niedziela, lutego 16, 2014

Dermokosmetyki - czyli wkurzenie na całego!

Nic tak źle na mnie nie działa jak głupota ludzka. Niestety im więcej czasu spędzam w tzw. sieci tym gorzej ma się moje ciśnienie. Coraz gorzej sobie radzę z tolerowaniem idiotyzmów na temat kosmetyków jakie publikują (na szczęście nieliczne, ale jednak zawsze) blogerki/blogerzy, portale, fora itp...
Kiedy przedwczoraj po raz kolejny usłyszałam na pewnym kanale makijażowym "dermokosmetyki, to samo dobro czemu kupujecie w drogeriach?"  szlak mnie o mało nie trafił. Ja pierdziu - nie nie udzielajcie rad jeżeli się na czymś nie znacie.

Co to są te dermokosmetyki? To jest jeden wielki marketing. To zwykły wymysł producentów na wyciągnięcie kasy z kieszeń konsumentów. To podobnie jak kosmetyki "naturalne" bujda na resorach, którą chętnie (przypuszczam, że za odpowiednią opłatą bo innego wytłumaczenia zrozumieć nie mogę) szerzą różne popularne portale o niczym.

Każdemu przeciętnemu konsumentowi coś co może kupić w aptece wydaje się być lepsze, czystsze, mniej podrażniające, lepiej działające, BEZPIECZNIEJSZE! Wszak apteka kojarzy się z lekami, czyli czymś co leczy, pomaga powrócić do zdrowia. Łatwiej nam wychodzi wydawanie większej gotówki na "leczenie". Niestety muszę was mocno rozczarować.

Dermokosmetyki to zwykłe KOSMETYKI.
Nie są bezpieczniejsze, nie uczulają mnie, nie mają lepszych składów.

W ogólnoświatowym rynku  kosmetycznym (chyba poza krajami Azjatyckimi) rozróżnia się tylko kosmetyki i leki. Nie istniej nic na pograniczu pielęgnacji i leczenia. Leczą leki, kosmetyki pielęgnują.

Owszem są substancje aktywne, które występują tylko w kosmetykach dostępnych tylko w aptece - ale jest ty TYLKO wymysł producenta. Równie dobrze mógłby go sprzedawać w drogerii i nikt nie miałby prawa mu tego zabronić. No, ale w aptece kosmetyk wygląda lepiej i można więcej za niego wziąć.

Można znaleźć w sieci całą masę badań z których wynika, że substancje aktywne zawarte z "dermokosmetykach" ale też w "kosmetykach" mogą wykazywać działanie graniczące z leczeniem. I również badania wykazują, że "dermokosmetyki" mimo zapewnień producenta, że zawierają większą liczbę substancji aktywnych nie dają lepszych rezultatów pielęgnacyjnych i nie są bezpieczniejsze od zwykłych "kosmetyków". Można również znaleźć badania z których wyraźnie wynika, że niektóre"dermokosmetyki" nie zawierają żadnych substancji aktywnych! (no, ale wystarczy czytać składy). 

"Dermokosmetyki" podlegają takim samym zasadom rejestracji jak "zwykłe kosmetyki"  .

Więc jeszcze raz dermokosmetyki to bujda!

47 komentarzy:

  1. Bujdla dla tych co sie znaja i super kasa dla tych co je produkuja. Jednak uswiadamianie spoleczenstwa to jeszcze dluuuga droga. Lub niektorym sie po prostu nie chce szukac info i weryfikowac.

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzisz, nawet nie wiedziałam. Fakt faktem, nie kupuję tego typu kosmetyków, ale gdyby mnie kiedyś naszło, to już wiem, żeto bezsensu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, niektórzy po prostu nie chcą zrozumieć. Dają się naciągać producentom, którzy wydali krocie na reklamę. Marketing działa, liczy się pieniądz i żerowanie na ogłupiałym społeczeństwie. Podobnie ze szczepieniami, mlekiem, wodą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale jakie uświadamianie?? Moim zdaniem tego nie da się wyprostować:]. Podobnie jak kilka innych mitów, które krążą po sieci. Dla mnie różnica między dermo a zwykłym kosmetykiem jest taka, że do tego pierwszego starają się nie dodawać barwników i kompozycji zapachowych. Także różnica prawie żadna:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomogłaby chyba regulacja prawna pt. "w aptece sprzedajemy TYLKO leki"

      Usuń
    2. Niestety wszystko idzie w przeciwnym kierunku. Coraz więcej w aptekach kosmetyków kolorowych. Kolejną kwestia to coraz częstsza rejestracja produktów, które do niedawna były kosmetykami jako wyroby medyczne. Choć to ten sam produkt to jednak wyrób medyczny lepiej brzmi niż kosmetyk, a i vat z 23% na 8 %, więc i producent więcej zarobi:]

      Usuń
  5. A nie wiedziałam. Będę musiała zapamiętać i przekazać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przekaż wielu ludzi sporo zaoszczędzi :)

      Usuń
  6. Co mnie bawi, to fakt, że takie marki jak LRP czy Avene ładują najtańsze 'wypełniacze' do swoich produktów. Niezgodzę się tylko, że kosmetyki z naturalnych surowców o orostych składach to też wyciąganie kasy z portfeli nieuświadomionych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie napisałam, że kosmetyki z naturalnych surowców to wyciągnie kasy, ja napisałam (albo lepiej chyba powinno brzmieć użyłam skrótu myślowego) że kosmetyki z przydomkiem "naturalne" to często bujda na resorach - patrz np. Garnier Naturals

      Usuń
  7. Załamałaś mnie... Mam tak suchą i swędzącą skórę, że chciałam właśnie jakiś "dermokosmetyk" dla atopowców kupić... Teraz to już straciłam nadzieję, że cokolwiek mi pomoże :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trać nadziei :]. Szukaj produktów które zawierają składniki przydatne dla atopików. Czytaj składy, a czy to będzie kosmetyk, dermokosmetyk czy wyrób medyczny to już najmniej ważna sprawa.

      Usuń
    2. Generalnie najlepsze dla mnie jest masło shea, ale jest dość tłuste i stosuje je na noc tylko, bo na dzień mm wrażenie, że kleją mi się spodnie do nóg, dlatego chciałam jakiś dobry dermobalsam..

      Usuń
    3. Ja używam emolium. Jest tam masło shea, olej z orzechów makadamii, frakcjonowany olej kokosowy, także raczej lekko i nic Ci się do nóg nie przyklei. Dodatkowo mocznik, gliceryna, okluzyjna parafina. Ostatnio u mnie na blogu zrobiłam taki prosty kremik z masłem shea i masłem kakaowym także jak masz surowce to może spróbuj coś takiego.

      Usuń
  8. dobrze, że nigdy takich nie kupiłam, bo pewnie plułabym sobie w brodę, że niepotrzebnie wydałam więcej kasy.
    I dlatego Ty kochana Sroko jestem nam potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety branża kosmetyczna bardzo chce dorównać farmaceutycznej i stosując zasadę "co nie jest zabronione to jest dozwolone" walczy o każdego klienta na wszystkie sposoby.
    Ostatnio próbowałam znaleźć opinie użytkowników na temat pewnych kosmetyków, okazało się, że są wyłącznie na blogach, zwykli śmiertelnicy się nie wypowiadają. Drążąc temat dowiedziałam się, że firma rozdaje kosmetyki blogerkom, które w zamian robią im wpisami reklamę i dodatkowo rozdają w konkursach kupony na zakupy tych kosmetyków (zupełnie nieopłacalna sprawa, ale to tak nawiasem) Jak więc się dowiedzieć czy coś jest warte uwagi, a co zwykłym marketingiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że na twoje ostatnie pytanie nie ma sensownej odpowiedzi - chyba trzeba mieć paru sprawdzonych blogerów na podorędziu i im wierzyć.

      Usuń
  10. Czyli kremy z retinolem są niewiele warte ? Bo chyba tylko w aptekach można je kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie ja napisałam, że kremy z retinolem są niewiele warte?
      A można je kupić tylko w aptekach bo tak robi producent, to nie jest lek. Spokojnie gdyby producent miał inne widzimisię mógłby sprzedawać je w osiedlowej drogerii.

      Usuń
  11. używałam dermokosmetyków dla dzieci w pierwszym półroczu życia mojej córeczki. Potem dopiero niestety poszłam po rozum do głowy i zaczęłam interesować się tym, cóż one tak naprawdę zawierają. Teraz trzymam się takiego zestawu: olej z migdałów, olej kokosowy, masło shea, kosmetyki Dreambaby rossmanna, no i Weleda Obecnie faktycznie mogę powiedzieć, że potrafię "rozeznać" skład chemiczny kosmetyków. Firmy apteczne to jeden wielki szajs za duże pieniądze. Dla siebie stosuję wyłącznie Alterrę Rossmanna. Stwierdziłam ponadto, że ich pozostałe nieekologiczne serie (Isana i River of Loop czy coś takiego), też są bardzo w porządku (ale trzeba czytać skład) - za kilkakrotnie mniejsze pieniądze, przy okazji. Przeraża mnie to, że kosmetyki apteczne jakkolwiek zawierają oleje mineralne (o SLS i parabenach nie wspominam) polecane są m.in. dla noworodków jako świetne emolienty. Brak wiedzy lekarzy jest zatrważający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak wiedzy lekarzy?? A co to olej mineralny czy wazelina są złe??? NAJLEPSZE substancje okluzyjne i znajdziesz to w każdej publikacji. Ponad to dlatego, że pochodzą z ropy zostały przebadane na każdy możliwy sposób. Nie popadajmy w paranoje, wybierajmy rozsądnie. To, że coś nie działa na Ciebie nie znaczy, że nie pomoże komuś innemu i odwrotnie.

      Usuń
    2. Może złe nie są, ale zaklejają pory skóry i uniemożliwiają wchłanianie ewentualnych składników odżywczych zawartych w danym kremie. Tworzą barierę, która zakłóca naturalne funkcje skóry. Używane są powszechnie w kosmetykach z uwagi na niskie koszty i fakt, że pozostawiają wrażenie, że skóra staje się gładka i jedwabista, podczas kiedy faktycznie jej nie nawilżają. Okluzyjne - tak, ale po co zaklejać, nie lepiej nawilżać i zmiękczać?

      Usuń
  12. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś ten temat. Ogromnie lubię czytać Twoje wpisy, w kilku sprawach otworzyły mi oczy- dziękuję za to. Nie idziesz, jak wiele innych blogerek, na łatwe kompromisy, tylko podajesz rzetelną wiedzę. W odpowiedzi na komentarz innej osoby napisałaś, że warto mieć na podorędziu (w sprawach kosmetycznych) opinie sprawdzonych blogerów. Kogo, oprócz Ciebie, mogłabym poczytać bez obaw o ściemnianie? Kogo polecasz? W tej mnogości tandety niewiele takich blogów widzę... Z góry dzięki :) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ciężko mi coś radzi, każdy lubi coś innego no i ja nie rozpatruję blogów pod kątem "prawdomówności" - raczej jako informację o nowościach.

      Usuń
  13. Kurcze jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na to czy kupuję kosmetyki czy dermokosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już się przekonałam, że kosmetyki "apteczne" różnią się od drogeryjnych : C E N Ą ... więc wolę nie przepłacać... i to jeszcze na darmo...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiedziałam o tym, zawsze wydawało mi się, że kosmetyki z apteki są "lepsze", choć ich nie używałam, bo cena nie na moją kieszeń. Teraz już wiem, ze nie mam czego żałować. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że piszesz! Lecę przekazać "wieści" rodzince :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o cetaphil dermokosmetyk czy ktos stosowal na sucha cere

      Usuń
    2. ja stosowałam i byłam bardzo zadowolona, obecnie stosuję physiogel, też jestem zadowolona
      pozdrawiam
      maua78

      Usuń
  17. Sroko, nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi, a nie ma co się spinać, bo dermo-tudzież-niedermokosmetycznie pomóc sobie potem pomagać będzie trzeba! Amen.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też ręce i cycki opadają jak słyszę takie bzdury, a muszę ich słuchać na co dzień w pracy, ale cóż... Po to jest marketing żeby właśnie nabierać naiwniaków i nimi manipulować... Nic na to nie poradzimy. A jak ktoś ma kasy za dużo, to niech wydaje, neich napędza koło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie do końca mogę się zgodzić z treścią która została przedstawiona w powyższym artykule. Rzeczywiście nie istnieje prawna definicja dermokosmetyku, ale jako szkoleniowiec marki AA mogę zapewnić iż oferta kosmetyczna pojawiająca się w tradycyjnych drogeriach zdecydowanie różni się do oferty dermokosmetycznej wprowadzanej do aptek. Z założenia są to preparatu dużo bezpieczniejsze, gdyż w porównaniu z naszą "tradycyjną ofertą" w większości przypadków w ogóle nie zawierają kompozycji zapachowej, barwników i najczęściej uczulających konserwantów, w tym parabenów. Dodatkowo posiadają one wyższe stężenia składników aktywnych oraz niejednokrotnie substancje bardziej znane z działania leczniczego, niespotykane w tradycyjnych kosmetykach (np. metylochalkon hesperydyny). Są to również produkty przeznaczone do wspomagania leczenia różnych schorzeń dermatologicznych, takich jak AZS, łuszczyca, rybia łuska, trądzik pospolity, trądzik różowaty, zespół stopy cukrzycowej, a nawet powikładnia po terapiach okologicznych - a takiego zastosowania nie ma żaden tradycyjny kosmetyk z drogerii.

    Powyższy artykuł dla profesjonalisty (dermatologa, kosmetologa) - to totalna bzdura!
    Ale rzeczywiście padło tu bardzo cenne sformułowanie, które zacytuje "nie udzielajcie rad jeżeli się na czymś nie znacie"
    Myślę, ze autorka powinna je sobie wziąć do serca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to, że te kosmetyki mogłoby być sprzedawane zwyczajnie w drogerii a nie aptece nie jest zwykłym chwytem marketingowy?
      Założenie, że coś jest bezpieczniejsze nie znaczy, że takie jest, tak samo jak użycie większego stężenia jakieś substancji nie gwarantuje działania kosmetyku, za to może dawać skutek odwrotny czyli podrażniać.
      Jako osoba, która nie pracuje dla żadnej firmy mogę sobie pozwolić na zwykły obiektywizm.

      Usuń
    2. Gdyby ta osoba wyzej nie podala nazwy firmy, to moze bym rozpatrzyla ta wypowiedz, a tak mamy kolejny chwyt marketingowy:) Poza tym to, ze cie tych bzdur na szkoleniach ucza nie oznacza, ze to prawda. Ty masz tego po prostu uzywac przy sprzedazy i tyle.

      Usuń
    3. Niektóre dermokosmetyki rzeczywiście mogłyby być sprzedawane w drogerii, ale niektóre zdecydowanie nie, gdyż ich użycie jest bardzo specjalistyczne i wymaga wiedzy, a do konsultacji ich stosowania wymagany jest farmaceuta (np. preparaty dla diabetyków lub pacjentów onkologicznych)

      Jestem szkoleniowcem , nie zajmuję się sprzedażą. Z wykształcenia jestem mgr kosmetologii po Uniwersytecie Medycznym w Katowicach - etyka zawodowa nie pozwala mi na "mówienie bzdur". Wolałabym żeby anonimowy "pasjonata" kosmetyczny nie obrażał mnie brakiem profesjonalizmu!

      Skoro moja wypowiedz miała być potraktowana poważnie i profesjonalnie musiałam podać moje nazwisko i firmę w której pracuje (pisze z prywatnego profilu na gmailu a nie z profilu firmowego). To tchórzostwo i brak wiary w swoją wiedzę - pisać jako anonim.

      Ha! może jeszcze za chwilę się dowiem że za ten wpis na pewno dostałam dodatkową "premie":P

      Usuń
  20. Dla mnie Twoj artykul to sprawa oczywista. Troche sie zdziwilam jak przeczytalam komentarze pod nim, z ktorych wynika, ze dla wiekszosci jest to odkrycie?!?!?!? Zasada jest prosta: nie wierz reklamie! Kolejny krem, serum, mleczko nie zrobi z nas Julii Roberts ani zadnej innej kobiety, ktora jest uzyta w reklamie z duza doza retuszu - niezaleznie skad kosmetyk pochodzi. Trzeba kupowac z glowa! Jak cos ma w nazwie naturals, organic, bio - wcale nie oznacza ze jest naturalne. Ja w ogole pierwsze slysze o dermokosmetykach - to slowo nie istnialo 6 lat temu kiedy wyjezdzalam z Polski.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli chodzi o naturalne, zdrowe , kolorowe kosmetyki to polecam- anabelle minerals używam i sobie chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. a ja stosuję kosmetyki tylko z apteki, przynajmniej na twarz - mam trądzik różowaty + trądzik androgenny + alergia, i tylko sprawdzone kosmetyki z apteki, pozwalają mi żyć jako tako
    pozdrawiam
    maua78

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam serdecznie. Ja również nie mogę się zgodzić z tezami autorki bloga. Oczywiście sama nazwa "dermokosmetyki" nie jest regulowana w żaden sposób prawnie i jest to jedynie umowna nazwa na kosmetyki sprzedawane w aptekach. Głównym zadaniem owych kosmetyków jest wspomaganie kuracji leczniczych. W zasadzie powinny być to kosmetyki skupione na problemach chorobowych skóry takich jak: atopowe zapalnie skóry, łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry, trądzik, trądzik różowaty, przebarwienia, skóra wrażliwa itp. Najczęściej stężenie substancji aktywnych w tych preparatach jest dużo wyższe od tych sprzedawanych w drogeriach. Np. stężenie witaminy C (np. Flavo-C, Redermic, SkinCeuticals). Poza tym woda termalna (LaRoche POsay , Avene i inne) wykazujaca działanie kojace i łagodzące (ba dania naukowe!), nowoczesne opakowania (system D.E.F.I. - Avene, Aderma) oraz jeszcze jedna bardzo bardzo ważna rzecz - BADANIA KLINICZNE. A czy wiecie że np. firma Mustela wykorzystuje w swoich testach model sztucznej skóry niemowlaka?
    Moje drogie panie, ja nikomu nie zarzucam niewiedzy. Zgodzę się, że sformułowanie "dermokosmetyki" jest chwytem marketingowym jednak nie można mówić o tym, że wszystkie dermokosmetyki są złe i są wyciąganiem kasy, bo to już jest naprawdę mocne nadużycie.
    Pracuje od kilku lat w branzy, obecnie nie jestem związana z żadną firmą, pracuję jako doradca dermokosmetyczny w aptece.
    Uważam, że rozkmnianie na drobne składu INCI produktów nie jest do końca najmądrzejsze. Trzeba też wiedzieć o tym, że składniki oddziałują na siebie wzajemnie, czasem użycie jednego składnika wymaga dołożenia drugiego nieco gorszego po to aby np. utrzymać stabilność produktu. A po co ciągle są stosowane filtry chemiczne? Przecież one takie złe... Ale chcemy mieć produkt którym nie musimy się co godzinę dosmarowywać, który łatwo się wchłania , nie pozostawia białej warstwy...
    Czy wreszcie chcemy mieć produkty skuteczne, ale przecież np. kwas hialuronowy stosowany w kremach może mieć różną postać co wiąże się dalej z jego działaniem.
    Na koniec dodam, ze moje dziecko choruje na AZS. Gdyby nie kosmetyki dostępne w aptekach chyba nie wychodzilibyśmy z oddziału szpitalnego. Wreszcie po kilku nieudanych próbach znalazłam dla mojego malucha preparat po którym jest znaczna poprawa, skład inci nie miał tu żadnego znaczenia, podobnie marka czy cena, ważne było dla mnie żeby wreszcie coś pomogło. I tego Wam również życzę - wymiernych korzyści ze stosowanych produktów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parafrazując cytat z filmu "jak to one uważają się za takie mądre i obeznane w temacie jak czytać ze zrozumieniem nie umieją?"

      Usuń
    2. A moim zdaniem to Ty nie rozumiesz tematu o którym piszesz.
      Proszę podaj konkretne badania naukowe potwierdzające, że dany dermokosmetyk nie jest skuteczny. Autor i publikacja.

      Ze swojej strony mogę zapewnić, że większość dermokosmetyków jest odpowiednio przebadana pod względem bezpieczeństwa i skuteczności. Która firma z dostępnych w drogeriach robi badania kliniczne - proszę podać nazwę marki!
      A co do tego, że mogłyby być sprzedawane w zwykłej drogerii jest taka sama jak to, że leki OTC również mogłby być dostępne poza apteką (i przecież są). I co z tego wynika, absolutnie nic.

      I jeszcze twój zarzut, że wysokie stężenie substancji aktywnej może zaszkodzić... Zaszkodzić może jak wszystko inne. Ale właśnie po to te preparaty są w aptekach, żeby osoba kompetentna, przeszkolona i o wiedzy medycznej mogła odpowiednio doradzić.

      Nie wiem czy wiesz ale również dermokosmetyki dokładnie te co w aptekach są dostępne w dobrych gabinetach kosmetycznych. No wiec nie tylko apteki.
      K.

      Usuń
    3. 100% prawda!:) i właśnie o badania kliniczne to chodzi! o badania na chorej skórze nie na zdrowej! a nie o jakieś marne testy aplikacyjne pt "opisz jak zmieniła się Twoja skóra" na 10 probantkach przez okres 2 tygodni.

      trafna uwaga z OTC!

      Usuń
    4. Wszystkie kosmetyki sa przebadane! Myslisz ze jak kupujesz cos w Tesco to nie jest przebadane? Chodzi o chwyt marketingowy, ktory zwyklym kosmetykom nadaje jakies czarodziejskie mozliwosci. Te kosmetyki nie musza byc sprzedawane w aptekach, bo nie sa w taki sposob regulowane - nie sa lekami. Oczywiscie sa w aptece kosmetyki (leki), ktore pomagaja przy tradziku, ale sa one zarejestrowane jako lek, chociaz bez recepty. Firmy wybieraja apteki, by dodac sobie prestizu i tyle.

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP