Sroka testuje: Mustela BIO

Analiza tej linii jest o TUTAJ. W wakacje dostałam te produkty do wypróbowania i właśnie oto nadszedł ten czas, kiedym mogę o nich napisać.

Linia BIO ma cztery produkty, ja jeszcze dostałam nowe chusteczki nawilżane i też chcę o nich Wam napisać. 

 

To, co rzuca się w oczy w tych kosmetykach, to ilość składników. Marka chwali się minimalistyczną formułą i jest to prawda - mamy w formulacjach od 8 do 16 składników.  Do tego są to produkty bez dodatków zapachu, więc kolejny plus, zwłaszcza że to rzeczy od pierwszych dni życia.

 

Mustela, BIO Krem do przewijania

 

Muszę napisać wyjaśnienie, tyczące się kremu z cynkiem do przewijania. Kto czyta w miarę regularnie bloga, albo widział analizy, to wie, że takich kremów w zasadzie nie używałam. Dlatego w wypadku tego produktu skupię na się konsystencji i tego jak się na skórze zachowuje, niż na działaniu.

 

Krem ten jest gęsty, ale nie pastowaty, przyjemnie tłusty, bardzo gładki, całkowicie bezzapachowy. Rozsmarowuje się bardzo dobrze z przyjemnym tłustym poślizgiem. Dobrze trzyma się skóry, nie spływa z niej, rozsmarowany zostawia białą, tłustawą warstwę. Po "wchłonięciu" się oczywiści zostawia biały nalot na skórze, który jednak daje się bez większych problemów zetrzeć.  


Krem ten na pewno będzie tworzył warstwę ochronną na skórze, do takich też celów został stworzony, jeżeli więc używacie takich produktów, to jest to rzecz godna uwagi zarówno pod względem składu, jak i jego zachowywania się na skórze. 


Mustela, BIO Krem nawilżający

 

Krem ten ma dość gęstą konsystencję, ale przypominającą żel, tu jestem nią zaskoczona. Jest ona bardzo przyjemna, lekka, ale jednocześnie lekko tłustawa przy rozsmarowywaniu. Krem rozprowadza się po skórze gładko i bez nieprzyjemnego ciągnięcia, szybko się wchłania i zostawia na skórze bardzo delikatną, tłustawą warstwę. Obłędnie wygładza i zmiękcza. 


Krem bardzo fajnie nawilża, ale też natłuszcza skórę. Wypróbowywałam go na Rycerskich nogach, kiedy pojawiły się niewielkie zmiany AZS, spisał się bardzo dobrze. Nawilżył i natłuścił skórę w takim stopniu, że młody przestał się drapać. Uczucie gładkości, nawilżenia i no po prostu zadbanej skóry utrzymuje się długo, dlatego też podkradałam ten krem i używałam do rąk. Można od razu po wsmarowaniu go pracować bez obaw o wypalcowanie tłustym filmem wszystkiego, a skóra dłoni jest świetnie nawilżona.  Stosowany regularnie likwiduje suchość. 

 

Myślę, że na większe zmiany AZS może być za lekki, ale na lekkie, na takie już prawie wygojone kiedy potrzebujemy jeszcze nawilżenia i lekkiego natłuszczenia będzie bardzo dobry.  No i krem ma pojemność 150 ml, prawie jak balsam do ciała więc bez problemu można go używać do całego ciała.

Jest bardzo fajny.

Mustela BIO Woda micelarna 

 

W te wakacje doceniłam posiadanie wody micelranej dla dzieci. Górskie wyprawy z dwójką dzieci, bez dostępu do bieżącej wody i mydła sprawiły, że w zasadzie zużyliśmy prawie całe opakowanie tej wody. Przelewałam ja do mniejszej butelki i zabierałam ze sobą. Dzieciaki najpierw myły nią ręce z największego brudu, a potem je dezynfekowały. 


Woda jest bardzo delikatna, ale dobrze radzi sobie z brudem. Zostawia na skórze delikatną warstwę, choć warstwa to nie jest dobre określenie. Ooo wiem. Kojarzycie to uczucie kiedy w palcach rozcieracie mąkę ziemniaczaną, kiedy ma się poczucie takiej jedwabistej gładkości, a kiedy się ją usunie to na skórze czuć taką jakby satynową powłoczkę? To tu ma się to właśnie wrażenie tej powłoczki, choć nie tak bardzo jedwabistej jak po mące :) . No to namieszałam ;). Nie mnie jednak skóra jest gładka i czyta i powiedziałabym lekko zabezpieczona. Dlaczego zabezpieczona, bo po użyciu płynu do dezynfekcji nie pojawiło się ani razu żadne wysuszenie czy ściągnięcie skóry. 

Używałam też kilka razy tego płynu do demakijażu, z bardzo tłustymi filtrami raził sobie średnio, ale co ciekawe z tuszem do rzęs nie miał problemu. Nie zostawiał na skórze lepkiej warstwy i to dla mnie jego kolejny plus. 


Jeżeli lubicie takie produkty, to polecam, bo jest świetny.

Mustela, BIO Żel do mycia 

 

Produkt ma konsystencję luźnego żelu. Jest przezroczysty i całkowicie bezzapachowy.  Słabo się pieni, jest to coś na granicy piany i emulsji. Nie da się zrobić kąpieli z pianką, dlatego wielbiciele kąpieli z takimi efektami nie będą zadowoleni. Podczas mycia daje taki efekt lekko ślizgającej się skóry. 


Myje bardzo delikatnie, zmywa co ma zmyć. Nie do końca rodzi sobie z bardzo tłustymi rzeczami, dlatego na przykład filtry trzeba było zmywać nim dwa razy. Inaczej było w przypadku, kiedy najpierw filtry zmywałam emulgującym olejkiem lub masłem, a potem pozostałości tym żelem. Wtedy wystarczyło jedno "zwykłe" mycie :). 

 

Żel jest delikatny, nie wysusza skóry, nie ściąga jej.  Do mycia włosów u nas się nie sprawdził, plątał włosy i były problemy z ich rozczesaniem. 

 

Naprawdę nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń, ja lubię takie produkty, nie przeszkadza mi słabe spienianie się. Jestem na tak.

Mustela Chusteczki BIO z organicznej bawełny z wodą 

 

Trend na chusteczki, w których zawartość wody jest w okolicy 99% utrzymuje się, ba nawet powiedziałabym rozwija się. Tu oto mamy jak deklaruje producent właśnie 99% wody. Do tego same chusteczki są wykonane z naturalnych włókien - bawełna, które są biodegradowalne i kompostowalne. Patrząc na informacje o samym opakowaniu, widzę, że tu też próbowano iść w ekologiczne rozwiązania, na tyle na ile dali radę. Zrezygnowano z plastikowego dozownika, a sama fiola zawiera około 10% plastiku pochodzącego z recyklingu i dobrze, że pierwsze kroki w dobrym kierunku są robione.    

 

Chusteczki są gładkie, bez tłoczeń czy wzorków. Są wytrzymałe, nie rozrywają się pocieraniu, ani przy rozciąganiu. Nasączenie ich w moim odczuciu jest w punkt, nie są za suche, ale też nie ociekają wodą, a przy wycieraniu wilgoć się utrzymuje, więc przy kolejnym potarciu nadal jest wilgotno.  Dobrze zbierają zanieczyszczenia, nie obcierają skóry, nie drapią jej. 

Są całkowicie bezzapachowe. Znakomicie odświeżają, nie zostawiają żadnej warstwy, ani lepkiej, ani  tłustej, po prostu czysta sucha skóra. Plus brak jakiegokolwiek zapachu. 

Oczyszczałam nimi twarz przed dołożeniem filtrów. To nie jest tak, że zmywały owe stare warstwy do cna. Zmyły, na tyle, że w miarę komfortowy sposób mogła dołożyć sobie filtry w ciągu dnia, kiedy nie mogłam ich zmyć normalnie.


Bardzo mi się podobają, zarówno pod względem skałdu jak i nasączenia. Polecam, jeżeli szukacie chusteczek nawilżanych.  


Mim zdaniem cała linia jest godna uwagi, choć moim faworytami są chusteczki i krem nawilżający 😀

3 komentarze:

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search