A jeden i ich marcepanowe nowości


Hydrolaty jak wiecie to moja wielka miłości. Próbuję różnych, ciągnie mnie do nowości i odmówić ich sobie nie mogę. Co chwila pojawia się jakaś nowość i co tu mówić chcę jej spróbować. Tak też było z dwoma hydrolatami od A jeden.
Hydrolat z opuncji figowej
Moja nowa miłość. Olejek  z opuncji to jeden z moich ulubionych i nie myliłam się w tym, że z hydrolatem może podziać się podobnie.
Hydrolat jest bezzapachowy. Przyjemnie tonizuje, odświeża i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Znakomicie sprawdził się kiedy miałam skórę podrażnioną. Niektóre hydrolaty potrafiły mnie szczypać kiedy skóra powiek była podrażniona, ten powiedziałabym wręcz przeciwnie. Czyli koił moją skórę i uspokajał podrażnienia. Świetnie podbija działanie olejów, które nakładam na zwilżoną tym hydrolatem twarz.
Hydrolat  z zielonej herbaty
O tym hydrolacie myślałam już od dawna.  Chciałam koniecznie wypróbować przed latem polifenole, taniny i kofeina zawarte w tym produkcie działają antyoksydacyjne więc na lato jak znalazł.
Hydrolat działa bardzo przyjemnie. Dobrze dodaje nawilżenia, nie ściąga mojej skóry, nie podrażnia jej i nie potęguje podrażnienia. Ukojenia czy uspokojenia podrażnionej cery nie zauważyłam, za to przygotowanie skóry pod pielęgnację jest wyczuwalne.  Bardzo fajnie "zdejmuje" pudrowość z minerałów, dzięki czemu mam efekt make up no make up. Musiałam tylko wymienić atomizer, bo ten trochę pluł.
Na letnie dni kiedy potrzeba odświeżenia jest spora będzie idealny.
Olejowa odżywka do włosów z biofermentem z bambusa
I ponownie ten kto czyta bloga czas jakiś wie, że bioferment z bambusa już czas jakiś skradł moje serce. Wówczas używałam go jako czysty składnik, teraz miałam okazję wypróbować go w gotowym produkcie.

Skład: Prunus Domestica Seed Oil, Raphanus Sativus Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Squalane, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Panthenol, Tocopheryl Acetate.

Odżywka na bazie olejów w tym oleju z nasion rzodkwi, którego jeszcze nie znałam. Po poczytaniu o nim stwierdzam, że ma wielkie możliwości zdetronizować olej rycynowy, który jak do tej pory królował w pielęgnacji włosów.
Odżywka jest bardzo wydajna, nakładamy ją w ilości kilku kropel dosłownie. W zasadzie służy do olejowania i tak też jej używam. Dwa razy w tygodniu nakładam na włosy i wmasowuję w skórę głowy. Zostawiam pod czepkiem na około 2 godziny. Efekty są świetnie. Włosy są wyraźnie gładsze, miękkie i bardziej lejące. Do tego rosną szybciej, co mnie akurat cieszy bo ponownie postanowiłam zapuścić włosy.
No i jeszcze olejek pachnie marcepanem - oczywiście zasługa oleju śliwkowego. 
Olej z nasion rzodkwi
Nie mogłam nie spróbować czystego oleju z rzodkwi. Pachnie trochę rzodkiewkowo :), stosuję do paznokci i jako olejek do rzęs. Jedno co mogę powiedzieć, to faktycznie olej rycynowy może się schować.
Olejek w połączeniu z japońskim manicurem faktycznie robi robotę. Paznokcie rosną jak szalone, są naprawdę mocne i grube. O rozdwajaniu, łamaniu itp... możecie zapomnieć.
Z rzęsami nie jest wcale gorzej, fajnie je pielęgnuje, przyspiesza ich wzrost i są jakby grubsze, czarniejsze i bardziej błyszczące. Stosuję go co drugi dzień, codziennie nie chce mi się bawić. Pierwsze efekty widoczne są po około miesiącu regularnego stosowania.
Do tego mam takie odczucie przy stosowaniu tego oleju, że jest on mniej tłusty od rycynowego i mniej obciążający.
Peeling Kawowy
No i na koniec coś dla leniuszków, którzy lubią peelingi kawowe, ale najlepiej, żeby ktoś je za nich namieszał :).
Tu mamy bombę antycelulitową.

Skład: Sucrose, Coffea Robusta Seed Powder, Prunus Domestica Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Tocopheryl Acetate, Helianthus Annuus Seed Oil, Coffea Arabica Seed Extract.

Poza kawą mamy dodany jeszcze ekstrakt z kawy gdyby w samej kawie było go za mało :). Peeling dobrze ściera, fajnie wygładza skórę i sprawia, że jest miękka. Czy działa antycelulitowo, kurka no nie wiem. Mam to szczęście, że nie ma tendencji do rozstępów i cellulitu. Szczotkowanie ciała nawet tylko od przypadku do przypadku też robi swoje.  Może też moje podejście do samego tematu sprawia, że u siebie tego cellulitu nie widzę. Do tematu jednak.
Peeling obłędnie pachnie marcepanem i znowu muszę to napisać to zasługa oleju śliwkowego. Połączenie marcepanu z kawą umm.... Tak zapach ten bardzo lubię.
Ilość substancji ściernych zawartych w tym peelingu jest dla mnie w sam raz, wielkość tych drobinek też jest OK. Na skórze oczywiście zostaje tłusta warstwa i ja nie czuję już potrzeby, żeby dokładać na to balsam/masło czy inny produkt.
Bardzo udana rzecz, fajny pomysł z kawą i olejem śliwkowym.

Strona producenta KLIK

9 komentarzy:

  1. Chciałabym je wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  2. znam lubię a1 :) hydrolaty- jeszcze nie miałam przyjemności. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy kobiety w ciąży mogą używać tych produktów ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,

    wiesz może czy krem Fridge 1.2 water coat można stosować w ciąży?

    Wklejam skład:

    Aqua, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycerin, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Cera Flava, Rosa
    Damascena (Damask Rose) Flower Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Xanthan Gum, Citronellol*, Geraniol*, Eugenol*, Linalool*, Citral*, Farnesol*

    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam w planie wypróbować jakiś hydrolat, więc może spróbuję z zielonej herbaty tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbowałam już ten olejek z opuncji i muszę przyznać że jest świetny. Dokładnie tak jak opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Peeling bym spróbowała choć kawowy robię sobie sama

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search