środa, października 14, 2015

Kwiatki z drogeryjnej rabatki


Co jakiś czas dostaję od Was maile z informacją, że macie już dość bycia oszukiwanymi przez producentów. Im więcej wiecie o składach tym trudniej powstrzymać złość czy irytację.
Cóż ja się z tego śmieje. Nie, nie z Was, nie z waszej irytacji, ale z producentów. Z tego, że sami sobie robią koło kupra, że obudzą się któregoś dnia z ręką w nocniku bo koniec końców nie da się bezkarnie naciągać rzeczywistości.

O to i cykl, choć pewnie nie będzie pojawiał się regularnie, ukazujący jak na niewiedzy producenci żerują.


Oto i bohater naszego posta  

Dax Cosmetics, Perfecta Pharmacy, Femina, Probiotyczny preparat do higieny intymnej SOS



Producent pisze na opakowaniu.



Co też z tego opakowania - czy też opisu oburzyło


Czy producent skłamał? 

Otóż nie! Ba, nawet nie wprowadził w błąd. Napisał samą prawdę i całą prawdę. Ale ... No jest tu jeden haczyk. Co tu dużo mówić wynika, ów haczyk, z niewiedzy, a raczej z wiedzy pobieżnej, zasłyszanej, gdzieś przeczytanej, jak mówi przysłowie "dzwoni w jakimś kościele, tylko nie bardzo wiadomo w którym".  Ba sama, chyba kilka razy (chyba zbyt wierząc w czytelników bloga) użyłam takiego skrótu myślowego, chyba nawet ktoś zwrócił mi na to uwagę.  Do tak popularnych silnie wysuszających detergentów zaliczamy dwa związki Sodium Lauryl Sulfate i  Sodium Laureth Sulfate . Różnią się one tylko środkowym wyrazem czyli jeden ma Lauryl a drugi to Laureth. Znacząco za to różnią się ich skróty pierwszy to SLS, a drugi SLES.

Oba działają tak samo - czyli silnie wysuszają. Skrót myślowy (używany również przeze mnie) polega na tym, że większość ludzi używa do określania obu tych detergentów skrótu SLS, gdzieś tam po drodze, między mózgiem, a palcami na klawiaturze gubi się ta literka E ze skrótu SLES. I to właśnie wykorzystał producent, chwaląc się radośnie, że taki fajny i SLS nie użył.


34 komentarze:

  1. OMG! Padłam! W życiu bym nie pomyślała, że tak można wykorzystać ten haczyk! :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, właśnie sobie uświadomiłam, że w moim też to jest, ba nawet nie wiedziałam, że jest i sls i sles...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba zacznę się myć białym jeleniem :-/ o zgrozo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jelenia tez radziłabym uważać... Po płynie do higieny intymnej dostałam uczulenia! TAM... Wesoło mi nie było... :))) Mydło tez ma jakiś dziwny skład..

      Usuń
    2. Sroka polecała probiotycznego białego jelenia...

      Usuń
  4. Też często używam takiego skrótu mając na myśli oba. Chyba lepiej być konkretnym, żeby innym także się nie myliło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Sroko za ten post. Jesteś niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale obu unikać, czy tylko SLS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź jest w poście " Oba działają tak samo - czyli silnie wysuszają" .

      Usuń
  7. Niby haczyk wykorzystał, ale tak jak piszesz, oba są tak samo wysuszające, więc wiele się nie "pochwalił", ale dokładnie, jak wspomniałas, niewiedza, niewiedza i brak konkretów często nas gubią i dlatego producenci tak z nami pogrywają, na szczęście mamy Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takich pogrywających jest cała masa :(

      Usuń
    2. Niestety jeśli się nie mylę taki sam chwyt zastosowano na żelu dla dziewczynek z Biedronki..

      Usuń
  8. A ja miałam dobre zdanie o kosmetykach tej firmy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam już od dłuższego czasu.

      Usuń
  9. A czy w przypadku higieny intymnej nie jest wskazane używać środków, które dokładniej myją? Czyli takie z sls i sles? Pytam bo nie wiem, a ostatnio sie nad tym zastanawiałam. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co oznacza "dokładniej myją"? Znaczy jak?

      Usuń
    2. Moim zdaniem, wręcz przeciwnie. Odkąd przestałam natarczywie "czyścić" te sfery intymne, skończyły się moje przygody z wszelkimi infekcjami. A płyny tego typu odstawiłam całkowicie.

      Usuń
    3. Tak jak w przypadku szamponów kiedy musimy dokładniej umyć włosy używamy szamponów, które w składzie mają sls. Nie wiem czy to samo dotyczy sfer intymnych. Chyba dokładniej nie umiem wytłumaczyć o co mi chodzi ;)

      Usuń
  10. Dobrze, że wpadłam na ten post :)) Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia życzę :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Znany mi chwyt, na kilku produktach już taki widziałam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety też nie pierwszy raz się z tym spotykam

      Usuń
  12. O kurczę... Aż musiałam ze trzy razy patrzeć, bo dla mnie to identyczne było :D. Rzeczywiście dobre! Już się nie dam nabrać!

    OdpowiedzUsuń
  13. a mi gdzieś w głowie dzwoni, że SLES nie taki zły? źle zasłyszałam? jak to z nim jest?

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mądry blog. Odkąd go czytam stwierdzam, że w naszych ,,znanych" drogeriach 99% kosmetyków jest po prostu bazą reklam nafaszerowanych szkodliwymi składnikami.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja stosuję intimea czy jakoś tak z Biedronki, ten różowy dla dziewczynek, kąpię też tym moje dzieci i jest ok:) polecam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Napisałam jakiś czas temu ebook (za darmo po zapisaniu się do subskrypcji) na temat szkodliwości SLSów, bo ten temat jest według mnie często pomijany. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że te składniki są dopuszczone do użytku tylko dlatego, że ktoś tak chciał. Nikt się nie przejmował tym, że wcale nie są przyjazne naszej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  17. też nie wiedziałam, eh jak to dobrze byc świadomym.. chcialabym zeby rozpoznawanie skladow przychodzilo mi tak latwo jak sroce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP