wtorek, marca 14, 2017

Antyoksydanty vol.1 - po co, na co i dlaczego

Antyoksydanty to substancja naturalne lub syntetyczne mające zdolność neutralizowanie/usuwania wolnych rodników z naszego organizmu/skóry.

Owe wolne rodniki to bardzo aktywne cząstki powstające w wyniku fizjologicznych procesów naszego organizmu takich jak na przykład oddychanie. Ich aktywność wynika z budowy. Posiadają nieparzystą liczbę elektronów, a że wszyscy lubią pary w związku z tym, owe wolne rodniki próbują sobie owe braki uzupełnić kosztem innych. Stąd ich niszczycielski wpływ między innymi na naszą skórę.
Warto sobie uzmysłowić, że działanie owych wolnych rodników nie jest tylko złe. Ponieważ utleniacze atakują wszystko co się da dążąc do uzyskania parzystej liczby elektronów niszczą też cząstki które nam szkodzą.

Nasz organizm dba o to, aby pozbywać się wolnych rodników i sam produkuje antyoksydanty. Są to antyoksydanty endogenne. Jednak zanieczyszczenie środowiska, zła dieta, niektóre leki jak również i wiek sprawiają, że ilość antyutleniaczy jakie produkuje organizm okazuje się być za mała. Można wówczas wspomóc nasz organizm i dostarczyć im antyoksydantów egzogennych* czyli takich z zewnątrz. Zewnętrzne antyoksydanty dzieli się na naturalne i syntetyczne.

Do syntetycznych zaliczamy na przykład sztuczną formę koenzymu Q10 czyli Idebenone, syntetyczną formę witaminy E, BHT i BHA.

Do naturalnych antyoksydantów zaliczamy między witaminę E, witaminę C, witaminę A i inne karotenoidy, polifenole, biopierwiastki, koenzym Q10.

Sporą części tych naturalnych antyoksydantów można znaleźć w roślinach. Stąd tak szerokie wykorzystywanie roślin, a raczej wyciągów roślinnych w kosmetyce. Biopierwiastków dostarczają między innymi wody termalne, błota/muły z Morza martwego, glony.

W kosmetyce antyoksydanty są wykorzystywane w dwojaki sposób.
  1. Chronią kosmetyki przed zepsuciem, pełniąc swoistą rolę konserwantów. Przy czy jeżeli mają być tylko konserwantami ich stężenie w kosmetyku jest niewielkie i w zasadzie nie mają dobroczynnego wpływu na skórę. 
  2. W odpowiednio wysokim, ale nie za wysokim stężeniu są substancjami aktywnymi. Zbyt wysokie stężenie może podrażniać skórę.
Co istotne nie wszystkie, a może powinnam raczej napisać większość antyoksydantów jest nietrwała. Pod wpływem ciepła czy promieniowania utleniają się i tyle ich widzieli. Producenci uzyskują stabilność antyutleniaczy poprzez odpowiednie opakowania (ciemne butelki, metalowe tubki itp...), czy też dodając substancji potrafiących je stabilizować. Dobrym przykładem takiego stabilizatora jest kwas ferulowy, który sam będąc antyoksydantem stabilizuje witaminę C i E.

Myślę, że jak na początek to informacji wstępnych wystarczy. W kolejnym poście pokażę Wam kilka ciekawych produktów z antyoksydantami, a w następnym postaram się napisać już o samych substancjach będących antyoksydantami.

Nie bez powodu zaczynam serię o antyoksydantach. Zaczynają się ciepłe dni, jeszcze chwila i będzie lato i trzeba będzie myśleć o skuteczniej ochronie przeciwsłonecznej, antyutleniacze zaś doskonałym i pożądanym jej uzupełnieniem. Chciałabym, żeby tego lata, wiosny czy nawet od tego momentu większość z Was zaczęła baczniej przyglądać się tym dobroczynnym substancjom.

Na koniec łyżka dziegciu. Żeby być uczciwą muszę to napisać. Nie ma (ja do nich jak do tej pory nie dotarłam) twardych dowodów czy też raczej badań mówiących, że antyoksydanty chronią skórę przed starzeniem, ale nie ma też takich badań mówiących, że tego nie robią. Dopóki więc teoria nie zostanie jednoznacznie obalona warto stosować antyoksydanty, gdyż są to substancje działające nie tylko na wolne rodniki.

*jeżeli dobrze pamiętam w 2007 roku opublikowane zostały badania mówiące o tym, że przyjmowanie wewnętrzne syntetycznych antyoksydantów (tych w pigułkach;) ) nie tylko nie pomaga, ale szkodzi. Kto ciekawy niech sobie poszuka o tym informacji. Stąd moja niechęć do suplementowania czymkolwiek siebie czy dzieci.  

7 komentarzy:

  1. Super. Bardzo dobry temat. Nie wiem czy będziesz uwzględniać, a bardzo by było przydatne, jakiś przepis na krem lub serum do zrobienia samemu. Czyli jakie półprodukty współgrają ze sobą tak, żeby produkt był stabilny i sensowny.

    OdpowiedzUsuń
  2. super wytlumaczone wszystko! dzieki za ten artykul!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sroko w ostatnim zdaniu nie "skompletowania" a "suplementowania"
    Pozdrawiam
    Scully

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki! Sroko, czy mogłabyś napisać dwa zdania o nowej serii bielendy właśnie z witaminą C i glikolem (kwasem glikolowym)? Jestem fanką alterry i przesieglam sobie, że przed 30. Nie kupuję nic przeciwzmarszczkowego ;) ale trochę blasku by się przydało. Skóra raczej wrażliwa, lekko naczynkowa na próbki rossmanowe powyższego kremu na dzień reagowała dobrze. Jeśli nie analiza serii to chociaż czy polecilabys mi ten krem/serię? http://bielenda.pl/serie/neuro-glicol-vit-c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa zdania są na instagramie pod zdjęciem serum z tej serii :)

      Usuń
  5. Dzięki, czyli wracam do sklepu po serum na noc ;) zacznę częściej zaglądać na instagram ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP