poniedziałek, marca 31, 2014

Problemy dziecka "innego"


Na placu zabaw bawią się dzieci. Jest grupa dwu-trzy latków w piaskownicy. Do grupy tej podchodzi Michał i mówi "Ceść jestem Michał czy mozemy się lazem pobawic?" . Dzieci podnoszą głowy znad piaskowych babek, patrzą lekko ogłupiałym wzrokiem na moje dziecko. W tym momencie wkracza mama, któregoś z nich i zaczyna przedstawiać dzieci. Michał dosiada się do grupy i zagaduje kolejne dzieci - w odpowiedzi słyszy niewyraźne "eme.. bete..." i zaraz potem tłumaczenie mamy dziecka "Marysia mówi, że będzie robić babkę". Po chwili, moje dziecko przestaje kompletnie zauważać te dzieci i zagaduje matkę.

Na placu pojawia się grupka sześciolatków. Michał słyszy jak rozmawiają. Odwraca głowę w ich kierunku i przysłuchuje się coraz uważniej rozmowie. Jeden się chwali "Ja mam taką naszywkę z samolotem na kurtce", drugi mówi "Ja mam na plecach napis" i odwraca się, żeby zademonstrować logo pewnej firmy :) , trzeci z nich ogląda uważnie swoją kurtkę i niestety nie doszukuję się w niej niczego interesującego. W tym momencie moje dziecko wyskakuje jak z procy z piaskownicy podchodzi do tego chłopca i krzyczy, pokazując palcem "Jakie on ma slice czerwone buty z samochodem!". 
Mimo, że mniejszy od nich co najmniej o głowię widać, że zyskuje ich uwagę i lekką aprobatę. Chłopcy zaczynają się bawić, z nimi Rycerz. Wchodzą do domku, coś tam rozmawiają, słyszę, że moje dziecko bierze czynny udział w rozmowie. Po jakiś pięciu minutach wychodzą z domku i nad czymś debatują. Rozmowa nagle schodzi na wiek. Pierwszy podnosi do góry pięć palców i mówi "Ja mam pięć lat" , drugi też podnosi pięć paców i mówi "To tak jak ja", trzeci z nich podnosi sześć paców i mówi "A ja niedługo będę mieć sześć". Moje dziecko z dumą podnosi do góry dwa palce i prawie krzyczy "Ja mam dwa lata!" . Chłopcy patrzą na niego chyba z lekkim zdziwieniem i któryś z nich mówi " O to ty jesteś bardzo malutki" i od tej pory, całkowicie ignorują Rycerza, uciekają przed nim, wyganiają z domku.
Moje dziecko podchodzi do mnie siada obok i mówi "oni już mnie nie lubią, a ja kocham cały świat". Próbuję mu wytłumaczyć, że oni są starsi, że mają swoje sekrety.


Chodząc na te spacery spacery, na plac zabaw i generalnie socjalizując swoje dziecko widzę jaki będzie miało problem w przyszłości. Wiem o tym, bo sama to miałam, bo znam to z własnego podwórka.
Nie chciałam o tym słyszeć, wypierałam to z własnej świadomości bo bardzo bardzo chciałam tego uniknąć, chciałam, żeby moje dziecko "tak nie miało".
Odstawanie od grupy rówieśniczej to fatalna sprawa. To takie małe przekleństwo. To paskudne poczucie, że nigdzie się nie przynależny,  a jednocześnie samemu odrzuca się pewną grupę rówieśników.
Obserwuje moje dziecko i co widzę? Kompletne ignorowanie dzieci, które nie są na jego "poziomie". Dziecko, które nie mówi, nie reaguje na "konwersację", które ma dużo mniejszy zasób słownictwa, które nie rozumie pewnych pojęć, które nie wie co to książka, jest kompletnie ignorowane przez Rycerza. Jednocześnie Rycerz poszukuje  uwagi u dzieci z którymi "porozmawiać" może i niestety są to dzieci dużo starsze. Niestety, bo dzieci te zaś odrzucają najczęściej Rycerza.

pa. na zdjęciu nasz nowy wypaśny plac zabaw, a w zasadzie tylko jego trzy czwarte :)

52 komentarze:

  1. łoł.. faktycznie ten plac cudny !!
    Koniecznie musimy się wybrać z Tosią ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Przedszkole, takie magiczne miejsce w którym dziecko znajduje swoich odbiorców. Kacper w wieku dwóch lat nie mówił zbyt dobrze, jednak teraz widzę że odstaje od rówieśników, wzrostem i częściowo umiejętnościami. Niestety wzrost był w pierwszym roku przedszkola punktem zapalnym u przedszkolaków i mały nie raz się skarżył, ze dzieci z jego grupy i rok starszej śmieją się że jest wysoki. Przywykli, młody dał się poznać, gdy przychodzę obserwuję jednak że bawi się ze starszymi dziećmi 6-7 letnimi. Na podwórku jest podobnie, zdecydowanie lepiej porozumieć mu się z chłopcami starszymi niż notabene z dwoma kolegami chodzącymi z nim do grupy przedszkolnej. Niestety dzieciaki, od 8 lat wzwyż już są starsze i jak nadarzy się okazja zwiewają do rówieśników, bo wstyd bawić się z maluchem. Twój Rycerz przywyknie, będzie ponad to tylko potrzeba czasu:), aż w koncu przyjdzie dzień w którym stwierdzisz, że poradził sobie lepiej niż sądziłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się do tego przedszkola dostanie

      Usuń
  3. U nas jest to samo. Ja tak miałam, mój mąż, a teraz nasz synek - parę miesięcy młodszy od Michałka. Albo on nie chce się bawić z młodszymi dziećmi, albo starsze nie chcą jego, więc zagaduje dorosłych:/

    OdpowiedzUsuń
  4. Plac zabaw imponujący.
    Myślę, że ten "problem" troszeczkę się uspokoi jak Rycerz pójdzie do przedszkola. Naszemu Kubusiowi, odkąd poszedł do przedszkola o wiele łatwiej przychodzi zabawa z młodszymi dziećmi, ponieważ są takie chwile, kiedy grupy starsze bawią się z tymi najmłodszymi. No ale ta różnica zawsze była i będzie, bo takie są dzieci, a niektórym to niestety zostaje w dorosłym życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przedszkole trochę zmieni

      Usuń
  5. I tak źle i tak nie dobrze, nie ważne jak dziecko odstaje czy jest lepiej rozwinięte niż rówieśnicy czy mniej i tak jest to problem. Pozostaje liczyć, że z czasem różnice się wyrównają i nie będzie to żadnym problemem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie odstawanie nie jest dobre w żadna stronę :/

      Usuń
    2. Podpinam się do opinii

      Usuń
  6. Smutna historia :( Dzieci potrafią byc okrutne. Mój nie bardzo chce się bawić z kuzynem starszym o 2 miesiące za to chętnie "gada" to prawie 7letniego. Fajny ten plac - patrząc na pierwszy komentarz domyślam się z jakiego jesteś miasta :) też się tam musimy wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy smutna po prostu takie jest życie :/

      Usuń
  7. Po przeczytaniu zrobiło mi się smutno. Oczyma wyobraźni zobaczyłam tę scenkę.
    Jednak myślę, że to powinno minąć jak pójdzie do przedszkola. Tak myślę i taką mam nadzieję.
    Z jednej strony to wspaniałe że jest tak rozwinięty na swój wiek, a z drugiej to przysparza mu różnych trudności. I tak źle i tak nie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trochę liczę na to przedszkole, a z drugiej strony nie chcę, żeby się "cofnął" bo przynależeć do grupy

      Usuń
  8. No tak, trudna sprawa, chociaż u nas problem jest odwrotny. książki są w ruchu cały czas, a z mówieniem jest średnio mimo 23 miesięcy. Jakiś brak motywacji u malucha, sama nie wiem. Czyta literki alfabetu, pokazuje Himalaje w książeczkach i operę w Sydney, i wiele innych rzeczy, wie w której książce znaleźć zdjęcie Jana Brzechwy, a w której portret Van Gogha.. a z mówieniem nie idzie. zaledwie kilka słówek w słowniku i tyle. Idziemy do logopedy wkrótce, by się dowiedzieć czy wszystko okej.

    OdpowiedzUsuń
  9. wow gdzie jest taki fajny plac zabaw? Myślę że z czasem się ta dysproporcja wyrówna a na chwilę obecną ciesz się że dziecko tak dobrze się rozwija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega zaskoczenie nr 1: czytam Srokę od wielu miesięcy, a dopiero dziś się dowiaduję, że mieszka w moim mieście :)
      Mega zaskoczenie nr 2: w miejscu, gdzie ostatnio widziałam wielką budowlaną piaskownicę, jest fajny plac zabaw :)
      Pozdrawiam z Pogoni :)
      Gosia

      Usuń
    2. Hahaha pozdrowienia z Sielca :)

      Usuń
  10. Wzruszyło mnie to i zasmuciło trochę. Kochany ten Twój Michał i taki dojrzały. Myślę, że z biegiem lat może będzie mu coraz łatwiej? Te różnice coraz bardziej będą się zacierały? Sama nie wiem. Życzę mu, żeby spotkał na swojej drodze kogoś podobnego do siebie. I to jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z tych wysokich, też miałam problem w dzieciństwie, tym bardziej że do przedszkola przestałam chodzić po kilku miesiącach, a potem w zerówce okazało się, że tylko jeden chłopiec jest mego wzrostu, reszta dzieci średnio o głowę niższa. I tak już zostało przez pół podstawówki. Na szczęście w mojej klasie było dużo wysokich dziewczyn i z czasem jakoś mnie dogoniły ze wzrostem. Na tyle, by dało radę złapać kontakt wzrokowy. Ale lata bez przedszkola zrobiły swoje, byłam dużo dojrzalsza, inne dzieci tylko misie lalki i początki czytania, ja już w czwartej klasie podstawówki czytałam trylogię Sienkiewicza i Pana Tadeusza. Lektury szkolne były strasznie infantylne. No i dopiero na studiach przestałam czuć się jak wyrzutek. Moje dziecię też rośnie duże, ciekawe co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kochana inni zawsze mają gorzej, a Ci inni fizycznie to już całkiem przerąbane mam wrażenie - bo tego zmienić się nie da.

      Usuń
  12. Ja tez mysle ze przedszkole zalagodzi. Dzieci sie rozgadaja.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja moja 3latke stram sie wlasnie uczyc, ze odstawanie to nic zlego, ze inne dzieci nie musza jej lubic, bo nie wszyscy beda ja lubic i nie wszystkich ona bedzie lubic. Po prostu nie chce zeby poszukiwala akceptacji w rowiesnikach i myslala samodzielnie. Mala ma jedna przyjaciolke, z ktora swietnie sie dogaduje i kilka kolezanek. Jest otwarta na wszystkich i uczy sie, by nie brac sobie do serca, jezeli ktos nie chce sie z nia bawic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam, żeby odstawianie było złe, ale z tym wiążą się konsekwencje nie zawsze zrozumiale dla dziecka

      Usuń
  14. Trochę to smutne :-( Niestety sama dobrze to znam. Jako dziecko zawsze odstawałam od reszty klasy i dopiero na studiach przestałam się czuć jak wyrzutek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Glupi problem, niestety czesty. Ja tez z dziecinstwa raczej pamietam niechec innych do zabawy ze mna, no w najlepszym wypadku jak nikt inny juz nie chcial. Dodam, ze teraz tu gdzie mieszkam jest ciut inaczej, moze rownolatkowie 2, 3 letni nie sa chetni, ale za to starszaki z checia takiego maluszka do zabawy przygarniaja. Moj starszy syn ma na glowie mlodszego, ale powiem, ze jego grupie nie przeszkadza niech sobie bedzie albo postoi, albo pobawi jak tam chce. Oczywiscie nawet jakby chcial to nie doglni na rowerze, no nje umie, ale poczekaja na niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie częsty i niestety głupi

      Usuń
  16. Plac zabaw jak z marzeń :)
    Trudne to życie piaskownicowe ma Rycerz, ale miejmy nadzieję, że niebawem się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plac zabaw mamy teraz wypaśny strasznie :)

      Usuń
  17. Jestem pewna, że Michałek da sobie radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja córka jako dwulatek, też lgnęła do starszych dzieci. Dlatego poszła wcześniej do przedszkola i dzięki cudownym nauczycielkom doskonale się tam odnalazła a dzieci ją zaakceptowały.

    OdpowiedzUsuń
  19. moj tez nie ma lekko, często obce dzieci się krepują bo on jest taki otwarty i gadatliwy, nie wstydzi sie..zobaczymy jak to będzie w przyszłości, ale na szczęście tak długo szuka az znajdzie odpowiedniego towarzysza do szaleństw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie kontaktowość też bywa różnie odbierana

      Usuń
  20. ze też u nas nie ma takiego placu ... ehhh Norbert zdecydowanie woli towarzystwo starszych dzieci ;-)
    fajny ten Twój Rycerz :-)))

    OdpowiedzUsuń
  21. ale plac! Anita, poradzi sobie, zobaczysz

    OdpowiedzUsuń
  22. To się może spotkamy na tym placu sąsiadko :) Mój synek trochę młodszy niż Twój, a poza tym my mimo prawie 16 miesięcy dopiero się uczymy chodzić i mówić, więc teraz się ciężko będzie chłopakom dogadać, ale kto wie, może potem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam to, ale z innej strony - mój synek ledwo skończył dwa lata - niewiele mówi, ale jest bardzo sprawny fizycznie - sprawniejszy niż nie jeden 6 latek. W zabawie na placu zabaw również bliżej mu do 5-6 latków i z nimi szaleje na drabinkach. I może plusem jest, że niewiele mówi, bo dzieci myślą, że jest starszy - małomówny i nie jest przez nich tak często odrzucany, Znacznie częściej przez równolatków, którzy po prostu za nim nie nadążają :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Serce mi się kraje jak czytam "Oni mnie już nie lubią, a ja kocham cały świat"... Mam nadzieję, że skoro macie już wypasiony plac zabaw to będzie na niego przychodziło więcej dzieci i Rycerz wkrótce znajdzie kompana do zabawy w swoim wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też to znam. Mój syn 2,5 letni bawi się ze starszakami. Ulubiona koleżanka ma 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja się dopasowywałam. Zawsze. Żeby nie stać z boku i "pasować"... :(

    OdpowiedzUsuń
  27. hmm... u nas jest podobnie, ale trochę z innej strony. Mały ignoruje dzieci, które nie dorównują mu sprawnością. Na placu zabaw kopał piłkę z 4-5 latkami... Po tygodniu w przedszkolu został przeniesiony do starszej grupy 1. bo może uczestniczyć w większej ilości zajęć ruchowych 2. bo przebywanie w grupie dzieci "gadających" zwiększa jego szanse na szybkie rozgadanie się...

    Ale nie raz serce mi ścisnęło, jak jego dobrze rozwinięci w mowie rówieśnicy odsuwali go od zabawy, bo nie potrafili się z nim skomunikować...

    Świat nie jest idealny. Niestety dzieci tak wcześnie muszą się o tym przekonywać...

    OdpowiedzUsuń
  28. Znam to z doświadczenia. W domu byłam najmłodsza - starszy brat i siostra i ich znajomi - to z nimi spędzałam dzieciństwo. Później miałam problem, żeby znaleźć wspólny język z rówieśnikami. Do teraz tak jest, że lepiej się dogaduję ze starszymi :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP