Dwa koloryzujące filty mineralne SPF 30 godne uwagi

Zrobienie filtra mineralnego, który by nie bielił, który był by komfortowy w użytkowaniu, który nie daje efektu maski to zadanie ciężkie. Zrobienie takiego filtra mineralnego, którego kolor nie był by "zagłuszany" przez biały nalot w ciągu dnia to mam wrażenie nadal wyzwanie dla producentów. Niestety filtrów o SPF 50, które spełniałby wszystkie moje oczekiwania jeszcze nie znalazłam. Trafiłam za to na dwie 30 prawie ocierające się o ideał. Ponieważ oba te filtry dają całkiem niezłe krycie spokojnie można używać ich jako podkładów.

Asoa, Sunny Day, SPF 30

SKŁAD Melissa Floral Water, Anthemis Nobilis (Roman Chamomile) Floral Water, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Isoamyl Cocoate, Isoamyl Laurate, Limnanthes alba (Meadowfoam) Seed Oill, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Rubus Ideus Seed Oil, Prunus avium (Cherry) Kernel Oil, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Iron Oxides, Sericite Mica, Magnesium Stearate,Tocopheryl Acetate, Panthenol, Lycium Barbarum Fruit Extract, Punica Granatum Rind Extract , Hyaluronic Acid, Ascorbyl Palmitate , Dehydroacetic Acid, Parfum, Xanthan Gum, Cetyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Eugenol, Alpha – Isomethyl Ionone, Isoeugenol, Benzyl Benzoate.
Dla formalności skład bardzo fajny. Poza dwoma filtrami mamy sporo składników pielęgnacyjny więc spokojnie może być używany jako krem pielęgnacyjny dający porządną ochronę przeciwsłoneczną.
Krem jest gęsty, tłustawy, masełkowaty. Bardzo ładnie rozsmarowuje się na skórze. Oczywiście zostawia warstwę, ale warstwa owa nie daje tłustego efektu, raczej lekka satynę idącą w kierunku matu. Nosi się komfortowo w ciągu dnia, nie ściąga skóry, nie wysusza. Lekko zbiera się w załamaniach skóry. Przypudrowany zachowuje się jak podkład.
Niestety dla mnie problemem jest kolorystyka, jak dla mnie zdecydowanie za ciemna i za różowa. Bo tak jest to krem z tonami różowymi.  To wszystko sprawia, że mogę go używać głównie jako krem barwiący inne filtry.
Ktoś kto poszukuje filtra o różowych tonach i ciemniejszego to na pewno będzie zadowolony.
Ps. Krem pachnie dość intensywnie, choć nie jest to zapach męczący jest wyczuwalny. 
Filtr do kupienia TUTAJ

 Clochee, Rozświetlający Krem SPF 30

SKŁAD Aqua**, Zinc Oxide*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Titanium Dioxide*, Decyl Oleate**, Glyceryl Stearate Citrate*, Rubus Idaeus Seed Oil**, Glycerin**, Polyglyceryl-3 Palmitate*, Polyglyceryl-2 Caprate*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil**, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract**, Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil**, Oryza Sativa Hull Powder*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Polyhydroxystearic Acid*, Sucrose Stearate*, Stearic Acid*, Alumina*, Glyceryl Caprylate*, Squalane*, Isostearic Acid*, Beta-Carotene**, Alcohol**, Tocopherol**, Ascorbyl Palmitate**, Ascorbic Acid**, Citric Acid**, Sodium Lauroyl Glutamate*, Lysine*, Magnesium Chloride*, Lysolecithin*, Sclerotium Gum*, Xanthan Gum**, Pullulan*, Dehydroacetic Acid*, Benzyl Alcohol*, Parfum***, CI 77492*, CI 77491*, CI 77499*.
O filtrze matującym o SPF 50 od Clochee pisałam już TUTAJ. Faktem jest, że był to jeden z lepszych kremów mineralnych, barwionych z jakimi miałam do czynienia, ale u mnie powodował wyruszenie skóry. Dlatego liczyłam, że krem o SPF 30 będzie lżejszy i milszy w odbiorze.
Jest to w istocie.
Skład oczywiście fajny.
Niestety problem z podajnikiem, a raczej pompką nie został rozwiązany mimo lżejszej, bardziej płynnej konsystencji. Skarżyłam się, że wersja o SPF 50 jest ciężka do wydobycia i tu jest podobnie. Do tego mamy szklane opakowanie z wąską szyjką co skutecznie doprowadza mnie do szału. Ale to tylko minus wynikający z użycia takiego, a nie innego opakowania.
Krem jest bardzo lekki. Powiedziałabym, że ma konsystencję mleczka. W konsystencji wyczuwalne są grudki, spokojnie daje się je rozsmarować i w niczym nie przeszkadzają, ale są. Mam już drugie opakowanie tego kremu i w obu grudki występują, więc nie jest to przypadek. Ma bardzo ładny, biszkoptowy kolory i nawet dość jasny odcień. Jedna warstwa dobrze wyrównuje koloryt, kolejne warstwy dają całkiem fajne krycie. Bo tak, można spokojnie nałożyć kilka warstwa tego kremu i nie mieć efektu maski na skórze. Krem daje faktycznie świetliste wykończenie. Można jest zmatowić pudrem i wygląda to bardzo dobrze.
Krem nie obciąża skóry, choć przy kilku warstwach jest na niej wyczuwalny. Nie ściąga skóry i nie wysusza jej. Bardzo fajnie wygląda nałożony pod oczami. I to jest jego główne zastosowanie u mnie, bo krem ten zastępuję mi korektor :).
Bardzo jest to udany krem, szkoda że niski SPF, ale lepszy taki niż żaden :). Jak pisałam mam już jego drugie opakowanie, a to o czymś świadczy.
Byłabym zapomniała, zapach. Jest, jest wyczuwalny, ale nie jest złych choć jest słodkawy.
Krem ten jest aktualnie na promocji o TUTAJ
Gdyby ktoś chciał zobaczyć porównanie kolorystyczne obu kremów to proszę.
Kobiety w ciąży
Clochee - TAK
Asoa - TAK

Mamy karmiące
Clochee - TAK
Asoa - TAK

1 komentarz:

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search