Ciekawe nowości od Plantea

Pierwsze spotkanie z marką Plantea było bardzo miłe KLIK, dlatego byłam ciekawa kolejnych nowości tej marki. W poprzednim wpisie pisałam Wam o galaretce do twarzy i ciała, ponieważ jest ona na bazie olejów najlepiej używać jej z dodatkiem hydrolatu, kwasu hialuronowego itp... w ofercie marki brakowało właśnie takiego dopełnienia. Oto się pokazało :)

Plantea, Serum Ultranawilżające

SKŁAD Aqua, Glycerin, Saccharide Isomerate, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Phospholipids, Camellia Sinensis Leaf Extract, Superoxide Dismutase, Lecithin, Pullulan, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Salvia Sclarea Extract, Rubus Ideaus Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Fragaria Ananassa Fruit Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Actinidia Chinensis Fruit Extract, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Retinol, Panthenol, Niacinamide, Tocopheryl Acetate, Silica, Sodium Phytate, Sclerotium Gum, Sodium Citrate, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Aroma, Xanthan Gum, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Ascorbyl Palmitate, Biosaccharide Gum-1, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate.
Skład bardzo bogaty. Zawiera osiem ekstraktów owocowych, do tego hialuronian sodu i izomerat sacharydowy, które odpowiadają za nawilżenie.
Samo serum jest cudowne. Faktycznie bardzo nawilżające i nie obciążające skóry. Jedno z lepszych jakie miałam. Lekkie, a jednocześnie robiące to co należy. To co bardzo mi się w nim podoba, to nie zostawianie na mojej skórze warstwy, która po wyschnięciu ściąga skórę, a po nałożeniu na nią kremu roluje się.
Połączenie tego serum z galaretką to faktycznie znakomity pomysł. W zasadzie można zrezygnować z kremu, czy balsamu do ciała, a używać tylko tego duetu i skóra będzie się miała znakomicie.
Czy ja już wspominałam, że to jedno z lepszych ser jakie miałam ;). 

Plantea, Peeling Orzechowy do Ciała i Twarzy

SKŁAD vitis vinifera seed oil, oryza sativa bran oil, macadamia ternifolia seed oil, cocos nucifera oil, juglans regia shell powder, glycerin, aqua, coco-glucoside, glyceryl oleate, caprylic/capric triglycerides, sucrose stearate, sucrose laurate, aroma, benzyl alcohol, tocopherols, helianthus annuus seed oil, dehydroacetic acid, benzoic acid, sorbic acid
Niby nic odkrywczego nie ma w tym peelingu na pierwszy rzut oka. Wszak oleje plus jakaś substancja ścierna to żadna nowość. Jednak jest coś co wyróżnia ten produkt od innych. Jest to brak tłustej warstwy po spłukaniu go wodą i żelowa/kisielowa konsystencja które nie przelatuje przez palce. Peeling wykonujemy na suchej skórze, a następnie zmywamy go wodą, wówczas peeling zmienia się w białą emulsję. Bardzo dobrze ściera, cząstki odpowiedzialne za owo ścieranie są w sam raz wielkie i w sam raz ostre. W moim przypadku do twarzy na chwilę obecną się nie nadaje, jest ciut za ostry. Jak pisałam mimo zawartości olejów na pierwszych miejscach peeling nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Skóra po peelingu jest mega gładka, miękka i nawilżona. Mimo braku warstwy na skórze nie czuję już potrzeby smarowania się dodatkowo balsamem.
Dla mnie to bardzo ciekawa alternatywa dla typowo olejowych peelingów i nie ukrywam, że bardzo go lubię.

Strona producenta KLIK

Mam jeszcze dla Was kod zniżkowy do sklepu KLIK: srokao10.
Daje on - 10% na każdy pojedynczy produkt i jest ważny do końca lutego.

1 komentarz:

  1. Mam tę galaretkę i olejek-żel do mycia twarzy, próbowałam też peelingu - wszystko jest genialne :) Nie wiem jak oni to robią, ale te kosmetyki są po prostu inne, jakoś lepiej dopracowane, lepiej ich mi się używa niż pozostałych. Bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search