O minerałach cz.2 Moje podkłady mineralne

Boję się, że wyjdzie bardzo chaotyczny wpis. Z jednej strony mam na niego plan ułożony, z drugiej w trakcie pisania co chwilę wyskakiwały mi kolejne rzeczy do przekazania, który wydają się być po prostu istotne.  Spróbuję ograniczyć się do pokazania Wam jakich marek używam, napisania dlaczego i jak się u mnie zachowują ich produkty.
Zaczynają od tego po co aktualnie sięgam najczęściej
  • Annabelle Minerals, Podkład Rozświetlający - odcień Golden Cream
Pisałam o nim w zaczarowaniach ubiegłego roku. Podkład jak na mój gust jest dość kapryśny. Nie lubi się wilgocią z tłustością. Na mokrej skórze u mnie robi plamy, nie nakłada się równo, w tłustszych miejscach ciastkuje się. Idealnie wygląda na matowym wykończeniu, na filtrach typu soft touch, na skórze wcześniej zmatowionej na przykład pudrami matującymi, pudrem jedwabnym itp... Potrzebuje chwili, żeby ułożyć się na skórze. Krycie ma słabe, ale daje się budować, dwie trzy warstwy dają już krycie średnie. Znakomicie dogaduje się z innymi kosmetykami kolorowymi, bez względu na to czy są to kosmetyki sypkie czy kremowe.
Próba "stopienia" go ze skórą na mokro - czyli psiknięcie hyrolatem, wodą itp... sprawia, że mocno podkreśla strukturę skóry.  Wytraca się efekt gładkości i jedwabistości skóry.
Nakładanie na mokro daje plamy i nierówne nałożenie się podkładu. Po wyschnięciu na skórze czuć niezbyt przyjemną skorupkę.
Trwałość tego podkładu uzależniona jest od tego jak dobrze przygotowaną mamy pod niego skórę.
W ciągu dnia nie ściąga skóry, nie wysusza, nie podkreśla suchy skórek.
Mimo tej jego kapryśności bardzo go lubię. Kiedy nakładam go na skórę daje bardzo fajny efekt naturalne, gładkiej, satynowej skóry.
  • Pixie, Podkład Mineralny ze Złotem Minerals Love Botanicals - odcień Vanilla Delight
Zaczynałam od odcienia Sea Pearl jeszcze w starym matowym opakowaniu. Teraz dobijam Vanilla i z lekkim strachem widzę, że ta formuła jest wycofywana, a na jej miejsce idzie coś z bursztynem. Nie wiem więc czy moje obecne spostrzeżenia na coś Wam się przydadzą skoro za chwilę ta formuła będzie nie do kupienia. Wersji z bursztynem jeszcze nie testowałam. 
Może więc nie ma sensu się rozpisywać.
  • Neauty Minerals, Podkład Matujący - odcień Neutral Medium Light
To był mój pierwszy trafiony podkład od dłuższego czasu. Zachwycałam się długo i nadal bardzo go lubię, ale ... Zmieniła się trochę moja skóra, zmieniła się moja pielęgnacja i czasami trafiają mi się dni kiedy mam wrażenie, że podkład jest dla mnie za "suchy i ciężki". Zaczynam zastanawiać się nad formułą kryjącą, która te kilka lat temu nie była dla mnie.
Wersja matująca podkładu faktycznie matuje, choć nie jest to mat płaski. Krycie ma bardzo dobre w porównaniu z innymi podkładami mineralnymi powiedziałabym, że jest ono średnie i daje się budować do dużego.
Można nakładać go i na mokro i na sucho.
Nakładany na sucho nie grymasi kiedy położy się go na lekko wilgotną skórę, czy tłustą. Ba powiedziałabym, że nawet na takim "podłożu" lepiej wygląda. Nałożony na mokro daje dużo większe krycie, skóra jednak musi być dobrze nawilżona pod taki sposób nałożenie, inaczej w ciągu dnia czuć ściągniecie.
Ładnie stapia się ze skórą, nie plami i nie smuży. Próba "stopienia" go ze skórą na mokro czyli psiknięcie czymś typu hydrolat sprawia, że po wyschnięciu wybija się większy mat i czuć lekkie ściągniecie.
Z kolorowymi kosmetykami dogaduje się dobrze, choć z kremowymi na przykład różami bywa różnie. Czasami nie potrafi utrzymać ich na skórze i w ciągu dnia wyskakują plamy w miejscach gdzie kremowy kosmetyk został położony.
Trwałość ma fajną. Nie ściera się plamami w ciągu dnia.
Jak pisałam obecnie kiedy moja skóra jest już raczej normalna niż mieszana są dni kiedy po dłuższym noszeniu ten podkład ściąga mi skórę.
  • Lily Lolo, Minralny Podkład SPF 15 - odcień Barely Buff
To co muszę od razu napisać, że odcień tego podkładu jest dla mnie za ciemny, ale kiedy od czasu do czasu opalę się latem samoopalaczem wówczas nadaje się do noszenia i wówczas on idzie w ruch.
Podkład najlepiej sprawdzał się u mnie na mokrej, tłustej skórze. Stąd latem po niego sięgam, bo nie przeszkadzają mu tłuste warstwy filtrów. Nałożony na suchą skórę u mnie potrafi porządnie ją ściągnąć w ciągu dnia.
Krycie ma średnie, ale daje się je budować do dużego. Utrzymuje kosmetyki kolorowe czy to sypkie czy kremowe bardzo dobrze. Nakładany na mokro ma oczywiście większe krycie, a do tego nie ściąga bardzo skóry.
Próba stopienia go ze skórą na morko sprawia, że po wysuszeniu podkład mocno ściąg skórę i mocniej podkreśla niedoskonałości. 
Znakomicie sprawdza się do mieszanek z filtrami. Jeżeli chcecie zabarwić filtr to dodanie tego podkładu i porządne wymieszanie daje bardzo fajny efekt.
Nie wygląda za dobrze na filtrach typu soft touch, podkreśla suchość skóry, suche skórki i pory.
Ze wszystkich tych podkładów ten najlepiej dogaduje się z ze skórą która jest wilgotna od kremu czy filtra. Nie plami i nie ciastkuje się na takim podkładzie.

No to dobrnęłam do końca tego co mam i co używam. W kolejnym wpisie postaram się Wam opisać to co jeszcze używałam, a co się u mnie nie sprawdziło i dlaczego.

3 komentarze:

  1. Kiedy piszesz że podkładem można zabarwić filtr, to masz na myśli że poprostu miesza się go z kremem z filtrem? Dzięki za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak próbowałam minerałami zabarwiać filtry i akurat z tą marką wyglądało to najlepiej.

      Usuń
  2. U mnie po wielu próbach z wieloma innymi markami najlepiej sprawuje się kryjący Neauty i nie szukam innego :) Polecam. Pozdrowienia, Magda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search