czwartek, sierpnia 27, 2015

Mat i świat


W naszej biblioteczce, a raczej w biblioteczce Rycerza książki dzielą się na kategorie - nocne i dzienne :). Dzienne to oczywiście te książki, które oglądamy i czytamy w dzień, a nocne to te na dobranoc. Często jest też tak, że te nocne książki stają się przyczynkiem do dyskusji na drugi dzień. Rycerz "oswaja" się z treścią podczas snu :) i z samego rana potrafi zaskoczyć niedospaną matkę pytaniem.

Mat i świat to właśnie taka książka do przemyśleń. W bardzo przystępny sposób opowiada o tym skąd biorą się zabawki i jak może wyglądać ich życie. Nie ubarwia, nie tworzy magicznego świata w którym pluszowy miś ma się jak pączek w maśle.
Miś powstał w chińskiej fabryce, w fabryce w której bardzo ciężko pracują nie tylko dorośli, ale też dzieci. Miś, mimo że kreowany na zabawkę luksusową jest zwykłym misiem takim samym jaki mieszka na półce każdego dziecka.
Autorka nie udaje, że miś dożywa sędziwego wieku na półce w luksusowej rezydencji i cały świat jest piękny. W zwyczajny/niezwyczajny sposób pisze o tym, że nie szanuje się przedmiotów, że mogą one mieć swoje drugie życie, choć niestety nie zawsze będzie ono udane i że to co dla jednych jest śmieciem dla innych może być cenne.
Wszystko to podane jest w zaskakująco pozytywny sposób, bo miś, bo ten miś to jest nie lada optymista....




Jedna z pierwszych książek, która opisuje paskudny konsumpcjonizm naszych czasów. Genialna lektura dla dzieci i rodziców! Skłania do wielu przemyśleń o rzeczach o których wiem, ale jakbyśmy zupełnie zapomnieli.

Tytuł: Mat i świat
Tekst: Agnieszka Suchowierska
Ilustracje: Tomasz Kaczkowski
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna

3 komentarze:

  1. Muszę się skusić. Nie wiem jak Wy ale mi cieżko rozstawać się z pewnymi rzeczami. Zabawki z dzieciństwa mam do dziś. Tzn. większość. Do dziś nie moge przeboleć oddanych książek dla dzieci będąc nastolatką. Niestety rozprawiono się z nimi szybko. Lalki, ktore mialam w kartonie, a które zamokły i dziwne rzeczy z nimi zaczely sie robic trzeba bylo wyrzucić....Musial to zrobić moj tato:P Ktoś może powiedziec, ze to dziwne ale zostalam nauczona takiego, a nie innego podejscia do pewnych rzeczy. Mam nadzieje, ze moja corka tez bedzie miala szacunek do takiego misia. Do dzis nie wyobrazam sobie aby tak bez zalu wyrzucic ksiazke lub zabawke.
    W rodzinie mam rodzenstwo. Jedno z dzieci, starsze i juz troche rozumne (takie powinno byc) z polek zgarnialoby wszystko, mlodsze o polowe nic nie chce -spokojnie mozna wejsc z nim miedzy regaly z zabawkami;) Rodzice wrecz wymuszaja na nim cos czaderskiego. Oczywiscie ma swoje typy ale daje nadzieje, ze nie jest tak zle z przyszloscia narodu:D

    Pistacia

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo ciekawie, szczególnie, że dzieciom jest niezwykle trudno wytłumaczyć, że nie wszystko trzeba kupować. Książka, z tego, co piszesz, jest w duchu idei, które popieram, dlatego pewnie niedługo znajdzie się w mojej biblioteczce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem mega zwolennikiem czytania dzieciom od pierwszych dni życia. Obecnie z moją Kluską jesteśmy na etapie wyrywania wszelkich książek, które jej czytam w dzień. Ostatecznie kartony zdają egzamin. Jednak nie o kartonach chciałam mówić hahha. Bardzo mnie zainspirowałaś tym co czytasz Rycerzowi i muszę się przyznać, że robiąc listę książek, które zamierzam nabyć dla mojej Kluski wiele z pozycji wybrałam na podstawie Twoich opisów. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP