Bałtowski Komplek Turystyczny, czyli weekend na wypasie ;)

Tydzień temu wyruszyliśmy do Bałtowa. Już czas jakiś zostaliśmy tam po prostu zaproszeni i stwierdziłam, że będzie to spóźniony dzień dziecka. Ponieważ podróż w jedną stronę to dla nas około 3,5h w samochodzie, stwierdziliśmy że zostaniem tam na noc. Mogę więc śmiało powiedzieć, że wszystko co mogłam wypróbowałam. Czyli atrakcje, wyżywienie i nocleg ;) .
Jest co robić i czym się zajmować na miejscu.
Polecam zacząć od oglądania dinozaurów, potem tam nie wrócicie chyba, że jedziecie z wielkim fanem tych stworzeń, a jest co zobaczyć.
Dinozaury robią wrażenie. Jedyne z czym je mogę porównać to Chorzowskie Zoo. Te z Chorzowa wyglądają jak dziwne twory przy tych z Bałtowa.

Młoda biegała od figury do figury i tylko krzyczała, że te to jest jej ulubiony dinozaur.
Jest na tym "etapie" zwiedzania i namiot w którym mnożna pobawić się a archeologa i poodkrywać tropy, skamienieliny i inne szczątki z dawnych lat. Rycerz był zachwycony.
Wychodząc z "zagrody" z dinozaurami trafiamy na spory plac zabaw.
Tu biedni rodzice mogą trochę odetchnąć. Zasiąść w cieniu, coś zjeść.
Po placu zabaw polecam wejść do Prehistorycznego Oceanarium. W środku ciemno, a my zaopatrzeni w okulary 3D oglądamy dziwne stwory pływające. Rycerz był mega zadowolony i zachwycony. Masza miała problem z za dużymi okularami, ale też nie była specjalnie ciekawa tego co na ekranie, bardziej interesowały ją lampy fluorescencyjne w przejściu i to, ze jej czapka świeci :). Ot trzylatka.
Po tych trzech atrakcjach można już wchodzić do piekła ;) czyli do parku rozrywki. Dzieciaki dostają oczopląsu i kociokwiku. Nie wiedzą gdzie iść, co robić. Atrakcje są dla dzieci od lat 3 i wzwyż.
Basen z piłkami, karuzele, dmuchane zjeżdżalnie, pływające kaczki, tor z samochodami, sale gier, sala dla maluchów.
Moje dzieci szczególnie ukochały sobie pływające kaczki, basen z kulkami i tor z samochodami.
Ciężko ich było wyrwać. A przed nami jeszcze kilka innych atrakcji.
Park Safari czyli przejażdżka amerykańskim schoolbusem po zwierzyńcu bałtowskim. Trwa około 40 minut. Dla ruchliwej, prawie czterolatki trudne do wytrzymania, pierwsza połowa była OK, druga to głównie zabaw w zapinanie i odpinanie pasów. Prawie ośmiolatek zachwycony, kręcił filmy, słuchał co mówi przewodnik, zachwycał się żubrami.
Kolejne co warto zobaczyć, to Polska w miniaturze, czyli park miniatur uformowany na kształt Polski
Polecam dotrzeć tam kolejką górską. Przejażdżka takim wynalazkiem to dla dzieciaków nie lada zabawa. Po wjeździe na górę przechodzimy kawałek i jesteśmy we wspomnianym parku miniatur.  Bardzo ładny obiekt, jest co obejrzeć, choć muszę przyznać, że to bardziej atrakcja dla dorosłych niż dla dzieci.
Wszystko to udało nam się zaliczyć w dwa dni. Nie będę ukrywać, że jednak większość czasu spędziliśmy w parku rozrywki, bo to kręciło dzieciaki najbardziej.
Jeszcze muszę napisać słów kilka o noclegu i wyżywieniu.
Punktów z lodami, napojami itp... cała masa. Nie dziwne w parku rozrywki. Konkretnie zjęść można w kilku punktach, ale my stołowaliśmy się w Gościniec “Bałtowski Zapiecek” i złego słowa powiedzieć nie mogę. I dzieciaki i my znaleźliśmy coś dla siebie. Drugi punk w jakim jedliśmy to “Zajazd Przystocze” w którym samemu komponuje się to co chce się zjeść i to też jest rozwiązane idealne kiedy jedzie się z dzieciakami, bo same decydują czy chcą pomidora czy ogórka, kluski czy ziemniaki, jajko czy ser.
Nocleg. My spaliśmy w Zajazd Przystocze. To kompleks wielopokojowych domków. Mieliśmy tzw. studio 4-osobowe. Dla naszej czwórki takie pokoje/studia to rozwiązanie idealne. Planując wakacje szukamy właśnie takich rozwiązań. Studio składa się z saloniku, w nim kanapa, telewizor, lodówka, który znajduje się na parterze, tu też jest łazienka. Na piętrze antresola z dwoma pojedynczymi łóżkami i sypialnia małżeńska. Sypialnia jest bardzo duża, w niej jest również łóżeczko dziecięce.
Kiedy Masza padała po prostu poszła spać na górę, a my nie musieliśmy cichutko siedzieć w pokoju martwiąc się czy jej nie obudźmy tylko spędziliśmy wieczór na dole.
Jedyny minus to schody, dość strome, zabezpieczone na szczęście bramką na górze, niestety moje dzieciaki w kilka minut nauczyły się otwierać owo zabezpieczanie.
Weekend uważam za udany, choć dla nas dorosłych potwornie męczący :). Jest co oglądać, jest w co się bawić, jest co jeść i jest gdzie spać. Świetna miejscówka na wypad z dzieciakami.
Strona Bałtowskiego Kompleksu jest TUTAJ My bardzo dziękujemy za zaproszenie.

1 komentarz:

  1. Pochodzę z tamtych okolic. Pamietam jeszcze jak nie było tego kompleksu :-) super okolica,sielsko, miło i przyjemnie. Z nutą sentymentu wracam w tamte okolice
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search