Fridge 5.2 czyli krem, którego szukam ;)

Miałam pisać tylko o kremie do rąk, który jest nowością marki Fridge, ale nie mogę nie napisać i o balsamie do ciała, który owszem jest bardzo, bardzo drogi, ale też jest też po prostu świetny, no ale o tym za chwilę.

Fridge 5.2 happy hands & happy feet - krem do rąk i stóp

SKŁAD Aqua, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Lactobacillus Ferment, Panthenol, Cetyl Alcohol, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Flax) Seed Extract, Butyrospermum parkii (Shea) Fruit Butter, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Cymbopogon Flexuosus (Lemon Grass) Herb Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Pantolactone, Citral*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*, Citronellol*
Kiedy mamy pandemię, kiedy ręce są non stop myte, kiedy je notorycznie dezynfekujemy ciężko bez porządnej pielęgnacji utrzymać je w dobrym stanie. W związku z czym wyciągnęłam wszystkie zapasy kremów do rąk jakie miałam i porozstawiałam je po całym domu. U mnie ten pomysł się sprawdza. Gdzie się nie obrócić stoi sobie jakiś krem do rąk, jak oko go wyłapuje od razu przypominam sobie o posmarowaniu dłoni.  Tym oto sposobem stan moich dłoni nie tylko nie pogorszył się, ale zaryzykuję śmiałe stwierdzenie, że jest lepszy niż przed pandemią.
Wypróbowałam sporą ilość kremów do rąk, jak to przy takich okazach bywa, jedne kremy lubię bardziej, a inne mniej. Okazało się, że krem po który najczęściej ostatnimi czasy sięgam to właśnie ten Fridge 5.2.  Mam go mniej więcej od połowy marca, a zużyłam go ponad połowę, więc o czymś to świadczy. To jego szukam najczęściej jak mój wzrok trafi na krem jakiś krem do rąk, z którym nie do końca przepadam.
Zanim przejdę do wychwalania to muszę napisać o czymś, co nie do końca wszystkim będzie pasować i jest to zapach. Jest dość charakterystyczny, ziołowy, trochę czuć w nim drzewo herbaciane, ale to nie do końca ten zapach. Najbliżej mu do zapachu sklepu zielarskiego ;). Zapach nie jest trwały, dość szybko wietrzej więc w ciągu dnia go nie czuć non stop, ale trzeba pamiętać, że krem aplikujemy dość często. Mnie zapach nie przeszkadza, ba nawet go lubię, ale wiecie ja lubię też zapach mydła dziegciowego ;).
Zapach zaliczony, to lecimy dalej. Krem jest lekki, ale podczas rozsmarowywania ma taką śliską olejowo - maślaną konsystencję i poślizg. Czuć na skórze delikatną warstwę, która zostaje po aplikacji, ale dłonie nie zostawiają tłustych śladów. Dłonie są miękkie, otulone warstwą, lekko tłuste, ale nie śliskie czy lepkie. Daje on bardzo ciekawe odczucie, że ma się coś na dłoniach, ale nie przeszkadza to w niczym. Jest to też krem do stóp i po mimo tej warstwy na skórze nie robi tak jak niektóre kremy, że po posmarowaniu stóp jak nie założy się skarpet można się ślizgać jak na nartach ;).
Świetnie nawilża, natłuszcza i zmiękcza skórę, zabezpiecza ją przed przesuszeniem. Podoba mi się to, że po posmarowaniu nim dłoni od razu mogę robić co chcę bez obawy, że coś obtłuszczę, czy będzie mi się coś ślizgać w dłoniach. Jest cudny!!

Krem do kupienia TUTAJ

2.6 time for coffee -balsam do ciała

SKŁAD Water (Aqua), Coffea Arabica Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Olivate, Cetyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caffeine, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Xanthan Gum, Roasted coffee (Coffea arabica) Oil
Kręciłam się koło tego balsamu już czas jakiś. Namawiała mnie na niego moja znajoma, która twierdziła, że nigdy nie miała tak dobrego balsamu do ciała. Inna znajoma zaś namawiała mnie na balsam z awokado i też twierdziła, że lepszego nie miała. I tak nie mogła się zdecydować, co ja w zasadzie chciałabym wypróbować. Koniec końców zdecydowałam się na wersję kawową, bo krem pod oczy kawowy z Fridge to jeden z moich ukochanych kremów pod oczy i stwierdziłam, że po zimie "ujędrniający" kop przyda się mojej skórze.
Balsam ma kremową konsystencję, pachnie obłędnie kawą  i ma barwę kawy z dużą ilością mleka :).
Jest gęsty i bardzo wydajny - sugeruję raczej zakup całego opakowania na spółkę z kimś bo w zasadzie balsam jest nie do zużycia w wyznaczonym terminie.
Produkt bardzo szybko się wchłania. Jest to dziwne, to wchłanianie, bo przy aplikacji ma się wrażenie że się marze po skórze, kiedy jednak po posmarowaniu jednej partii ciała przechodzi się do drugiej to już na tej posmarowanej nie czuć żadnej warstwy. Chyba pierwszy raz spotkałam się z czymś takim.
Zapach, na moje niestety nie utrzymuje się wcale na skórze. W zasadzie w chwilę po aplikacji już go nie czuć. Szkoda, bardzo lubię zapach kawy.
Co do samego działania balsamu.  Świetni pielęgnuje skórę, daje poczucie nawilżenia, miękkości i sprężystości. Skóra jest mega gładka, niemal aksamitna w dotyku i taki jej stan utrzymuje się jeszcze przez kilka dni po zaprzestaniu stosowania tego balsamu. To też jest dla mnie zaskakujące.
Nie dziwię się zachwytom nad tym balsamem i szczerze mówiąc jeszcze bardzie teraz ciekawi mnie ta wersja awokado.

Jeżeli kogoś stać na ten balsam to gorąco polecam!!!! Jest naprawdę, naprawdę świetny!

Balsam do kupienia TUTAJ

Kobiety w ciąży
Krem TAK
Balsam TAK

Mamy karmiące
Krem TAK
Masło TAK 

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search