środa, października 22, 2014

Ile można w wózku siedzieć?


Ani ja, ani Rycerz nie przepadaliśmy za wózkiem. Niby wygoda, bo jak na zakupy człowiek pędził to upakował pod wózkiem pół sklepu i jechał w świat. Gorzej było jak już człowiek pod blok podjechał i zorientował się, że poza dziecięciem ma wtaszczyć wózek i tonę zakupów.

O moich perypetiach wózkowy już pisałam wielokrotnie, ale nigdy nie żałowałam, że wybraliśmy właśnie ten wózek a nie inny. Nie grzeszy urodą, ale nie dla mnie lansy balansy na wózek.

Z gondoli zrezygnowaliśmy już wiosną, Rycerz miał około ośmiu/dziewięciu miesięcy. Spacerówka była objawieniem , brzydka bo brzydka, toporna, ale za to lżejsza od gondoli o kilka kilogramów.

Wyprawy do sklepów nadal były wielką przyjemnością i nierzadko człowiek zapakował kilka kilo więcej niż producent przewidział. 

Niestety wyprawy niezakupowe, głównie komunikacją miejską to była mordęga.

Wymyśliłam, że kupimy wózek tzw. parasolkę. Głupota nad głupotami w naszym przypadku. Niewygodna, ciasna, z denną amortyzacją (czy raczej jej brakiem) doprowadzała mnie do szału. I co tu mówić po miesiącu powiedziałam basta! wózek poszedł w kąt.

Rycerz miał rok i pięć miesięcy kidy pierwszy raz wybraliśmy się na dłuższą wyprawę bez wózka. I to był strzał w dziesiątkę. Od tej pory "duża" spacerówka była w użyciu tylko w czasie zakupów. Naturalnym tokiem po kilku miesiącach zrezygnowaliśmy z wózka całkowicie. Ostatni raz wózek był w użyciu gdy Rycerz miał dwa lata i miesiąc.

Jedyny żal jaki po mam po wózku to zakupy, które teraz muszę taszczyć w rękach.

A wy jak długo korzystaliście z wózków?


67 komentarzy:

  1. Na małe zakupy do osiedlowego sklepu, albo marketu nieopodal chodziłam z Kacprem za rękę jak miał 11 miesięcy i dreptał samodzielnie. Na większe zabieraliśmy wózek, aczkolwiek wkurzało mnie to samo co Ciebie. Gdzieś około 18 miesięcy z wózka zrezygnowaliśmy całkowicie nawet na spacery, jednak do 3 roku życia teściowa używała wózka u siebie. Mieszkała na parterze, więc jak zajmowała się Kacprem, gdy byłam w pracy to jej było wygodniej mieć wózek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja mama też próbowała pakować Michalisko do spacerówki, ale się buntował więc zrezygnowała :)

      Usuń
  2. Ja biorę młodego pod rękę i kupiłam w ikea wózeczek na kolkach. Nie mamy samochodu. Chodzimy na piechotke prawie wszędzie. Mam parasolkę bo lepsza w komunikacji miejskiej i samolocie. Ale wkurza mnie ze jesień i ubłocona wiec nie używamy bo nie chce mi sie po każdym sPancerze odkurzać. Młody od 1,5 rz dużo chodzi. Im wcześniej sie wyeliminuje wózek tym jest łatwiej. Znam ponad dwu letnie dzieci które uciekają na spacerach jako te dzikie zwierzęta co dopiero zza krat wyjrzaly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie często widzę taki uciekające dzieci jak tylko z wózka zostaną wypuszczone, ale bardziej zwalałam to na charakter osobnika niż sposób transportu :)

      Usuń
    2. Oj to moje dzieci mogły być !!! Nie widzę związku z częstotliwością używania wózka bo np w przypadku mojej dwójki - pierwszy syn do 3 roku w spacerówce, drugi jak zaczął chodzić to już chodził sam i wózka nie lubi. Ale żywioł w obu taki sam - biegać biegać uciekać - każdy w innym kierunku ;)
      A długość używania wózka w moim przypadku zależała od miejsca zamieszkania, możliwości komunikacyjnych, czasu trwania wyprawy, ilości zakupów ;)

      Usuń
  3. u nas dwa lata za miesiąc i powiem szczerze,że na dłuższe wypady nie wyobrażam sobie bez wózka wyjść, zwłaszcza że Ben drzemkuje raz w ciągu dnia, więc gdzieś położyć go trzeba :) ale na zwykły spacer idziemy bez, bo jak zabieram wózek, to kończy się tym, że Ben idzie na nóżkach, a ja pcham pusty wózek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze ja sobie też nie wyobrażałam dłuższych wypadów bez wózka :)

      Usuń
  4. Jakiś miesiąc temu odstawiłam całkowicie wózek, po 2,5 roku. Jak brałam to na zakupy bo pomagał mi nei nosić zakupów, a młoda cisła na nóżkach. Teraz zamiast wózka bierzemy rowerek biegowy i równie sprawnie nam zakupy idą i spacerki. Z tą różnicą, że nosić trzeba w rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wielki plus wózka to przewóz zakupów :)

      Usuń
  5. Hmm... syn ma pół roku, jezdzimy w spacerowce a ja nie mogę sie doczekać kiedy przyjdzie nam zrezygnować z wózka ale poki co daleka droga przed nami :) ale na wakacjach widziałam dzieci na oko nawet 4 letnie i starsze w wózkach! Rekordzistka była dziewczynka która nie mieściła się w wozku ale rodzice ją wozili a ona wyglądała na zadowolona! Czy to nie przesada? Czy 300 m na plaze dziecko nie może dojść zwlaszcza na wakacjach gdzie nigdzie sie nie spieszy?! I moim zdaniem nie chodzilo o bagaże plażowe bo pod wozkami bylo pusto....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice też często idą na "łatwiznę" bo jak dziecko w wózku to nie trzeba za nim ganiać, ani szyi wykręcać gdzie poszło :)

      Usuń
    2. Niektóre dzieci same nie chcą z wózka zrezygnować. Miałam kiedyś w żłobku dziecko 3 letnie, które miało 6 letniego brata i tak ten młodszy męczył mamę, że czasami przyjeżdżała tych ich "ujeżdżonym" wózkiem po małego do żłobka i oboje pchali się na ten wózek i musiała ich wieźć. Tak ten mały kochał wózek i czasami mama robiła mu przyjemność i nim przyjeżdżała.

      Usuń
  6. Ja bez wózka nie wyobrażam sobie życia. Moja córa ma 20 miesięcy, wózek mam fantastyczny i nie zamieniłabym go na żaden inny. Jest lekki, zwrotny, do koszyka pod spacerówką zmieszczę pół Lidla a on i tak się pięknie prowadzi. Wiadomo- spacer to sacer, więc na nogach i chodzone, ale w życiu codziennym gdzie czas i wygoda są ważniejsze wózek to mój niezbędny rekwizyt. Do tego dla mnie jest piękny wiec to ozdoba i czysta przyjemność z użytkowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pochwal sie czym smigacie bo ja wlasnie poszukuje praktycznego wozka i chetnie wyslucham porady w tym temacie:)

      Usuń
    2. Kiedyś trzeba się bezie z wózkiem pożegnać :)

      Usuń
    3. Bugaboo cameleon. Są drogie (ok 4000 za nowy w sklepie), ale ja mój kupiłam z drugiej ręki za 230 funtów. Mąż wyczyscił ramę gąbeczką, nasmarował koła, a całą resztę można wrzucić do pralki i wyprać. Ja jestem zachwycona i moja córa też uwielbia w nim jezdzić. Mam pierwszą edycję, wózek jest z 2006 roku, moja córa jest 4 dzieckiem, które w nim jeżdzi a ciągle jest jak nowy. Każdemu polecam. Wszystkie moje przyjaciólki mają ten model i nie wyobrażają sobie żadnego innego. Jest fantastyczny do miasta, a i w terenie świetnie się sprawdza. Polecam w 100%.
      Kiedyś będę musiała się pożegnać, ale chyba moment ten odwleczę w czasie i zrobię sobie drugie dziecko:)

      Usuń
    4. A ja polecam Jedo Fyn. Koszt nowego to ok. 1500-1700zł (gondola+spacerówka). Jesteśmy bardzo zadowoleni. Cena znośna ale naprawdę super się prezentuje i jest praktyczny. Dobrze się go prowadzi. Po co kupować wózki w zawrotnej cenie (chyba, że ktoś oczywiście chce) skoro można mieć naprawdę dobrą jakość w niższej:)

      Pozdrawiam,
      M.

      Usuń
    5. M. toż to nasz wózek :) Jedo Fyn Alu :) cudowny czołg

      Usuń
  7. My z wózka u starszej zrezygnowaliśmy gdy miała 2,5 roku, ale to z przyczyn takich, że na świecie pojawiła się młodsza. Teraz młodsza ma 3,5 roku i nie używamy wcale, bo odkąd nauczyła się chodzić woli przemieszczać się o własnych nogach niż być w wózku. W sumie to ostatni raz w spacerówka była u nas w użyciu w tamtym roku, gdy szłyśmy ze starszą na pielgrzymkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas wózek to od początku męka dla dziecka, płacz od pierwszych dni, ile ja się namęczyłam, bo córeczka zimą rodzona, mróz na dworze, więc co tu z nią zrobić? Teraz ma 11 miesięcy i posiedzi może z 20-30 minut, a potem trzeba kombinować, drzewka pokazać, na huśtawkę posadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) może to takie "chustowe" dziecko ? Mój nie znosił chusty, ani nosideł, wózki tolerował

      Usuń
  9. Zołzina zgłosiła weto wózkowi w wieku 18 miesięcy. Sporo chodzi, sporo mi ćwiczy bicepsy, a wózek biedniutki, porzucony..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wózek porzucony za to Zołzina szczęśliwa :)

      Usuń
  10. U nas czasowo wypadło podobnie, teraz szukam wózka dla drugiej pociechy. Jaki Pani w końcu wybrała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mieliśmy Jedo Fyn alu

      Usuń
    2. Pisała Pani coś o nim więcej może? Przy pierwszym dziecku zadowoliłam się tym, co udało się kupić spontanicznie a teraz szukam i wydziwiam ;)

      Usuń
    3. Nie przypominam sobie, żeby o nim bezpośrednio pisała :/

      Usuń
    4. A można prosić o takie szybkie podsumowanie? Najważniejsze wady/zalety? Tym razem przewiduję korzystać z wózka dłużej, bo dziecko rodzi się w lutym, czyli gondola długo nie posłuży, ale spacerówką chciała bym jeszcze przezimować.

      Usuń
    5. Kiedy my kupowaliśmy ten wózek (a to było ponad trzy lata temu więc mogło się zmienić) miał on największą gondolę na rynku i najlżejszy stelaż razem chyb ważyło 18 kg jeśli dobrze pamiętam.
      Posobnie było z wersją spacerową - czyli spacerówka była największa jaką znaleźliśmy i ze stelażem ważyła chyba 13kg. Wózek ma bardzo dużo pompowane koła (wszędzie wjedzie - normalnie czołg :) ) Z przodu są mniejsze kółka z możliwości blokady skrętu. Ma bardzo dobrą amortyzację jest bardzo zwrotny i świetnie siego prowadzi. No i nie ukrywam, że cena też nie była bez znaczenia za komplet z nosidłem do wózka zapłaciliśmy chyba 1300zł.

      Z wad - no zajmuje bardzo dużo miejsca, nawet po złożeniu. Buda w spacerówce trochę dziwnie się montuje. No i waga mimo, że był najlżejszy w tych rozmiarach to i tak ciężki kolos z niego. No i wygląd nie jest zachwycający :)

      Usuń
    6. A mi się z wyglądu podoba :D
      Dozgonna wdzięczność za opis :)

      Usuń
  11. Zaraz mnie tu zlinczują.... Ale my wózka ciągle używamy, a Adaś ma prawie 3,5 roku. Po prostu mamy daleko do przedszkola a czasu na dojście zawsze mało więc pakujemy Adasia do wózka żeby było szybciej. On jak idzie na nogach to nie ucieka ale zatrzymuje się przy każdym napotkanym samochodzie, a rano nie ma na to czasu.
    Na normalne spacery czy zakupy chodzimy piechotą, albo bierzemy rower biegowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. My uwielbiamy wózek, ale nie mamy problemów z komunikacją miejską i blokowiskami, bo mieszkamy na wsi i wszędzie dojeżdżamy samochodem, a dom mamy na jednym poziomie z wejściem. Oczywiście laska czy parasolka by się u nas w ogóle nie sprawdziła, bo jak wieś to dużo kamieni, piachu, polnych dróg, braku chodników. Sprawdzają się duże koła. Mam nadzieję, że z wózka będziemy korzystać jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie widzę nic złego w używaniu wózka nawet przez 3 latki. Jako osoba bez prawa jazdy i dużo chodząca na piechotkę, nie wyobrażam sobie życia bez wózka. Ze starszym synem jeździłam wózkiem do przedszkola ponad 20min piechotą miał wtedy około 3 lat. Po powrocie zahaczałem o sklep i nie miałam problemu z dojściem do domu. Mieszkaliśmy na parterze, tylko dwa schodki i w domu. Teraz z drugim synkiem (rok i 8 miesięcy) jeździmy wózkiem cały czas, gdyż odprowadzamy i przyprowadzamy starszaka do szkoły. 1.5km w jedną stronę, także dla małych nóżek to za dużo do przejścia, nie mówiąc o czasie ;) Młody chodzi z szelkami, a ja prowadzę wózek, ale to już w drodze powrotnej i gdzieś tak od połowy drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie napisałam, że to źle używać wózka :) . Też nie mam prawa jazdy i wszędzie poruszam się piechotą lub ewentualnie komunikacja miejską i nie widzę potrzeby używania wózka. Moje dziecko, podobnie jak ja jest zaprawionym piechurem i przejście na nogach choćby i całego miasta nie stanowi dla niego problemu, a to wyprawa na ponad dwie godziny.

      Usuń
    2. Bo to prawdziwy rycerz jest ;)

      Usuń
    3. no i - chyba - tylko jeden :) z dwojka dzieci /4 i 2/, bez samochodu, ale za to z tobolami - to juz jest roznica...

      Usuń
    4. my mieliśmy prawie 2 km do żłobka, a jednak z wózka zrezygnowałam pomimo, że nie posiadałam samochodu. Synek miał wtedy półtora roku. Chodząc codziennie nabierał wprawy. Chodziliśmy na nogach wszędzie- do sklepu, na plac zabaw, na spacery do parku itp. Oczywiście na początku szybko się męczył, pomagała krótka- kilkuminutowa przerwa na ławce czy chwilowe wzięcie go na ręce i po chwili znowu miał siły i chciał sam dalej iść. Teraz jest starszy, nie ma żadnej nadwagi, lubi biegać, grać w piłkę itp. Syn ma kuzynkę w tym samym wieku (1 dzień różnicy) wożoną wszędzie wózkiem i różnica była ogromna. Wiktoria po kilku minutach spaceru już była zmęczona, nie chciałam dalej iść, kiedy syn nawet się nie zmęczył. Nie była nauczona spacerowania. Młodsza córka ma teraz 11 miesięcy i nie mogę się doczekać kiedy zacznie chodzić, żeby powoli odstawiać wózek.

      Usuń
  14. Gdybym miala samochod, to pewnie szybko odstawilabym wozek i z politowaniem patrzyla na te biedne mamusie, co to sie pewnie tak strasznie mecza... ale poki co moj dwuipollatek do przystanku jeszcze dojdzie, ale na tym koniec :( a gdzie reszta dnia?
    Spacerki to co innego, ale na nie mamy czas niestety tylko w weekendy...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja wcale nie patrzę z politowaniem na inne mamy, każde dziecko jest inne podobnie jak i rodzice to, że ja wole bez wózka nie znaczy, że inni też wolą :) .

      Usuń
    2. pisalam tak ogolnie (o tym politowaniu)
      nie mialam zamiaru odnosic sie do Twojej osoby czy posta
      :)

      Usuń
  15. Marcel ma 18 m-cy i raczej już śmiga na pieszo ale wiadomo, że czasem wózek jest w użyciu. Teraz przymierzam się do zmiany spacerówki na lekką, zwrotną z dużym koszem na zakupy i wybrałam Baby Jogger City Mini GT. Może któraś mama korzysta?

    OdpowiedzUsuń
  16. moja Zulka ma 13 miesięcy i od miesiąca "drepta", z wózka próbuje się wyrwać kiedy tylko może :) mam też nadzieję, że uda mi się jak najszybciej pozbyć wózka, bo jak widzę dzieci prawie 3-letnie w wózku (na spacerze), to uważam, że to lekka przesada, i mam nadzieję, że "parasolki" już nie będę musiała kupować :)
    normalnie "nadzieja" rządzi w moim życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A my bardzo lubimy wózek i jeździmy nim na zakupy (mieszkam na parterze i nie ma problemu z wciąganiem wózka wraz z zakupami te 8 schodków) jak i dłuższe spacery. Często Młody wysiada gdzieś w "terenie zielonym" i spaceruje/biega/ucieka ile chce a potem wracamy do domu wózkiem bo daleko. Nigdy nie wyrywał się specjalnie, by z niego wysiadać więc myślę, że lubi jeździć. Chodzi też na spacery (raczej jest to bieg z przeszkodami) pieszo. Ma 18 miesięcy.- Marzena.

    OdpowiedzUsuń
  18. u nas wózek to było zło konieczne.. dla synka! nie lubił jeździć, chodzić zresztą też nie :P ale teraz, kiedy ma 3 lata zdarza nam się korzystać z wózka głownie kiedy śpieszymy się do żłobka i nie ma czasu na spacer...

    OdpowiedzUsuń
  19. My sporadycznie wózka używaliśmy, uroki domu z ogrodem. Jest też ale...miał może rok, może mniej gdy zaczął w wózku się irytować. Wózek przezimował w garażu a w tym roku był w użytku 2 lub 3 razy. Moje małe dziecię hnb musi być w ciągłym ruchu, ogrniaczenia są be ;) A na zakupy z dzieckiem sama mogę pomarzyć, może za rok. Wózek wystawiony na sprzedaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja jeździła rok. Teraz służy nam do drzemek. Ja nigdy Olki nie zabierałam na zakupy, więc ładowanie tychże zakupów jest mi obce.
    Teraz trochę mi szkoda tego wózka, bo z jednej strony chciałabym go jeszcze światu pokazać, czyli poniszczyć, a z drugiej taki mały diabeł na własnych nogach jeszcze za bardzo się nie słucha, więc w wózku byłaby okiełznana ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podziwiam za gondolę przez 8-9 miesięcy.
    Mój syn przesiadł się do spacerówki po skończonych 4 miesiącach. Ostatnim spacerem w gondoli był spacer z którego syn wracał na brzuchu, wysoko podniesiony na rękach. Kręcił się strasznie i bałam się, że wypadnie.
    Później gondola służyła to asysty syna w kuchni, szybko jednak zaczął z gondoli wychodzić. Teraz ma prawie 10 miesięcy, gondola od ok 2-3 miesięcy lezy u teściów w "składziku".

    OdpowiedzUsuń
  22. Syn używał wózka 2 lata, z czego ostatnie pół roku sporadycznie! Córka na chwilę obecną 9 m-cy i trudno ocenić jak to będzie, ale zaczyna chodzić i na spacerze domaga się aby ją już prowadzac :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedo Fyn to cudowny wózek - nie muszę go nosić, bo bez problemu zjeżdżam i wjeżdżam nim schodek po schodku :) jego wielkie tylne koła dają radę :D
    Ja teraz na spacery chodzę z Olą w wózku i Wojtkiem na nogach, ale czasem jak w weekend idę na spacer z mężem, albo mąż rano zaprowadza Wojtka czasem teściowej, to też on w swojej spacerówce jedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Synek ma 1,5 roku i nadal używamy wózka. Na spacery "po polu" mamy dużą spacerówkę z dmuchanymi kołami a do miasta i sklepu mamy parasolkę. Obydwa się dobrze sprawdzają a ja nie wyobrażam sobie mojego synka w sklepie nie w wózku. To już tajfun byłby łagodniejszy :-D

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam dwójkę dzieci: 20 miesięcy i 3 mce i odkąd urodził się młodszy syn przeszłam na wózek podwójny (siedzisko dla starszego i gondola dla młodszego). Napchać się muszę ponad 20 kg, a robimy dziennie min 3 km... idzie się przyzwyczaić, a wózek wyjątkowo zwrotny i krzepki. A jaki ma kosz zakupowy.... Marzenie po prostu:) Co prawda nie mam gdzie robić nim zakupów, bo mieszkam na wsi, gdzie sklepu po prostu nie ma, ale nic nie stoi na przeszkodzie by na codzienne spacery zabrać ze sobą pół domu;) A co do większych dzieci wożonych w wózkach to nie oceniajcie proszę po pozorach. Ja rodziłam naprawdę duże dzieci, które od początku wyglądały i nadal wyglądają na o wiele starsze niż są w rzeczywistości - rocznego syna brano za 3-latka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego wówczas 7 miesięcznego syna pewien starszy pan w sklepie zapytał jak ma na imię. A młody tylko się gapi :)
      Aktualnie z wózka korzystam tylko przy dalekich wycieczkach, albo przy deszczowo wietrznej pogodzie.

      Usuń
  26. nie ma u mnie w miescinie komunikacji miejskiej, nie mam prawa jazdy, najblizszy sklep+centrum 15 minut jak dla mnie (dla innego dorosłego ze 30 min dziecko1,2-2h ) Potomek lat 3.I doszedłby na nogach jasne ze tak ale.....własnie tu patyczek tam patyczek:-(((
    wózek kupiłam najlzejszy jaki znalazłam i na jaki miałam pieniadze bo zeby byc niezalezna od innych czesto gesto musiałam wnosic dziecko razem z wózkiem do urzędów itd bo podjazdów to u mnie nie znaja.
    hymm mój wózek mi sie nigdy nie podobał ale sprawdził sie to najwazniejsze:-D

    OdpowiedzUsuń
  27. wstyd się przyznać bo my jeszcze latem korzystaliśmy jeśli szliśmy na zakupy ...:)

    OdpowiedzUsuń
  28. ps. ale to może dlatego iż ja w ciąży byłam, jesli Maja sie zmęczyła nie było opcji aby wziąść na ręce 14,5 kilo i nieść. a potem weszło w krew.. sorka za spam

    OdpowiedzUsuń
  29. Używałam wózka sporadycznie. Zazwyczaj śmigaliśmy w chuście lub nosidełku. Za to w domu głębokiej gondoli używam codziennie. Mam ogromny wózek Roan Marita, gdzie obie panny uskuteczniały sobie milutkie, kołysane drzemki.

    OdpowiedzUsuń
  30. a ja ciągle się bujam z tym wózkiem! Alex nie chce chodzić, a za 2 miesiące skończy 3 latka! Dobrze, ze mamy dobry wózek, bo nie wiem jakbym dała radę.
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Moj starszy syn to zaprawiony piechur jak mamusia (dopoki nie porwała się na prawo jazdy, ale w ciąży z drugim synkiem pomyslala o niezaleznosci i wygodzie),poszedl do przedszkola jako 3 latek , oddalonego o 2 km i niemal codziennie (przez pierwsze 5 miesiecy, zanim mama nie dostala prawka , a zaraz po tym nie urodzila braciszka i takie spacery nie byly juz codziennoscia) wracal ze mna na swoich malych nozkach bez zadnego jęku, zajmowalo nam to razem dwa razy wiecej czasu niz mnie samej , ale do dzis wspominamy to jako swietnie spedzony wspolnie czas, niekonczace sie rozmowy i tematy napotykanych po drodze szczegolow. Oczywiscie po drodze czesto ktos zyczliwy zatrzymywal sie z propozycja podwozki, ale my dzielnie i z przyjemnoscia maszerowalismy. Dla ciezarnej mamy i przedszkolaka ruch na powietrzu wskazany. To tak odnosnie pokonywania dystansow przez maluszki. Wozek sluzyl nam glownie w UK, na drzemki i zakupy, calodniowe wyprawy. A tak to jako 2 latek bez wyprawy z drzemka maszerowal na swoich nozkach i wozek wraz z powrotem do PL (niewiele ponad 2 latka) stal sie zbedny. Niestety mlodszy synek jest calkowitym przeciwienstwe, i glownie ze wzgledu na problemy zdrowotne musi korzystac z wozka. Najwazniejsze, ze lubi, dopoki pozostaje on w ruchu hehe Ja polecam spacerowka Mama and Papas pliko P3, absolutnie nie wloska PLiko tylko wlasnie z UK pod nazwa M&P.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja sobie bez wózka nie wyobrażam życia :) Zakupy zrobię, dzieciak mi po sklepie nie lata, śpi też jeszcze w wózku itd. Póki co ma 14 miesięcy i tę zimę napewno przejeździmy. Parasolkę kupiłam ale już sprzedaję, jestem z niej bardzo niezadowolona a młody ma na nią chyba awersję. Wozimy się Graco Symbio i jest to moim zdaniem genialny wózek: mały, zgrabny, na każdą nawierzchnię. Chcę kupić Baby Design jak tylko tego dziada sprzedam :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Piotr kiedy skończyl rok przesiadł się do parasolki i używaliśmy jej aż skończył 3 lata. Długo? Zależy od specyfiki sytuacji. Parasolkę zawsze woziłam w bagażniku. Piotr na spacery chodzil na włąsnych nogach, ale bardzo ostro przeszedł bunt dwulatka i gdy musiałam szybko przetransportować go z punktu A do punktu B a akurat histeryzował pakowałam go do wózka i tyle. Również wtedy gdy zaczynał uciekać, a szliśmy w pobliżu ulicy. Poza tym z racji mieszkania za miastem i braku terenów spacerowych obok domu (ruchliwa droga bez pobocza) na spacery jeździmy autem. Do parku, na plac zabaw. Nie opłacało się wracać do domu na drzemkę i wyruszać po południu znowu,zwlaszcza latem, a Piotrek przestał spać w dzień po 3urodiznach dopiero. Spać musiał, inaczej był nie do zniesienia. Wózek więc pchałam i gdy Młody był senny pakowałam go do niego i drzemał w nim godzinę lub dwie, a potem kontynuowaliśmy spacer lub zabawę.Zresztą my chodziliśmy zwykle na całodzienne spacery i jedna taki dwulatek nie dawał rady cały dzień maszerować. Myślę, ze wózek jest zbędny gdy nie chodzi się na aż tak długie czy dalekie spacery, wraca do domu na drzemkę lub dziecko drzemki nie potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja dziewięciomesięczna prawie córeczka wprawdzie wysiadła z gondoli jakiś miesiąc temu (już się nie mieściła, a poza tym zwyczajnie w niej zaczęla siadać), ale za nic nie chce się przesiąść do spacerówki; wsadzona i zapięta natychmiast chce wyjść :-) Ciekawska, a wszystko najlepiej widać, kiedy się wygodnie siedzi na rękach- też mi spacer ;-P chwała Bogu, że toleruje chusty. W chwili słabości chciałam nasze 2 w 1 sprzedać i zamienić na jakąś super spacerówkę, ale potem otrzeźwiałam, bo to na nic. Mam w domu chuścioszka oraz męża, który uwielbia wychodzić na spacer z chustą. Co ciekawe, w stolycy facet z dzieckiem w chuście zbiera sporo krytycznych spojrzeń. Szczególnie od kobiet w pewnym wieku (tak 50+) oraz niezbyt rozgarnietych mężczyzn w wieku dowolnym. Rozważamy przeprowadzkę do Poznania- tam ponoć funkcjonuje spore lobby chustowe...

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja uwielbiałam wózki - najpierw teoutonia mistral (gondola a potem spacerówka) - jeździły obie moje córki, doczepiałam boczną dostawkę (między moimi dzieciakami jest mała różnica wieku), niezniszczona została sprzedana. A my się przesiedliśmy do cybexa - wersja topaz. I też strzał w dziesiątkę - tak jak poprzedni wózek - wygodne kółka, łatwa manewrowość, można było duuużo zapakować do kosza (choć mniej niż do wózka teutonii). Młodsza skończyła jeździć w wózku około 3 urodzin - było to jeżdżenie incydentalne, gdy nóżki już nie miały siły iść dalej (czyli po kilku godzinach chodzenia). A tak w ogóle, w międzyczasie użytkowaliśmy mandukę :-) I mimo, że obydwa wózki były świetne, to jednak nosidło wspominam najcieplej... pamiętam, jak byłam w drugiej ciąży i przyszła manduka - bo jechaliśmy na wakacje, a ja nie mogłam nosić starszej... Pół roku czekałam, żeby poznać to wspaniałe uczucie noszenia dzieciaka :-)

    Moje dzieciaki nigdy nie były przetrzymywane w wózkach - kiedy chciały wysiąść - wysiadały... wózki raczej mi służyły do transportu rzeczy wszelakich okołodziecięcych... zakupów, rowerków, hulajnóg, kurtek... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja uwielbiam wózek:) Moja córka ma 3,5 roku i nie wyobrażam sobie prowadzenia jej do przedszkola bez wózka:) Rano muszę Młodą szybko podrzucić do przedszkola (ok 10 min wózkiem) a potem zdążyć do pracy. bez wózka musiałybyśmy wychodzić o 6, zamiast 6.40... Zresztą rano zwykle zimno, szaro i buro teraz więc w wózku ją otulam i jest ok:)
    Na spacery oczywiście piechotą:) Chociaż jak nam się spieszy, albo jak idziemy w goście i wiem że będziemy wracały późno i będzie zimno to też wolę wózek:)

    OdpowiedzUsuń
  37. My dalej mamy spacerowke, taką ultra lekka Mori z euro cart, ale jednak caly czas czeka, a to na zakupy,a to na wakacjach nam towarzyszyła, chociaż młoda też się buntuje i nie chce jezdzic, ma rok i 7 miesiecy, ald czasem jeszcze jednak ulatwia mi to życie zwlaszcza gdy sie spiesze

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP