Zaczarowania i rozczarowania 2017 roku

Rok 2017 był chyba jednym z najbardziej owocnych jak do tej pory pod względem kosmetycznym. Zaczarowań było tak dużo, że bardzo trudno było mi wybrać te które Wam dziś pokazuję.
Alkemie, Wonderful glow czyli Neurokosmetyczne Serum Rozjaśniające - powinnam chyba pokazać Wam tu całą tę serię bo ją bardzo lubię. Tegoroczna premiera, całkiem nowe kosmetyki na rynku, a tak bardzo przemyślane i zrobione, że nie dziwią mnie kolejne zachwyty nad nimi. Z całej serii to serum najbardziej mnie zaskoczyło. Nieczęsto zdarza się, że jeden kosmetyk z serii już wystarczył, żeby obietnice producenta były spełniane.

Lush Botanicals, Serum Anti-Ageing Youth Code - nie powinno mnie to dziwić, że świeże kosmetyki działają, że działają szybciej niż powinniśmy się spodziewać, a jednak mnie to zaskakuje. Serum, które dla mnie było kremem świetnie odżywiało i przynosiło ukojenie skórze ze zmianami AZS.

Clochee, Intensywnie Regenerujący Krem-Maska Pod Oczy - kremy pod oczy będą dwa, nie umiałam zdecydować, który z nich bardziej mnie zaczarował. Ten krem przynosił mi tak ogromną ulgę przy AZS, że nie wyobrażam sobie żebym nie miałam choć jednego słoiczka w zapasie w razie W. Jest po prostu cudowny!

Fridge 4.1 - to co robi ten krem ze strefą pod oczami to mistrzostwo świata. Mogę być mega niewyspana, mega zmęczona, a mimo to on potrafi uratować moją skórę pod oczami. Nie ma się co rozpisywać, Ci co piją kawę wiedzą  jaka to przyjemność pierwszy łyk ulubionej kawy po ciężkiej nocy. Tym łykiem jest dla moich oczu ten krem.

Beaute Marrakech, Bioaktywne Serum Regenerujące - w zestawieniu nie może zabraknąć olejów. To nieodłączna część mojej pielęgnacji obecnie. Zdecydowanym zaczarowaniem okazało się serum z olejem z opuncji figowej. I nawet nie tyle chodzi o działanie, bo je znam i kocham od dłuższego czasu. Chodzi o zapach. W końcu nie męczę się z zapachem spalin ;), pięknie pachnie geranium i do tego działa jak marzenie.
Avril, Płyn Micelarny - to wydawało mi się byt piękne, a może raczej zbyt tanie, aby było możliwe czyli ekologiczny micel w cenie drogeryjnego barachła. Jednak cuda się zdarzają i to proszę ja Was taki właśnie cud. Fantastyczny micel z świetnym składem, świetnie działający i w świetnej cenie.

Derma Woman, Żel do Mycia Twarzy - myślałam o tym co  mycia twarzy najbardziej mi się podobało i  okazuje się, że to jest derma woman. Czemu? Bo jak mi się skończył żel poszłam i kupiłam kolejny. Chyba jeden z lepszych żeli do mycia jakie miałam. Uzależniłam się od jego kremowej piany. Fantastyczny przy AZS i przy codziennej pielęgnacji.

Herb & Hydro,  Mydło w Kostce Dziegciowe - o tym, że kocham mydła nie muszę przypominać, o tym że dziegci jest moim cudownym śmierdzącym odkryciem też już pisałam. Zapach tak kontrowersyjny, że albo się go kocha, albo nienawidzi, działania nie można mu odmówić. Lovam miłością wielką.

Hagi, Naturalny Balsam z Hydrolatem Pomarańczowym i Olejem z Passiflory - cudowny balsam, który doprowadził do tego, że używam balsamu codziennie i mam już kolejną butelkę na stanie. Absolutnie fantastyczny zapach i fenomenalne działanie. Skóra gładka, nawilżona i miękka.

Zielone Laboratorium, Naturalna Pasta do Włosów - cudowny kosmetyka, do układania włosów. Świetny skład, a do tego trwałość fryzury!  Żadnych zniszczonych, przesuszonych włosów. Już trzecie opakowani użytkuję, to chyba powinno wystarczyć za rekomendację.
Nacomi, Maski Algowe - absolutnie uzależniające maseczki, kto raz spróbował wraca do nich regularnie. Świetnie działanie !!! Domowe spa!

Iossi, Czekolada Pomarańcza, Maska do Twarzy z Czerwoną Glinką - zużywam kolejne opakowanie, najlepsza z glinkowych masek jakie miała do tej pory.

Rapan Beauty, Maska do Twarzy Niebieskie Glinka Syberyjska "Smocza Krew" - to zaś jest najlepsza gotowa maska z glinką z jaką miała do czynienia. Działanie, oczyszczanie, nawilżanie, pielęgnowanie, no ma wszystko co potrzeba.

Resibo, Multifunkcyjny Peeling Do Twarzy - multifunkcyjność to słowo klucz w tym wypadku, może to być peeling enzymatyczny jak i mechaniczny, co kto woli i w obu przypadkach jest taka samo dobry. Boski jest !
Felicea, Błyszczyki - jedyne błyszczyki jakie jestem w stanie używać i to z zachwytem. Błyszczy i pielęgnuję i nie klei się w szaleńczy sposób.

Pixie, My Secret Mineral Rouge Powder- róż w którym wyglądam jak lepsza wersja siebie, jakbym całymi dniami leżała i pachniała i nie potrzebowała ani grama makijażu, żeby wyglądać jak człowiek.

Felicea, Naturalny Cień do Powiek - te cienie najczęściej gościły na moich powiekach w tym roku. Bardzo delikatnie, idealne na dzienne wyglądanie.

Ecolore, Nightlight Rozświetlacz - kurcze, podchodziłam do tego rozświetlacza jak do jeża, a okazał się być fantastyczny i to on o kilku miesięcy rozświetla moją twarz. W zależności od ilości nałożonego produktu, mamy albo delikatny glow, albo taflę.

Uoga Uoga, Tint - to nie pomadki królowały w tym roku na moich ustach lecz tint. Choć nie do końca jest on tintem. Nie "wżera" się w usta, ale jest długotrwały, nie wysusza, ale też nie nawilża. Można stosować go na dwa sposoby jako produktu do ust oraz jako róż do policzków. Świetna rzecz!
Ten rok opanowały szczotki, zakochałam się i chyba odkocham się nie prędko. Ale, ale zaczynając od początku

Rossmann Masażer do Twarzy - na chwilę obecną zdetronizował wszystkie inne masażery jakie mam na stanie. Wibracje, grzanie i chłodzenie co kto chce.

Szczotka do Włosów ze Szczeciny Dzika - najlepsza szczotka jaką miałam. Jestem od niej uzależniona do tego stopnia, że cierpię katusze na wyjazdach kiedy nie mam jej ze sobą.

Szczoteczka do Twarzy - dostałam ją od znajomej, można taką kupić również na aliexpress. Używam na dwa sposoby, do mycia twarzy i do masażu twarzy. Miękka i przyjemna w użyciu. Te wszystkie szczoteczki do mycia twarzy dostępne w drogeriach mogą się schować.

Szczotka do Masażu Ciała na Sucho - używam falami, są tygodnie kiedy mi się nie chce masować, ale zawsze kiedy do niej wracam jestem zachwycona efektami.
O tych rzeczach nie pisałam na blogu jak o tych powyżej wiec pozwolę sobie umieścić do nich linki co to absolutnie hity tego roku.

Aplikacja na telefon Odebrać Telefon - koniec z telemarketingiem, reklamą, zaproszeniami na prezentacje garów itp. Zanim odbiorę telefon sprawdzam opinie w aplikacji jak są negatywne dodaję do telefonów których nie odbieram. Telefon przestaje dzwonić po jednym sygnale. Polecam zainstalować ją babciom i dziadkom.Kocham ją!!! LINK

Torba PotPot - czyli torba z papieru washpapy – papieru, który można prać. Papier zwie się washpapy, wygląda trochę jak skóra, choć nie do końca. Jedna z fajniejszych torebek jakie miała. Pojemna, dość sztywna, świetnie wykonana i przede wszystkim oryginalna. W tym roku na pewno nabędę kolejne modele, jeszcze nie wiem jakie. Link do sklepu z torebkami KLIK.

Tunika Kosmos, Pan Tu nie Stał - nie ma roku żebym czegoś nie kupiła w sklepie Pan Tu nie Stał. Choć do tej pory były to głównie koszulki. Tym razem skusiłam się na dresową tunikę i była to rzecz w której najczęściej chodziłam. Starannie wykonana, z dobrej deskówki, wyprodukowana w Polsce, no i oryginalna. LINK.
No i po tych wszystkich zachwytach przyszedł czas na rozczarowania.

Lorigine, Korektor Rozświetlający - lorgine to firma rzekomo oferująca kosmetyki mineralne. Kupiłam ten korektor na promocji w Rossmann i całe moje szczęście, bo gdybym wydała na niego 40zł mogłoby mnie coś trafić. Nie mogłam rozczytać składu w sklepie - nie miałam ze sobą lupy. Przyszłam do domu i jak zobaczyłam co ma w składzie to myślałam, że się popłacze. Skład obrzydliwy, silikony, filtr przenikający, glikol, phenoxyethanol czyli co tylko sobie możecie wymarzyć. Do tego nie kryje, nie rozświetla, włazi w zmarszczki, wysusza, ciemniej, roluje się i ciastkuje. Jest obrzydliwy!!!

Wibo, Volume Drama, Tusz do Rzęs - oto przykład produkty, przy którym zawsze zastanawiam się co jest ze mną nie tak i gdzie posiałam rozum w momencie zakupu.  Żaden z tuszy tej firmy nie sprawdził się u mnie, żaden. Mimo to zapamiętałam, że ten był dość polecany przez blogerki i vlogerki i jak była promocja trafił do mojego koszyka. Jest paskudny. Oblepia niemiłosiernie rzęsy, kruszy się, odbija, obciąża. Porażka!!!

Yope, Balsam do Rąk - w tym przypadku rozczarowanie związane jest ze składem produktu. Firma kreująca się na naturalną pakuje niefajny konserwant do swojego produktu. Rozczarowało mnie to bardzo. Zmęczona zapachem wywaliłam około połowę opakowania.

Zielone Laboratorium, Balsam do Ciała Poprawiający Koloryt Skóry z Pomidorem i Marchewką  - w tym wypadku rozczarowanie moje bierze się z zapachu który uniemożliwił mi używanie tego balsamu. Napaliłam się na ten produkt jak szczerbaty na suchary, dlatego długo próbowałam w sobie przemóc niechęć do zapachu w końcu się poddałam. Dla mnie to zapach stęchlizny, który niestety pozostaje na ubraniu, stosowany na noc przenika piżamę i pościel. Niestety po tygodniu używania musiałam się poddać. Bardzo dobrze nawilżał, ładnie wygładzał, poprawy kolorytu nie zauważyła, nie zdążyłam po prostu. Ehhhh gdyby nie ten zapach :( .

Ciekawa jestem co Was zaczarowało i rozczarowało w ubiegłym roku?

29 komentarzy:

  1. Ja bardzo polubiłam Żel ziołowy do mycia cery tłustej Fitomed. Nie jestem pewna czy skład przeszedłby u sroki, ale lubię go. Znalazłam też w tym roku idealną szminkę i super krem i oba wycofane ze sprzedaży :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fresh and Natural: pasta do mycia twarzy. Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdecydowanym zaczarowaniem ostatniego roku było serum rozswietlajace Kolendo Bless Me Cosmetics http://www.blessmecosmetics.com przy czym nie mam zielonego pojęcia, jak się ma do rozświetlania - używałam z namaszczeniem zwłaszcza na noc bardziej, żeby się nawąchać i nacieszyć, że się ozłacam. Zdecydowanie najlepiej robiło na moją psychikę, ale na skórę też naprawdę dobrze. Tylko nie wiem, ile w tym działania głowy ;) w każdym razie to był mój rytuał, święty czas bez dziecka, chwila dla siebie.
    Rozczarowań jako takich nie przeżyłam, bo nie kupuję dużo kosmetyków, a jeśli już, to ze względu na budżet z ogromnym namysłem. Jedynym rozczarowaniem stało się serum Mezo Bielendy - to niebieskie. Ale nie sam kosmetyk, tylko fakt, że dopiero w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że nie powinnam po nim od razu stosowac oleju/kremu. Co za rozczarowanie! Robiłam tak caly rok 😁😁😁 igua

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie największym rozczarowaniem jest krem z filtrem Louis Widmer który polecałaś latem zeszłego roku. Okropnie bieli, słabo się rozprowadza i wchłania, nałożony przed bieganiem powoduje później pieczenie i podrażninie oczu a zkupiłam go głównie z myślą o użytkowaniu podczas treningu gdy słońce mocno świeci i się pocę.Nie polecam i już naprawde wolę mnije atrakcyjne pod wzgldem składu filtry Vichy,LRP czy Eucerin.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pokochalam Nacomi Argan oil Shower gel - cudowny! Oraz Nacomi natural sugar scrub - Skora po nim jest swietnie nawilzona I miekka, nie wymaga nawet balsamu. Niestety rozczarowalam sie Hair mask with Keratin and Avocado oil rowniez od Nacomi.. - strasznie placze wlosy po umyciu nie moge ich rozczesac.. polowa mi przy tym
    wypada

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, i jeszcze z rzeczy, które zachwyciły - dostałam przy okazji wspierania pewnego pisma krem "wakacje na Bali" Hagi. Chciałam zostawić na jakieś wyjazdy, bo pojemnik jest na to idealny. Ale potrzebowałam pilnie nowego kremu. A jak już rozpoczęłam ten, wąchnęłam i zaczęłam się smarować, to nie chciało mi się kupować niczego innego. Ogólnie przez całe życie mialam zaburzenia węchu. Ale ostatnio uczę się dostrzegać zapachy i jestem zaskoczona, jakie znaczenie mają dla mnie w przypadku kosmetyków. Na pewno kupię sobie kolejne takie wakacje, zwłaszcza, że krem jest bardzo fajny również pod innymi względami /igua

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zaczorawnien jest pani blog i uzależnieniem :) ja polubiłam krem Yasumi Ale nie wiem jak że składem bo planuje ciążę byłabym bardzo wdzięczna za pani zdanie na jego składu :) AQUA (WATER), OCTYLDODECANOL, DECYL OLEATE, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, ORYZA SATIVA (RICE) POWDER, COCOCAPRYLATE, CETEARETH-20, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, CETEARETH-12, PHENOXYETHANOL, SAXIFRAGA, SARMENTOSA EXTRACT, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT EXTRACT, DIMETHICONE, POLYACRYLATE-13, DISODIUM EDTA, CELLULOSE GUM, POLYISOBUTENE, BUTYLENE GLYCOL, XANTHAN GUM, CHLORPHENESIN, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM METABISULFITE, SODIUM SULFITE, MORUS BOMBYCIS ROOT EXTRACT, PARFUM (FRAGRANCE), SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT, POLYSORBATE 20, SORBITAN ISOSTEARATE, BENZYL BENZOATE, TOCOPHEROL, COUMARIN, HYDROGENATED PALM, GLYCERIDES CITRATE.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. http://www.srokao.pl/2017/10/magia-pixi.html

      Usuń
  9. Czy ta aplikacja jest darmowa ? Czy na iPhone jest po polsku ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aplikacja jest darmowa, nie wiem czy jest na Iphone po polsku nie mam.

      Usuń
  10. a moje rozczarowanie to podkłady mineralne (próbowałam Anabelle i Lilly Lolo) niestety żaden się nie sprawdził, dobrze wyglądał na mojej skórze (mieszanej ze strefą T) przez max 2 h od nałożenia...to co jest później to jest jakiś dramat...podkład warzy się na skórze, wchodzi w każdą zmarszczkę, mam wrażenie że też wysusza skórę (na początku jest super mat ale po czasie skóra broni się produkując 2 x więcej sebum niż zwykle). Wiem, że są osoby zachwycone tymi podkładami, niemniej jednak nie są one dla każdego...niestety (a szkoda, bo lubię naturalne kosmetyki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem najlepsze podkłady mineralne robi Clare Blanc (a używam minerałów od dawna). Kryją lepiej niż Lily Lolo, są świetnie zmielone i super wyglądają na skórze. Są droższe, ale rzeczywiście ich jakość jest znakomita.

      Usuń
    2. To, że podkład się warzy, czy podkreśla zmarszczki może być winą kremu, a nie minerałów samych w sobie.

      Usuń
    3. raczej nie...bo próbowałam z kremem i bez...mam dość tłustą skórę w strefie T i na dzień raczej unikam kremów, jeśli już to jakieś lekkie serum nawilżające itp. po prostu chyba minerały nie są dla mnie, moja skóra preferuje podkłady w płynnej wersji...

      Usuń
    4. Może masz nieodpowiedni krem pod podkład mineralny. Używam lilly lolo już dwa lata, rewelacja, często słyszę komplementy odnośnie cery i że muszę mieć cerę bez przebarwień skoro tak dobrze wygląda przy stosowaniu tylko minerałków, a przebarwienia mam. Mam cerę mieszaną z tendencją do świecenia się i wcześniej przy zwykłych podkładach ciągły z tym problem. Pod podkład mineralny stosuję krem Femi Rose odżywczy na dzień.
      A może rzeczywiście nie dla wszystkich...

      Usuń
  11. Serum Marrakesz Ci pachnie? Serio? Ja nie jestem w stanie tego zapachu zdzierżyć 😃

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakiej firmy masz szczotke z dzika ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma na niej firmy - pisałam o niej tu http://www.srokao.pl/2017/04/ile-moze-zmienic-szczotka.html

      Usuń
  13. Probuje wyszukac aplikacje "Odebrac telefon" na moim Iphonie i nie wyswietla sie:( Mozecie polecic jakas alternatywna dla mojego systemu?

    OdpowiedzUsuń
  14. Sroko, czy mogę prosić o ocenę składu pod katem stosowania w ciąży. Serum Yonelle h2o Infusion - skład :Aqua, Lactobacillus/ Arundinaria Gigantea Ferment Filtrate, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Glycerin, Butylene Glycol, Betaine, Trehalose, Urea, Sodium Hyaluronate, Amorphophallus Konjac Root Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Cichorium Intybus Root Extract, Cantella Asiatica Extract, Darutoside, Polysorbate 20, Sodium PCA, Lecithin, Serine, Glyceryl Polyacrylate, Algin , Caprylyl Glycol, Pullulan, Gluconolactone, Disodium Phosphate, Potassium Phosphate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze pytanie czy jest sens stosować to serum ponad 6 miesięcy po otwarciu. Czy składniki aktywne nie straciły swoich właściwości? Nie chciałam go stosować w pierwszych czterech miesiącach ciąży i nie wiem czy teraz po 6 mc od otwarcia to jeszcze ma jakiś sens.

      Usuń
    2. Zapraszam do skorzystania z tego postu http://www.srokao.pl/2016/07/skadniki-ktorych-warto-unikac-bedac-w.html sprawdzisz z nim każdy kosmetyk

      Usuń
  15. Na jak długo wystarcza to serum Lusha? Zastanawiam się nad jego wydajnością, bo cena jest bardzo wysoka, ale skład zachęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie do daty ważności wystarcza, a nawet zostaje

      Usuń
  16. Witam Sroko.Czy miałaś styczność z kosmetykami origins? Czy możesz coś powiedzieć na ich temat? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam serdecznie,
    Chciałabym zapytać o porównanie Lush Botanicals serum anti-ageing do Fridge serum bomb.
    Mialam próbkę serum bomb i jest ono takie „suche” w rozprowadzaniu, wydaje mi się, że bardziej na lato, ale skóra wyglada po jego użyciu ładnie aczkolwiek za krótko używałam.
    Z Lush miałam serum antyoksydacyjne i delikatnie rozświetlało skórę i było trochę ciężkie w rozsmarowaniu i troszkę się po nim świeciła cera.
    Czy może Pani napisać o różnicach pomiędzy Lush anti-ageing a serum bomb?
    Będę bardzo wdzięczna 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.srokao.pl/2017/05/fridge-by-yde-od-dzis-znaczy-spenione.html , http://www.srokao.pl/2017/09/serum-anti-ageing-youth-code-od-lush.html prosze opisałam oba w tych postach

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search