Wyniki rozdania książkowego Jedz inaczej


Rycerz zdecydował oto i wyniki :) Gratuluję.
Zwycięzców proszę o wiadomość gdzie wysłać książkę na maila, osoby z FB proszę o wiadomość na FB :)


Czytaj dalej »

Przyprawa na wypadające włosy


Nie pamiętam czy po ciąży z Rycerzem wypadały mi włosy, no nie pamiętam. Pamiętam za to, że problem wypadających włosów to jedno z popularniejszych pytań, jakie dostaję. Co więcej, planuję i owszem analizę preparatów wzmacniających włosy, tyle tylko, że robię to z doskoku i proces przeciąga się w czasie.

No dobra, ale nie o tym miało być. Miała napisać o tajemniczej przyprawie, która sprawia, że włosy mniej wypadają.

Kurację zaczęłam już w ostatnich tygodniach ciąży. Kontynuuję do dziś i ilość wypadających włosów nie jest większa niż zazwyczaj. Nie przeczę, że może to być również efekt wszystkich innych używanych, przeze mnie kosmetyków. Sprawdzać jednak tego nie zamierzam.


Tajemniczą przyprawą jest kozieradka . Koszt 40g to około 3 zł w sklepie zielarskim. Jak ją wykorzystujemy.


2 łyżeczki kozieradki zalewamy szklanką wrzątku, przykrywamy i zaparzamy. Ja trzymam ziarna w "zalewie" dopóki płyn nie wystygnie.

Dobrze jest przelać sobie ten płyn do butelki z bardzo małym otworem, bo owym płynem będziemy nacierać skórę głowy. 

Na samym początku nie miałam takiej butelki i zwyczajni spłukiwałam głowę naparem. Wtedy taka dawka jak powyżej wystarczała tylko na dwa razy. Teraz mam butelkę po płynie do mycia naczyń :) i płynu wystarcza na około 5 dni.

Wcierki robię co wieczór albo w ciągu dnia, tak żeby głowa zdążyła wyschnąć. Można też to robić po umyciu głowy jak już mamy podeschnięte włosy, żeby nie rozcieńczyć mikstury. Dlaczego ja to robię wieczorem? Płyn pachnie rosołem, jakby kostką rosołową, czy selerem. Nie przepadam za tym zapachem i wolałabym nim w dzień nie pachnieć.

Jakie efekty?

Tak jak pisałam, ilość wypadających włosów nie zwiększyła się, za to mam wrażenie, że jakby przybyło trochę nowych. 

Jeżeli więc szukacie czegoś na wypadające włosy, warto wypróbować ten sposób. Trzy złote to nie majątek, a nuż się uda.


Czytaj dalej »

Walizka z grami


Od jakiegoś roku Rycerz jest wielkim miłośnikiem gier. Gier planszowych, zręcznościowych, logicznych itp...
Tyle tylko, że podczas jednej sesji musimy przerobić kilka gier, w każdej choć raz Rycerz musi wygrać. W związku z powyższym im więcej gier, etapów, wariantów ma gra tym lepiej :)

Tak oto trafiłam na Gra planszowa Gęsi DJECO

Świetny pomysł zrobienia z pudełka do gry walizki. Walizki nie byle jakiej, ale na prawdę porządnie wykonanej. W środku gra w czterech kawałkach o kształcie puzzli. Co ja pisze jaka gra! Gry. Bo plansza jest dwustronna.


Jedna z gier to w zasadzie klasyczny chińczyk. W nią Rycerz lubi grać najbardziej bo zawsze w zasadzie wygrywa :)

Druga gra to Gąski i polega na dotarciu do celu mety pomimo paru przeszkód. Druga gra ze względu na prostotę jest przez nas modyfikowana i czasami sami wymyślamy dodatkowe zadania dla pól na przykład udawanie zwierzątko z danego pola, albo wprowadzamy całkiem inne zasady :)



Świetna szata graficzna i bardzo staranne wykonanie. Jedna z fajniejszych gier dla maluchów.

Grę mamy STĄD


Czytaj dalej »

Jak poleciałam w kosmos na łóżku



Rycerz wchodzi w okres zabaw wyobraźnią i nie ukrywam, że to dla mnie najlepszy czas i moment.

Nagle okazało się, że  zabawki nie zawsze są potrzebne do dobrej zabawy. Co więcej, można leżeć i dobrze się bawić. Leżenie co prawda musi być przerywane wstawaniem, bieganiem lub podskakiwaniem, ale matka tych ewolucji wykonywać nie musi.

W ten oto sposób razem z córką mą lat niespełna trzy miesiące płynęłyśmy statkiem pirackim, leciałyśmy samolotem na pustynie, jechałyśmy pociągiem do puszczy, jechałyśmy samochodem na energię księżycową, mieszkałyśmy w lesie pod grzybkiem, a ostatnio zaliczyłyśmy wielce udaną wyprawę w kosmos na Marsa i Saturna.

Najbardziej bałam się, że nie ogarnę wspólnych zabaw, kiedy będę sama z dziećmi. Młoda zamotana w chustę mimo wszystko nie daje  pełnej swobody ruchu. No dobra takiej swobody, żeby bawić się tak jak starszak by sobie tego życzył. Nie chciałam, żeby Rycerz odczuł obecność niemowlaka w najgorszy możliwy sposób, czyli jak kogoś kto zabiera czas rodzicom. Czas, który wcześniej był przeznaczony dla niego.

Na całe mojej szczęście Rycerz dał się wciągnąć w zabawę wyobraźnią. Odgrywanie scenek z nieistniejącymi postaciami, używanie nieistniejących przedmiotów. Zazwyczaj leżymy na łóżku w sypialni. Leżymy i opowiadamy co się dzieje.

Dość często atakują nas obcy (czyli kocica), no dobra to my ich atakujemy :P . Na szczęście Karola ma najczęściej na sobie kostium antyufoludkowy i jest nas w stanie obronić przed atakami.

Kocica jest również naszym piratem siedzącym w bocianim gnieździe. To do niej wznosimy okrzyki "ahoj ahoj królestwo za ląd" . Inna rzecz, że kocica rzadko nam odpowiada.

Na pustyni Pingus (maskota Rycerza) szuka dla nas wody.


Tak oto:
"Zwiedzam świat, zwiedzam cały świat
Unoszę się jak balon porwany hen przez wiatr"

:)

A jak u Was wyglądają zabawy?




Czytaj dalej »

DIY: Kąpiel na przeziębienie


Zeszły rok przedszkolny sponsorowało nam zapalenie oskrzeli. Kiedy tylko Rycerz dostawał kataru było jasne, że za chwilę będzie zapalenie oskrzeli i niestety antybiotyk. Kąpiele aromatyczne oraz solankowe pomagały, ale ja postanowiłam i tak zrobić swoją mieszankę. Przede wszystkim dlatego, że solanki zapomniałam kupić, a i olejki były na wykończeniu.

Zakupiłam więc sól Iwonicką - około 16zł za kilogram. U mnie dostępna w sklepie zielarskim.


Dlaczego sól Iwonicka?
Jednym ze wskazań jej stosowania są: przewlekłe choroby dróg oddechowych.

Na samym początku kąpałam Rycerza w samej soli przy pierwszych objawach przeziębienia i kontynuowałam je jeszcze tydzień po ustąpieniu objawów. Po dwóch takich kuracjach przeziębienie zaczęły pojawiać się rzadziej. W tym roku przedszkolnym zaś (odpukać) właśnie zaliczamy dopiero drugie przeziębienie.

Po jakimś czasie do kąpieli z solą dodawałam olejki eteryczne.
I szczerze mówiąc długo szukałam mieszanki idealnej.

Koniec końców trafiłam na swoją ulubioną kompozycję.


Do mieszanki używam trzech olejków:

Anyżowego
Który znakomicie działa na katar, kaszel, grypę, bronchit
Sosnowego
kaszel, grypa, zapalenie zatok, astma
Pomarańczowego 
bezsenność, napięcie nerwowe, bóle i skurcze mięśni

Mieszam je w proporcjach  1: 2: 2

Czyli kropla anyżowego, dwie krople sosnowego i dwie krople pomarańczowego na każdą łyżkę soli.

Aktualnie w zapasie mam dwie wersje soli. "Zapachową" i bezzapachową. Zapachową stosuję kiedy Rycerz ma katar, jak katar ustąpi kąpie go jeszcze tydzień w samej soli.
Jak na razie ostatni raz takie kąpiele uskutecznialiśmy na jesieni. Między takimi "kuracjami" wymagana jest przerwa około 2-3 miesięcy.

Oczywiście w razie kataru zawsze można użyć do kąpieli samych olejków.

Olejki jakich używam, pochodzą z firmy Optima plus i są pochodzenia naturalnego. Warto sprawdzić owo pochodzenie przed zakupem - niestety jakiś czas temu kupując przez internet wtopiłam z olejkiem lawendowym.

Mam nadzieję, że w miarę logiczne i jasno opisałam mieszankę, gdyby nie możecie przecież zapytać w komentarzu :)

EDIT:

Soli do około połowy wanny sypie 3-4 łyżki.

Dla dzieci powyżej 3 r.ż.
Czytaj dalej »