TooFruit dwa cuda przy suchej skórze i AZS

Przygoda z marką Toofruit zaczęła się od dezodorantów w kulce dla dzieci pisałam o nich TUTAJ. Poza tymi dezodorantami moją uwagę przyciągnęły produkty do włosów, a najbardziej odżywka ułatwiająca rozczesywanie i pasta do stylizacji włosów. Mam jeszcze kilka rzeczy z tej marki do wypróbowania. Przyznam, że trochę ociągałam się z używaniem nowości myśląc, że to takie nastolatkowe rzeczy, czyli głównie działające na młodą, niewymagającą skórę, bardzo delikatne itp. itd... U Rycerze też jakoś nie próbowałam ich używać, on ma AZS i jak coś się dzieje, to lecę uderzeniowo i zazwyczaj sprawdzonymi rzeczami. Jednak któregoś dnia u Rycerza skóra zrobiła się lekko sucha, bez placków, no bez konkretnego rzutu. Wtedy przypomniałam sobie, że mam taki bardziej "nastolatkowy" balsam, na którym producent sugeruje, że jest do skóry suchej i bardzo suchej. 

TooFruit,Odżywczy balsam do ciała dla dzieci, BRZOSKWINIA I MORELA, chroni i odżywia, dla suchej skóry

SKŁAD Aqua (Water), Helianthus Annuus Hybrid Oil*, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Prunus Persica Fruit Water*, Butyrospermum Parki (Shea) Butter*, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Glyceryl Stearate, Behenyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Parfum (Fragrance), Rubus Ideaus (Raspberry) Seed Oil*, Acacia Senegal Gum, Ethyl Lauroyl Arginate, HCI, Sodium Dehydroacetate, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Xanthan Gum, Citric Acid, Hydrogenated Olive Oil, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydrogenated Olive Oil, Unsaponifiables, Biosaccharides Gum-1, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate, Sodium Levulinate.

Skład oczywiście jest fajny, "mocno emolientowy". W składzie mamy olej słonecznikowy, masło shea, olej kokosowy, olej z pestek moreli. Z ciekawszych składników mamy wodę brzoskwiniową, której jak do tej pory chyba nie spotkałam w żadnym innym kosmetyku.  

 

Balsam ma lekką, śmietankową konsystencję. Rozprowadza się jak marzenie, wchłania się bardzo szybko i zostawia na skórze bardzo delikatną, praktycznie niewyczuwalną warstwę. Niby nie ma się czym zachwycać, balsam jak balsam.  Błąd! Nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam taki balsam. Zachowuje przy aplikacji jak balsam, a działa jak porządne masło. Ma lekkość balsamu, bark obciążenia skóry, świetnie wchłanianie, a jednocześnie znakomicie nawilża, a przede wszystkim natłuszcza skórę. Suchość czy ściągniecie znika bez śladu. Miękkość, nawilżenie, komfort wypielęgnowanej skóry towarzyszy cały dzień. Jeżeli na przykład macie suchą skórę na łokciach po dwóch aplikacjach możecie o niej zapomnieć. 

 

To jest dla mnie absolutnie zachwycający balsam. Sprawdza się i u Rycerza kiedy pojawia się rzut AZS. Suche placki przestają dokuczać po aplikacji tego balsamu. 

Regularnie stosowany daje efekt miękkiej, aksamitnej skóry, normalnie hasło jak z reklamy, ale nie umiem tego inaczej opisać. Balsam jest boski. 

No i jeszcze jeden jego atut, jak dla mnie, czyli zapach. Przyjemny, lekki, owocowy, brzoskwiniowy, naturalny, absolutnie nienachalny, słodki czy duszący. Nie jest to trwały zapach, choć trochę przechodzi na ubranie. 

Przyznam, że sama jestem zaskoczono moim zachwytem nad tym balsamem. Być może moje założenie, że będzie to "lekko" działający kosmetyk tak na to wpłynęło. Nie mniej jednak kocham go 😉.

Balsam do kupienia TUTAJ

TooFruit,Kostka dermatologiczna, ANANAS I KOKOS

SKŁAD Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Cetearyl Alcohol, Triticum Vulgare (Wheat) Starch*, Glycerin**, Hydrogenated Castor Oil, Stearic Acid, Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Coco Glucoside, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Parfum (Fragrance), CI 77891 (Titanium Dioxide), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Ananas Sativus Fruit Juice.

Szacun za to, że firma nazywa to kostką, a nie mydłem. Skład OK. Do detergentów dodany emolienty, stąd łagodność, o której za chwilę. Z fajniejszych składników skrobia z pszenicy.

 

Kostka, a raczej dysk obłędnie pachnie kokosem i ananasem - wiadomo, zapach kwestia gustu. Pieni się, choć raczej średnio, trochę się trzeba namachać żeby pianę uzyskać. Nie ślizga się jak mydło i czuć taką mączną strukturę przy pocieraniu. Zapach niestety nie przechodzi na skórę. 

 

No i z tym produktem mam kolejne zaskoczenie. Po umyciu się tą kostką mam skórę czystą i niesamowicie gładką i miękką. W zasadzie, gdyby nie przyzwyczajenie/nawyk mogłabym obejść się bez balsamu.  Oczywiście przetestowałam to i na Rycerzu, chłopak ma ze mną coraz cięższe życie. Efekt był taki sam jak i u mnie. Czyli zero ściągnięcia i wysuszenia. Skóra dobrze oczyszczona, nawet z tłustych maści, a miękkość jak była tak jest. No wielkie zaskoczenie.

 

Kostka teraz służy mi do mycia twarzy, a w zasadzie służyła, bo został z niej malutki ogryzek. Na pewno do niej wrócę. Jest cudna. Po tych kolejnych dwóch produktach jak nic lecę testować kolejne. Jak będą tak samo dobre to będzie to kolejna z moich ulubionych marek. 

 

Kostka do kupienia TUTAJ     



Kobiety w ciąży
TAK

Mamy karmiące
TAK

Publikowanie komentarza

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search