wtorek, czerwca 24, 2014

To przedszkole

 

Jeżeli ktoś próbował zapisać dziecko do przedszkola tzw. państwowego to doskonale wie, że o wyborze nie może być mowy. Nie da się poszukać tego najlepszego w mieście (czy też kilku, o ile w ogóle mamy opcję wyboru) zapiać dziecka i cieszyć się, że dostało się tam gdzie jest najfajniej.
Dostanie się dziecka do przedszkola to dla wielu z nas niemal jak trafienie szóstki w totka :) . Nam się taka szósta można powiedzieć trafiła dwukrotnie. Rycerz dostał się do dwóch przedszkoli. Co ciekawe w tym "pierwszym" (czyli tego pierwszego wyboru) poinformowano nas, że mam się nie przejmować już innymi przedszkolami. Nie muszę już tam chodzić, sprawdzać, ani gdyby szczęście nam dopisało (w co panie dyrektorki wątpiły) informować, że nie zapiszę dziecka do tego przedszkola.

I jakież było moje zdziwienie kiedy zadzwoniła do mnie Pani dyrektor z przedszkola drugiego wyboru z pytaniem czy zamierzam do nich dziecko zapisać. Raz, że było mi głupio, że być może jakiemuś dziecku blokujemy miejsce, dwa ... no właśnie.

Do każdego przedszkola do którego składałam papiery zabierałam Rycerza. Przyglądałam mu się pilnie jak reaguje na budynki, na panie, na dzieci. Mnie najbardziej spodobało się przedszkole drugiego wyboru, Michałowi też się ono spodobało choć porównywalnie z przedszkolem "pierwszego wyboru". Nie wiem co mnie właśnie w tym przedszkolu ujęło. Może cisza i spokój wokoło, brak ruchliwych ulic, stary budynek (który trochę przypominał mi moje przedszkole) no nie wiem.

Wybór tego przedszkola do którego pójdzie moje dziecko jest podyktowany raczej bliskością usytuowania, niż czymkolwiek innym. Podobało mi się w nim, ale taką przyjemną atmosferę poczułam właśnie w tym drugim przedszkolu. 

Dziś był dzień otwarty. razem z mężem poszliśmy zobaczyć dowiedzieć się jak to będzie. Michał nie będąc dzieckiem nieśmiałym (delikatnie mówiąc) czuł się jak ryba w wodzie. Zero nieśmiałości czy skrępowania. Panie opiekunki poinformował głośno i donośnie jak się nazywa, podczas zabawy w balonika stwierdził, że on to jednak woli bawić się w "cifcię", a na placu zabaw był w raju.  I to mnie cieszy najbardziej.

Co więcej się dowiedziałam. Ano przedszkole jest jak to Pani wychowawczyni poinformowała "przedszkolem leżakującym" czyli czy się chce czy nie leżeć trzeba. Ten punkt programu w rodzicach wzbudził chyba najwięcej emocji. Jak się okazało Rycerz wyjątkiem nieśpiącym w dzień nie jest. Gdyby dziecko spać w dzień nie chciało to ... można je odebrać przed leżakowaniem. No to ja się pytam po co dziecko idzie do przedszkola? I ilu rodziców pracuje w dogodnych dla przedszkola godzinach? Mają być dwie grupy maluchów. Na naszą propozycję, żeby zebrać z tych dwóch grup dzieci, które nie śpią i niech się bawią na przykład w innej sali stwierdzono, że pani dyrektor na to się nie godzi.
Potem jeszcze usłyszałam zapewnienie, że przecież po pół roku to i tak większość dzieci już się godzi z tym leżakowaniem. No cóż tylko po kolejnym pół roku tego leżakowania pozbawione będzie.

Oczywiście to życie zweryfikuje wszystko. Albo dziecię będę zabierać przed leżakowaniem o ile dam radę, albo będzie leżakować co rozwali nam rym wieczorny, albo zdarzy się cud i wszystko będzie ok :)   

48 komentarzy:

  1. Aj z tymi leżakowaniami ...masakra i ile problemu ...fajnie,że reszta mu się spodobała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem jak to będzie z leżakowaniem .

      Usuń
  2. W naszym przedszkolu część dzieci spała, a część za parawanikiem leżała na poduszkach i słuchała książeczek które po cichutku czytała im pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas na razie z takimi propozycjami Panie nie wystąpiły :(

      Usuń
  3. W przedszkolu ktorym pracowałam było leżakowanie ale dziwxi ktore nie spały siedzialy sobienw kaciku z tzn cichymi zabawami. Wg mnie to bylo dobre rozwiazanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas powiedziały, że mają leżakować

      Usuń
  4. My nawet szans na udział w rekrytacji elektronicznej nie mieliśmy, a wiekowo się nadaje do pkola mała. Tylko o 27 dni za późno się urodziła wg systemu :/
    Oby synek był zadowolony z przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra z tym przedszkolem u was :(

      Usuń
  5. Największa zmora naszego przedszkola - leżakowanie. Na pocieszenie powiem, że nam to nie rozbija godzin wieczornych, bo Ewka nie zasypia podczas leżakowania. Mają audiobooki lub piosenki, leży, odpoczywa, czasem z kimś gada ;) Przystosowała się. Aktualnie jaramy się tym, że jeszcze trzy dni i od września grupa średniaków i brak leżaczków, hurraaa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem co to za pomysł z tym leżakowaniem - kto chce to śpi, a kto nie to nie. Mnie najbardziej chyba przeraża co będzie wieczorem.

      Usuń
  6. Mieszkając w Danii widzę, jakie ogromne różnice są w przedszkolach. Nasz synek też zaczyna we wrześniu, ale tutaj dzieci zaczynają przedszkole 1 dnia miesiąca, w którym się urodziły. Z przyjęciem nie ma problemu i tu nie ma znaczenia, czy się pracuje, czy nie. Pewnie w dużych miastach można czasem czekać na miejsce, zwłaszcza, jak za późno się zapisze, ale problem pojawia się raczej, jeśli interesuje nas jakieś bardzo popularne przedszkole. Sama w przedszkolu pracowałam i byłam w szoku jak to wygląda. Po pierwsze nie ma ciepłych posiłków, posiłki przygotowują rodzice i są to kanapki, owoce itp.. Poza tym rzadko zdarza się, żeby któregoś dnia dzieci nie był na dworze, deszcze, śnieg to nie jest problem. Wycieczki autobusem (miejskim) gdziekolwiek też są na porządku dziennym. No i leżakowania nie ma, ba tam gdzie pracowałam była maleńki pokoik dla dzieci śpących, ale nigdy nie było ich więcej niż 3. No i cena przedszkola, płacimy słono ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie różnice są.
      U nas zapowiedzieli, że na dworze to w zasadzie tylko w ładną pogodę

      Usuń
  7. Nie martw się leżakowaniem. To naprawdę potrzebny czas dla dziecka, takie wyciszenie. Bardziej chodzi o tzw. "zawiązanie sadełka" po obiedzie aniżeli sam fakt spania. U mnie w pracy tym nieśpiącym dajemy książeczki i sobie przeglądają na leżąco. We wrześniu ponad połowa grupy nie spała a w listopadzie miałysmy tylko trójkę, która czytała książki.Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie ty kobieto pracujesz?:) oby więcej takich przedszkoli. U nas dziecko MIAŁO SPAĆ nie udawać...

      Usuń
    2. Juju yć może takie wyciszenie jest potrzebne jak dziecko jest w grupie - w domu Michalisko wyciszenia nie uznaje :)

      Usuń
  8. W przedszkolu do którego dostałą się Tusia też jest obowiązkowe leżakowanie i też wzbudziło wśród rodziców sporo emocji. No bo jako to zmuszać dziecko, które normalnie już w ciągu dnia nie odpoczywa tudzież nie śpi, do takowego leżakowania/spania? No jak to powiedziała wychowawczyni - można, a nawet trzeba, bo to chwila też odpoczynku dla nich! taaa...
    Ja czekam do tego września i przekonam się jak to będzie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moje dziecko, ani nie śpi ani nie odpoczywa :)

      Usuń
    2. Bo kto ma czas na odpoczywanie? Pffff ;D

      Usuń
  9. Mnie udało się zapisać Tymka tam gdzie chcieliśmy. Dokładnie tam gdzie sami chodziliśmy, a jego wychowawczynią będzie moja wychowawczyni z przedszkola :)
    Jest jedna grupa dzieci śpiących. Tymka zapisali do tej drugiej, ale udało nam się z kimś zamienić, tak, że na nasze szczęście będzie spał (bo śpi dalej w dzień),ale faktycznie, emocji dużo ta sytuacja wzbudziła, my wyszliśmy na korytarz, ale dobiegały nas głosy wzburzenia rodziców...

    Też mówiła dyrektorka, żeby się nie przejmować, bo te nieśpiące dzieci bardzo szybko zasypiają, razem z resztą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, ze dzieci zasypiają z innymi, tylko co mi po tym jak później dziecko nie pójdzie mi spać normalnie czyli koło 20 tylko koło 23 :/

      Usuń
  10. U Nas lezakowanie jest. Dzieci jak mie chca moga sie bawic. Reszta spi. Tylko juz z doswiadzenia wiem, ze u Nas cala grupa na pozatku spala. Z emocji, zabawy i calej reszty. I na szzescie nie wplywalo to na zasypianie wieczorne:) Teraz juznie lezakuja;) my zanim do przedszkola sie dostalysmy chodzilam z mala na tzw. Klubik malucha w przedszkolu. Dzieci poznawaly miejsce, bawily sie a Panie przedszkolanki poznawaly dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie ma klubików, Znaczy jest jeden jaki znalazłam i to nie nazywa się klubik tylko jakoś inaczej. No i nie jest w naszym przedszkolu - więc sensu nie widziałam takich wypraw.

      Usuń
    2. ja się też pierwszy raz spotkałam z takim rozwiązaniem. chodziłyśmy na zajęcia, jak przedszkolaków już nie było. przez 5 miesięcy, raz w tygodniu na godzinę.

      Usuń
  11. Mój eM po pierwszych urodzinach przestał spać w dzień i leżakowanie w przedszkolu było dla niego koszmarem... Non stop płacz i marudzenie, że nie chce tam chodzić, bo trzeba spać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dla tego planuję pierwszy tydzień zabierać młodego przed leżakowaniem

      Usuń
  12. A co jesli 3-letnie dziecko nie lubi lezakować/ spać w dzień ? Zmusić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia co zrobią. Pewnie zadzwonią do nas, żeby dziecko zabrać bo przeszkadza spać innym.

      Usuń
  13. Dziewczyny, macie problem - leżakowanie bądź nie. Ja do niedawna miałam problem, bo nie miałam przedszkola! Żadnego! Na warszawskim Bemowie moja córka była jedną wśród odrzuconych w liczbie 341, ok. 500 i ok. 300 w zależności od przedszkola. Masakra... Rodziny wielodzietne to te z trojgiem dzieci, dwoje dzieci to jedynacy. Więc ja z drugą maleńką córką stawałam na głowie, bo mi się kiedyś ten macierzyński kończy... A tegoroczny system nie uwzględnia rekrutacji śródrocznej... :( Płakałam z bezsilności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sorry czy ja Cię dobrze zrozumiałam? Jak dziecko się do przedszkola dostanie to problemów już mieć nie można?
      Ciekawe czy faktycznie nie miałabyś problemów jakby się Twoje dziecko do przedszkola dostało?

      Usuń
  14. To dziwne, że Panie są takie nieelastyczne, ale nie przejmuj się, dziecko w przedszkolu może mieć zupełni inne potrzeby niż w domu. Więcej się dzieje: hałas, emocje, wyhamowanie może się przydać. U nas drzemki też niby nie ma, ale jak dzień bardzo aktywny to ok 15 dosłownie zasypia na stojąco albo wpada w histerię, myślę, że odpoczynek ok 12 nie powinien rytmu dnia zaburzyć. A humor o wiele lepszy będzie. Powodzenia, my też się adaptujemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie elastyczne nie są i co ciekawe wyszła nawet taka sprawa, że jak dziecko nie będzie leżakować to może trzeba będzie je zabierać przed leżakowaniem - w tym momencie kompletnie nie rozumiem idei przedszkola.
      Ja rozumiem, że są dzieci które potrzebują dużo snu. Niestety Michalisko do nich nie należy ;/

      Usuń
  15. Nasz 3 letni Bohater chodzi od wieków całych do żłobka (a konkretniej od ukończenia 5 mcy) - prywatnego wprawdzie, bo do państwowego nie było szans się dostać
    i tam drzemka poobiednia jest regułą (około 12-13) - bardzo przydatna zresztą, bo po zajęciach czy zabawach ze swoimi "przyjaciółmi" jak mawia nasz synek - czasami jest tak padnięty, że głowa mu się kiwa w trakcie obiadu i nawet zdarza mu się zasnąć ku zmartwieniu "cioć" przed zakończeniem posiłku...
    W weekendy ze spaniem w trakcie dnia jest różnie: czasami sam "padnie" gdy wyczerpią się baterie / zwinie się przed telewizorem, przy klockach czy z książeczka w ręce - w miejscu dowolnym (na podłodze, fotelu, tapczanie) i zaśnie - co do godziny nie ma reguły - czasami o 14, czasami i o 16 się zdarzy... A czasami nie śpi...

    Natomiast faktycznie, wtedy kiedy śpi popołudniu, jego dzień kończy się późno, bo zapas energii nawet po krótkiej drzemce jest uzupełniony - chodzi spać koło 21 a ostatnio nawet koło 22 ( na dworze jest długo jasno..."jeszcze jest dzień") - wiec być może i u Rycerza dzień się wydłuży... A może jednak nie bedzie musiał poddawać się temu obowiązkowemu leżakowaniu?

    W przedszkolu do jakiego pójdzie od września nasz synek jest dla odmiany drzemka przedobiednia...Ciekawe jak będzie wyglądała w praktyce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sam wybór przedszkola (pomijam mało korzystny dla nas system punktacji) też był dla nas mega wyzwaniem... Z wielkim brzuchem, "na ostatnich nogach" obeszłam z mężem i synkiem wszystkie w okolicy - przeprowadzając bardzo stresujące rozmowy z paniami z sekretariatów, a potem już z kuchni - na temat gotowania.Grzybek ma zdiagnozowaną celiakię, a na dokładkę do diety bezglutenowej jest też na diecie bezmlecznej. Wiedza o diecie bezglutenowej jest powiedzmy - niewielka... Dowiedziałam się w trakcie tych wizyt i rozmów m.in. że mam dziecko problemowe, ze oni raczej nie życzą sobie takich dzieci, bo .... itp itd... W domu nie gotuję obiadów specjalnie dla synka (za leniwa jestem - wyjątek stanowi spagetti - ma swój makaron), wiec wiem, że można i całe szczęście - nie jest to jakiś mega problem. Co innego śniadania czy podwieczorki, ale przy odrobinie dobrych chęci- można... Stołowanie się w oparciu o kuchnię większości przedszkoli odpadało, bo po wnikliwej analizie okazywało się, że zupka wprawdzie na mięsku gotowana jest, ale albo z dodatkiem kostki rosołowej, albo ( "nie my kostek nie używamy")- z zastosowaniem Kucharka/ vegety itp... Moje propozycje, że będę przynosić przygotowane w domu zupy, a na drugie danie mięso, a w kuchni panie miałby dodać od siebie ziemniaki i warzywa (takie jak inne dzieci) albo ugotować w oddzielnym garnku nasz makaron bezglutenowy - opadały, bo trzeba cały posiłek przynieść gotowy ( co to za przyjemność jeść odgrzewane w mikrofali ziemniaki czy makaron bezglutenowy)... Ba,w jednym przedszkolu nawet dowiedziałam się, ze panie nie mogą złożyć Grzybkowi chlebka bezglutenowego, bezglutenowej szynki razem - tylko musiałabym gotowe kanapki nosić na śniadanie i drugie śniadanie (nasz synek sam sobie kanapkę zrobi, ale nie mógłby dostać od opiekunek samych komponentów) - a chlebek, który je (tekturka kukurydziana) po chwili już robi się jak gąbka...
      Pewnie pomyślisz Sroczko, że jestem leniwa, że chcę przerzucić obowiązek niełatwego żywienia mojego bezglutka na przedszkole - pewnie trochę jestem...
      Grzybek po obiedzie i podwieczorku w żłobku - zjada jeszcze kolejny obiad w domu, pewnie tak samo będzie w przedszkolu. I tak codziennie obiad w domu jest i mogłabym go zanosić do przedszkola (choć te gotowe kanapki na śniadanie to jakiś nonsens). Ale w domu nie mam mikrofalówki i nie chcę, by dziecko jadło w przedszkolu przez cały tydzień takie odgrzewańce...
      Im bardziej zagłębialiśmy się w menu publikowane na stronach przedszkoli - tym bardziej byliśmy zadziwieni - do picia zamiast wody - woda z syropem malinowym...Why? Albo soczki / napoje wieloowocowe (wszędzie trąbią, ze dzieci za dużo cukru spożywają)...I nasze najlepsze połączenie obiadowe- zupa :kapuśniak z kwaśnej kapusty na żeberkach, drugie danie: racuchy z bitą śmietaną i sosem truskawkowym, surówka z marchewki i sałata...

      Usuń
    2. Tak mijały nam dwa tygodnie "dni otwartych", stres z każdym dniem rósł i rósł ( i mój brzuch także). Aż trafiliśmy do przedszkola, w którym pani Intendentka wyciągnęła z zaplecza chleb bezglutenowy... Jest małe (tylko 3 oddziały) , w starej willi z ogrodem - bez rewelacji w postaci nowego wyposażenia,zabawek itp... Grzybkowi się podobało nie mniej niż inne , w jakich byliśmy wcześniej (podobnie jak Twój Rycerz - kontaktowy z niego chłopak i nie ma problemu z odnalezieniem się w nowym otoczeniu) - z trudem wyciągaliśmy go do domu.
      Zostało naszym przedszkolem pierwszego wyboru (ale mieli tylko 20 miejsc wolnych we wszystkich grupach wiekowych). Jakoś 2 dni po porodzie okazało się, że mimo, że nie jesteśmy rodziną wielodzietną, niepełną i nie ma wśród nas osób niepełnosprawnych, nie pracujemy na terenie obwodu szkoły podstawowej itp-udało się nam do niego dostać. Nie wiemy czy to dobry wybór - być może lepiej byłoby mu w bardziej nowoczesnym, z lepszym palcem zabaw i nowymi salami, może powinniśmy bardziej skupiać się na metodach nauczania, programie (niektóre przedszkola stawiały nacisk na ich prezentację w trakcie drzwi otwartych) czy zajęciach dodatkowych i atrakcjach - w tym- możemy mieć nadzieję, ze uda się nam dojść do posiłkowego porozumienia...I że może dzięki temu, że dzieci jest 70 a nie 170 - nasze dziecko nie będzie anonimowe . I może będzie mniej "wpadek żywieniowych"

      Uff.. ale się rozpisałam - mała Księżniczka wybudza się na karmienie... a potem do samego rana można spać;-)
      PS. Jeżeli Sroczko uznasz , ze mój komentarz jest za długi - proszę usuń go - nie chcę bynajmniej wprowadzać bałaganu na Twoim blogu

      Usuń
    3. U nas właśnie tak jest, że są dwie grupy - jedna dzieci 2,5 do 3 lat śpiąca, a druga dzieci od 3 do 4 lat nieśpiąca. I to jest świetne rozwiązania, ale przyznam szczerze, że po raz pierwsze się z nim spotkałam. "Państwówki" mają to do siebie, że się tam nikt nie przejmuje, że np. połowa grupy jest "nieśpiąca". Jak nie śpisz to leż i odpoczywaj,a jak przeszkadzasz to niech cię rodzice wcześniej odbiorą, niestety. Ja mam inny problem - Tymon jest w grupie nieśpiących co mnei bardzo cieszyło, bo od zimy nei śpi w południe, a od tygodnia zaczął sobie ucinać drzemkę :/ Więc chyba będzie Pani na dywanie kimał :D

      Usuń
    4. Krooliki o właśnie mnie trochę przeraził plac zabaw mocno obetonowany i z niebezpiecznie śliskim elementami.

      Hexe Ana dla nas takie rozwiązanie (znaczy dwie grupy) byłoby super. Albo choć z dwóch grup na czas drzemki nieśpiące dzieci zaprowadzić do innej sali.

      Usuń
    5. W przedszkolu Starszaka, były dwie grupy, grupa 3 latków i grupa 3-4 latków. Mój był w tej pierwszej (jest z sierpnia 2007), mój siostrzeniec (jest ze stycznia 2007) w drugiej, obie grupy miały leżakowanie. Po roku Starszy był w 4 latkach i już nie leżakował ale miał relaks (na kocykach na podłodze) , siostrzeniec natomiast znów był w 3-4 latkach i znów miał leżakowanie :) to dopiero było jakieś nieporozumienie :)

      Usuń
  16. Ha, z tym leżakowaniem to jednak różnie bywa :) Mój R. był deklarowany jako jedyny nieśpiący w całej grupie. Nie spał od kiedy skończył 2 lata. Na początku nei dałam mu nawet poduszki i kocyka, bo przecież "on nigdy nie śpi w dzień, nie zaśnie nie ma szans" i takie tam :) Od początku okazało się, że jest...jedynym śpiącym bez żadnych ceregieli ;) Tak ze to różnie bywa, przedszkole bardzo eksploatuje psychicznie i fizycznie, więc chwila odcięcia się od gwaru, hałasu, krzyków dla większości maluchów okazuje się bardzo potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze dodam, że ta drzemka w dzień zupełnie nie wpłynęła na zasypianie wieczorne, tak ze daj Rycerzowi szansę :)

      Usuń
    2. No mam nadzieje, że wieczorem będzie spokojnie dał się uśpić.

      Usuń
  17. W naszym przedszkolu leżakowanie też jest obowiązkowe. I niby dobrze, że to leżakowanie jest bo Mateusz śpi jeszcze w dzień. Ale ja obawiam się, że z tego przedszkolnego spania nic nie będzie, bo to moje dziecię towarzyskie i do przedszkola to on idzie się bawić, przecież. A jak nie pośpi chociaż godziny w tym przedszkolu to od 16 będę miała jęcząco-piszczące dziecko w domu, któremu wszystko przeszkadza. I tak źle, i tak niedobrze ;) Postanowiłam się nie martwić i poczekać do tego września, bo już po nocach mi się przedszkole śniło ;)
    Jakoś te nasze dzieci będą musiały się dostosować. A my razem z nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha twojemu dziecku mogą przeszkadzać takie jak mój :)

      Usuń
  18. Też nie rozumiem kompletnie idei zabierania dziecka przed leżakowaniem, jeśli dziecko nie chce spać panie mają obowiązek zająć się takim dzieckiem, albo poczytać Mu albo poprzytulać albo udawać, że nie słyszą jak maluch szepcze z kolegą albo jakoś przekonać do odpoczynku. To nie powinien być czas wolny dla pań ale nadal ich praca. Dzieci nie da się wrzucić do jednego worka, wpisać w schemat bo każde jest inne i każde może chcieć czegoś innego w danej chwili. Są takie co nie chcą albo nie mogą zasnąć i nie można Ich do tego zmusić. Można tylko jakoś Je do tego zachęcić. bo wbrew Twoim obawom odpoczynek jest bardzo ważny, zwłaszcza w takim wieku. Przedszkole dla malucha to wiele emocji, zmian, nowych doświadczeń, wrażeń. Już samo to powoduje, że dziecko potrzebuje spokoju, wyciszenia czy właśnie snu. Mój starszy Syn też był z tych nieśpiących a jednak w przedszkolu spał, jak nie spał to potem padał w domu o 18 :) a teraz po wakacjach idzie już do szkoły :) natomiast do przedszkola idzie mój Młodszy, i na dodatek będzie u tych samych pań :)
    Buziaki
    asia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, w przedszkolu dziecko funkcjonuje troche na innych zasadach, niz w domu :) I nie chodzi mi o to, ze trzeba sie dostosowywac, tylko o to, ze dzieci sa troche "inaczej" zmeczone, niz w domu :) Ktos juz pisal wyzej - dzieje sie duzo, chalas, emocje, nowe rzeczy - uwierz mi, po poranku w przedszkolu dziecko potrafi byc wykonczone fizycznie i psychicznie, dlatego nie uwazam lezakowania za cos zlego. Niektore dzieci bez drzemki zachowuja sie jak mali psychopaci. Chcialabys, zeby z kims takim bawilo sie Twoje dziecko? :p Chwila wyciszenia, to przeciez nic zlego ;) Poza tym jak Rycerz nie bedzie chcial spac, to przeciez go i tak nie zmusza...A nawet gdyby, to nie sadze, zebys wieczorami miala jakis straszny problem. Tego zmeczenia przedszkolnego starczy moim zdaniem i na wieczor ;) Trzymam kciuki, zeby Rycerz dobrze czul sie w nowym srodowisku, choc przykro czytac, ze jednak malo elastyczny i oporny na uwagi zespol :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem, po co się bać leżakowania - moje nieleżakujące poszły do przedszkola, ale po obiedzie większość dzieciaków jest zmęczona - i po prostu ma ochotę odpocząć. Dzieciaki się kładą, kto chce - to zasypia, nauczycielka czyta reszcie bajki :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie rozumiem w czym problem, żeby podzielić dzieci na 2 grupy, wszyscy byliby zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  22. my w Krakowie będąc normalną rodziną (czytaj: po ślubie), mając starszego syna w wieku szkolnym, nie mamy szans na publiczne przedszkole. Pozostają nam tylko prywatne. Przeraził mnie jadłospis w przedszkolach i wybierając przedszkole prywatne zwrócę na to uwagę. Nie chcę, zeby moja córka piła soki, syropy, jadła sztuczną bitą smietanę i inne świństwa. Póki co woli pić samą wodę, słodyczy kupnych prawie w ogóle nie jemy, robię sama lub piekę ciasta, ciasteczka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Leżakowanie? Zmora. Synek nie śpi w ciągu dnia od kiedy skończył rok życia... Ale musiał leżeć w łóżeczku, nawet nieśpiący i niezmęczony :/ Doszło do tego, że kombinował jak tu do przedszkola nie pójść lub odebrać go przed leżakowaniem. Bałam się, że może być gorzej, na szczęście inne aspekty życia przedszkolnego łagodziły w dużej mierze te... hm... "niezadowolenie". Po 7mcach leżakowanie się skończyło, uff!!! Dziecko szczęśliwsze i wcale nie bardziej zmęczone. Osobiście wkurzało mnie przymuszanie do leżakowania, niemożność zamiany tego na spacer, czytanie czy słuchanie bajek czy tzw. cichą zabawę.
    Młodsza córka chodzi do żłobka i śpi w ciągu dnia. W weekendy nie ma mowy o drzemce dziennej, gdzie tam! Zasypia niewiele później niż brat, przed 20, niezależnie od dnia tygodnia, więc... marzy mi się tylko by nie wstawała o 5 nad ranem ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP