We Love The Planet, Sztyft ​​przeciwsłoneczny SPF 30

Nie pamiętam, żeby w którymś roku wcześniej na naszym rynku pojawiło się tak wiele ciekawych nowości w filtrach i to filtrach mineralnych. Z roku na rok jest coraz fajniej i coraz ciekawiej. Jest w czym wybierać, jest się nad czym zastanawiać. W zasadzie każdy znajdzie coś dla siebie.
Dziś o nowości w duchu zero waste, filtrze mineralnym i to w sztyfcie.
Marka We Love The Planet jest mi znana z produkcji dezodorantów. Pisałam o nich TUTAJ.
Dziś o filtrze mineralnym tej marki, niestety najwyższych SPF to 30, bardzo liczę na 50 za czas jakiś ;).  

We Love The Planet, Sztyft ​​przeciwsłoneczny SPF 30

SKŁAD Brassica Campestris Seed (Rapeseed) Oil*, Coco- Caprylate/Caprate (Coconut Oil), Caprylic/Capric Triglyceride, Tribenin, Zinc Oxide, Sorbitol/Sebacic Acid Copolymer Behenate, Zea Mays (Corn) Starch, Cellulose, Polyhydroxystearic Acid, Titanium Dioxide, Parfum, Aluminum Stearate, Alumina, Isostearic Acid, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*.
Skład oczywiście jest bardzo fajny, podoba mi się i nie mam się do czego przyczepić.
To do czego chcę się czepnąć to deklaracja, że to jest to filtr hypoalergiczny. Nie poszłabym w takie deklaracje kiedy dodany mamy zapach. Co prawda, ten produkt nie uczula, ani mnie, ani Rycerza, ale to rzecz bardzo indywidualna - alergicy to wiedzą i nie jest to wyznacznikiem tego, że nie uczuli nikogo.
No dobra poczepiałam się  to teraz będę chwalić.
Filtr jest w postaci sztyftu, na kartonowe opakowanie więc wszyscy miłośnicy zero waste będą zachwyceni. Sztyft jest wyciskany od spodu, więc mamy kontrolę nad tym ile kosmetyku się wysunie.
Użytkowanie jest bardzo przyjemnie. Chwilę trzymamy filtr przy skórze żeby się rozgrzał, a następnie smarujemy jak pomadką po skórze. Rozprowadza się lekko, z niezłym poślizgiem, początkowo stawia lekki opór, ale im bardziej filtr jest rozgrzany tym przyjemniejsza jest aplikacja.
Jest to kosmetyk tłusty - bazą się w nim emolienty, a na pierwszym miejscu mamy olej rzepakowy, bieli, choć nie jest to taka straszna biel, jest lepki i świecący. Jak osiądzie na skórze, to zostawia delikatną białawą poświatę.
Nosiłam go kilka dni na twarzy i w takim wydaniu jest dla mnie ciut za ciężki. Mówimy o całodniowym noszeniu. Jeżeli miałabym go nosić tyko kilka godzin no tak do 5 godzin, a potem zmywać nie widziałabym żadnego problemu.
Stosowany do ciała to już zupełnie inna bajka. Na ciele obciążenia tak się nie odczuwa, ba powiedziałabym, że na ciele to on się praktycznie do matu wchłania.
Dla mnie to idealny filtr do torebki na spacery z dzieciakami. Jest niewielki. Można go w każdej chwili dołożyć i to w zasadzie bez brudzenia sobie rąk. Jest przyjemny w aplikacji, nie klei się jak szalony po "ułożeniu" na skórze.
Kurcze szkoda, że tylko 30 bo u nas głównie w ruch będzie szedł późnym latem i początkiem jesieni.
Ale jeżeli wy lubicie 30 to polecam.

Filtr do kupienia TUTAJ

Kobiety w ciąży
TAK

Mamy karmiące
TAK

3 komentarze:

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search