Do testów dostałam kilka kosmetyków, dzisiaj o tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
L'adria, Odżywczy krem pod oczy
Z ciekawych składników mamy:
- Ektoinę, czyli substancję silnie nawilżającą.
- Cofeiną, składnik zapobiegający obrzękom, działający ujędrniająco.
- Alantoinę, substancję łagodzącą, kojącą.
- Ekstrakt z alg, działający nawilżająco, antyoksydacyjnie.
- Karnozynę, która działa antyoksydacyjnie, ujędrniająco, przeciwzmarszczkowo.
Krem ma kremową, ale lekką konsystencję. Zaskakująco zachowuje się na skórze podczas aplikacji, wydaje się być "tępy", nie przypominam sobie, żebym kiedyś z czymś podobnym się spotkała. Wygodniej jest go wklepać w skórę niż rozsmarować, ale wchłania się błyskawicznie i nie zostawia, żadnej warstwy. To nie koniec niespodzianek. Krem obłędnie nawilża, "czuć" jego wilgoć, ma się wrażenie, przez krótką chwilę, tuż po aplikacji, że skóra jest mokra i chłodna. Nawilżanie to nie wszystko mamy i natłuszczanie, które jest wyczuwalne. Skóra pod oczami nie jest tłusta, ale czuć na niej delikatną powłoczkę.
Balans między nawilżaniem i natłuszczaniem jak dla mnie jest idealny, dzięki czemu skóra jest gładka, miękka i lekko napięta. Taki stan rzeczy utrzymuje się cały dzień, nie znika, nie "zużywa" się. Wszelkie korektory wyglądają na tym kremie znakomicie. Nic nie spływa, niż się nie ciastkuje, nic nie wchodzi w zmarszczki. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu, wchodzi do mojej top piątki :).
Znakomity krem pod oczy!
L'adria, Płatki pod oczy
Zacznę od tego, że mamy tu bardzo ładny, krótki składy. Dużo w nim składników nawilżających, łagodzących i barak zapachu.
Płatki są dobrze nasączone esencją. Jak dla mnie w punkt, na tyle dużo, że czuć to na skórze, na tyle mało, że nie spływają spod oczu. To chyba największe rozmiarowo płatki, jakie miałam, w końcu u mnie obejmują całe oko, od kącika do kącika.
Znakomicie nawilżają, łagodzą opuchliznę, nie zostawiają żadnej warstwy. Skóra pod oczami po ich zastosowaniu jest wyraźnie lepiej nawilżona, gładsza i napięta. Idealnie do porannej pielęgnacji.
Świetne, jedne z lepszych, jakie miałam!
L'adria, Serum rozjaśniające
Bardzo ciekawiło mnie to serum, ma w sobie składniki nieczęsto występujące w naszych rodzimych kosmetykach. Które to te ciekawe składniki?
- 4-Butylresorcinol - składnik rozjaśniający, hamuje produkcję melaniny
- Undecylenoyl Phenylalanine - kolejny składnik rozjaśniający, działa trochę inaczej niż "typowe" rozjaśniacze. On w dużym skrócie przerywa produkcję melaniny
- Ekstrakt z cykorii nadmorskiej, działający rozjaśniająco, wyrównuje koloryt skóry
Mamy jeszcze ekstrakt z owoców ostropestu plamistego, argininę, betainę, olej z pestek granatu, tipeptyd, niacynamid. I ponownie brak zapachu
Serum ma lekką śmietankową konsystencję i łososiowy kolor. Jest lekkie i bardzo przyjemnie rozprowadza się na skórze. Po jego zastosowaniu nie ma efektu obciążenia skóry, spokojnie można sobie dołożyć krem, czy filtry przeciwsłoneczne, a nawet to i to :).
Co do działania po około 3 tygodniach zauważyłam, że moje przebarwienie, które wydawało mi się, że zostanie na zawsze rozjaśniło się. Nie zniknęło, ale jest jaśniejsze, mam je od zawsze i wydawało mi się, że już nie ma co z nim walczyć, ale chyba jeszcze coś da się z nim zrobić. W każdym razie to serum coś z nim zrobiło, bo tylko ono zostało dołożone do mojej typowej pielęgnacji. Nowych przebarwień na szczęście nie mam, skóra jest rozświetlona. Efekty działania widać. Oczywiście wymaga to czasu i regularności.
Ponownie jestem zaskoczona, jak fajny kosmetyk mi się trafił.
L'adria, Serum oczyszczające
Na koniec coś ultra prostego. Kilka składników, ponownie brak zapachu. Mowa oczywiście o serum. Substancją odpowiadającą za oczyszczanie jest kwas salicylowy, aby nie doszło do przesuszenia i podrażnienia skóry do towarzystwa dostało on ektoinę, betainą, algi i argininę. Bardzo ładnie.
Latem moja cera ma większą tendencję do zanieczyszczania. Dlatego trochę lepiej w tym czasie przykładam się oczyszczania. W tym roku będzie grany kwas salicylowy, ba po tych efektach, jakie mam chyba na dłużej ze mną zostanie.
Serum ma wodną konsystencję. Wchłania się w momencie wsmarowywania w skórę. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie to, że nie zostawia ono lepkiej warstwy. Przyznaję, że sporo serów z kwasem salicylowym, jakie miałam, właśnie taką warstwę zostawiało, co mnie do nich zniechęcało.
Działanie jest super. Skóra ładnie oczyszczona, gładka, miękka. Trochę obawiałam się, czy retinol i plus salicylowy, czy to nie będzie za dużo, ale okazało się OK. Oczywiście nie w jednej pielęgnacji, lecz na przemian i plus porządna regeneracja w ciągu dnia. Mniej wyprysków i zanieczyszczeń to efekt stosowania tego serum.
Polecam do cer zanieczyszczonych, z zaskórnikami, wypryskami itp...
Marka nie ma jeszcze oficjalnej polskiej strony. Kosmetyki pojawią się na naszym rynku w okolicach września.




Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.