poniedziałek, maja 19, 2014

Sztuczne podziały kosmetyczne


W czasach w których ilość pieniędzy na kosmetyki rośnie z roku na rok i ma wartości szacowaną w milionach (tylko w Polsce) trzeba niezmienne wymyślać takie produkty, które będą zachęcały do kupna.
I oczywiście tendencji jest wiele. Jedn z nich to choćby te kremy do poszczególnych grup wiekowych inny to te kosmetyki apteczne i drogeryjne, kosmetyki "tylko" dla dzieci, "tylko" dla kobiet w ciąży, "tylko" na konkretne partie ciała i to o czym chcę dziś powiedzieć kosmetyki damskie i męskie.

Nie pamiętam momentu w którym mężczyznom i kobietom zaczęto wmawiać, że coś jest tylko dla nich i dla nikogo więcej.  Pamiętam za to kiedy uznano mnie za ufoludka bo nie widziałam niczego śmiesznego w opowiastce mojego znajomego, który ogolił się maszynką swojej dziewczyny, bo jego się skończyły. To dobitnie uświadomiło mi jak bardzo działa na nas reklama i marketing.

Idąc do sklepu kobieta kupuje do golenia te różowe, seledynowe, w kwiatki itp... maszynki. Szerokim łukiem omija maszynki dla mężczyzn, dlaczego?  Bo co one mogę zrobić, przeciąć jej np. nogę na pół?
Kupując żel do golenia mężczyzna nie wybierze tego dla kobiet bo ma kwiatki na opakowaniu, ale co poza zapachem czym taki żel może się różnić od tego którego sam używa? Jak długo na skórze utrzymuje się zapach takiego żelu go golenia?

Wybierając żel pod prysznic czy do kąpieli? Oczywiście, każde z obojga płci wybierze ten dla niego przeznaczony i broń boże nie użyje żelu "przeciwnika". Bo co? Poza zapachem te kosmetyki nie różnią się niczym, a jak długo zapach takiego żelu utrzymuje się na skórze?

Kolejna rzecz kremy. Tak długo jest powtarzany fakt, że mężczyzna ma grubszą skórę, aż mężczyźni uwierzyli, że absolutnie nie wolno im sięgnąć po krem z półki ich kobiety. Kobiety zaś wolą odciąć sobie rękę niż użyci takiego kremu, wszak skórę im wypali. Owszem skóra kobiety i mężczyzny różnią się grubością, ale konsekwencją tego jest raczej fakt, że mężczyźni mają częściej tłustą i mieszana niż suchą. Fakt ten nie powoduje, że skóra mężczyzny wymaga zupełnie innej pielęgnacji, tylko że wymaga pielęgnacji dla cery tłustej i mieszanej. I ponownie kosmetyki te różnią się głównie linią zapachową, często również "lekkością" formuły gdyż mężczyźni nie znoszą lepkiej warstwy na skórze (kurcze w zasadzie to nie znam kobiet, które by lubiły lepką warstwę)

Kupując kosmetyki zastanówcie się czy na prawdę potrzebujecie dwóch rodzajów maszynek do golenia, dwóch żeli pod prysznic, czy dwóch dwóch kremów nawilżających.

Mydła i past do zębów na szczęście udaje się nam używać takich samych, no ale wiecie jako że mężczyzna jest inaczej zbudowany nie wiadomo co będzie w przyszłości.

źródło zdjęcia: internet

22 komentarze:

  1. Nie kupuję podwójnych szamponów, no dobrze jedynie żeli pod prysznic używamy różnych i perfum. Ale szampon, pastę do zębów, mydło i inne takie uniwersalne rzeczy mamy wspólne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My niestety mamy rożne szampony, bo ja ma włosy przetłuszczające się, a chłop z łupieżem :)

      Usuń
    2. To ja tu mogę poszaleć bo ja mam przetłuszczające się, a T. właściwie jak by ich nie miał wiec jemu to obojętne:-p

      Usuń
  2. Oj nie raz umyłam włosy szamponem mojego męża bo akurat mój się skończył i włosy mi nie wypadły:) Na jakimś szybkim wypadzie gdzie zapomniałam maszynki do golenia pożyczyłam od niego na następnej wycieczce on ode mnie i żyjemy:) Nie dajmy się zwariować:) Mamy 2 rodzaje szamponów bo ja wole do włosów suchych mąż wybitnie do przetłuszczających się. Kremy mamy różne bo mamy inny rodzaj skóry, ale jak coś mi się dzieje z moją, zaczyna się przetłuszczać, jest upalne lato to używam jego. Zapach mi nie przeszkadza bo kupuje mu kremy do skóry tłustej, mieszanej nie z typowej linii męskiej.. Balsam do włosów i ja i córka mamy ten sam. Często do kąpieli używam emolientów, mleczek do mycia mojego dziecka zwłaszcza jak mam przesuszoną skórę.
    Pozdrawiam Uśmiechnięta.
    PS.Bardzo dobry temat poruszyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mąż się burzył ostatnio, że używam jego "męskiej" pianki do golenia. Dla mnie to pianka do golenia a nie pianka do golenia dla mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, maszynki do golenia i pianki:-p. A co mi przeszkadza, że maszynka jest granatowa a nie różowa, albo że pianka ma jakiś tam zapach skoro i tak zapach sie nie utrzymuje:-p

      Usuń
    2. Niestety różnica w maszynkach jest wielka, te dla nas są gorsze, prawdziwe jednorazówki :-) Podobnie jest z żelami pod prysznic, mój pachnie tylko podczas mycia, mojego faceta utrzymuje się na skórze dłużej, choć mam swój, lubię się czasem umyć jego, zwłaszcza jak go nie ma :-)

      Usuń
    3. Pianka to standard :) Maszynek nie miałam okazji mu podbierać, bo jeden z pierwszych prezentów jaki ode mnie dostał po tym jak razem zamieszkaliśmy to była golarka philipsa... czyli od razu rozwód z jednorazówkami, ale bez żalu zdecydowanie a przy tym in plus jeżeli chodzi o golenie zarostu ;)

      Usuń
  4. Akurat podział żeli jest dla mnie bezdyskusyjny, choć mąż podbiera mi czasem moje "kobiece". W drugą stronę mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Święta prawda ! ja szczerze mówiąc wolę męskie maszynki do golenia -są bardziej trwałe lepiej golą i nogi są gładsze :) i szampon używamy ten sam i jakoś ja mam całe nogi ,on włosy ma na swoim miejscu i w drugą stronę szkody nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny, humorystyczny tekst! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba jestem jakaś dziwna. Wieczorem jak jestem zmęczona to myję się żelem męża, bo pachnie odświeżająco i jakoś od razu po umyciu czuję się bardziej pełna energii. A kremów do twarzy używamy tych samych, bo mężowi tez pasuje, więc po co kupować dwa różne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już od dawna nie mam dokładnego podziału na damskie i męskie w łazience. Maszynki do golenia kupuję te, które akurat lepiej wychodzą cenowo. To samo z pianką do golenia. Szampony mamy różne (różne włosy...). Mąż za to praktycznie nie używa kremów. Jak jednak coś potrzebuje to bierze moje i tyle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Maszynkę mam "męską" bo jest 2-krotnie tańsza od "damskiej". Mydło mam jedno - razem z dzieckiem o zgrozo, szamponu nie mam, przynajniej na razie:-), mąż ma swój a kremy mam na wszystko...

      Usuń
  9. hahaha... coś w tym jest... na szczęście mój mąż to leniuch, jeśli chodzi o zakup kosmetyków i używa moich... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się nie daję marketingowi :) Żel do golenia mamy 1 - męski. Maszynki do golenia każdy swoją, ale obie męskie. Szampony rózne, ale oba damskie ( mąż lubi jak mu szampon kwiatkami pachnie). Kremy różne - damskie.

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja używam, męskich maszynek, taka jestem męska;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdaję sobie sprawę, że tak to działa, dlatego u nas żele są zazwyczaj o w miarę uniwersalnych zapachach, byśmy mogli korzystać z nich wraz z mężem bez oporów dla powonienia ;) Co do kremów i maszynek, to mąż bardzo chętnie korzysta z moich. Uważa, że po moim kremie ma mniej podrażnień po goleniu, a maszynki mu pasują, bo te 'wymyślne' (kilka ostrzy, pasek nawilżający) twierdzi, że są tańsze od identycznie złożonych męskich. ;) Chyba obalamy stereotypy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam używam maszynki do golenia męża, tylko zostawiam sobie swoje "ostrze" (znaczy jedno z opakowania wyjmuje i traktuje jak swoje ;) ), zresztą jakoś zawsze wolałam te męskie maszynki bo jak dla mnie są po prostu ostrzejsze. Pianka do golenia nie ma znaczenia, bo i tak najczęściej po prostu używam mydła w płynie/żelu, ale jeśli mam kaprys to mężowa jak najbardziej się nadaje. Z szamponami to różnie, czasem umyję "jego", ale on używa H&S który dla mnie jest po prostu za agresywny przy codziennym myciu włosów, a żele pod prysznic też czasami podkradam bo lubię ich zapach ;) on za to używał jeszcze jakiś czas temu kremu nivea soft i też było ok, chociaż ostatnio kupiłam mu niveę dla mężczyzn ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się ze wszystkim, sama nie raz miałam identyczne przemyślenia. U mnie w domu nie ma podziału na damskie - męskie. A na ogół jest tak, że mój partner zużywa to, co mi nie podpasuje, bo jemu wszystko jedno. Tylko co do mydła się zbuntował, bo tylko aleppo mu pasuje i nie chce zużywać moich niewypałów ;-) A w drugą stronę to też działa troszeczkę, bo obecnie używam męskiego antyperspirantu i pianki do golenia. U mojej przyjaciółki jest tak samo, ale za to u innych ludzi których znam, jest sztywny podział. Pamiętam jak jedna koleżanka z pracy ekscytowała się cały dzień, że idąc do chłopaka na noc zapomniała zabrać swoich kosmetyków i musiał umyć się jego żelem. Och, straszne.

    OdpowiedzUsuń
  15. maszynki do golenia używamy te same, szampon mąż i syn używają ten sam co ja. Do mycia ciała i twarzy używamy wszyscy mydła aleppo bądź innego na bazie oliwy więc też wspólne, pasta do zębów wspólna. Kremy inne, ale to akurat dlatego, ze ja używam olejków,a mężowi nie podeszła ta forma. On woli Dermosan krem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja używam "męskich" maszynek" i "męskiej" pianki. Szczerze mówiąc nigdy nie przyszło mi do głowy kupić sobie piankę do golenia. Chociaż... ostatnio w rossmanie damskie były w megapromocji. Ale że męska jest cała to nie kupiłam. Dla mnie różnią się one zapachem. Drażnią mnie niektóre męskie zapachy. Pianka Nivea długo utrzymuje się zapachowo, ale pianka Oriflame prawie w ogóle nie pachnie. Jak jeździmy na wakacje bierzemy jeden płyn do mycia, ale różne szampony bo mamy różne włosy. Kremów do twarzy ja używam kilka różnych, a małż tylko jak się ogoli - jakiegoś tłustego, brrr... Ale fakt, sprawa taka oczywista, a jednak zauważyłam dopiero jak o tym napisałaś. Różnimy się tylko zapachem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP