środa, stycznia 13, 2016

Hartowanie chemiczne dziecka



Hartowanie chemiczne dziecka to taka moja robocza nazwa tego, jak postępuje w przypadku pielęgnacji dziecka. 
Z jednej strony staram się, żeby moje dziecko miało jak najmniejszy kontakt ze "zbędną" chemią, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie uniknie ono kontakt ze szkodliwymi składnikami.

Po pierwsze wszystko zaczyna się po porodzie. Nie ma się wpływu czym myją nasze dziecko, czym smarują mu pupę itp...
Fakt, że na porodówkę, na której rodziłam przynosi się własne pieluchy i własne chusteczki  niczego nie zmienia, bo widziałam jak pielęgniarki "pożyczały" chusteczki. Nie mam więc pewności czy moje dziecko było zawsze wytarte naszymi chusteczkami.

Widziałam kosmetyki w jakich kąpane są dzieci i nie ucieszyło mnie to bynajmniej. Całe szczęście nie smarowali noworodków niczym natłuszczającym, pewnie z barku czasu.

Po drugie odwiedzający was po porodzie ludzie dotykają dziecko, biorą na ręce itp... w związku z czym dziecko już ma kontakt, nie tylko z ich zarazkami, ale również z chemią której używają.

Jak więc hartuję dziecko?

1. Po przyjściu ze szpitala tylko ciuszki noworodka miałam wyprane w "łagodniejszym" proszku.

Osoby nas odwiedzające nie piorą swoich ubrań  w specjalnych proszkach. Trudno też ich do tego zmuszać. W zawiązku, z czym skóra dziecka na rączkach i budzi ma już kontakt z innymi proszkami.

2. Po miesiącu przemywania pupy tylko wodą zaczęłam wprowadzać chusteczki z drogerii. 

Nie robię tego regularnie, raczej raz na jakiś czas. Dlaczego? W naszym przedszkolu w pierwszym roku przynosiło się zarówno chusteczki suche, jak i mokre. Trudno, żeby inni rodzice oglądali się na mnie i przynosili coś, co mi pasuje i vice versa. Rodzice oddający dzieciaki do żłobków są w podobnej sytuacji tylko dużo wcześniej.

3. Jak dziecko skończy rok raz na jakiś czas będę myć jej ręce najzwyklejszym drogeryjnym mydłem z SLS i SLES.

Wszystko jak w przypadku chusteczek. Plus oczywiście bytności w różnych przybytkach użyteczności publicznej. U Michała tego nie robiłam i na początku skóra na jego rączkach po przyjściu z przedszkola była sucha.

4. Kiedy dziecko skończy pół roku, przestanę wyparzać jego smoczki, gryzaki itp... będę tylko przelewać je wrzątkiem.

5. Po skończeniu przez dziecko roku zacznę część jego ubrań prać w zwykłych proszkach. No, chyba że się bardzo nastawię na bycie eko. I wszystkie ubrania będę prać w proszkach ekologicznych.

To takie pierwsze pięć kroków celem zaoszczędzenia dziecku cierpienia w kolejnych latach kontaku ze światem zewnętrznym.


74 komentarze:

  1. Moje dziecko ma 10 miesięcy i przemywam mu pupe płatkami kosmetycznymi z woda. Szczerze? Mialam zamiar tak robic dopoki nie przeniesie sie na nocnik. Teraz się zastanawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w obecnym świecie szkodliwej chemii nie unikniesz.

      Usuń
  2. Mój syn niestety jest wrażliwcem, ma prawie dwa lata a nadal muszę prać w jego rzeczy w bardzo łagodnym płynie, do pupy woda lub bardzo łagodne chusteczki, do kąpieli emolienty, mam nadzieję że kiedyś z tego wyrośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby wyrósł, życzę z całego serca

      Usuń
  3. Mojemu Młodszemu synowi nadal piorę wszystko w płatkach mydlanych, już 2,5 roku. Źle reaguje na zwykłe proszki. Jak się za dużo poprzytula do mnie, to też buźka gorsza. Ale i tak jest lepiej niż rok temu...
    Poza tym robiłam tak jak Ty rozpisałaś...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 2 moje znajome miały z kolei (niezależnie od siebie, ale przypadek identyczny) następującą sytuację: używały wcześniej kosmetyków ogólnodostępnych, po czym przestawiły się na tryb totalnie eko- same naturalne rzeczy, bez cienia chemii. Kiedy były po jakimś czasie zmuszone sytuacja użyć czegoś znowu zwyczajnego (czyli z chemią), ich skóry zareagowały ogromnie ostro i nieprzyjemnie (ogromne uczulenia, problemy skórne po krótkim użyciu!). Zastanawiam się zatem, czy całkowite odstawienie chemii, z ryzykiem, że kiedyś trzeba będzie jej użyć, jest bezpieczne... Co za świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie da się uniknąć chemii. No i jeszcze jedno eko to też chemia w końcu :)

      Usuń
  5. Ze Starszakiem, strasznie dbałam o higienę, częste mycie i kąpiele, wyparzanie, pranie w najlepszych (niby) płynach dla dzieci w wysokich temperaturach, prasowanie, a chorował prawie non stop i antybiotyki non stop. Zaliczyliśmy też dermatologa oraz chirurga i sterydy oraz leki i kosmetyki na alergię. Z Młodszym sobie odpuściłam, bardziej z braku czasu i wrzuceniem na większy luz. Nie choruje prawie wcale, żadnych problemów ze skórą, ma prawie 5 lat i tylko raz miał antybiotyk w szpitalu, kiedy oparzył się.

    Zdrówka dla Was życzę :)
    maua

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wyjałowienie" środowiska właśnie nie jest też dobre.

      Usuń
    2. wiem, z drugiej strony był kot i wszędzie jego zarazki ale ja miałam chyba jakąś manię, że jak dziecko brudne to coś się Mu stanie...i to był błąd...

      Buźka
      m.

      Usuń
  6. Wychodze z podobnego zalozenia. Nieuchronie dziecka przed swiatem, nagły kontakt z ogromem chemii w wieku przedszkolnym,będący szokiem, tylko zaszkodzi. Robiłam bardzo podobnie i wyszło na dobre. Puki co rzadko choruje a jeśli już to łagodnie. Z własnego doświadczenia polecam stopniowe zapszestanie wyparzania smoczkow i butelek. Na początku kilka razy dziennie zastąpiłam raz dziennie(wieczorem), a potem zawsze pożądne mycie a przelewanie wrzątkiem co kilka dni. Aż w końcu zero wyparzania. Ubrania zawsze prałat w zwykłym proszku, tylko z dodatkowym płukaniem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz często proszki uczulają bo są coraz bardziej agresywne - wszak każda plama to nasz wróg :)

      Usuń
  7. Ja chyba już po miesiącu przestałam wyparzać rzeczy... dobre zarazki nie są złe :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ''Nie ma się wpływu po porodzie''? Dobrze wybrać szpital, gdzie się ma wpływ, np. św. Anna w Piasecznie: dziecka nie myją, tylko wycierają pieluchami tetrowymi/ręcznikami przyniesionymi z domu. Kąpiel jest oczywiście możliwa, ale na życzenie mamy, i wtedy tylko w kosmetykach przyniesionych z domu. Od chwili narodzin do wyjścia ze szpitala maluch jest zawsze z mamą (system room in) i nikt poza mną niczym go nie smarował ani nie natłuszczał. Między innymi dlatego szczerze polecam ten szpital. Warto się dowiedzieć jak będzie w wybranym szpitalu i jakie ma się prawa, choćby uczęszczając na szkołę rodzenia lub odwiedzając wcześniej oddział położniczy. Albo można skorzystać z domu narodzin (w Warszawie przy św. Zofii na żelaznej) lub wybrać poród w domu, wszak dopiero od niedawna porody stały się szpitalne, nasze babcie i prababcie rodziły w domach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pogniewaj się, ale chyba nie wiesz o czym piszesz. W jaki sposób dziewczyny z mniejszych miejscowości czy nawet i z większych w których jest jedne szpital mają wybierać? Maja się przenieść na czas przed porodem do innej miejscowości, zamieszkać tak i czekać na poród, żeby rodzić w szpitalu w którym mają wybór? Nie bądźmy śmieszni.

      Usuń
    2. Sroko, Twój wpis w całości jest bardzo potrzebny i rozsądny, ale na prawdę kwestia szpitala jest w zasięgu wyboru rodzącej. Sama mieszkałam w małej miejscowości w woj. łódzkim i w odległości 30 min. jazdy samochodem miałam 3 szpitale - każdy co prawda w innym powiecie, ale na tyle blisko, że jednak był wybór :) poza tym z moich doświadczeń wynika, że położne nie robią problemu, jeśli nie chce się kąpać dziecka w szpitalu czy używać swoich kosmetyków. Polecam w tym kontekście informacje, które o prawach pacjentek przekazuje Fundacja Rodzić po Ludzku. Robią dobrą edukacyjną robotę, tak jak Twój blog!

      Usuń
    3. Wiesz Fundacja swoje szpitale swoje. Zbyt wiele razy słyszałam co robią w szpitalach.

      Usuń
    4. Gorzej jak jesteś po cc. i musisz 12 godzin leżeć plackiem. A jak wypadnie ten czas w nocy to czekasz do rana. Nijak nie zajmiesz się dzieckiem. I wtedy cały room-ing jest bez sensu.
      Mogłam wybrać z 4-5 szpitali. Po cc. wszędzie jednak jest tak samo. I tylko w prywatnym szpitalu można pokój priv wynająć, aby ktoś z rodziny został i zajął się dzieckiem. Niestety ten "luksus" kosztuje.

      Usuń
    5. Mieszkam w mieście liczącym sobie ok. 70 000 mieszkańców czyli w całkiem sporym mieście, w którym jest 1 Szpital Wojewódzki, w odległości ok. 20 - 30 km. od mnie są jeszcze 3 Szpitale Powiatowe, w których jest albo tak samo jak w moim szpitalu albo gorzej. Do niby lepszego (czyli większego) Szpitala lub Klinik Prywatnych (za grubą kasę) mam ponad 100 kilometrów. Tak więc, 2 razy zdecydowałam się rodzić w swoim Szpitalu, który znam od podszewki bo chodziłam tam też na szkołę rodzenia. Niestety nie zawsze da się wybrać tam gdzie lepiej. A slogan "rodzić po ludzku" często jest tylko pustym sloganem...

      pozdrawiam

      maua

      Usuń
    6. Sroko, zgodze sie z Anonimowym nr 1 w tym, ze zawsze jakis wybor mamy - ja np. rodzilam w sasiednim wojewodztwie i spokojnie do wybranego szpitala dojechalam 200 km. Zreszta wielkosc miasta nie przeklada sie na poziom szpitala 1 do 1 (ja wlasnie ucieklam z duzego miasta) - sporos fajnych szpitali w Polsce jest wlasnie w malych miasteczkach/miejscowosciach. Chusteczkowanie niemowlat nie jest rowniez jedynie domena stolicy. Takzedziewczyny, slogan bedzie pusty, jak nie bedziemy glosowac nogami i opowiadac wszystkim, ze mozna inaczej.

      Usuń
    7. Wybór wyborem a życie życiem. Różne są akcje porodowe. Fajnie, że Panie zdążyły. Ja bym się nie zdecydowała na podróż 200 km z rozpoczętą akcją porodową ze względu na bezpieczeństwo dziecka.

      Usuń
    8. oczywiscie, dlatego warto miec plan b i c i d nawet...ale bezpieczenstwo to niekoniecznie najblizszy szpital.

      Usuń
    9. Droga Sroko, wiem o czym piszę i nie bardzo rozumiem reakcje... jeżeli ktoś ma wybór to niech z niego skorzysta, jeżeli ktoś nie wie czy ma wybór, niech się dowie, ciąża to aż 9 miesięcy kiedy można czytać, pytać, dowiadywać się i wreszcie przygotować do porodu, chodziło mi o to, żeby nie być bierną, a logiczne, że moje słowa nie są dla każdej polki z naszego pięknego kraju, chyba nikt nie jest tak lekkomyślny, żeby sądził, że można dać radę dobrą dla wszystkich.

      Usuń
    10. A co mam zrobic jesli nie mieszkam w Piasecznie? I mam do dyspozycji szpital rejonowy? Albo nagle zaczne rodzic i wezma mnie do najblizszego szpitala zeby uratowac zycie mnie i mojemu dziecku??
      Nie, nie zawsze mamy wplyw. Super ze masz mozliwosc decydowania o wszystkim i na wszystkie eko kosmetyki cie stac. Ale co ma zrobic wieksza czesc kobiet ktore tej szansy nie maja?
      Przede wszystkim nie mozna sie dac zwariowac. Jesli sie cos nie uda zaplanowac i czegos przewidziec to trzeba z tym zyc. Zyc normalnie i nie popadac w zadna skrajnosc. Bo to one sa najgorsze, nie chemia i nie zarazki.
      pozdrawiam.

      Usuń
    11. "a logiczne, że moje słowa nie są dla każdej polki z naszego pięknego kraju, chyba nikt nie jest tak lekkomyślny, żeby sądził, że można dać radę dobrą dla wszystkich."

      Droga kolezanko, Polki piszemy z wielkiej litery. Wybór mamy zawsze jednakowoz w wiekszosci przypadkow pozostaje on wylacznie w teorii. A praktyka swoim torem leci. Mnie czeka cesarskie ciecie i modle sie o to ze jak w koncu uda sie mi zajsc w ciaze to znajde na tyle normalny szpital ze bede mogla w nim liczyc na fachowa opieke ktora w razie problemow (a takie beda na pewno z racji mojego stanu zdrowia) uratuja zycie moje i dziecka. Reszta - tj wycieranie, natłuszczanie, tetrowe pieluszki i inne sprawy - sa dla mnie mniej istotne.

      Usuń
  9. Super podejście :) niestety jak byśmy się nie starały nie unikniemy otaczającej chemii, można oczywiście ten aspekt jak najbardziej zminimalizować ale wykluczyć całkowicie? nie ma szans. Podoba mi się takie zdrowe i racjonalne podejście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie ma szans na życie w bańce mydlanej :)

      Usuń
  10. Ja od początku piorę ubranka w zwykłym proszku, ustawiam tylko dodatkowe płukanie. Mały nie miał nigdy nawet krosteczki, ani zaczerwienienia. Przy kolejnym dziecku będę robić tak samo. Jeśli pojawi się problem ze skórą przerzucę się na płatki mydlane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tylko wam nie szkodzi to jest ok :)

      Usuń
  11. Mój synek ma 8 dni. Jesteśmy jeszcze w szpitalu, bo maleńki ma antybiotyk i jak widzę te Johnsony przy wieczornej kąpieli to mnie wstrząsa. Ale trudno. Nic na to nie poradzimy. W domu mam zdecydowaną większość delikatnych i naturalnych kosmetyków - również tych dla dorosłych, ale zwykle nie wybieram wyłącznie czystych, zupełnie bez chemii. Żele pod prysznic i mydła wolę z delikatnymi sles. Właśnie ze względu na strach o reakcje alergiczne będę "zaprawiać" synka od początku. Wszystko z głową i możliwościami finansowymi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że ważnej jest podążanie za naturalnym rytmem dziecka. Noworodkom spotkania z innymi osobami poza rodzicami/ rodzeństwem nie są potrzebne, a bywają zakłócające. Dziecko w tym wieku potrzebuje odpoczynku, spokoju i rutyny a nie obcych zarazków;-)
    Jak zaczyna raczkowac to styka się z bakteriami wiec sterylizacja skoczków, butelek itp pewnie nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaś wychodzę z założenia, ze nie będę odcinać się od świata tylko dlatego, ze dziecko się urodziło.

      Usuń
    2. Dla wielu matek "nie odcinanie się od swiata" jest ważniejsze niż zdrowie i komfort psychiczny ich noworodków patrz:noworodki w supermarketach, knajpach itp.

      Usuń
    3. Co wcale nie oznacza, że robią źle, albo że nie mają innego wyjścia po prostu.

      Usuń
    4. A ja tam się cieszyłam jak Nas odwiedzano od samego początku (oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku) Nie dość, że inni mieli wielką frajdę ze spotkania z takim małym brzdącem to jeszcze ja łapałam chwilę oddechu :)

      maua

      Usuń
  13. (Offtop) Sroko, czy czytałaś swojemu synowi ksiązki o tym, że urodzi m się rodzeństwo? Możesz jakies polecić?

    OdpowiedzUsuń
  14. "Po pierwsze wszystko zaczyna się po porodzie. Nie ma się wpływu czym myją nasze dziecko, czym smarują mu pupę itp..." wtf? to przypomina mi opowieści mojej mamy, jak będąc na porodówce 30 lat temu, najbardziej przerażała ją... salowa. Ten Twój szpital, to nie szpital, tylko rzeźnia. Dzięki Ci Boże, że wybrałam ten szpital, który wybrałam, gdzie mogłam sama o wszystkim decydować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się ze wszystkim poza częścią szpitalną. Ja zastrzegłam żeby nie kąpali mojego dziecka w szpitalu i nie robili tego, mimo że patrzyli na mnie jak na kosmitkę. Nie żałuję tej decyzji, do teraz pamiętam zapach który się unosił na korytarzu po kąpieli maluchów. W każdym szpitalu mamy takie prawo, następnym razem też będę chciała z niego skorzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawo swoje szpital swoje.

      Usuń
    2. Myślałam, że standardem już jest, że dziecko w szpitalu po porodzie jest cały czas z matką i to ona je przewija, smaruje itp. Czy u Ciebie, Sroko, było inaczej? U mnie owszem, były codzienne kąpiele, ale położne pytały, czy chcę wykąpać dziecko, a nie brały wszystkie maluchy jak leci i kąpały. Ja swojego nie kąpałam w szpitalu, przewijałam i smarowałam pupę tym, co przyniosłam z domu. Mały miał też dość długie paznokcie, ale położna od razu po urodzeniu powiedziała, żebym ich nie obcinała w szpitalu. I ogólnie, żeby jak najwięcej trzymać dziecko przy sobie, bo chłonie te dobre bakterie, a nie szpitalne zarazki :)
      A tak jeszcze w kwestii "zamykania się" na świat, bo ma się małe dziecko - uważam, że naprawdę nie ma potrzeby zabierać noworodka na zakupy, a ostatnio widziałam kilka takich mam z dziećmi na wyprzedażach. Ja chyba bałabym się iść z takim maluchem w taki tłum. I nawet nie chodzi o zarazki (chociaż to też), ale o to, ze taki maluch potrzebuje po prostu ciszy, spokoju, snu i obecności mamy.

      Usuń
    3. Ciężko jest się opiekować noworodkiem kiedy jest się po cesarce i leży się ponad dobę plackiem. Więc tzw. opieko
      rooming-in ma się nijak do takich matek jak ja.
      Co do zamykania się to chyba decyzja matki dziecka i nie sadzę, żeby ktokolwiek miał prawo to oceniać. I tak jak już pisałam, nie każda matka ma możliwość zamknięcia się w domu z noworodkiem.

      Usuń
    4. Rodzilam w marcu w szpitalu św rodziny na Madalińskiego.cc w nocy,od 4.00 leżałam na sali pooperacyjnej z dzieckiem.najpierw 2h dziecko na piersi później dziecko obok w mydelniczce.wszystko robili przy mamach.po 10h przenosiny do sali poporodowej.zslezy więc od szpitala kąpiel tylko za zgodą rodzica i w kosmetykach własnych :)

      Usuń
  16. To właśnie ta sterylność i ekofiksacja powoduje u dzieci potem alergie i choroby... Bo niby jak dziecko ma się nauczyć żyć z bakteriami i chemią jak nie ma z nimi kontaktu?!

    Moją mamę w Anglii uczono, że jak smoczek upadnie w domu na podłogę, to nie myje się go, tylko wkłada z powrotem dziecku do buzi bo to jego naturalne środowisko i musi się z nim oswoić. I ja tak postępuję z moim niemowlakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyparzam, bo ... walczyliśmy z pleśniawkami które przywlekliśmy ze szpitala i nie chcę nawrotu .

      Usuń
    2. Podobno w Anglii i Skandynawii nie zaleca się kąpać noworodka przez pierwsze 2/3 tygodnie życia. Ma to na celu budowanie naturalnej warstwy ochronnej dziecka. W Polsce natomiast neonatolodzy zalecają kąpać dziecko najpóźniej po przyjściu ze szpitala, żeby zmyć wirusy, bakterie i inne zarazki przyniesione ze szpitala. Trendy cały czas się zmieniają, pewnie i u nas za kilka lat będą zalecali nie kąpanie dziecka przez pierwsze tygodnie...

      Usuń
    3. Gdy blisko trzy lata temu rodziłam córkę, w szpitalu wykąpano ją raz - tuż po porodzie, przez kolejne pięć dni pobytu już nie. Przy wypisie, zapytałam o częstotliwość mycia, pediatra śmiejąc się powiedziała - przez całe lata kąpaliśmy dzieci codziennie, teraz dermatolodzy zalecają jednak powściągliwość - dwa góra trzy razy w tygodniu wystarczy. Z niemycia rozgrzeszyłam się do tego stopnia, że teraz (w sezonie zimowym) - znów mając malucha - wanienkę wyciągam raz na tydzień lub rzadziej (zaznaczam jednak, że prawie po każdej kupce myję od pasa w dół, a po każdym prawie posiłku myję "górę").
      Anonimowy - co do mycia po szpitalu - do mnie to przemawia, tak jak mam potrzebę (bardziej pewnie psychiczną niż wynikająca z realnego zagrożenia) wykąpania siebie albo dziecka po wizytach w przychodniach, urzędach sklepach...

      Usuń
    4. Ja rodzilam w Szwecji, i faktycznie nie ma nagonki na codzienne kapanie dziecka. Ja kapalam synka moze raz na tydzien, w samej wodzie lub w wodzie z olejem lnianym i nie pamietam jakis większych problemów skórnych. Pamietam ze szwedzka położna polecała mi smarowanie podejrzanych miejsc moim mlekiem, co czyniłam. Teraz ma 3,5 roku i nadal kapie go w samej wodzie, rzadko kiedy myje mydłem, niczym nigdy nie smaruje bo nie ma takiej potrzeby i ma piękna skórkę :) jak nosił pieluchy to zazwyczaj myłam mu pupę woda pod kranem, co polecam, bo żadnych zatarc ani odparzeń nie miał. Oczywiscie zdarzało sie gdzies na mieście użyć chusteczek.
      Od bakterii tez go nie izoluje i jak cos mu spadnie na ziemie to zazwyczaj to zjada i jest zdrów :)

      Usuń
  17. Wyparzalam corce smoczek tylko jesli spadl mi na podloge w miejscu publicznym. Syn byl bezsmoczkowy. Gryzakow nie wyparzalam NIGDY. :)

    Ubranka noworodkowe corki pralam w specjalnym plynie dla dzieci, ALE z naszymi, doroslymi ciuchami. Kiedy tamten plyn sie skonczyl, kupilam juz zwykly, "dorosly". Ubranka synka pralam od poczatku w zwyklym plynie i z ciuchami reszty domownikow.

    Po domu biegal i biega pies, wiec siersc nieuchronnie fruwa naokolo, osiadajac na podlodze, meblach, zabawkach i o zgrozo! samych dzieciach. Zabawki dzieci myje tylko wtedy, kiedy widze, ze sie od czegos kleja.

    Moja corka miala wysypke noworodkowa, ktora zeszla po 2 dniach. Synek dorobil sie tradziku niemowlecego, ktory samoistnie ustapil do 2 miesiaca zycia. oboje mieli lekka ciemieniuche, ale to jest bardzo popularna dolegliwosc. Poza tym zadne nie ma alergii, ani skornej, ani wziewnej, ani pokarmowej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy kota wiec też sierści pełno :)

      Usuń
  18. Też tak chuchalam i dmuchalam aż Młoda w 9 miesiącu poszła do żłobka. Niby zniosła tam swoje super ekstra eko kosmetyki, ale widać paniom nie po drodze z nimi było. Mała niestety odchorowala to wysypka, przesuszeniami i zaczerwienieniem. Zlobek juz zmienilysmy, ale alergie mamy nadal

    OdpowiedzUsuń
  19. Sroko, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Jak do pielęgnacji pupki mojego 11 miesięcznego dziecka używamy tylko płatków kosmetycznych i wody to później jak użyje husteczek nawilżających to pojawi się jakaś wysypka czy coś podobnego?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja przy drugim dziecku tylko 3 pierwsze prania robiłam w proszku dziecięcym. Temat wyparzania mnie nie dotyczy bo KP i moje dziecko nie zna smoczka

    OdpowiedzUsuń
  21. Może to bedzie dziwne dla niektórych ale ja kąpie swoje dziecko w ziołach(macierzanka)dodam że jest to moje trzecie dziecko Bardzo polecam tą metodę :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. zgadzam sie z poprzedniczka Agata:) ja dopiero jak wychowalam dwojke ( 4 i 2 latka)dzieci natknelam sie na eko kosmetki, tak kupowalam to co jest dostepne na rynku stosowanie do wieku i przede wszystkim zeby pachniało " niemowleco" bo uwielbiam taki zapach:) a co do proszku to od 6 miesiaca prałam w normalnych proszkach. Dzieci nigdy nic nie uczulało ani z kosmetykow ani z proszkow, nie maja zadnych stanow zapalnych, przesuszonej skory, czesto zmieniam kosmetyki, lubie testowac i moje dzieci tez:) tez nie mam manii wyparzania ( tylko butelke po mleku modyfikowanym) .Dzieci za moimi plecami dziela SIE jedeniem z psem, całuja go i tula, nie da sie tego uniknac, ale zauwazylam ze poprzez to nie choruja na afty, grzybice jamy ustne czy inne tego typu paskudztwa.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawy wpis, jak zawsze :-). Zainteresowało mnie to, że u Ciebie w szpitalu myli noworodki. W moim w ogóle nie było mowy o myciu, tylko wytarli dziecko na sucho po porodzie, pierwsze mycie dopiero w domu po 3 dniach. Byłam tym trochę zdziwiona, ale pomyślałam, że to jakiś nowy standard na porodówkach. A co do wyparzania smoczków i butelek ,to ja praktycznie od początku zalewałam tylko wrzątkiem, a gotowałam tylko przed pierwszym użyciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziłam w domu przez przypadek. Szybko poszło. Asystował mi tylko pies. W szpitalu spędziliśmy 6 dni, bo ze względu na ten fakt szukali różnych bakterii i nie znaleźli. W szpitalu tym nie kąpie się dzieci i nie używa się żadnych kosmetyków, chyba że na życzenie mamy. Mimo że spędziliśmy tam tyle czasu i wydawało mi się, że może już jednak czas na kąpiel, to położna włożyła mi tylko dziecko pod kran, żeby opłukać samą wodą. (nie pamiętam, który to był dzień, może 4 może 5) Maść do pupy szpital robi swoją i daje każdej mamie. Podobno czysta lanolina. Można używać albo nie. Na pewno była bez chemii, bo po ok miesiącu zjełczała. Szpital promuje KP, dziecko jest zdrowe, to jest 24h/dobę przy mamie. To naprawdę zaczyna być normą w Polsce. Fatalnie trafiłaś Sroko. Jeśli przyjdzie rodzić jeszcze raz, a dziecko będzie zdrowe i dobrze ułożone to tylko w domu. Cudowne przeżycie, którego wszystkim życzę, ale bez wcześniejszej szkoły rodzenia nie polecam. Trzeba być bardzo świadomym, co się po kolei dzieje.

      Usuń
    2. Proszę o nie wypisywanie głupot w stylu: "Jeśli przyjdzie rodzić jeszcze raz, a dziecko będzie zdrowe i dobrze ułożone to tylko w domu". Miałam zdrowe i dobrze ułożone dziecko.Wszystko było ok. odeszły mi wody zaczął się poród. Nagle pojawiły się komplikacje z tętnem dziecka (nie do wykrycia w domu bez KTG). Gdyby nie reakcja lekarzy i natychmiastowe CC dziecko zmarłoby przy porodzie. Owszem rodzenie w domu kiedyś było standardem, może być świetnym przeżyciem w domowym zaciszu ale czy warto ryzykować zdrowie swoje i dziecka?

      Usuń
  24. doczepię się do zdania "nie mamy wpływu w czym będą myć nasze dzieci w szpitalu". Zawsze mamy wpływ. Wystarczy powiedzieć "proszę nie kąpać/kąpać w samej wodzie/kąpać w tym, co przyniosłam". I tyle. I mama ma prawo być przy każdej kąpieli, o ile nie odbywa się w sali, a w innym pomieszczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja się doczepię do tego "proszę nie kąpać/kąpać w samej wodzie/kąpać w tym, co przyniosłam", u nas w Szpitalu nie da rady, są zasady że dziecko jest kąpane (w 2 dobie po porodzie) w tym co ma Szpital, koniec i kropka i nie ma zmiłuj się, jak tak powiesz położnej to i tak Cię nie posłucha...

      brzmi strasznie...może i tak, aczkolwiek w porównaniu do tego, że tam uratowano mi i memu dziecku życie, tam miałam 2 CC, to potrafię to wszystko wybaczyć i nie żałuję, że tam rodziłam...

      maua

      Usuń
  25. Ja tylko co do tej kąpieli w szpitalu się odniosę. W Polsce pierworodnego wykąpali mi już pierwszego dnia, kilka godzin po porodzie. Tutaj w Anglii w ogóle nie kapali mi drugiego dziecka, a jak wychodziłam do domu, położna powiedziała, że do dwóch tygodni mogę nie myć maluszka, bo maź którą jest pokryty to najlepsza ochrona dla jego skóry. A że mam mocno zakorzenione te polskie metody, to przełamałam się i nie wykąpałam dziecka tylko przez pierwsze 5 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No właśnie wychodząc z podobnego założenia staram się zupełnie nie izolować dziecka od chemii. Niestety na samej wodzie i szarym mydle nie ujadę, mam małego alergika z suchą skórą i muszę się wspomagać też innymi kosmetykami. Staram się jednak wybierać z ogólnodostępnej oferty te produkty, które mają nieco lepszy skład, a Twój blog mi bardzo w tym pomaga :)
    A tak swoją drogą, to jakich pieluszek używasz dla dziecka? Ja przerzucam się właśnie na wielorazowe także po to, aby jeszcze trochę "chemii" dziecku zaoszczędzić.

    OdpowiedzUsuń
  27. Sroko, mam pytanie- czym myjesz zabawki dziecka? Czy Bentley Organic, Spray do mycia zabawek jest bezpieczny? skład- woda, alkohol denaturowany, glukozyd decylu, laurylobetaina, ekstrakt z liści aloesu, kwas mlekowy, gliceryna, wyciąg z pomarańczy bergamota, wyciąg z owocu grejpfruta, olejek z owocu pomarańczy, wyciąg z owocu mandarynki, kwas askorbinowy, kwas cytrynowy, certyfikowany olejek ze skórki cytryny. Mam jeszcze drugie pytanie- jak sprawdził się Tobie płyn do kąpieli Coslys? Kupisz ponownie, czy masz coś innego na oku? :) Ja zastanawiam się nad zmianą śmietanki momme na Alphanova bebe. Pozdrawiam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.srokao.pl/2015/12/czym-myje-czym-piore-czym-sprzatam-i.html

      Usuń
  28. Sroko czego używasz do mycia butelek małej? Płyn do mycia naczyć to chyba za mocny detergent?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.srokao.pl/2015/12/czym-myje-czym-piore-czym-sprzatam-i.html

      Usuń
  29. Jestem w trakcie kompletowania wyprawki dla mojego maluszka, najbardziej przeraża mnie zakup kosmetyków :/ Dzięki Pani postom, które przeczytałam chyba wszystkie aż do 2014 r czuję się troszkę mądrzejsza. Dziękuje za pomoc :) na pewno zajrzę tu jeszcze nie raz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. To teraz ja: córce prałam ciuszki w loveli przez prawie rok. Miałam to robić dopóki starczy tego proszku, a potem przejść na nasz. Gdy mi się skończył przyszedł sezon grzewczy i córce wyszły suche placki na skórze. Pediatra kazała wrócić do proszku dla dzieci i na wiosnę jeszcze raz spróbować prać w "dorosłym" proszku. Tak zrobił i wszystko było ok. Smoczki wyparzałam tylko w szpitalu, w domu mi się nie chciało. Wyparzałam butelki tylko od nowości i smoczek gdy już naprawdę trzeba było (np wpadł do nocnika lub spadł na podłogę w przychodni). W pozostałych przypadkach było tylko opłukanie.

    Ciuszki syna miałam od początku prać w naszym proszku. Ostatecznie kupiłam niewielką ilość dziecięcego proszku żeby dla spokoju sumienia wyprać tylko te pierwsze ciuszki. Nie zdążyłam. Całe szczęście coś mnie tknęło i szybko wyprałam w naszym proszku tylko te ciuszki, które spakowałam do torby z myślą, że po weekendzie wypiorę wszystko w delikatniejszym proszku. Póki syn był na intensywnej terapii wcześniaków to dokładnie wszystko sterylizowałam. Gdy z niej wyszedł nie chciało mi się ciągle latać po sterylizator więc tylko wrzątkiem przelewałam. W domu może ze dwa razy. Ani syn ani córka nie mieli nigdy pleśniawek, syn ma skórę w lepszym stanie niż córka, mniej choruje chociaż ona przywleka ze żłobka różne wirusy i bakterie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Do Anonima z 13 stycznia.Nie zawsze jest szansa na to,że będziesz rodzić w tym szpitalu,który sobie upatrzysz.Owszem jest wybór,możesz rodzić w tym szpitalu,który chcesz,ale pod warunkiem,że cię przyjmą.Wiem to na swoim przykładzie-chciałam rodzić w tym konkretnym szpitalu,zgłosiłam sie tam 8 dnia po terminie(bo tak kazali)i wysłali mnie do innego,bo w tym,w którym chciałam rodzić nie było miejsc i nie było szansy,że mnie przyjmą(jakoś wrzesień zeszłego roku był bardzo obfity w porody:)),więc nie ma się co tak oburzać,że przecież jest wolność i możesz nawet na drugim końcu Polski rodzić.Możesz,ale co z tego jak cię z kwitkiem odeślą,a gdzieś urodzić trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja pamiętam jak mniemoja babcia hartowała co prawda może nie chemicznie a naturalnie dlatego nauka chemii dla dzieci w Preply jest ważna http://sila-wiedzy.pl/nauki-scisle/chemia/311-nauka-chemii-moze-byc-ciekawa.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Monika Fornalczyk25 stycznia 2016 20:12

    Pytanie mam takie, po przeczytaniu komentarzy: jaki zwykły proszek proponujecie? Który nie jest 'zbyt' agresywny? Ostatnio dla nas(rodziców) używam vizir sensitive......ogólnie daje mniejsza dawkę proszku niż to zaleca producent i nie stosuje dodatkowo płynów do płukania (o których składniki często są proszki wzbogacane). Będę wdzięczna za podpowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  34. Sroko usunęłaś może wpis o proszkach i płynach do prania ubranek dla dzieci z 12.04.2013??? Google podpowiada linka ale po kliknięciu na niego na Twoim blogu wyskakuje, że nie ma takiego wpisu :( (szukając w Twojej blogowej wyszukiwarce też nic nie ma) pytam bo chce kupić dla córki, która urodzi się w styczniu inny płyn do prania niż dla syna... nie chce jeździć specjalnie po niego do marketu a rossmann nie ma go w ofercie dlatego chciałam poczytać co tam jeszcze było wartego uwagi a tu klops.... nie ma wpisu....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP