam dla tego produktu jeszcze jedno zastosowanie - odkażanie rąk w podróży. Na pewno znajdzie się w naszej podróżnej kosmetyczce.

Spray możecie kupić TUTAJ

wtorek, czerwca 27, 2017

Gloria, świetna odżywka ... do mycia włosów

Uwielbiam porządki, zawsze znajdę coś o czym zapomniałam. Tak też było i tym razem. Postanowiłam zrobić przegląd kosmetyków, sprawdzić co ma co mogło się przeterminować, czego nie będę używać itp... Trafiłam na co tu mówić brzydką butelkę w stylu retro i szczerze mówiąc nie mogłam sobie przypomnieć kiedy ją kupiłam.
Spojrzałam na skład
SKŁAD Aqua, Cetrimonium Chloride, Cetylalcohol, Salvia Officinalis Extract, Urtica Dioica Extract, Glyceryl Stearate, Citric Acid, Parfum, Bromonitropropanidiol, Hydroxycitronellal, Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Hydroxymethylpentyl - 3- Cyclohexenecarboxaldehyde, Eugenol, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, CI 44045, 19140.

I wiedziałam, że musiałam ją kpić w czasach kiedy myłam włosy w zasadzie tylko odżywkami. Ponieważ i teraz stosuję ten system na zmianę z szamponami postanowiłam wypróbować odżywkę.

Do codziennego mycia cienkich, delikatnych włosów jest bardzo dobra.  Przyjemnie się spienia, nie obciąża włosów, ułatwia ich rozczesanie i układanie. Nie muszę po niej nakładać odżywki, a włosy są w dobrej kondycji. Poza tym wcieranie w skórę głowy wyciągów z szałwii i pokrzywy zawartych w składzie emulsji na pewno nie zaszkodzi ;) .

Jedyne ale jakie mam to zapach. Nie jest za specjalny. Powiedziałabym, że odżywka pachnie ... starością. Cóż jak dla mnie to jedyna jej wada.

Zupełnie nie wiem gdzie można dostać tą odżywkę. W internetach można nabyć w szalonej cenie 5-6zł . Mnie się coś kojarzy, że kupiłam ją w jakimś markecie.

Cóż jeżeli uda Wam się trafić na tą emulsję kupcie i wypróbujcie :)

poniedziałek, czerwca 26, 2017

Sroka Testuje: Alphanova Sun

Wpadła w moje ręce cała seria filtrów Alphanova. Co mogłabym zrobić lepszego niż je przetestować i Wam o tym napisać. Może ktoś z Was poszukuje jeszcze czegoś do opalania. Wiele osób pytało też o filtry mineralne dla dorosłych. Oto więc zestawienie całej serii. Wszystkie filtry są ekologiczne i całkowicie mineralne.

Alphanova bebe Sun Spray SPF 50  

Jak już pisałam w poście o upierdliwości filtrów, że spray nie wiele zmienia. I tu w zasadzie jest podobnie. Filtr dość znacznie bieli, rozprowadza się przyjemnie, całkiem gładko bez tępego poślizgu. PO "wchłonięciu" na powierzchni skóry pozostawia lekko tłustą warstwę. Moim zdaniem to jedne z lepszych w aplikacji filtrów mineralnych.

Alphanova Bebe, Naturalny Przeciwsłoneczny Krem o wysokim filtrze SPF 50+

Filtr jest bezzapachowy, to znaczy pachnie składnikami użytymi w formulacji zapach jest neutralny i bardzo delikatny. Filtr ma konsystencję lekkiego kremu, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, lekko i z poślizgiem. Bieli bardzo minimalne, ale zostawia na skórze tłustą warstwę. Moim zdaniem sprawdzi się idealnie dla skóry suchej i z AZS.

Alphanova Sun, Spray Przeciwsłoneczny, filtr 50, KIDS

Filtr o delikatnym słodkawym zapachu.  Ma płynna konsystencję i psika strumieniem, a nie mgiełką. Dobrze rozsmarowuje się na skórze z dobrym poślizgiem i lekko. Filtr bieli, nie jest to silnie bielenie, a jest widoczne. Na skórze czuć tłustą warstwę, nie jest ona jednak lepka czy bardzo tłusta.   Jak na filtr mineralny i to jeszcze o SPF 50 ten produkt jest bardzo przyjemny w użytkowaniu.

Alphanova Sun, Mineralny Spray Przeciwsłoneczny SPF30 KIDS

O tym produkcie mogę napisać dokładnie to samo co o wersji z SPF 50. Naprawdę w użytkowaniu nie widzę różnic.

Alphanova Sun, Mineralny Spray Przeciwsłoneczny SPF 50


I ponownie mogę napisać w zasadzie to samo co w przypadku Alphanova Sun, Spray Przeciwsłoneczny, filtr 50, KIDS. Filtr ma delikatny zapach, lekką lejącą konsystencję. Dobrze się rozsmarowuje, z poślizgiem. Bieli, choć nie jest to znaczne bielenie i zostawia tłustą warstwę. Co ciekawe tłusta warstwa znika po jakimś czasie.

Alphanova Sun, Mineralny Spray Przeciwsłoneczny SPF30

Podobnie jak w wersji dla dzieci, nie widzę różnic w użytkowaniu między tą  wersją, a wersją o SPF 30

Alphanova Sun, Mineralny Krem Przeciwsłoneczny w kulce SPF50+

Oto mój ulubieniec. Przede wszystkim poręczny bo w kulce. Mogę się od razu przyznać, że smaruję nim dzieciaki  jak zapomnę ich nasmarować w domu, albo kiedy potrzebuję dołożyć filtr, czy na przykład odbieram Rycerza z przedszkola. Filtr ma lekką i lejącą konsystencję oraz delikatny zapach. Jest tłusty, ale ta tłustość po jakimś czasie lekko maleje. Ze wszystkich przedstawionych tu filtrów jest chyba najmniej pobielający. Jest bardzo fajny.

Alphanova Sun, Mineralny Krem Przeciwsłoneczny SPF50+ BB

Nie zmieniłam o nim zdania od 2015r.
Bardzo fajny filtr mineralny, lekko tępawy podczas rozsmarowywania, "wchłaniający" się praktycznie do matu i nie wysuszający. Niestety dla mnie ma zbyt ciemny kolor, na dokładkę lekko pomarańczowy. Obecnie mieszam go z z kremem, który opiszę poniżej i ta mieszanka jest OK. Powinnam chyba jeszcze dodać, że filtr ma delikatny zapach.

Alphanova Sun, Mineralny Krem Przeciwsłoneczny SPF50


To jest najbardziej bielący z tych wszystkich filtrów produkt. Ma kremową konsystencje, dobrze się rozsmarowuje, z przyjemnym poślizgiem. Pozostawia na skórze lekko tłustą warstwę i bardzo pobiela. Zmieszany z BB kremem tym powyżej tworzy dla mnie duet idealny - czyli barwiący, dość kryjący krem z ochroną SPF 50. Nie wiem czy dałabym radę używać tego filtra solo bez wersji barwionej. Mogę jeszcze podpowiedzieć osobom używającym podkładów mineralnych, że da się go zmieszać z minerałami i wówczas daje całkiem niezły bb krem ;) .Jeżeli więc macie na stanie za ciemny podkład mineralny warto spróbować go zmieszać z tym kremem.

Wszystkie te filtry kupicie TUTAJ

niedziela, czerwca 25, 2017

The Human Experiment - czyli o tym, że Netflix to nie tylko rozrywka

Kiedy zostałam zaproszona przez Netflix do Stream Team pomyślałam sobie "aaaa seriale, seriale, seriale!" . Kiedy jednak zaczęłam zapoznawać się z tym serwisem okazało się, że seriale, filmy itp... są można wybierać i przebierać, ale są i też bardzo ciekawe dokumenty. Przepadłam!!!

Zaczęło się od The Human Experiment. Nie jest to nowy dokument, ma już 4 lata, ale jest aktualny i daje bardzo do myślenia.
Potem było The True Cost.
I poleciała cała reszta. Jest co oglądać.
Nawet jeśli nie zgadzam się do końca z wszystkim wnioskami płynącymi z tych filmów, nawet jeżeli chwilami mnie śmieszą, nawet jeżeli wiem, że realia w nich pokazane jeszcze mnie nie dotyczą warto je obejrzeć. Prędzej czy później będzie nas to dotyczyć, globalizacja postępuje. Bycie świadomy konsumentem w obecnym świecie to podstawa.

Jeżeli więc macie Netflix, albo macie w planach obejrzyjcie i dokumenty, które oferują - KLIK

piątek, czerwca 23, 2017

Sadza Soap, czy tylko dizajn czy też pielęgnacja?

Moda na węgiel aktywny stała się faktem.Coraz więcej firm wypuszcza kosmetyki z węglem. Ba sama na blogu podawałam Wam przepis na krem czyszczący.
Produkty Sadza Soap widziałam już niejednokrotnie. To co rzuca się w oczy to oczywiście dizajn. Całkowicie przemyślany, spójny co tu mówić ciekawy i inny. I zawsze, ale to zawsze zastanawiałam się czy poza tym świetnym dla oka wyglądem jest w tych kosmetykach coś jeszcze.

W końcu trafiła się okazja do przetestowania.

Gruboziarnisty Peeling do Ciała z Węglem Aktywnym


Otwieracie czarny słoiczek i widzicie czarną otchłań ;). Czarna paciajka. Zachodzicie w głowę, czy to aby zadziała? Czy ja czasem czarna nie wyjdę, czy aby przypadkiem po przygodzie z tym peelingiem nie będę musiała spędzić kilku godzin na doszorowaniu łazienki? Koniec końców zanurzacie palucha w w ciemności, potem drugiego, potem dłoń całą i wydobywacie na dłoni czarne ziarna. Pac na ciało i masujemy, masujemy, masujemy.
Niby gruby peeling, a nie taki ostry, nie jest gęsty więc i nie za dużo tych ziaren peelingujących, stąd i kuku nie robi.  Spienia się, piana szara jest i trochę człowiek się boi, że on taki brudny... a nie to ten węgiel ;)

SKŁAD Aqua, Potassium Cocoate, Potassium Oleate, Lauryl Betaine, Glycerin, Benzyl Alcohol, Potassium Palm Kernelate, Palm Kernel Acid, Decyl Glucoside, Potassium Citrate, Sodium Chloride (Sea Salt), Activated Charcoal.

Skład krótki, niezły, jest to jednak skład produktu myjącego z peelingiem. I tak też traktowany jest świetny. Myje, spienia się i wymaga po użyciu nałożenia balsamu.


Peeling możecie kupić TUTAJ


Czarny Szampon z Węglem Aktywnym

I znowu na czarno:). Czarna, żelowa konsystencja jest lekko podejrzana, a co jak się to czarne coś nie domyje? Jednak dobra, rozrabiam szampon, nakładam na głowę i masuję. Czuję pod palcami pył węglowy, no czuję jak nic. Masuję, szara piana skapuje do wanny. Myślę, może nie będzie szarych włosów jednak.  Spłukuję i ... konieczne jest nałożenie odżywki.

SKŁAD Aqua, Decyl Glucoside, Lauryl Betaine, Sodium Chloride, Xantham Gum, Phenoxyethanol, Aloe Barbadensis (Aloe Vera), Citric Acid, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Activated Charcoal.

Ponownie krótki skład. Składników pielęgnacyjnych mało. To ma służyć do mycia, do porządnego domycia, a nie do pielęgnacji.  I tak właśnie jest! Skóra głowy jest bardzo porządnie oczyszczona, włosy również, ale konieczna jest odżywka. Przy moich cienkich i delikatnych włosach nie ryzykuję i nie myję nim codziennie włosów. Używam raz, dwa razy w tygodniu do porządnego domycia, czy to po myciu odżywkami, czy to po olejowaniu itp...
Zadowolone z niego będą przede wszystkim osoby o przetłuszczającej się skórze głowy. Dobrze też się nada do peelingu skóry głowy. Przy delikatniejszych skalpach wystarczą te drobinki które w sobie zawiera, dla całej reszty wystarczy domieszać trochę cukru lub soli.


Szampon możecie kupić TUTAJ


Czarne Mydło Glicerynowe z Węglem Aktywnym

Wygląd tego mydła to mistrzostwo świata. Człowiekowi przykro się robi jak ma pomyśleć, że mydła trzeba użyć i zniszczyć tą bryłkę do złudzenia przypominającą węgiel.
Sama nie przepadam za mydłami glicerynowymi. Tym bardziej czułam do siebie wstręt, że mam to przyjemne dla oka coś zniszczyć.

SKŁAD Glycerin, Aqua, Sorbitol, Sodium Palm Kernelate, Sodium Stearate, Sodium Oleate, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Citrate, Pentasodium Pentetate, Tetrasodium Etidronate, Activated Charcoal.

Skład jak to przy tzw. mydle glicerynowym - Ok. Dobrze się pieni, całkiem nieźle leży w dłoniach. Myje dobrze, delikatnie, nie przesusza. I jak w przypadku szamponu o mydło służy do mycia i takie też funkcje spełnia bardzo dobrze.

Mydło możecie kupić TUTAJ

To co mi się podoba w tych produktach to, poza wyglądem oczywiście, to prostota składów. Mydło czy szampon ma służyć do mycia i takie też ma przeznaczenie i do tego zadania ma dostosowany skład. Neutralne zapachy, jeżeli w ogóle można mówić o zapachu sprawiają, że to produkty uniwersalne i dla każdego. Facet nie będzie się wzdrygał przed użyciem, ba na prezent dla faceta to będzie jak ulał. 

środa, czerwca 21, 2017

Szmery bajery: Ultradźwiękowy nawilżacz

Co roku mam problem z odświeżaniem twarzy w upały. Filtr na gębie czasami jakiś jeszcze makijaż, upał i czuje jak wszystko płynie.   W ruch idzie zazwyczaj woda termalna. Tyle tylko, że w zależności od końcówki spryskującej daje ona albo przyjemną mgiełkę, albo deszcz. O ile to pierwsze jest pożądane o tyle to drugie rujnuje wszystko co na paszczy się znajduje.
Przeglądając słynny już AliExpress trafiłam na ultradźwiękowy nawilżacz. Jak to na tym wielkim bazarze bywa propozycji takich nawilżaczy jest całe mnóstwo. Ja wybrałam taki który ładuje się przez USB.
Działanie nawilżacza jest banalnie proste. Do zbiorniczka nalewamy płyn, przesuwamy w dół klapkę i voilà leci sobie przyjemna mgiełka.
video
Mgiełka bardzo delikatnie chłodzi, delikatnie nawilża i nie niszczy makijażu, czy warstwy filtra. Urządzenie jak widać jest niewielkich rozmiarów - trochę większe od zapalniczki jednorazowej. Mieści się do najmniejszej torebki, jest lekkie i poręczne. Co ważne napełniacie zbiornik czym chcecie. U mnie jest to albo woda termalna, albo woda różna czasami jakiś inny hydrolat.
Wieczorem wystarczy tylko wymyć nawilżać, zdezynfekować i rano jest już gotowy do ponownego użycia.


ps. nie pytajcie o link do aukcji  nie wiem co się stało, ale nie mam. Chyba w szale porządków skasowałam.

wtorek, czerwca 20, 2017

Koreanki vs Słowianki

O książce Sekrety urody Koreanek napisano tak wiele recenzji, że stwierdziłam, że chyba nie mam sensu pisać kolejnej. Kiedy jednak w moje ręce wpadła książka Sekrety urody Babuszki siłą rzeczy ponowne sięgnęłam po koreańskie sekrety. Już w samym tytule analogia jest widoczna. I tak oto doszło do porównania tych dwóch książek.

Tylko czy da się je porównać?
Hmmm... przeczytajcie.


Sekrety urody Koreanek
Książka o kompleksowej pielęgnacji twarzy. Na ciało praktycznie nie zwraca się uwagi. Mamy opisaną pielęgnację krok po kroku. Wyjaśnione co i dlaczego stosują. Cała zaś pielęgnacja bazuje na gotowych produktach  dostępnych w sklepach.

To co mi się podoba.
Wyjaśnienie dlaczego dany krok w pielęgnacji jest ważny. Dlaczego dany produkt jest ważny.
To co może przerażać czy zniechęcać to słynny już "rytuał pielęgnacyjny w dziesięciu (!!) krokach". Prawda jest jednak taka, że ów rytuał prawie w całości stosuje każda z nas.
I z jednej strony niczym mnie ta książka nie zaskoczyła, ale z drugiej strony dała wiele do myślenia i dała przysłowiowego kopniaka w zadek, żeby przyłożyć się bardziej do pielęgnacji.

Napisana przyjemnym i lekkim językiem, humorystyczna i bardzo motywująca. Taka jest ta książka.

Sekrety urody babuszki
To nie jest książka o pielęgnacji. To jest książka z trikami pielęgnacyjnymi. Jeżeli szukasz informacji o tym jak "poprawnie" dbać o urodę z tej książki się tego nie dowiesz.
Dowiesz się za to co zastosować żeby wyglądać lepiej na randce. Co robić żeby mieć gładką grzywkę, jak domowymi metodami robić sobie SPA we własnej łazience.
Cała pielęgnacja opisana w książce opiera się na kosmetykach robionych samodzielnie z ogólnodostępnych produktów.
Tu muszę się chwilę zatrzymać. Przy produktach ;) . Nie są to do końca "tradycyjne" babuszkowe receptury. Trudno raczej byłoby babuszce na Ukrainie dostać pomarańcze. Owe przepisy są trochę stare, a trochę uwspółcześnione. Czy mi się to podoba? Nie do końca. Choć oczywiście to rozumiem.

To co mi się podoba
Łatwość wykonania kosmetyków i próba wciągnięcia czytelnika w proces samodzielnego przygotowywania sobie pielęgnacji.  Podoba mi się przekaz, że kosmetyki to nie tylko to co na półkach sklepowych, to też to co mamy w lodówce czy w szafce.
Jest kilka przepisów które mnie zaskoczyły - musztarda w pielęgnacji? No!

Cóż Wam mogę napisać. Na całe szczęście te książki są krańcowo różne. Bazują na zupełnie innych modelach pielęgnacji, a każda wnosi coś w codzienny rytuał piękna. Ale ... Jeżeli szukacie porad jak pielęgnować skórę to wskazana będzie lektura Sekrety urody Koreanek. Jeżeli jednak poszukujecie przepisów na domowe kosmetyki sięgnijcie po Sekrety urody babuszki. 

Sekrety urody Koreanek możecie kupić TUTAJ
Sekrety urody babuszki TUTAJ 



poniedziałek, czerwca 19, 2017

Sroka testuje: Earth Friendly Baby

Wiele osób pytało czy kosmetyki Earth Friendly Baby są ok. Miałam okazję nie tylko zobaczyć składy, ale i je przetestować.

Calming Lavender Body Lotion


Skład
Aloe Barbadensis Leaf Juice *, Aqua (Water) , Cetearyl Alcohol , Glycerin , Caprylic/Capric Triglyceride , Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil *, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter , Glyceryl Stearate SE , Coco-Caprylate , Benzyl Alcohol , Cetearyl Glucoside , Sodium Stearoyl Glutamate , Xanthan Gum , Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil *, Citric Acid , Dehydroacetic Acid , Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Oil *, Sodium Phytate , Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil , Alcohol , Calendula Officinalis Flower Extract *, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil *, Salvia Sclarea (Clary) Oil , Angelica Archangelica Root Extract , Passiflora Incarnata Flower Extract , Sambucus Nigra Flower Extract , Trifolium Pratense (Clover) Flower Extract , Potassium Sorbate , Sodium Benzoate , Ascorbic Acid , Geraniol , Limonene , Linalool ;

Po zmianie składu, bo kilka lat temu te kosmetyki były konserwowane phenoxyethanolem nie ma się czego czepiać. Jest bardzo fajnie. To co w nich interesujące to fakt, że podstawą nie jest woda, a sok z aloesu.

Konsystencja:
Treście zwarte mleczko, bardziej krem, o białym kolorze.

Użytkowanie:
Balsam bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej nieprzyjemniej warstwy. Dobrze nawilża, zmiękcza i pielęgnuje skórę.

Ocena:
5 gwiazdek na 5

Calming Lavender Bubble Bath


Skład
Aloe Barbadensis Leaf Juice *, Aqua (Water) , Cocamidopropyl Betaine , Sodium Cocoamphoacetate , Disodium Lauryl Sulfosuccinate , Lauryl Glucoside , Coco-Glucoside , Glyceryl Oleate , Sodium Chloride , Decyl Glucoside , Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil *, Sodium Benzoate , Citric Acid , Potassium Sorbate , Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Oil *, Foeniculum Vulgare (Fennel) Oil , Anthemis Nobilis Flower Extract *, Cymbopogon Citratus Extract *, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract *, Papaver Somniferum Seed Extract *, Rosa Canina Fruit Extract *, Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil , Tocopherol , Hydrogenated Palm Glycerides Citrate , Limonene , Linalool , Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract * ;

Ponownie bardzo fajny skład. Podobnie jak w przypadku mleczka do ciała podstawą tego produktu nie jest woda lecz sok z aloesu.

Konsystencja:
Żelowa konsystencja o lekko żółtawym kolorze.

Użytkowanie:
Jeden z lepiej pieniących się żeli jakie mieliśmy. To prawdziwa kąpiel z bąbelkami. Do tego przyjemny i delikatny zapach. Żel dobrze myje, nie wysusza i nie podrażnia.

Ocena:
5 na 5

Happy Mandarin Shampoo & Bodywash


Skład
Aloe Barbadensis Leaf Juice *, Aqua (Water) , Cocamidopropyl Betaine , Sodium Cocoamphoacetate , Disodium Lauryl Sulfosuccinate , Lauryl Glucoside , Coco-Glucoside , Glyceryl Oleate , Sodium Chloride , Decyl Glucoside , Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil , Sodium Benzoate , Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Oil *, Citric Acid , Potassium Sorbate , Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil *, Anthemis Nobilis Flower Extract *, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract *, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract *, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract *, Tussilago Farfara (Coltsfoot) Leaf Extract *, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract *, Tocopherol , Hydrogenated Palm Glycerides Citrate , Limonene

To już chyba robi się nudne, ale to ponownie bardzo fajny skład.

Konsystencja:
Żelowa konsystencja.

Użytkowanie:
Podobnie jak w przypadku płynu do kąpieli ten szampon bardzo dobrze się spienia. Myje delikatnie, nie wysusza, nie plącze jakoś specjalnie włosów. Bardzo ładnie pachnie mandarynkami.

Ocena:
5 gwiazdki na 5 możliwych.


Moisturising Shea Massage Oil


Skład
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil *, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil , Butyrospermum Parkii (Shea) Oil , Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil , Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil , Tocopherol , Triticum Aestivum (Wheat) Germ Oil , Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil , Arnica Montana Flower Extract , Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil *, Geraniol , Limonene , Linalool

I ponownie bardzo ładny skład.

Konsystencja:
Olejek :)

Użytkowanie:
Oliwka o fajnym składzie, której nie używałam do masażu tylko do kąpieli, a raczej do mycia. Dodałam po prostu emulgatora i kąpałam dzieciaki. Równie dobrze jak do kąpieli sprawdzała się mycia twarzy. Do masażu oczywiście też się nadaje :).
ps. pachnie prawdziwą lawendą :)

Ocena:
5 gwiazdki na 5 możliwych.

czwartek, czerwca 15, 2017

Galeria dzikich zwierząt

Kiedy ostatni raz książka dla dzieci zrobiła na mnie OLBRZYMIE wrażenie? Pamiętam to dokładnie był rok 2013! Była to Panorama. Chciałam ją mieć, chciałam ją mieć dla siebie. Teraz było podobnie. Galerię dzikich zwierząt zapragnęłam po prostu mieć.
Przeglądałam nowości wydawnicze i BUM! Zajrzałam do środka i przepadałam. Te ILUSTRACJE!
Ta kreska, te kolory. Z każdej strony można by sobie zrobić obraz na ścianę i patrzeć, patrzeć i patrzeć.
Po biedronkowym szale na karty Rycerz zapałał większą miłością do wiedzy o zwierzętach. Pierwsze co to wyciągnęłam te książki. Siedział i oglądał z otwartą buzią.
Informacji o samych zwierzętach nie ma wiele. Te które są zainteresują i dziecko i dorosłego.
Kurcze o jedne z ładniej wydanych książek. Obwoluta zaś jest plakatem!!!!!

Autor: BRAUN DIETER
Wydawnictwo: EGMONT

Książki w dobrej cenie możecie kupić TUTAJ i TUTAJ

 Książkę do recenzji dostarczyło 
http://www.nieprzeczytane.pl/

środa, czerwca 14, 2017

Szybka akcja ratująca stopy

Przyszło lato. Co nie? Wiadomo nie każdy zdążył ze stopami porządek zrobić i co tu mówić sporo z Was pyta czy mogę coś polecić, podpowiedzieć, że nie koniecznie ta maska złuszczająca o której pisałam TUTAJ.

No więc dziś podpowiadam :), co się u mnie sprawdziło.

Maska złuszczająca

Link powyżej. Z przykrością stwierdzam, że wiele osób jej nadużywa. Stosowana co dwa miesiące przyniesie więcej szkody niż pożytku. Rozumiem dwa razy do roku, ale że co dwa miesiące? Pomijając ten fakt, to dobra sprawa na szybkie ratowanie stóp. Należy jednak pamiętać, żeby nie wykonywać tego zabiegu tuż przed latem kwasy uwrażliwiają skórę na słońce.

Maska na stopy 

W zasadzie nie mam ulubionej, od kiedy wszędzie dostępne są azjatyckie maski w płachcie jakąś mam na stanie. Co tu mówić pod względem składów nie jest to zazwyczaj cud, miód i orzeszki, zawsze jest jakieś paskudztwo, którego lepiej gdyby nie było ale... ale prawda jest taka, że działają.  Choćbym nie wiem jak grubą warstwę kremu nałożyła na noc na stopy to poranny efekt nigdy nie jest taki jak po 30 minutach w takiej masce. Warto się rozejrzeć.

Gliniany pumeks hammam

Nie wiem czy dodatek do nazwy hammam nie jest z mojej strony nadużyciem. Wypatrzyłam go na półce w markecie za 3,99zł i kupiłam, bo mi się spodobał. Nie myślałam nawet o używaniu. Leżał sobie taki "ozdobnik" w łazience i łypał ne mnie co wieczór. Nie wytrzymałam i poczytałam co to jest. Użyłam i ... nie zamieniała bym go na żaden inny. Świetny pumeks! Robi to co pumeks powinien, choć moim zdaniem robi to lepiej, poza tym komfort użytkowania jest zupełnie inny. Przyjemnie leży w ręce, nie ucieka, nie wyślizguje się. No i z brzegu wanny nie patrzy na nas bury kamień z naleciałością ;)


Allpresan PediCare 4

Nie wiem sama jak to nazwać, krem w musie?  Przypomniałam sobie o nim podczas porządkowani kosmetyków, a w zasadzie próbek. Tak, chyba pierwszy raz polecam coś po zastosowaniu próbki. Świat się kończy! Na swoje usprawiedliwienie powiem, że próbka ma 50ml i używam jej prawie dwa miesiące, prawie codziennie.
Wyobraźcie sobie najlepszy efekt pielęgnacyjny jaki udało Wam się osiągnąć kremem. Teraz pomnóżcie sobie to razy dziesięć i wyobraźcie, że zaraz po aplikacji na stopach nie ma tej śliskiej warstwy ;), jest za to przyjemna aksamitna gładkość. To właśnie daje ten mus.
Ja nie wiem jak to się stało, że go wcześniej nie odkryłam. Ważne jednak, że trafiłam na niego. Nie wyobrażam sobie, że mogło by go coś przebić.
Ten mus możecie kupić TUTAJ

Tarka

Siedzę i myślę ile tarek przerobiłam. Używałam zgodnie z przeznaczeniem i całkiem niezgodnie. Większość sprawdzała się przy regularnym stosowaniu, a w zasadzie powinnam napisać, przy codziennym stosowaniu. Tylko wiecie, co za sztuka mieć wypielęgnowane stopy jak codziennie się o to dba? Trafiła mi się jednak TA tarka. TA nie inna, TA na której producent napisał jak krowie na rowie, że stosuje się ją na suchą skórę.
Ciężka, porządnie giętka, dobrze leżąca w ręce. Jak pisałam stosowana na suche stopy. Dwustronna. Jedna strona głównie ścierająca, druga głównie wygładzająca. Jakie to jest dobre. Raz, no góra dwa razy w tygodniu i stopy jak marzenie.

TĄ Tarkę możecie kupić TUTAJ
TOP