piątek, grudnia 12, 2014

Kocie nakładki taki konkurs dla WAS - dacie wiarę?


Coś nie mogłam spać w nocy. No to wstałam. Przeciągnęłam się i powolnym krokiem ruszyłam do kuchni, a przetrącę sobie coś. Zjadłam, napiłam się jeszcze i przypomniało mi się, że miałam zobaczyć kto te koty robi i tak bałagani. No to teraz nadarzyła się okazja.

Omiotłam wzrokiem kuchnię i nic, w pokoju pusto, w łazience kran dalej nie nareperowany i kapie, ale nikogo nie widać, w sypialni też nikogo nie ma poza śpiącymi.

Sprawa jest zagadkowa. Może usłyszeli, że wstałam i się pochowali. Położę się, oko przymknę, udam że śpię i za chwilę sprawdzę raz jeszcze.

Niestety jak oko przymknęłam tak padłam. Zasnęłam, koniec, klops i do nocy trzeba czekać, a w domu nowe koty. Nie żebym się skarżyła, ale z tych akurat kotów to pożytku nie ma. Do zabawy się nie nadają, latają gdzie popadnie, no przeszkadzają i tyle.

Ehhhh życie. Dziecko do przedszkola wyprawione, chłop poszedł, zdrzemnę się jeszcze. Ciche buczenie mnie obudziło. Ha.... pewnie ci co śmiecą w dzień też działają. Oko i drugie otworzyłam patrze, a tu czerwony potwór obok mnie stoi. Ten sam co to się go boję, ten sam co to buczy i huczy, aż uszy bolą. Ten sam przed którym uciekam bo spać nie daje. Aleeee..... zaraz, zaraz jak spać nie daje jak spałam? Jakiś cichy jest, może z tonu spuścił jak zobaczył moją poduszkę. Cała w kłakach - cóż zima idzie futro trzeba zmienić.

Nie ten jakiś inny jest. Jakąś śmieszną szczotą obrotową poduszkę moją zaatakował i żaden włosek się na niej nie ostał! Dziwne to!

Koty zniknęły, ekhm - znaczy ja jestem czyli kot prawdziwy co to się już odkurzacza nie boi. Pani sobie sprząta, cieszy się, cichutko się zachowuje, po całym mieszkaniu lata i nie pokrzykuje gdzie to gniazdko!, kabel za krótki!. Moja sierść znika z kanapy - trzeba będzie ją chyba poskrobać w tym miejscu, żeby wiedzieli, że to ja tam leżę.



Fajne to coś! Sprząta, ciche, pani się nie drze, nie wyzywa na bałagan. Może i ja sobie takie coś sprawię?


No i co ja wam więcej będę pisać. Chyba z rok temu rozglądałam się za odkurzaczem. Pomysł jakoś umarł śmiercią naturalną kiedy udało się zreanimować stary odkurzacz. Teraz cieszę się, że wstrzymałam się zakupem i trochę zła jestem, że aż rok czekałam bo jakość odkurzania to prawie nowe życie :) .
Odkurzacz Bosh GL 45 ProPower to świetny lekki sprzęt z super mocą, a do tego cichy. Uwielbiam jego "kocią" nakładkę zmiatająca sierść bez padania na kolana.



Mam dla Was taki odkurzacz. 
Co trzeba zrobić, żeby go wygrać? To proste 

W komentarzu pod postem napiszcie Jaką najdziwniejszą rzecz wciągnął wasz odkurzacz :)
Na zgłoszenie się macie czas do 19 grudnia 2014 do 23.59 
Anonimowi komentatorzy proszeni są o podanie dresu e-mail.

Regulamin konkursu TUTAJ 

Wreszcie nareszcie wyniki - bardzo przepraszam, że to tak długo trwało. Wygrywa komentarz 


Gratuluję i proszę o kontakt :) 

88 komentarzy:

  1. Najszybsze przesyłanie danych - mój odkurzacz wciągnął mojego 16 GB PenDrive'a.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny konkurs Sroko :) Miałam kiedyś kota, który był wyjątkowy. To jego włosy najczęściej znajdowały się w odkurzaczu. Może to nie jest dziwne, przynajmniej dla posiadaczy zwierząt, Za to dziwne jest to, że nie odkurzałam poduszek i kanap (no dobra, odkurzałam...), ale... samego kota właśnie. Tak raz na tydzień, czasem dwa. Na najmniejszym ssaniu, żeby kotu oczy nie wyszły oczy na wierzch ;) Bardzo praktyczne zwierzątko. Teraz odkurzam psa i stwór bardzo to sobie chwali, chyba traktuje to jako masaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój odkurzacz wciągnął pierwszą stronę podpisaną przez promotora mojej pracy doktorskiej. Ależ się nabiegałam przez tego łajdaka co by kolejny podpis uzyskać. Z chęcią ja i mój kot (sprawca kotów w mym m2) przygarnęlibyśmy taki odkurzacz. Jeżeli nie to na prawdę przed wiosną ogolę go na łyso! I pretensję futrzak będzie mógł mieć tylko do Ciebie ! ostrzegałam :)
    jolantasulkowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Najdziwniejszym tworem jaki wciągnął mój odkurzacz był bez wątpienia... Borys - nasz kot. Sprawa jest niesłychanie dziwna i zabawna, bo do momentu tego właśnie zdarzenia żyłam w przeświadczeniu, że koty(w tym nasz drugi kot - Kićka) panicznie boją się odkurzacza. Ale kiedy zamieszkał z nami Borys doznałam szoku :) Otóż razu pewnego podczas zmiany szczotki zostawiłam włączony odkurzacz i poszłam po brakującą nakładkę.. Jakież było moje zdziwienie kiedy wróciłam po krótkiej chwili i zastałam Borysa przyssanego do rury odkurzacza grzbietem i tulącego się do niej jak do najlepszej drapaczki! Od tamtej pory Borys nie przepuści mi kiedy podczas odkurzania nie poodkurzam mu chociaż troszkę grzbietu...

    yoasia9[@]poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wciągnęłam kiedyś mega dużego, włochatego i odrażającego pająka. Najgorszy był moment wymiany worka. Panicznie bałam się że wyskoczy z tegoż worka i się zemści... Okropność.

    joannakuziara@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień jak każdy inny, szykowałam się do sklepu i do balerin chciałam założyć rajstopkowe skarpetki, które okazały się dziurawe. Nie ma tragedii, jedynie radość Odkurzacza, który zobaczywszy ze wesoło nimi wymachuję, zwęszył dobrą zabawę. Zaczęłam drażnić się z nim skarpetkami, ganiać po mieszkaniu, aż nagle zniknęły one z mojej ręki - zostały wessane! Mimo szybkiej próby wydostania ich z Odkurzacza, jedna niestety zniknęła bezpowrotnie. Jak się okazało - nie tak bezpowrotnie, bo po tygodniu dzielny Odkurzacz oddał ją, przepuściwszy najpierw przez cały układ pokarmowy. Na szczęście nie doznał żadnego uszczerbku na zdrowiu. "Odkurzacz" to drugie imię naszego psiaka, który tak samo jak mocno sierści się na meble, podłogi, dywany, tak samo mocno lubi znikać różne domowe, drobne przedmioty.

    aleksandra-zet@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehh, no co tu dużo pisać: w jednym worku znalazłam spinki, klocki, kredki, jakieś koraliki, itp - zastanowiłam się czy nie lepiej od razu wrzucać kasę do odkurzacza? ewa.filuk@Gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój odkurzacz wciągnął mi pomysł ! Zawsze jak odkurzam rozmyślam i planuję. Zapatrzyłam się w dokładne czyszczenie szczeliny (namęczyć siętrzeba) i masz babo placek. Wraz ze śmiotkiem wsysnął pomysł na niespodziankę dla męża.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój odkurzacz przywłaszczył sobie kiedyś... pierwszy, wypadnięty dopiero co ząb mojej chrześnicy :) I tak, worek był prawie pełny. Tak, znalazłam zęba. Nie, nie pytaj jak - sama nie chce pamietać ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. mój odkurzacz wciągnął myszkę:/ taką malutką, żywą, brrrrrrrrrrrrr. nie wiem jak wylazła z akwarium i jakim cudem dała się wciągnąć. na szczęście to nie ja odkurzałam. brrrrrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  11. Najdziwniejsza rzecz? Cóż dwie pamiętam, pierwsza to ślubna obrączka taty, drugąbył to przewód od innego odkurzacza. I ustrojstwo wlazło a wyjść ani myślało. Ale to za panieńskich czasów. Teraz po ślubie tylko odkurzacza mi do szczęścia brakuje. Na co dzień latam ze szczotką, a kiedy potrzebuję, to lecę pożyczyć, do teściowej. A jak mi w końcu powie, że popsułam? To dopiero będzie.
    Urwisydorosna@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Najdziwniejsze jest to, że mój odkurzacz wciągnął dziś... całą moją moc, siłę i energię. Odkurzenie królestwa małego chłopca, który lubi eksperymentować i bawić się ryżem czy malować palcem po rozsypanej na podłodze mące i 4 kotów, które o tej porze tylko śpią i gubią futro, to jest wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie ostatnio odkurzyłam sztuczne rzęsy a potem szukałam ich przez cały dzień !

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie najdziwniejszą rzeczą było pół zasłony...;) robiąc porządki w domu na zbliżające się święta miałam małego pomocnika (synek Albert lat 2) naszykowałam odkurzacz ,bo kończyłam już myc okna. przyniosłam w misce uprane zasłony do powieszenia(po odwirowaniu).stanęłam na parapecie wieszając już pierwszą nie mając widoku na pokój,co okazało się błędem :) słyszę odkurzacz się włączył nagle świst i zaczął się dławić... przestraszana spoglądam a tam mój mały pomagier siedzi w kącie i płacze ze strachu a w odkurzaczu pół wystroju okna. nie dość że dziecię trzeba było tulić i uspokajać ze spazmów to i zasłony pranie ponowne mnie czekało,a jak je wyjęłam nawet nie będę wspominać...nikt gabarytowo mnie nie przebije hehe ;)
    lali.s@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Najdziwniejszą "rzeczą" wciągniętą przeze mnie była papuga, a raczej mała papużka falista. W dodatku działałam z pełną premedytacją, ponieważ mała uciekinierka nawiała z klatki i za nic nie mogliśmy jej złapać. Wpadłam więc na pomysł, że złapię ją z pomocą odkurzacza. Nałożyłam na rurę pończochę, żeby uchronić dezerterkę od podróży wgłąb urządzenia. Dźwięk włączonego odkurzacza podziałał chyba jak hipnoza, bo papużka nie poruszyła się nawet o milimetr. Pozwoliła się złapać i umieścić w klatce. Na koniec się tylko zemściła na bracie, który ją do tej klatki wkładał i narobiła mu na ramię :P
    sic.sico2@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  16. najdziwniejszą i najstraszniejszą rzeczą jaka utknęła w rurze odkurzacza był psi ogon :) wiadomo odkurzanie, jak odkurzanie. Nagle zadzwonił domofon, no to lecę do drzwi otworzyć (maszyna nadal włączona), ledwo dobiegłam do drzwi, a tu pisk! Przeraźliwy pisk! Nie wiem, co się działo gdy zostawiłam odkurzać sam sobie, ale gdy wróciłam ogon psa znikł w czeluściach rury odkurzacza... Dobrze, że nie był na najwyższych obrotach!

    OdpowiedzUsuń
  17. Najdziwniejsza rzecz wciągnięta przeze mnie przez rurę odkurzacza to sztuczne zęby mojego dziadka. Nasza sunia często zabierała mu te zęby, gdy je odkładał na szafeczkę, gdy chodził spać. Potem cała rodzina ich szukała po domu. Kiedyś nie wiedziałam, że znów zginęły i odkurzając pod szafą usłyszałam dziwny dźwięk. Nie zorientowałam się, że to była proteza, której szukaliśmy kolejne dwa dni. Dopiero ktoś wpadł na pomysł, żeby sprawdzić w odkurzaczu no i Bingo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nasz odkurzacz wciągnął... nosorożca! :D:D:D Synek uwielbia zwierzaki więc dostał od babci całe zoo. Któregoś razu, odkurzacz przestał "wciągać". Okazało się, ze rura jest zapchana, zagladamy więc do środka, a w śrdoku siedzi sobie nosorożec - cały w kotach, kurzu, włosach i skutecznie utrudnia nam sprzątanie. Jaś (właścicel zwierzaka) smiał się cały tydzieńz psikusa jakiego nieświadomie spłatał mamie :)
    Pozdrawiamy mama i Jaś
    aleksandrastocka@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Najdziwniejszą rzeczą, jaką próbował wciągnąć nasz odkurzacz były ... usta mojej Roksanki. Małe to było, raczkujące, siadające i ciekawskie, jak wszystkie dzieci. Z odkurzaczem miała jednak stosunki neutralne, więc gdy na chwilę zostawiłam włączony odkurzacz, by podnieść jej grzechotkę, ona przyłożyła sobie szczotkę prosto do ust. Ile było ryku, ile wrzasku, i na jak długo odkurzacz poszedł w zapomnienie z powodu histerii na sam widok ,,, nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kłębek wełny. Nie zauważyłam, że za sobą ciągnęłam sznureczek wełny. Odkurzacz mi się jakoś za bardzo zagrzał i zwolnił. Spieszyłam się i praktycznie nie myślałam co robię. Najważniejsze było by wysprzątać w ekspresowym tempie. Złościło mnie, że się coś psuje i w nerwach machałam rurą od odkurzacza nie patrząc co tak naprawdę wyciągam. Wielka,wełniana kula znalazła się w worku na śmieci. Wyciągnęłam ją po tym jak chciałam udowodnić mężowi, że pora na nowy odkurzacz.

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha :) fajny tekst :) o cóż, czas się przyznać... mój odkurzacz wciągnął mojego kota... Ale to nie tak, że ja go nie pilnowalam (jednego i drugiego) tylko kocia lubiła się odkurzac... Ale po wyciągnięciu całego ogona przestał lubić :) Miłego dnia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Najdziwniejsze co wciąga mój odkurzacz to katar mojej Córki. Od kilku dni robi to nieprzerwanie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Około pięciu lat temu pracowałam w Amsterdamskim zoo. Praca do lekkich nie należała ;) Zaczynała się o 22 wieczorem a kończyła o 6 rano. Teraz, gdy jestem mamą dwóch niespełna 3 letnich dziewczynek wspominam machanie widłami, sekatorami i grabiami wielkości drabiny jako miły urlopik ale nie o tym chcę opowiedzieć :) Do moich obowiązków, na koniec zmiany należało odkurzenie długiego holu który prowadził między innymi pod akwarium lwa morskiego. Odkurzacz który służył mi wtedy jako narzędzie pracy był gigantyczny, sięgał mi do połowy uda a czasy swojej świetności datował na dni w których Beatelsi królowali na listach przebojów :) Lew morski był jednym z moich ulubionych zwierząt w zoo i chyba było to uczucie odwzajemnione bo zawsze obserwował moje zmagania z odkurzaczem pływając w rytmie mojego sprzątania. Zagapiłam się na to urocze stworzenie i..bum usłyszałam strzał armaty za moimi wystraszonymi plecami. Nie była to jednak wojna tylko odkurzacz który przestał działać, udało mi się go włączyć z trochę cichszym strzałem godnym czołgu ale ciąg gdzieś znikł. Pożyczonym od bardzo miłego czarnoskórego pana dozorcy długaśnym śrubokrętem wyciągnęłam z rury kłęby kurzu przypominające myszy sumo i kartkę z bloku po obejrzeniu której łzy stanęły mi w oczach i przeszły mnie dreszcze.. Była to narysowana dziecięcą rączką kolorowa mapa, która według koślawego podpisu miała prowadzić z zoo do oceanu indyjskiego. Rysunek ten mam do dziś :)

    pawmaz.44@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Wciągnęłam kiedyś swój własny pierścionek zaręczynowy. Spadł mi z komody i został wciągnięty. Stres? Był . Ale potem go wygrzebałam wśród kurzu leżał i stękał ;)) nazeliev1@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale gratka! Takie cudeńko do wygrania :) Byłoby idealne na sierściuchy mojego persiaka! Aż się rozmarzyłam.....
    No ale do brzegu... najdziwniejszą rzeczą, którą wciągnął odkurzacz był żwirek z kuwety z kupą i zbrylonymi siuśkami naszego kota. I to wcale nie przez przypadek - mój szanowny małżonek chciał ułatwić sobie sprzątanie kuwety i wymyślił, że tak będzie łatwiej i szybciej! Chyba tylko faceci mają takie szalone pomysły :D
    pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  26. Super konkurs:) Zycze powodzenia. Osobiscie mam juz pogromce kociej siersci innej marki i wodny. Trzeba przyznac, ze bez odkurzacza przeznaczonego dla sierciuchow gdy takowe sie ma dalego sie nie zajedzie;) Teraz juz moge powiedziec szczerze: masz zwierzaka-kup odpowiedni odkurzacz bo Twoj dom wczesniej czy pozniej zarosnie;) Gdy pierwszy raz zobaczylismy wode to myslalam,ze oczy wyjda nam z orbit.

    M.

    M.

    OdpowiedzUsuń
  27. Najlepsza zabawa syna.. co wciągnie odkurzacz niby przypadkiem? I tak zawsze jak coś szukam zaglądam właśnie do środka. Znalezione zostały już..łyżeczka i nożyk, zegarek, bo o klockach, kolczykach itp nie wspomnę. Pozdrawiam
    freudina@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  28. Hmm, a u mnie odkurzacz nie wciąga ale dmucha :) i to z jakim powerem! Ot taki paradoks. Mój tata tak go skombinował, gdyż uwielbiamy grilla a nikt nigdy nie ma ochoty rozpalać, więc robi to za nas odkurzacz, wystarczy chwila i się z grilla kurzy! Więc stoi sobie na altance i czeka na sezon grillowy :) I się przypomniało...aż się grilla chce, pozdrawiam
    karbowska.aga@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...kiedyś to wystarczyło włożyć rurę z drugiej strony i duchal :) jak byłam mała to takowym uwielbiałam wciągać ziemię z doniczek
      Olgap1@op.pl

      Usuń
  29. Cześć! Oto moja historia :) https://www.facebook.com/HandMadeSemixArt/photos/pb.221818204608394.-2207520000.1418504785./579120715544806/?type=3&theater

    semi512@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Nasz odkurzacz wciąga płacz. Nasz Pulpin, co to ledwo ma dwa miesiące uwielbia jak tata odkurza. Odkurzacz wciąga jego smuteczki. Znikają koty (trzy, najczęściej za łóżkiem), koty spod szafek i Pulpin znika w objęciach szumu domowego pomocnika, drzemiąc w objęciach mamy. anna.gmurczyk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Kocham męża swego,to oczywiste ale ilekroć mogłabym za nim wskoczyć w ogień,tyle samo razy mam go ochotę ukatrupić.Zna się na silnikach,opryskach,elektryce, budowlance i innych pasjonujących rzeczach.Złota rączka można by rzec,a nie jest to prawda,no nie do końca. Ilekroć idę do niego z prośbą o pomoc ponieważ pralka zwariowała a kuchenka gazowa przestała być posłuszna o tyle słyszę słynne hasło:NIE ZNAM SIĘ.

    Tak było i tym razem:z dnia na dzień mój odkurzacz zresztą też Bosch przestał działać,nie dawał rady okruszkom,papierkom,czy pierzom z poduszki.Katastrofa i klapa.Prosiłam aby spojrzał,zobaczył bo przecież jak żyć bez odkurzacza przy dwulatku.Nie da się,chyba,że ktoś lubi stół szwedzki na podłodze:-)Sama gmerałam,dłubałam.Znalazłam nawet Pana,który miał spojrzeć na niego.Ale jak to była przy dziecku,matka musiała szybko,w trybie natychmiastowym posprzątać.Wyciągnęłam po raz kolejny odkurzacz i odpaliłam.Chodzi jak chodził ale nie spełniał swojej funkcji.Wkurzona rzuciłam rurą od odkurzacza i byłam gotowa sięgnąć po szczotkę kiedy usłyszałam brzdęk.Złapałam za nóż kuchenny i dawaj rurę przepychać.potrwało to chwilkę ale jak zobaczyłam zawartość zdębiałam.Do rury były wepchnięte dwie zaginione prowadnice od szuflady.Dodam,że kupiliśmy małemu komodę z Biedronki i byłam gotowa ją reklamować ponieważ brakowało kilku elementów.Ręce mi opadły.Z mężem doszliśmy do wniosku,że musiało to się stać kiedy on skręcał mebel a ja porządkowałam pokoik.
    Teraz już z przezorności potrząsam rurą:-),tak na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  32. haha na samo wspomnienie chce mi sie dalej śmiać :) najdziwniejsza rzezc jaka udało mi sie wciagnąc do odkurzacza był tupecik mojego dziadka :) pewniego dnia babcia poprosila mnie o pomoc w sprzataniu przedswiatecznym wiec wzielam sie do odkurzania koncząc chcialam zebrac okruchy ktore lezały koło głowy mojego dziadka który ma niedosłuch i smacznie sobie spał :) niestety siła mojego odkurzacza przerosła moje najszczersze oczekiwania :P i odkurzacz wciągnął tupecik dziadka haha
    annachudzik1603@wp,pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Czyścioszkiem siebie nazwać nie mogę, bo wiele rzeczy przydanych lub nie znajduję na podłodze i bardzo często patrząc na nie - nie mam nastroju by się schylać więc tego nie robię. Skutki lenistwa jednak zawsze wiążą się z koniecznością podjęcia większego wysiłku w postaci przegrzebania worka... coś okropnego. I ciężko jest mi wymienić najdziwniejszą rzecz jaką tam znalazłam, ponieważ notorycznie wyjmuję z niego bilety, skarpety, leki, klocki, spinki, ulubione chrupki (które stały w salaterce pod łóżkiem w razie nocnego głodu) pendrive i kabelki to już niemal rytuał każdego odkurzania i te okrutne wsuwki do włosów, których miliony walają się po całym domu jakby się same rozmnażały (koleżanka fryzjerka codziennie ćwiczyła na mnie nowe upięcia potrafiłam po powrocie do domu wyciągać godzinami je z włosów i kłaść gdzie popadnie). Nigdy nie wyciągam niczego od razu z jednym wyjątkiem - KREMU NIVEA w wersji mini!! Moje usta są od niego uzależnione! Dlatego gdy niechcący wciągnę je odkurzaczem - rzucam się jak lew i niemal wzrokiem rozrywam worek by tylko odzyskać swój drogocenny krem. BEZ OBAW ZAMYKA SIĘ GO BARDZO SZCZELNIE :)

    P.S. Większość czytelniczek Twojego bloga przejęło po Tobie manierę pisania (czytając ich komentarze mam wrażenie jakbyś sama je pisała ;) taki masz wpływ na umysły swoich fanek hehe

    OdpowiedzUsuń
  34. Czyścioszkiem siebie nazwać nie mogę, bo wiele rzeczy przydanych lub nie znajduję na podłodze i bardzo często patrząc na nie - nie mam nastroju by się schylać więc tego nie robię. Skutki lenistwa jednak zawsze wiążą się z koniecznością podjęcia większego wysiłku w postaci przegrzebania worka... coś okropnego. I ciężko jest mi wymienić najdziwniejszą rzecz jaką tam znalazłam, ponieważ notorycznie wyjmuję z niego bilety, skarpety, leki, klocki, spinki, ulubione chrupki (które stały w salaterce pod łóżkiem w razie nocnego głodu) pendrive i kabelki to już niemal rytuał każdego odkurzania i te okrutne wsuwki do włosów, których miliony walają się po całym domu jakby się same rozmnażały (koleżanka fryzjerka codziennie ćwiczyła na mnie nowe upięcia potrafiłam po powrocie do domu wyciągać godzinami je z włosów i kłaść gdzie popadnie). Nigdy nie wyciągam niczego od razu z jednym wyjątkiem - KREMU NIVEA w wersji mini!! Moje usta są od niego uzależnione! Dlatego gdy niechcący wciągnę je odkurzaczem - rzucam się jak lew i niemal wzrokiem rozrywam worek by tylko odzyskać swój drogocenny krem. BEZ OBAW ZAMYKA SIĘ GO BARDZO SZCZELNIE :)

    P.S. Większość czytelniczek Twojego bloga przejęło po Tobie manierę pisania (czytając ich komentarze mam wrażenie jakbyś sama je pisała ;) taki masz wpływ na umysły swoich fanek hehe

    anula89@autograf.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. Wciągnął te wszystkie dziwne rzeczy, które z przerażaniem odkryłam, gdy po 5 latach musiałam wymontować zmywarkę, aby zawieźć ją do serwisu. Odkurzaliśmy bardzo szybko, nie mając pewności czy odkurzacz wciągnie TO, czy TO wciągnie odkurzacz :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dostęp do zawartości worka jest dość ograniczony, nigdy nie wiem co zniknęło w czarnej dziurze rury mojego przedpotopowego odkurzacza. Na szczęście jak do tej pory nie brakuje mi niczego ważnego, więc chyba nie warto tam grzebać.

    Natomiast w temacie dzieciowym, najdziwniejsze co może wciągnąć odkurzacz, to wydzielina z nosa dziecka. Byliśmy z mężem nie lada zdziwieni kiedy dowiedzieliśmy się o istnieniu takiego wynalazku. Co ciekawe, producent zapewnia, że jest to rozwiązanie higieniczne. Ekhm, dziękuję bardzo, ale jakoś nie widzi mi się podłączać dziecko do odkurzacza :-)

    i.true.ann@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Mieliśmy kiedyś kota który w ramach "wdzięczności ze opiekę" (jak to rozpisują się rożne poradniki i książki o owych zwierzakach) znosił nam do domu różne "rzeczy", od ptasich piór oraz samych ptaków w postaci wróbli, gołębi - już niestety nie zdolnych do lotu:( poprzez dżdżownice (układane w piwnicy na kupce kiedy jego największa opiekunka wyjechała na parę dni) aż po szczura i mysz - ta ostania nie dość, że mała to na szczęście/nieszczęście żywa i ruchliwa - uciekła za ciężki regał z książkami i oprócz tego, że było dużo roboty z opróżnianiem regału z książek to jeszcze przesuwanie regału okazało się dość kłopotliwe. Pomocny okazał się odkurzacz, ustawiony na najwyższą moc, którym do niekrótkim czasie udało się mysz wciągnąć, ku niezadowoleniu kota;) agnese-k@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Miałam w zwyczaju odkurzanie czego popadnie, więc w moim byłym już bezworkowym odkurzaczu znajdywało się pieniądze, koraliki, kocie zabawki porzucone byle gdzie... Odkurzaczem walczyłam z prusakami (chociaż ciekawostką jest fakt, że można to robić tylko z przodu owada), próbowałam też z efektami pozbyć się inwazji pcheł po pobycie mojego kota na wsi. Najdziwniejsze? Najdziwniejsze było wessanie kilku klawiszy z klawiatury oraz małej roślinki razem z korzonkami...a ja chciałam tylko usunąć rozsypaną przek kota ziemię o.o :D

    Kambie@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  39. Chcę odkurzacz :( :( nie udało mi się wygrać już dwa razy więc próbuję tu. A co wciągłam odkurzaczem? Dużo dziwnych rzeczy, ale najbardziej w pamięci zoatał mi złoty kolczyk, które to kolczyki dostałam na komunię od cioci ;) Nie byłam w ogóle pewna, czy tam jest, ale po gorączkowych poszukiwaniach w kłębach syfu i psiej sierści tadaaaam- znalazł się. Odetchnęłam z ulgą, bo chociaż kolczyków nie nosiłam (od małego miałam swój styl i nie podobały mi się) mama jak mantrę powtarzała, trzymaj bo to cenna rzecz i pamiątka..Nie będę dawać stu odpowiedzi, uda się, to się uda, nie to nie. No cóż, bardzo bym chciała wygrać, bo mam starego grata w domu i psa traktowanego po królewsku, którego wszyscy w domu kochamy :) pozdrawiam mój email: anna.bal83@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym jeszcze coś dopisać, co kiedyś wciągła rura odkurzacza i to nie mojego, ale nie wypada :P

      Usuń
  40. Lusterko samochodowe. Lewe.

    (no dobra. to było auto-zabawka :D bo nie zmienia faktu, że odkurzacz wciągnął lewe lusterko od kampera Ewki. i robiliśmy operację na otwartym... worku :D)

    OdpowiedzUsuń
  41. Historia oparta na faktach!:
    Pewnego dnia Sylwia swój pokój odkurzała,
    posiada persa, więc sporo sierści na dywanie miała.
    W ten czas nieopodal jej kotka ulubioną zabawką się bawiła,
    a Sylwia w jej figlach przeszkodziła.
    Kotka swój ulubiony sznurek do bielizny zawsze atakuje,
    jest dla niej niczym wąż z terrarium, więc go ulgowo nie traktuje.
    Sylwii odkurzacz o słabej mocy,
    wciągnął sznurek jakby wystrzelił z procy.
    Na ten widok kotka szału dostała,
    i jak drapieżnik do rury się skradała.
    Po czym jak z filmów grozy zaatakowała,
    rurę pazurami i zębami katowała.
    Do tego kocie, drapieżne jęki,
    aż Sylwia do dalszej pracy poczuła lęki.
    Po chwili pod nieobecność kota wzięła odkurzacz i rozkręciła,
    długi zabawkowy sznurek jej pupila ocaliła.
    Teraz w szoku jest dziewczyna,
    sprzęt zepsuty-co zrobi ta biedaczyna?
    Śmieci nie chciał zbierać bo był już stary,
    a tu kota zabawkę wciągnął...jakieś czary-mary?
    sylwcia.88@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  42. Nasz odkurzacz ciężkie życie ma, wciąga smarki mego syna.

    mmarie@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  43. Kilka lat temu miałam królika miniaturkę - biegał swobodnie po całym mieszkaniu. Był nauczony czystości, ale czasem coś mu się "wymsknęło". Mój odkurzacz wciągał wtedy królicze bobki. ;) pozdrawiam, cicha_kasia@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  44. W sobotę przed jakąś imprezą siedziałam na dywanie i malowalam paznokcie, akurat postanowiłam zaszaleć i kupiłam lepszy i droższy lakier do paznokci. Mąż postanowił dokończyć odkurzanie i tak się rozpędzil ze wciągnął mój nowy lakier.... nie było co ratować. Poszłam na imprezę w innym kolorze.
    justynakorycka@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. Prawdziwy mężczyzna- mąż bał się wyciskać psu kleszcze to odczekiwał aż się napiją do końca i same odpadną a potem wciągał odkurzaczem.
    zanik_s@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha genialne :) to jest sposób, bo ja też się brzydzę dotknąć kleszcza :D hit :D

      Usuń
  46. Chmm najdziwniejsza rzecz...dobrze pamiętam taki dluuugi i puchaty łańcuch na choinke jak również mój "genialny" pomysl wciagniecia odkurzaczem kulek z rteci, po stluczeniu termometra... Pozdrawiam, zuzanna.bielkiewicz@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  47. Pióro wieczne i... nowy tampon (nie wiem jak się tam znalazły :)
    E-mail: j.suchocka89@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  48. Dawno, dawno temu..... dwie genialne 6-latki (ja i moja kuzynka) postanowiły wydłubać z pałek, które stały w wazonie (takie z trzcinowisk) cały puch.Po kilkunastu chwilach mieszkanie wyglądało jak po zamieci śnieżnej. Nie zastanawiając się długo(bo przecież zaraz mama wróci z pracy) do akcji wkroczył niezawodny odkurzacz PREDOM ZELMER. I to był kres jego "niezawodności". Dobiły go dwie 6-latki i puch z pałek. To była pierwsza i ostatnia najdziwniejsza rzecz jaką wciągnął nasz stary odkurzacz. :) izabela_szylkiewicz@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  49. Mój odkurzacz wciagnął jedno wielkie NIC. Wciągnął to nic, bo jeszcze się go nie dorobiłam (a więc nie mam czym wciągać różnych zwykłych i niezwykłych rzeczy)... Na razie miotła robi za odkurzacz - chociaż zauważayłam, że ostatnio jest coraz bardziej leniwa :(. No i pod kanapą nie zamiecie, pod szafami też jej się nie chce :/. Ech, chyba mnie nie lubi ;).
    tuberosum@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  50. A mój odkurzacz zjada co roku komary, wciąga je jak kameleon. Jest to SPOSÓB na komarzyska skuteczny, szybki i bez pozostawania śladów jak po meksykańskiej masakrze piłą mechanicznej.
    kami1506@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  51. No cóż , mój staruszek (to odkurzacz jeszcze po babci) wciąga z prędkością ... żółwia . Odkurzając zalewa mnie krew, gdy muszę po kilka razy prowadzić rączkę odkurzacza w jednym miejscu , No ale cóż zrobić. Przy piątce dzieci, dwóch kotach, chomiku i papudze są ważniejsze wydatki ... niestety .

    Pewnego razu odkurzałam dywan w pokoju dzieci (a bałagan był duży, szło mi to opornie, odkurzacz prawie nie ciągnął) . Gdy już się otwór zapchał, wymieniłam worek . Włączając odkurzacz trzymałam jego końcówkę skierowaną w biurko dziecka . Gdy go włączyłam, usłyszałam tylko trzask . Jakim cudem ? Co to ? Biurko było oddalone o 10 cm (przecież na podłodze nie wciąga mi śmieci nawet przy odległości 1 mm) . Ale cóż . Wyłączyłam odkurzacz, otworzyłam pokrywę. Okazało się że worek od odkurzacza został przecięty. Szukałam winowajcy w środku . Gdy zobaczyłam co to, oczy wyszły mi do wierzchu. Nie wierzyłam... Odkurzacz pochłonąć mój medalion od prababci , który zawsze przynosił mi szczęście (w kształcie trójkąta (to właśnie jeden z jego boków uszkodził worek i spowodował huk) . Szukałam go od wielu miesięcy . Ale jakim cudem ? Gdzie on był ? Na biurku pełno zabawek, kredek itp . Wszystko poukładane . W końcu tam sprzątałam, ... Nie wiem . Wszystko to widział synek siedzący na łóżku. I spytał " Mamo, czego szukasz? ". Odrzekłam "synku, nie wiem skąd tu się wziął ten medalion, nie wiem jak się tu znalazł, nie widziałam go tu wcześniej".

    "Ależ mamo ! '- zaśmiał się synek ! Przecież minutę temu przeleciała tu Błyskawica (to jeden z naszych kotków, który biega z taką szybkością, że dzieci go tak nazwały) i to upuściła na misia . Zdębiałam ... Skąd miał go kot ? Ręce mi opadły ! Ale cieszy mnie to, że odnalazłam swój amulet szczęścia . Może podpowie dobrym ludziom, że jest gdzieś, siedmioosobowa rodzina (w sumie ze zwierzatkami 11-osobowa) która potrzebuje dobrego odkurzacza :) Pozdrawiam Maria K , xxxxkicia5xxxx@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  52. Rzecz ta dziwna i niedziwna, a na pewno wyjątkowa dla sporej części naszych maluszków. Ale do rzeczy, w końcu o niej to ma być mowa.
    Niespełna 11-miesięczne dziecie lubi wdrażać się w każdą z prac domowych przecie. I tak to właśnie anioł mój mały podpisał pakt z długo-ogoniastym diabłem by matce "pomóc" w okiełznaniu podłogowych potworów. Anioł mój mały miał swego pomocnika - SMOKa. Zielonego, pięknego, silikonowego pocieszyciela. Dnia pewnego anioł z pomocnikiem staczał walkę ciężką i nierówną, która pomimo zwycięskiego końca zostawiła anioła samego na placu boju. SMOK, w przypływie wielkiej radościu i triumfu anioła, poniósł śmierć w czeleściach odkurzacza. Wiele łez zostało przelanych, przyjaźń z diabelnym odkurzaczem zerwana by dziś mój mały anioł, widząc zdjęcie czerwonego odkurzacza Bosch, uśmiechnał się i wypowiedział długie wesołe "uuuuuuu" :).

    mer.gotte@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  53. najgorzej było jak odkurzacz wciągnął mi tabletki na alergię.. które biorę głównie ze względu na uczulenie na roztocza z kurzu ;)

    zawadkas@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Taki odkurzacz to moje marzenie! Oczywiście przystępuję konkursu :)
    Mój odkurzacz niestety nie wciągał żadnych dziwnych rzeczy jedynie standard: pieniądze (drobniaki), szpilki (jak to u mnie - masa tego) no i raz zdarzyło mu się zakosić łyżeczkę do herbaty która spadła na ziemię pod komodę. Łyżeczka owa zrobiła dziurę w worku, kurz się sypał - ot sprawczyni całego zamieszania.

    OdpowiedzUsuń
  55. Siedziałam dobrą godzinę myśląc co takiego "fantastycznego" wciągnął ten mój odkurzacz. Spinka? Banalne... Koralik - też nudne. To może zabawki z kinder niespodzianek mojej słodyczy, które walają się po całej chałupie? Nie porywa... Z tego wszystkiego wzięłam się za sprzątanie. Wyciągnęłam stary odkurzacz - co go mam jeszcze po mamie. Próbuję z nim pogadać, przypomnieć sobie co tam znalazło się w nim. I wzięło mnie na wspomnienia mojej rodzicielki, jak to właśnie odkurzacz wciągał.... mnie. Tak, tak MNIE. Bo zawsze gdy był włączony mama mogła zapomnieć, że ma dziecko. Przy jego warkocie spało mi się najlepiej.
    Pozdrawiam Malwina, malwina310@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  56. Mój odkurzacz wciągnął stado trzmieli z ich gniazda. Gniazdo wisiało nad drzwiami do pomieszczenia w którym znajdował się wózek dziecięcy. Syn bez wózka nie zaśnie a ja się boje wszystkiego co podobne do szerszeni. A że myślałam że to szerszenie to zassałam... Syna uśpiłam i dumna chwyciłam za odkurzacz aby posprzątać w domu. Jak szybko chwyciłam tak też szybko puściłam. Odkurzacz bez włączenia brzęczał i brzęczał godzin kilka. Owady nie dawały za wygraną i próbowały uciekać rurą. Blada z przerażenia wciągałam je z powrotem. Dopiero mąż po powrocie z pracy wypuścił je z dala od domu i uświadomił mnie że to były trzmiele.
    witakiwona@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  57. Koci klaczek z zawartoscia mysich szczatkow..
    Malgorzata_sk@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  58. Odkurzam często i gęsto ponieważ mam w domu takiego małego urwisa ,który uczy się samodzielnie jeść.Pewnego razu odkurzałam podłoge w kuchni energicznie machając rurą:) I nagle łup,chrup,tru tu tu tu bum i odkurzacz zaczął wyć jak najęty.W ułamku sekundy zobaczyłam jak wciaga się do niego dziwna rzacz. Co to było> Zatkało odkurzacz i leżało pod stołem.Zrobiłam szybki przegląd menu i nic podobnego nie jedliśmy.Zachodzę w głowę co to mogło być. Z ciekawości zajrzałam do worka.Przegrzebałam go dokłądnie i z kłaków i sierście wygrzebałam mały obły w kształcie i twrdy jak skała kawałek czegoś. Nieco zielony,brązowy różowy i ogólnie dziwny.Ilez zachodziłam w głowę co to jest.Aż w końcu olśnienie-parówka,siemiodniowa twarda jak cegła-parówka.Tak to była zaschła parówka.Od tej pory nie bierzemy je do ust,wiemy co się dzieje z parówkami po tygodniu. (Lineczka192@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  59. Jako że fantazji nigdy mi nie brakowało, to w każdej wolnej chwili swego życia próbowałam, i próbuję czegoś nowego. I tak oto mając lat 9 (a był to rok Pański `94) chciałam koniecznie spróbować czegoś czym zachwycali się Rodzice i odwiedzający nas goście. A mianowicie kawa z ekspresu! Piękny KRUPS biały, ze szklanym dzbankiem i 'dołkiem' na papierowe (wtedy możliwe do zakupu w niewielu miejscach) filtry. I pod nieobecność Rodziców, jak na rezolutne dziecię przystało odpaliłam maszynę i przygotowałam czarny jak noc, gęsty jak smoła i ohydny w smaku szatański napój (dosłownie!). Nie muszę Ci mówić, że po pierwszym łyku paszczę mi wykrzywiło i jedyna myśl jaka tłukła mi się w głowie to wylać to ustrojstwo o zlewu i zatrzeć ślady zbrodni. Więc wylałam kawiszcze do zlewu, umyłam dzbanek i został już tylko filtr. Takie bezpośredni wyrzucenie go do śmietnika mogło mnie zdradzić i narazić na niezadowolenie Mamy i Taty. Więc wpadłam na genialny w swej prostocie pomysł- tak! wciągnę fusy (mokre!) odkurzaczem a filtra spuszczę w toalecie (kunszt i finezja, a jakże!) I zaczęłam operację "Wciąganie". Odkurzacz zelmera, w ohydnym kawowym (nomen omen) kolorze wsysnął całą zawartość filtra, którą wyrzuciłam dla ułatwienia sobie zadania na podłogę, w kilka chwil. Nie pamiętam co się działo- czy nie słyszałam czy może nic po prostu nie wzbudziło mojej czujności ale... jak w pewnym momencie pierdutnęło! Tylna klapa odkurzacza wyskoczyła jak z odrzutowca. Szmaciany worek chyba był już nadgryziony zębem czasu, bo pękł a jego haniebna zawartość srrru! znalazła się na ścianie ;-) oczywiście jak w każdej dobrej historii sensacyjnej w tym momencie do domu weszli Rodzice i zastali mnie nad tą kupką nieszczęścia ;-) Tyle pamiętam ;-)
    Więc w odpowiedzi na pytanie konkursowe, odpowiadam: najdziwniejsza rzecz, jaką wciągnął nasz rodzinny odkurzacz, (po czym dopełnił żywota) to kawowe fusy :-)))

    OdpowiedzUsuń
  60. Przepraszam za błąd w jednym słowie:) prosze o opublikowanie wersji poprawionej:):

    Witaj Sroko!
    Konkurs akurat w sam raz dla mnie:)
    Własnie mam unieruchomiony odkurzacz gdyż wciągnął on COŚ DZIWNEGO!!!!!!!! Jeszcze nie wiem co ale zatkało to rurę i nie idzie nic
    Więcej wciągnąć.
    Na domiar złego mąż mój, sprytny chłopak, postanowił udrożnić rurę kijem od miotły... Przez co nasza jedyna miotła utknęła w rurze od odkurzacza.
    Także mam teraz dwa w jednym ale kompletnie niesprawne:)
    A zatem ratujcie kobietę w opresji bez środków do sprzątania!!!!!
    Obawiam się, że od jutra funkcję odkurzacza obejmie moje roczne dziecię, które uwielbia widok okruszków na podłodze...

    Pozdrawiam,
    Monika B.
    Mooondi@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  61. Zabawki kotków moich :) zawsze gdzieś się ukrywają

    OdpowiedzUsuń
  62. Mój obecny małżonek dzięki odkurzaczowi, to mężem prawie nie został. Był paskudny listopad i przy okazji dnia wolnego od pracy, ukochany wpadł na genialny pomysł żebyśmy sobie poświętowali. Wiecie dobre jedzonko, muzyczka, jakiś dobry film, może tańce, alkohol i te sprawy, coś co w tamtych czasach nie często nam się zdarzało. Różnica była jedna, że dostałam w prezencie tak zwane "ekstra money" na jakiś wystrzałowy fatałaszek i fryzjera i co tam sobie chciałam żeby zrobić się na bóstwo. Mieszkaliśmy już razem, więc jak tylko strojenie miało zmierzać ku końcowi miałam jemu dać znać nieco wcześniej i wracać do domu.

    Sytuacja taka: listopad, deszcz i ziąb, wieje i dmucha z każdej strony, ja odpicowana dygotam na klatce schodowej z zimna i dzwonię po raz setny do ukochanego żeby już mnie nie denerwował i wpuścił, bo mnie już to nie bawi. A on: "..jeszcze chwila, jeszcze chwila kochanie..!". Nogi mnie bolały, bo na taksówkę już nie starczyło oczywiście, a przejście z punktu A do B w miejsce gdzie komunikacja miejska miasta Wrocław nie docierała, w nowych obcasikach, po dziurawych chodnikach, w deszczu - nie lada wyczyn. Na tyłku na schodach nie mogłam usiąść, bo kieckę tak krótką kupiłam, że na zimnych schodach gołą pupą bym musiała siedzieć. No nic, oparta o ścianę, tkwiłam tam ponad prawie godzinę i tylko ludzie dziwnie patrzyli, jakby pani do towarzystwa klienta nie zastała ;) Co ja się w myślach na swego nabluzgałam to moje! Nagle wybiega on i z podniesionym głosem woła żebym weszła, że nic z tego nie będzie. ŻE CO ?!? To ja tu pierwsza miałam mu nawtykać a on do mnie z pretensjami. Ja odpicowana a on mi, że nic z zabawy. Myślałam, że go tam rozniosę! Ale wchodzę do mieszkania i co widzę? Pięknie nakryty stół, świeczki, winko, róże... pytam się o co chodzi, czy coś mi umknęło, czy to może zaręczyny? Serce mi zabiło mocniej. Pomyślałam, że w sumie to dobry bajer ma ten mój chłop. On jednak mówi, że nie żadne zaręczyny i nic z tych rzeczy, że źle się czuje i musi się położyć.

    Widzę, że coś ewidentnie jest nie tak, męczę go, błagam, dopytuje.. W końcu on sam nie wytrzymuje i zaczyna wyjaśniać, że chciał żebyśmy zjedli kolację z deserem ale wszystko odwołał i teraz to możemy się tylko wina napić albo wódki z lodówki, bo jego zaraz szlag trafi, bo chciał mnie poprosić o rękę ale zgubił pierścionek. Pierścionka szukaliśmy prawie do północy pijąc tą wódkę z winem, ulululiśmy się przy tym jak messerschmitt, ale zgubę znaleźliśmy, no właśnie w... odkurzaczu! Kochany tak sprzątał i tak się w tym wszystkim zatracił, ze nie zauważył jak strącił pierścionek ze stołu, a odkurzacz chętnie go skonsumował fundując mi najzabawniejsze zaręczyny ever! Tak upojeni alkoholem, cali z tego kurzu padliśmy sobie w objęcia i ja krzyczałam "tak, tak, tak chcę , chcę...!!!", a potem to sami już pewnie się domyślcie... :D

    Ukochany chciał powtórzyć zaręczyny, zrobić je w bardziej elegancki sposób, ale doszliśmy do wniosku, że takie wspomnienie będzie najlepsze, bo inne niż wszystkie i takie całkowicie po naszemu z tym odkurzaczem w roli głównej.

    p.s.

    Sroczko ja to wklejam do konkursu, bo myślę, że mogę ale sama już nie wiem.. tu na stronie z konkursem masz napisane, że do 19 grudnia, w regulaminie, że do 17... i bądź tu mądry. No nic, napisałam, powspominałam, bo z synkiem zarywamy noc, więc przynajmniej czas mi miło upłynął na tych wspomnieniach. Pozdrawiam :)

    bellmondo@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  63. Fajny pomysł z tym konkursem :D Nie spodziewałam się, że kolejny raz wchodząc na tego bloga trafię na ostatni dzień :D Otóż jeśli chodzi o najdziwniejszą rzecz jaką wciągnął mój odkurzacz to chyba są muszki i muchy lub komary. Kiedy zaczyna się na nie sezon to nie można nawet banana zostawić na wierzchu, a że ze mnie człowiek leniwy to odkurzaczem odkurzam wszystko, więc kiedyś pomyślałam czemu nie? zdjęłam nakładkę i samą rurą wciągnęłam "milion" much i muszek. Polecam taki sposób, przynajmniej nie trzeba później biegać i ich zbierać jak po tradycyjnej łapce :D

    maatysekk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  64. Ha! Szyję ja sobie na maszynie świąteczne poduszki na prezenty i obszywam do nich pasujące koce z polaru. Polar się siepie niemiłosiernie więc odkurzacz w pogotowiu i co jakiś czas w trakcie szycia odkurzam na zmianę z pięcioletnią córką. Wczoraj Zośka się bardzo postarała: "Grzeczna jestem mamusiu, prawda? Bo ja się BARDZO staram!". Na biurku leżał otwarty przybornik z szpulkami dolnymi (tzw. bobbinkami) do maszyny. Ze 25 ich tam jest. Znaczy było - dziecko się tak postarało, że wciągnęło 24 do gardzieli odkurzacza potwora. A że potwór jest tzw. centralny to czeka mnie grzebanie w 50 litrowym zbiorniku w garażu. Zbieram się w sobie coby to uczynić zanim prawie pełny zbiornik mąż niczego nieświadom opróżni do śmietnika...

    ewelina@baryla.eu

    OdpowiedzUsuń
  65. Mój odkurzacz wciągnął mnie. Od tygodnia usiłuję znaleźć czas, żeby tu napisać i wciąż mi to uniemożliwia. Usiłuję odgruzować przedświątecznie, co przy trójce dzieci, jednym kocie i 50m kwadratowych jest z góry skazane na klapę. Codziennie po kilka razy włączam nasz odkurzacz (straszny dziad, jakby ktoś chciał podam markę, niech w życiu nie kupuje) i odkurzam. To przy suficie, to podłogę, to koci żwirek zewsząd, to spod łóżek. Idzie tak sprawnie jak moje nauka do sesji (bo sobie postanowiłam postudiować jeszcze przed 40), czyli jakby wcale. I obiecuję sobie, jak co roku, że za rok to zacznę porządki wraz z pojawieniem się dekoracji świątecznych w sklepach, czyli w okolicach 2 listopada. Tymczasem idę dalej jeździć na moim zielonym potworze. Pozdrawiam
    hesiamela.hm@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  66. Heh chyba najdziwnieszą rzeczy jaką wciągnął odkurzacz były.... moje włosy. Kiedyś coś wpadło do rury ,przytkało ją i chciałam szybko wyjąc,ale jako że do blondynek należę nie wyłączałm go tylko nachyliłam się i zaczęłam grzebać w nim palcami,a moje piękne blond włosy po pachy wskoczyły w rurę niczym Zorro na swojego rumaka. Zaczęłam głośno krzyczec! Próbowałam je wyrywać ale to na nic,za długie były. Nie wiem ile tak "tańczyłam" z odkurzaczem,ale musiało to wyglać komicznie! Akurat sama w domu byłam chwyciłam odkurzacz pod pachę i z włosami w rurze podeszłam pod gniazdko.Bo oczywiście włącznik odkurzacza zawsze był zepsuty. Odwracam się zadowolona bo włosów mi nie wyrwało,a i ulzyło mi gdy siła ssania przestała wyrywać moje cebulki,patrzę a tam sąsiad z bananem na buzi zaśmiewa się w niebogłosy.(O losie! ) Zadowolony pyta: "Udałs ię fryzjer?" :/ Pozdrawiam Ana (stec_anna1111@wp.pl)

    OdpowiedzUsuń
  67. Dzień dobry, super konkurs. Jak tak pomyśle, to chyba nic przypadkiem nie wylądowało w odkurzaczu, ale bardzo chętnie zbieram tam pajączki, muszki, szczypawki i takie inne z nogami i skrzydełkami co to myślą że są u siebie. Potem w nocy bałam się, że wyjdą dlatego bardzo regularnie opróżniam pojemnik na śmieci :)
    Pozdrawiam
    Ola R.
    aleksandra_rajska@o2,ok

    OdpowiedzUsuń
  68. Nasz odkurzacz już ledwo zipie więc generalnie ledwo łapie koty, a co dopiero jakieś wynalazki;) :):) Jednak jestem mu bardzo wdzięczna bo gdy parę miesięcy temu pojawił się u nas w domu nowy mały obywatel (jak się szybko okazało z męczącymi go kolkami) to mimo, że może mieszkania nie wysprzątał super, ale płacz mojego dziecka wciągnął idealnie. Prawie tak dobrze jak pralka ( ale nie można prać...)
    Pozdrowionka Gosia angelika_z@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  69. Najdziwniejszą rzeczą jaką wciągnął mi odkurzacz było 100 zł, a odkryłam to w trakcie czyszczenia rury.Nie pytajcie jaki musi być bałagan, żeby nie zauważyć wciągania tak dużego 'śmiecia', bo nie wiem. Mój najwidoczniej był wystarczający.

    OdpowiedzUsuń
  70. moja przygoda odkurzaczowa jest prawdziwym "love story". Tak, tak - dobrze słyszycie! Otóż ja do swojego odkurzacza wessałam mojego mężczyznę.
    "ale jak to?" - ktoś mógłby zapytać, "to jakaś bujda" - ktoś inny mógłby powiedzieć. Otóż nie moje drogie panie. Historia ma oparta jest na faktach :)
    Kiedyś jak jeszcze byłam nieopierzonym dziewczem pracowałam na ziemi obiecanej (czyt. Wyspy Brytyjskie ) jako pokojówka w hotelu. Sprzątałam pokój po kolejnym gościu, w uszach mając słuchawki a głowie piątkową imprezę. Nagle ktoś łapie mnie za ramię i wyrywa z mojego letargu myślowego (a raczej niemyślowego) i jeszcze do tego coś głośno krzyczy i się nade mną ostro produkuje. Wyciągnęłam słuchawki i staram się skupić na jego słowach. Okazało się, że wciągnęłam w odkurzacz temu przystojniakowi jakiś wartościowy wisiorek. Więc zniżyliśmy się do poziomu odkurzacza, uklękliśmy przed nim i z największą gracją babraliśmy się w tych kurzach i śmieciach. Ale opłaciło się. Sprawca całego zamieszania się znalazł.
    W ramach podziękowań ów wessany przystojniak zaprosił mnie na kawę i ciacho....

    i polecę tu tekstem piosenki "Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pa pa pa..."

    od 5 lat jesteśmy małżeństwem, a ja zawsze śmieję się do znajomych że połączył i wessał nas odkurzacz:)
    ilcia140888@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  71. Najdziwniejsza recz jaką wciągnął mój odkurzacz - córka i jej błyskotki :)
    Podczas nieobecności mojej żony w domu, zostałem zmuszony przez los by uczesać córkę. Niezawodny YT przyszedł z tutorialem jak zrobić koński ogon przy pomocy odkurzacza. I tak to zgromadziłem wszystkie niezbędne składniki - odkurzacz, kontakt 230V, gumkę do włosów i oczywiście córkę. Podążałem krok za krokiem z instrukcji... triumfowałem gdy odkurzacz zaczął pożerać dziecię (a dokładniej jej włosy), w końcu byłem o krok od "wrzucenia" gumki na włosy. Przed oczami widziałem już merdającą kitkę gdy nagle usłyszałem przebiegający przez rurę odkurzacza dźwięk trumbrumtrum... i krzyk córki "tata! łańcuszek z komunii!!"...
    Całe szczęście, że żona była w delegacji... bo tym razem nie znalazłem krótkiego tutoriala na YT jak się dobrać do worka w odkurzaczu i miałem czas na spokojne przeczytanie instrukcji. Łańcuszek znaleziony, wymyty, a i więź z dzieckiem wzmocniona, łączy nas teraz słodka tajemnica tej przygody :D.

    Pozdrawiam - przybar@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  72. Sporo potrafią wciągnąć te odkurzacze ;) Np. zaginione w akcji ratowniczej samochody / dinozaury synka lub bose stopki córki, która nie chce wkładać ciapów :D iivona@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  73. Fajny konkurs ..... a jaka nagroda WSPANIAŁA a co wciągnął mój odkurzacz? Oj wiele. Ale pamiętam taką przygodę gdy spieszą c się na spotkanie ze znajomymi coś mi sie rozsypało, tak więc szybko po odkurzacz i sprzątam po sobie.niestety ale podczas szybkiej "akcji" odkurzacz pożarładnie moją obrączkę i klucze do mieszkania. Muszę przyznać, że moje poszukiwania przyniosły spodziewany efekt i niedobry odkurzacz oddał mi co moje, a ja co prawda spóźniona ale mogłam lecieć na umówione spotkanie.

    suzanne@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  74. Pewnego razu w rurze odkurzacza coś utknęło. Nie wiadomo było co to, aż udało nam się przepłukać rurę silnym strumieneim wody. A co to było? Miałam taką maskotkę przedstawiajacą bernardyna, który na szyi miał beczułkę z rumem (drewnianą imitację, taki klocuszek).

    Jakie było nasze zdziwienie, gdy ten klocuszek wypłynął w wannie podczas przetykania rury :)

    Do dziś nikt nie wie, jaki oddzieliła się od maskotki, która zawsze stała sobie na honorowym miejscu...

    OdpowiedzUsuń
  75. wspaniała nagroda!
    Kiedyś nieroztropnie odkurzałam wokół.,,kozy,,(taki stojący piec) i i myślac ,że popiół jest już zimny postanowiłam odkurzyć również drzwiczki i troszkę w środku:-)Wyłączyłam odkurzacz i przeniosłam się do innego pomieszczenia......i zaczęłam czuć ,że coś się tli....długo trwały poszukiwania....nagle zobaczyłam dymiący odkurzacz!!!!!!okazało się,ze popiół nie do kónca wygasł i wciągnięcie go do worka spowodowało podpalenie śmieci w worku!Szybko wciągnęłam worek i wyrzuciłam na balkon.Odkurzacz przeżył,bo to było jakieś,, ruskie ustrojstwo,,:-)a ja najadłam się strachu i mam nauczkę na całe życie:-))
    serdeczności:-)jaanna

    OdpowiedzUsuń
  76. W tym roku mieliśmy plagę tzw. muszek - owocówek. Po ciężkiej walce z marnymi skutkami i wypróbowaniu wszelkich sposobów, mój mąż wpadł na genialny pomysł i zaczął używać odkurzacza tak, jak Pogromcy Duchów używali swojej maszyny do wciągania złej materii... Od tej pory powrót z pracy do domu oznaczał codzienny rytuał wciągania muszek owocówek do odkurzacza... Widok dość komiczny i dziwny... Na szczęście muszek już nie ma :D

    filipek.monika@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  77. https://www.dropbox.com/s/t2k0l05ti1odcdi/KONKURS%20BOSCH.jpg?dl=0

    MOJA analiza odkurzacza w załączonym linku :)

    OdpowiedzUsuń
  78. o tak! jeśli Święta to tylko z odkurzaczem! albo odwrotnie... Wigilia. Będzie miły wieczór. Goście już na schodach. Stół zastawiony, barszczyk dochodzi, karp czeka na swoją kolej obtoczony w mące. No właśnie, mąka. Wszystko wyczyszczone, wyszorowane lśni, a ona musiała się wysypać. Niewdzięczna. No to rachu ciachu, szybciusio odkurzacz. Wrrrrrrrrrrrrr. Prawie porządek. Połknął calusią mąkę z podłogi. O rany, barszczyk kipi. Ratować święta. Odkurzacz warczy samopas, barszczyk wyłączony, no to od razu odcedzanie. A odkurzacz warczy, a goście pod drzwiami. No to chlup barszczyk. Odcedzony... do zlewu! No to płacz i rzut garem o podłogę. O! pęknięty kafelek terakoty. Sto kawałków. Dobrze, że odkurzacz warczy to połknie i kawałek podłogi. Ufff. Wyłączam "spriritusa movensa" wcale już nie miłego wieczoru. Ręce opadają i... aaaaa! wypuszczają rurę. O rany, spokojnie, to tylko dzwonek do drzwi. Ale dziad wykorzystał sprawę i zbił dwie szklanki. Ale dwie? No tak teleskopowa przecież. Jakby sobie ulżyć? BACH! BACH! BACH! Ehhh... noga trochę boli, ale poboli poboli i przestanie, a dziad już nieopodkurza i nikomu humoru nie popsuje. Od roku latam na miotle. A to tylko mąka była...
    ewe.face@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  79. W przeddzień ślubu mojej starszej siostry zabrałam się za odkurzanie domu. W małym pokoju wisiała jej starannie uprasowana suknia z welonem. Właściwie to nie zastanowiłam się jak zachowa się zwiewny tiul w pobliżu odkurzacza. W każdym razie nawet nie dotknęłam welonu szczotką od odkurzacza, jego koniec sam dostał się do środka rury i zanim zdążyłam odpowiednio zareagować pół welonu siedziało w środku. Nie porwał się, ale pomarszczył i wybrudził. Przemyciłam go do łazienki i delikatnie zaprałam. Na szczęście wszystko puściło. W dniu ślubu stałam za nią jako świadkowa i strasznie chciało mi się śmiać za każdym razem, kiedy spojrzałam na nieszczęsny welon. Siostrze powiedziałam o wszystkim długo, dłuuugo po ślubie :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Achhh trzymacie nas w napieciu :) regulaminowe 7 dni to chyba jednak 7 dni roboczych ma byc :)

    OdpowiedzUsuń
  81. i tak nie wygram.... jak coś wygrywam to same gówienka ;) są ludzie co tylko fajne rzeczy same ciuchy i sprzęty, ehh trudno

    OdpowiedzUsuń
  82. i co z konkursem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle czekam na odpowiedź z agencji, bo to nie ja wybieram zwycięzcę

      Usuń
    2. To my cierpliwie czekamy! :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP