Maska do ciała vs Krem do ciała od Fluff

Dziś porównanie dwóch produktów do ciała od marki Fluff, choć porównanie to stwierdzenie trochę na wyrost. Moim zdaniem dobrze będą sprawdzać się jesienią i zimą. Przede wszystkim dlatego, że mają trochę cięższe wykończenie i zapachy trochę bardziej otulające. No i ponieważ już pisałam o obu tych produktach i zużyłam ich kolejne opakowania, to warto by je było porównać. Od marki Fluff dostałam chyba wszystkie wersje zapachowe, więc mam coś jeszcze do zużycia :).

Na pierwszy ogień Krem co ciała wersja Smoczy Owoc

SKŁAD Aqua, Cocos Nucifera Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Betula Alba Juice, Punica Granatum Fruit Extract, Cocos Nucifera Liquid Endosperm, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Potassium Cetyl Phosphate, Lauryl Glucoside, Propanediol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Tapioca Starch, Acacia Senegal Gum, Ipomoea Batatas Root Extract, Maltodextrin.

Skład jak w przypadku dwóch wcześniej (KLIK) opisywanych wersji podobny do nich i niepodobny. Po wodzie mamy olej kokosowy, glicerynę po niej emolient, następnie oliwa z oliwek, po niej idzie woda brzozowa, czyli składnik o działaniu łagodzącym, regenerującym, przyspieszającym gojenie. Kolejny jest ekstrakt z granatu, o działaniu przeciwzapalnym, przeciwobrzękowym, antyoksydacyjnym, po nim jest woda kokosowa, o działaniu nawilżającym. Jest fajnie.  

 

Mogę powtórzyć dokładnie to samo, co pisałam we wpisie marcowym, konsystencja tego produkt jest dość lejąca i faktycznie przypomina mi mleczko, a nie krem. Ze wszystkich wersji tego kremu ten pachnie najdelikatniej i najmniej słodko. Do tego zapach ten dość szybko się ulatnia, więc jeżeli w poprzednich dwóch wersjach dokuczał Wam zapach, ale działanie Wam pasowało, to spróbujcie tej wersji.  


Krem zostawia u mnie na skórze wyczuwalną, ale nie obciążającą warstwę, która daje poczucie gładkości, no takiej jedwabistości na skórze. Ten produkt obłędnie nawilża i trzyma to nawilżenie. Jeżeli teraz po lecie Wasza skóra potrzebuje porządnego nawilżenia, jeżeli chcecie nawilżenie skóry utrzymać do lata, to będzie dobry do tego krem.


 Fluff, Maska do ciała Szarlotka

SKŁAD Aqua, Olus Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Shorea Robusta Seed Butter, Glycine Soja Oil, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Cetyl Alcohol, Passiflora Incarnata Seed Oil, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Moonstone Extract/ Hydrated Silica, Rosa Damascena Flower Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Potassium Cetyl Phosphate, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate.

W składzie mamy sporą ilość emolientów jest olej roślinny, masło she, alkohol cetylostearylowy,  masło illipe, olej sojowy czy olej z marakui. Z substancji nazwijmy je aktywnymi mamy wyciąg z kwiatów gorzkiej pomarańczy, o działaniu łagodzącym, przeciwzapalnym, ekstrakt z kwiatów jaśminu o działaniu antyoksydacyjny, przeciwzapalnym, wygładzającym, wyciąg z kwiatów lawendy wąskolistnej, który ma działanie kojące, regeneracyjne, antyseptyczne, ekstrakt z piwonii, o działaniu łagodzącym, regeneracyjnym, ekstrakt z kwiatów wiśni, który ma działanie wygładzające, nawilżające, regenerujące, jest jeszcze ekstrakt z kwiatów czarnego bzu, o działaniu antyoksydacyjnym i nawilżającym. Jest na bogato, ale nie dziwi mnie to w nazwie mamy maska, czyli coś, co teoretycznie powinno dawać zadowalające efekty po jednym użyciu. 

 

Konsystencja tego produktu jest właśnie bardziej kremem, niż mleczkiem. Jest gęsta i konkretna. Wersja zapachowa tym razem Szarlotka pachnie jabłkiem, cynamonem prawie wcale. Zapach jest dość intensywnym, ale nie tak jak wersji lawenda i róża (o niej pisałam TUTAJ). Trzyma się skóry, ale trzyma się jej blisko, można powiedzieć, że otula zapachem. Lekko przechodzi na ubranie, ale znowu wspominając wersję lawendową, jest dużo delikatniej. 

I teraz chyba powtórzę to, co pisałam kiedy pierwszy raz pisałam o tym produkcie, stosowana jak zaleca producent, czyli nakładana grubszą warstwą, właśnie coś w myśl stosowania jej jak maskę ratuje suchą skórę, natłuszcza i nawilża bardzo porządnie. Znakomicie sprawdza się również jako maska do rąk na noc i krem do rąk w ciągu dnia. 

 

No to czas na porównanie. Krem do ciała bardziej nawilża, maska do ciała bardziej natłuszcza. Krem jest lżejszy, mniej wyczuwalny, maska daje tłustą warstwę, bardziej wyczuwalną. Maska zdecydowanie sprawdzi się na noc, do ratowania, zimą przy centralnym ogrzewaniu to może być cudowny ratunek dla skóry. Krem zdecydowanie wygrywa jeżeli myślimy o stosowaniu czegoś na dzień. Zapach maski jest zdecydowanie intensywniejszy, krem wersja smocza krew w pachnie bardzo delikatnie, a w porównaniu z maską prawie wcale.  

Jeżeli szukałabym nawilżenia, to celowałbym w krem, jeżeli natłuszczenia to maskę. 

 

Oba produkty są bardzo bardzo fajne, działanie mają różne, jeden nawilża, drugi natłuszcza.
 

Na  TEJ stronie na kod SROKAO15 dostaniecie -15% na kosmetyki Fluff, z wyłączeniem zestawów, produktów przecenionych i lodówek


Kobiety w Ciąży

TAK
Mamy Karmiące

TAK

1 komentarz:

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search