wtorek, lutego 03, 2015

Kupowanie Polskich marek dzieciom


Niedawno zrobiło się głośno o zagranicznych blogerkach modowych, które pojechały do chyba azjatyckich szwalni zobaczyć jak powstają ich ukochane ciuchy. Oczywiście wszystkie wpadły w depresję, a łzy lały się strumieniami.

Natychmiast pojawiły się artykuły o tym, że nie należy wspierać tych zagranicznych wyłudzaczy i zacząć kupować od polskich producentów (oczywiście wiadomo nie od dziś, że nasi nie wyłudzają, a szwaczki opływają w luksusy). Otóż bardzo chętnie bym to czyniła i wspierała swą gotówką polskich projektantów i producentów tylko nie za taką kasę jakiej chcą.

Nie jest to żaden przytyk. Nie zamierzam nikomu w portfel zaglądać itp... Po prostu każdy ma inne priorytety. O ile mogę na książkę wydać sto złotych o tyle na spodnie czy bluzę dla trzyletniego dziecka nigdy! Dla mnie to po prostu wywalenie kasy w błoto.

Po drugie może i bym wydała, może i bym się skusiła na tę odrobinę luksusu :) gdyby wszystko nie wyglądało tak samo. Kiedyś królowały pastelowe róże i błękity, dziś dresowe szarość, obniżone kroki, workowate bluzy. I niby dzieciaki wyglądają inaczej, a jednak całkiem podobnie.

W książkach dla dzieci też zaczyna panować coraz dziwniejszy "klimat". Oryginalność zaczyna prowadzić do coraz większego absurdu trudnego do zrozumienia nawet dla dorosłych. W marketach za to króluje totalny infantylizm wydrukowany w Chinach przez polskich wydawców.

Więc cóż wspieram jak mogę, tylko może ktoś by zechciał mi pomóc, abym miała co wspierać.

76 komentarzy:

  1. Zgadzam się. Zgadzam się w 100%.
    I też patrząc po polskich markach widzę jeden i ten sam trend u wszystkich, jak od kalki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle się krzyczy o oryginalności itp... ale wszyscy ubrani tak samo czyli szare dersówki, mieszkania oczywiście w stylu skandynawskim i wszyscy wpierniczają żywność eko :)

      Usuń
    2. bo oryginalność jest pojęciem bardzo modnym i nośnym ale lenistwo sprawia, że lepiej unosić się na fali niż płynąć pod prąd;)

      Usuń
    3. Cała prawda! Oryginalność to pojęcie względne. Szara dresówka już z pewnością oryginalna nie jest.. a wnętrza skandynawskie... cóż. zalezy do wnętrza :)

      Usuń
    4. Ale jeszcze niedawno wszyscy płakali, że każde mieszkanie tak samo urządzone, a teraz wszyscy maja Ikeę w domach i to już jest ok :)

      Usuń
    5. Zupełnie nie wiem czemu, bo jesli o meble chodzi Ikea nie jawi mi sie jako solidność :p
      Szklaneczki, ręczniczki i takie duperelki to why not ale inne takie poważniejsze to ja dziękuję :)

      Usuń
  2. Hm, nie do końca masz rację , są polskie marki fajne i w miarę przyzwoite, które nie robią z dziecka geometrycznego pajaca! Ale jeśli to duża firma , to choć polska szyje za granicą , a jeśli mała to w Polsce , ale wtedy koszty rosną więc - masz mniej czułe sumienie - taniej Cie to kosztuje, nie możesz spać po nocach - płać więcej - taka ironia losu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znasz tanie poleski firmy dawaj linki :)

      Usuń
    2. Kochana luknij na Endo.pl... ja jestem zachwycona :-)
      co do reszty zgadzam sie, sama kupuje Majce tylko z przecen ciuchy... mlody rajtuzy i top... ewentualnie zaszaleje po znizkach ... wole odlozyc na edekacje dla nich, niz w ciuchy pakowac!

      Usuń
    3. Endo, tak też zadowolona wsparłam polską firmę i zamówiłam tam ubranka dla mojej dwójki dzieci.Ale uwaga ubranka, też są produkowane w chinach- co jest wyraźnie napisane na metkach, a ich jakość pozostawia naprawdę wiele do życzenia np. z pajacyka po 1 praniu odpadły zatrzaski tuż pod buzią niemowlaka, a starsza córeczka po dwóch wyjsciach wróciła z dziura pod pachą w sweterku. Jakość jak z pepko!!!

      Usuń
    4. Endo kiedyś był świetny, ale teraz bardzo na jakości stracił. Ubrania źle się piorą, zeszmacają wręcz w 30°-40°!, a sporo rzeczy ma duże domieszki poliestru. Pinokio tak samo kiepsko się sprawuje. Mam porównanie, bo skandynawskie sieciówki piorę w 60°, wywabiam plamy itd. i wyglądają jak nowe. Różnica w cenie wcale nie taka duża. Przeproszę się z polskimi markami jak postawią na jakość.

      Usuń
    5. Endo też ostatnio leci "na jedno kopyto". Kiedyś też jakość była lepsza. Teraz już tak fajnie nie jest.

      Usuń
    6. Mnie bardzo odpowiadają ubranka z Ewa Klucze :-)

      Usuń
    7. Może tutaj coś znajdziecie: http://www.kupujepolskieprodukty.pl/2013/03/spis-polskich-producentow-odziezy.html - ja znalazłam np. Pinokio, Malinowe Pole, Ewę Klucze i dla starszego Kids of Chameleon. Zależy, co dla kogoś znaczy drogo i mało oryginalnie. Endo kiedyś miało bardzo dobrą jakość, sama nosiłam, gdy byłam dzieckiem i do dziś mam niektóre tiszerty! Niestety od dawna szyją poza Polską i jest gorzej :(

      Usuń
  3. Mi też zwykle żal 100zł na podkoszulek, ale mam swoją ulubioną polską markę, która co jakiś czas robi wyprzedaż i wtedy kupuję za połowę tej ceny :) Jak się uda upolować oczywiście :)

    Żaneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami na "odrobinę luksusu" trzeba sobie pozwolić :P

      Usuń
  4. Pomijając fakt, że za mało zarabiam na takie wydatki, to logika nakazuje wydać mniej, dziecko szybko wyrasta i niszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi sie wydaje, że przyjdzie czas na spore wydatki ubraniowe na dziecko - w pewnym monecie rówieśnicy to wymuszą

      Usuń
  5. A już myślałam, że jestem jakaś inna, ale cieszę się, że nie jestem jedyna :-) body za 100 zł może i fajne, ale no cóż to wg mnie przesada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwazam,ze remedium na te bolaczki to drugi obieg ubran,czyli lumpeksy, komisy i odkupowanie ubran od innych,albo wymianki ciuchowe. Nie przemawia do mnie argument, ze to fuj i niehigieniczne. Nowe rzeczy pojawiaja sie u nas tylko z wyprzedazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna kupuję w szmateksach, ale jak wiesz to nie jest wspieranie polskich projektantów :) co najwyżej polskiej przedsiębiorczości

      Usuń
  7. Idealnie ujęte ;)
    Mi się odechciało kupować u polskich hand made ubrań gdy się dowiedziałam że za 60zł mają materiał na 4 pary spodni za które biorą 60 zł od sztuki to taki przyklad cenowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 60 zl od sztuki za pare spodni? To dla Ciebie duzo? To na ile wyceniasz ich prace? Nie wiem, o jaich spodniach piszesz, o leginsach? O spodniach na gumce? Czy o zwyklych spodniach z kieszeniami, rozporkiem, paskiem? A wliczasz w ostateczna cene koszt nici, gumek, zamka, flizeliny, zuzycie pradu i ostatecznie, jezeli praca wykonywana jest legalnie- wszelkie oplaty na rzecz panstwa...?
      W masowych produkcjach jest miejsce na negocjowanie cen za miedzy innymi material, a i tak za spodnie zaplacisz 100zl, jak nie wiecej...
      Zeby byla uczciwa konkurencja na rynku, ludzie musza byc tez oplacani z szacunkiem za swoja prace, a myslenie, ze musza pracowac po kosztach i presja, by bylo jak najtanij prowadzi wlasnie do otwierania firm w krajach trzeciego swiata i do sytuacji przedstawionej w cyklu o tych nastolatkach...

      Usuń
    2. Kasiu, nie ma znaczenia, na ile mozna wycenic ich prace. Istotne jest to, na ile ja moge sobie pozwolic, jesli moje dziecko potrzebuje tyle a tyle sztuk odziezy. Razy dwa, bo mam dwojke dzieci. Naprawde, szanuje prace szwaczki, jak kazda inna. Musze jednak osiagnac jakis kompromis pomiedzy tym szacunkiem a mozliwoscia mojego portfela. I zdrowym rozsadkiem.

      Usuń
    3. Aha, za spodnie w sieciowce dla dziecka 3 lata placilam po 40 zl lub po 20 na promocji. Dla dziecka mlodszego po 20 zl. Jest roznica, jesli potrzebuje ich pare sztuk, prawda?

      Usuń
    4. Zgadzam sie z Toba. Wysokosc budzetu domowego warunkuje nasze wybory. Sama mam dwojke malych dzieci. skomentowalam cos innego. Spodnie robione przez mala firme rekodzielnicza nie moga kosztowac mniej, juz po odjeciu na sztuke ceny materialu wychodzi 45 zl, nie liczac kosztow swiatla, energii, akcesoriow, a gdzie tu miejsce jeszcze na zarobek? A autorka posta w ten sposob zargumentowala swoj wybor, ze ni kupuje, gdy sie dowiedziala, ile kosztuje cena materialu, A nie, ze nie kupuje, bo jej nie stac...

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. że wtrącę 3 grosze, bezsensu przeliczać koszt na 1 parę spodni ;) jeśli ty byś chciała uszyć sobie takie spodnie to a i owszem wydzie Ci nawet więcej niż 60 zł, jednak ktos kto szyje na zarobek to materiały i akcesoria kupowane w hurcie ma dużo taniej, koszt wyprodukowania taki spodenek nawet uszytych ręcznie jest nieporównywalnie mniejszy. Tylko niestety właśnie moda na takie stroje popchała ceny w górę.

      Usuń
  8. Tup-tup
    Szału nie ma, ale wymyślają i szyją w Polsce. Jakość jest dobra

    OdpowiedzUsuń
  9. w końcu ktoś to napisał! dzięki Sroko! mam dokładnie to samo. ubranka z polskich firm nawet jak ładne, fajne, modne, to cena mnie zabija, odstrasza i przeraża. nie kupię dziecku spodni za 100. nie kupię i koniec. moje dziecko ma ubrania z wyprzedaży lub używane po innych dzieciach. po cenie regularnej kupuję jak cena rozsądna lub muszę coś kupić. wczoraj obłowiłam się w Tchibo. ocieplane dzinsy na polarze za 31 złotych. niedawno skończyły się wyprzedaże w HM i C&A. złowiłam rajstopki w dwupaku po 16 złotych - dla mnie to są rozsądne ceny. i nie żal jak jeździ na kolanach, jak się brudzi czymś trudnospieralnym. MO

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam kocham lumpeksy. Mam w domu pralkę więc argument o niehigieniczności dla mnie nie istnieje. Piorę kilka razy, wymaczam, żeby wybielić. A kupuję tak cudne rzeczy za grosze, że pewnie sama bym nie uwierzyła, że to możliwe, gdybym tam nie kupowała :) Stać by nas było na nowe, ale po co, skoro wyrośnie za kilka tygodni? I tak, jak już ktoś wspomniał - przyjdzie jeszcze czas, gdy trzeba będzie wydawać spore pieniądze na ubrania dla nastolatka. A jakoś, paradoksalnie, wtedy rodzice już nie są chętni wydawać dużo kasy na ubranie dziecka. Natomiast niemowlakowi jest akurat wszystko jedno w co jest ubrane.
    Jedyne nowe rzeczy, które ma nasza córeczka (9 m-cy), to prezenty. Cała reszta to spadek po kuzynach (po chłopcach! :)) i cuda z lumpeksów. Wolimy wydać kasę na zdrowe jedzenie czy książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam, mam dokładnie tak samo, wolę używane, które są jakby nie patrzeć eko ;) a jeśli już ma coś do mnie przemawiać to bardziej to niż dbanie o interesy polskich producentów odzieży. Kupuję dzieciom, kupuję sobie i mężowi, a zaoszczędzone pieniążki wydam na inne przyjemności niż ciuchy :) magda

      Usuń
    2. to widocznie Magdy tak mają ;) Pozdrawiam,

      Magda

      Usuń
    3. Tu Magda :) Mam 2 dzieci 2,5 i 3,5 latka - w większości mają rzeczy z tzw drugiej ręki i często znajome, sąsiadki pytają, w jakim sklepie kupuję ciuchy i myślą, że pewnie mam kupę kasy:) Dla małych dzieci jest bardzo duży wybór, gorzej ze starszymi. Wiadomo, że trzeba też coś kupić nowego - nie tak dawno kupiłam body z dł rękawem polskiej firmy, fajne, ale ponad 40 zł za body, to dla mnie dużo... czasem uda mi się upolować fajne zestawy ciuchów na allegro,

      Usuń
  11. Ja jestem zauroczona firma Vippi Design. Droga firma ale cudne rzeczy. CUDNE!!! Maja strone internetowa. Na Marywilskiej maja oddzial i przeceny sie trafiaja. Majstersztyk. Swietnie wykonane barwne, piekne. Fakt ze dla chlopcow prawie nic ale ja upolowalam bluzeczke za 19 zeta dla mojego. Cudo kolorowe. Raj dla dziewczynek! Sukienusie jak malowane

    OdpowiedzUsuń
  12. A co myślicie o eko nurcie zgodnie z którym lepiej kupować rzeczy trwałe i droższe? Można je później odłożyć dla następnego dziecka lub wymienić z zaprzyjaźnionymi mamami. Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie polskie ubrania hand made są lepsze niż z zagranicznych sieciówek. Mi bardzo podobają się produkty No Sweet - są zgodne z trendami, ale jednocześnie mają swój własny, rozpoznawalny styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, jak trzeba powiedzmy kupic 10 sztuk roznych ubrań, bo dziecko z poprzednich wyrosło. Wtedy mam wybór. Zrobic zakupy odzieżowe za tysiaka, albo kupic jedzenia na miesiac :)

      Usuń
    2. a w lumpeksie za 10 szt czasem trzeba zapłacić szalone 10 zł :)

      Usuń
  13. Mi sie nie podoba samo stwierdzenie - wspierac polskie firmy. Wspierac to ja moge kogos naprawde potrzebujacego, a polska firma to dla mnie taka sama firma jak angielska czy szwedzka. Jesli za produktem idzie jakosc, trwalosc i fajny design i przede wszystkim stac mnie na to, to byc moze sie skusze. Niezaleznie od tego, skad dana rzecz pochodzi. Jednak bardzo czesto priorytety ustawione w zyciu mi na nie pozwalaja. I dostalam nauczke po tym, jak starsze dziecko zbuntowalo sie przeciwko dizajnerskim ubraniom na rzecz dresiakow (dla mnie najtrwalsze z NEXT - za cena idzie jakosc) i koszulek z dlugim rekawem. I co, jak dziecku przetlumaczyc "nos, bo mamuska wyrzucila w bloto kilkaset zlotych"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm..nasuwa mi się pewna myśl... We Wrocławiu niedawno Niemcy kręcili film... i wie Pani co - po wodę w butelkach oraz cały potrzebny "majdan" jeżdzili 100km w jedną stronę do "swoich" do Niemiec... oni tak mają, że wolą pieniądze u siebie zostawiać, jeśli to tylko możliwe... szkoda że Polak ma trochę odwrotnie ;)

      Usuń
    2. tak, NEXT ma super rzeczy, i piękne, i trwałe - skoro w lumpeksie są w dobrym stanie, to chyba coś znaczy :)

      Usuń
    3. To znaczy, ze na sile, jak ci opisywani Niemcy, mam kupowac, bo polskie? Troche mi sie to kloci z moimi przekonaniami niestety. Nie wiem dlaczego w imie dziwnie rozumianego patriotyzmu mialabym kupic bluzeczke za 100zl, ktora posluzy dziecku przez kilka miesiecy. Wolalam wesprzec dwie polskie rodziny w akcji Szlachetna Paczka. Bo dla mnie slowo wsparcie ma troche inny wymiar...

      Usuń
  14. nie do końca się zgodzę, bo jeśli kogoś stać to czemu nie? w końcu te firmy by nie istniały, gdyby nie znalazł się nabywca, za to ja mam takie dwie ulubione marki polskie Malinami i Pinokio - świetna jakość za odpowiednią cenę. Co do reszty to może ich dużo, powtarzają się ale tylko na...blogach. W życiu codziennym, na placu zabaw, w przedszkolach większość dzieci ubrana jest w popularnych sieciówkach i tu widzę sporą powtarzalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nigdzie nie napisałam, żeby nie kupować bo drogo. Jeżeli chodzi o powtarzalność, to coś co jest robione masowo zalewa rynek i dzieciaki wyglądają jak z kalki. Od projektantów "niszowych" wymagam jednak różnorodności we wzorach, kolorach i krojach.

      Usuń
  15. Ja kupiłam jedną, nową, solidną wyprawkę (body ok.30 zł/sztukę, żadne tam mecyje) i zamierzam ubierać w nią 3 dzieci. Nie mam ubrań niepotrzebnych/nieużywanych. Po jednym wyjątkowo brudzącym się dziecku rzeczy wyglądają jak nowe. Wszelkie ubranka dla niemowląt, które mają na metce pranie w 30° to jakaś kpina.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sroko, wlasnie o to drogo tez chodzi. W koncu to tylko kawalek materiału w ktorym dziecko doslownie tarza się po podłodze. Ceny w sklepach polskich producentów zahaczaja o kosmos ale i te z sieciowek nie przystaja do rzeczywistości. Wystarczy popatrzec na kurtki zimowe- od 100 wzwyż za ciuch na 3 miesiące. Jakosc ubran ze smyka jest czesto gorsza niz ubran z marketu. O butach nie wspomnę - ceny w np. Bartku sa dramatycznie wysokie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę piszesz. Ja ostatnio kupiłam w 5.10.15 2 body i jeszcze przed pierwszym użyciem poodpadały napy. Kupiłam je w przecenie,ale i tak nie tanio :/ Smyk nie jest najgorszy,mam trochę rzeczy i jestem zadowolona. Bardzo mi pasują (bo dzieciak jeszcze nie ma nic do gadania ;) ) zaskakująco dobre rzeczy z Tesco firmy F&F

      Usuń
  17. zgadzam się w zupełności;) maluszek tak szybko rośnie, że nie warto inwestować jeszcze w drogie ubranka bo za parę tygodni już będą za małe. No i nie szkoda ładnie dziecko ubrać do piaskownicy np. bo nawet jak się wybrudzi to nie będzie szkoda;)
    a ja puki co odłożyłam moje 4500g cudu do łóżeczka i próbuje opanować tablicę w poszukiwaniu lekkiej spacerówki. Niby młody ma dopiero 3 tygodnie ale pewno nim się na coś zdecyduje to już będzie siedział. Czytałam Twój wpis z początków Twoich i Rycerza... cieszę się, że nie tylko ja tak się czuję

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj prawda to wszystko niestety... Człowiek kupiłby coś polskiego, ale nie za te pieniądze :( i fakt - wszystko teraz na jedną modłę szyte, króluje dres - sukienki, spodnie, bluzy... Nuda za wielką kasę... A szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Też chciałabym wspierać polskich projektantów, ale nie za taką kasę. Polacy po prostu zarabiają za mało i tyle !
    Nie pozostaje nic innego jak samemu tworzyć. Właśnie zaczęłam naukę szycia na maszynie .

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja przeglądając te jakże popularne polskie marki stwierdzam, że większość ubrań jest po prostu bez szału. I nic tylko szary, czarny, granatowy. Od biedy jakieś printy i inne kolory. Dlaczego mam ubrać córkę i syna prawie tak samo? Co z tego, że może i dizajnerskie, made in Poland i w ogóle, kiedy mi po trosze dziewczynka wygląda jak chłopak, a chłopak jak dziewczynka? Nie mówię, że dla dziewczynki od razu wściekły róż, asle kurde, no.
    Poza tym dla dwuletniego dziecka same szarości, czernie itp. Jak dla dorosłego.
    Oczywiście, co kto lubi i na co kogo stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, my też większość ubranek mamy z drugiej ręki (po dzieciach znajomych, większość jak nowe) i czasem chciałabym nawet kupić coś ekstra polskiej firmy, ale mnie przeszkadza ta szaro-burość. 100 zł za szarą sukienkę dresową? Niech to będzie jakaś fajna kolorowa wzorzysta dzianina itp. - są piękne kolorowe ubranka designerskie w Holandii czy Danii a u nas takie smuty... No i te spodnie z obniżonym krokiem. Mój trzyletni syn ich zawsze nie znosił, podciągał odruchowo i krępowały mu ruchy... Kasia

      Usuń
  21. trafiłaś w moje ostatnie przemyślenia. polać tej Pani!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja ostatnio pOtrzebowalam na juz kurtke dla mojej 17 mies córki, babcia wyslala paczke ale dlugo to szlo wiec poszlam do lumpeksu i kczom nie wierze kurtka jak nowa, kolor i fason odpowiedni to biorę i ide do pani do kasy pytac o cene a pani mi mowi ze 4.5zl tak to ja moge robic zakupy :D a tak to lubimy robic zakupy w H&M ale tylko na wyprzedazy 1szt 10zl , juz przed porodem zrobilam zapas bluzek bawelnianych i teraz je corka nosi ;) pewnie z chin ale co dzis nie jest z chin :/ Zaoszczedzone pieniadze tez wole wydac na ksiazki ktore uwielbiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Polecam serdecznie Polski mały producent:) https://www.facebook.com/polagorlice?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że mały i że polski, ale dlaczego w Polsce są dwa bieguny - albo niemożliwie drogie "dizajnerskie' szare dresówki, pumpy i udziwnienia, a z drugiej strony takie firmy jak ta zalinkowana przez Pana poniżej. Poza kilkoma ładnymi, bo prostymi sukienkami na ramiączkach wzornictwo straszne - moim zdaniem oczywiście- jak z początku lat 90 tych, te napisy, połaczenia kolorów (pajace, brr!). Naprawdę, ubrania dla dzieci też podlegają zmianom mody, i gdy się jest producentem warto się trochę rozejrzeć, popatrzeć nawet na sieciówki, na to jakie są trendy. Zobaczyć co szyje Next, albo H&M i trochę się zainspirować :)

      Usuń
    2. Jak najbardziej, każdy ma prawo do własnego zdania - jednak my uważamy i nasi klienci oczywiście też, że nie wszystko co wymyślane i z "siecówki" jest dobre dla dzieci. Ważne jest to, żeby dzieci zdobiły ubrania a nie ich metka. Co do kolorystyki i formy to każdy woli co innego więc tym, którym podoba się pasja i zaangażowanie w to co się robi zapraszam i polecam serdecznie!:)

      Usuń
  24. Atut, GT, KWiAW, Mona, Jolmar, carmen, żarek i wiele innych to są polskie marki jakie znam. Spodnie 39 zł, bluzki 29-49 zł sukienki 39-65 zł. Naprawdę warto bardzo dobra jakość, wyglądają jak nowe po dwójce dzieci. Radzę szukać na bazarach i małych lokalnych galeriach. Z tego tylko atut prowadzi sprzedaż internetowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam. Firmy Atut i GT są naprawdę fajne. Zamówiłam na święta dla brata bluzę, a dla córeczki kilka ubranek. Jestem bardzo zadowolona. Proszę Pani Sroko dla Rycerza http://www.naszeubrania.pl/pl/ubrania-przeznaczenie-ch%C5%82opiec.html :)

      Usuń
  25. A i można zamawiać przez Facebook:)

    OdpowiedzUsuń
  26. No, taka Zara to raczej tanich rzeczy nie szyje. Jak kogoś stać na chińską Zarę, to i stać na polskich projektantów. Oczywiście to nie to samo co rejon Tesco, Pepco i inne tego typu tanie marki. Bardzo lubię polskich projektantów, ale jak im ceny skoczyły w ciągu ostatnich dwu lat (odkąd urodziło mi się dziecko) średnio o 20%, niestety musiałam zaprzestać zakupów. Kupiłam sobie trochę dresówki do szycia i mam to samo za ułamek kwoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. W końcu ktoś powiedział to głośno. Mimo chęci i poparcia dla polskich projektantów, miliony monet ograniczają moje patriotyczne zapędy :D
    rodzinatomachina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgodze sie, ze ceny sa masakryczne. Staram sie lowic okazje ale kupuje tez drozsze rzeczy. Dzieci szybko rosna to fakt. Jednak dziwi mnie podejscie typu szkoda kasy, dziecku obojetnie, kupic jak najtaniej aby nie bylo zal jak urzeduje na podlodze. Nie mowie aby przesadzac, sama lapie okazje bo dziecko szybko wyrasta ale czasem dziwi mnie podejscie byle co bo zal ze pobrudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto napisał, że dziecko ma chodzi w byle czym? Nie zauważyłam takiego komentarza

      Usuń
  29. Faktycznie te wszystkie marki dziecięce są drogie. I wszędzie szara dresówka. Ja tak nie lubię ubierać dziecka. Dla mnie ma być dziecięco i kolorowo.
    Powiem Wam, że kiedyś kupiłam spodenki za coś 70 zł. Ale jestem z nich naprawdę zadowolona. Bo a) z bambusa, a moje dziecko ma azs i faktycznie jego nogi lepiej wyglądają jak biega w tych spodenkach b) rosną razem z nim. Kupiłam je jak miał 6 miesięcy, teraz ma 1,5 roku i dalej w nich chodzi i nie zanosi się, żeby miał szybko przestać. Spokojnie przez rok jeszcze może w nich chodzić.
    I takie zakupy lubię. A marka polska, szyje w PL. więc da się? da!

    OdpowiedzUsuń
  30. A zapomniałam napisać gdzie kupiłam :) jak ktoś ciekawy to wyszukajcie sobie bambolo.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Z miłą chęcią również kupowała bym od polskich producentów gdyby nie to ze znam realia. Polski kroiniczy kroi tureckie materialu, polska szwaczka szyje niemiecka nicią a nastepnie polski producent sprzedaje dzieciecy ciuch do Rosji mowiac ze to polskie wdzianko:) polska jest tylko cena oraz miejsce wykonania:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Niestety większość polskich "projektantów" korzysta z darmowych wykrojów zamieszczonych na zagranicznych stronach, czasem nawet ich nie modyfikując. Dla mnie to już nie jest projektowanie tylko zwykłe kopiowanie wzoru. Tak można sobie szyć w domowym zaciszu dla własnego dziecka a nie puszczać w Polskę szczycąc się swoim modowym geniuszem i próbując sprzedać te ciuchy po kosmicznych cenach. Na palcach jednej ręki można policzyć polskie marki, szyte faktycznie w Polsce a nie w Chinach, które stworzone są na podstawie autorskich wykrojów i wzorów tkanin. Skoro są to znaczy, że jest dla nich grupa docelowa. Czasem pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i kupię coś od Zezuzulla, bo wiem, że są to świetne jakościowo i oryginalne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam maleńką firmę , sama projektuję i szyję ubranka- nie korzystam z żadnych skopiowanych projektów. Szyję już 8 lat. Teraz coraz trudniej o cokolwiek polskiego- o materiał, nici, dodatki...Szukam firm które to dla mnie zrobią. Wierzcie mi to nie jest łatwe.
      Czasem moja praca trwa 16 godzin na dobę, a i tak nie daję rady. Szyję sama więc moje ubranka mają chyba normalną cenę.
      Gdybym musiała kogoś zatrudnić- ceny te mogą wzrosnąć ale nieznacznie.
      Zgadzam się z opiniami że niektórzy ogromnie przesadzają z cenami.

      Usuń
  33. ja i moja pociecha uwielbiamy ciuchy z lamama :)rosną razem z nami pielucha się mieści nic nie przeszkadza.... a na promocjach można trafić za 50 zł :0 więc nie jest to majątek skoro moja dama nosi je już 9 m-cy i nie zanosi się żeby z nich wyrosła

    OdpowiedzUsuń
  34. Atut, GT, Carmen, Żarek - 4 polskie firmy, wszystkie szyjące z bardzo dobrych gatunkowo materiałów, ceny porównywalne do sieciówkowych, a to wszystko tylko w 1 mieście... Firm szyjących w Łodzi podobnych do tych już nawet nie wymienię :) Jest wiele fajnych producentów polskich - tylko niestety trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
    Prowadzę właśnie sklep z odzieżą dziecięcą z tymi firmami - jakbyś chciała sprawdzić na fb to podaję link https://www.facebook.com/areakidspl
    A wzory są bardzo różnorodne - rzeczywiście dużo producentów szyje w jednym stylu, zwłaszcza te "butikowe" marki - dresówka, raczej wszystko gładkie, mnóstwo szarości... Ale nuda to nie u nas :)
    Jeśli mogę sobie jeszcze ponarzekać - najgorszy typ klienta to taki, co jak usłyszy, że za spodnie dresowe życzymy sobie 45 zł to mówi: "Coooo? Za tyle to ja w H&Mie kupię!"... Cóż, niektórzy niestety traktują sieciówki jako wyznacznik luksusu - bo przecież to, co zachodnie to najlepsze... :/

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja uważam, że najważniejszy jest materiał - ważne, żeby ciuszki były wykonane z bawełny, najlepiej organicznej, miały funkcjonalne kroje i były wygodne dla samego malucha.Osobiście polecam http://deareco.eu/en/ - polska marka, na rynku od niedawna, więc ceny bardzo rozsądne, a jakość nie do porównania z tym, co można znaleźć w sieciówkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja dużo fajnych ciuszków swojej siedmiolatce kupiłam w pepe y flor. To polska marka, która ma ubrania i dla mam, i dla córek. Fantastyczne materiały, ubrania są bardzo wygodne i nadają się na różne okazje

    OdpowiedzUsuń
  37. Zdecydowanie potwierdzam - obie córki mają sporo ciuszków z pepe y flor i mogłyby je nosić na okrągło. Dobrze, że są dobrej jakości i trzymają fason po praniu ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP