O co mi chodzi z tą soją

Wielu z Was wie, że nie przepadam za soją w kosmetykach, prawda jest taka, że i w żywności uważam ją za paskudny składnik. No może nie paskudny co za najzwyklejsze oszustwo. Choć może oszustwo to też za mocne słowo. Chodzi raczej o to jak owa soja funkcjonuje w naszych wyobrażeniach.

Wydaje mi się, że wpływ na to jak postrzegana jest owa soja ma źródło w przekonaniu, że to co wegetariańskie/wegańskie jest zdrowe. Zdrowe zaś jest bo warzywa i owoce są zdrowe. Od lat też jesteśmy informowani, że tofu jest zdrowe więc zaczynamy rozumieć, że i soja musi być zdrowa.

Tymczasem większość i to znacząca większość uprawianej soi jest modyfikowana genetycznie. Wiele się mówi o kukurydzy, ale w zasadzie mało co o soi. Oczywiście nie każdy musi uważać, że modyfikowanie genetyczne roślin jest złe.
Problem jednak pojawia się wówczas kiedy zaczniemy przyglądać się sposobowi uprawy takiej soi. Wszelkie, moim zdaniem rzetelne informacje jakie znalazłam na temat soi informują o tym, że aby taka soja mogła sobie rosnąć jest silnie opryskiwana herbicydami. Są to na tyle silne opryski, że szkodzą innym uprawom sąsiadującym z terenami na których rośnie owa soja.

To wszystko sprawia, że nie bardzo wierzę w to, że produkty pochodzę z soi są wolne od brzydkich dodatków.

To wszystko sprawia, ze nie lubię soi i już. 

15 komentarzy:

  1. Ja rowniez wystrzegam sie soi i wszystkiego co modyfikowane genetycznie, mialam genetyke na studiach i wiem co moze dzialac taka modyfikacja :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co konkretnie może zdziałać genetycznie modyfikowana soja w organizmie człowieka?

      Usuń
    2. A czego nie może zdziałać? Np wszczepienie genu ryby do soji? Bo jeśli nic to po co to robią? A pestycydy to co nie pozostają w roślinie? Jasne sr... Muchy będzie wiosna ;P

      Usuń
  2. Taka tylko dygresja - ponoć w mleku modyfikowanym też jest soja, a jeżeli maluch ma na nia alergie, to biedny rodzic musi szukać mleka bez soi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkim fanom Sroki i tego tematu polecam dokument The Human Experiment na Netflixie. Mały fragment jest o kosmetykach i cały dokument jest o USA, ale warto się zapoznać z tym czemu te wszystkie świetne substancje stosowane są w produktach :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze czas sie zainteresowac jaki syf je sie z miesem? I ze genetycznie zmodyfikowana soje jedza wlasnie te zwierzatka, ktore trafiaja na nasze talerze?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wg mnie nie sama modyfikacja genetyczna jest zła - bo moim zdaniem nie jest. Jeśli chodzi o uprawy to się w pełni zgadzam i tutaj raczej szukałabym argumentów przemawiających za tym, żeby soi unikać. Prawda jest jednak taka, że soja jest tania i raczej nie prędko zniknie ze sklepowych półek i z kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś uprawianie warzyw, owoców i zbóż zawsze łączy się ze stosowaniem chemii, która szkodzi człowiekowi a daje zysk rolnikowi. Polecam poczytać o koncernie Monsanto i ich Roundapie (którym np. spryskuje się rzepak w okresie żniw tylko po to, żeby szybko i dobrze wysechł, o czym głośno się nie mówi).
    Bardziej kontrolowane mogą być te ekologiczne. Ekologiczną soję też można kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roundap do suszenia zbóż stosują też polscy rolnicy. Tak naprawde mamy już pszenice,sałate modyfikowaną. W tym roku są testowane jabłka modyfikowane, jak sie sprawdza wejda do sprzedazy.
      Szczerze tylko to co we własnym ogródku się posadzi jest w miare pewne. Żadne już od rolnika nie jest, bo w rzeczywistości co na sprzedaż to oprysk idzie jak ta lala.

      Usuń
  7. Niedługo rodzaj ludzki będzie zmodyfikowany przez to wszystko,co w nas aplikuja...pozdrawiam AD

    OdpowiedzUsuń
  8. Sroko, pszenna, gryka, jaglanka, rzepak, cebula I wiele innych rowniez jest opryskiwanych tym samym badziewiem. Malo tego, nawet certyfikatu zywnosci ekologiczna ma w sobie slady herbicydow I innych...doszlismy do czasie, w ktorych strach nawet jesc I w ktorych nie mozna ufac nikomu I niczemu :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak naprawdę to dzisiaj ciężko o zdrową żywność. Wszystko, co na sklepowych półkach znajdziemy lub w warzywniaku od zarodka jest traktowane chemią. Jedynie, czego możemy być pewni to własnych uprawnianych warzyw i owoców pod warunkiem, że nasiona były eko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym powiedziała, że nawet swoich upraw nie można być pewnym. Owsem, jest się pewnym, że np niczym się ich nie spryskuje ale już nie ma się pojęcia ile syfu przenika przez wodę i glebę. Żeby być naprawdę PEWNYM swoich upraw to trzeba by było wyprowadzić się w jakiś teren naprawdę czysty np na Alaskę. I mówię to zupełnie poważnie.
      Kiedyś czytałam, że zbadali jajka od kur hodowanych na wsi u zwykłego szarego człowieka (że tak to ujmę). Był w nich taki syf, że głowa mała i patrząc na te wyniki tych jajek nie powinno się absolutnie jeść. Ekologia pełną gębą.

      Usuń
  10. Ja mam ogromne obawy przed własnymi uprawami podlanymi deszczem ze smogiem, dodatkowo zasilanymi wodą przypowierzchniową. Na sąsiadka niestety wpływu nie mam, a woda płynie, aż strach się bać co niesie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

Whatsapp Button works on Mobile Device only

Start typing and press Enter to search