Maseczka aspirynowa


Od razu i na początku zaznaczam, że kobiety w ciąży nie mogą jej stosować, kobiety karmiące raczej nie powinny.
Wydawało mi się, że znają ją wszyscy, ale okazuje się jak zwykle, że chyba żyję w jakimś świecie równoległym :)
Maseczka aspirynowa nadaje się w zasadzie do wszystkich cer choć głównie przeznaczona jest dla cer tłustych, mieszanych, trądzikowych i zanieczyszczonych . Jest to maseczka "oczyszczająca" , przy regularnym można zauważyć mniejszą ilość zaskórników, zmian trądzikowych i generalnie "uspokojenie się" cery.

Do wykonania maseczki w wersji podstawowej potrzebujemy

1) Aspiryny, polopiryny itp... czyli tabletek których substancja czynną jest kwas acetylosalicylowy (jeśli ktoś ma na niego uczulenie no to ta maseczka odpada - oczywista oczywistość). Sprawdzamy ile mg kwasu znajduje się w jednej tabletce. I bierzemy ich do maseczki tyle, żeby zawierała miej więcej 2000mg. Tabletki nie mogą powlekane, ani z żadnymi innymi dodatkami (typu witamina C), nie mogą być również musujące.

2) Jogurt naturalny - obowiązkowo bez cukru. Najlepiej gęsty.

3) Odrobina wody

Tabletki namaczamy w odrobinie, chyba że ktoś ma moździerz wtedy może sobie te tabletki zmoździerzyć :)i dopiero dodać odrobinę wody, żeby aspiryna trochę napęczniała
Po namoczeniu tabletki rozgniatamy jak najdokładniej.
Dodajemy odrobinę jogurtu.
Mieszamy.

Papkę nakładamy na twarz na około 15-20 minut. Przed zmyciem wykonuje jeszcze masaż - to taki dodatkowy peeling.

I koniec. maseczkę wykonujemy 1-2 razy w tygodniu. Można również zrezygnować z jogurtu i dodać tylko wodę w większej ilości. 

Można stosować modyfikacje tej maseczki w zależności od potrzeb cery dodając

- 1 łyżeczkę miodu  - ma właściwości odżywcze
- zamiast jogurtu można dodać swój ulubiony olejek do twarzy
- można dodać witaminę A+E w kapsułkach - ma działanie "odmładzające"

Na zdjęciu mam polopirynę S ona zawiera 300mg kwasu acetylosalicylowego, dlatego ja biorę 7 tabletek do tej maseczki. Z tego co wiem Aspiryna zawiera 500mg dlatego do wykonania maseczki z jej udziałem wystarczą tylko 4 tabletki.


10 Czytaj więcej

Mały Gruffalo

9
 

Czy jest opcja taka, żeśmy my fani Gruffalo nie nabyli najnowszej książki o nim? No nie ma. Wiec nabyliśmy.
Doczekać się nie mogłam. Trwało to i trwało. Rozważałam nawet zakup wersji angielsko języcznej, ale żal mi było przekładu p. Rusinka.
Cóż więc, czekaliśmy, czekaliśmy i się doczekaliśmy :) .

Nie zawiodłam się. Jestem zachwycona.  To jedna z ciekawszych propozycji dla dzieci w tym roku na naszym rynku.





Warsztaty Lego Duplo "Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie"

15

Dostaliśmy, znaczy ja i Rycerz zaproszenie na warsztaty Lego Duplo w Warszawie.
No nie wahałam ani minuty, choć bałam się że jakiś szacher macher będzie mnie pouczał jak się mam bawić/nie bawić (niepotrzebne skreślić) z własnym dzieckiem. Ta moda na ułatwianie sobie życia przez robienie do wszystkiego „instrukcji” obsługi uwiera mnie już dłuższy czas. Staram się unikać spotkań w których jakaś „specjalistka” mówi mi jak mam wychowywać dziecko, jak je ubierać, żywić, usypiać itp...


Nie jestem jednak osobą, która od razu źle się nastawia do wszystkiego. Zawsze znajdę sobie plusy, tu olbrzymim plusem było spotkanie z blogerkami z którymi dawno się nie widziałam, a bardzo je lubię i poznanie tych, które lubię, choć znam tylko wirtualnie.


Nigdy tak bardzo pozytywnie się nie rozczarowałam. No nigdy.

Pierwsza wypowiadała się przedstawicielka firmy. Kobieta całkowicie rozumiejące, że osoby zaproszone nie są ignorantkami i wiedzą co to Lego :). W kilku zdaniach podała najważniejsze informacje, cele i założenia. Nagle odkryłam, że pudelka Lego różnią się kolorem - kompletnie nie zwracałam na to uwagi. No ok wiedziałam, że są zielone (dla ogółu jak mniemałam) i różowe (dla dziewczynek) , ale nie wiedziałam, że są też białe. Białe to zestawy startowe i linia Toodler, zielone dla wszystkich produktów z odgrywaniem ról i różowe przeznaczone dla dziewczynek.

ps. chłopaki jak zwykle pokrzywdzeni bo dla nich „specjalnej” linii nie ma :P



Po przedstawicielce Lego przyszedł czas na psychologa dziecięcego i rodzinnego. Pani Małgorzata Ohme, która jest również redaktorem naczelnym magazyny GAGA przedstawiła swój dekalog kreatywnej zabawy.

1. Nie każda zabawa musi być edukacyjna.
2. Zabawa ma być przyjemna (!) dla Ciebie i Twojego dziecka.
3. Masz prawo nie mieć ochoty się bawić.
4. Nie zawsze musisz być w zabawie przewodnikiem.
5. Podążaj za swoim dzieckiem, a zaprowadzi Cię w świat, którego nie znasz.
 6. Nie wartościuj zabawy, ciesz się nią.
7. Nie porównuj z innymi, Twoja zabawa wypływa z Ciebie i dziecka.
8. Odkryj w zabawie marzenia i potrzeby swojego dziecka.
9. Pozwól dziecku na nudę!
10. I nie zapominaj, że „w każdym człowieku jest ukryte dziecko, które chce się bawić” (F. Nietzsche).W Tobie też


No i od razu polubiłam babkę bo okazało się, że jestem idealnym rodzicem :D

Nie mam parcia na zabawy edukacyjne, nie zawsze mam ochotę się bawić (zwłaszcza kiedy po raz milionowy słyszę „pobawimy się samochodami”) . Daję Rycerzowi wolna rękę w wyborze zabawy, pozwalam mu się nudzić, przede wszystkim wtedy kiedy mam inne rzeczy do zrobienia.

A tak serio, to właśnie ten dekalog uświadomił mi, że jesteśmy tak atakowani wszystkimi poradami jak żyć, że coraz mniej w naszym życiu spontaniczności, wrzucenia na luz, czy zwyczajnej nudy.

Kochane mamy, czy też i tatusiowie, weźcie sobie ten dekalog do serca. Pozwólcie sobie na niebycie "idealnym"mimo, że taki obraz kreują media i matki celebrytki, które do pomocy mają cale zastępy niań. 

Dobra matka to zwykły człowiek, których kocha, bawi, uczy i się nudzi :)




Podpowiedziano nam jeszcze kilka zabaw, przerobiono różne scenariusze zajęć i było po spotkaniu.

 Czy było warto pojechać. No jasne! Wszak nigdy nie miałam córki, a tu na warsztatach trafiłam mi się jedna i to sama Asia "Matka jest tylko jedna" , poznałam absolutnie pozytywnie zakręconą Bożenkę  "Mamę trójki" , po długiej bo aż tygodniowej przerwie :) znowu pogadałam sobie z Halinkę "By cieszyć się życiem".  Spotkałam dawno niewidziane Paulinę "Potwory wózkowe" i Kamilę "Panna Mi i jej zabawki" no i dowiedziałam się skąd Marlena "Makówieczki" ma tą pozytywna energię (faktycznie trzeba było nie brać babci :) ) . I nareszcie, wreszcie poznałam Olgę "O tym, że" .

Oczywiście uczestniczek i uczestników było więcej - o czym świadczy dobitnie zdjęcie poniżej :) - poznać ich wszystkich nie dałam rady. Czasu i śmiałości było mało :)


No i jeszcze w bonusie trafiło mi się świetne zdjęcie z synem - a w tel córka ma :) 


ps. niedługo wypatrujcie zabawy, w której będziecie mogli wygrać klocki Lego :)

Kiedy w matce budzi się diabeł

27

Dawno dawno temu, zima, godzina siedemnasta z minutami. Matka i córka stoją przy kiosku ruchu, obok kolektura totolotka, a jeszcze obok wielki gmach poczty. Zza poczty wyłania się postać odziana w kożuch i kudłatą czapę. Zionie alkoholem, zatacza się w kierunku kiosku i staje tuż za matką i córką. Córka lat około pięciu wtula się w poły płaszcza matki i próbuje zniknąć. Postać śmierdząca alkoholem, nachyla się do córki i coś jej mówi. Dziewczynka zaczyna trząść się ze strachu. Słyszy z ust swojej mamy "Kochanie nie bój się" i jeszcze "Czy może się Pan odsunąć? " .
Facet coś bełkocze, śmieje się i pcha się na matkę z dzieckiem.
Matka ponawia prośbę trochę juz podniesionym głosem "Proszę się  od nas odsunąć? Czy Pan słyszy o co Pana proszę?"
Facet śmieje się coraz głośniej i próbuje chwycić córkę za rękę.
I tedy córka słysz coś czego nigdy wcześnie nie słyszała z ust matki
"Czy ty kurwa, dziadu jeden nie rozminiesz co się do ciebie mówi? Spierdalaj!" - matka trzęsie się z nerwów, dziewczynka przytula się do matki i wie, że ona zawsze z nią będzie.

Ta matka nigdy nie przeklinała.

Dzień obecny.
Matka z synem wraca do domu ze spaceru. Robi się szarówka i pojawia się delikatna mgła. Część latarni jeszcze się nie świeci, druga część jeszcze słabo. Matka i syn idą chodnikiem i rozmawiają. Na tym chodniku stoi dwóch mężczyzn, jeden z nich ma psa. Pies jest dość spory. Mężczyźni stoją, rozmawiają, śmieją się. Pies kręci się na smyczy wokół ich nóg. Kiedy syn zauważa psa, mówi że się boi. Przechodzi za matkę. Kiedy mijają mężczyzn pies nagle rzuca się w kierunku dziecka. Matka niewiele myśląc zasłania syna i kopie psa. Syn zaczyna płakać. Matka słyszy
"Co ty KURWA PIPO robisz?! Ten pies nie gryzie!"
"Za to ja KURWA kopię!" - odpowiada matka  trzęsąc się ze złości - "Jeszcze raz zobaczę tego psa bez kagańca zawołam policję, straż miejską i kogo tam jeszcze trzeba, żeby zrobił z tym porządek".

Matka bierze płaczącego syna na ręce i słyszy "Mamusi kocham Cię najbardziej na świecie".

Ta matka nigdy nie skrzywdziła by zwierzaka.


źródło zdjęcia:internet