Od przynajmniej roku testujemy mgiełki ułatwiające rozczesywanie włosów. Moja córka postanowiła włosy zapuszczać, z każdym kolejnym centymetrem włosy plączą się bardziej, niby odżywki pomagają, ale nocne kołtuny i tak nie odpuszczają. Ot specyfika dziecięcych włosów.
Wymagania co do tych kosmetyków początkowo były skromne, miały ułatwiać rozczesywanie, ale kiedy zaczęły wychodzić różne "kłopoty" zaczęłyśmy dodawać kolejne wymagania. Aktualnie te produkty mają:
1. Ułatwiać rozczesywanie
2. Zapobiegać kołtunom nocnym
3. Nie obciążać włosów
4. Nie przyspieszać przetłuszczania
5. Nie mieć intensywnego zapachu
6. Nie przesuszać włosów
Postanowiłam ułożyć mgiełki od najlepszej do najgorszej.
1. Mustela, odświeżający spray do włosów ułatwiający rozczesywanie dla dzieci - to nasz numer 1 jak widać.
Ułatwia rozczesywanie, niweluje elektryzowanie się włosów, przy jej stosowaniu córka ma zdecydowanie mniej kołtunów po nocy. Nie obciąża włosów, nie przyspiesza ich przetłuszczaniu i nie przesusza.
Jej zapach kojarzy mi się ze świeżym praniem, nie jest on intensywny, ale trzyma się na włosach.
Jest całkiem wydajna. Atomizer działa bez zarzutu, daje bardzo przyjemną mgiełkę.
Stosuję ją i na mokre i na suche włosy.
2. NEBOA Kids, Spray ułatwiający rozczesywanie
Oto numer dwa na naszej liście. Ułatwia rozczesywanie włosów, zapobiega elektryzowaniu. Z kołtunami po nocy bywa różnie, czasami są, a czasami ich nie ma. Myślałam, że ma to związek z ilością użytego produktu, ale nie.
Nie obciąża włosów, trochę przyspiesza przetłuszczanie się, nie wysusza.
Co do zapachu, to jest moim zdaniem intensywniejszy niż mustela, ale to jeden z łagodniejszych zapachów, jakie znam z mgiełek.
Atomizer jest w porządku, dobrze i równo rozpyla produkt.
Stosuję ją i na mokre i na suche włosy.
3. Yope, Ultradelikatny spray ułatwiający rozczesywanie - przyznaje, że to bardzo wymuszone 3 miejsce i zaraz się z tego wytłumaczę.
Wielkim, bardzo wielkim problemem w tym produkcie jest dla nas zapach. Jest słodki i przytłaczający, w około 1/4 opakowani córka pytała mnie, czy możemy sobie dziś ten spray podarować. I to w zasadzie jest dla mnie jego jedyny problem.
Poza tym ułatwia rozczesywanie, zapobiega kołtunom, choć nie zawsze. Nie obciąża włosów, przyspiesza trochę ich przetłuszczanie. Nie przesusza.
Atomizer dobrze rozpyla produkt.
Stosowałam go na i na suche i na mokre włosy.
4. Onlybio Hair in Balance Kids, Mgiełka dla dzieci ułatwiająca rozczesywanie włosów i Onlybio Hair in Balance Kids, Mgiełka dla dzieci ułatwiająca rozczesywanie włosów
Poza wyglądem płynów i opakowań nie widzę różnic między tymi kosmetykami. Niestety oba okazały się porażką. I kiedy myślałam, że to już "dno" to jeszcze coś zapukało od dołu. Ale do rzeczy.
Potwornie intensywne zapachy, duszące i męczące sprawiły, że połowy opakowań nie byłyśmy w stanie zużyć.
Owszem kosmetyki te ułatwiają rozczesywanie, zapobiegają elektryzowaniu, nawet zapobiegają kołtunom, ale również sprawiają, że włosy mojej córki wyglądają nieświeżo, już po pierwszym użyciu.
Co do dozowników jeden był ok, drugi "pluł" sporymi kroplami.
Isana Kids, spray ułatwiający rozczesywanie włosów - dramat!
Tu córka się uparła, bo różowe, bo jednorożec i błyszczące. Uległam i to był błąd. Mimo że niewiele kosztuje to i tak dla mnie kasa wywalona w błoto.
Trochę ułatwia rozczesywanie, ale szału nie ma. Nie zapobiega kołtunom.
Nie przyspiesza przetłuszczaniu włosów, ale przesusza je. Myślałam, że może, no może ten alkohol w składzie jakoś jednak jest równoważony innym składnikami, no nie.
Przy "psikaniu" na włosy pierwsze co czuć to ten alkohol, potem jakiś słodkawy zapach.
Niestety dla mnie to jest porażka.
Balea, Spray ułatwiający rozczesywanie - to trochę bonus, bo mamy na testach ten spray od jakichś dwóch tygodni. To będzie pierwsze wrażenie, o ile uda nam się dotrwać, choć do połowy opakowania.
Ułatwia rozczesywanie, ale tylko na mokrych włosach. Nie da się go stosować na suchych włosach, bo jakoś dziwnie je skleja. Nie obciąża włosów, ale sprawia, że szybciej się przetłuszczają.
Zapobiega elektryzowaniu.
Pachnie bardzo intensywnie, nie do końca są to maliny, to coś słodkiego, lepkiego i niestety męczącego.
Podajnik dobrze dozuje kosmetyk, ładnie go rozpyla.
Na chwilę obecną mogę tylko tyle o nim napisać. Jeżeli nie lubicie słodkich i intensywnych zapachów to nie będzie rzecz dla Was.







Właśnie tego potrzebowałam! Też skusiłyśmy się na ten z jednorożcem i dusimy się przy rozpylaniu. Próbowałyście spray Anwen Bee my Baby?
OdpowiedzUsuńGdybyśmy próbowały Anwen w ostatnim roku to na pewno był o tym pisała.
Usuń