wtorek, kwietnia 02, 2013

Ambicje mamy czyli mały chemik :)

Prawda jest taka, że każdy dla dziecka swego chce jak najlepiej. No rzecz oczywista. Jednak gdzieś poza tym pragnieniem istnieje jeszcze ambicja rodzica.
Miałam to szczęście w nieszczęściu, że moi rodzice ambicje w stosunku do mojej osoby mieli wielce wybujałą. Nie ukrywam są chwile w których mam do nich o to czasami pretensje. Wiele decyzji, które zaważyły na mojej przyszłości podjęłam pod ich presją (tak presją to jest dobre słowo).




Teraz myślę sobie, że gdyby nauka (czegokolwiek) nie przychodziła mi tak łatwo, to mogłabym presji nie wytrzymać.

Oczywiście zdaję sobie teraz sprawę, że wszystko to robione było tylko z troski o mnie - nie zmienia to faktu, że gdybym to ja mogła wybierać moje życie wyglądałby zupełnie inaczej. Czy lepiej? Nie wiem, nie mam szans tego sprawdzić, a jak mówi przysłowie wszędzie lepiej gdzie nas nie ma więc gdzieś w środku tkwi ta tęsknota z innym i nieznanym.

Jednocześnie spotkałam w swym życiu wiele osób, którzy presji ambicji rodzicielskiej nigdy nie zaznali. Wielu takich ludzi uczyłam - wykłady dla studentów bez ambicji to koszmar, korki z ludźmi, którzy mają wszystko na tacy podane to dramat. Nauka ludzi, którym wydaje się ,że mają powołanie do danego zawodu to też nie spacerek po łące.

I coraz częściej dręczy mnie myśl. Co lepsze wpływanie na decyzje dziecka (które jednak zawsze będzie podszyte naszą ambicja) czy pozostawienie decyzji dziecku (licząc, że znajdzie swoją drogę ) .

21 komentarzy:

  1. Grunt to odpowiednio motywować,nie naciskać, obudzić w dziecku ambicję ale pozwolić na samodzielne rozwinięcie skrzydeł....Hmmm brzmi idealnie,ale czy realnie ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na szczęście rodzice nie naciskają i mogę decydować sama, chodź w pewnym stopniu chciałabym, żeby skupili się bardziej na mojej przyszłości i potrafili coś skonkretyzować... ale jak sama mówisz wszędzie lepiej gdzie nas nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudna decyzja...
    Ja byłam popchana przez Tate w kierunek który nie do końca okazał się być dla mnie dobry...i teraz trochę tego żałuję...bo od zawsze miałam predyspozycje do zawodu, z którym związałam się obecnie...Wprawdzie nadrobiłam braki, ale teraz jestem o te 5 lat do tylu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! Dobre pytanie... też się nad tym zastanawiam, bo i za mnie rodzice chcieli drogę życia wybierać. Powiedziałam stop... za późno jednak. Myślę, że mądry rodzic wskazuje drogę (drogi) ale ostateczną decyzję pozostawia dziecku...

    OdpowiedzUsuń
  5. rzeczywiście dobre pytanie ale jednak jestem zdania że lepiej dziecku pokazywać świat, nowe możliwości... nowe rozwiązania... niech sie uczy, niech zdobywa świat :-) Wskazujemy nie jedną a wiele dróg :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie rodzice dali mi wolna rękę w wyborze swojej ścieżki.... Dobrze mi z tym było i jest nadal :-) nie wiem jeszcze jaka bede w stosunku do Mili...

    OdpowiedzUsuń
  7. tez zaczynałam od zabawy buteleczkami a później ze wsparciem rodziców trafiłam do chemicznej szkoły :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi rodzice byli bardzo wymagający i bardzo długo decydowali za mnie.. Całe szczęście gdy urodziła się moja młodsza siostra to ta "troska" przelała się na nią :)
    Ja pewnie podświadomie będę wpływała na Maksa ale chciałabym żeby sam podejmował najważniejsze dla niego decyzje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajnie, jeśli rodzice dają możliwości, "pokazują" świat, ale decyzje powinni pozostawić dziecku. Oczywiście teraz teoretyzuję (póki co synek jest mały), jak będzie w praktyce to się okaże ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zmuszać,a proponować i pokazywać

    A ja z innej beczki.
    Gdybyś miała chwilkę przeanalizować skład tej rzeczy byłabym wdzięczna.
    Próbuję rozszyfrować czy ten fluid może mnie uczulać

    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=12058

    OdpowiedzUsuń
  11. Moi Rodzice za dużo się wtrącali,układali,popychali....w sumie to żałuję,że nie byłam bardziej asertywna.Moim dzieciom nie będę nic narzucać,do niczego zmuszać-jedynie proponować i pokazywać różne drogi a niech wybierają sami.Wtedy w razie niepowodzeń nie będą mogli na mnie winy zrzucać :D
    Mały chemik zadowolony- a to najważniejsze :))))))

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba nasi rodzice mogliby podać sobie rękę :)
    Michaś :*

    OdpowiedzUsuń
  13. I bądź tu mądry. Tak źle, tak niedobrze!

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mama popierała zawsze moje decyzje, mój tata na mnie starał się wywierać presję. Zawsze byłam indywidualistką... Wolę racjonalne tłumaczenie dlaczego coś ma być lepsze, niż siłowe zmuszanie "bo to jest lepsze dla Ciebie", "bo wiem lepiej od Ciebie".

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo jakbym widziała moich rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  16. trzeba znaleźć złoty środek:-) tylko jak to zrobić? :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zwykłam mawiać, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu i tutaj ten tekst bardzo pasuje. Co innego zarażać ambicją dzieci, co innego je tresować. Czasami wydaje mi się, że marazm u niektórych nastolatków wynika z przestymulowania we wczesnej młodości. Presja nie do końca się w tym mieści. To znaczy można zachęcać, ale nie zmuszać. Czyli zachęcania do pewnej aktywności nie nazwałabym presją, ale szantaż emocjonalny typu: "jestem z Ciebie taka dumna, bo tak dobrze się uczysz" - już tak. Zapewne już niedługo sama będę się z tym próbowała uporać, sama jestem i byłam cholernie ambitna, nie z powodu rodziców, sama z siebie. I muszę bardzo uważać, by tej wewnętrznej ambicji nie przelewać na dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak jak ktoś wcześniej napisał, najlepiej motywować, pozwalać rozwijać zainteresowania, dawać możliwości...
    Nie będę z całą pewnością naprowadzać dzieci na odpowiednią ścieżkę, jednak zrobię wszystko by swoją, szczęśliwą drogę potrafiły odnaleźć i nią pójść.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak we wszystkim - zachować umiar. Kontrolować, ale dać też trochę swobody. Do pewnego wieku dziecko powinno być w pewien sposób prowadzone, bo dopiero uczy się granic, jak i gdzie pozyskiwać wiedzę. Bez pomocy rodzicielskiej się nie obejdzie. Z drugiej strony każdy chce mieć trochę prywatności, luzu i możliwości wypowiedzenia swojego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja niby czułam na sobie presje, ale jednoczesnie, byłam na tyle " ja sama" że nie jednokrotnie miałam to w nosie i chodziłam własnymi sciezkami jesli wiedziałam że coś nie będzie zgodne ze mną

    OdpowiedzUsuń
  21. ja nie mialam nigdy takiej persji i nie zamierzam naciskać na swoje dziecko. Życie ma się tylko jedno i to ma byc jego wybór i jego droga :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP