Podkład mineralny w kamieniu i mineralne cienie do powiek

Jakiś czas temu marka Pixie wypuściła nowe produkty do makijażu. Kupiłam podkład i cienie, a w zasadzie podkłady. O mineralnych sypkich produktach tej marki pisałam TUTAJ i TUTAJ. Podkład ze złotem był bardzo długo moim ulubieńcem, używałam dwóch odcieni Sea Pearl i Vanilla Delight. Zdetronizował je Annabelle Minerals, Podkład Rozświetlający (odcień Golden Cream). Kiedy pojawiła się linia podkładów prasowanych, na mojej skrzynce pocztowej zaczęły pojawiać się o nie pytania.  

Co do wybrania koloru czy też odcienia miałam trochę problem. Kwalifikowałam się do dwóch 😉 odpowiedników kolorystycznych. Koniec końców kupiła te dwa odcienie i jest to Natural Desire i Faery Tea Cake. Prawdę powiedziawszy, mieszanka tych dwóch podkładów daje idealny dla mnie odcień.

Jak widzicie na zdjęciu, kupiłam również pędzel, którym jest szczególnie polecany do tych podkładów, a także cienie. 

Podkłady testuję od dwóch miesięcy, a cienie od ponad miesiąca i myślę, że teraz mogę napisać więcej konkretów na ich temat. 

Pixie, Podkład Mineralny Prasowany Magique Match

Wcześniej miała tylko jeden podkład mineralny w kamieniu i był on marki Sephora. Kiedy go miałam, stosowałam głównie jako puder, więc nie bardzo jest sens porównywać te dwa produkty. 

 

Nakładanie i pędzle. 

Podkład dobrze przenosi się na pędzel czy to ten Flat Round Enchanter inaczej zwany rybką, czy na flat top, czy kabuki. Największe krycie daje oczywiście z flat top, z kabuki i rybką krycie jest średnie i powiedziałabym porównywalne. Najbardziej równomierne rozłożenie, nie ... najszybsze równomierne rozłożenie tego podkładu u mnie daje tradycyjny kabuki. Flat top daje plamy, przy których trzeba się trochę namachać, żeby dobrze je rozprowadzić. Problem z rybką jest taki, że jest mała, i szczerze mówiąc, trzeba się z nią pobawić, żeby rozłożyć ten podkład. Trzeba się do niej przyzwyczaić, umiejętnie chwycić, żeby bardziej nakładać "bokiem". No tu po prostu trzeba się nauczyć techniki. Oczywiście jak już człowiek dojdzie do wprawy, to jest OK. 

 

Żeby podkład nie plamił i nakładał się równomiernie, skóra powinna być sucha. Pielęgnacja koniecznie musi być dobrze wchłonięta, filtry to raczej te tzw. suche w dotyku. Na mokrym i tłustym wykończeniu podkład nie rozprowadza się równomiernie i daje efekt warzenia się. 

Cerom tłustym i mieszanym sugerowałabym zmatowić skórę pudrem przed nałożeniem tego pokładu. Jeżeli nie macie filtra suchego w dotyku, to też warto zmatowić go pudrem przed nałożeniem tego podkładu.

 


Krycie. Wykończenie. Trwałość.

Krycie tego podkładu nie jest mocne, ale daje się budować. To budowanie, mam na myśli większe krycie bez  efektu obciążenia czy dużej maski. Podkłady nie oksydują  na mojej skórze.

Pierwsza cienka warstwa wyrównuje dość znacznie koloryt, druga zaczyna kryć niedoskonałości. 

Podkład daje bardzo ładnie wykończenie. Jedno z ładniejszych, jakie miałam. Jedwabiste, satynowe, nie błyszczące, ale i niematowe. Skóra wygląda na gładką i rozświetloną. 

Podkład nosi się bardzo komfortowo. Nie ściąga skóry, nie daje poczucie suchości, jest bardzo przyjemny w noszeniu. Nie podkreśla suchych skórek, ani porów.

Trwałość ma w zasadzie taką samą jak inne podkłady mineralne. Jednak jeżeli użycie pod niego kosmetyku, który "uwalnia" tłustość w ciągu dnia, lub macie przetłuszczającą się cerę, lub tylko strefę T, to w tych miejscach w ciągu dnia podkład może zacząć się ważyć. Konieczne jest wykończenie go pudrem wcześniej, żeby ładnie utrzymywał się na skórze. 

 

Moim zdaniem z tego podkładu najbardziej będą zadowolone cery mieszane, normalne i suche. Konieczne jest jednak dobrze przygotowanie skóry pod niego - chodzi o matowy efekt na skórze przed jego nałożeniem. Myślę, że cery tłuste mogą mieć z nimi kłopot.   


Podkład ma pewną wadę, która dotyczy użytkowania. Po jakimś czasie użytkowania na jego powszechni zaczyna się tworzyć taka tłustawa warstewka, którą trzeba zdrapać, żeby móc dalej go używać bez problemu. Ma to związek z tym jak bardzo "tłusty" pędzel wkładacie w ten podkład. Wiecie, przy nakładaniu wasza pielęgnacja trochę na pędzel wchodzi, to zaś przenosi się na ten podkład. Stąd ta warstwa. Przy podkładach w proszku takich problemów nie ma, po prostu porcję wysypiecie na denko i dopiero wtłaczacie w pędzel, tu jest to z technicznego punktu widzenia niemożliwe.   


Dla mnie ten podkład jest bardzo fajny. Ma fanatyczne wykończenie, dobrą trwałość i cudowny komfort noszenia.


Pixie Cosmetics, Feerie Celeste, Eemagination Pressed Powder Shadow Royal Matte

 

O matko jak ja czekałam na takie cienie, są zachwycające. 

Bardzo dobrze napigmentowane, trzeba naprawdę uważać z ilością. Świetnie się rozcierają, super łączą ze sobą. Nie sypią się przy nakładaniu.

Myślałam, że z trwałością będzie kłopot, ale nie. U mnie utrzymują się kilka godzin i tylko odrobinę tracą kolor w ciągu dnia. Baza tylko podbija kolor i przedłuża trwałość do w zasadzie całego dnia.

To chyba najlepsze mineralne cienie, jakie miałam.  Co ważne, nie uczulają mnie, nie podrażniają, nie wysuszają skóry i nie ściągają skóry. Cudo! 

 

To, co jest ich wadą, to "kolorystyka". Na zdjęciach na stronie cienie wyglądają inaczej niż w rzeczywistości, a poetyckie opisy, choć fajne niewiele pomagają w wyborze. Poza tym mam wrażenie, że cienie wyglądają jaśniej na zdjęciach niż w rzeczywistości. Przydałoby się też wprowadzić w opisie jakieś porównanie między samymi cieniam - cieplejszy od, jaśniejszy od itp... 

 

Cienie są SZTOSEM!!! Będę nabywać błyszczące :) . 



Kobiety w Ciąży

TAK
Mamy Karmiące

TAK

Publikowanie komentarza

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search