wtorek, kwietnia 26, 2016

Miało być inaczej ...



Pamiętam swoje pierwsze zakupy ciuchów dla Rycerza. Już z dość sporym brzuchem grzebałam w ubrankach dziecięcych i prawie płakałam nad nimi. Wszelkie stroje "dla chłopców" w paskudnych sraczkowatych, szaroburych lub niebieskich majcianych kolorach. Potem nie było wcale lepiej.

Nawet w tych zwykłych sklepach wieszaki z ubraniami dla dziewczynek tonęły w kolorach, a chłopięce ciuchy burością straszyły.

Wtedy też myślałam sobie, że gdybym tak, no gdybym wielkim przypadkiem kiedyś stała się mamą dla dziewczynki to poszaleję z kolorami.

Aha ...

Albo to syndrom "wszędzie lepiej gdzie nas nie ma", albo przez cztery lata zmieniło się wiele. To co widzę na wieszakach "dziewczyńskich" działów przyprawia mnie o dreszcz rozpaczy.

Po pierwsze wszechobecny róż. Ciężko coś bez tego różu ustrzelić. Jak nie róż to falbanki, kokardki, kwiatuszki. Jak nie to, to znowu cała masa "bajkowych" motywów. Nie odnajduję się w tych klimatach.

Nie znoszę ubrań dla dzieci z bohaterami bajkowymi. Rycerz może ma dwie koszulki z pewnym samochodem i to tyle. Na dziale dla dziewczynek królują koniki, pewien kot i księżniczka co ma tę moc. Mnie zaś przeraża konieczność zakupu czegokolwiek.

Jeżeli nie ustrzelę czegoś w sh i mam iść szukać tego w sklepach dostaje drgawek. Zastanawia mnie kto projektuje te stroje. Dlaczego komuś się wydaje, że dziecko powinno wyglądać jak reklama popularnej bajki czy też filmu.

Dlaczego chłopiec musi mieć spodnie dresowe albo z durnym napisem, albo krokiem w kolanach? Dlaczego alternatywą dla czerwonego samochodu jest tylko bura szmata z idiotycznym napisem lub fluorescencyjne wzory od których boli głowa?

No i na koniec ta cena. Prawie stówka za kombinezon dresowy dla niemowlaka, pond stówka za wiatrówkę dla starszaka.

Dobra wylałam żale. Wylejcie je i wy może będzie nam lżej :).


97 komentarzy:

  1. Mam to samo zdanie ;) Polecam ubranka DPAM! Kolorowe, bez sztampy, dobrej jakości, a teraz mają ogromną wyprzedaż na stronie www.dpam.pl. Pozdrawiam, Lu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyyy może i ładne ale cena spodenek na chłopca 57,54 po przecenie - wcześniej 95,90!!!!!! Jak dla mnie masakra jakaś 😒 polecam dwupaki w Tesco lub lidlu.

      Usuń
  2. oj znam ten ból. mam dwie córki jedna jest fanką Violetty (trochę się tego u nas nazbierało)
    druga za to obojętna jest na te wszystkie zabiegi i na szczęście nie jest wybredna. fakt róż króluje i ja wścieku dostaje jak mam iść do sklepu a tam gdzie się nie obejrzę różowe. ubrania dla nich kupuje najczęściej w sh tam przynajmniej mam spokój i nie atakuja mnie różowe potwory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z cenami się zgodzę że są straszne niekiedy drożej niż dla dorosłych ale mam córkę 5 lat i synka 7 miesięcy i jeśli chodzi o dziewczynki to mojej się podoba wszystko co świeci i te nieszczęsne falbanki i dziewczynkę co ma tę moc �� maluch na szczęście nie przejmuje się co na siebie włoży i co niektóre rzeczy po siostrze nosi �� ale i tak nawet te 5 lat temu wszechobecny był róż to się chyba nie zmieni i chyba to już w genach jest ze małe panienki lubią te cukierkowe kolory

    OdpowiedzUsuń
  4. Wśród moich najblizszych znajomych mam panuje szeroko rozpowszechniony recykling i przekazujemy sobie ciuszki z dziecia na dziecia. Czasem lepsze czasem gorsze- nie wybrzydzamy, ale dzięki temu wydajemy po stokroć mniej. Nasze dzieciaki do 2 roku życia są zazwyczaj ubrane po kimś , dopiero potem rozszerza się zakupowe szaleństwo. A jak wiadomo darowanemu koniowi....:) Więc Moja nosi troche tych różowych kwiatuszkowych itd. Staram się tonować bielą wtedy jakoś bardziej mi pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam wrażenie,że jednak niewiele się zmieniło na wieszakach chłopięcych. Nawet jeśli chodzi o ilość. W pewnym sklepie z tanimi ubrankami dla dzieciaczków wieszaki z dziewczęcymi ubrankami pękają w szwach, a dla chłopców...no cóż szary, granat, niebieski...kilka modeli...lipa...ciągle to samo, te same kolory, motywy. Czasami w dyskontach można coś ciekawszego ustrzelić...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja co prawda pierwsze i to dziewczynę ale mam to samo zdanie co Ty. Płakać mi się chce... ratunkiem w nowych ciuchach są polskie marki ale to cena już inna ale na szczęście jakość też. Wole dać więcej u niszowej marki niż za byle co w sieciówkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą. Jeszcze do tego jakość tych ubrań pozostawia wiele do życzenia i czasem trudno rozpoznać co ile jest warte. To, że ma wysoką cenę już o dobrej jakości nie zawsze świadczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przed porodem kupowalam ubrania w Tesco, zawsze cos tajnego z wyprzedaży się trafiło, gdy moja ciocia, która mieszka w Anglii dowiedziała się ze będę mamą to kupiła w sh kilka kartonów ubrań, wszystkie są z bajkami, różowe i więcej różu z elementami różu, haha ale nie narzekam bo dostalam za friko. Jednak gdybym nie dostała tych ubrań kolor różowy raczej by umnie nie zagościł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się Sroko :) Ja mam 10 miesięczne chłopaczysko w domu i toczę walkę z kolorem niebieskim! Jak na złość się utarł w męskiej kolorystyce. Małemu kupuję ciuszki w second hand'ach i wypatruję brązów, beżów, CZERWIENI! jakich żółtości i pomarańczy. Czasem coś wpadnie ale też nie często.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla dziewczynek króluje róż, to mnie też przeraża. Ale na szczęście mam chłopca i ubieram go w ciuszki z lumpeksu - bo są dużo tańsze i zwykle ładniejsze. Tylko bodziaki kupuje nowe, skarpetki. Często z lidla, bo choć wybór nieduży to jakość całkiem niezła i cena również. A sporo też ubranek dostaje w prezencie i nie mam wpływu na ich wygląd. Troszkę szyłam małemu - jakieś legginsy, spodenki do spania, czapeczki. Na szczęście mam overlocka i jak jest chwila (a takiej nie było od pół roku bo wtedy stał się już bardzo aktywny ;) to można przerobić jakieś stare koszulki moje czy męża :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam inne zdanie. Chłopaki wcale nie chodzą ubrani na szaro-buro i bynajmniej nie tylko (choć się zdarza) w bajkowych bohaterach. Na dziewczęce nie patrzę, więc nie wiem jak jest ;)
    Ceny mnie też przerażają, dlatego często wybieram szmateksy, ale powiem Ci że dla 10 latka już ciężko cokolwiek znaleźć... A ostatnio też ubieramy w ciuchy z marketu, np. Auchan bo są coraz lepszej jakości i ceny nie są tak wygórowane.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm. Skompletowałam neutralną kolorystycznie i marketingowo wyprawkę dla niemowlaka do roku. Kombinezon mam z Tesco za 20 zł. Jasne, ciuszków różowych jest od groma, tych na licencji też, ale równie duży wybór jest rzeczy "normalnych". Kwestia sklepu :-)

    Fakt, jestem dopiero na początkowym etapie macierzyństwa, więc może im później, tym trudniej?

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam to samo jak uridziłam moja Karolinę. Większosć ubranek odziedziczyłam po koleżankach i same różne w zasadzie były. Myslałam wtedy, że powariowały na temat tego różu i ile można dziecko w róż stroić. Chciałam coś innego i po prostu sie nie dało. Albo jak inne to paskudne, szare bure i ponure. Albo róż/fiolet. Szybko przestałam się im dziwić :) Chodzi ta moja córcia od stóp do głów w róznych odcieniach różu i wygląda jak cukierek w złotku jakimś jak jeszcze jakiś cekin sie trafi. Czasem cocodrillo ma jakies wyprzedaz
    e i tam nawet ładne kolory mają. Czasem :) Ale falbanki/kokardki to chyba standard.

    OdpowiedzUsuń
  14. W weekend latałam za bluzą dla młodego. Mnie osobiscie obrazki z bajek nie odstraszają, ale staram się ich kupowac jak najmniej. Za to ceny... Czasem wydaje mi sie, że ubrania dla dzieci są szczerozlote. Szczególnie spodnie, które u bas dziwnym trafem nie wytrzymują zbyt dlugo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mam podobne spostrzeżenia, ale...właśnie, jest ale. Przychodzi taki moment kiedy to dzieci chcą się ubierać i chcą aby im się to podobało, a nie nam matkom. Też ciężko było mi to przełknąć, ale nie będę przecież na siłę wciskać dziecku tego co mi się podoba a nie jemu, w końcu to ono ma być w to ubrane nie ja i jeśli moja księżniczka mówi mi że kocha kolor różowy ( to przychodzi samo ) to nie będę jej na siłę zakładać szarej bluzki, jeśli za peppe na bluzeczce da się pokroic, to niech nosi, sprawia jej to ogrom radości to czemu mam bronić. Itd itp przełknęłam szale goryczy i teraz cieszę się radością swoich dzieci, kiedy mogą np założyć koszulkę z minionkiem na karate czy sukienkę z różową falbanką, bo wyobraźnia podpowiada że jest królewną ;)
    Ale z kolorami dla chłopca to zgodzę się, jak potrzebne są czasem czerwone, zielone czy żółte spodnie na występ, bal itp w przedszkolu to jest kłopot. Ale znalazłam na to sposób - szyję Im sama ;)
    Pozdrawiam ciepło i kolorowo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawda! Kokardkom i falbankom mówię NIE! I także nie jestem fanką lokowania produktów na mojej córce! W związku z moją niechęcią do różu czasem posądzają ją o bycie chłopcem ale nie zraża mnie to :) Większość ubranek, które mamy to prawdziwe hity ustrzelona na olx.pl :D Można znaleźć mnóstwo nowych rzeczy w sensownych cenach, bo te sklepowe metki zwalają z nóg. Poza olx w naszej szafie królują także bodziaki z Auchan, które piorą się jak marzenie, nie rozwlekają i nie tracą kolorów oraz Lidl - równie rewelacyjna jakość co cena :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę się nie zgodzę bo w Smyku można upolować fajne żarówkowe ubrania dla chłopca, tak więc nie trzeba ubierać go szaro - buro i ponuro. Jeśli zaś chodzi o motyw dziecięcy, to wiadomo jest że dziecię naoglądawszy się bajek, chce być ubranym od stóp do głów we wszystko ze swoim ulubionym bohaterem, a rodzic to kupi, nawet jeśli jest to dwa razy droższe niż ciuch bez motywu. Tak to u Nas działa....

    maua

    OdpowiedzUsuń
  18. Sorko polecam Ci internetowego Smyka - w stacjonarnym ceny to rozbój w biały dzień. Moja córa ma teraz pół roku i juz trzeci raz zmienia rozmiar, bardzo dużo ubrań dostałam ale lubię jej kupić coś tylko jej, czego nie nosiło inne dziecko (tak tak rozpieszczanie pierworodnej). Ostatnio upolowalam dwa pajacyki, biały bawełniany z delikatnym szarym motywem z Kubusia Puchatka i biały welurkowy z niebieskim haftem. Dobrej jakości, 45 zł za oba z przesyłka ;) zdradzam się tylko dlatego, że kocham twojego bloga 😉

    OdpowiedzUsuń
  19. A myślałam, że tylko mnie to męczy... Znalezienie ładnych i w miarę niedrogich ubranek na niemowlaka graniczy z cudem (tym bardziej jeśli to chłopczyk). W sieciówkach ceny są kosmiczne, zastanawiam się czasami kogo na to stać. A wszędzie w zwykłych sklepach na pytanie o np. śpioszki w rozmiarze 62 od razu padało pytanie: "A na chłopca czy dziewczynkę"? Jakby tylko niebieskie i różowe rzeczy na stanie mieli... Albo właśnie jakieś bure brązy i wstrętne zgniłe zielenie. Koszmar! W sumie udało mi się upolować fajne ciuszki na wyprzedaży w 5 10 15, przesyłka była gratis, a paczka przyszła na drugi dzień. Teraz monitoruję ich na bieżąco i czekam na kolejne obniżki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trawiastozieline w KiK-u, białe z Auchan i Pepco, granatowe, czarne i czerwone w H&M, szare w Smyku. Mnóstwo fajnych rzeczy mają też w Lidlu i w Tesco. Świetne wzornictwo ma Kiabi, ale to tylko w Warszawie niestety. Chyba żyję w jakiejś innej rzeczywistości, bo akurat na niemowlaka jest mnóstwo ciuchów neutralnych i ładnych...

      Usuń
  20. Mam to samo z ubraniami z bohaterami bajek- nie moge ich zniesc ;) Mam nadzieje, ze moj 5 miesieczny smyk nie bedzie chcial czegos takiego nosic kiedy podrosnie( nadzieja matka glupich ?? 😄) Jesli chodzi o wybor ubranek... mieszkam w UK i wkurza mnie to, ze zawsze dzial z ubrankami dla dziewczynek jest duzo bogatszy niz ten dla chlopcow :/ A jak sie juz znajdzie cos fajnego dla chlopca to cena zwala z nog. Dlatego odkupuje uzywane lub na wyprzedazach :) Na ebayu mozna znalezc tanie perelki, facebook i carboot tez super sprawa :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. O Boże jakbym czytała swoje myśli. Mam dwie dziewczyny - te tony różu, ewentualnie fioletu z miliardem cekinów, słitaśnych rysunków i tiuli przyprawia mnie o dreszcze. Pamiętam że w pewnym momencie powiedziałam dość i zapowiedziałam że jak ktoś kupi coś w takim właśnie wzorze i kolorze wyrzucę przez okno. O dziwo wyzwoliło to w mojej rodzinie chęć szukania czegoś w innych kolorach. Teraz jestem w ciąży z chłopcem i jak patrzę na te rzeczy to chryste panie - czy one muszą być one takie "niechlujne", brudne, szaro-bure, te dla niemowlaków jeszcze można przeżyć, znaleźć coś innego ale reszta, no nie, badziew

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie również wkurzają te róże i postacie bajkowe (mam córkę, 13mcy), kokardki i falbanki mniej ale to zależy od całokształtu ubranka. Zdarza mi się coś upolować na La Redoute. Nie mają niskich cen ale na niektórych promocjach lub z różnymi kodami promocyjnymi można naprawdę niedrogo ubrać dziecko. Jakościowo - nie narzekam. Co do ubranek dziewczęcych to jestem zadowolona bo nie ma ubranek jak dla lalek Barbie, tylko stonowane kolory, natomiast ubranka dla chłopców mogą ci się wydać "bure". No i duży minus za to że jak już coś zamówisz to jeszcze nie jest powiedziane że mają to w magazynie :/ Ponoć system im nie nadąża za internautami a sklep jest chyba ogólnoeuropejski tak że zainteresowanie może być duże.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ci do dziewczynskich sie zgadzam . Sam roz i bajki, ale ja mam chlopcow i jakos nie narzekam ze marnie z kolorami. Kupuje w smyku, h&m, cubusie, mothercare, 5-10-15. Zazeyczaj w promocji. Dla kilkulatka w sh nic nie znalazlam tylko dla dziewczynek.

    OdpowiedzUsuń
  24. W szafie mojej 2,5 latki dużo jest granatów,zieleni,dla wygody nosi spodnie bo to nie jest typ "grzecznej" dziewczynki.Nie zlobkowa,bajek 9glada mało a od pewnego czasu wyciąga z szafy tylko to co różowe.Różowy musi być widelec a uznajimych uparla się ze musi wytrzeć ręce różowym recznikim....i skąd się to bierze??;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja polecam C and A - tam synkowi kupiłam mnostwo koszulek w roznych kolorach i w niskiej cenie - bez bohaterow bajek. A jak jeszcze sie trafi na jakies -20% to jest super. Ubranka sa bardzo dobrej jakosci. Ale ogólnie mają tam dwie kategorie cenowe - ubranka tanie i drogie - w sumie nie wiem czy czyms od ceny sie roznia.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kupuj w pepco. Chociaz jesli chodzi o kolory to nie pomoge bo ja sama od lat gustuje w czarno bialo buro szmacianych ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. zalando i tyle w temacie ;) benetton, carters, gap

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale była mowa też o wysokich cenach, na zalando nawet na wyprzedaży jest drogo...

      Usuń
  28. Ja tam lubię róż. Ale dla wyrośniętego 9 latka są wzory bluz głównie skaterskie i w ogóle mały wybór. Ostatnio szukałam trampek nie na białej podeszwie dla niego i też masakra była.
    Jak dziecko lubi jakąś bajkę, to się z ciucha z takim motywem cieszy. Rodzic niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. No to widzę, że nie tylko ja mam z tym problem. Podzielam Twoje zdanie! Sama mam synka i gdy wyrośnie ze swoich ciuszków to na samą myśl, że muszę iść do sklepu i wybrać coś w miarę żywego robi mi się słabo. Ostatnio chciałam synkowi kupić taką materiałową czapeczkę w związku z tym że zrobiła się wiosna. Dla dziewczynek - szał kolorów (z przewagą oczywiście różowego) z nadrukami księżniczek, jednorożców i Bóg jeden wie z czym jeszcze. Dla chłopców - wściekły zielony, pomarańczowy ale z nadrukiem (żeby chociaż było tam coś ładnego a to były "kadry" z bajek albo cała masa minionków...). Bez nadruku same szare, granatowe, czarne. A koszulki? Jak nie szare, bure to pasiaki jak dla więźnia tylko w kolorze... Co do cen. Zależy od sklepu. Zazwyczaj szukam czegoś w dyskontach odzieżowych, większy wybór kolorystyczny niż nówki w sklepach. Ale fakt, że czasami jak przejdę przez sklep z ciuchami dla malców to jestem przerażona. Za kawałek szmatki, z której dziecko wyrośnie w ciągu 2-3 miesięcy - bach 50zł bach 100zł. Momentami się zastanawiam czy taniej nie wyszłoby samemu siąść i coś uszyć, przy okazji doszlifować umiejętności :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam 2,5 letniego synka i dresy kupujemy w h&m - nie maja pasa w kroku czego bym nie zniosla, kolory sa super od czarnych, grafitowych, granatowych przez bordo, niebieski, zielony i szary. Rzadko kupuje dzinsy bo uwazam ze w przedszkolu sa niewygodne (plus dresy szybciej sie susza:-))) Bluzki lubimy z nexta. Moze cena to nie szczyt marzen(zawsze mozna znalezc sh) ale jakosc i kolory super. Polecam tez sportsdirect, fajne ceny a koszulki jak koszulki sportowe, kolorowe, zgadza sie i cena i jakosc. Jestem pragmatyczna matka wiec cena do jakosci musi sie zgadzac - patrzac na niektore sklepy z odzieza dla dzieci zastanawiam sie tylko kogo na to stac

    OdpowiedzUsuń
  31. Sroczko, polecam, endo.pl czasami mają fajne promocje, a ciuchy w mega fajnych kolorach i z nietuzinkowymi obrazkami i tekstami :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Da się coś znaleźć, chociaż trzeba się naszukać. Ja moją Mychę ubieram równie często w dziale dla chłopców, bo też nie jestem fanką różu i bajkowych wzorów. Dramat zaczyna się dopiero przy zabawkach dla rodziny/przyjaciół w stacjonarnych i znanych wszystkim sklepach dzieciowych. Może się czepiam, ale dziewczyńskie są wściekle różowe, królują lalki, laleczki, gadżety do sprzątania, gotowania, układania fryzur i make-upu. Bardziej kreatywne i pomysłowe znajdują się w działach dla chłopców. Całe szczęście jest jeszcze internet i niektóre bardziej postępowe sklepy, które nie dzielą wszystkiego pod kątem płci.

    OdpowiedzUsuń
  33. Eeee...bez przesady z tymi chlopiecymi szarosciami;) mam w domu 3latka i drugiego męskiego potomka w drodze, pierworodny od początku ubierany kolorowo (uwielbiam wszelakie czerwienie, zielenie, zolcie itp na spodniach;), jak się chce to można znaleźć wiele ciekawych rzeczy bez super bohaterów, których również nie trawie;) choc zdecydowanie jest to trudniejsze niz w przypadku dziewczecych rzeczy:/ ja zwykle kupuje przez neta w markowych sklepach na wyprzedazach, jakościowo jak i cenowo super, przez to mam kilka kartonów praktycznie nie zniszczonych ubranek dla drugiego;)
    za to jak kupuje ciuszki w prezencie dla dziewczynek to za głowę się lapie, sam róż różem poganiany, no i te wszechobecne księżniczki bleeee...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO ALE niestety czlowiek trenuje te gusta przez trzey lata, a potem dziec do przedszkola trafia i bez spajdermena i batmana zycia nie ma, bo inni maja i ja tez chce miec bluzy takie cool jak koledzy ... ech zycie ;)

      Usuń
  34. Znam ten ból. Ale można znaleźć nawet w popularnych sieciówkach normalne ubrania, zawsze zostają też projektanci :) i rękodzielnicy narobiło się tego teraz dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mam tak samo! :))

    dlatego Lumpeksy rulz! Za cenę jednej sklepowej rzeczy tam kupisz kilka lub kilkanaście, często z metkami w rewelacyjnej jakości i wzorach i kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie tez przerażają kolory chlopiecej odzieży, najbrzydszy odcień granatu z zielenią i koniecznie grafitowe paski do tego, wyć sie chce. Niemowlaka udaje mi sie póki co fajnie ubierać, bo pajace i bodziaki maja szersza game kolorystyczna. Polecam zwłaszcza h&m, c&a i m&s. Jakosc i estetyka super, a do tego ceny znosne, jesli sie trafi na wyprzedaze lub kupony rabatowe.

    OdpowiedzUsuń
  37. Taaaaaaaaaaaaaaaaaak... Dlatego właśnie 95% ciuchów mojego dzieciaka jest z lumpów. Tam można nówki i prawie nówki kupić za grosze. I w naprawdę pięknych kolorach!

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam tak samo:) ubrania dla Młodej (7 1/2 miesiąca) tylko w sh lub z firmy Pinokio- made in poland, 100% cotton i kolorowe a nie różowe:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj ten róż to wszędzie! Moja córka ma trzy miesiące i czasem coś różowego mi wpadnie w oko, ale raczej przed różem się bronię. Często coś fajnego udaje mi się znaleźć w Tesco z F&F. Ale wkurza mnie też to, jak ciężko o gładkie ubranka - wszędzie jak nie kropki to kwiatki albo paski i jak ja mam to zestawić ze sobą, żeby nie zrobić z dziecka papugi?

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja wciąż słyszałam że mam chłopca bo na niebiesko czy szaro jeździła ubrana. A ileż osiedlowych dyktatorów mody miało uwag. Teraz ma szafę kolorową i bez żadnych bajkowych mordek. Dla mnie ważna jakość rzeczy i czy dziecku jest wygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja kupuję ciuszki polskiej firmy Pinokio. Ceny znośne a design bardzo mi się podoba. Jakość niezła. Często też mają weekendowe promocje albo darmową wysyłkę od 30zł. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  42. Wiadomo- kasa, kasa, kasa. Producenci ubranek dziecięcych oraz ci, co wykreowali bohaterów filmowych dziecięcych MUSZĄ zarobić... Mam córcię 8 letnią i synka 1,5 roku. Mała odkąd zaczęła "kumać" uwielbiała kolor zielony i tylko w zielony chciała się ubierać. A tu w sklepach tylko róż i fiolet... Ile ja się naszukałam zielonych rajstop .... do tego zawsze miała "charakterek" i jak postanowiła, że czegoś NIE UBIERZE, to nie ubierze. Koniec i kropka. Do tej pory tak ma. Ciekawe, jak to będzie z synkiem... Niedawno już mi zrobił awanturę, bo spodnie od piżamy były nie takie i nie chciał ich ubrać :-) za to od razu włożył inne :-)
    Małej kolor zielony przeszedł, jak poszła do przedszkola - wtedy przerzuciła się na róże i fiolety - wpływ przedszkola....
    Również ubolewam, że dla dziewczynek to tylko róże i fiolety aż się robi mdło. A dla chłopaków szaro - buro - ponuro...

    OdpowiedzUsuń
  43. A ja mam dwóch synów i córkę i dochodzę o wniosku, że ubranka dzielą się na fajne i różowe. Też nie lubię bohaterów bajek, róż toleruję najwyżej w detalach, tiulu wręcz nienawidzę. Córkę ubieram trochę w sh, trochę w działach chłopięcych, część ma po bracie. Z chłopakami idzie zdecydowanie łatwiej - pełno jest ubranek niebieskich, czerwonych, zielonych, żółtych, a nawet czarnych:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Odnoszę takie samo wrażenie - mam dziewczynkę i w sklepach trudno coś dla niej kupić, zwłaszcza we wszelkich sieciówkach - same róże, świecidełka i do tego ceny jak z kosmosu. Dlatego robię zakupy w sklepach internetowych albo w stacjonarnym w swojej małej miejscowości rodzinnej i wybieram ciuszki w kolorach neutralnych, szyte z bawełny, polskie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Mam chłopca i dziewczynkę i miałam dokładnie to samo. Teraz mój syn ma ponad 3 lata więc przeszedł na dział "starszaków" jak to w wielu sklepach bywa i teraz to dopiero jest dramat. W sumie nie ma w czym wybierać a najbardziej do szału doprowadzają mnie spodnie i durna moda na rurki.Na Szczęście dla córki znajduje sporo nie różowych ubranek w zwykłych sklepach i lumpeksie więc jak się bardzo chce to się znajdzie :-) też polecam polskie firmy jak Pinokio.

    OdpowiedzUsuń
  46. Polecam Fixoni, duńska firma, ma błękity i róże ale wiele "normalnych" dziecięcych ubranek ze świetnej bawełny. Ciężko dostać w Polsce ale da się.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja kupuję przez internet w smyku i w endo. I strasznie żałuję, że nie mam córki, aby stroić ją w ten róż i falbanki ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Kiedy dowiedziałam się, że będę miała dziewczynkę, postanowiłam, że na różowo nie będę jej ubierać. Bo sama lubię czerwony, zielony, żółty itp. Ale potem młoda przyszła na świat, dostała od cioci, babci parę różowych rzeczy, tu kokardka, tu kwiatuszek, tam falbanka... No i stwierdziłam, że jednak w tych różach i kokardkach wygląda ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Moja w czasach niemowlęcych nosiła różne kolory.a teraz? Prawie 5 najlepiej różowe ,falbanki ,koniki ,kraina lodu itd...prawie wszystkie dziewczynki w wieku przedszkolnym uwielbiają różowy.Mam nadzieje ze niedługo przejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Co prawda mam 2 chłopaków ale moja przyjaciółka ma dziewczynkę i często ubranka i buty po młodszym oddawaliśmy właśnie dla Niej. Oczywiście nie typowo chłopięce ale w takich neutralnych kolorach. Do tej pory chętnie nosiła szare czy niebieskie spodnie dresowe, czerwone buty na przykład, ostatnio buntuje się jednak bo dziewczynki w przedszkolu mają wszystko różowe, cekinowe, chodzą w spódniczkach, kokardkach itp...


      maua

      Usuń
  50. Ja mam dwie dziewczyny także ròżowe mamy prawie wszystko. Starsza najchėtniej nosiła by tylko ròż a szczytem marzeń są cekiny i brokat. Staram siė tonować ròźowy szarym troche lepiej to wygląda:) a stroje z ulubionymi postaciami pozwalają wprowadzić inne kolory i czėsto przyspieszają ubieranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. hehe znam to :) jestem w 7 miesiącu ciąży, część ubranek dostałam po siostrzenicy i oczywiście wszystkie różowe aż oczy bolą dlatego po siostrzeńcu też kilka wzięłam. Ceny powalają z nóg. zwykły bawełniany bodziak 40 zł. O ubraniach ciążowych to nie wspomnę, można się zrujnować.

    OdpowiedzUsuń
  52. Jestem w pierwszej ciąży i winszowałam sobie chłopca, bo ten totalny róż mnie odstraszał ;D Granat, błękit mogę znieść, sama też je głównie noszę. Natomiast ciuszki owszem, wzruszały mnie początkowo, ale po dwóch wizytach w sklepie odkryłam, że allegro nie dość, że sensowniejsze cenowo, to jeszcze ciekawsze wizualnie. Owszem H&M czy Kappahl ma te ciuchy nawet, nawet ale po kupieniu za parę groszy ubranek z Nexta czy Gapa czuję się bardziej usatysfakcjonowana :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Sroko ciesz sie okresem bez rozu, bo jak mloda podrosnie to bedxie chciala ten straszny rozowy sweterek, ociekajacy falbankami i brokatem... od ktorego Tobie bedzie nie dobrze.. ale gdy spojrzysz w te slodkie oczy i uslyszysz.. - -Mamusiu prosze kupimy, tak baaaardzo mi sie podoba... a male raczki beda Go z calych sil mietolic... to zmieknie Ci serce... i nawet zgodzisz sie na ta co ma moc😂😂😂 i na duzo Wiecej...eh

    OdpowiedzUsuń
  54. Czasami fajne rzeczy mozna znalezc w Tkmaxx, polecam rowniez sklep Next, w ktorym maja swietne ubranka dla dziewczynek.

    OdpowiedzUsuń
  55. Oj, skąd ja to znam... dlatego sama trochę szyję, dziergam, a do tego wyszukuję polskie firmy rękodzienicze... ;) ceny mają tak naprawdę podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. Eh. Ja trochę nie rozumiem problemu (szczęściara!!!!) bo kupuję tylko w sh. Mam takie dwa (...trzy) obczajone i nie zdarzyło mi się wyjść z pustymi rękami (niestety-dla portfela). Córce (lat trzy) kupuję szarości, biele i feerie barw byle nie róż i nie bajkowe (też nie znoszę, jak Wy), synowi lat 6 spokojną bazę i czasem kolorowy dodatek. Dres najzwyklejszy, motywy - tylko Star Wars. Głównie Next, TU, Lindex, Lego (ciuchy - tak!).
    Z nowych rzeczy z sieciówek - Pepco miewa zadziwiająco ciekawe wzornictwo, tylko trzeba patrzeć na skład, czy nie ma poliestru :(
    * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
    RAZ mnie zagięło, jak musiałam kupić białą elegancką koszulę (poprzednią, z której wyrósł, ustrzeliłam oczywiście w sh). Ceny nowych bawełnianych OD 75zł. Kupiłam zwykły gładki longsleeve w terranovie za 8zł. Okazało się, że właśnie taki był potrzebny :)
    Także ten - SH rządzą! (i dzieciaki nie mają na sobie tego samego, co połowa grupy w przedszkolu, hihi).
    /mala_Mi
    Pozdrowienia i powodzenia w zakupach!!!

    OdpowiedzUsuń
  57. Aaaaa, jeszcze jedno - kto wie gdzie kupie legginsy na chłopaka? Mój akurat uwielbia legginy, szczupły jest bardzo, więc fajnie w nich wgląda, dresu nie lubi, dżinsy przeważnie sztywne. Szukam z ciekawym wzorem, np. pepitka, romby itd. I nie dam 50zł. Chyba, że za trzypak? :-D
    Pozdrowienia!
    m_M

    OdpowiedzUsuń
  58. Mój synek w wieku 3 lat potrzebował czarnej bluzeczki na przedstawienie wigilijne w przedszkolu. Miał być barankiem. Jedyne, co znalazłam w tym kolorze, dla dziecka, miało na piersi szkielet. Głowa dziecka była jego zakończeniem. Na szczęście na tej bluzeczce była kamizelka, spod której mojemu dziecku wyglądały tylko żeberka. Był wtedy bardzo wygłodzonym barankiem ;-) Zawsze szukam czegoś, co nie ma prasowanki na cały przód. Ciężko znaleźć, szczególnie latem, kiedy przy upale 40 st. taka prasowanka działa jak torebka foliowa.

    OdpowiedzUsuń
  59. Nie cierpię różowego i nie kupuję rzeczy w tym kolorze, jeśli mamy takie w szafie to raczej jako prezent od babci^^, czasem przymykam oko na odcienie fioletu, namiętnie poszukuję niebieskiego i zieleni dla mojej córki, ale nieee maaaa... Nie kupuję ciuchów z postaciami z bajek, już wolę z jakimś ptaszkiem pieskiem czy misiem, wolę oglądać moje dziecko a nie animki na nim. Często omijam dział dziewczęcy i po np. spodnie idę na dział chłopięcy, ponieważ na dziewczęcym od lat moda tylko na legginsy i w dodatku róshoffe ;/ Falbanka mi nie przeszkadza o ile nie ma ich zbyt dużo i nie tworzą piramidy-bezy :) Czasem wchodząc do sklepu od razu mówię sprzedawczyni, żeby mi rzeczy w różowym kolorze nie pokazywała i o zgrozo-w większości mówią, że w takim razie nie mają mi nic do zaoferowania XD

    OdpowiedzUsuń
  60. A mnie boli co innego: po co niemowlakowi kaptur w bluzie/pajacu czy dresiku? Leży to to na plecach, a kaptur gniecie. Wkładasz do fotelika - kaptur gniecie. Przecież i tak zimą założysz dziecku kurtkę lub kombinezon, które (o zgrozo) też mają kaptur, zwykle nieodpinany, więc gniecie podwójnie. Już nie wspomnę o tym, że ma czapkę...
    Nie czuję niedosytu kolorów: syn ma sporo ubrań niebieskich, ale też w odcieniach zieleni, beżu, szarości czy czerwieni.

    OdpowiedzUsuń
  61. ubrania z postaciami z bajek rzeczywiście są okropne ;) Dla mojego 9 miesięcznego synka kupuję ubranka w stonowanych kolorach, uwielbiam biel, szarość, trochę jasno niebieskiego też może być;). Polecam H&M - uważam, że mają świetną kolekcję dla dzieci, a na pewno dla chłopców. Jest fajny design, rewelacja! Bardzo nie lubię pstrokatych ciuszków w mocnych kolorach;) Polecam też KappAhl - można znaleźć świetne ubranka w dobrej jakości i za niezbyt rozsądną cenę;) musi być też jakiś minus.

    OdpowiedzUsuń
  62. Hahahahah jak mi ulzylo :-) jak miał się urodzić syn wołałam tylko nie niebieski, jak miala się urodzić córka blagalam tylko nie różowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  63. Nawet w sklepach typu cocodrilo czy 5.10.15 można trafić coś ciekawego dla dziewczynki prócz różowego, zgadzam się, że dla chłopców bida z nędzą, kolory mało zróżnicowane a mam dwóch chłopców i jedną dziewczynkę...za każdą okazją wchodzę do dziecięcych, do pepco, auchan, H&M, C&A, ryneczki osiedlowe, stragany i jakoś idzie coś upolować... tylko trzeba polować i jak tylko jestem blisko ciuchów dla dzieci, to zaraz zaglądam co mają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam dwóch chłopców i dziewczynkę i zdecydowanie łatwiej mi ubierać chłopców. Moje dzieci dostały ostatnio bon podarunkowy do Zary. Z dziewczynkowych podobały mi się tylko legginsy a la jeans i białe sukienki (ale na moją pannę nie było rozmiaru)za to w dziale dla chłopców miałam problem z wyborem, 200zł w tym sklepie to wcale nie jest dużo. W szmateksie mam za to całą siatę ubrań dla siebie, męża i naszej trójki.

      Usuń
  64. Ja myślę, że można spokojnie znaleźć się pomiędzy różowym i niebieskim;) sama mam dwuletnią córkę i fakt że cześć ubranek jest różowa ale mamy sporo niebieskich białych szarych turkusowych;) a ciuchy albo darowane albo jak czegoś brakuje i coś potrzebujemy to portale aukcyjne czy Olx... na prawdę można kupić wszystko za pół ceny lub mniej bo potwierdzam że ceny sklepowe to zabójstwo..:/

    OdpowiedzUsuń
  65. Mój syn ostatnio głosi, że jego ulubiony kolor to żółty. Mam dla niego jedną koszulkę w tym kolorze :( Co do tego, że dla chłopców są dostępne najczęściej ciemne kolory to jakoś nie mam obiekcji, bo one się jakoś mniej brudzą, albo mniej widać ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Mój synek to fan motoryzacji i też naszukam się, zanim znajdę ciuszki, które zadowolą i jego, i mnie. Pierwszy rok, wiadomo, nie zwracałam na to specjalnie uwagi, bo większośc ubranek była otrzymana w spadku tudzież wygrzebana w lumpkach, poza tym przy naszej niechęci do śliniaczka przebierałam małego po kilka razy dziennie. Ale potem zapragnęłam trochę swojego przystojniaka wystroić, poza tym okazało się, że mały też ma już wyrobiony swój gust i w fazie automanii miałam prawdziwy kłopot. Nie znoszę kiczowatych, pstrokatych motywów, a w większości takie królują, dlatego, jak już coś fajnego znajdę, a jest np. na promocji, czy wyprzedaży, to kupuje od razu 2 sztuki z myślą o nastepnym sezonie. Póki co sprawdzały mi się sieciówki, HM albo Zara (tam niektóre ubranka naprawdę mają super wzornictwo), ale i w Lidlu zdarzało się znaleźć coś fajnego. Moim odkryciem jest natomiast strona http://pl.dawanda.com/, znalazłam tam m.in przepiekny komplet- czapkę z kominem- wzorów jest mnóstwo, albo fajną rzecz: przedłużacze do body, które pozwalają ulubione bodziaki nosić o sezon-dwa dłużej. Poza tym mam jeszcze inny patent na humory małego- gdy uprze się na coś konkretnego, tj motyw autobusu, etc. przyklejam na koszulki i swetry naklejki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne z tymi naklejkami , musze sprobowac :)

      Usuń
  67. Hmmm....nie rozumiem dlaczego mała dziewczynka nie może chodzić w różu? ??? My mamy wielokolorowe ale róż jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  68. Z cenami się zgodzę że są straszne niekiedy drożej niż dla dorosłych ale mam córkę 5 lat i synka 7 miesięcy i jeśli chodzi o dziewczynki to mojej się podoba wszystko co świeci i te nieszczęsne falbanki i dziewczynkę co ma tę moc �� maluch na szczęście nie przejmuje się co na siebie włoży i co niektóre rzeczy po siostrze nosi �� ale i tak nawet te 5 lat temu wszechobecny był róż to się chyba nie zmieni i chyba to już w genach jest ze małe panienki lubią te cukierkowe kolory

    OdpowiedzUsuń
  69. Miałam tak samo :)
    Może dla Ciebie alternatywą byłaby Zara? Oni mają bardziej stonowane wzornictwo.

    OdpowiedzUsuń
  70. Przy pierwszej córce z dużym zapałem przerzucałam stosy ubrań żeby zgromadzić neutralną (a przede wszystkim nie-różową garderobę). A potem w grę weszły też babcie z prezentami i jej preferencje (wychodzimy wlasnie z fazy "tylko sukienki"). I odpuściłam:) Cieszy się z Elsy? Niech będzie Elsa:) Bo tak myślę że jeszcze chwila i wyjdziemy z różów - tylko w co wejdziemy?

    OdpowiedzUsuń
  71. Zabawne :)) Za każdym razem jak jesteśmy z rodziną na zakupach, to marudzę mężowi że dla dziewczynki jest mnóstwo świetnych ubranek a dla chłopców wszystko "na jedno kopyto" - granatowe, brudno zielone lub w paski.

    OdpowiedzUsuń
  72. Eeeee tam....mam sześciolatke,która różu już nie preferuje i spokojnie kupujemy w innych kolorach.Hm...zara...smyk...benetton...a najlepiej PEPCO...jakościowo może szału nie ma ale cenowo super.

    OdpowiedzUsuń
  73. Dlatego zaczęłam szyć sama dla młodego. Nie dość, że mogę dobierać kolory jak chcę (oczywiście w miarę dostępnych materiałów i moich umiejętności), póki co wychodzi mnie to taniej (metr fajnej dresówki to ok. 40 zł - z tego spokojnie wyjdzie i bluza, i spodnie), a co najważniejsze mam wreszcie spodnie dla syna, które nie spadają mu z tyłka i jednocześnie zakrywają kostki :D Mój długi chudzielec średnio odnajduje się w sieciówkowych rozmiarach :D

    OdpowiedzUsuń
  74. Mam dokładnie to samo nie cierpię ubrań z bohaterami bajek. Jestem mamą chlopca i dziewczynki na ubrania niestety trzeba wydać sporo ale łapię się na tym że dziewczynce kupuję więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  75. Polecam Patryczek sklep internetowy. Są fajne kolorowe ciuchy. Jakościowo i cenowo nie jest źle ;) Nie wiem jak dla starszaków ale dla niemowląt wg mnie jest super

    OdpowiedzUsuń
  76. Polecam markę ENDO. Na wyprzedażach maja fajne ceny. I jakość jest ok. Niestety muszę przyznać ze w tych ciuchach dla dziewczynek to paździerz rządzi.

    OdpowiedzUsuń
  77. Sroczko witaj w klubie! :) też mnie nie "porywają" te wszystkie typowo dziecięce ubrania, na których królują motywy bajkowe... wolę klasykę, jednolite kolory, zawsze można stworzyć fajną stylizację, ale niestety ciężko teraz takie znaleźć... tyle jest fajnych ubrań "oszpeconych" jakimiś durnymi prasowankami ze słonikami, żyrafkami i innymi brzydactwami:/ i tak samo jak byłam w ciąży z synkiem na dziale z ubrankami dla dziewczynek widziałam mnóstwo rzeczy, które mi się podobały, dla chłopców zupełnie nic:D

    OdpowiedzUsuń
  78. Tak sobie poczytałam te komentarze i pomyślałam: ciekawe jak Wy chodziłyście ubrane będąc w wieku Waszych dzieci? Żadna nie marzyła o jakiejkolwiek rzeczy w różowym kolorze? Swoją drogą czy kilkulatek nie może mieć swojego zdania w kwestii ubioru? Oby oczywiście było adekwatne do pogody. Czy Wy chciałybyście być ubrane w rzeczy wybrane przez kogoś innego a nie te które Wam się podobają?
    A tak na marginesie mój syn w tamtym roku pojechał do pobliskiego sklepu z wózkiem dla lalek swojej siostry. Czy mi ubyło z tego powodu - NIE. Chciał - pojechał. Jaka furorę zrobił mijając każdą napotkaną dziewczynkę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz to tak trochę jak kulą w płot. Nie wiem jak reszta, ale moje młode lata przypadają na okres, gdzie nosiło się to, co mama uszyła, albo co dostała od koleżanek ze starszymi dziećmi. O różu nikt wtedy nie myślał.
      Co do wózka dla lalek, to nie bardzo kumam do czego ta dygresja. Moje czterolatka uwielbia kopać w piłkę nożną, a samochodziki to jej ulubione domowe zabawki. Jak to się ma do faktu, że w sieciówkach naciągają nas na bezsensowne wydatki, bo zapłacili za licencję tego czy innego hitu filmowego?
      Podsumowując - żyj i daj żyć innym. Także tym, co to mają uczulenie na róż :D

      Usuń
    2. Wózek dla lalek jak i róż to wg. mnie nie tylko dla dziewczynek.
      Ostatnie 2 zdania - święta racja. Niech każdy kupuje na co ma ochotę. Nie biadolcie kiedyś było gorzej.
      Co do czasów młodości u mnie wtedy wchodziła RÓŻOWA Barbie (dla mnie osobiście paskudztwo ale co kto lubi). Może to od tego się zaczęło? ;)

      Usuń
  79. Mam córe....i różem majtkowym wymiotuję. Cześć jej ciuchów jest z działów chłopięcych choć by spodnie dresowe(bo na działach dla dziewczynek królują legginsy ) .I racja CENY TO KOSMOS!!!!Producenci doją z rodziców kasę. Np. żeby na kawałku szmatki w prążki jaką jest czapka widniała cena 25zł!!!! ?!

    OdpowiedzUsuń
  80. Witam chciałam zapytać o Twoją opinie na temat szczepień ochronnych , szczepisz swoich maluszków ? Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  81. Mnie przede wszystkim strasza ceny, bo jak dobrze poszukam to zawsze znajde to co mi sie podoba. Tylko budzet niestety mi sie nie rozciaga jak balon ;) Dlatego uwielbiam rynek wtorny. Lubie kupowac w SH i od innych mam. Zawsze dobrze na tym wyjde, czyli wilk syty i owca cala. A jak mam ochote zaszalec, to od czasu do czasu zamawiam ciuskzi uszyte na zamowienie :)

    OdpowiedzUsuń
  82. Cóż, póki dziecko nie ma upodobań to można go ubierać jak się chce (synowi po domu zakładam spodnie po siostrze lub jakiś bodziak i co z tego, że raczej to ciuch na dziewczynkę. Ważne, że czyste). Co z tego, że chciałabym córkę ubrać mniej różowo, falbaniaście itp. Ona KOCHA Elzę. Ona KOCHA Minnie, ona KOCHA te falbany itp Czasem sama dobierze sobie tak ciuchy,że mnie głowa boli (rajtuzy, na to leginsy, na to spódnica, na to sukienka, na to tunika i jeszcze chce wcisnąć jakiś podkoszulek i bluzkę). Ja kupuję bardziej stonowane rzeczy ale babcia po szmateksach wyszukuje za grosze ciuchy,które idealnie trafiają w gust córki no i co mam zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  83. Pamiętam jak szukałam zimowej kurtki dla syna, w listopadzie. Nie było nic ciepłego w sklepach. Za to dziewczyńskie wieszaki pękały w szwach. Byłam załamana i myślałam że z córką będzie lepiej ;) a potem te same odczucia co u Ciebie. Od kilku dni szukam 2-3 używanych bluz i wszędzie atakuje mnie kicz. No i to zestawianie kolorów. Róż, fiolet i np nagle czerwień? U syna prosto. Ma ciuchy we wszystkich "normalnych" kolorach, można łączyć wszystko że wszystkim. U dziewczynek trudno stworzyć zrównoważona garderobę.

    OdpowiedzUsuń
  84. miło czytać, że nie jestem w tym sama. Pstrokacizna i wszędzie te bajki :p blehhh
    coraz częściej zaglądam tutaj i szperam, czasem można trafić na super oferty
    http://www.kupujepolskieprodukty.pl/2013/03/spis-polskich-producentow-odziezy.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP