środa, września 10, 2014

Sezon na pietruszkę


 źródło zdjęcia:.photo-dictionary.com

W wielkiej przygodzie przedszkole bierzemy udział już ponad tydzień. Przez ten tydzień dowiedziałam się, że moje dziecko a) jest niejadkiem , b) nie znosi zup, c) nie pozwala się do niczego "przymusić".
No cóż nie jestem dietetykiem, ba nie czuję się nawet dobrą kucharką, ale po obejrzeniu jadłospisu przedszkolnego nie wiem czy sama zjadałbym połowę z tego co tam serwują.

Nigdy nie przyszło mi do głowy nastawiać mojego dziecka negatywnie do jakiegokolwiek jedzenia.  Każde danie, które mu nie smakowało próbowałam podawać na kilka sposobów. Dzięki tym próbom na przykład wiem, że moje dziecko owszem zje jajecznicę, ale przyrządzoną w trochę inny sposób niż  zazwyczaj. Wiem, że moje dziecko nie znosi cebuli i szczypiorku i każde "zielone coś" to jest właśnie to i nie tknie dania.

Poszedł wiec taki mały człowiek do przedszkola, a tam w dzień pierwszy zaserwowali mu jego ulubioną zupę pomidorową z ... zieloną pietruszką. Nie zjadł. Na drugie był za to kotlet, który uratował moje dziecko przed śmiercią głodową.

Dnia drugiego zaserwowano zupę pieczarkową. Jako, że dzieci grzybów jeść nie powinny moje dziecko nie zna zupy pieczarkowej, pewnie by spróbował, ale w zupie znowu była pietruszka więc zupy nie tknął. Na drugie danie zaserwowano uwaga pierogi ruskie. Cóż danie dość kontrowersyjne, nawet dorosłych dzieli na dwa fronty. Niestety w pierogach jest cebula i to dość znacznie wyczuwalna, dziecko pierogów nie zjadło. 

Dzień trzeci to zupa grysikowa. No bardzo mi przykro nie wiem co to jest wiem tylko, że było znowu z pietruszką (swoją drogą co oni z tą pietruszką do cholery) . Na drugie był jakiś gulasz, kasza (nie pamiętam jaka) i ogórek konserwowy. Moje dziecko z całego obiadu zjadło ... ogórka.

Dnia czwartego zaserwowano zupę grochową z grzankami. Moje dziecko powiedziało, że w zupie pływała cebula (O_o) wiec zjadł suszony chlebek.  Ponowienie był jakiś gulasz z zasmażanymi buraczkami.

Piątek. Zupa zalewajka oczywiście z pietruszką. Na szczęście na drugie ryba za którą moje dziecko przepada, ziemniaki i  surówka z kiszonej kapusty.

O śniadaniach nie wspominam, bo dla mnie zupa mleczna z kuleczkami czekoladowymi nie ma prawa bytu na śniadanie.

W poniedziałek dowiedziałam się, że moje dziecko nie znosi zup "i chyba Pani mu ich nie gotuje", na moją odpowiedź "moje dziecko w domu je w zasadzie tylko zupy i kotlety" pani zrobiła oczy jak pięć złoty. Czekam chwili kiedy skończy się sezon na zieloną pietruszkę. 



61 komentarzy:

  1. Przyznaję, że sama niewiele bym z tego zjadła, a co dopiero dziecko. Do tej pory lubię jeść tylko to, co lubię. Zmuszanie do jedzenia czegokolwiek to coś okropnego, nie rozumiem, czemu tak wiele ludzi to praktykuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedzenie powinno jednak kojarzyć się z przyjemnością, a nie przymusem

      Usuń
    2. A co jak mają mrożoną pietruszkę :-D

      Usuń
  2. Rozumiem dziecko świetnie ;) też nienawidzę pietruszki i koperku....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za pietruszką nie przepadam, zwłaszcza jak taki kawałek siadzie sobie na tylnej ścianie gardła

      Usuń
  3. Przedszkola mają jednak to do siebie, że dzieci w końcu zaczynają jeść wszystko. Mówię to na przykładzie swoich dwóch Synów. Starszak nie był tak wybredny ale jadł niewiele, za to Antek, jadł tylko chleb, tosty z serem, makaron i ziemniaki. Od czasu do czasu zupy. Obecnie po niecałych dwóch tygodnia przedszkola je wszystko (przynajmniej w przedszkolu) a w domu wreszcie zaczął jeść mięso :) Dziecko, jak zgłodnieje nie umrze z głodu ale zje coś na pewno, nawet gdyby miał być to suchy chleb. Poza tym w grupie siła i dzieciaki jedzą bo inne jedzą :)
    Pozdrawiam
    asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jest tak jak piszesz, choć ja znam wyjątki od reguły, które potrafiła wpłynąć na całą grupę :)

      Usuń
    2. Owszem,moze i to prawda z jedzeniem w grupie ale ten jadłospis jest po prostu straszny
      Na pięć dni w pierwszym tygodniu przedszkola, kuchnia popisała się : zalewajką, zupą grysikową (wtf???) pieczarkową, i grochową....
      Chyba komuś zależy żeby dzieci zniechęcić...
      aha i jeszcze pierogi ruskie - kwintesencja zbilansowanego obiadu ...
      Zrobiłabym dym u dyrekcji...

      Usuń
    3. powtórzę jeszcze raz - takie jest zazwyczaj menu w przedszkolach państwowych, gdzie stawka żywieniowa jest niewielka bo jakby był większa to by się rodzice burzyli, nie każdy rodzic jest za zdrowym żywieniem, często przeważa to tanie właśnie, z dyrekcją można oczywiście dyskutować ale nie bardzo to przynosi rezultaty bo zawsze będą zasłaniać się brakiem pieniędzy,
      pozdrawiam
      asia.
      Ps. wiem, co mówię bo przez 4 lata byłam w radzie rodziców u starszego syna, obecnie jestem u młodszego, za ciekawostkę dodam, że w szkole u starszego syna Pani zakazała przynoszenia wszelkich słodyczy na śniadanie, stołówka natomiast do której jest zapisany na obiady, potrafi uszczęśliwić batonikiem, paradoks, a i owszem...

      Usuń
  4. Mój syn ma 16 lat i do tej pory jak widzi w zupie pietruszkę lub koperek to nie chce jej jeść. Ja oczywiście do zup daję, bo reszta domowników zjada:) On jest na tyle duży, że zupę zjada omijając skutecznie zieleninę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michał też próbuje omijać, ale z tego co wiem to w tych zupach jest to tak skutecznie wszystko wymieszane, że szans nie ma

      Usuń
  5. swoją drogą obiady przedszkolne- tragedia. Jaki dietetyk to układa? czy rodzice nie mają wpływu na to co serwuje się w przedszkolu? martwi mnie to, bo młodsza córka za rok pójdzie do przedszkola, a my w domu staramy się zdrowo odżywiać i na pewno nie je kulek czekoladowych na śniadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno się dziwić, że menu takie kiepskie bo stawka żywieniowa w przedszkolu to chyba 6 zł., znając poleskie realia i braki w oświacie to dietetycy nie są zatrudniani w przedszkolach
      asia.

      Usuń
    2. Asiu, ale nie trzeba być dietetykiem, żeby wiedzieć że jest coś takiego jak sezon na dane danie. Jaki jest sens serwowania teraz zasmażanej kapust kiedy jest sezon na pomidory, brokuły, kukurydzę, paprykę itp...

      Usuń
    3. To, że Ty o tym wiesz, że ja o tym wiem, to nic nie znaczy. Już dawno przekonałam się, że przedszkola mają swoją własną politykę jeśli chodzi o menu i temu podobne. Może to być min. spowodowane brakiem pieniędzy, brakiem wiedzy, brakiem czasu, brakiem chęci czy czystą ignorancję. Niestety.
      asia,

      Ps. Poza tym sezon na kapustę też już jest ;)

      Usuń
    4. Jak dla mnie sezon na kapustę kiszoną zaczyna się późno jesienią - nawet nie tyle na kapustę kiszoną co w ogóle na kiszonki.

      Usuń
    5. a to przepraszam bardzo nie wiedziałam, że kiszona jest w domyśle ;)

      Usuń
    6. Asiu zasmażana kiszona kapusta jest w menu

      Usuń
  6. To bardzo budujący wpis dla mnie :-) Mój czterolatek jest już 2 rok w przedszkolu i przerabiałam dokładnie to samo. A ile się nasłuchałam jakie to moje dziecko jest wybredne, a w domu wsuwa aż się uszy trzęsą. Po kolejnej litanii na temat tego jak to on mało dzisiaj zjadł zapytałam czy mam wpisać w kartę dziecka że nie zje niczego z zieloną pietruszka czy też panie będą tak miłe i do talerza mojego syna nie będą wsypywały tej pietruchy. Czasem się udało i młody zjadał nawet z dokładką. Jeśli mogę tylko nieśmiało poradzić, to dobrze jest zasugerować pani opiekunce, że u nas to nie problem, że dziecko nie zje bo z głodu nie umrze i doje w domu. Mój syn stał ze spuszczoną głową jak go odbierałam bo pani mu powiedziała, że mamusia będzie smutna bo nic nie zjadł. Po dzieciom serwować taką traumę? Potem taki maluch nie chce iść do przedszkola bo znow pani będzie wciskać mu jakieś specjały z super zdrowej kuchni :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ta zdrowa kuchnia często ma niewiele z tym wspólnego :(

      Usuń
  7. ja się wcale nie dziwię, bo pietruszki to i ja nie lubię;p
    ale za to moje dziecie je;p
    u nas w przedszkolu jest zasada jednej łyżki jednego widelca, dzieci mogą nie zjeść ale Panie zachęcają chociaż do spróbowania.
    kulek czekoladowych u nas nie ma na śniadania, za to są mleczne zupy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladowe kulki mnie lekko rozstroiły szczerze mówiąc.

      Usuń
  8. No bo przecież pietrucha jest zdrowa więc pewnie dlatego tak ją wszędzie dodają ;)) Ja sobie pobieram ze strony przedszkola menu co tydzień no i z tego co widzę u nas jest powiedzmy jadłospis dobry. Zdrowy. Tak zdrowy, że ja bym połowy z tego nie zjadła. Oczywiście moja córa też nie je. Jak tam w zeszłym tygodniu chodziła, to suche ziemniaki jadła jak były, raz tylko zjadła całe drugie danie jak były jakieś karotkowe racuchy. Zup nie jada, tylko pomidorową

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jadłospis je idiotyczny niestety. W sezonie letnio - jesiennym serwują zasmażaną kapustę, ciekawe co będą serwować zimą? Może sałatkę z chemicznych pomidorów.

      Usuń
  9. My już od roku stykamy się z dietą przedszkolną, rozpieszczeni po świetnej kuchni żłobkowej (gdzie nawet twaróg jest robiony na miejscu, ogranicza się cukier, dzieci piją wodę itd), jesteśmy mocno zawiedzeni. Córka w żłobku nauczyła się jeść np. surówki, ale ogólnie jest praktycznie wszystkolubna, chętnie próbuje nowych smaków. W przedszkolu za to dowiedziała się co to batonik (Grzesiek, Princessa), poznała smak słodkich "płatków śniadaniowych", serków Danio, galaretki z bitą śmietaną na podwieczorek, drożdżówek z lukrem (często po leżakowaniu dzieci mają słodki podwieczorek, który ich na krótko nasyca, a jak cukier w organiźmie spada to dzieciaki szału dostają...). Udało nam się wywalczyć dodatkowe kanapki po leżakowaniu, i nagle się okazało, że wszystkie znikają w mig, bo dzieci są głodne. Ale zupełnie nie ma zrozumienia ze strony personelu, jak mówimy, że słodkości mogłoby być mniej, bo to niezdrowe, zaburza apetyt, negatywnie wpływa na odporność. Podobno się wszystko mieści w jakichś tam normach żywieniowych, tylko kto w takim razie układa te normy? No i wielokrotnie co innego było wpisane do jadłospisu, a co innego dzieci faktycznie jadły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo to u was super kuchnia była w żłobku. U nas po leżakowaniu czasami są kanapki, no ale np. z szynką konserwową.

      Usuń
  10. Natkę pietruszki dają w przedszkolu do wszystkich zup, bo jest zdrowa, ma dużo witaminy c i czemu by nie? Wiem, że sporo dzieciaków jej nie lubi, więc nie wiem czemu nikt nie wpadł na to, żeby natką posypywać zupę już w momencie nakładania dzieciom na talerze i tylko dla chętnych. Moja córka na szczęście nie jest przeciwniczką ani natki ani koperku, więc tego problemu nie mam. Za to nie uznaje obiadów na słodko typu: pierogi, naleśniki i wtedy na pewno drugiego dania raczej nie zjada, co mnie jakoś specjalnie nie martwi, bo wierzę, że dziecko się nie zagłodzi i incydentalne niedojedzenie obiadu na pewno jej nie zaszkodzi, tym bardziej, że dotychczas w domu jadała obiady jednodaniowe i zdecydowanie później. Swoją drogą pora podawania obiadu - w naszym przedszkolu w południe - jest dla mnie jakaś szalona, ja obiad jadam około 16 i tak też jadało moje dziecko.
    Rycerz pewnie się przełamie do tej zieleniny, w grupie siła i z tego co wiem to nawet skrajne niejadki i dzieci bardzo wybredne w doborze potraw w przedszkolu nagle zaczynają całkiem sporo jeść.
    A co do żywienia w przedszkolu to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona menu w moim przedszkolu. Naczytałam się w internecie, że przedszkola ciągle dają słodkie posiłki, a tymczasem w przedszkolu mojej córki tylko raz w zeszłym tygodniu był obiad na słodko - knedle z owocami, na śniadanie raz był dżem i miód do chleba, poza tym dają raczej wędliny, sery, twarożki. Podwieczorki też nie są takie złe, choć niestety wczoraj moje dziecię się dowiedziało z podwieczorku w przedszkolu, że można jeść chleb z czekoladą i była zachwycona tą perspektywą ;) Ogólnie jednak nie jest w naszym przedszkolu najgorzej, jest kuchnia, która przygotowuje posiłki zaplanowane przez dietetyka i są one naprawdę sensownie zbilansowane, nie dominują słodkości, jest dużo warzyw i owoców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze chleba z czekoladą nie było :) Co do zieleniny nie jestem przekonana czy Michalisko da radę

      Usuń
  11. A ja mam pytanie dziewczyny co do żłobka- nie wiecie czy żłobek ma obowiązek udostępniać rodzicom tygodniowy jadlospis???w moim tego nie ma a od półtora rocznego synka przecież sie nie dowiem ;(

    OdpowiedzUsuń
  12. Do tej pory pamiętam jak w podstawówce nauczycielka zmuszała nas do jedzenia ;)
    Ja tam lubię zieleninę i do rosołu uwielbiam pietruszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. C'est la vie.... ja jako traumę z dzieciństwa (przełom lat 70i80) pamiętam odławianie pietruszki na rant talerza. Cóż, jak się nie zdążyło zjeść zupy to drugie danie w niej lądowało. Widać, że lata minęły i dalej gnębią dziecięcia tą pietruszką, mimo że dla tak wielu w okresie dzieciństwa jest ona trudna do przełknięcia

    OdpowiedzUsuń
  14. biedne dzieci, czym oni je tam karmią ,szok, zupa grzybowa w przedszkolu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady, zupa pieczarkowa a wszyscy wiemy jak wyglądają pieczarki, nie ma obaw że się dziecko grzybkiem zatruje, poza tym pewnie tych pieczarek w tej zupie tyle co kot napłakał, więc i ciężkostrawne to to nie jest...
      asia.

      Usuń
    2. Tu nie chodzi o zatrucie tylko ciężko strawność

      Usuń
    3. właśnie o tym mówiłam pisząc - "(...) poza tym pewnie tych pieczarek w tej zupie tyle co kot napłakał, więc i ciężkostrawne to to nie jest..."

      Usuń
  15. Ja, gdy zobaczyłam jadłospis w okolicznych żłobkach i przedszkolach, myślałam że się rozpłaczę. Trzech czwartych nie zjadłabym sama (parówki, wieprzowe szynki, wieprzowina w ogóle), a na myśl o tym, że mój syn miałby to jeść, żołądek podszedł mi do gardła. Fatalne jedzenie, FATALNE! Słodkie płatki do mleka, wspomniane "mięsne rarytasy", jakieś słodkie bzdury na podwieczorek, o Jezusie Nazarejski. Co mi z tego, że dziecko od małego je ultrazdrowo, skoro w żłobie miałby dostawać coś, czego nie ma na stole w naszym domu? Dla mnie traaaaaagedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to samo na śniadanie, mielonka, frankfurterki, parówki itp...

      Usuń
  16. U nas na szczęście dość fajne menu przedszkolne, więc Adaś zjada. Z tego co się dowiedziałam zupę z fasolki szparagowej zjadł tak że zostały tylko te fasolki, omijał je :).
    Dziś mieli na obiad roladki drobiowe ze szpinakiem :) - no sama bym takie coś wsunęła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jako intendent w przedszkolu i osoba współukładająca jadłospisy powiem, że jakaś zielenina w zupie musi być (zazwyczaj jest to natka pietruszki). Sanepid podczas kontroli sprawdza czy jest w jedzeniu odpowiednia ilość różnorakich składników i jakby zieleninki nie było to byłoby źle ;) Ale rodzic może powiedzieć o "uczuleniu" na natkę i wtedy jest możliwość że kucharki odleją zupki troszkę zanim włożą natkę. Tak jest praktykowane u nas w przedszkolu, Zwykłym warszawskim państwowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no sanepid - specjalisty od wszystkiego :(

      Usuń
  18. Kurczę, może poproś, aby nie wrzucali tej pietruszki do zupy? Generalnie widzę, że menu w przedszkolach pozostawia wiele do życzenia.
    U nas po pierwszym tygodniu nie narzekam. Tusia zjadała wszystko, a nawet dokładki brała. Tylko Ona jest z tych co mają melodię do jedzenia i są wszystkożerne! Mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą :)
    A co do jedzenia w przedszkolu to nie jest najgorzej. Siostra przełożona powiedziała wczoraj na zebraniu, że jedzenie jest głównie sezonowe, bo to też taniej wychodzi, no i słodycze to głównie owoce lub ciasta pieczone przez siostrę kucharkę (drożdżówki, babki...) a ciasta to i tak od święta dzieciom dają. Jedyne słodycze w postaci cukierków to jak są urodziny dziecka.
    Acha, bo Tusia chodzi do przedszkola Sióstr Miłosierdzia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to macie farta z tym jedzeniem sezonowym

      Usuń
  19. Nasz Młody raczej z tych zjadliwych wszystko ale już trzeci rok nie trawi kisielu z jabłkiem w przedszkolu... ale i ja za nim nie przepadam wiec go rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja za wieloma rzeczami nie przepadam więc rozumiem, że i on czegoś nie lubi.

      Usuń
  20. własnie w przedszkolu wychodzi jak rodzice karmia swoje dzieci....
    a kaszy z gulaszem tez nie lubi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubi kaszę, ale taką prawdziwą prażoną - nie z torebek na szybko

      Usuń
  21. Taa ja też się dziś nasłuchałam, że Artur nic, absolutnie nic nie je. Ale do przedszkola chodzi od wczoraj, więc nie martwię się zbytnio, ma czas, żeby się "rozbujać".
    A co do natki pietruszki i w ogóle "wybredności" to zauważyłam, że im moje dziecko starsze, tym bardziej wymagające.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja tam pietruszkę bardzo lubię, ale mój Młody pedantycznie wyciąga każdą gałązkę ze swoich posiłków (nie siekam drobno, by mu to umożliwić, z drugiej strony w dalszym ciągu wrzucam do jego zupy, by się przyzwyczajał że coś takiego jest), no ale.. bez przesady, rozumiem raz na tydzień, ale kurde.. w każdej zupie, codziennie??
    I jeszcze ta pieczarkowa. Pogięło ich? I czekoladowe kuleczki..
    No super. To ma być racjonalne żywienie?
    Ale to nic, w przedszkolu dziecka znajomej w menu była MORTADELA.
    To jest dopiero szok, najtańszy syf do jedzenia dla maluchow. Aż się boję tego przedszkola, człowiek się stara jakoś odżywiać dziecię, a tu trafia nagle ten nasz maluch do prawdziwego złego świata:(

    OdpowiedzUsuń
  23. My niestety tez mamy problem, bo Młody praktycznie wszystkie potrawy je na swój sposób, czyli np pomidorowa tylko z makaronem ( najlepiej literkowym). A tak poza tym to naprawdę niewiele je. Jest moze 10 potraw, ktore przełknie. I tak pierogi ruskie zjadłby z chęcią, ale jeszcze w przedszkolu mu tego nie zaserwowali :) Wczoraj mieli żurek. Czy jest jakieś dziecko, ktore lubi żurek? Dzisiaj grysikowa i krokiet. Ciekawe czy cos zje.
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba nam się trafiło fajne przedszkole, dodam że państwowe. Jadłospis różnorodny, sensowny, sama bym tam chętnie się stołowała. Z tego co wiem, to synuś często prosi o dokładkę. Pora na obiad na 13 jest sensowna, bo sniadanie dzieci jedzą o 8:30.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj w świecie publicznych przedszkoli, gdzie rządzą panie "kucharki", gotujące z torebek... Sprawdź przetarg swojego przedszkola (jeśli jest publiczne, to musi mieć to wywieszone na stronie np. zarząd przedszkoli) i wtedy dowiesz się, z czego to jest zrobione.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dużo zależy od przedszkola, moje dziecko chodzi do państwowego -stawka żywieniowa 7zł i zdecydowanie obiady są lepsze od tych, które opisujesz. Oto przykłady z tego tygodnia: pomidorowa, selerowa z lanymi kluskami, żurek, krupnik, rosół, drugie dania: schabowy, spaghetti, ryba, kluski leniwe, gulasz + ziemniaki, kasza itp. oczywiście surówki. Na początku dziwiły mnie podwieczorki bo tutaj zdarzają się: bułka z masłem i pomidorem, parówka, szarlotka, sernik, placki ziemniaczane, kalafior, ciastka, budyń - więc od Sasa do lasa. Moja córka chodzi drugi rok do przedszkola i naprawdę je dobrze. Fakt, faktem, że nie ma alternatywy typu "jak nie zjesz w przedszkolu to w domu będzie czekał obiad". Co do pietruszki - to sama nie lubię, bo dla mnie jest za intensywna, poprosiłabym o nie wrzucanie do zupy skoro młody nie lubi

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja Hania zaczęła jeść pietruszkę od kiedy mogła sobie nasypać jej sama do zupy, wcześniej pluła. Ma dwa latka, chcę żeby jadła takie rzeczy- dzięki pietruszce moja hemoglobina w ciąży była pod korek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wypowiadam się na temat jadłospisu bo mój roczniak póki co zaczyna przygodę (tak na poważnie) z jedzeniem ale pietruchę zjada. W każdym razie jeśli tyle dzieci nie lubi pietruchy to w przedszkolach mogliby jej nie dodawać do zupy, ewentualnie posiekać na osobnym talerzyku i albo dziecko samo sobie wsypie do zupy tyle ile chce albo pani zapyta kto chce (no chyba że to za dużo i dodatkowy obowiązek pani opiekunki).
    Osobiście nie przepadałam za gotowaną marchewką ;) zawsze ją wyławiałam i "stroiłam" talerze.

    OdpowiedzUsuń
  29. A pietruszka bardzo zdrowa, to i ją dają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. starszy syn uczęszczał do pkola publicznego i menu nam odpowiadało, może nie w 100 % ale jednak urozmaicone, bez zadnych slodyczy, slodkich platkow, a ryby i na sniadanie i na obiad, pasty do kanapek, owsianka, itd obiady roznorodne z kaszami, sezonowe owoce i warzywa. natomiast mlodszy chodzi do pkola prywatnego i tutaj o dziwo menu odbiega od tych zdrowych i wartosciowych. Na nasze szczescie (w nieszczesciu) jest alergikiem wiec i tak glownie jada to co ja mu przygotuje, on nie preferuje zadnych slodkich sniadan, czy slodyczy wiec nie musi raczyc sie czekoladowymi kulkami drozdzowkami czy bulkami z nutella! rybki musi miec kilka razy w tyg, ale nie pod postacia paluszkow rybnych. Jedyne z tego calego fatalnego menu to wcina parowke (2 raz w mies na sniadanie podaje, co w publ pkolu nie mialo miejsca nigdy). I do kazdej zupy pietruszka i smietana, nie ma dnia bez smietany i pietruszki!!! maly obu skladnikow nie moze, ale wszyscy pozostali pietruszke lubimy. a zamiast smietany stosujemy jogurt, oczywiscie w kazdym pkolu wiec i w naszym dumny plakat zdrowego odzywiania i jak to pkole bierze czynny udzial w programie! hihi prawda jest taka, ze rodzice placa to wymagaja, a jak sami karmia dzieci cukrem to czego wymagac od pkola?

    OdpowiedzUsuń
  31. Haha, a ja myślałam, że to post o jakiejś rewolucyjnej maseczce z zielona pietruszką :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja mam 31 lat i do tej pory na widok pietruszki i/lub koperku w zupie odechciewa mi się jeść. I nie ma co mydlić oczu witaminą C z pietruszki (w świeżej jest jej mnóstwo, wiem, bo jestem dietetykiem), ale wygotowanej przez pół dnia w wielkim garze, to nie ma co szukać. Przedszkola to chyba inny świat po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP