Najnowsze wpisy

piątek, grudnia 02, 2016

Krem na dzień - Sunlight czyli uwielbiam antyoksydanty

Wróciłam do kwasów i retinoidów. Cóż, masaże poczyniły wielkie spustoszenie na mej twarzy, chyba najbliższe pół roku spędzę na przywracaniu skórze normalności. Trochę mam już dość, ale wiem co robić, szkoda tylko, że to tak długo trwa.
Skoro kwasy i retinoidy to i filtry i wszystko co pomoże zapobiegać przebarwieniom. Nad tymi przebarwieniami trzęsę się tym bardziej, że prawie wszystkie wyblakły.

Szczęście w nieszczęściu to ten krem. Naładowany antyoksydantami jak porządny świąteczny keks bakaliami.  Stosuję więc z lubością, wklepując w paszczę i wołam spadówa wolne rodniki. A tak całkiem serio.

Skład: Rosa Damascena Flower Water, Aqua, Fragaria Ananassa (Strawberry) Seed Oil, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Isostearyl Isostearate, Glycerin, Betaine, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Sorbitan Oleate, Royal Jelly, Rosa Canina Seed Oil, Passiflora Edulis (Passionfruit) Seed Oil, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Panthenol, Gardenia Tahitensis Flower (Tiare) Extract, Fragaria Ananassa (Strawberry) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Cera Alba, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Xanthan Gum, Rosa Damascena Flower Oil, Citrus Limonum (Lemon) Peel Oil, Geraniol, Citronellol, Limonene 

Świetny skład z masą aktywnych składników.
Stosowanie. Banalnie proste, choć dla niektórych może być lekko niezrozumiałe wszak krem wklepywać należy, a nie rozcierać. Moja podrażniona skóra go pokochała, żłopie z niego co tylko może. Co ciekawe mimo sporej ilości olejów ten krem nie powoduje większego świecenia się skory niż inne kremy.
Bardzo dobrze aplikuje się na niego zarówno filtry, jaki i makijaż mineralny solo, jak i ... pewien podkład o naturalnym składzie.
Świetna lekka konsystencja, na dokładkę zimna bo wyciągnięta z lodówki  cudnie pobudza skórę nie obciążając jej zarazem.
Świetny krem. 

Krem możecie kupić TUTAJ
a tutaj kod zniżkowy na 15% na wszystkie produkty ważny do 15 grudnia , wystarczy wpisać : gwiazdkausroki

czwartek, grudnia 01, 2016

Być jak tygrys

Czy przyszło Wam do głowy jak to jest być jak tygrys? Mnie nie bardzo, mojemu synowi i owszem. Jako, że cwana ze mnie bestia miałam książę na taką ewentualność.
Tygrysem nie jest łatwo być. Tygrysy ponoć są straszne i trzymajmy się tego, trzymajmy rencami i nogami bo po lekturze książki owej  może się okazać, że ... trzymanie się było bardzo potrzebne.
A zatem, wykaz działalności tygrysiej opisany w księdze wyczerpuje temat pt. "co też robi tygrys za dnia i nocą"
Obrazy dołączone do iście szatańsko zabawnego tekstu powalają na kolana i chciałoby się nimi wytapetować sobie całe mieszkanie, celem poprawy nastroju.
Człek w całej historii nie ma się czego czepnąć. Nie ma księga owa punktu słabego. No może jeden, niestety kończy się, ale ale zawsze można przeczytać ją raz jeszcze i ponownie i ponownie... I tak owoż czytana jest!
 Niewyczerpalne źródło dobrego humoru na każdej półce być powinno. Oto i takież źródło. Nabywajcie koniecznie Mikołaj wszak blisko!

Tekst: Przemysław Wechterowicz
ilustracje: Emilia Dziubak
Wydawnictwo EZOP

Książkę możecie kupić TUTAJ 


 Książkę do recenzji dostarczyło 
http://www.nieprzeczytane.pl/

środa, listopada 30, 2016

6 miejsc, w których znajdziesz fajne prezenty

Co roku pojawia się ten sam problem czyli co kupić na prezenty. Ba, co roku mam ten sam problem co ja chciałabym na prezent.
Chciałam podrzucić Wam klika pomysłów, a raczej sklepów/firm z których sama kupiłabym parę rzeczy.

Pan tu nie stał - Świetne ciuchy i fajne gadżety do domu. Kto jest ze mną dłuższy czas wie, że mam dużą słabość do tego sklepu.

Spod Lady - powrót do czasów PRL z przymrużeniem oka. Na wiele rzeczy z tego sklepu zsadzam się już dłuższy czas. Może to dobry moment, żeby w końcu coś kupić? Chodzą za mną tablice na ścianę.
Kalva -znaczy porcelana z autorskimi wzorami.  Właśnie zrobiłam drobne zamówienie i czekam przebierając nogami. Obserwuję ich od dawna i za każdym razem kiedy wrzucają nowość na tablice na FB zachwycam się.  Jeszcze gdyby przyszło im do głowy tak srokę strzelić ;)
Dekornik -czyli piękne naklejki i tapety.  ich mapy są już sławne, ale to nie one mnie ujęły. Ja mam Księżyc w pełni jest świetny i jak tylko uda nam się jakoś ogarnąć kąci dla Maluszki na pewno pokażę wam go w pełnej krasie.
Bambooko - wszystko z drewna i jeszcze więcej. Ich skrzynie modułowe Rubin skradły moje serce chyba nawet wiem, gdzie bym je postawiła.
Printu - czyli coś dla wielbicieli fotografii ;) . To w sumie mój naczelny prezent dla babć i dziadków :) Ich najnowsze dziecko czyli fotoalbum jest śliczny.
To moje typy, a Wasze? Podrzućcie jakieś ciekawe linki :)

ps. zapomniałabym. Mam dla Was 15% zniżki na Wasze fotoalbumy

wtorek, listopada 29, 2016

DIY: Mleczny Pudding do Mycia

Ponieważ właściciele wanien mają już swoją mleczną kąpiel o TUTAJ dziś coś dla właścicieli kabin prysznicowych ;)  Mleczny pudding do mycia. No dobra właściciele wanien też się załapują

Do wykonania puddingu potrzebujemy
200 ml żelu do mycia o dobrym składzie - najlepiej bezbarwny
100 ml wody
5 łyżeczek żelatyny
1 łyżę soli kuchennej
3/4 szklanki mlek w proszku nieodtłuszczonego
4 łyżki ulubionego oleju

opcjonalnie olejki eteryczne jeżeli żel jest bezzapachowy. Ja miałam żel zapachowy wiec kłopot z głowy.

1. Wodę podgrzewany nie za bardzo - tak, żeby była przyjemnie ciepła.
2. Do wody wsypujemy żelatynę i mieszamy starając się ją choć trochę rozpuścić.
3. Dodajemy sól. Mieszamy.
4. Dodajmy żel do mycia. Mieszamy.
5. Dodajemy mleko w proszku. Mieszamy.
6. Dodajemy olej. Mieszamy.

Przelewamy do foremek, salaterek czy co sobie tam wymarzymy i czekamy aż stężej.

Koniec :)

Pudding nie pienie się mocno, jest dość miękki .

ps. jeżeli dodać mniej żelatyny około 4 łyżeczek pudding będzie można nabierać łyżeczką i tak się nim myć. Wtedy można stworzyć śliczny prezent. Przelać pudding do ładnego słoiczka i dołożyć do niego niewielką łyżeczkę ;)

poniedziałek, listopada 28, 2016

Melduję, że poszukiwania korektora pod oczy zakończyły się sukcesem

Od kiedy napisałam Wam, że w końcu znalazłam swój idealny podkład mineralny o TUTAJ co jakiś czas pytacie o inne produkty mineralne.
To czego szukałam to przede wszystkim korektor i to głównie pod oczy. Cały czas wraz z podkładem mineralnym używałam drogeryjnego korektora pod oczy.
Korektory mineralne bardzo wysuszały skórę pod oczami. Nawet kiedy bardzo mocno nawilżałam skórę w tym rejonie pod koniec dnia i tak była wysuszona.
Korektory tuszujące niespodzianki w jakiś magiczny sposób nie chciały zostawać na miejscu.

Tak było do dnia w którym dostałam do testów, a w zasadzie sama wybrałam sobie kilka produktów z Lilly Lolo. O tych wartych uwagi moim zdaniem chcę Wam napisać. 

To co najważniejsze czyli korektor. Tu pewnie część z Was zaskoczę, ale korektorem jest cień do powiek Kremowo-Waniliowy Cień Do Powiek Cream Soda w dobre dni wystarcza solo. Ładnie układa się na skórze, lekko rozjaśnia, delikatnie rozświetla i co ważne nie wysusza.
Kiedy jednak cienie pod oczami są spore dodaję do niego PeepO czyli żółty korektor od razu mówię, że ten korektor to prawdziwy hardkor dlatego trzeba sobie samodzielnie znaleźć dawkę. Ten sam żółty korektor używam do tuszowania niespodzianek. Przy czym nie używam go solo, ale mieszam z podkładem i nakładam na mokro. Korektor ten nadaje się również do ewentualnego rozjaśnienia podkładu, kiedy okazałaby się za ciemny. Bardzo wielozadaniowy kosmetyk.
To są moje dwa hity. I już wiem, że dzięki nim nie muszę już szukać korektorów.
To co jeszcze mi się spodobało to pędzel. Gęsty, zbity i bardzo miękki. Myty już wielokrotnie, żadnego farbowania nie zanotowałam, ani gubienia włosów. Jest gęstszy i bardziej puszysty niż mój Long Handled Kabuki Brush z Everydey Minerals. Dobrze rozprowadza podkład, nie podrażnia skóry.
Wiele z Was pytało o puder jaki stosuję. Ja mam swój samorobiony nie sądzę, żeby jakikolwiek puder był w stanie go przebić - jest robiony całkowicie pode mnie. Jeżeli jednak szukacie pudru przyjrzyjcie się tym z Lilly Lolo. Ja mam Matujący Puder Sypki Flawless Matte i stwierdzam, że jest bardzo dobry. Nie używam go do minerałów, lecz do matowienie filtrów sprawdza się idealnie. Nadawać się będzie dla cer bardzo tłustych, cery mieszane lepiej, żeby stosowały go tylko w strefie T bo silnie matuje i może wysuszać.
W tle możecie zobaczyć jeszcze Naturalna Mgiełka Utrwalająca Makijaż, ma bardzo fajny skład przy czym nie umiem o niej nic sensownego powiedzieć nie miałam za bardzo okazji jej przetestować. Te parę razy które jej użyłam dało mi tylko sygnał, że mgiełka lekko nawilża i wygładza.

sobota, listopada 26, 2016

Prezenty na Mikołaja - Zabawki

 - Po pierwsze już kilka osób pytało czy może zrobię taki post. No wiec w odpowiedzi na pytania post zrobiony :).  Chcę Wam pokazać nad czym się zastanawiałam oraz co ostatecznie wybrałam. Mam to szczęście, ze sklep HOPLIK dostarczył mi niektóre zabawki i mogłam się przekonać czy są fajnie czy nie.

Po pierwsze i najważniejsze Rycerz ma 5 lat Maluszka skończyła rok. Mamy sporo zabawek po Rycerzu dlatego niektórych pozycji ze sklepu nie brałam pod uwagę (o niektórych wspomnę), po drugie dzieci moje nie przepadają za pluszakami i  ich wcale nie oglądałam.

Aaaaa i jeszcze jedno ważne kryterium, poza zabawkami dla każdego z osobna chciałam mieć takie zabawki, którymi oboje będą się mogli bawić na zasadzie współpracy.

No to zaczynamy przegląd.

DROBNICA
Zabawki, małe, tanie, niewymyślne - chyba tak powinna brzmieć definicja tej kategorii :) . Już wiem, że to najfajniejsze zabawki i dla rodziców i dla dzieci.

Ja z tego zestawu mam Żabkę . To trochę moja podróż sentymentalna - kiedyś takie żabki można było kupić na odpustach. Jedno jest pewne zabawka ponadczasowa Rycerz i Maluszka oszaleli na jej punkcie.

Mamy też ruchomego konia (odpowiednik pokazanej tutaj żyrafy) długo była to ulubiona zabawka Rycerza, teraz zaś maluszka co jakiś czas przynosi go, żeby pokazać jej sztuczkę :).
1 KLIK/ 2 KLIK/ 3 KLIK/ 4 KLIK/ 5 KLIK/ 6 KLIK

UKŁADANKI/PUZZLE
Coś co Rycerz uwielbiał i uwielbia nadal. Maluszka też zaczyna się interesować.Tzw pierwszych układanek mamy cała masę - spadek po Rycerzu. O naszych układankach pisałam TUTAJ
1 KLIK Czyli chyba wszystkim znana układanka z misiem. Skoro wszystkim znana znaczy coś w tym przebieraniu misia jest . I u nas miała swoją chwilę chwały.
2 KLIK  Czyli pierwsze puzzle z uchwytami w sam raz dla małych paluszków. Rycerz je uwielbiał. Maluszka jeszcze cit za mała.
3 KLIK Czyli puzzle warstwowe . I ponownie Rycerz się nimi zachwycał. Maluszka na razie nie wie o co chodzi.
4 KLIK Układanki na paliku . Znowu bardzo popularna zabawka. Rycerz miał plastikową wersję, Maluszka już ją układa. Drewnianej nie kupowałam kiedy Rycerz był w odpowiednim wieku do jej układania bałam się, że sobie coś tym palikiem zrobi.
5 KLIK Układanka magnetyczna. Coś w sam raz dla mnie. Układamy wieżę. Palika brak, klocki są magnetyczne. Mamy ją
Świetna rzecz. Maluszka ja uwielbia. Każdy krążek ma magnes który trzyma go na miejscu. Oczywiście krążki można dowolnie składać byle tylko magnesy były ustawione + z - ;) . Świetna zabawa.
6 KLIK trochę nietypowe pierwsze puzzle . A raczej puzzle mogące posłużyć dłużej. I to mnie w nich ujęło. Na pierwszym etapie dopasowujemy kształty, potem możemy budować makietę, na sam koniec  opowiadamy sobie historię.
Pięknie wykonane. Mamy je :)
7 KLIK czyli coś dla starszaków . Puzzle anatomiczne. Świetna rzecz i wcale nie taka prosta w ułożeniu. Pisałam o nich TUTAJ
8 KLIK czyli magnetyczna układanka. Świetna rzecz, zwłaszcza w podróży. My mamy wersję z samochodami. Wspominałam o niej TUTAJ

GRY
To ostatni miłość Rycerska, wiec i tym razem nie mogło ich zabraknąć. Tym razem wybrałam dla Rycerza gry

Wyprawa w kosmos KLIK  mnie podoba się bardzo. Rycerzowi jeszcze do końca nie wiem dostanie ją na Mikołaja.  Co sprawiło, że ją wybrałam? Kosmos :) Ostatnio to temat, który bardzo interesuje Rycerza. To nie jedyna rzecz związana z kosmosem, ale to za chwile.
Gra bardzo porządnie wykonana z grubej tektury, bez niedoróbek.

Gra 4 w rzędzie KLIK. Nad tą kra zastanawiałam się już dłuższy czas. Wybrałam akurat tą bo jest niewielkich rozmiarów i można ją bez obciążenia zabrać ze sobą w podróż.
Nie mogło obejść się bez gry logicznej KLIK . Kolejny nasz hit. Rycerz uwielbia takie zagadki.
Na koniec gra pamięciowa Rybki KLIK  mam nadzieję, że ta gra przełamie niechęć Rycerza do takich właśnie gier. Robiłam już podejścia do memory był Reksio, był coś z Endo, ale jakoś Rycerz nie wykazyła szalonego zainteresowania.
Coś dla Rycerza i dla Maluszki jednocześnie.
Kolorowe koła zębate KLIK . Rycerz układa Maluszka kręci. Idealna zabawka dla tej różnicy wieku ;)

Tylko dla Maluszki czyli jeździk będący jednocześnie sorterem KLIK. Rycerz miał jeździk plastikową ciężarówkę z dźwiękami.  Był wielki problem z kierowaniem więc tym razem wybrałam jeździk bez możliwości kierowania ;). Bardzo ładny, drawniany,  starannie wykonany z dodatkową finką sortera. 
I coś tylko dla Rycerza Nocne Niebo KLIK.  Uprzedzam, że złożenie wymaga pomocy dorosłego, a nawet dla niego jest lekko upierdliwe w złożeniu. Efekt jaki daje jest jednak wart tych niedogodności. Jeżeli Wasze dziecko interesuje się tym co na niebie się dzieję warto zwrócić uwagę na ten projektor. Wieczorami można poleżeć pod gwieździstym niebem.
Strasznie dużo rzeczy Wam wrzuciłam. Nie wiem czy dobrniecie do końca. Mam nadzieję, że coś Was zainspiruje i znajdziecie Wasz trafiony prezent.
Hoplikowi zaś dziękuję za możliwości przyjrzenia się niektórym zabakom z bliska :)


piątek, listopada 25, 2016

Musy do ciała Nacomi

 
Kiedy pisałam post o szamponie i odżywce Nacomi o TUTAJ parę osób zachwalało ich musy do ciała. Siedziałam cicho i nie przyznałam się, że właśnie je testuję.

Jak widzicie na załączonym obrazku mam (no dobra raczej miałam :) ) dwie wersje. Borówka i Cisteczko.
Pierwsza i najważniejsza kwestia czyli składy.

Mus ciasteczkowy:  Butyrospermum Parkii Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Caprilic/ Capric Tryiglyceride, Cera Alba, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Extract, Cetyl Alcohol, Cococa Bean Extract, Tocopheryl Acetate

Mus borówkowy:  Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Caprylic Capric Triglyceride, Cera Alba, Helianthus Annuus Sunflower Seed Oil, Glycerin, Rosa Moschata (Rose hip) Seed oil, Cetyl Alcohol, Vaccinum Myrtillus Leaf Extract, , Tocopheryl Acetate, Parfu, CI 14720, CI 42090,

Jak widać po składach to  ubite masło shea z rożnymi olejami.W obu przypadkach składy są bardzo fajne.

Oba musy pachną bardzo intensywnie. Ponieważ nie jestem zbytnią wielbicielką "spożywczych" zapachów borówka przypadła mi do gustu dużo bardziej.
Borówka pachnie borówką i nie jest to nawet chemiczny zapach, lekko kwaskowy, dość świeży. Ciasteczko pachnie takim kruchym ciastkiem maślanym i co ciekawe nie jest to bardzo słodki, czy duszący zapach, jednak to nie moje klimaty.
Zapachy utrzymują się na skórze dość długo. Ba, ubrania też nimi nasiąkają, więc warto wybrać zapach który nas nie będzie drażnić.
Konsystencja musów jest puszysta, lekko zbita. Bardzo dobrze rozsmarowują się na skórze.  Wchłaniają się dość dobrze, choć wersja borówkowa wchłania się dużo lepiej przynajmniej ja mam takie odczucie. 

Działanie.
Oba musy silnie nawilżają, w moim przypadku również natłuszczają dość mocno, dlatego używałam ich co drugi dzień. Na skórze mojej mamy, która jest sucha codzienne używanie sprawdziło się idealnie. Rano, bo używałam ich tylko po wieczornej kąpieli skóra była dobrze nawilżona i gładka.
Mus ciasteczkowy natłuszcza mocniej, przynajmniej w moim przypadku.


Te i inne musy możecie kupić TUTAJ

ps. zapach tego musu ciasteczkowego kojarzy mi się z serią Yves Rocher, Les Plaisirs Nature, Vanille Agriculture Bio ale jest jakby mniej słodki.

ps. podobno jest promocja na markę Nacomi w drogerii Natura 

czwartek, listopada 24, 2016

Komu zupki?

Kto jeszcze nie wierzy, że zupy są zdrowe koniecznie powinien przeczytać tę książkę. Kto nie lubi czarownic też powinien przeczytać tę książkę, zdanie zmieni zapewne.              
Czy z kradzieży może wyniknąć coś dobrego? Okazuje się, że w sumie może,  choć ... no właśnie.

Kidy czarownica nie ma własnych zapasów i nie ma co do gara włożyć, kradnie to i owo z grządek swoich sąsiadów.
 Sprawnym złodziejem nie jest. W zasadzie każdy okradziony nakrywa ją na niecnym działaniu. Kiedy zupa gotowa zgłaszają się kolejni poszkodowani.
Czarownica nasza zamiast iść w zaparte, że nic nie ukradła, że to pomyłka, że o co chodzi przyznaje się do winy. Chcąc zadośćuczynić poszkodowanym kolejno częstuje ich zupą.
 Okazuje się, że zupa ma prawie magiczną moc. Nie tylko pomaga sąsiadom, ale również i samej czarownicy.
Fantastyczne ilustracje do świetnego tekstu. Cudowna, zabawna historia, która udowadnia, że nie jesteśmy tylko dobrzy, albo tylko źli.

Autorem książki jest Quitterie Simon ten sam który napisał Filomenę
Ilustracje: Magali LeHuche
Wydawnictwo Adamada

Książkę możecie kupić TUTAJ

 Książkę do recenzji dostarczyło 
http://www.nieprzeczytane.pl/

środa, listopada 23, 2016

Twój strach pomoże w sprzedaży

Chciałam Wam dziś napisać post o matkach, ale wczorajszy dzień obfitowała w akcje pt.nie kupuję tego czy owego bo nie ma napisane, że nie zawiera składników X czy Y.

Pewnie sami nie wiecie jak często pozwalacie się podejść producentom. Kupując rzeczy bo napisane nie zawiera tego czy owego rzadko drążycie temat co jednak zawiera. Po drugie rzadko kiedy czytacie instrukcję użytkowania. Istotne jest czy można myć w zmywarce, prać itp.., czy nadaje się dla dzieci w danym wieku , ale to macie napisane na opakowaniu lub odwrocie rzecz, czy na metce. 

Pierwsze co mnie drażni ... hmmm tak to chyba dobre słowo. To zafiksowanie na jakiś składnik.
Najlepszy przykład bisfenol-A. Nagonka na ten składnik sprawia, że gdy widzimy napis Free BPA  czujemy się bezpieczni. Ten straszny zabójca nie jest składnikiem danej rzeczy hura, można kupować. I niby tak, tyle tylko, że nie pojawia się refleksja co też za ten bisfenol wsadzono. Wszak jakoś zastąpić go trzeba.

małe ps. Poza bisfenolem A są jeszcze bisfenole A, AB, AF, B, BP, C, E,F,G,M,S itd... teoretycznie bezpieczniejsze. No dobra bezpieczniejsze do czasu kiedy jakiś naukowiec nie podważy tej śmiałej teorii.

Przytoczę jeszcze inny przykład. Naczynia z melaminy. Jeżeli grzebać w temacie to w naczyniach z melaminy nie powinno się serwować gorących posiłków, niektórych kwaśny posiłków i podgrzewać ich w mikrofali. Co więc robią na półkach sklepowych całe zestawy obiadowe z tejże substancji, oczywiście wolne od BPA?

Po drugie nie czytanie instrukcji obsługi.
Całą Polską wstrząsają sensacyjne doniesienie w sprawie kapsułek do kąpieli, które uszkadzają oczy. W TV wypowiadają się kolejni rodzice, których dzieci uległy poparzeniu. Na koniec przyznają, że nie doczytali instrukcji obsługi, ba nie sprawdzili nawet wieku w jakim dziecko może zażywać kąpieli z tym czymś.
Ręce opadają.
Granica wieku jest umowna. Jednemu dziecku nie zaszkodzi innemu wręcz przeciwnie. Warto mieć to na uwadze.

Co chcę Wam powiedzieć?
To, że coś czegoś nie zawiera nie jest wyznacznikiem bycia bezpiecznym.
To, że ktoś pisze Wam, że dla wieku 3 lat produkt jest bezpieczny też nie musi być prawdą.

Zrozumcie producentom zależy na sprzedaży. Na wyciągnięciu od Was kasy.  Opisy i informacje na opakowaniach mają sprawić, że poczujecie się bezpiecznie i pewnie.

Czytajcie etykiety.

wtorek, listopada 22, 2016

DIY: Resztkowy krem do demakijażu


Kto robi już swoje kosmetyki, kto choć zaczął ten wie, że zdarzają się "wpadki". Nie spasuje nam olej do pielęgnacji, lub zostają nam odrobiny olejów z którymi nie wiadomo co zrobić, albo niedługo kończy się termin przydatności oleju, a pomysłu na niego nie ma. Znalazłam na to sposób.  O olejowym oczyszczaniu twarzy pisałam już TUTAJ . Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie próbowała rożnych innych mieszanek olejów. Po pewnym czasie jednak stwierdziłam, że warto by jakoś zagęścić olej, byłby przez to mniej upierdliwy w użytkowaniu. I tak oto wymyśliłam resztkowy krem.

Bazą takiego kremu jest masło shea. Żeby zrobić krem potrzebujemy mniej więcej proporcji 60% masła shea do 40% olejów. Masła może być trochę więcej lub trochę mniej, aptekarska precyzja w tym wypadku nie jest wymagana.

Zlewacie wszystkie olejki resztkowe do miarki, sprawdzacie ile ich jest i odmierzacie odpowiednią ilość masła shea.

Masło rozpuścić w kąpieli wodnej, kiedy stanie się chłodne dodajecie oleje i mieszacie. Odstawiacie do zastygnięcia. Ja dodatkowo ubijałam swoje masło, żeby było puszyste.

Żeby uzyskać puszyste masło należy pięć/ sześć razy ubijać je mikserem z końcówką do ubijania piany przez około pół minuty co jakieś dwie trzy minuty. Proces ubijania zaczynamy kiedy masło zacznie przypominać gęstą śmietanę.

ps1. swoją mieszankę możecie wzbogacić jeszcze o olejki eteryczne.
ps2. możecie też dodać na przykład zmielone płatki owsiane będziecie mieć peeling (wtedy jednak nie zmyjecie makijażu oczu)

TOP