czwartek, października 25, 2012

Dlaczego warto kupować dla dzieci w szmateksach

 Zdjęcie: The Second-Hand Shop by Rowena Bastin Bennett   from the Giant Golden Book of Elves and Fairies, Illustrated by Garth Williams

W zasadzie powinna napisać dlaczego warto kupować ubrania nie tylko dla dzieci z drugiej ręki :) . Pomysł na posta w zasadzie podrzuciła mi znajoma, która "obracając" się w pewnych kręgach była mocno zszokowana wiadomością, że dziecko me w zasadzie poza  butami i nielicznymi wyjątkami jest ubierane w rzeczy z tzw. drugiej ręki i szmateksowe zdobycze. 
Znajoma przyjęła wiadomość z wyrazem obrzydzenia i pytaniem "czy wiesz kto nosił te ubrania?" Hmmm... no niby nie wiem, ale wiem jak wygląda proces produkcji ubrań i to mnie przeraża bardziej.
 Nie wiem ile z was mi uwierzy w zasadzie na słowo, ale gdyby na skórę dorosłego człowieka wylać TYLKO jedną łyżeczkę chemikaliów jakie zużywa się do wyprodukowania bawełnianej koszulki można by go zabić. Dlaczego? Uprawy bawełny na świecie pochłaniają ponad 20% globalnego zużycia środków owadobójczych i około 10% globalnego zużycia pestycydów. (To są dane z raportu Joanna Yarrow - dziennikarka zajmująca się ekologią)


Mając już tą bawełnę należy ją przerobić jakoś w koszulę, więc po zbiorze jest poddawana wielu procesom np. mycie, wybielanie, farbowanie, drukowanie. W każdym z tych procesów używa się chemikaliów ich liczba dla jednej koszulki może dochodzić co KILKU TYSIĘCY! Z bardziej znanych chemikaliów wystarczy wymienić barwniki, wybielacze (najczęściej chlorowe), formaldechyd i parafiny, które ułatwiają tkanie.

I to wszystko zostaje w bawełnie i co za tym idzie to wszystko styka się ze skórą dziecka, która jest jest 16 razy cieńsza niż skóra dorosłego. Każde kolejne pranie wypłukuje jakąś cześć tych śmieci,  ale jak wiele razy trzeba by prać nową rzecz, żeby pozbyć się choć części?

I cóż "żerując" na niewiedzy innych oszczędzamy sobie kosztów, a naszemu dziecku zdrowia.

Nie wiem jak wiele z was to zainteresuję, ale wstawiam - film o tym jak siecówki produkują ubrania.


Mam nadzieję, że nikogo nie wystraszyłam, ale szmateksom napędziłam klientów :)

49 komentarzy:

  1. a gdzie są jakieś fajne szmateksy w Wilanowie w Warszawie i okolicach. chętnie skorzystam. dużo rzeczy dostałam po dzieciach znajomych. ale chętnie dam upust swojemu zakupoholizmowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy metrze racławicka jest mój ulubiony :) Po tej stronie, po której jest sklep z farbami :)

      Usuń
  2. U mnie często ciuszki dla córci kupuję w używańcach.

    Zapraszam też do mnie na konkurs. Do zgarnięcia 16 kuracji suplementami, może znajdziesz coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To co napisałaś to jedno, a dla mnie jest to dobry sposób na większe oszczędności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś nie jestem przekonana do noszenia rzeczy po kimś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, ja tam wierzę Ci na słowo :-) i nie pierwszy raz czytam o chemii w ubrankach. Na szczęście do tej pory wszystko mamy używane od znajomych, ale lada moment Ania powyrasta i dalej już sama będę musiała ją ubierać, a totalnie nie mam talentu do polowań w szmateksach...Ale czego nie robi się dla dziecka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak ty kupuję w second handach, do aspektu ekologicznego i zdrowotnego dochodzi jeszcze ekonomia. W naszych sklepach ceny ubranek dziecięcych są z kosmosu. Do tego często po pierwszym praniu ich jakość zostawia wiele do życzenia. W odzieży używanej wiadomo jak ubranko będzie wyglądało po praniu od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja byłam ostatnio w sh (nie nie kupiłam ;) ), generalnie kupuję tylko nowe ubranka. No i jak popatrzyłam na dział dziecięcy dżinsy jeszcze jakoś wyglądały, ale jakieś bodziaki, etc były bardzo wymęczone.
    Chociaż tyle, że ubrania są naprawdę markowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. my dostajemy dużo ubran w spadku po znajomych dzieciach :) to bardzo pomaga, szczegolnie, gdy domowy budżet niezbyt wielki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wiem kto nosił bodziaki wcześniej- nosiło je jakieś równie urocze Dziecko!:D
    I fakt, perełki ubraniowe TYLKO z drugiej ręki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny artykuł.Moja córcia ma też mnóstwo piĘknych ubranek ze szmateksów, a małymi również wyjatkami.Jak ktoś mnie zapyta:gdzie kupiłam tą śliczną bluzkę dla córki? mówię,że w szmateksie,to nie dają wiary.Kupiłam i za małe pieniądze..a dzieci tak szybko wyrastają z ubranek.I nie brzydzę się,że jest używane, przecież używane przez inne dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dają to brać.. Chętnie bym odwiedziła fajny sh.. Uważam, ze te rzeczy są lepsze gatunkowo:)

    OdpowiedzUsuń
  12. pewnie że inny maluch nosił, ludzie, nie można tak się brzydzić własnym gatunkiem :) a o tych ciuchach już kiedyś słyszałam, Reni Jusis bodajże nawoływała do kupowania używanych ubranek, wózków i czego się da, i właśnie nie o finanse jej chodziło, tylko o szkodliwość tej chemii w nowych rzeczach i o ekologię..

    OdpowiedzUsuń
  13. ja jestem za sh bardzo! Moja Tusia ma też tylko nieliczne nowe rzeczy, głównie dostane jako prezenty.. reszta jest po dzieciach koleżanek i córce i synku mojej siostry. I Jak moja już wyrasta to daję jeszcze dalej mojej koleżance...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajnie, ze napisałaś taki właśnie post. Otworzy to oczy niektórym napuszonym matkom. W sh są nie tylko rzeczy używane, mnie bardzo często udaje się kupić coś nowego i z metkami. SH dla dzieciaczków to nic złego. Więcej zarazków i innego badziewia mamy na podeszwach własnych butów. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety to samo, albo i więcej tyczy się wózków dla dzieci. Ktoś kiedyś napisał artykul w którym wymienił ile chemii mają nowiutkie wózki, a dzieci nimi jezdzące to wdychają.
    Moja córka oprócz bucików i dodatków typu czapeczk i szaliki, wszystko ma używane.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś w tym jest, dla przykładu powiem, ze wrzuciłam ostatnio przypadkiem mój czarny sweterek z jasnymi rzeczami do prania, sweter ma ze 2,5 roku i.. wszystko zafarbowało na ciemno-szaro :/ A był prany mnóstwo razy, więc na pewno konkretnie nasączony chemią :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja wiele ubranek kupuję w sh i bo jest to 2x eko, ekonomiczne i ekologiczne!

    OdpowiedzUsuń
  18. Najlepsze ubranka tylko w lumpeksach:) Od dawna:) I zgadzam się z Zezullą - te ubranka nosiły inne dzieci, co w tym obrzydliwego?

    OdpowiedzUsuń
  19. ja niestety nie potrafię kupić nic dla siebie w SH, ale dla dzieci co prawda nie swoich, bo nie posiadam, zdarzyło mi się nie raz kupić coś świetnego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się zgadzam w 100% i kupuję nowe tylko, gdy MUSZĘ.

    OdpowiedzUsuń
  21. znam osoby, które są święcie oburzone słysząc że ubieram syna w używki
    :D ale mi to ....

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak, tak, tak:) Świństwa dodawane do bawełny to raz, dwa wyzysk ludzi i to okropny. My kochamy SH:) Sama ma dużo szmatek z SH, Młoda też, a moja siostra to po prostu mistrzyni w grzebaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  23. to ja mogę dać przykład...
    dziecko znajomej ubrane w niewyprane nowe ubranko ze sieci na "S" dostało takiego uczulenia że wylądowali na SORze :(
    jeśli nowe to prać, prać i jeszcze raz prać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kupuję i tu i tu. Zależy gdzie znajdę to, czego szukam.
    Z przykrością jednak stwierdzam, że na SH coraz bardziej brak mi czasu (praca) a poza tym dla starszych smyków coraz trudniej jest dostać coś fajnego, niedrogiego i dobrego jakościowo.

    Pozdrawiam cieplutko :)
    asia.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja tam szmateksy uwielbiam - dziś jadę bo Anię muszę na Halloween jakoś przebrać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sztuką jest umiejętność kupowania w sh ;) ja ją opanowałam i dumna z siebie jestem ogromne. Ubieram Dziecko, siebie męża a nawet dalszą rodzinę :) Podziwiają mnie ile i jakie rzeczy tam znajduję... bez dobrego oka nie da się. Dla jednych będą to szmaty czy ścierki a dla mnie mnóstwo wspaniałych rzeczy :) I zdrowych dla mnie i mojej rodziny! a ekonomia to już wiadomo ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobra :P Przestraszyłaś :P Pozwolę sobie dać linka do Twojego postu na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. przerażający ten filmik, to naprawdę straszne...

    OdpowiedzUsuń
  29. jeszcze przed ciążami chodziłam szperałam ale nie mam daru wyszukiwania ;-)

    teraz z dziećmi ciężko ... nie da sie spokojnie poprzeglądać ....

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wiedziałam, ale szmateksy kocham, a teraz to jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zakupy w szmateksie uwielbiam, mogłabym buszować cały dzień;-) zawsze coś wynajdę dla siebie i córeczek.

    OdpowiedzUsuń
  32. Tez jestem lumpeksiara:) Mam tylko jedno pytanie: czy znasz może skład tych srodków dezynfekujacych w sh? Bo ostatnio gdzies czytałam, że też zawieraja metale cieżkie i moga szkodzić. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie znam składów tych środków :/

      Usuń
  33. Odpowiedzi
    1. Nie wiem nie czytałam o niej zbyt wiele

      Usuń
    2. Mam kilka bodziaków z ekobawełny, przynajmniej tak jest napisane, ale czy ja wiem? Jest rzeczywiście bardziej miękka, ale nadal farbowana, więc chemii raczej nie uniknęła. To znaczy mam na myśli tkaninę, bo sama ekobawełna jest ponoć uprawiana bez pestycydów.

      Usuń
    3. No właśnie nie wiem jak wygląda jej późniejsza obróbka.

      Usuń
  34. Witam,

    Jakoś nie mam talentu do kupowania w sh. I szczerze mówiąc okropnie zazdroszczę gdy ktoś mówi że potrafi wyszperać perełki... ech ;(
    Niemniej, mogę się pochwalić za to, że noce spędzone na karmieniu Niunia pozwoliły mi opanować sztukę wynajdywania fajnych ciuszków na Allegro (fajna sprawa telefon z dostępem do netu). Otóż, zamiast przysypiać, każdą kolejną przerwę w spaniu wykorzystywałam na przeszukiwaniu zasobów Allegro. Dzięki temu upolowałam wiele niesamowitych ubranek. Gorąco polecam!

    Melly

    OdpowiedzUsuń
  35. U mnie sporo szmateksow poplajtowało i właściwie są tylko dwa z dziecięcymi, nad czym ubolewam, bo nie ma tam zbyt wielkiego wyboru. Małą obkupiłam na starcie i w nowe i w szmateksowe, szmateksowe okazały się bardziej praktyczne. Teraz lecimy pół na pół, zależy co mi się gdzie udało trafić. Masz rację z tą chemią, sprane ubrania są zawsze milsze w dotyku. Zaczynam się zastanawiać, czy własnie dzięki temu uniknęliśmy problemów skórnych na początku, mała jako noworodek ubrana była głównie w używane bodziaki. Ale ona nie jest typem wrażliwca skórnego, więc może tu akurat nie ma to znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zostały tylko szmateksy giganty które są dość drogie

      Usuń
  36. Witam:) tak się zastanawiam jak prałaś takie ciuszki? Rzeczy z lumpeksu, zwłaszcza dziecięce często są prześliczne i wyglądają jak nowe, ale mają zawsze specyficzny zapach, niby są prane lub spryskiwane czymś chociaż słyszałam że nie wszędzie. Zastawiam się nad wypraniem raz w zwykłym proszku i drugi raz w proszku dla dzieci z dodatkiem proszku antybakteryjnego takiego jak np dodaje się do prania pieluszek wielorazowych. Myślisz że takie wypranie wystarczy wypłukać ewentualne chemikalia lub usunąć zarazki? Przy okazji nowe rzeczy, w przypadku dorosłych głównie bieliznę też zawsze piorę przed pierwszym ubraniem; nigdy nie wiadomo przez jakie ręce przechodziły;) i jak środki chemiczne jeszcze zawierają.... Świetne artykuły piszesz! Bardzo pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwyczajnie prałam w pralce dwa razy i tyle

      Usuń
  37. Właśnie obejrzałam film na Twojej stronie - przerażający! Zacznę zwracać większą uwagę na rzeczy i zabawki kupowane dla dzieci. Najgorsze jest to że tera ciężko znaleźć produkty niewyprodukowane w chinach lub indiach niestety....

    OdpowiedzUsuń
  38. Dodatkowy powód, by nie omijać sh :D PS.1 Mój znajomy woził używaną odzież do Polski i mówił, że ciuchy pryskają silnymi środkami owadobójczymi - nie zawsze, to fakt, bo taki zaduch i smród panuje w kontenerach, że robale same giną.... Ps.2 Nim wypiorę w pralce to namaczam - dla zapachu i odświeżenia kolorów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Kiedyś brzydziłam się chodzić do second-handów, aż bratowa kilka razy pokazała mi nową zdobycz za grosze ;) No cóż zazdrościłam jej bo takich ciuchów nie umiałam znaleźć w sieciówkach a ich cena przerażała. Poprosiłam ja o zabranie mnie do jednego z jej lumpów i... przepadłam :D Teraz to tylko wymieniamy się opiniami, kto co upolował. Ostatnio wydałam 100 złotych na ciuchy, które w sklepie musiałabym kupić za co najmniej 7-8 stówek. W zdobyczach był wełniany (sprawdziłam metkę) płaszcz zimowy za 25 PLN, jedwabna bluzka z metkami za 6 i masa innych podobnych rzeczy. Swojemu dziecku też kupię ciuchy w lumpeksie. Lubię dobre gatunkowo ciuchy a tam je zawsze znajduję. Chińszczyzna w sieciówkach mnie przeraża bo w takich cenach kupuje się coś co po kilku praniach już wygląda paskudnie. Dzięki sroko za świetne analizy kosmetyków, będę czytała Cię częsciej :)/ MEG

    OdpowiedzUsuń
  40. ja nie mam szczęścia do sh, a regularne ceny w sklepach są straszne. Właśnie kompletuje wyprawkę dla synka, który pojawi się za jakieś trzy miesiące i znalazłam fajną stronę, gdzie mamy sprzedają ciuszki po swoich dzieciach za ułamek regularnej ceny. Tak więc polecam http://www.dzieciociuszek.pl/

    OdpowiedzUsuń
  41. Moje dzieci mają większość ciuszków z sh bardzo dużo osób pyta gdzie kupiłam im takie fajne ubranka a ja im polecam sh gdzie można kupić nawet ciuch za 1 zł dosłownie a do tego napewno się nie rozciąganie po praniu :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zdarza mi się kupować ubranka dla dzieci w second handach. Wtedy wychodzą naprawdę tanio, ale też wiem, że te ubrania są na jakiś czas. Jeśli zależy mi na dobrych jakościowo ubrankach, na dłuższy czasy, wtedy wybieram takie, które będą z dobrego materiału. Najczęściej jest to bawełna organiczna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP