BeBio idzie w prebiotyki :)

Dziś o nowościach marki beBio. W ramach współpracy dostałam trzy kremy do twarzy, czyli krem odżywczy, krem ujędrniający i wygładzający, trzy kremy do rąk dwa z nich to kremy z prebiotykiem, w dwóch wersjach zapachowych, a trzeci to wersja z antyoksydantami i trzy balsamy, które podobnie jak kremy do rąk są w wersji z prebiotykami  i jeden z nich jest w wersji z antyoksydantami.

Jak to zwykle ma miejsce w tej marce, są to kosmetyki naturalne, w tym wypadku 99% składu jest pochodzenia naturalnego i są to produkty wegańskie. Opakowania kremów do twarzy są szklanymi słoiczkami, a opakowania balsamów i kremów do rąk zawierają materiały z recyklingu i same nadają się do recyklingu. 

 

Wybrałam sobie po jednym kosmetyku z każdej kategorii, żeby się mu bliżej przyjrzeć i  wypróbować, a wybrałam oczywiście według tego co lubię, a lubię prebiotyki, a w zasadzie moja skóra je lubi :).

 beBIO, Naturalny krem odżywczy do twarzy dzień/noc

SKŁAD Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-3 Stearate, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Pentylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Butyrospermum Parkii Butter, Camellia Sinensis Leaf Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Stearoyl Lactylate, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Triethyl Citrate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Benzoic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

W składzie mamy wodę, po niej trójgliceryd kaprylowo-kaprynowy, czyli emolient tłusty, po nim jest emulgator, czyli substancja pozwalająca na połączenie się fazy olejowej z fazą wodną. Po emulgatorze mamy kolejny emolient i jest to  olej makadamia, który ma właściwości natłuszczające, wygładzające, uelastyczniające, odżywcze, jest to olej nieschnący, po nim mamy  alkohol cetylostearylowy, czyli także emolient. Następna jest gliceryna, czyli składnik odpowiedzialny za nawilżenie, po niej mamy kolejny emolient, ale również emulgator, kolejny jest glikol pentylenowy  tzw. roślinny glikol, humetktan, rozpuszczalnik. Następnie jest sok z aloesu o działaniu łagodzącym, nawilżającym i kojącym,  masło shea, o działaniu zmiękczającym, natłuszczającym, jest także ekstrakt z zielonej herbaty, który ma działanie nawilżające, przeciwzapalne, bakteriobójcze, napinające, mamy również witaminę E, olej słonecznikowy i arganowy. Bardzo podoba mi się brak zapachu.

 

Patrząc na to co ten krem ma w środku, wygląda on na cięższy kaliber, na kosmetyk otulający, kojący i dlatego na niego zwróciłam uwagę. Przy kuracji retinoidami, przy zaczynającym się sezonie grzewczym u mnie takie produkty właśnie teraz sprawdzają się najlepiej. Kiedy skóry potrzebuje natłuszczenia, regeneracji, uwolnienia od suchości.

 

Krem ma zaskakująco lekką konsystencję, śmietankowo-kremową. Bardzo przyjemnie rozsmarowuje się na skórze, z dobrym poślizgiem. Potrzebuje chwili na to, aby się wchłonąć. Wchłania się do matu, ale zostawia na skórze lekką warstwę. Skóra jest matowa, brak błyszczenia, czy mokrego efektu, ale czuć na niej lekką "powłoczkę". Krem  ten bardzo przyjemnie otula skórę, sprawia, że jest miękką, bardzo gładka wręcz aksamitna w dotyku i ... ukojona. Bardzo dobrze radzi sobie z suchością, ściągnięciem i poczuciem takiej za małej ilości skóry. Znakomicie nadaje się do nakładania na sera, bo bardzo dobrze "domyka" pielęgnację. 

Ponieważ krem ten daje, przynajmniej u mnie matowe wykończenie, to bardzo dobrze sprawdza się pod makijażem mineralnym i pod filtrami z tzw. suchym wykończeniem. 


Jeżeli szukacie kremu otulającego, likwidującego ściągnięcie, czy suchość, ale żeby nie był ciężki, lepki czy tłusty to polecam Wam ten krem. Nie jest drogi, można go łączyć z każdym serum, to taki prosty, w najlepszym znaczeniu tego słowa krem. Myślę, że atopowcy powinni się nim zainteresować.

beBIO, Naturalny krem do rąk Irys i Kwiat Lipy

SKŁAD Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Polyglyceryl-3-Stearate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Tocopherol, Tilia Tomentosa Extract, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Inulin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Theobroma Cacao Seed Butter, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Leuconostoc/ Radish Root Ferment Filtrate, Sodium Stearoyl Lactylate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Triethyl Citrate, Glyceryl Caprylate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Parfum, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hydroxycitronellal, Linalool.

W składzie jest fajnie. Mamy oczywiście emolienty, czyli olej słonecznikowy, coco-caprylate/caprate, polyglyceryl-3-stearate, cetearyl alcohol, masło shea czy masło kakaowe. Z tak zwanych składników aktywnych mamy ekstrakt z lipy o działaniu nawilżającym, kojącym, wygładzającym, zmiękczającym, ekstrak z aloesu o działaniu kojącym i nawilżającym, są tu również hydrolizowane proteiny kukurydziane, o właściwościach nawilżających, liftingujących, filmotwórczych,  hydrolizowane proteiny pszenne o działaniu nawilżającym, ujędrniającym, hydrolizowane proteiny soi także o działaniu nawilżającym, zmiękczającym i także filmotwórczym. Jak dla mnie najfajniejszymi składnikami w tym kremie są  prebiotyki, czyli inulina i alfa glukan, mają one właściwości nawilżające, kojące, regenerujące i właśnie prbiotyczne. Skład jest bardzo fajny. 

 

Jak pisałam moja skora bardzo lubi się z prebiotykami, dlatego wiele spodziewałam się po tym produkcie, a poprzeczkę ustawiłam wysoko. 

 

Kremowy jogurt, chyba tak określiłabym konsystencję tego kosmetyku. Dobrze rozprowadza się na skórze i bardzo szybko wchłania. To, co w nim jest bardzo ciekawe, to pozostawienie na skórze delikatnej warstwy. Jest ona wyczuwalna kiedy pocieramy dłonią o dłoń,  jednak przedmioty, które chwytamy, wcale się z rąk nie wyślizgują. Nie zostawiamy też nigdzie tłustych śladów.  Nie pamiętam, żeby jakikolwiek krem do rąk, jaki miałam, zostawiał taką wyczuwalną "rękawiczkę", a jednocześnie nie był przy tym tłusty.  Odczucie, jakie ma się na rękach, jest bardzo przyjemne, bo skóra jest otulona, zabezpieczona, miękka i gładka, a jednocześnie nie czuć tłustego filmu. 


Krem dobrze nawilża i natłuszcza, ale też regeneruje skórę. Jest bardzo przyjemny w użytkowaniu. Jedna rzecz, która mi odrobinę przeszkadza to zapach. To jest oczywiście kwestia gustu, ale kwiatowe zapachy to nie mój klima, na szczęście nie jest to bardzo intensywna woń więc daje radę go codzinnie używać :).

beBIO, BeBio Naturalny balsam do ciała Miód i Wanilia

SKŁAD Aqua, Glycerin, Helianthus Annuus Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-3-Stearate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Tocopherol, Polysiphonia Elongata (Algea) Extract, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Theobroma Cacao Seed Butter, Sodium Stearoyl Lactylate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Citric Acid, Triethyl Citrate, Glyceryl Caprylate, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Parfum.

Balsam z prebiotykami, czyli w składzie mamy inluinę i alfa glukan o właściwościach nawilżających, kojących, regenerujących i właśnie prebiotycznych, poza nimi z fajniejszych składników mamy ekstrakt z czerwonych alg, o właściwościach nawilżających, odżywczych, ujędrniających, sok z aloesu o właściwościach nawilżających i kojących. Składnikom tym oczywiście towarzyszą emiolenty na przykład masło shea, olej słonecznikowy czy masło kakaowe. Jest fajnie, podoba mi się zwłaszcza obecność prebiotyków. Skład jak dla mnie bardzo na propsie. 


Balsam ma lekko żelową konsystencję, pachnie słodko, miodem i wanilią, nie jest to zapach intensywny i z każdą chwilą słabnie, nie przechodzi na ubranie, trzyma się blisko skóry, w zasadzie czuć go intensywniej tylko przy rozsmarowywaniu, dlatego też nie jest dla mnie męczący. Kosmetyk ten wchłania się w momencie rozprowadzania po skórze i nie zostawia na niej żadnej wyczuwalnej warstwy. Dobrze nawilża skórę, staje się ona gładka i miękka, jak to się mówi aksamitna w dotyku. To taki balsam jak ja je nazywam ekspresowy, czyli po umyciu balsamujemy się, nie musimy czekać, aż produkt się wchłonie, tylko od razu się ubieramy i ruszamy dalej, a skóra jest zadbana.   

 

To jest taki codzienny produkt, który ma zapewnić dobrą kondycję naszej skórze, wspomóc jej nawilżenie, zadbać o to, aby nie dały jej popalić na przykład kaloryfery. Wiecie, wasza skóra jest w dobrej kondycji, nie jest przesuszona, czy też nie wymaga jakieś specjalnej pielęgnacji, potrzebujecie dobrego balsamu, który ten stan rzeczy utrzyma i to jest właśnie taki produkt.



Te nowości można kupić w Rossmann i na stronie www.bebiocosmetiqs.pl


Kobiety w Ciąży

TAK
Mamy Karmiące

TAK

3 komentarze:

  1. Cała seria z prebiotykami jest swietna, ja kupiłam szampon na zapalenie mieszków włosowy z konopiafarmacja i też tam właśnie są prebiotyki. Uważam,że wśród nowości to właśnie z tym składnikiem produkty okazały się strzałem w 10.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria to złoto! Ja kocham ten wariant z miodem :) zapach mojego dzieciństwa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem fanką prebiotyków w kosmetykach i również testowałam już wspomniany krem do rąk oraz balsam do ciała beBio. Wszystko się zgadza, krem do rąk fajnie zabezpiecza dłonie, ale jednocześnie nie pozostawia tłustej warstwy - dla mnie to idealne rozwiązanie. Mnie ten zapach bardzo się podoba, ale tak jak napisałaś to kwestia gustu :) Balsam również pięknie pachnie, szybko się wchłania pozostawia skórę nawilżoną.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search