Szmery bajery: Masażery do twarzy

Jestem gadżeciarą nie będę ukrywać. Różne nowinki techniczne do pielęgnacji przyciągają moją uwagę. Jak to bywa często są to rzeczy całkowicie zbędne lub takie które w pierwszej fazie używam regularnie, a potem lecą w kąt i o nich zapominam. Sporo z różnych bajerów nie przetrwało próby czasu i leżą gdzieś zapomniane.
Dziś chciałam Wam jednak opowiedzieć o rzeczach, których używam/używałam regularnie. Czas przeszły wyjaśni się w dalszej części tego wpisu.

Masażerów używam głównie w wieczornej pielęgnacji, choć teraz mam i taki, który idealnie sprawdza się rano.
Używam do "wciskania" serum, esencji, kremów itp... w skórę. Często też wspomagam się nimi przy maskach w płachcie.

Najczęściej wygląda to tak, że aplikuję co tam mam aplikować, a następnie jeżdżę sobie masażerem po paszczy. Wszystkie produkty nakładane na twarz tą "metodą" dużo lepiej się wchłaniają i mam wrażenie, że działają też lepiej. Dlaczego mam tylko takie wrażenie? Przy regularnym stosowaniu, a w zasadzie przy rutynie rzadko kiedy pomijam masaż więc nie wiem jak kosmetyk działa bez tego dodatkowego kroku. Nie jest to długi masaż, ot tyle żeby kosmetyk się wchłonął.

Chyba powinnam zacząć od najstarszego masażera od którego wszystko się zaczęło. Było to ten złoty masażer. Pisałam, ekhm wspominałam już o nim w kilku postach. Na początku stosowany dla podbicia działania serum od Resibo KLIK,KLIK . Potem stosowałam go do kremów, a po jakimś czasie do masek w płachcie.
Masażer wibruje/drga jak tam chcecie to nazwać. Jest gładki, przyjemnie sunie po twarzy. Po chyba ponad roku użytkowania jak widać nic mu się nie stało. Nigdzie się nie łuszczy i nie obłazi. Baterię paluszek AAA zmieniałam jak na razie dwa razy. No właśnie jest na baterie. Fajna rzecz, niewielkich rozmiarów. Nie bardzo odpowiada mi stosowanie go pod oczy. Ten wałeczek jest dość cienki i operowanie mi w okolicach oczodołów nie jest najprzyjemniejsze. Dlatego też zaczęłam się rozglądać za czymś pod oczy i ... trafiłam po wielu poszukiwaniach i wielu wywalonych bublach na ten biały masażer z lewej strony.

Też działa na baterię AAA. Drga tylko dociśnięty do skóry. Nie ma żadnych włączników itp... Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi ;). Ma niewielką główkę i bardzo dobrze sprawdzał się w okolicach oczu. Problem był lekki z powiekami, dociskanie nie było najprzyjemniejsze. Kupiłam go za śmieszne pieniądze na ali i pewnie używałabym go do tej pory gdyby koleżanka nie obdarowała mnie  masażerem Dermo Future.

Ponownie masażer na baterie. Ponownie masażer który wibruje, ale ma jeszcze jedną ciekawą funkcję nagrzewa się. Z jednej strony ciepło nie sprzyja skórze, z drugiej sprzyja wnikaniu składników. Tak więc co drugi dzień zaczęłam masować "na ciepło" okolice oczu. Efekty faktycznie pojawiły się i były całkiem fajne.  Zaczęłam zastawiać się czy nie dałoby się tego masażera stosować na całą twarz. Hmmm.... roboty od groma i ciut ciut. No nie chciało mi się. Kiedy jednak byłam w Rossmannie trafiłam na ten biały masażer z prawej, ten największy.

To jest moje najnowsze odkrycie, które na chwilę obecną zdetronizowało wszystkie wcześniej wymienione masażery. No może poza tym złotym, mam do niego wielką słabość.
Po pierwsze jest to urządzenie ładowane przez USB. Po drugie ma w sumie trzy funkcje.
Wibracje, nagrzewanie i chłodzenie. I co ważne nagrzewnie lub chłodzenie może być z wibracjami bądź bez. Czyli sami decydujecie czy wykonujecie masaż na ciepło czy na zimno, z wibracjami czy bez. Daje to wiele możliwości.
Możecie przed nałożeniem kosmetyku rozgrzać skórę, nałożyć kosmetyk, wmasować go z wibracjami, a po wchłonięciu od razu schłodzić twarz. Rano możecie szybko zlikwidować worki pod oczami masujące te okolice schłodzonym masażem. Nie trzeba już wkładać łyżeczki do lodówki :).
Po dość regularnym stosowaniu tego masażera na zimno i na ciepło widzę spore zmiany w strukturze skóry. Jest jakby bardziej zbita i sprężysta.

Czy takie gadżety są niezbędne na pewno nie. Czy musicie je mieć żeby Wasze kosmetyki lepiej działały no też nie. Na  pewno ułatwiają życie, wspomagają efekty, przyspieszają je, ale nie są dobrem koniecznym :). Ja takie rzeczy lubię i już ...

10 komentarzy:

  1. Mam dwa masazery i o ile nie zapomne to uzywam :P hihihi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten złoty ma w swojej ofercie Natural Secrets ;) kupiłam go na targach kosmetycznych i świetnie się u mnie sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  3. A szczotka do twarzy soniczna daje coś? Ktoś próbował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam, mnie jakoś masaż szczotką soniczną nie przypadł do gustu. Mycie jest fajne, masaż nie bardzo.

      Usuń
  4. A czy może Pani napisać, jakiej firmy jest ten duży masażer? Może ślepa jestem i w tekście jest gdzieś, ale przeczytałam 2 razy, 5 razy obejrzałam zdjęcie i nie widzę.

    Pozdrawiam Panią i dziękuję, że dzięki Pani trochę już zaczynam rozumieć, czego w kosmetykach nie akceptować!
    Wierna fanka, polecająca wszystkim ten blog:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem kto jest producentem - tu link http://www.rossmann.pl/Produkt/Rossmann-masazer-do-twarzy-1-szt,374296,2039

      Usuń
  5. Podrzucisz link do tego rossmannowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.rossmann.pl/Produkt/Rossmann-masazer-do-twarzy-1-szt,374296,2039

      Usuń
  6. Napiszesz coś więcej jak używać ten z rosmana? kiedy grzać kiedy chłodzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się jak tylko znajdę chwilę czasu.

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search