środa, września 02, 2015

Kiano Booky Light - czy warto?


Kiedy kupowałam tablet jego głównym przeznaczeniem miało być czytanie e-książek, drugie w kolejce były bajki, które miałam w planach puszczać Rycerzowi podczas dłuższych podróży.  Miałam jeszcze ogarniać bloga na wyjazdach.
Skończyło się na tym, że dziecię okupuje tablet grając na nim, a matka nie ma co ze sobą począć. Postanowiłam zakupić więc czytnik. Po przebrnięciu przez kilkaset stron opinii, recenzji i for, doszłam do wniosku, że w zasadzie nie ma co tego czytać, bo i tak wszyscy siedzą na Kindle. Dla mnie wydatek ponad 600 zł na czytniki był wydatkiem za wysokim, był wydatkiem trochę bez sensu jak na coś na czy mam tylko czytać książki (bo tylko takie przeznaczenie ma mieć mój czytnik). Zapytałam wiec na FB co kto poleca. Oczywiście większość Kindla :(, ale było też kilka innych typów.

Zaczęłam poszukiwać czytnika z doświetlaniem matrycy i obsługujący jak najwięcej formatów ebooków. Ilość takich czytników na rynku nie powala, a te które są zazwyczaj cenowo oscylują w granicach 500zł.
Koniec końców trafiłam na Kiano Booky Light.

Dane techniczne:

WYŚWIETLACZ E-INK + PODŚWIETLENIE MATRYCY LED, 800×600
PROCESOR ALLWINNER E200 ARM, 420 MHZ
SYSTEM LINUX PAMIĘĆ RAM 64 MB
PAMIĘĆ WEWNĘTRZNA 4 GB
OBSŁUGA KART PAMIĘCI DO 32 GB
PORT SŁUCHAWKOWY, WBUDOWANY GŁOŚNIK OBSŁUGIWANE
FORMATY EBOOK PDF, EPUB, FB2, TXT, HTML, PDB, RTF, LRC, MOBI, DJVU, CHM, UMD, CDOC
OBSŁUGIWANE FORMATY OBRAZÓW JPG, BMP, GIF, TIF, PNG, BMP
WYMIARY: 169 x 117 x 9 mm
WAGA: 155 g


Czy warto?

Od razu zaznaczam, że to mój pierwszy czytnik. Wcześniejsza styczność z tego typu wynalazkami była na zasadzie podglądania tego, co mają znajomi, oglądania w sklepach i przeglądania youtuba.
Niemnie jednak. Za niecałe 300zł ja zapłaciłam dokładnie 279zł (z wysyłką) mamy czytnik z podświetleniem, e-ink obsługujący wszystkie najpopularniejsze formaty.

Poziomów podświetlenie jest dziewięć. Najjaśniejszy, jakiego używałam to 4, pozostałe moim zdaniem są za jasne, ale to oczywiście kwestia gustu i pewnie wzroku. Jedyny feler nie da się ustawić własnego poziomu podświetlenia na stałe w ustawieniach czytnika. Po każdym wyłączeniu czytnik jakby się resetował i wracał z podświetleniem do ustawień fabrycznych - chyba poziom nr. 7 . Wiec każdego wieczora niestety musimy ustawić sobie poziom podświetlenia.

Obsługa najpopularniejszych formatów ułatwia nam życie o tyle, że nie musimy każdego dokumentu przerabiać/konwertować na epub tylko wrzucamy sobie w czytniki i jest.

Powiększanie czcionki. Działa na chyba wszystkich formatach - na razie wypróbowałam doc, pdf, epub, mobi. Poziomów wielkości mamy 5 od S do XXL.

Wygodne przełączanie stron - można ustawić automatyczne.

Czytnik jest lekki, poręczny, nie ślizga się w ręce, niestety dla estetów palcuje się.

Nie ma WiFi, nie łączy się w internetem. Nie ma w nim reklam.

Jeżeli ktoś jak ja szuka sprzętu bez fajerwerków, szmerów bajerów, chce mieć czytnik do czytania, a nie serfowania po sieć to wydaje mi się, że będzie to dla niego doskonały wybór.
Jak pisałam nie trzeba bawić się w konwertowanie plików, kupować dodatkowego oświetlenia i na tygodniowy wyjazd nie ma potrzeb brać ze sobą ładowarki.

Po miesięcznym użytkowaniu jestem z  Kiano Booky Light bardzo zadowolona, zwłaszcza że nie wydałam na niego dużych pieniędzy.





30 komentarzy:

  1. ja akurat używam pocketbooka, też nie przekonał mnie Kindle, z kilku powodów. Od początku roku zdążyłam zakochać się w e-czytaniu. przede wszystkim mogę kupować pojedyncze książki, na które jest promocja a nie kilka, żeby oszczędzić na wysyłce. poza tym jakoś bardziei mi się chce sięgnąć po czytnik, nie zamknie się, jest lekki i poręczny no i mogę czytać w nocy jak zgraja śpi, bez zapalania światła! No i już się jie martwię gdzie umieszczę nowe książki, półki nie będą sie urywać!!! Dla dzieci nadal książki tradycyjne, do oglądania, dotykania, natomiast już nastolatkom polecam. Większość lektur dostepna jest za darmo, do ściągnięcia na czytnik, brak problemu z wypożyczaniem no i znowu, z noszeniem lektury na lekcje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja głównie ze względu na brak miejsca na półkach zdecydowałam się na czytnik :)

      Usuń
    2. no i jeszcze jedną zaletę wg mnie mogę dodać. jak dzieciaczek ma humor do spania tylko na rękach, czytnik na kolanie i nie narzekam na brak czasu na czytanie!

      Usuń
  2. Fajna recenzja ,dziekuje :)
    Mam pytanie bo nie wspomniałaś,jak z polskimi znakami? Obsługuje bez problemu w formacie PDF czy doc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsługuje polskie znaki i w pdf i doc

      Usuń
  3. Piszesz o zwiększeniu obrazu, jeżeli rzeczywiście jest to obraz a nie wielkość czcionki, to współczuję, latanie po ekranie dla mnie średnia przyjemność. Ja kupiłam pierwszy czytnik ze 2 lata temu (obecnie mam już drugiego "znielubianego" jak widzę po komentarzach - kindla) z dwóch powodów go kupiłam: braku miejsca w biblioteczce i pogarszającego się wzroku, więc zbawieniem dla mnie obok oszczędności miejsca na półkach jest możliwość ustawienia większej czcionki. A z wifi nie korzystam mimo tego, że mam, funkcja zbędna moim zdaniem w czytniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację nie obrazu, a czcionki :)

      Usuń
  4. no fajna sprawa, na prawdę mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czytać papierowe książki i jeszcze do niedawna nigdy w życiu nie wzięłabym do ręki czytnika, ale...też brakuje mi miejsca na półkach :/
    Idę sprawdzać ten czytnik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wifi w Kindle'u jest fajne, bo nie trzeba szukać kabelków, aby dostać książkę wprost z księgarni na czytniczek :) W życiu z internetu w nim (Kindle'u mym ukochanym) nie obsługiwałam w inny sposób, zniechęca mnie do tego układ klawiatury wirtualnej abcde a nie qwerty. No i trzy-cztery tygodnie żywotności baterii - po czterech latach codziennego użytkowania! - to jest to (nawet na dłuuuugich wakacjach nie trzeba go dokarmiać) - tylko że ja mam wersję bez światełka, może dlatego tyle trzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabelek mam pod ręką i nigdy go nie szukałam. Podałam przykład tygodniowego wyjazdu bo na tyle wyjeżdżałam najdłużej w tym roku i w tym czasie najintensywniej użytkowałam czytnik, wytrzymał dużo dłużej, ale był włączany na może 2 godziny dzienny wiec to się nie liczy :)

      Usuń
  7. Ja dostałam Kiano booky light i jest super! Ten czytnik to mój pierwszy raz i już go polubiłam. Latam z nim nawet do kuchni i podczytuję. Nie potrzebuję extra funcji tylko minimum dla pań 50+, czyli większa czcionka, podświetlenie, prosta obsługa i intuicyjne ładowanie ksiażek. Wszystkie te elemety już jako tako obłaskawiłam i innym polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! Pomogła mi w decyzji i nabyłem czytnik jakiś miesiąc temu:) Czcionkę powiększyłem "na maksa" i czyta się fajnie. Podświetlenie mogłoby być mniej intensywne..., ale jest bardzo przydatne.
    Jednak w moim czytniku co kilka, kilkanaście lub około 20-30 przeczytanych stron, czytnik się resetuje, tzn. zawiesza się na parę sekund, mruga podświetleniem i wchodzi do menu z zaznaczeniem "Ostatnio czytane". Denerwujące? Bardzo..., ale bardziej wkurzające jest, że wraca na stronę, która była pierwszą czytaną po włączeniu czytnika:( U kogoś też tak jest? Czy to normalne zachowanie tego czytnika? (W OYO2 zawieszenia ustały po zmianie softu, ale nie miał podświetlenia i to zdecydowało, że sięgnąłem po Kiano.)
    Proszę użytkowników o informacje, zanim czytnik pójdzie do serwisu,
    Witek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim dokładnie to samo. Po odebraniu z reklamacji i wymianie płyty głównej problem pozostał, więc znowu składam reklamację. Ponadto oświetlenie samo się wyłącza.

      Usuń
    2. ja mam dokładnie tak samo; zastanawiam się nad oddaniem do serwisu. Przycisk reset nic nie pomógł a wg instrukcji podobno miał naprawiać zawieszki ;]

      Usuń
  9. Tez mam Kiano, ale mój jest chyba zepsuty ...:( Bardzo mi z tego powodu smutno, bo dostałam go w prezencie pod choinkę. Mam problemy z powiększaniem czcionki i ze zmianą stron. Jak naciskam na kolejną stronę to przeskakuje na poprzednią, a jak za mocno nacisnę, to przeskakuje o dwie lub trzy strony do przodu. Podświetlenie obrazu samo się wyłącza i czytnik bardzo źle reaguje na przycisk ogólnego wyłączenia. Tak się z niego cieszyłam, a mam z nim dużo problemów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sroko a Ty masz tez jakies problemy z czytnikiem?? Tez sie nad nim zastanawiam, po recenzji chcialem go kupic lecz po tych problemach jakie znalazlem w komentarzach zaczalem sie bardzo zastanawaiac.. przypuszczam ze w wiekszosci problemem jest oprogramowanie ale czy producent sie z tym upora i wypusci poprawke ktora zniweluje te bledy??
    Pozdrawiam
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie mam problemów dlatego zdecydowałam się na ten wpis. Gdyby było coś nie tak nie zachwalałabym.
      Szczerze to robi się coraz dziwniej bo po tych komentarzach powyżej pochodziłam po forach i problem z samodzielny resetowanie się czytnika nie jest wcale taki rzadki.

      Usuń
    2. Opisywany tu czytnik Booky Light kupiłem żonie w prezencie 8 marca 2016r. :)
      Na początku była nieufna do czytania z wszelkich monitorów (mając zapewne przykre doświadczenie z wyświetlaczami laptopów) ale po DWÓCH dniach obcowania z BooklyLight - oczu od niego oderwać nie może i ... nie chce! Sprzęcik zauroczył ją. Używa go wszędzie. Wszystkie funkcje działają prawidłowo: obracanie czytania pionowe/poziome, powiększanie czcionki, podświetlanie - wszystkie te funkcje dostępne po naciśnięciu dedykowanych klawiszy, co ciekawe wszystkie te ustawienia są automatycznie zapamiętane i przy następnym załączeniu urządzenie "budzi się" z tymi nastawami. Nawigacja po MENU jest dziecinnie prosta. Dzięki wbudowanemu głośniczkowi lub podłączonym słuchawkom można słuchać książek z plików mp3 (jeśli się takowe wcześniej wgrało).
      Ma jednak dwie wady:
      1. czasami, gdy książka ma kilkaset stron potrafi się "zamulić" i stosunkowo wolno przerzucać strony.
      2. do "przezrzucnia" stron służy dżojstik ze strzałkami, który jest trochę za mały i przez to mało precyzyjny, szczególnie jeśli obsługuje go kobietka z dłuższymi paznokciami.

      Pomimo wszystko warto go kupić :)

      Usuń
  11. Zakupiłem BookyLight'a jako prezent żonie na 8 marca 2016r. Jest zachwycona! :)
    Polecam, to jest prosty i funkcjonalny sprzęcik. Spełnia wszystkie funkcje, a podświetlenie i głośniczek lub wyjście na słuchawki, przez które można odtwarzać .mp3 - to dodatkowe niejako wisienki na torcie.
    Małym mankamentem jest zbyt mały dżojstik, którym niekiedy trudno manipulować mając zbyt długie paznokcie.
    Czasami lubi się też "zamulić" podczas przerzucania kartek w np. 600 stronicowej książce. Ale, z tego, co czytam, to przywara większości budżetowych urządzeń tego typu.
    Wspaniały wyświetlacz i "wieczne" baterie ;) - to duże atuty tego urządzenia.
    POLECAM

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,
    Odnośnie wyżej opisanego sprzętu przedstawię historię, która mnie spotkała. Dla osób zainteresowanych kupnem tego czytnika może okazać się przydatna.

    Dostałam czytnik Kiano Booky Light w prezencie w grudniu tego roku, nowiutki. Od samego początku zdarzało się, że czasem się zacinał, do tego niewygodne, za małe przyciski uniemożliwiały swobodne przewijanie stron. Pewnego dnia zaliczył lekki upadek i niestety pękł wyświetlacz. Uszkodzenie mechaniczne, z mojej winy. Wysłałam zatem czytnik do serwisu, za pośrednictwem sklepu Saturn. Następnie dostałam informację, że naprawa wyniesie 160zł i zgodziłam w się.
    Gdy przyjechałam po odbiór swojego sprzętu i miałam zapłacić, pracowniczka sklepu zorientowała się, że czytnik wrócił nienaprawiony. Otrzymałam go z powrotem w takim stanie, w jakim go wysłałam. Różnica polegała tylko na tym, że wyczyścili mi całą pamięć.
    Zadzwoniłam do firmy Kiano, następnie napisałam maila do serwisu. Dowiedziałam się, że nie naprawili mojego czytnika z powodu braku części i polecili mi "udać się do najbliższego punku elektronicznego i dopytać o ewentualną naprawę urządzenia". Jeśli serwis Kiano nie ma części do swojego własnego sprzętu, to kto ma mieć? Jeśli nie potrafią zaopatrzyć się w części zamienne, to nie powinni sprzedawać swoich sprzętów w sklepie. Przecież jeśli pękł wyświetlacz, wystarczy po prostu wymienić matrycę. Zrobiłabym to sama, gdybym mogła gdzieś ją kupić. Matrycę do kupienia znalazłam jedynie na Aliexpress za cenę prawie równą nowemu czytnikowi.

    W przypadku, gdyby taka sytuacja zaistniała i miałabym nowy czytnik firmy Amazon, do roku miałabym możliwość wymiany na nowy, niezależnie od przyczyny. Amazon nawet zwraca koszty wysyłki! Gdy upłynie jeden rok od zakupu, a posiadaczowi Kindle'a na przykład pęknie wyświetlacz, może go bez problemu wymienić samemu, bo części do sprzętów firmy Amazon są cały czas dostępne.

    Mam nowy czytnik Kiano i przez pęknięty wyświetlacz mam wyrzucić go do śmieci, ponieważ serwis nie ma części do własnego sprzętu?
    W obliczu takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak kupić sobie nowy czytnik. Jednak nie popełnię tego błędu drugi raz i nie kupię czytnika firmy Kiano.

    Po przeczytaniu mojej historii sami możecie zdecydować, czy warto podjąć takie ryzyko. Czytnik Kiano Booky Light jest tani w porównaniu do Kindle'a, jednak po zapłaceniu tych 300zł trzeba dołożyć drugie tyle, jeśli coś się zepsuje, bo serwis ma klienta w nosie.

    Pozdrawiam,
    Elżbieta Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elżbieto,
      Moje doświadczenie z Kiano jest podobne - u mnie ekran przestał działać po kilku miesiącach użytkowania. Reklamacja nie została uwzględniona, bo została zakwalifikowana jako uszkodzenie mechaniczne.
      Cóz - czytam głównie w domu, jeśli zabieram czytnik ze sobą to noszę w torebce w specjalnym etui. Nie rzucam nim ani na nim nie siadam. Co robiłam nie tak???
      Odpłatnie również nie naprawią sprzętu ze względu na brak podzespołów.
      Czyli po kilku miesiącach zostaje mi wyrzucić sprzęt do kosza. Te 300 zł to dość drogo zatem.Nie polecam!

      Usuń
    2. ja niestety mialem podobnie - dziwne uszkodzenie, które nie wiem jak moglo byc spowodowane - reklamacja oczwyiscie odrzucona z powodu uszkodzenia mechanicznego... albo maja baardzo delikatny sprzet, albo sa jakies napreżenia, których same wywoluja te pekniecia. odradzam...

      Usuń
  13. Witam, ja mam booky one bez swiatla. Cena 199zl. Na poczatku bylem zalamany. Czytnik kilka razy wieszal sie tak, ze myslalem, ze to juz koniec.Napisalem do serwisu ale zignorowali moj mail. Od kilku tygodni sie jest lepiej. Szczerze mowiac bardziej polecam onyx classic. Jest troche drozszy, ale ma rewelacyjnej klasy wyswietlacz,wi-fi i jest niezawodny. Czyta epub,mobi i bdb radzi sobie z pdfami. Naprawde
    polecam e-czytniki. Duzo czytam i ciagle podrozuje. Dzieki ebookowi mam teraz wolne 1/4 walizki, ktore wszesniej zajmowaly ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moj niestety też się restartuje. Czasami kilka razy pod rząd, co jest bardzo denerwujące. Wraca do strony, którą już dawno przeczytałam, a bieżącej nie zapamietalam. Czasami działa bez zarzutu, ale to tylko czasami. Szkoda, bo ogólnie fajny czytnik.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój Kiano, którego bardzo lubię, też restartuje się po jakimś czasie i nawet nieraz kilka razy pod rząd - bardzo denerwujące.
    Szukam czegoś lepszego :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Proszę mi powiedzieć czy czytnik ma funkcję e - papieru tzn nie meczy oczu? ale mozna go czytac w nocy bez włączania w pokoju światła ?? Dziękuje za odpoweidź!

    OdpowiedzUsuń
  17. Odradzam ten czytnik. Kupiłam go w Media Markt. Sytuacja podobna jak u poprzedniczek. Czytnik miał 5 m-cy ekran przestał działać, reklamację odrzucono, ze względu na rzekome pęknięcie, którego nie ma... Już przy przyjmowaniu reklamacji sprzedawca twierdził że ekran był pęknięty, choć nie było widać żadnych mechanicznych uszkodzeń. Widać mieli takich sytuacji dużo i już sprzedawca nawet wiedział co powie serwis. Żenujące traktowanie klienta zarówno przez Media Markt jak i serwis Kiano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja miałem podobną sytuację. Żadnego uszkodzenia mechanicznego a ekran sie zepsuł. Kiano odpisało, że nie posiada części zamiennych... No masakra. Mówi się, żeby kupować polskie, żeby nie napychac kieszeni zagranicznym firmom. Ale jak tu kupować rodzime, skoro mają klientów gdzieś. Odradzam Kiano.

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP