Botanicum i marchewkowe, letnie cuda!

Oto na moim blogu debiutuje kolejna marka. Składy wszystkich produktów są fajne. Ja zdecydowałam się na trzy które łączy olej z marchewki. Lato do idealny czas dla tego oleju. 

Botanicum, Krem Szyja-Dekolt-Biust Rozświetlająco-Odmładzający

SKŁAD Mangifera Indiaca (Mango) Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter & trifolium pratense (clover) flower extract, Helianthus Annuus Seed Oil & Daucus carota sativa, Helianthus Annuus Seed Oil & Calluna vulgaris flower extract, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate.
Z jednej strony nie lubię namnażania produktów i zawsze krem do palca u lewej stopy, oraz specjalistyczny krem do palca u prawej stopy uznaję za zbędne. Z drugiej zaś strony rozumiem tą psychologiczną presję, która sprawia że jak jakiś krem jest na rozstępy to do jego wmasowania większość użytkowniczek bardziej się przykłada. To przykładanie zaś przekłada się na lepsze efekty pielęgnacyjne, dlatego niektórych produktów nie skreślam. Tak też było i w przypadku tego kremu.
Przede wszystkim spodobał mi się skład. Krem bazuje na na maśle mago. Do tego mamy jeszcze macerat z czerwonej koniczny, macerat z kwiatów wrzosu. Koniczyna ma działanie odmładzające, napinające, ujędrniające, wrzos ma działanie regenerujące. 
Z mojego punktu widzenia to raczej masło niż krem i to koniecznie trzeba mieć na uwadze. Jeżeli ktoś nie lubi tłustych, olejowych formuł, to ta może mu nie przypaść do gustu. Jest jeszcze jedna rzecz związana z takim składem i jest nią użytkowanie, "krem" nakładamy na wilgotną skórę!

Jak pisałam należy go nakładać na wilgotną skórę i wtedy widać efekty. Skóra jest dobrze nawilżona i napięta. Przy regularnym stosowaniu olej z marchewki też robi swoje bo lekko wybarwia skórę na złotawy odcień. Odcień jest bardzo delikatny i co ważne ładny, dzięki czemu koloryt skóry się nieco wyrównuje. Po nałożeniu na skórze zostaje lekko tłusta warstwa, nie jest ona obciążająca, ale jest wyczuwalna. Przypuszczam, że właścicielki suche skóry ne będą jej wyczuwać. Krem ładnie koi skórę i uspakaja ją.
Moim zdaniem bardzo udany produkt.

Botanicum, Masło do Ciała Marchwiowe

SKŁAD Parkii Butter & Daucus Carota root Extract
Po zapoznaniu się ze składem pomyślałam, że to idealny produkt dla tych którzy uwielbiają prostotę, a jednocześnie sami nie robią kosmetyków. Mamy tu dwa składniki masło shea i ekstrakt z marchewki - czyli po prosu macerat z marchewki ;).
Masło jest naprawdę bardzo dobre, bo już po kilku użyciach widać lekkie zabarwienie na skórze, a dzięki temu wyrównany koloryt. Oczywiście masło najlepiej stosować na wilgotną skórę wówczas prawdopodobieństwo przesuszenia skóry jest mniejsze. Ponieważ jest to masło shea z dodatkiem zachowuje się jak masło shea, czyli w zależności od skóry wchłania się prawie do zera szybciej lub wolniej :). Fajne w prostocie tego produktu jest to, że można jest stosować również na twarz, bez obaw że coś na pozapycha. Oznacza to, że i twarz nożem sobie "opalić". 
Jeżeli chcecie zachować wakacyjną opaleniznę na dłużej, zregenerować skórę po lecie to będzie to idealne masło dla Was.

Botanicum, Regeneracyjny mus do dłoni marchewkowo-kocankowy

SKŁAD Butyrospermum Parkii, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Helichrysum arenarium (Immortelle) Flower (and) Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Daucus Carota (Carrot) root (and) Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, essential oil.
Na koniec zostawiłam sobie coś w czym zakochałam się od pierwszego niuchnięcia ;). Zapach jest fantastycznie cytrusowy. Jednak jak zawsze przy takich okazjach podkreślam, nie zapach jest najważniejszy.
Skład jest oczywiście fajny, innego bym nie wybrała. Baza jest masło shea i masło mango, do tego mamy macerat z kocanki na oleju słonecznikowym i macerat z marchewki też na słoneczniku. Wszystko to ubite na puszysty mus.
Czyli ponownie prosty skład, ale bardzo skuteczny. Koncentracja składników jest taka, że to po prostu działa i to bardzo dobrze.
Po pierwsze mamy silną regenerację, nawilżenie i natłuszczenie skóry. Po drugie mamy wyrównanie kolorytu i cudownie miękkie dłonie. Mus nakładam po umyciu rąk na jeszcze lekko wilgotną skórę. Wchłania się dość szybko i zostawia na skórze lekką warstwę. Warstwa owa nie jest lepka czy tłusta raczej taka powłoczka ochronna. Krem nałożony grubszą warstwą na noc pięknie ratuje skórę. Po remoncie w pokoju młodej i naszej sypialni moje dłonie wołały o pomoc i między innymi dzięki temu musowi udało mi się szybko doprowadzić je do ładu. Bardzo go lubię i za zapach i za działanie!

Krem do dekoltu możecie kupić TUTAJ
Masło do ciała TUTAJ
Mus do rąk TUTAJ

12 komentarzy:

  1. hmm, ciekawy krem, chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry, czy balsam do ciała barwi odzież, czy raczej wchłania się na tyle, że nie ma ryzyka zabarwienia ubrań?
    Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie balsam nie barwi odzieży, przynajmniej ja nie wiedzę

      Usuń
  3. Tym zotawym odcieniem zachęcilas mnie do sprawdzenia, dzieki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Używałam i potwierdzam, zapach jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy produkt. Warty kupienia

    OdpowiedzUsuń
  6. Sroko, przepraszam że tu, ale nie wiem gdzie. Dbam o kosmetyki np o to aby się nie przegrzewały. Ale zastanawia mnie co robi 'druga' strona. Uwielbiam kosmetyki z Twojego polecenia, a szczególnie Lilla Mai. Za oknem upały i o ile nie mam obaw o t o że wspomniany Lilla Mai dba i chucha o swoje produkty, to nie wiem na ile dostaję pełnowartościowy produkt gdy już opuści ich mury. Przecież u kuriera na pace sera i kremy niemalże się gotują, tak samo u kuriera dostarczającego składniki z których powstaje produkt (np olejki). Jak sądzisz - wyolbrzymiam problem i produkt mimo narażania go na niekorzystne warunki na traci tak bardzo na wartości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety upały i mrozu nie są pomocne i po prostu lepiej nie kupować wtedy kosmetyków, albo poprosić sprzedawcę, żeby wysłał produkty jak upały zelżeją. Jeżeli produkty są na masłach i olejach rafinowanych to nie tracą wiele, gorzej jak są na nierafinowanych i z dodatkami wrażliwymi na temperaturę.

      Usuń
    2. A czy zamawianie 'pojedynczych' składników, takich do zrobienia serum/ kremu samemu w domu, to wg Ciebie lepsze rozwiązanie? Mniej ucierpią podczas transportu w niesprzyjających warunkach? Bo jeśli nie, to co z tego że ja zamówię np serum ukochanego Lilla Mai w czasie gdy brak upału/mrozu, skoro składniki które Lilla Mai wykorzystał do stworzenia swojego serum były np przewożone bez dbania o temperaturę? Kurcze, przepraszam że tak drążę temat, ale może wiesz czy są przestrzegane procedury, przykładowo Lilla Mai (tak, uczepiłam się go ;)zamawia składniki z których przygotowuje produkt wyłącznie od dostawcy dysponującego samochodem z chłodnią itp ;)Oczywiście drążę temat w kontekście produktów naturalnych, nierafinowanych. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Nie sądzę, żeby osoby produkujące kosmetyki nie dbały o to w jakich warunkach transportowane są składniki. Dostawcy też dbają o to żeby były jak najlepszej jakość, konkurencja nie śpi.

      Usuń
  7. Można stosować w ciąży?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search