4organic naturalne dezodoranty dla mężczyzn

4organik jakiś czas temu wprowadził męską linię do swojego portfolio. Naturalnych kosmetyków dla mężczyzn nadal nie ma za wiele, choć i tu robi się coraz lepiej i ciekawiej. 

Dziś więc o dezodorantach. Jeżeli polubiłyście/polubiliście zapach któregoś żelu tej marki, o których pisałam o TUTAJ, to możecie sobie dobrać pod taki żel i dezodorant.  Wszystkie te dezodoranty mają taki sam skład, różnią się zapachem.

SKŁAD Aqua, Triethyl Citrate, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Potassium Alum, Isoamyl Laurate, Myristyl Myristate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Xanthan Gum, Glyceryl Caprylate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Parfum.

Co też mamy w składzie. Oczywiście woda, na drugim miejscu cytrynian trietylu czyli substancja dezodorująca, hamująca powstawanie przykrego zapachu. Następnie leci emulgator, emolient, gliceryna czyli coś co ma nawilżać. Teraz kolej na ałun potasowy, czyli drugi w tym składzie składnik mający zapobiegać powstawaniu nieprzyjemnemu zapachowi. Mamy jeszcze emolienty, sok z aloesu i oczywiście konserwanty. Tak jak deklaruje producent mamy tu 99% składników pochodzenia naturalnego.  


Ze względu na zapachy ja nie dałam rady jednak spróbować tych dezodorantów ;). Oczywiście mąż był królikiem doświadczalnym. Pod względem tego typu produktów - czyli dezodorantów - jest on mocno wymagający. Rzadko kiedy jest zadowolony z takich produktów pochodzenia naturalnego. Mówił, że nie chronią go w takim stopniu w jakim by sobie tego życzył.  Dlatego zastanawiałam się jak te dezodoranty się u niego sprawdzą. 

Pierwsze co mi mąż zameldował to to, że dezodoranty są odpowiednio gęste. Nie spływają ze skóry - on preferuje sztyfty jednak, więc tu zapulsowały. Nie są też lepkie i klejące, co czasami przy kulkach się zdarza. Odnośnie zapachów, to stwierdza jak to facet, że mu to obojętne. Czuje je, utrzymują się na skórze i przechodzą na ubranie. Przy przechodzeniu na ubranie ja muszę się wtrącić ;), nie niszczą koszulek pod pachami, nie robią żółtawych czy białych plam, których nie da się doprać. 

Co do ochrony, czyli w zasadzie najważniejszej rzeczy, osąd zapadł i brzmi "dają radę". Wierzcie mi, po ilości dezodorantów w kulkach jakie przerobił hasło dają radę jest naprawdę sporym komplementem. Oznacza to tyle, że używa ich regularnie i nie każe mi szukać czegoś nowego. Jest z nich naprawdę zadowolony i jestem tym faktem nieco zaskoczona.


U nas, (no u męża) te dezodoranty sprawdziły się. Mają fajne składy, fajne zapachy no "dają radę". Mam nadzieję, że uda nam się zrezygnować dzięki nim ze sztyftów, które strasznie niszczą koszulki. 

Jak pisałam na początku jeżeli lubicie żele z tej serii to właśnie oto macie w tych samych nutach zapachowych dezodoranty.

1 komentarz:

  1. Niestety nie u każdego sprawdzają się zwykłe dezodoranty. Mój mąż musi używać blokera z apteki. Dopiero wtedy przestaje się pocić.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search