DIY: Maść nagietkowa

Po poście o tym jak radzę sobie z suchymi plackami na nogach Rycerza wiele z Was pytało czy mogę polecić jakąś maść nagietkową, czego ja używam.
Maść nagietkową robię sama. I uważam, że to banalnie proste.

Przepis podstawowy wygląda tak

Potrzebujemy
1 szklankę oleju. U mnie jest to najczęściej olej słonecznikowy, lub z pestek winogron. Ale może to być dowolny olej nadający się do podgrzewania. Najtaniej wyjdzie rafinowany.
1/4 szklanki wosku pszczelego.  Możecie zastąpić go woskiem roślinnym.
Kwiaty nagietka i tu problem z ilością. Suszonych dodaje tyle, żeby olej całkowicie je przykrywał i wystawał ponad nie może jakiś centymetr. Ze świeżych nigdy nie robiłam.

W kąpieli wodnej podgrzewam olej.
Dodaję wosk pszczeli.
Mieszając czekam aż wosk się roztopi i połączy z olejem.
Dodaje kwiaty nagietka.
Na najmniejszym ogniu grzeję to około 6-8 godzin. Trzeba sprawdzić poziom wody w drugim garnku i regularnie ją dolewać. Niedawno wpadłam na pomysł robienia tego w podgrzewaczu do butelek.
Po 6-8 godzinach jak całość ostygnie przelewam do słoika przez gęstą gazę.
Po stężeniu maść jest gotowa do użycia.

Przepis ten możecie modyfikować, zastępując część oleju masłem,  dodając olejków eterycznych, czy też dodają substancji aktywnych rozpuszczalnych w olejach.

20 komentarzy:

  1. A nagietki masz swoje czy z apteki lub zielarskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie swoje. gdybym miała swoje eksperymentowałabym ze świeżymi :)

      Usuń
  2. Czy olej podgrzewany tyle godzin nie traci swoich wartości odżywczych i witamin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego pisze, że najtaniej wyjdzie olej rafinowany

      Usuń
  3. Jak długo można trzymać taką maść? Jak ją przechowywać? Może wreszcie się odważę i zrobię coś sama :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie do pół roku, przechowywać normalnie :)

      Usuń
  4. Czy wosk jest składnikiem obowiązkowym? Tzn czy bez niego maść będzie równie dobra?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest obowiązkowy, jeżeli go nie dodasz wyjdzie ci olejowy macerat z nagietka, a nie maść.

      Usuń
  5. Taką maść można stosować zamiast kremu pod pieluszkę? Obecnie robię własny z olejem rokitnikowym i innymi olejami/masłami ale chciałabym wypróbować coś innego, bo robi się cieplej i kremik szybciej się rozpuszcza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używałam maści nagietkowej firmy Elissa, jest co prawda na wazelinie (wiem, że tłuszczy mineralnych nie polecasz), ale jako nośnik ekstraktu z nagietka dobrze sprawdzała się u mnie przy gojeniu zajadów i spękanych ust. Ekstraktu ma sporo, co widać też po kolorze, bo jest ciemno żółta, a robiona jest na wazelinie białej. Nie ma żadnych konserwantów i innych zbędnych dodatków, aromatów itp. A pachnie bardzo ładnie :) tak ziołowo-miodowo.

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedys babcia robila na wytopionej sloninie.. hmm specyficzny zapach ale mama na oleju kokosowym zesmazala cale swieze kwiaty z lodygami i liscmi. cos niesamowitego jaka jest roznica w dzialaniu takiego domowego a kupczego. (na korzysc diy)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie njalepiej kupić skladniki do tego kremu? Czy może pomóc przy azs u polroczniaka? I egzemie na dloni u doroslego?

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy podgrzewaćz przerwami? najpierw 3h ,a na następny dzien kolejne 3h?

    OdpowiedzUsuń
  10. czy to ma byc specjalny wosk do przygotowania samodzielnie kosmetyków czy zwykły?
    kupiłam propolis kit pszczeli z polskich pasiek, jest ciemny w kawałkach i twardy, taki zwykły nada sie? napisane jest, ze moze byc zanieczyszczony : wosk, resztki roślinne, resztki roślin i owadów i ze ta naturalna substancja zywicza nadaje sie do domowych nalewek, masci,roztworów i kosmetyków, to chyba bedzie ok..? wole sie upewnic u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym zrobić taką maść z maceratu (nagietek plus oliwa z oliwek). Pomieszałam świeże kwiaty z suszonymi, zobaczymy co wyjdzie. Zastanawiam się czy mogę dodać witaminy E jako konserwant i czy znaczne przedłuży to datę przydatności takiej maści? Z góry dziękuje za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak witamina E "konserwuje" czy też po prostu zabezpiecza przed jełczeniem z tego co pamiętam przy stężeniu 0,5% może przedłuży przydatność kosmetyku do roku czasu. Ale sporo daje też przechowywanie.

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search