Pure by Clochee BB Krem mineralny SPF 30

Marka Clochee ma już w swojej ofercie coś jakby BB kremy i pisałam już o nich, o kremie matującym TUTAJ o wersji rozświetlającej o TUTAJ. Tym razem podmarka Pure by Clochee wypuściła BB krem mineralny. Pokazałam na moim instargramie, że mam te kremy i że będę je testować, od tej pory sporo osób podpytuje mnie o nie, więc myślę, że  warto o nich napisać.
SKŁAD Aqua, Zinc Oxide (nano), Titanium Dioxide, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Triticum Vulgare Germ Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Tripelargonin, Glyceryl Stearate Citrate, Sorbitan Stearate, Polyglyceryl-2 Caprate, Oryza Sativa Bran Oil, Coffea Arabica Seed Oil, Squalene, Inulin, Malpighia Glabra Fruit Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Panthenol, Sucrose Stearate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Alumina, Glyceryl Caprylate, Sucrose Cocoate, Polyhydroxystearic Acid, Isostearic Acid, Tocopherol, Polyglyceryl-6 Stearate, Polyglyceryl-6 Behenate, Xanthan Gum, Sodium Lauroyl Glutamate, Lysine, Magnesium Chloride, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, CI 77491, CI 77492, CI 77499

Skład oczywiście OK. Podobają mi się dodatki pielęgnacyjne typu olej z kawy, olej z kiełków pszenicy, olej z otrąb ryżowych, inulina, wyciąg z owoców aceroli czy wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej. To właśnie te dodatki pozwalają traktować ten krem jako produkt pielęgnacyjny, a nie tylko ochronny, czy koloryzujący. 

 

Oba kolory, jakie dostałam w paczce pijarowej są dla mnie za ciemne.  Wersja Light Nude jest w miarę OK w momencie kiedy jestem smoopalaona. 

Kremy mają dość gęstą i zbitą konsystencję, ale całkiem dobrze rozsmarowują się na skórze. Rozprowadzane palcami ładnie wtapiają się w skórę, nie smużą i nie plamią, ale trzeba dobrze je w skórę wypracować.  Kremy nie mają silnego krycia, ja nazwałabym to raczej produktem tonującym niż BB. 

 

Na mojej skórze dają satynowe, lekko świetliste wykończenie i są odrobinę lepkie. Dają się zmatowić pudrem. Ja wyczuwam je na skórze podczas noszenia w ciągu dnia, głównie w strefie T. Noszone długo nie ściągają skóry, nie "męczą" jej mimo wyczulanej warstwy. Mają jednak lekką tendencję do podkreślania porów, jeżeli nie są dobrze wpracowane w skórę.  Nie ścierają się bardzo ze skóry, choć nie mogę powiedzieć, żeby był to produkt zastygający.

 

Kremy lekko pachną, praktycznie nie wyczuwalnie i to jest ich plus. 

 

Próbowałam je stosować z filtrami, zarówno pod jak i na SPF'y. Niestety w tej roli nie do końca się sprawdziły. Na niektórych filtrach tzw. suchych w dotyku potrafiły się zrolować, a na "zwykłych" dawały za ciężki efekt. W zasadzie najlepiej sprawdziły się z filtrem Miya i A-Derma, Protect Inivisible Fluid SPF 50+. 

Zastosowany pod filtrami dawał za mocne obciążenie. 

 

Jako krem BB, a raczej krem koloryzujący sprawdzi się u cer mieszanych, normalny i suchych, cery tłuste moim zdaniem mogą mieć z nim problem.  Ładnie wyrównuje koloryt i całkiem nieźle trzymają się na skórze. Gdyby był, choć jeszcze jeden jaśniejszy odcień, pewnie z chęcią używałabym je na jesieni i zimą jako awaryjne wyrównywacze koloru.

Kobiety w Ciąży

TAK
Mamy Karmiące

TAK

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search