środa, listopada 05, 2014

Saga przedszkolna: Gdzie jest babcia?




Świat polskiej edukacji przedszkolnej zadziwia mnie nieustannie. Wrażenie, że to my jesteśmy dla przedszkola, a nie ono dla nas pogłębia się z dnia na dzień. Być może panie zarządzające przedszkolem doszły do wniosku, że gdyby jakiemuś rodzicowi ustąpiły to wszyscy weszli by im na głowę.Być może tzw. sodówka, wszak miejsc jest mało, a dzieci dużo, uderza do głowy.

Zaczęło się już na pierwszym spotkaniu organizacyjnym - "jeżeli dziecko nie leżakuje, to najlepiej odebrać je przed leżakowaniem". Na moje pytanie jak to zrobić będąc w pracy do szesnastej. Padło pytanie "a gdzie jest babcia?". Wtedy chyba jeszcze będąc w szoku, że dziecko wygrało tęn piękny los nie bardzo zwróciłam na to uwagę.

Na drugim spotkaniu organizacyjnym ponownie pojawiła się mistyczna babcia. Wszak okazało się, że jeżeli chcesz zapisać dziecko na zajęcia dodatkowe, to musisz dostosować się oczywiście do przedszkola. Jak nie, to może dziecko odbierze babcia?

Przy pasowaniu na przedszkolaka, które odbywało się w godzinach porannych jeżeli rodzice nie mogli być obecni - no cóż - to może babcia?

Dnia 10 listopada przedszkole "chce" mieć wolne. Niestety rodzice te gnojki pracują, no dobra najpewniej udają, że pracują. Chcą zwyczajnie dziecko wypchnąć do przedszkola, a sami lenić się przez kilka godzin. I jest lista, na którą to ci wstrętni lenie rodzice mogą wpisywać dziecko, które ma przyjść do przedszkola. I znowu na pytanie rodziców, bo jeszcze nie wiedzą czy pracować będą wyłoniła się babcia.

Mistyczna babciu, gdzie jesteś? Czemu nie zajmujesz się wnukami jak przedszkole przykazało? Co ty sobie wyobrażasz? Kto to widział tak wnuki zaniedbywać? No co z Ciebie za babcia?

Na pytanie gdzie jest babcia? Mam ochotę powiedzieć "a w dupie" .

źródło zdjęcia:KLIK

61 komentarzy:

  1. Dla mnie to wielka abstrakcja co piszesz o przedszkolu, ale doceniam wtedy nasze!

    Cóż, popatrz na to tak, w tych czasach, dużo rodziców zrzuca wychowanie i opiekę nad dzieckiem właśnie...babci...
    Chyba się już to tak przyjęło. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko pozazdrościć przedszkola :)

      Usuń
  2. Rozumiem ogromną Pani frustrację. Czasy się zmieniły. Młodzi nieraz mieszkają z dala od rodzinnego domu, wyjażdżają między innymi za pracą i nie mają babć i dziadków w pobliżu. Nawet jeśli dziedkowie by byli niedaleko to nie mają przecież obowiązku opiekowania się wnukami. Żyją swoim życiem, własne dzieci już odchowali więc teraz mają czas dla siebie. No właśnie, babcie nie mają tego obowiązku, a przedszkole już tak. Po to została stworzona ta instytucja. Komuś pomyliły się role. Tak jak piszesz, wychodzi na to, że to my jesteśmy dla przedszkola. Aż się boję jak to będzie ze mną jak moje dziecko podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie babcia nie ma obowiązku zajmować się moim dzieckiem, a ludzkość wymyśliła przedszkola.

      Usuń
  3. Witaj, czytam czasem Twoje posty - są bardzo przydatne:)
    Odnośnie przedszkola - masz pecha niestety, bo cała sytuacja i podejście zarządzających, zależy od nich, czyli uogólniając - od przedszkola. Ja mam Córę w przedszkolu, jak mam wolne w dni ogólnie nie wolne (np. 10.11), to nie wpisuję Jej oczywiście na listę, ale jest rzesza rodziców, którzy to robią - nikt im za to głów nie suszy. Na zebraniach głośno i wspólnie umawiamy się na wszelkie występy/pokazy na popołudnia i zawsze pada pytanie - "Czy 14 to nie za wcześnie? Tak?, ok, to proszę spróbować na 15, żeby Dzieciaki nie były zbyt zmęczone i dały radę". Zebrania są zawsze na 16. Czyli można;) Zajęcia dodatkowe (płatne przez przedszkole) organizowane są w godzinach "obowiązkowych", a nie później. Generalnie podejście jest całkowicie normalne jak dla mnie, bo skoro zapisuję Dziecko do przedszkola w godzinach 6:30-15:30, to wiadomo, że pracuję na pełny etat i nie mam możliwości przebywania z Dzieckiem w tych godzinach.
    No nic, trzymam kciuki, żeby w Twoim przedszkolu ktoś przejrzał na oczy i potrafił wyśrodkować potrzeby wszystkich:)
    Pozdrawiam,
    Mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie wiem, ze w innym przedszkolu do którego zresztą też dostało się moje dziecko jest gorzej :(

      Usuń
  4. Babcia jest w pracy tak samo jak dziadek i druga babcia i drugi dziadek.....

    OdpowiedzUsuń
  5. Babcia zgodnie z reforma emerytalna musi pracowac do 67 roku zycia i niestety nie ma czsu na wnuki. Taki kraj:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego lepiej jest mieć dzieci w późniejszym wieku :)

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę, że przedszkole sobie wolne bo tak chce, u Nas nawet na Dzień Nauczyciela szkoły nie pracowały ale przedszkola, a i owszem.

    Ja to się zastanawiam, jak to jest bo u Nas jednym z punktów branych pod uwagę przy rekrutacji, było zapisanie Dzieci ponad normę programową, czyli do 15, 16, 17 a obecnie Rodzice odbierają Dzieciaki o 13, 14. Moje Dziecko odbierane po 16, jest ostatnim Dzieckiem w przedszkolu. Tak więc albo większość Rodziców pracuje tylko do 14 albo nie pracuje w ogóle albo u Nas jest więcej Babć niż u Was :))))

    Pozdrawiam
    maua

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że u nas tych co pracują do późniejszych godzin stać na opiekunkę, albo prywatne przedszkole

      Usuń
  7. Właśnie sobie wyobraziłam, co by się działo, gdyby Pani powiedziała na głos to "a w dupie":) Ostatnio czytałam artykuł na temat babć, że zajęte, że wolą iść do fryzjera, kosmetyczki, do kina, do kawiarni z koleżanką niż zostać z wnukami... Kiedyś mieszkało się pokoleniowo i całe pokolenia wychowywały dzieci, ale to były czasy, kiedy kobiety nie pracowały tylko były w domu. A obecnie cóż... Mama mojego męża nie żyje, moja mama ma 54 lata, do emerytury pozostało jej jeszcze 8 lat pracy (jej rocznik "załapał" się na wiek emerytalny 62 lata). Mama pracuje na 1,5 etatu jako księgowa, mieszkamy od siebie w odległości 70 km. W tygodniu w ogóle nie ma tematu, bo nie ma takiej możliwości, ale jak nadchodzi weekend to ja naprawdę ją rozumiem, że jest po prostu po ludzku zmęczona, że chce poleżeć, wyspać się, że ma prawo iść do tego fryzjera, czy spotkać się z koleżankami. Ma swoje życie. Myślę, że większość matek dzieci przedszkolnych ma mamy, które pracują również. Więc pytanie gdzie są babcie naprawdę można sobie darować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ręce opadają jak słyszę to pytanie. Tak jakby babcie nie miały nic innego do roboty tylko wnukami się zajmować.

      Usuń
  8. Dokładnie - w dupie.
    U nas przedszkole jeszcze przed nami, ale kiedy "znajomi" proponują wieczorne wyjście, a my odmawiamy, bo zostajemy z Matyldą, to zawsze słyszę: "a babcia?"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. babcia poleciała w kosmos - może tak znajomy powiedzieć :)

      Usuń
  9. końcówka boska :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym tak powiedziała.
    Tak jakby babcia nie miała swojego życia i pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak się jest babcią to już nie masz życia :)

      Usuń
  11. Ja to samo mam w szkole - zerowkowicza, pierwszaka nie zostawię samego w domu - a właśnie w szkole mają ciągle wolne, nie wspominając o wakacjach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To racja szkoła też może być problemem

      Usuń
  12. Niepoważne to przedszkole, u nas tematu babć nie ma a co do dyżuru to w poniedziałek miałam telefon z przedszkola czy Tola przyjdzie na dyżur czy zostaje w domu, także masz kobieto strasznego pecha z tą instytucją ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i pecha, ale wiem że gdzie indziej jest gorzej

      Usuń
  13. Abstrahując od poziomu takiego pytania o babcię, to zawsze mnie się nasuwa wątpliwość, dlaczego nikt nigdy nie zapyta o dziadka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo dziadek jak to chłop nie umie zając się dzieckiem - no oczywiste to przecież :)

      Usuń
  14. Czyli nie jest lepiej... Tak czekałam z utęsknieniem na kolejne wieści z przedszkola... A tu masz... Babciowy problem wyszedł.

    Nasz Grzybek pokochał swe przedszkole miłością bezgraniczną, do tego stopnia, że w sobotni poranek muszę mu tłumaczyć, dlaczego nie może iść do przedszkola. "Bo jest zamknięte i dziś i jutro". "A dlaczego?", "Bo jest weekend i Panie muszą odpocząć", "A dlaczego odpocząć?" itd... /Tata pracuje w weekendy, więc pojęcie wolnego weekendu ma Grzyb trochę rozmyte/. Przedszkole w sumie jest ok. Wychodzą na dwór prawie codziennie ciepło czy zimno - chyba, że pogoda faktycznie wyjątkowo podła, leje jak z cebra i wieje jak w... Prawie co tydzień mają jakieś atrakcje pt. teatrzyk, wizyta policji, no i raz w mcu jeżdżą na wycieczki... Z dietą - boję się trochę, ale wyniki Grzybka są dobre, chociaż co jakiś czas pojawiają się jakieś uczuleniowe wysypki. Jeżeli chodzi o opiekę - no... Jest nienajgorzej (patrząc z perspektywy Twojego poprzedniego postu), choć nie raz i nie dwa odbierałam synka z lewym butem na prawej stopie, czy spodniami ubranymi na lewą stronę, albo nawet mokrymi... hmmm...("za szybko wstałem").

    Teraz gdy "lenię" swoje 4 litery w domu opiekując się Księżniczką, która włącza syrenę alarmową, gdy tylko znika się z zasięgu jej wzroku i się nią nie zajmuje (...) - mogę hipotetycznie odbierać Grzybka o dowolnej godzinie. Ale tego nie robię, bo on jest przeszczęśliwy jak bawi się z kolegami. I jak zdarza się, że jeszcze w przedszkolu zostaje dużo dzieciaków a my idziemy - słyszę "już??". I na 10.11 chyba też go zapiszę. Ale przerabialiśmy już temat zamkniętego żłobka (prywatnego) i kombinacji alpejskich, bo ani Mąż ani ja wolnego nie dostajemy "tak po prostu"... Między świętami, na weekend majowy itp. A żłobek zamykali jeżeli nie zapisało się co najmniej 10 dzieci... :-( Babci na podorędziu nie mamy. Moi Rodzice nie żyją. Rodzice Męża nie dość, że 150 km od nas, to jeszcze pracują. Więc temat braku babci powróci. Przyjdą kary za za późne odbieranie dziecka z przedszkola (godzina czasu na przedostanie się przez całe miasto środkami komunikacji miejskiej, ba nawet autem zimą to naprawdę mało). I problemy chyba największe - co zrobić z dniami wolnymi w szkole?
    Tak... Gdzie jest ta mityczna Babcia???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obawiam się, że będzie tylko gorzej

      Usuń
  15. przedszkole jeszcze przed nami, ale Twoje mnie przeraża. Zasłanianie się babcią, przez przedszkole to jakaś masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia to nie jedyny argument, ostatnio usłyszałam też o sąsiadce :)

      Usuń
  16. Widać, że trafiłaś na bardzo "roszczeniowe" przedszkole. U nas niestety też nie jest kolorowo ponieważ przynajmniej 2 razy w m-scu są organizowane różne cuda (warsztaty plastyczne, występy, pokaz zajęć) żeby rodzić przyszedł zobaczyć. Oczywiście w godz 15-16 :) Poza tym pkole próbuje zorganizować mój czas (weekend) np żeby zrobić z dzieckiem coś (strój zwierzątka, figurkę z warzyw itp) i przynieść to potem do pkola. No i chciał nie chciał trzeba robić :)

    A propos babci i w ogóle czasu uważam, że każda babcia może mieć wybór a nie przymus i każdy rodzic też. Jeżeli 10/11 ja mam wolne i mogę w końcu załatwić sprawy w urzędzie, sądzie czy nawet zakupy to dlaczego dziecko nie może iść wtedy do pkola gdzie ma zapewnioną rozrywkę, opiekę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to u Was też fajnie w przedszkolu :/

      Usuń
  17. My babcię akurat mamy, ale nie na każde zawołanie. Też ma swoje życie a i tak pomaga nam aż nadto.
    I paskudna, nie odbiera dzieci wcześniej! Pracuję do 15:30, przedszkole jest czynne godzinę dłużej. Jak przyjeżdżam po synów 15:35 są prawie ostatnimi dziećmi, niedobitki dwaj bez babci na zawołanie ;))) Nie wiem jeszcze co z naszym przedszkolem 10 listopada, my z mężem pracujemy, a babcia na weekend długi się wybiera, taka turystka!

    OdpowiedzUsuń
  18. Masakryczne masz to przedszkole, jak Bozię kocham... a kto powiedział że babcia musi? A może nie chce? Swoje dzieci już odchowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciała mieć dzieci to się teraz musi z wnukami mordować - nie ma to tamto :)

      Usuń
  19. Nienawidzę tego aspektu funkcjonowania przedszkola. Dla mnie to jest chore, że w ogóle w jakikolwiek dzień, który jest powszechnie dniem pracy przedszkole ma mieć wolne, albo tzw. "dyżury". W moim przedszkolu to wygląda w ten sposób, że np. na 10 listopada jest wyłożona lista, na którą mają się wpisać dzieci, które przyjdą tego dnia do przedszkola. W efekcie większość rodziców przekonana, że skończy się na dyżurze (albo nawet on się nie odbędzie, bo nie będzie wymaganego minimum 5 dzieci) organizuje sobie jakoś opiekę nad dzieckiem na ten dzień - sami urlop biorą, albo uruchamiają ową mityczną babcię, o ile jest taka możliwość. Mnie to wkurza, bo jest wymuszaniem na rodzicach decyzji, aby dziecko do przedszkola nie szło. Gdyby była lista odwrotna tzn. miałyby się wypisywać dzieci, które nie przyjdą, to pewnie niewielu by się wpisało, przedszkole normalnie by działało, a nie przyszłyby najwyżej te dzieci, których rodzice zaplanowali jakieś wyjazdy czy inne atrakcje i sami mają wolne.
    Ja się czuję zmuszona do nieposłania mojego dziecka do przedszkola tego dnia. Córka jest trzylatkiem, zaczęła we wrześniu, fajnie się zaaklimatyzowała w przedszkolu, ale tylko w swojej grupie ze znanymi paniami, jeszcze nie jest na etapie pójścia na dyżur, gdzie będą obce dzieci i może zupełnie nieznana pani opiekunka z innej grupy. Na razie jestem na macierzyńskim więc to nie problem, ale jak wrócę do pracy to chyba mnie trafi za każdym razem jak takie dni będą.
    Hitem natomiast jest to, że w moim miasteczku, gdzie są 4 publiczne przedszkola w ferie zimowe dyżuruje tylko jedno wybrane!!! Nie wiem w jaki sposób wytłumaczę trzylatce, że ma na 2 tygodnie iść do obcego przedszkola, obcych dzieci i pań.
    I wiecie co? w te wolne dni jakoś nikt się nie burzy, wszyscy grzecznie zostawiają dzieci w domu, w normalne dni po 15 zostaje tylko garstka, więc naprawdę mnie zastanawia komu oni dają te miejsca w przedszkolu, bo niewiele znam miejsc pracy, gdzie kończy się codziennie nie później nić o 14.30, żeby przed 15 zdążyć dziecko z przedszkola odebrać....

    OdpowiedzUsuń
  20. No ale babcie przecież też pracują! Nasza przynajmniej tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak pracują? Na pewno siedzą w domu i robią na drutach skarpety

      Usuń
  21. no i kochane przy takiej polityce naród nam już się wogóle przestanie rozmnażać, bo babcia w pracy, a instytucje kłody pod nogi rzucają, gratulacje dla polskiego rządu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że to chyba jest wina raczej dyrekcji przedszkola niż samego systemu

      Usuń
  22. U mnie było to samo z drzemkami.. panie chciały wymusić odbieranie wcześniej. Dziwna sprawa bo u nas Tosia chodzi do prywatnego przedszkola, a jakby wszystko co napisałaś powyżej bez zmian.

    OdpowiedzUsuń
  23. nie mogę, naprawdę śmieję się, chociaż to takie śmieszne i straszne zarazem. Babcia w pracy, oczywiście, a co im się wydawało, że właśnie pierogi lepi w swojej chatynce pod lasem????

    OdpowiedzUsuń
  24. myślałaś o zmianie przedszkola? może to jest pechowe ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodemu się tam bardzo podoba więc jakoś damy radę. Co do pechowego to nie w innym jest gorzej - jest tam pani przedszkolanka która twierdzi, że trzy czwarte jej grupy ma ADHD i nadają się tylko do leczenia :/

      Usuń
  25. Co do drzemek. Moja córka niecierpiała odpoczynku. Nigdy nie leżakowała i stękała że musi się wyciszać na odpoczynku słuchakąc bajkę bo to strata czasu..
    zmartwiona ja nadpobudliwością udaję się na godziny konsultacji. Pytam, martwię się, a przedszkolanka mnie uspakaja: PRZYZWYCZAIŁAM SIĘ DO NAD AKTYWNOŚCIBOLIWII. ORGANIZUJĘ JEJ CZAS. KIEDY INNI LEŻAKUJĄ ONA SEGREGUJE MI ZADANIA, LICZY NOŻYCZKI. UKŁADA W PUDEŁKACH. JEST SZCZĘŚLOWA A JA NOE MAM POCZUCIA ŻE KĄ KATUJĘ.
    kocham naszą Panią Ulę, bo mądra kobieta jest!
    wszystko zależy od człowieków!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety wszystko zależy od człowieków

      Usuń
    2. a ja już nie wiem co lepsze, Starszy - nie spał na drzemkach i Panie ciągle ubolewały nad tym faktem bo śpiewa, bo chodzi, bo rozmawia, Młodszy śpi ale potrafi tak mocno zasnąć, że się posika i też Panie narzekają, że może chory, że pidżama mokra, że trzeba prać :(

      maua

      Usuń
  26. Fantastyczne jest to Twoje przedszkole.
    Nie pytaj co przedszkole może zrobić dla Ciebie - powiedz co Ty możesz zrobić dla przedszkola.
    Już wiem jaki biznes otworze po macierzyńskim. Będę wynajmować babcie na godziny! Dobry pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  27. No właśnie gdzie ta mistyczna babcia, też bym chciała wiedzieć ;(.
    Za nim babcie pójdą na emeryturę to młody będzie już dawno w podstawówce, o ile pójdą od razu, bo cholera obie pracują i swoje prace lubią ;).
    Podejście Pań w przedszkolu jest powalające, chyba bym odpowiedziała, że w dupie. Jakbym ciągle musiała wysłuchiwać tych bzdur. Współczuję przedszkola, bo o ile kwestia zamknięcia 10 to jakoś ujdzie o tyle pomysł z odbieraniem dziecka przed leżakowaniem jest powalający. Ja nigdy nie leżakowałam w przedszkolu i jakoś nie było z tym problemy, a chodziłam do państwowego, bo wtedy chyba jeszcze nie było prywatnych.
    Ale najważniejsze, że mały zadowolony, a resztę jakoś musisz przetrwać, czego to nie robi się dla dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja spotkalam ostatnio moją sąsiadkę z matką na spacerze i z dzieckiem i w trakcie rozmowy wyszło,że wróciłam do pracy a syn chodzi do żłobka - na co usłyszałam "to dziecko nie ma dziadków żeby z nim siedzieli, nie szkoda pani posłać do żłobka, ja bym nigdy nie pozwoliła" też miałam ochotę zabić. kto powiedział,że dziadkowie maja obowiązek siedzieć z wnukami? poza tym mam ściągac mamę 150 km? ludzie są beznadziejni..

    OdpowiedzUsuń
  29. Jako nauczyciel szkolny dziwię się,że przedszkole tak sobie planuje 10 listopada. Generalnie ktoś powinien być na dyżurze nawet jeśli rodzice deklarują pozostanie dziecka w domu. Nie ma takiej możliwości,aby przedszkole było zamknięte tego dnia. A czasy się zmieniły i Babcie pomimo swoich lat chcą jeszcze pożyć po swojemu,a nie wnuki niańczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako nauczyciel przedszkolny to dziwię się jak dzieci spędzały czas w dniu nauczyciela (w domu) i 10 listopada (w domu), bo nauczyciele mieli wolne.
      a pytanie o obecność dzieci w dniach "długiego weekendu" - czyli np 10 listopada (wigilia, sylwester - bo w przeciwieństwie do nauczycieli szkolnych to są dla nas normalne dni pracy, a nie długi okres przerwy świątecznej - dziecko w tym czasie w domu?) wynika z planowania wyżywienia oraz ilości pracowników - dziwne by było, gdyby do 15 dzieci przychodziło np. 6 pań (dosyć nieekonomiczne). W ten dzień normalnie bierzemy urlop jeśli nie jesteśmy w pracy.
      Ponadto pytając o obecność/nieobecność dziecka podkreślam, że przedszkole w tym dniu pracuje.

      Usuń
  30. Rewelacja! Uśmiałam się do łez. Ja wiem, że to pewnie bardzo wkurzająca sytuacja, ale opis bomba. Ja babcie i dziadkow mam ponad 1800km od domu, więc z mężem radzimy sobie sami. U nas takich problemow w przedszkolach nie ma i czynne są do 18-stej często i naprawde jest mało takich dni kiedy są zamknięte. Za to do starszaka, który chodzi do szkoły pomoc dziadków by sie przydała...

    OdpowiedzUsuń
  31. Babcia mojej córki nie żyje, a druga nie czuje potrzeby przyjeżdżania mieszkając 130km dalej.
    Dobrze że w moim przedszkolu nie ma tematu "babci". I tak mam kłopot podczas Dnia Babci i Dziadka ;-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP