środa, maja 21, 2014

Czy to się kiedyś zmieni?



Nie jestem ani specjalne wielką optymistka, ani pesymistką. Kiedy pisałam prawie rok temu TEN post nie wiedziałam, że tak wiele może się zmienić. W parku z poprzedniego postu wybudowali nam superaśny plac zabaw i się to zwie "Ogród Jordanowski". Mądrze rozplanowany. Dobrze wykonany. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo jest i strefa maluszka i strefa dla starszych dzieci i ławeczki dookoła placu gdzie można usiąść. W piaskownicy coraz częściej dzieci zostawiają swoje zabawki idąc do domu dzięki czemu te, które nie mają akurat przy sobie swoich mają czym się bawić.
No nic tylko się cieszyć.

Niestety, a figa...

To oczywiste, że nie powinna chodzi po portach, FB itp... zawsze, no zawsze mi takie wizyty ciśnienie podnoszą.
Zaczęło się od tego, że całej masie ludzi nie spodobało się, że ktoś z UM postanowił sobie oficjalnie wstęgę przecinać. Bo to polityczne, bo wybory, bo to mafia itp... Nosz kurna, a jakie to ma znaczenie? Ważne, że ten plac jest, że dzieciaki mają się gdzie bawić, że zawsze będzie można wytknąć, że dało się tu zbudować to można i gdzie indziej. 

Potem jak zawsze pojawiły się głosy, że długo nie postoi, że wandale, że zniszczą, że hołota itp... A może zamiast narzekać zwyczajnie częściej zwracać uwagę na to co się dzieje? Nie musisz człowieku zaraz w grupę podpitych dzieciaków z pięściami walić. Masz telefon, dzwoń na policję. Mogę się założyć o co tylko chcice, że przyjadą. Sama "sprawdzałam" niestety.

No i na koniec największy zarzut. Na placu jest cała masa dzieci. No jaaaaa..... skąd one się wzięły i po co przyszły? Pewnie przyszły poprzeszkadzać tym co przyszły się tylko pobawić. A najgorsze są "Ci przyjezdni" z innych dzielnic. Ja nie wiem, chyba bilety wstępu powinny być wydawane na podstawie miejsca zameldowania. To chamstwo, że ktoś przyjedzie z dzieckiem z drugiego końca miasta, żeby się pobawiło w nowym miejscu.

Coraz bardziej zaczyna mnie wkurzać to mendzenie. Czy to tak trudno dostrzec pozytywy?

źródło zdjęcia:KLIK

15 komentarzy:

  1. Podpisuje sie obiema rękami. Mam takie samo zdanie. Plac zabaw jest dla dzieci. One się tam bawią i nie obchodzi je kto to zrobił, urządził, przeciął wstęgę czy nie, do jakiej partii należy. Ma być wesoło i bezpiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ważne, że plac zabaw jest, resztą nie należy się przjmować, bo po co? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tak jest wszędzie. Wejdziesz "przelotem" na plac zabaw na innym osiedlu, bo akurat przechodziłaś z dzieckiem i jak to dziecko ośmieliło się mieć fanaberię, że chce się pohuśtać na zielonej huśtawce a nie tej czerwonej co ma koło bloku i słyszysz: " A ci to chyba nie stad... Nie mają swojego placu?". Tak jakby to dziecko miało co najmniej pogryźć tą zieloną huśtawkę, rozkręcić śrubki i zabrać do domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealnie ujęłaś to wszystko. Nasz naród taki jest niestety. Trzeba marudzić, wytykać negatywy a o pozytywach milczeć. Z innej dzielnicy mówisz.....to jak my z innego miasta (chociaż to tam mieszkałam 16lat i to w samym centrum:D) to pewnie kamieniem dostaniemy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Polska :) i nasza "gościność" i wieczne jęczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie są dziwni o.O zamiast się cieszyć, że powstało to jęczą i marudzą... Wiosno-lato zapanowało cieszyć się tylko a nie narzekać....

    OdpowiedzUsuń
  7. Polakowi nie dogodzisz:/ Niestety... Plac wygląda rewelacyjnie i nic tylko się cieszyć, że jest gdzie z gdzie z dzieckiem pójść!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha...mam wrażenie, że własnie czytałam o "moich paniach wiecznie narzekających"...u nas jest dokładnie ta sama gadka, kiedy tylko pojawi się coś nowego:)
    Ps. O dziwo stoi i nikt nie niszczy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zawsze znajdzie się jakieś ale, którego nie omieszka wygłościć samozwańczy ekspert od wszystkiego. albo stu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety ale u nas nie da się ludziom dogodzić, zawsze znajdzie się taki co będzie marudził. U nas w okolicy są trzy place zabaw w tym dwa w parkach i na szczęście Zbyt wiele osób z pifkiem się tam nie kjręci bo w okolicy jest komisariat i często patrolują parki. Z czego się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj znam to, na wsi jest jeden placyk zabaw szkolny, toteż my intruzy wsiowe jeździmy do miasteczek obok!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zamiast się cieszyć, korzystać i dać korzystać innym to marudzenie. Niestety jakby nie zrobić zawsze źle.
    U szwagra na osiedlu to jak mieli odnawiać plac zabaw to oczywiście mądrale bez dzieci krzyczeli, że plac nie potrzebny, że utrzymanie to dodatkowe koszty (chyba wyszło 50gr na mieszkanie) i lepiej parkingi zrobić. No halo a gdzie mają się dzieci bawić - na parkingu między samochodami?? Duże osiedle i jeden plac zabaw na kilka bloków - no faktycznie niepotrzebny w ogóle.
    U nas na szczęście placów zabaw pod dostatkiem prawie przy każdym bloku w dodatku boisko i stół do ping ponga i jakoś nikomu nie przeszkadza, dzieciaki mają się gdzie bawić i na każdym osiedlu powinien być plac zabaw z prawdziwego zdarzenia a nie jedna huśtawka i piaskownica do której psy sikają :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Też o tym myślałam wczoraj, na temat na naszej mentalności. tego marudzenia, narzekania i nie doceniania tego co mamy. Słuchać się tego nie da..

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej, ale boski plac! Szkoda, że u nas nie można liczyć na taki. Syn byłby zachwycony i jeździlibyśmy na niego, na przekór wszystkim marudzącym. Teraz też musimy jeżdzić 4 km na plac zabaw, bo u nas jest tylko jedna pęknięta zjeżdżalnia.... Bo przecież dzieci na wsi nie muszą sie bawić, one najlepiej niech w polu pomagają.... A jak ktoś nie ma pola to kij mu w oko....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP