Trwały, trwały, najtwarlszy czyli o tuszach Alverde

Rok temu pochwaliłam się Wam o TU, że właśnie oto znalazłam świetny tusz do rzęs o fajnym składzie i bardzo dobrej trwałości i jest marki Avril. Kiedy chciałam go kupić ponownie okazało się, że w zasadzie jest niedostępny. Pomyślałam, że skoro jest jeden to i musi być jakiś inny, trzeba go tylko znaleźć. W tych poszukiwaniach trafiłam na markę Benecos i ich tusz o którym pisałam o TU. No i tu już pojawiło prawie przekonanie, że żeby znaleźć trwałe i dobre tusze trzeba celować w niższą półkę cenową, bo w tych droższych niestety trafiałam na same rozczarowania. I tak grzebiąc na alledrogo przypomniałam sobie o marce alverde. Oni przecież mają kolorówkę w ofercie. I tak wybrałam trzy tusze. Dziś więc o nich. Ceny mniej więcej do 30zł za sztukę - przynajmniej ja tyle płaciłam, ale to było już jakiś czas temu.
Wszystkie tusze wybrałam ze względu na szczoteczkę - ja lubię tradycyjne szczoteczki nie te silikonowe cudactwa ;).
Z lekką przykrością, a może lepiej nazwać to niezadowoleniem stwierdzam, że najgorszą szczoteczkę ma mój ulubiony tusz czyli Alverde 12 hours long stay. I to niego zacznę opisywanie co i jak.

Alverde 12 Hours Long Stay


Skład: Aqua, Alcohol*, CI 77499, Cera Alba*, Oryza Sativa Bran Cera, Cetearyl Alcohol, Shellac, Dodecane, Hydrolyzed Jojoba Esters, Potassium Cetyl Phosphate, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Rosa Damascena Flower Water*, Serica, Dehydroxanthan Gum, CI 77007, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Geraniol**, Benzyl Benzoate 

Najtrwalszy i najfajniejszy w tej stawce, a jednocześnie z najgorszą szczoteczką jak dla mnie oczywiście. Bardzo ładna czarna czerń. Tusz po otwarciu, ani za suchy ani za mokry. Fajnie się nakłada, nie ciapie się na rzęsach, po ogarnięciu szczoteczki fajnie wyczesuje rzęsy, lekko je unosi i nie skleja. Daje się budować, ale nawet jedna warstwa jest już widoczna i nie powiedziałabym, że jest to tylko efekt naturalnie podkreślonych rzęs.
Jest najtrwalszy z wszystkich tych tuszy, nie odbija się nawet na tłustej skórze pod oczami, nie obsypuje, wytrzymuje cały dzień. Nie rozmazuje się na filtrach.
Jak pisałam dla mnie problemem jest tu szczoteczka. Z jednej strony fakt, to kwestia przyzwyczajenia, ale z drugiej mam wrażenie, że za każdym razem z nią walczę. Przez dziwaczny kształt takie jakby pofalowanie potrafi dziwnie nałożyć tusz, w jednym miejscu więcej w innym mniej i żeby to wyrównać trzeba się trochę namachać.
Przyznam, że znalazłam odpowiadającą mi szczoteczkę i po prostu wymieniła to co dał producent na to co mi odpowiada i problemy się skończyły.
Gdyby ten tusz był u nas dostępny bez problemu na bank kupowałabym go nałogowo.

Alverde, XXL Volumen i Alverde, Nothing But Volume

Skład XXL Volumen: Aqua, CI 77499, Alcohol*, Stearic Acid, Cera Alba*, Algin, Hydrolyzed Jojoba Esters, Jojoba Esters,  CI 77007, Ascophyllum Nodosum Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Bambusa Arundinacea Leaf Extract*, Glyceryl Stearate SE, Shellac, Silica, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Glycine Soja Oil*, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Citral**, Citronellol**, Geraniol**, Benzyl Benzoate
Skład Nothing But Volume: Aqua, Alcohol Denat, CI 77499, Cetearyl Alcohol, Sorbitol, Hydrolyzed Jojoba Esters, Sodium Cetearyl Sulfate, Tricaprylin, Hectorite, Ricinus Communis Seed Oil*, Rhus Verniciflua Cera, Simmondsia Chinensis Oil, Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Aloe Bar-badensis Leaf Extract, Hydrogenated Jojoba Wax, Xanthan Gum, Lysolecithin, Jojoba Esters, Silica, Tocopherol, Ascorbyl palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil 

O tych dwóch tuszach pozwolę sobie napisać razem, bo przyznam szczerze poda jedną drobną różnicą w użytkowaniu nie widzę, żeby były od siebie znacząco różne.  To znaczy różnią się składem, co ważne w tych składach to wersja nothing but volume jest bez dodatku zapachu. Druga różnica, ale w tym wypadku użytkowa, to wersja XXL volumen jest gęstsza. Jednak kiedy Nothin but volume podeschnie różnicy nie widać. Aaaa jeszcze kolor, wersja XXL jest trochę bardziej "siwa/szara", Nothing but volume jest czysto czarną czernią.
Oba przy pierwszej warstwie dają już widoczny efekt, który z każdą kolejną warstwą jest coraz mocniejszy. Trzy warstwy to już taki mocniejszy makijaż. Nakładają się bardzo ładnie, świetnie rozdzielają rzęsy, lekko je unoszą. No i są trwałe. Nie obsypują się.
Na normalnym makijażu wytrzymują cały dzień. Na bardzo tłustej powiece dolnej po kilku godzinach potrafią się odbić, dlatego filtry lepiej trochę przypudrować kiedy mamy te tusze na rzęsach, podobnie przy tłustych kremie, też warto go trochę przypudrować.
Bardzo fajne tusze.

Szkoda, że nie są to produkty powszechnie dostępne w Polsce byłabym stałym klientem szafy z kolorówką tej marki, bo widzę sporo ciekawych rzeczy i z fajnym składami, w cudnych cenach.

Kobiety w ciąży
TAK

Mamy karmiące
TAK

7 komentarzy:

  1. BArdzo lubie marke alverde za swietna proporcje ceny to jakosci. Za kadzym razem, kiedy jestesmy w Niemczech sklep DM jest obowiazkowy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy inne tusze tej firmy też mają dobre składy, orientujesz się może?

    OdpowiedzUsuń
  3. Sroko, a używałaś może tuszy Couleur Caramel? Byłabym bardzo ciekawa co o nich myślisz

    OdpowiedzUsuń
  4. A jakie pani jeszcze poleca kosmetyki z alverde

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam innych kosmetyków z tej marki więc nie mam co polecić

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search