wtorek, grudnia 09, 2014

Saga przedszkolna: Mikołaj i Na Galowo


Na pierwszym zebraniu przedszkolnym poinformowano nas, że dzieci mamy ubierać wygodnie i tak, żeby nie trzeba było pomagać im w ubieraniu i rozbieraniu. No wiecie pedofilia i te sprawy. Zakupiłam całą "serię" dresowych spodni, getry "męskie" :)  i udało mi się złowić dżinsy na gumce.
Do pewnego momentu  było ok. Gdy przyszedł dzień nauczyciela. No ja rozumiem NAUCZYCIELE przedszkolni też chcą po świętować, ale pojawiło się ogłoszenie proszę ubrać dzieci na GALOWO.

Na galowo znaczy jak? Rozumiem koszula - znalazłam czarną. Jak Rycerz postanowi polać się barszczykiem nie będzie problemu. Przy przebieraniu do drzemki jednak w rozpinaniu guzików będzie musiał mu ktoś pomóc. Problemem są spodnie. Wszystkie producenty spodni galowych postanowiły, że muszą zapinać się na guziki. Problem pojawi się w momencie kiedy Rycerz postanowi skorzystać z ubikacji. Cóż dresy i koszula to nie jest strój galowy w moim odczuciu, ale tak właśnie Rycerz był galowym.

Dnia czwartego grudnia do przedszkola przychodził górnik. NA GALOWO! I jeszcze co najmniej ze dwa dni były w przedszkolu galowe.

Ja się pytam czy trzylatek rozpoznaje tą galę? Czy potrzeba mu tej gali do życia? Nachodzi się jeszcze w swoim życiu na galowo. Cóż chyba jestem dziwna.

Hitem tego miesiąca oczywiście był Mikołaj. Być może mało się angażuje w życie przedszkola. Pewnie wiele mi umyka, ale nie przypominam sobie żeby ktoś się pytał co powinno być w paczkach dla dzieci.
Zaraz mi tu ktoś powie, że powinnam się cieszyć, że komuś w ogóle chciało się organizować mikołajki, paczki robić itp... bo czas ktoś poświęcił, a ja marudzę.

Nooooo kochani. Wszystkie dzieci dostały takie same paczki. W paczce:

Kalendarz adwentowy w formie bombonierki.
Paczka delicji
Paczka herbatników w czekoladzie
Pianki jojo
Wafelek w czekoladzie
Lizak
Paczka gum rozpuszczalnych
Czekolada Kinder niespodzianka
Jajko Kinder niespodzianka
Paczka draży
Soczek jabłkowy w kartoniku
Książka z trzema wierszykami w cenie 3,90zł (taka cena jest na okładce)

Ja się pytam gdzie podziały się owoce? Banany nie dojechały na czas? Pomarańcze wykupili? Mandarynki zgniły?
Rozumiem, że książek, układanek, gier, maskotek, kredek itp.. w tych cenach kupić się na da?

Na ale cóż skoro na podwieczorek Rycerz dostaje kromkę z Nutellą, a kiedy odmawia zjedzenia panie są zdziwione znaczy, że to ja dziwna jestem.





54 komentarze:

  1. Pomimo wszystko zazdroszczę książeczki, u nas tylko słodycze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. z galowym to ja rozumiem w 100%. U nas jest hasło "odświętnie". Cokolwiek to znaczy, bo zwolenniczką białej koszuli u małej nie jestem. O ile z guzikami powiedzmy jakoś tam da sobie radę albo ktoś jej pomoże, o tyle wiem że po 5 minutach od wejścia do przedszkola koszula zaraz będzie szara. Bo szaleństwa się dzieją.
    U nas o prezentach mikołajkowych i choinkowych decydują rodzice. Tak więc na mikołajki dzieciaki dostały teatrzyk cieni o podwodnym świecie i tak oto od wczoraj jestem rekinem, ośmiornicą, statkiem albo nurkiem i delfinem...do koloru do wyboru. Syrena za to jest tylko jedna;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas w galowe dni panie zapewniają że mogą męczyć się z guzikami. Czasami więs portki na guzik i koszula, a czasami dżinsy na gumie i ładny sweter. Nie mam nic przeciwko ubieraniu dzieci ładniej w pewne dni, w ten sposób uczą się że są okazje które wymagają szczególnego stroju - u nas jest to co miesiąc koncert, Wigilia, warsztaty wigilijne z rodzicami. Nie ma tego aż tyle żeby narzekać a i przeciez nie trzeba w garniturek od razu dziecka ładować - można wypośrodkować sprawę eleganckim swetrem i dżinsami - wilk syty i owca cała. U nas prezenty były konsultowane na zebraniu z rodzicami oraz rodzice dogadywali się między sobą mailowo, zresztą na mikołajki był to kalendarze adwentowe, za to na Gwiazdkę już tylko miód, orzechy i coś jeszcze w tym stylu, plus puzzle. Taka ilość słodyczy jak u ciebie, to już przegięcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No każdy ma inne poczucie estetyki, ale dla mnie na galowo to nie koniecznie ładniej raczej mniej wygodnie :)

      Usuń
  4. Może faktycznie warto byłoby zaangażować się mocniej w życie przedszkolne? Może paniom po prostu nie chce się myśleć, że nie każdy rodzić karmi swoje dziecko słodyczami? I nie piszę tego złośliwie, tylko ostatnio koleżanka powiedziała mi że u niej w przedszkolu panie zabierały po 20 zł (słownie DWADZIEŚCIA ZŁOTYCH) na paczkę mikołajkową która składała się w 100% ze słodyczy i do tego obowiązkowo każdy rodzic miał we własnym zakresie dokupić książeczkę do paczki... no brak słów...

    OdpowiedzUsuń
  5. w naszym przedszkolu pytano czy paczka ma być EKO czy zwykła

    OdpowiedzUsuń
  6. U mojego synka w ŻŁOBKU paczki mikołajkowe zawierały tylko i wyłącznie słodycze - oczywiście w czekoladzie, z czekoladą, czekoladowe. Dodam, że syn jest w grupie, gdzie przedział wiekowy to 0,5 - 1,5 roku. Czy tylko ja jestem dziwna i nie podaję dziecku w tym wieku czekolady? Aaaa, znalazły się chrupki kukurydziane. Już myślałam, że Młody chociaż je będzie mógł sobie zjeść - niestety kolorowe, barwione .... Czy nasze dzieci są na pewno właściwie karmione w żłobkach/przedszkolach?

    OdpowiedzUsuń
  7. A w naszym przedszkolu, po protestach rodziców, że są w paczkach owoce, świeże, suszone i w puszce - wróciły słodycze :((((

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tego, co wiem to Rada Rodziców decyduje o tym co ma być w paczkach, szkoda więc że w Waszym przedszkolu zadziało się jak się zadziało. U Nas są to książeczki, maskotka, obstajemy za tym aby nie było słodyczy.
    Co do gali to Ja ubieram Antka na galowo (koszulka niebieska i czarne jeansy) i niestety Panie muszą sobie jakoś radzić aby pomóc Mu w czynnościach toaletowych. A najlepszym rozwiązaniem jest dziecko ubrać w normalny ciuch a na galę Panie przebierają w ubranka bardziej uroczyste, przyniesione z rana przez Rodziców.
    Pozdrawiam
    maua

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie miałam pisać to samo - czy to nie Rada Rodziców decyduje? U nas RR. Decyduje, kupuje, pakuje. I lowam ich wybory. W ubiegłym roku książka "W przedszkolu" z Czarnej Owieczki, w tym fajne klocki konstrukcyjne + jeden czeko Mikołaj.
      A na galowo to i my biegamy, ale mamy zupełny luz w tym temacie :D Każdy "galowość" definiuję po swojemu ;D
      PS Jak tam? Wyrabiasz już na zakręcie? ;D Dziś dostałam wstępny projekt banerka! :)))

      Usuń
    2. Może i rada rodziców, tylko aktualnie po 4 miesiącach znam tylko przelotnie własną trójkę "klasową"

      ps. nadal robię bokami :( remont wciąż trwa

      Usuń
    3. Tak myślałam. Remontuj sobie i zachowaj spokój (względny) ;D

      Usuń
  9. młodsza (2 l i 4 mies) w żłobku też uświadczyła same słodycze od Mikołaja, cały przegląd słodkości, oddała bez żalu- zjadł tatuś :) starsza natomiast (7,5 roku) w 1 klasie w okolicach 11 listopada dostała nakaz ubrania się "galowo", założyła białą bluzkę na długi rękaw bawełnianą, na to szarą sukienkę bez rękawków z kokardą (elegancką materiałową), po przyjściu do szkoły usłyszała, że jest ubrana "nieprzepisowo" bo miała być biała koszula czarna bądź granatowa spódniczka.. no nie dajmy się zwariować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś moja szwagierka usłyszała od Pani w przedszkolu, że warto zainwestować w białą koszulę bo Jej syn ciągle jest w niebieskiej a wszystkie dzieci w białych...heh
      maua

      Usuń
  10. U nas w żłobku jeszcze luz z "galowo". Miało być raz tylko "ładnie", bo zdjęcia. A paczka Mikołajkowa? Oczywiście słodycze,na szczęście niewiele -matka z ojcem zjedli, książka z wierszykami dla dziecka i zabawka - wyspa do kąpieli - chińszczyzna, ale i tak lepsze to niż tona cukierków. Owoców oczywiście brak, ale soczek był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skoro soczek był to wiadomo porcja owoców zaliczona :P

      Usuń
    2. Ja się właśnie obawiam takiego postrzegania odpowiedniej porcji owoców w żywieniu.

      Usuń
  11. U nas przedszkole prywatne moja 2, 5 latka miała dwa dni w których powinna się specjalnie ubrać - dzień niepodległości i mikołajki ale nikt nie prosił o ubiór galowy na karteczkach było napisane strój w kolorze biało czerwonym i uważam że tak jest ok., dresik czerwony też przecież może być:) a dla dziewczynki to wiadomo że łatwiej czerwone rajstopki i po kłopocie :)- co do paczek to u nas dziewczynki dostały lalki a chłopcy samochody - zabawki dość duże i bez tych słodyczy na szczęście . Za to podobną paczkę słodyczową dostały dzieciaczki po pasowaniu na przedszkolaka i tu byłam zdegustowana .

    OdpowiedzUsuń
  12. dlatego ja zmieniłam przedszkole :) i teraz moi mali rycerze chodzą do takiego jakie mi odpowiada - jest rodzinnie, miło, wszystko jest ustalane z rodzicami i nie ma wyścigu szczurów do małego :) Za nutelle chyba by rodzice zjedli u nas dyrekcje :D
    w paczkach były: 2 gry planszowe, figurki dinozaurów i kilka słodyczy - zbiórka 30 zł od rodzica.

    OdpowiedzUsuń
  13. dziwne z tymi słodyczami, bo u nas o paczkach świątecznych decyduje Rada Rodziców i słodyczy nie było wcale, dzieci dostały grę i chłopcy samochodzik a dziewczynki laleczkę. Co do gali to zupełnie się z Tobą nie zgadzam, przedszkole wychowuje dzieci i moim zdaniem powinny wiedzieć, że są okazję kiedy ubieramy się odświętnie, a co do przebierania to dla mnie jako wykpiwanego przez Ciebie nauczyciela przedszkola nie ma problemy w tych dniach pomagać dzieciom czy z guzikami, czy z rozporkami czy innymi trudniejszymi w ubraniu rzeczami. Zresztą zapinać guziki też trzeba się kiedyś nauczyć. Tak zachwalane kiedyś tu przez kogoś przedszkola Montessori mają w programie np. takie właśnie czynności jak zapinanie suwaków, guzików, sznurowanie itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli słyszę argument, że dziecku nie pomaga się w ubieraniu żeby nie zostać posądzonym o pedofilię to tylko kpina mi pozostaje.

      Usuń
    2. To zmień przedszkole, bo każdy post o przedszkolu, który piszesz jest pełen niezadowolenia i każdym z nich generalizujesz, a uwierz mi są nauczyciele z powołania, są przedszkola, które starają się zadowolić przynajmniej większość (bo i tak wszystkich się nie da). Albo jeśli nie chcesz zmieniać placówki to zaangażuj się w pracę Rady Rodziców, bo ona na prawdę wiele może, doczytaj o prawach Rady to się przekonasz jak duży rodzice mają wpływ na pracę placówek samorządowych też! Biadolić w internecie każdy potrafi. (też tych słodyczy nie pochwalam, córkę mam uczuloną na czekoladę i jak pójdzie do przedszkola to pierwsze co zrobię to poproszę aby w paczkach wszelakich czekolady nie było :P )

      Usuń
    3. Takie rady zawsze są w cenie - jako totalny imbecyl nie wpadam na nie zwyczajnie. Mądrzyć się w internecie każdy umie :)

      Usuń
    4. Wcale nie uważam Cię za imbecyla, w życiu zresztą nie użyłabym takiego pojęcia wobec osoby, której nie znam. Po prostu moim zdaniem łatwiej wprost powiedzieć nie wiem, dyrekcji, nauczycielom, czy po prostu zagadać do innych rodziców z pytaniem czy im to czy tamto nie przeszkadza tak jak Tobie, niż pisać w necie z nadzieją, że co? Panie przeczytają i na tej podstawie coś się zmieni?

      Usuń
  14. Przeraża mnie to co te dzieci dostały.. Mój szkrabem ma dopiero 5 miesięcy ale juz sie boje tego czym go będą karmić w żłobku i przedszkolu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na drugie śniadanie bułką z nutellą. Deserkiem słodkim.
      Soczkami dosładzanymi (nektarami, napojami owocopodobnymi).Albo wodą z syropem.
      NA obiad podadzą kapuśniak. A na drugie racuchy z sosem truskawkowym i bitą śmietaną, a do tego surówkę z marchwi i sałatę (porcja warzyw musi być) - to autentyk jest... Żeby nie było :-)

      Usuń
  15. Jak te wszystkie cuda czytam już wiem, że nie zgodzę się na grupowe organizowanie paczek. Przygotuję dziecku coś sama i wręczę lub poprosze o przekazanie w odpowiednim momencie. Myślę że to też da się załatwić. Bez jaj żeby zbierać gotówkę na zakup takiego syfu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy w przedszkolu to przejdzie, chodzi o to, żeby wszystkie dzieci dostały to samo, żeby nikomu nie było przykro

      Usuń
    2. Myślę że przeszłoby bo chyba lepiej strategicznie dziecku zapewnić coś innego niż zrobić scenę odbierania tych super pyszności (z komentarzem oddaj to niedobre, będzie cie brzuszek bolał tylko i tak dalej). Chyba kadra pedagogów jest odpowiednio wykwalifikowana aby zrozumieć i odpowiednio zareagować na przypadek rodzica, który się nie zgadza na zakup świństw i podawanie ich dziecku.

      Usuń
  16. MY wiemy że owoce są dobre, 80 % społeczeństwa myśli że słodycze są dobre , może się mylę ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja pociecha jeszcze nie chodzi do przedszkola, ale mojej sis dzieci są już po. Też oczywiście były dni, kiedy dzieci miały być na galowo. Co to dało moim siostrzeńcom? Wielka frajda z takiego stroju, dzieci wiedzą ,że jest to wyjątkowy dzień. Teraz wiedzą co to znaczy na galowo i w szkole nie mają z tym problemu. Na moje wesele siostrzeniec robił awanturę, że jak zakłada garnitur to nie może mieć adidasów, tylko eleganckie buty :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakies dziwne te przedszkole - u nas jakos tak nie jest rygor, zeby dresy, czy rajstopy, wazne zeby dziecko umiało sobie poradzic i sie nie stresowało:) a przy guzikach pomagaja - po spaniu i przed spaniem. Nikt nie zmusza ani do jedzenia, a menu jest bogate, bywa i nutella ale moje dziecko tez nie je;) woli suchy chleb;). Na mikołajki była gotowa paczka z jakims pluszakiem i jednym mikołajem i szyszka czekoladowymi:) Na gwiazdke beda zabawki za 40zł (z Rady rodziców)+ jakas paczka spozywcza od przedszkola. Dodam, że chodzi do panstwowego przedszkola, w niewielkim miasteczku;) Czyli dużo zalezy od kadry, warto porozmawiac z kims z rady rodziców (na pewno ktos jest z grupy wybrany) zasugerowac jakies swoje zmiany - u nas wręcz Pani Dyrektor zacheca do sugestii np. chceilismy wiecej ciepłych sniadan i sa:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Co do żłobka to moja córka dostała deser w słoiczku, Bobofruta soczek i pomarańczę. U nas żywienie raczej ok, nie wariuję ze słodkim i jak raz w miesiącu mają bułę z Nutellą to nie cuduję, niech je na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  20. My mamy za sobą mikołajki w akademiku małżeńskim :) Rok temu nas ominęły i dostałyśmy paczkę do domu i nie widziałam, co dostały inne dzieci, ale teraz zdążyliśmy wrócić. Po raz pierwszy był podział prezentów zależnie od wieku (rok temu moje niemowlę dostało grę planszową i kolorowanki ;) ), niemowlaki dostały desery gerbera, książeczki do kąpieli gumowe i chrupki kukurydziane, roczne z hakiem jak moja drewniane puzzle, chrupki kukurydziane, herbatniki, jakieś ciastka dla dzieci, których nie dostanie, bo są z cukrem i czekoladowego mikołaja. starsze dzieci odpowiednio dojrzalsze prezenty i więcej słodyczy. Trochę żałowałam, że u nas tak mało, bo sama chciałam zjeść ;) Cieszę się, że córa dostała zabawkę, którą potrafi i chce się bawić, że nie jest to chińszczyzna i że ktoś jednak pomyślał, czym się żywią małe dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  21. To jest jakaś tragedia. Starszy syn już dawno po przedszolu, młodsza córka dopiero pójdzie i jestem przerażona tym co serwują małym dzieciom. W życiu bym takiej paczki nie zrobiła małemu dziecku. I gdzie tu zdrowe żywienie? Mam te same odczucia co Ty Sroko. Jestem załamana tą paczką

    OdpowiedzUsuń
  22. U nas problem z "na galowo" rozwiązany następująco: do przedszkola ma spodnie z Decathlonu granatowe (wcale nie widać, że są z dresu), do tego koszulka polo biała, albo mamy bluzkę z długim rękawem stylizowaną na elegancką, aczkolwiek wygodną. A jeśli chodzi o paczki na Mikołaja to też się spodziewałam, że będzie masa słodyczy, a tu szok ! Była zabawka (traktor z przyczepką) i do tego (niezbyt mądre, ale cóż....) paczka Nimm2.
    W każdym bądź razie dlatego lubię być w Radzie Rodziców, bo ma się na takie rzeczy wpływ i można decydować :) Jestem u Oskara w szkole i nie wymaga to ode mnie wiele wysiłku, a o wielu rzeczach wiem szybciej i więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. U nas w tym roku całkiem nieźle - w paczce była w miarę porządna planszówka, soczek i świąteczne czekoladki kinder. A dzieciaki na mikołajki miały przyjść w ubraniach z elementami czerwonymi ;)
    Za to z pracy przytargałam całą reklamówe słodyczy - nie marudzę, bo z naszym "przerobem", to na pół roku nam wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. U nas w przedszkolu rada rodziców z grupy kupuje prezenty na mikołajki. W tym roku dzieci dostały małe lego i słodycz. Z owocami byłby ten problem, że mogłyby się zepsuć, paczki są pakowane wcześniej. Z paczkami jest ten problem, że chyba nie da się każdemu dogodzić, ale z drugiej strony nie ma chętnych do rady rodziców, więc ewentualne pretensje mozna kierować do samego siebie.

    OdpowiedzUsuń
  25. U nas w żłobku każde dziecko dostało zabawkę, były 4 różne w zależności od wieku i płci. Był też słodki poczęstunek, ale w osobnej sali, na uboczu, bardziej dla rodziców niż dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  26. Moja córcia chodzi do żłobka i dzieci miały przedstawienie o mikołaju (najpierw była historia tego "pierwszego" Mikołaja pomagającego biednym i na koniec przyszedł znany Mikołaj w czerwonym stroju), a każde dziecko dostało prezent składający się z trzech rzeczy - nieduże drewniane puzzle (były różne obrazki, zerkałam po innych dzieciach), karty domino z obrazkami zwierząt lub karty do gry w pamięć oraz coś większego. Kilkoro dzieci dostało zestaw klocków typu duplo (ale nie duplo, to jakaś tańsza firma ale klocki są przeznaczone dla małych dzieci), kilka dziewczynek dostało "zestaw kuchenny" (plastikowy mikser i toster) kilku chłopców dostało taki piętrowy hmm garaż z zestawem samochodzików. I tyle było w paczce, tylko te trzy rzeczy. Rok temu w pracy męża dzieci dostawały kocyk z misiem (z logiem firmy), soczek jabłkowy Gerbera, lizaka i chyba jeszcze sezamki tam były lub jakieś małe herbatniczki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Znam ten ból ubierania przedszkolaka na galowo... Na szczęście kiedyś udało mi się wyhaczyć w SH dwie pary eleganckich spodni w kant... z gumką w pasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takie spodnie to by było coś :)

      Usuń
  28. To ja też się wypowiem bo żywo uczestniczyłam w tworzeniu paczki mikołajkowej. U nas koszt paczki 25 zł finansowany z Rady Rodziców. W tym roku książka "Goście na Boże Narodzenie" (piękna, wzruszająca), dziewczynki dostały dodatkowo figurkę pieska i naklejkę żelową świąteczną na okno, chłopcy zamiast tego samochodzik resorak metalowy, dodatkowo paczka żelków (bez sztucznych barwników) i mandarynki. W zeszłym roku była gra grzybobranie, starszaki dostały grę z zegarem. Z doświadczenia wiem,że dużo zależy od zaangażowania rodziców, jeśli komuś się chce poświęcić swój prywatny czas, szukać, szperać, jeździć kupować to prezenty będą super, a jeśli nikt się nie czuje odpowiedzialny, no a coś trzeba zakupić to niech będą słodycze. Ja ogarniałam temat książkowy - co nie było łatwe, wybór poszukiwania w ilości 150 egzemplarzy a do tego w dobrej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam jakies "inne" to przedszkole. Ani razu jeszcze nie było hasla "na galowo". Na Mikołaja my decydowlismy co dzieciom kupić i byly to puzle, herbatniki i jajko nieapodzianka. Jedzonko świeże, gotowane na miejsciu i nie widzialam tam nutelli jeszcze. Widzę ze nam sie trafilo jak ślepej kurze ziaro.

    OdpowiedzUsuń
  30. przerażające! Aż się boję co to będzie gdy Młody pójdzie do przedszkola :( on za bardzo nie je czekolady, próbował może 2 razy w życiu) te paczki z badziewiem mnie przerażają! Naprawdę najgorszy syf do nich ładują. Mój mąż dostaje w pracy paczki dla dzieci na święta. w zeszłym roku jedliśmy po nocach te wszystkie szokobonsy i inne kinder bueno i toffifee ( w dużych ilościach). Wszystko fajnie, ale.. paczki dla dzieci? seriously? naprawdę nie można pomyśleć i dać czegoś bardziej wartościowego? zwlaszcza, ze te paki nie były tanie - cała reklamówa drogich słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bycie na galowo to niekoniecznie dobre rozwiązanie dla dzieci - one nie lubią gdy muszą coś na siebie założyć co jest niewygodne i w czym nie można się bawić - taki już jest ich świat :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Pracuję w państwowym kilku oddziałowym przedszkolu 3-5 latki. Przed uroczystością przebieram dzieci w przyniesione przez rodziców ubranka. Często mamy przychodzą przed akademią i przebierają swoje dzieci. Ja przebieram resztę. Pół godzinki i wszystkie dzieciaczki gotowe:) troszkę chęci...A co do paczek. Jeździłam z koleżankami z pracy, szukałyśmy, pakowałyśmy. Tylko jednego roku rodzice zaangażowali się w paczki mikołajkowe. Później było: ,,panie to zrobią lepiej". Książeczki, zabawki, jakieś słodycze też były. A rodzice? głównie słodycze iiiii lizaki okrągłe typu chupa-chups, ooo zgrozo, jak widzę dziecko z takim lizakiem, truchleję, o zadławienie nie trudno.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wszystko zależy od przedszkola. Jeśli nie podobają Ci się pewne sprawy to może albo przedyskutujesz to z dyrektorką albo zmienisz przedszkole? Moja córka aktualnie jest w drugim przedszkolu. Pierwsze mimo wielu wspaniałych zapewnień okazało się niestety nie takie wspaniałe. W tym aktualnym co prawda płace 200zl więcej ale mają własną kuchnię i sami przygotowują jedzonko, wspaniałe panie a na prezent zabawka - i.mi to pasuje bo w.poprzednim było tak jak u Ciebie: słodycze i to niektóre najtańsze, niekoniecznie dobrych firm z dobrym składem. Co do ubioru to jeśli jest jakiś koncert dla rodziców to po południu wiec ubrania daje się w reklamowe i Panie przebierają lub pomagają dzieciom. Nie słyszałam jeszcze nigdy żeby paniom się czegoś nie.chciało. Do tego samego przedszkola poszedł młodszy syn i Panie same zdejmuja mu pieluche, na nic się nie skarżą że za dużo roboty... A w poprzednim przedszkolu córki udało mi się ją odpieluchowac w weekend i jak w poniedziałek przyszłam to Pani niezadowolona że powinnam córkę jeszcze tydzień w domu trzymać bo to przecież ledwo pieluche zajęłam i pewnie będzie siać. Nie sikala. Po prostu pewne rzeczy trzeba chcieć. A to wszystko zależy od przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
  34. HA! Za każdym razem jak czytam post o przedszkolnych perypetiach Rycerza ( na który czekam z niecierpliwością) utwierdzam się w przekonaniu, że (uff) my trafiliśmy do innego przedszkola. Z innej planety.
    Ani razu nie było u nas hasła: "na galowo!" Ciocie zachęcają do dresów / rajstop , bo łatwiej się im to obsługuje... A właściwie dzieciakom samoobsługuje.. Teraz Grzybek w sali lata w rajstopach, a gdy wychodzą na dwór (nadal wychodzą!!!) to Panie wciągają na to spodnie i gotowe.
    Była prośba o odpowiedni strój na wycieczkę (żeby dziewczynki cienkich rajstopek nie ubrały).
    Było też hasło, że będą zdjęcia robione, więc można "jakoś ładniej" dzieci ubrać (Jakość i estetyka tych przedszkolnych produkcji jest no... powiedzmy ... o gustach się nie dyskutuje - ale może fajnie jak dokleją pieski, kotki, cuda wianki... Dobrze, że wykupywanie takich zdjęć jest u nas dobrowolne, bo już dwa razy mieliśmy taką okazję... Swoją drogą - mieszkamy daleko od Śląska ,a zdjęcia robi u nas firma z tego regionu. A u Was jak? Opanowali cały rynek przedszkolny??)

    Paczka - no cóż: w standardzie słodkości: czekolada Milka, ciasteczka pieguski Milka i czekoladowy Mikołaj z cukiereczkami w środku. Panie poprosiły, by dla Grzybka przynieść własną wersję (bezmleczną, bezglutenową) - tak, żeby nie smucił się, że dostał prezent, którego nie może jeść i podmieniły mu zawartość a potem dołożyły standard - dla Mamusi i tatusia od Mikołaja...
    Codziennie losowane są też prezenciki z kalendarza adwentowego - Grzybkowi trafił się pluszowy kotek z magnesami w łapkach (otwieraliśmy paczkę dopiero w domu: "ojej , a ja marzyłem, żeby to był helikopter ślizgowy... Serce mi pękło").
    Co będzie w prezentach od Gwiazdora/ Aniołka czy kto je przyniesie - nie wiemy... Jest dla Maluchów niespodzianka - przedstawienie w którym występują rodzice...

    I mimo niemal 90% obecności Grzybka w przedszkolu nie mam pojęcia, kto jest w naszej Radzie Rodziców ( nie było nas na pierwszym zebraniu). Oprócz skarbniczki, bo ta co miesiąc pismami na tablicy ogłoszeń i mailami przypomina, że trzeba zapłacić 40 PLN na Radę Rodziców ( Wy też tyle płacicie?)

    OdpowiedzUsuń
  35. W przedszkolu mojego dziecka panie pomagają w ubieraniu, korzystaniu z toalety, o pedofilii nikt nie wspominał, chyba na szczęście. Na galowo u nas nigdy jeszcze nie było, ale gdy obchodziliśmy urodziny to do koszuli założył ciemne dżinsy. Z mikołajem sprawa świetnie rozwiązana. Mikołaj odwiedził dzieci w salach i ofiarował im prezent dla wszystkich (jakieś nowe zabawki), a rodzice dostali od przedszkola jednakowe worki w które każdy zapakował co chciał. Gdy rodzic odebrał dziecko, to szli razem do mikołaja i dziecko otrzymywało prezent.

    OdpowiedzUsuń
  36. My odwiedzilismy mikplaja na miescie, wrocilismy z misiem i woreczkiem slodkosci, rowniez owocowych, mandarynka pochłonięta zostala jako pierwsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Brrr! Ja jeszcze czekam na przedszkolną paczkę, ale wspominając czasy żłobkowe raczej nie liczę na nic poza słodyczami :( Może oni te paczki robią w sierpniu i od tego czasu leżą. No bo skoro nawet mandarynki nie wytrzymują... ;P

    OdpowiedzUsuń
  38. Ludzie powariowali z tymi słodyczami. Pamiętam jak w zeszłą Wielkanoc prababcia podarowała wtedy 9 miesięcznemu prawnuczkowi czekoladowe jajko. Była bardzo zdziwiona jak jej powiedziałam, że on za mały jest na czekoladę. A teraz synek był na mikołaju w pracy męża. Były oczywiście słodycze, ale za to jeszcze maskotka z Ikei. A on tak lubi mandarynki!

    OdpowiedzUsuń
  39. Uff, w przedszkolu synka pojęcie "gala" jest nieznane, całkiem obce. Nie-codzienne ubranie zarezerwowane jest tylko na imprezę karnawałową... no i na wycieczkę (bo cieplej i na cebulkę). Jak tak przypominam sobie wytyczne ubierania, to nie ma żadnych poza jednym: buty na rzepy a nie sznurówki. Od tygodnia synek szpanuje zapinaniem kurtki / bluzy na zamek, więc gdy ja pękam z dumy on ubiera się sam do przedszkola - tam i z powrotem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP