wtorek, grudnia 02, 2014

A ugryź Ty się w język



Jest wiele rzeczy których nauczyło mnie życie, jeszcze więcej taki rzeczy nauczyło mnie bycie matką. Jedną nich jest gryzienie się w język. Postanowiłam nie reagować na wiele rzeczy. Omijać, dobry rad nie dawać, nie tłumaczyć generalnie nie wtrącać się i nie odpowiadać nie pytana.

Przyszło mi to z trudem. Bo jeśli ktoś jeszcze nie wie to definicja matki powinna brzmieć: "matka to osoba, która wie najlepiej jak wychować obce dziecko".
Ja postanowiłam nie brać udziału w wychowaniu nie moich dzieci.

Im częściej gryzę się w język, tym łatwiej mi to przychodzi.

Czy mam prawo mówić komuś jak powinien wychowywać swoje dzieci? Nie.
Czy powinnam udzielać rad nie proszona o nie? Nie.
Czy mam stuprocentową pewność, że moje rady są dobre dla tego dziecko? Nie.

Jestem u lekarza z Rycerzem, widzę młodą dziewczynę z  niemowlakiem i matką. Jej matka sadza (tak sadza) niemowlę na nodze i buja trzymając za rączki. Czuję jak mój mózg zaczyna się gotować, robi mi się niedobrze. Czy zareagowałam? Nie! Boże broń! Nie czuję się specjalistką od niemowląt, do tej pory miała do czynienia tylko z jednym z nich.
Całą akcję zobaczyła pielęgniarka, też nie zareagowała - może tak można, nie wiem.

Stoję w drogerii babeczka wybiera kosmetyki dla niemowlaka. Widzę co wkłada w koszyk. Mam wielką ochotę wyciągnąć rękę i opróżnić jej koszyk. Waham się co robić. Stoję jeszcze chwilę, walczę z sobą i ostatecznie odchodzę.
Jest cała masa informacji z których można skorzystać, nie jest to wiedza tajemna.

Wchodzę pod linki odsyłające na fora dla mam. Czytam dyskusję w której głównym argumentem jest "a ja używałam i nic dzieciom nie jest, zresztą te kosmetyki mają certyfikaty Instytutu XYZ" . Czuję skręt kiszek, już palce śmigają do klawiatury. Ale nie - szklanką po łapkach i siedzę cicho. To jak dostaje się certyfikaty można znaleźć w sieci. Skoro to kogoś nie obchodzi to nie ma co go wyprowadzać z błędu.

Na jednym forum, mama błaga o pomoc. Dziecko ma tak odparzoną pupę, że jest to jedna rana - tak są zdjęcia (w desperacji człowiek robi takie rzeczy) , lekarz nie pomógł. Czytam rady, włosy stają mi dęba na głowie. Wiem po odpowiedziach, że żadna z radzących matek nie miała do czynienia z takimi odparzeniami. Tym razem odpisuje. Specjalnie zakładam konto i piszę. 

Czemu tak robię? To proste. Lubisz jak ktoś udziela Ci rad?

38 komentarzy:

  1. A najlepsze są k*** rady teściowej. Bezcenne... Najlepiej zawinąć dziecko w dwa koce polarowe do spania, na głowe do spania czapeczkę koniecznie no i przy 10stopniach Celsjusza ubierać rajtuzki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w zupełności. Ostatnio wyłączyłam się z radzenia komukolwiek, zamknęłam na trzy kłódki szufladkę z napisem ekspert od wszystkiego i od niczego, bo sama nie lubię jak ktoś się wymądrza jeśli go o zdanie nie pytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre rady są na miarę złota. Ja byłabym wdzięczna za pomoc. Przyznaję się do niewiedzy i zdarza się że jestem bezradna.

    Z drugiej strony czasami kobiety przekazują mity i ciemnotę, ale głupota zwykle lubi robić hałas. Paradoksalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z tą głupotą masz rację

      Usuń
    2. Twoja argumentacja Sroko jest dobra, też tak to sobie tłumaczę każdy ma dostęp do informacji, a to że mama woli wybierać 10 godzin pasujące rajstopki do jednego outfitu a nie potrafi przeczytać o żywieniu czy kosmetykach to jej sprawa.

      Mam roczniaka ostatnio u koleżanki widziałam jak ona podaje swojemu roczniakowi chipsy- nie chrupki kukurydziane, czekoladę a do picia syrop dyskontowy, taki najtańszy, gdzie on z sokiem nie ma nic wspólnego- i co? według tej mamy jej dziecko jest najlepiej zaopiekowane i najmądrzejsze bo ma nowe ciuszki i najlepsze zabawki. Czy coś powiedziałam nie... ale też we mnie wrzało :-)

      Usuń
  4. ja też staram się milczeć ale czasem nie mogę. w temacie kosmetyków mi się zdarzyło! będąc po 'kursie' Sroki raz się wtrąciłam, poleciłam stronę :) innym razem jak wybierałam w towarzystwie mamy kosmetyki dla malucha pani zapytała czy ja też Ciebie czytam :)
    a tak na marginesie chusteczki. W Netto zmienili opakowanie zielonych chusteczek i wreszcie jest umieszczony producent. Już wcześniej po zapachu, materiale i 'używaniu' wytropilam, że robi je ten sam producent co chusteczki tami cotton natural z rossmana. A roznica w cenie jest! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie skręca jak widzę rodzica dumnie prezentującego dziecko w wisiadle - dziecko wisi przodem do świata na brzuchu rodzica, nogi majtają aż miło :-/ Bardzo trudno mi na to patrzeć i gryźć się w język. I dzieciaczki niechodzące w chodzikach - tak! - i jeszcze ta sama matka dająca kostki rosołowe, dzieciaczek 25 kg w wieku 2 lat, gryzę się aż miło chociaż skręca kiszki. I jeszcze teksty tej samej matki " JA to karmiłam tak i tak, a dlaczego ty nie??" :-) Mogę się gryźć i gryzę ale czemu ona nie? :-P Wielkie oczy że moje nie je parówek, że moje alergiczne i nie zje biedne czekolady. Patrzę i grzmię ... w myślach i robię facepalm... w myślach.
    Dziękuję za uwagę :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio byłam świadkiem jak mama szła tak z dzieckiem. Matka ręce w kieszeni i pogaduchy z osobą towarzyszącą. Dziecko przodem do świata opatulone jak bałwan. Dodam, że dziecko było naprawdę spore (prawie zasłaniało głowę matki). I tak się jej majtało z przodu jak kukiełka (coś w stylu człowieka witruwiańskiego). Brrrr...

      M.

      Usuń
    2. Jestem fizjoterapeuta dzieciecym i naprawde nie widze przeciwskazan do noszenia dzieci w dobrze dopasowanym nosidelku. Jezeli dziecko jest gotowe aby osiowo obciazac kregoslup nie ma przeciwskazan do noszenia go w nosidelku. Pozycja przodem do swiata jest przeznaczona dla starszych dzieci tez nie widze w tym nic zlego. Argumenty o wiszacych nogach tez do mnie nie przemawiaja bo dziecko moze je unosic co dodatkowo stumuluje mm brzucha. Poza tym przemieszczanie sie przodem do kierunku ruchu jest bardziej uzasadnione niz tylem. To chyba oczywiste. Noszenie dziecka przodem do siebie na rekach jest o wiele gorsze. Dziecko zazwyczaj obraca sie rzeby coa zobaczyc i to tez nie jest dobre dla jego kregoslupa. Wiec na krotkie dystanse mozna dziecko wziac do nosidelka i krzywda mu sie nie stanie na pewno.

      Usuń
    3. Ja korzystałam z nosidła i wiem co nieco na ten temat .
      Są nosidła i nosidła.
      Jedne są taniutkie i faktycznie mogą robić dziecku krzywdę bo nogi w nim wiszą.
      Ale są też droższe,dobrze uszyte w których nogi są ułożone na tzw. ,,żabkę'' i ŻADNEJ KRZYWDY DZIECKU NIE ZROBIĄ.Konsultowałam to z kilkoma lekarzami i powiedzieli że nasze nosidło jest ok,
      Więc proszę nie generalizować i nie wrzucać do jednego wora,jeśli się nie ma odpowiedniej wiedzy na ten temat.
      Bardzo lubię twojego bloga i często tu zaglądam,nie komentuje bo nieustannie mam problemy techniczne,jedynie mogę przeglądać blogi.
      Nie wprowadzaj więcej dziewczyn w błąd w tym temacie.
      Pozdrawiam
      Monika

      Usuń
  6. Hmm, jestem za a nawet przeciw. Jest taki szum informacyjny, że czasami nie da się wszystkiego ogarnąć. Sama nosiłam pierwsze dziecko w nosidle, bo nie wiedziałam. Zwyczajnie nie dotarłam do informacji. Może gdyby ktoś mi wtedy powiedział - "Hej, słyszałam/łem, że nosidło źle wpływa na rozwój dziecka", to może poszukałabym coś na ten temat. Z drugiej strony wkurza mnie jak ktoś mnie poucza i sama nie chcę pouczać. Pewnie wszystko zależy od okoliczności, intencji i tonu.

    OdpowiedzUsuń
  7. "definicja matki powinna brzmieć: "matka to osoba, która wie najlepiej jak wychować obce dziecko""- genialne, az sobie to zapiszę ;)

    W ostatnim przypadku uważam ze dobrze ze odpowiedziałas- bo tam kobieta prosiła o radę ;)

    A rady lubię, ale jak o nie poproszę i naprawdę rady, a nie przemądrzania sie i poglądy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najłatwiej wychowuje się cudze dzieci i liczy czyjeś pieniądze..
    Bardzo doceniam to, że nie mówisz innym co mają robić ze swoimi dziećmi, jednak gdybym kiedyś kupowała kosmetyk dla dziecka, a jakaś tam Sroka stała obok, i słyszała że chcę coś zaaplikować np 4 miesięcznemu dziecku, co absolutnie jest jest dla niego wskazane, ja osobiście bym była bardzo wdzięczna gdyby taka Przypadkowa Sroka odezwała się z radą i argumentem. Jest różnica między udzielaniem rad a wpieprzaniem się ;) Coraz bardziej drażni podejście "uświadomionych przez internet mam", do kobiet które nie posiadły tajemnej acz dostępnej w necie wiedzy z kosmetologii czy dietetyki. Otóż drogie panie nie każda mama ma czas na to by siedzieć i wyczytywać w necie że kosmetyk X czy Y jest dziełem zła bo napisała tak ta, a ta pani napisała w necie, a wyrodna Matka używa go na swoim dziecku, i wtedy taka uświadomiona Mamusia zwraca uwagę tej pierwszej że jest beznadziejna bo przecież tak nie wolno bo nie.
    Mama uświadomiona przeczyta coś w necie i wierzy każdemu słowu, to że nie wolno jeść tego w tym miesiącu a tego w tamtym. A potem idzie i poucza inne Matki. Niektóre kobiety korzystają z wiedzy przekazanej im przez ich matki, i co z tego że dodaja kostę rosołową, co z tego że dadzą dziecku chipsa, co z tego że husiają na kolanku. Jedne używają chodzików, inne nosideł/wisiadaeł. jedne spią z dziećmi, inne karmią butelką a drugie przez 3 lata cycem. Ale każda chce jak najlepiej dla własnego dziecka.
    Zyj i pozwól żyć innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nikt mnie nie przekona że karmiąc dziecko kostkami i chipsami chce się dla dziecka dobrze. Jeśli taka matka może doradzać innej mimo braku pojęcia nt karmienia to można i trzeba jej zwrócić uwagę że się myli i lepiej niech sie dokształci w temacie. Ja jestem zdania żeby się w cudzym życie nie udzielać ale jak widzę bratanka który ma czerwone placki na twarzy od chemii w jedzeniu i nadwagę wykraczającą po za skalę to muszę powiedzieć jakie jest moje zdanie.

      Usuń
  9. To ja poproszę o radę: czemu nie wolno huśtać na nodze dziecka? Mam książkę "Zabawy z niemowlakami" i tam jest taka opcja. Jeśli dziecko samo siedzi i stoi, to również jest to obciążenie?

    Ja jestem za delikatnym doradzeniem, ale jednocześnie należy wyćwiczyć w sobie umiejętność asertywnej odpowiedzi na niechciane rady. Ja jestem wdzięczna za zwrócenie uwagi mi na coś może ewidentnego, ale przy pierwszym dziecku dla mnie nieoczywistego. Człowiek uczy się całe życie. Nie tylko z internetu, ale przede wszystkim od innych ludzi. A nie sposób poprosić o radę w stylu "Powiedz mi wszystko co wiesz na temat wychowania dziecka, żebym nie popełniała twoich błędów". Moim zdaniem to sztuka mądrze i delikatnie radzić, jak również w odpowiedni sposób te rady przyjmowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu niemowlak dwu czy trzy miesięczny nie siedzi i ten też nie siedział - więc moim zdaniem no wiesz resztą co moim zdaniem :)

      Usuń
  10. A ja tam ostatnio nie wytrzymałam i odesłałam do twojego bloga. Przyszła mama pytała o kosmetyki na wyprawkę i oczywiście jak padło hasło bo MUSI być oliwka to nie wytrzymałam i odpisałam co o tym myślę. Oczywiście usłyszałam -jak widać co szkoła to inne mądrości... ale cóż. Może ta przyszła mama będzie bardziej świadoma swoich wyborów dzięki twoim analizom, to już będzie dobrze. Ja niestety robiąc wyprawkę nie trafiłam na tego bloga więc wtopiłam z wyborem pomimo, że to nie było na chybił trafił więc czemu innym mam nie pomóc w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe, ja ostatnio nie sprzedałam wózka po dziecku, bo wyraziłam swoją opinię. No ale, jak dla kogoś gondola dla noworodka/niemowlaka jest zbędna, bo na zakupy do galerii (!!!) i tak bedą korzystać z fotelika samochodowego.... ścieło mnie i delikatnie wyjaśniłam poniekąd teorię...mój mąż stwierdził, że przegięłam, bo pewnie się wkurzyli. No cóż, powinnam się ugryź w język!

    OdpowiedzUsuń
  12. :( dopiero jak mała się urodziła przez kłopoty ze skórą zaczęłam się interesować składami kosmetyków , a zaczęło się od tego że trafiłam na jakąś blogerkę włosomaniaczkę, która analizowała składy i pomyślałam wtedy o czytaniu składów kosmetyków dla dzieci- trafiłam tu dzięki Bogu :) od tego bloga zaczęłam czytać też inne matek małych dzieci.I tylko i wyłącznie stąd za późno dowiedziałam się że nosidła są złe- nigdzie wcześniej nawet wzmianki o tym nie słyszałam, a myślałam że tak fajnie że noszę dziecko :( no i kolczyki- o miesiąc za późno przeczytałam artykuł, a niby uważam się za myślącą osobę ale jakoś nie przyszło mi do głowy że to źle założyć kolczyki 1,5 rocznej dziewczynce, po przeczytaniu artykułu zdjęłam je, ale naprawdę ani przy nosidle- wisiadle ani przy kolczykach nie miałam pojęcia że źle robię :(:(:( a na kolczyki namawiała mnie moja mama :( nie oceniajcie z góry, najczęściej to tylko lub aż nieświadomość :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zaczęłam się interesować składami kosmetyków po tym jak trafiłam na jedną z włosomaniaczek, których na marginesie w sieci jest sporo. Zaczęłam unikać pewnych rzeczy (głównie SLS) i czytać etykiety, a kiedy się dowiedziałam, że będę w ciąży baczniej przyglądać się kosmetykom dziecięcym. Przyzna, że zdębiałam czytając składy i cieszę się niezmiernie, że trafiłam na tak mądrą srokę :) Mało tego, okazało się. że moja dobra znajoma również zagląda na tego bloga, więc możemy wymieniać się informacjami. Co do dobrych rad nie udzielam ich, ponieważ ostatnio znajomej powiedziałam (jako ciekawostkę) o SLS w szamponach dla dzieci, to usłyszałam cyt:"Masz dużo czasu na czytanie, po porodzie nie będziesz miała czasu na nic".

      Usuń
  13. Też nie udzielam rad (póki ktoś nie poprosi), bo nie zamierzam być wścibską matką polką. Ale czasem serce pęka jak niektóre rzeczy widzę :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Teściowa - zawsze wie najlepiej. Do szału mnie doprowadza swoimi radami. Bo przecież wychowała dwójkę. Na szczęście uczę się asertywności i mówienia NIE więc obecnie jestem już w stanie wyjaśnić dlaczego ma nie dawać do jedzenia Staśkowi czegoś czego nie chcę mu jeszcze podawać. I tak dalej. Ale mi samo jako matce czasem ciężko jest się powstrzymać od udzielania rad tzn. inaczej - w gronie koleżanek gdzie każda wymienia doświadczenia i papla o wózkach, pieluchach itp. to OK ale tak komuś obcemu to w życiu. Teraz przyjaciółka jest w ciąży i tutaj naprawdę muszę gryźć się w język. Ona zostanie matką i sama na własnej skórze zobaczyć jak to jest. Jak pyta to OK - odpowiadam ale jak nie pyta to staram się nie wchodzić w dany temat.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja miałam taką sytuację, że dobra znajoma po bardzo stresującym i nieprzyjemnym zajściu z jej dzieckiem poprosiła o radę. No i zamiast ugryźć się w język powiedziałam co naprawdę w jej sytuacji bym zrobiła. Dziewczyna się obraziła. Chyba oczekiwała pogłaskania po głowie i przytaknięcia na jej metody nie-wychowawcze. To mnie nauczyło, że gryźć się w język należy ZAWSZE, nawet gdy ktoś prosi o radę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to się mówi: dobrymi radami piekło wybrukowane. Amen.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam podonie. Gadam tylko jak ktos pyta i faktycznie chce poznac moja opinie na dany temat. Jak nie prosza to sie gryze jak na powyzszym zdjeciu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tez sie nie wtracam, rad tez sie staram nie udzielać, bo sama idealem nie jestem. Co innego gdy ktoś sam pyta, to i wtedy staram sie unikać sformowań: "zrob tak, czy tak" raczej mówię jak ja sprawę widzę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja lubię dostawać rady kiedy o nie proszę. Kiedy zaglądam tutaj lubię wyjść z wiedzą: kupić rzecz X a Y nigdy w życiu. Rady np. teściowej mnie dobijają, bo ona dostaje zawału, jak można z tygodniowym dzieckiem iść na dwór, a z dwumiesięczym jak jest -5 stopni ojej.Hitem było usłyszeć "dom bez firanek to nie dom", więc mieszkam nie w domu

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie było mnie jakis czas a tu zmiany layoutowe:)
    A ja z takim pytaniem: Czy znalazłabyś czas na tabelkę/jakieś zestawienie najczęściej spotykanych składników - co ułatwialłoby samodzielną analizę składu kosmetyków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w chwili obecnej nie ma czegoś takiego jak najczęściej spotykane :( Tu robiłam zestawienie czego unikać http://www.srokao.pl/2014/03/jesli-planujsze-ciaze-jestes-w-ciazy.html

      Usuń
  21. Litości... przecież mamy od wieków zawsze sobie pomagały udzielając dobrych (w ich mniemaniu dobrych) - jeżeli ktoś jest na bieżąco i się orientuje, można delikatnie coś podpowiedzieć, zasugerować, po prostu się podzielić. Nie do wszystkich informacji łatwo dotrzeć, a wybierać trzeba cały czas. Jest tyle aspektów, które trzeba analizować, że czasem do głowy mi nie przyjdzie, że aż tyle. Może nie rwę się do przekonywania kogoś o własnej racji, jeśli nie mam mocnych argumentów, ale wiedza doświadczonej mamy jest na wagę złota - więc dzielmy się kobity, bo nas świat zahuka na amen.

    OdpowiedzUsuń
  22. Sroko, potrzebuję Twojej pomocy moja wyrocznio. Dotąd używałam wody różanej do twarzy o takim składzie:
    Woda Różana Dabur: Aqua, Propylene glycol, Potassium sorbate, Rose Extract, Citric acid, Citronellol, Geraniol.

    Była ok, dobrze odświeżała skórę.

    Ostatnio nabyłam inną wodę o takim składzie:
    Woda różana House of Orient: woda, aromat róży, substancja konserwująca: benzoesan sodu, regulator kwasowości: kwas cytrynowy.

    Czy ta druga woda nie nadaje się do twarzy, a tylko do spożycia? Co sądzisz o składzie tej pierwszej?

    Nie wiem, czy w dobrym miejscu zadaję pytanie, jeśli nie, to mnie nawróć proszę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza to faktycznie produkt typowo kosmetyczny.
      Druga to tylko perfumowana woda więc nie będzie działać jak pierwsza zwłaszcza, że nie ma w składzie ekstraktu z róży ma tylko aromat :(

      Usuń
    2. No to czeka mnie poszukiwanie przepisów na wykorzystanie wody różanej w kuchni... A w przypływie weny kupiłam dwie butelki!
      Dziękuję bardzo za odpowiedź :)

      Usuń
  23. A ja sobie myślę, że brak reakcji, to zgoda na to, co się dzieje. Więc, kiedy widzę mamę szarpiącą dziecko, zmuszającą do jedzenia lub w inny sposób robiącą dziecku krzywdę, to staram się z nią o tym porozmawiac. Delikatnie i spokojnie. I mam nadzieję, że jeśli ja kiedyś zrobię coś, co może byc szkodliwe dla moich dzieci, to ktoś się odważy i zwróci mi uwagę:)

    Dzięki Sroczko za informacje o kosmetykach. Uwielbiam Twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też nie lubię jak udziela mi się rad,ale zgadzam się z poprzedniczka,że należy to robić. Dla wielu nasza rada może trafić w próżność,ale dla kogoś może okazać się bezcenna. Poza tym tu chodzi o dobro dziecka. Ono jest najważniejsze i należy reagować

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też nie lubie rad dostawać. I do końca nie wiem jak sobie radzić z tym by ich nie dostawać , szczególnie od teściowej. Czasem człowiek po prostu chce się zwierzyć z problemu czy o nim opowiedzieć, ale to nie znaczy ,że on jest nie wiadomo jaki wielki.. A wtedy właśnie dostaje rady- czyli jakby to ,że opowiadasz o problemie lub też danej sytuacji, z której już wybrnęłaś , ale po prostu chcesz się nią podzielić ( mówie o syt. dot. dziecka), no to wtedy ludzie często roszczą sobie prawo do udzielania rad. A czasem po prostu chcę opowiedzieć....żeby nie było jaka jestem zamknięta itd....bo np ona często opowiada samam bez pytania różne propozycje np tego co bym mogła dawać do jedzenia a co ma dużo witamin albo to czy tamto....P.> WIem ,że to nie pokoik psychologiczny, ale może Sroko masz pomysł na takie zachowania. Bo w momencie kiedy opowiadam np jakąś nowinkę czyli to,że teraz dzieci nie muszą chodzić w bucikach za kostkę to wtedy teściowa patrzy jak na ufoludka. Ale jak po 5 miesiącach usłyszy coś takiego od swojej koleżanki to wtedy mi to mowi jakby to była jej teoria i jakaś nowośc. NIe wiem jak sie bronić przed czymś takim . ...Jedyne co myślę to po prostu skończyć tematy dziecka z nią. Choć jestem zmuszona czasem jej zostawiać dziecko i chcę by wuedziała jak ją wychowuję......Barbar

    OdpowiedzUsuń
  26. Sroko proszę pomóż - gdzie Ty na tym forum napisałaś co na odparzenia, nie mogę znaleźć:( (czytam Twojego bloga odkąd zaszłam w ciążę, moja Żabka ma 5 m-cy) proszę napisz co odbuduje skórę mojej Małej na pupce - jakich kosmetyków mam używać?? nic nie pomaga. Skóra jest chwilę lepsza chwilę gorsza, czasem różowa czerwona, chwilę znów blada, bardzo duża skłonność do odparzeń, czuję pod ręką, że jest nie taka jak powinna być.
    Pieluchujemy wielorazowo (kieszkonki lub tetra), ale używałam też Pampers i Dada, wietrzymy pupę, zmieniam pieluszkę zaraz po każdym siusiu (staram się, jak tylko zauważę), używałam wszystkiego (zostawianie bez kremu też nie pomaga) - bepanten kompletnie nie daje rady, mąka ziemniaczana również, ani krem z Rossmanna, Sudokremu się boję bo na pewno wysusza skórę ten cynk, jakiś czas pomagał na hascosan, ale też jest z cynkiem, więc nie chcę go zbyt długo używać. Nie wiem kompletnie czym mam smarować żeby skóra była mocna i nie tak delikatna. Mam używać kremu, maści, oliwki, alantanu czy olejku?? Proszę pomóż bo już nie wiem co robić...
    Paulina O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.srokao.pl/2014/10/pielegnacja-niemowlecia.html

      Usuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP