O minerałach cz. 1

Dostaję coraz więcej pytań o minerały. Cieszy mnie bo to fajna forma makijażu, sama już sporo moich znajomych przeciągnęłam na minerałową stronę mocy i nie zamierzam na tym poprzestać. Pomyślałam sobie, że skoro pojawia się więcej zapytań może warto przybliżyć Wam ten tema z mojego punktu widzenia. Z jednej strony nie czuję się wybitną specjalistką w temacie makijażu mineralnego, z drugiej strony doskonale wiem jak ciężko jest zacząć.

Moją przygodę z minerałam zaczęłam bardzo dawno temu, myślę że ponad piętnaście lat temu odnotowałam z tym zjawiskiem pierwszy kontakt face to face ;). Jako, że wszystko odbywało się w erze kiedy dinozaury chodziły po ulicach pierwsze kosmetyki mineralne, a w zasadzie próbki uwaga sprowadzałam z zagranicy. Tak, tak u nas dawniej było. Na półkach sklepowych podkłady były w 4-6 kolorach, większości w prosiaczkowatym i za ciemnym odcieniu, a tu nagle świat oferował mi wybór zimnych, ciepłych, neutralnych tonów i to w kilku odcieniach. Doskonale więc rozumiem, że może się w pierwszej kolejności okazać, że nie wiecie w który typ iść. Oszalałam, ale i jednocześnie przeżyłam wielkie rozczarowanie. Ciężko mi było odnaleźć się kolorystyce, ciężko mi było odnaleźć się formulacjach. Filtry były tłustymi maziami na których mało co się utrzymywało dłużej niż dwie godziny, podkłady mineralne ciastkowały się niemiłosiernie na takich podkładach. Więc kiedy nie miałam filtrów mogłam bawić się podkładami mineralnymi, ale nie byłam do końca z tego zadowolona. Po kilku inwestycjach na kilka lat zarzuciłam minerały.

Po kilkuletniej przerwie wróciłam do poszukiwań. Okazało się, że mogę już coś znaleźć w Polsce. Zmieniło się również moje podejście do pielęgnacji, zmieniły się również moje wymagania związane z makijażem. Nie zrozumcie mnie źle, ale po prostu okazało się, że ja nie muszę mieć cery idealnej więc szpachla na twarzy nie jest mi potrzebna. Pogodziłam się z tym, że mam pory na twarzy, że zdarzają się niespodzianki, że nie mam cery jak przysłowiowa pupa niemowlaka. Jednocześnie okazało się, że mimo niedoskonałości moja skóra podczas stosowania minerałów najzwyczajniej w świecie wygląda coraz lepiej i nie jest to tylko kwestia pogodzenia się z faktem, że fotoshopa na twarz nie dam rady sobie zrobić.

To co na początku może Was zniechęcić do minerałów
1. Krycie.  Da się je budować w większości przypadków. Jeżeli lubicie bardzo kryjące podkłady to tu tego nie będzie, minerałami tzw. pełnego krycia raczej nie osiągniecie. Mocne krycie jesteście w stanie uzyskać, ba będzie ono wyglądać naturalnie i lekko.
2. Trwałość. Jeżeli makijaż ma się utrzymać 20h to niestety tu nastąpi rozczarowanie. Są sposoby na przedłużenie trwałości makijażu mineralnego, ale i tak nie znajdziecie tu tzw. podkładów długotrwałych.

To moim zdaniem największe bolączki w stosowaniu minerałów.

Jak w każdym podkładzie czy to mineralnym czy to tym "drogeryjnym" ważna jest formuła i ważny jest kolor/odcień. I szczerze mówiąc podkład mineralny dobieramy sobie podobnie jak i taki drogeryjny. Większej filozofii tu nie ma.
To co jest istotne to próbki, próbki i jeszcze raz próbki. Lepiej wydać i 100 zł na próbki niż kupić tylko jeden podkład za to nie trafiony. Tu zdecydowanie kosmetyki mineralne mają przewagę na takimi z drogerii, że próbki są choć są płatne.

Pierwsza inwestycja to próbki.
Często pytacie czy można zaoszczędzić na próbkach?
I tak i nie.
Jeżeli producent oferuje kilka formulacji, na przykład podkład kryjący, matujący, czy z różnymi dodatkami typu złoto, jojoba, bursztyn itp... jakby je nie nazwał, możecie szukając odcienia dla siebie jednocześnie szukać formuły.
Często, ale nie zawsze odcienie w różnych formulacjach są takie same. Jeżeli są, to macie trochę zadanie ułatwione. Kilka odcieni z różnych formulacji można sprawdzić. I wówczas dowiecie się jaki odcień Wam pasuje i jak formuła.

Niestety nie jest to reguła. Po drugie niestety nawet jeżeli kolorystyka w formułach jest jednakowa to może się zdarzyć, że na przykład podkład z różnych formulacji na waszej skórze zmienia kolor. Ja jestem takim przypadkiem. Podkłady Annabell Minerals z linii kryjącej ciemnieją na mnie po kilku minutach od aplikacji i wybijają pomarańczowe tony, czego nie robią podkłady rozświetlające z tej marki.
Aaaa i jeszcze jedna ważna rzecz. Jeżeli macie możliwość obejrzenia na żywo kolorystki to zawsze warto. Często zamykamy się na inne tonacje bo przekonani jesteśmy na przykład, że ciepła to właśnie jest nasza. I ponownie na sowim przykładzie mogę powiedzieć, że nie warto tak myśleć. U większości producentów jestem tonacją naturalną we wspomnianej już tutaj Annabell Minerals w wersji rozświetlającej podkładu mam wersję golden cream czyli podkład teoretycznie dla tonacji ciepłej.  

Polecam testować podkład na całej twarzy. Próbka powinna Wam wystarczyć mniej więcej na 2-3 użycia. Nawet jeżeli nie traficie z odcieniem, to ponoście sobie ten podkład po to, żeby się przekonać, czy taka formuła Wam pasuje. Czy podkład z czasem nie ściąga Wam skóry, czy pokład się nie ciastkuje, czy nie wchodzi z czasem w zmarszczki, czy z czasem nie podkreśla porów, czy podkład za szybko jak na Wasze oczekiwania nie znika ze skóry itp...  W przypadku podkładów mineralnych nie warto iść na kompromis, bo można znaleźć taki produkt, który Wam będzie bardzo pasował.
Jeżeli formuła Wam nie pasuje przy pierwszym podejściu warto spróbować nałożyć ją innym pędzlem lub na przykład na mokro, jeżeli nakładaliście na sucho. No i czasami to co mamy pod naszym podkładem mineralnym też ma znaczenie. Dlatego warto zainwestować w próbki i spróbować innej formy aplikacji lub innej pielęgnacji jeżeli formuła się nie sprawdziła.

Druga inwestycja to pędzle. 
Na rynku są już gąbki do podkładów mineralnych. Ja nie miałam z nimi do czynienia, więc nie będę się w tej kwestii wypowiadać.
Pędzle do aplikacji podkładu w zasadzie mamy dwa rodzaje.
Pędzel typu kabuki, pędzel typu flat top i pędzel typu short top - te o nazwie top zaliczam do jednej kategorii.
W zależności od tego jakie chcecie uzyskać krycie taki pędzel dobieracie. Kabuki daje słabsze krycie, flat top daje krycie mocniejsze, a najmocniejsze krycie daje short top.
Podobnie jak producentów podkładów tak i producentów pędzli jest sporo. Wcale nie musicie kupować pędzla tej samej marki co podkładu.
Włosie w pędzlach do podkładów mineralnych, wróć do kosmetyków mineralnych powinno być raczej syntetyczne, bo do takiego lepiej się te kosmetyki "przyczepiają".

Muszę przyznać, że pędzel w przypadku podkładów mineralnych ma znaczenie. I nie chodzi tu już o typ pędzla, ale o to jak zbite ma włosie, jakiej jest ono długości i oczywiście jakiej jest jakości. Przy czym tak jak i przy wyborze podkładu tak i w przypadku pędzla wybór jest sprawą indywidualną.
Ja zaczynałam od pędzli everyday minerals mam je do dziś czyli mają z 15 lat ;)  kiedy zaczynałam przygodę z minerałami to były najpopularniejsze pędzle i jedne z nielicznych dostępne na rynku.

Dobra chyba tyle ogólników na początek wystarczy :). W kolejnych wpisach pokażę Wam moje podkłady i pędzle postaram się opisać różnice między nimi i spróbuje wyjaśnić jak aplikować minerały.

7 komentarzy:

  1. Ja swoją przygodę z minerałami rozpoczęłam ponad 6 lat temu. Zaczynałam od popularnego wtedy Lily Lolo - nie było jeszcze takiego wyboru, jak teraz. Później Annabelle Minerals, Ecolore, Neauty Minerals. W zasadzie tylko ta ostatnia firma zrobiła na mnie wrażenie. Fakt, zmieniłam też moją pielęgnację i podobnie jak Ty, Sroczko, nie potrzebuję szpachli na twarzy, nie muszę mieć efektu photoshopa - chociaż Mikrosfery Silikonowe z kolorowka.com właśnie to robią ;) - po prostu dbam o cerę, a z minerałami czuję się o wiele lepiej. Są lekkie, na mojej problematycznej cerze sprawują się cudownie, mimo mniejszego krycia czy wcale nie takiej wielogodzinnej trwałości. Teraz sama przygotowuję podkład mineralny, a wszystkie półprodukty, bazy i świetne dodatki kupuję na wyżej wymienionej stronie :) Z Neauty mogę polecić bronzery i róże - piękne kolory i o dziwo - cudowna trwałość! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie. Na to czekałam 💪

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, tak, tak, chetnie!
    Co prawda podklad minerlny uzywam od ok 2 lat, ale dobrany raczej "szybim strzalem", nie mowiac juz o pedzlu pierwszym z brzegu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis. Dopiszę coś, co zaobserwowałam u siebie - nie każdy pędzel (choć jest to kabuki czy flat top) nadaje się do każdego podkładu. Mam kilka pędzli, używałam minerały z wielu firm i do każdego z podkładów używałam innego pędzla, bo pozostałe się nie nadawały (w sensie - nie dawały takiego efektu, jaki chciałam).
    Np. pędzel Everyday Minerals kompletnie nie zgrywał mi się z ich podkładem, a świetnie nadaje się do Pixie. Do EM najlepiej nadawał się Hakuro, a do Annabelle jakiś no name kabuki kupiony w Niemczech.
    Tak więc czasem, żeby uzyskać świetny efekt, warto zmienić pędzel, a nie podkład.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny materiał wyjściowy:) Czekam na ciąg dalszy. Serdecznie dziękują za to co jest (bardzo ciekawy blog) i pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
  6. A jakie kremy z filtrem spf50 pod makijaz? Z dobrym skladem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisywałam kremy z filtrem jakich używam poszukaj proszę na blogu

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search