poniedziałek, stycznia 27, 2014

Nie rozumiem, nie rozumiem



Co jakiś czas widuję "szokujące" rodziców wiadomość pojawiające się w internecie czy też podczas rozmów. Nie rozumiem wielu z nich, jednak są takie, które poza niezrozumieniem wywołują wkurzenie.

1. Żywność
Parę lat temu wielkie oburzenie ogarnęło rodziców, którzy odkryli, że w mięsne słoiczki dla dzieci pewien producent zamiast pełnowartościowego mięsa pakuje MOM. Były protesty, wielkie oburzenie, nagonka na firmę itp...
A wystarczyło przeczytać etykietę - producent nie krył się ze swoim procederem wcale, a wcale. Stało jak byk w  składnikach MOM - wiem bo kupowałam dla kota owe słoiczki.

Teraz na czasie mrozów jest wielka afera z Kubusiem, gdyż działa jak borygo z kawałów i nie chce piernik zamarzać. Nagle dokonano straszliwego odkrycia pt. "nie zamarza bo zawiera syrop glukozowo-fruktozowy" w ilościach znacznych czytaj ogromnych.

I jak słyszę te głosy oburzenia, że jak to, że jak tak można, że co sobie wyobrażają to nasuwa mi się jedno pytanie - czy musicie kupować produkty tego producenta?  Nie ma konkurencji na rynku?
I jeszcze jedna myśl mnie nawiedza - jeżeli masz czas spędzić na dziale z ubraniami dla dziecka dwie godziny, żeby kupić najodpowiedniejszy kolor bluzki to nie masz pięciu minut na przeczytanie etykiety?
Jeżeli masz czas na łowienie okazji na allegro, to czemu nie masz czasu na posiedzenie w sieci i poszukanie informacji o składnikach żywności.

2. Szczepionki
Jak do tej pory nie poznałam ani jednej rodziny, której dziecko miałoby neurologiczne powikłania poszczepienne, cofnęło się w rozwoju itp...
Zawsze jest to dziecko szwagra ciotki brata żony mojej sąsiadki.
Do tego dochodzi spiskowa teoria dziejów, czyli wielkie koncerny robią szczepionki bo chcą zarobić, opłacają badania, reklamy itp...

Zastanawiam się kto miałby te szczepionki robić, żeby były "wiarygodne"? Babcia w garażu? Wujek w piwnicy? To chyba oczywiste, że wielkie koncerny mają kasę na badania i na opłacanie testów, naukowców itp... Oczywistym jest, że chcą na tym zarobić - nie są instytucjami dobroczynnymi. 

Z tego co rozmawiałam z wieloma lekarzami (zarówno zwolennikami jak i przeciwnikami szczepień) powikłania jeżeli pojawiają się często z winy rodziców lub lekarzy. Rodzice zapominają o tym kiedy dziecko przyjmowało np. leki niewskazane, a lekarze niedostatecznie dokładnie badają dziecko. 

3. Legendy miejskie
Czyli historie niestworzone typu "czarna wołga"? Obecnie jest to porywanie dzieci w marketach, golenie im głów i porzucanie odurzonych w ubikacji.
Podobnie jak przy szczepionkach jest to dziecko bliżej nieznanej osoby.

Sama wpadła w taką pułapkę i ostrzegałam koleżanki z dziećmi.  Potem jak usłyszałam dziesiątą historię z tego cyklu było mi zwyczajnie wstyd, że uwierzyłam w taką bajkę. 

4. Metody wychowawcze
Ja trafiłam na erę RB. Nie odkrywa ona niczego nowego, promuje coś co jest od dawna, ale jak do tej pory nie doczekało się ogólnego zachwytu. Rodzice stosujący się do "wytycznych" owego modelu do tej pory czuli się najpewniej jako Ci dziwacy - teraz mają "logiczne" wytłumaczenie swojego postępowania.

Niech każdy wychowuje jak umie, a idea powinna być jedna "Kocham Cię Dziecko" . Co jakiś czas pojawia się kolejna metoda wychowawcza, która stoi w pewnej opozycji do metody "odchodzącej". Zazwyczaj jacyś tam naukowcy udowadniają, że jest to najcudowniejsza z możliwych dróg, bo w przyszłości dzieci nią wychowane są takie to, a takie. Dowodem jest plemię Indian z dorzecza Orinoko, którzy metodę stosują od wieków i jacy fajni są!
Mam zawsze nieodparte wrażenie, że pojawienie się "metody" daje rodzicom którzy tylko "liznęli" tematu poczucie własnej "cudowności" bo przecież np.  śpię z dzieckiem, karmię piersią i nosze w chuście, bez względu czy robię to w zgodzie z sobą czy też nie. 

Niestety zwolennicy teorii (różnych) potrafią wpadać w maniactwo. Maniactwo, które zamiast promować odstrasza, które zamiast przekonywać utwierdza w przekonaniu, że to dla szaleńców. Generalnie źle działają na mnie próby zarobienia na czymś oczywistym.
źródło zdjęcia: internet

131 komentarzy:

  1. Kurna, żarcie też mnie doprowadza do szału. Ale ludzie są leniwi, jak im nie napiszesz, co jest czym, to sami nie sprawdzą. Jak inaczej wyjaśnić popularność produktów "dla dzieci"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie to rozwala zupełnie - to nie jest wiedza tajemna niedostępna dla zwykłego zjadacza chleba.

      Usuń
    2. Tylko ludziom jest tak wygodniej, po co zaprzatac sobie glowe "pierdolami" ;-)
      Iza.

      Usuń
    3. Właśnie wczoraj w sklepie widziałam, jak jakaś pani robiła zakupy dla dziecka/dzieci i tak: kaszki Bebiko smakowe (cukier!), danonki (cukier!), płatki śniadaniowe cheerios (cukier!!!!). A potem zdziwienie wielkie, że młodzież otyła, przecież same najlepsze rzeczy im rodzice kupowali...

      Usuń
    4. No właśnie reklama :/

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. ps. a w Kubusiach nie ma już syropu g-f… ostatnio kupowałam Olkowi i jak byk napisanej jest w składzie: cukier trzcinowy :)

      Usuń
    2. Kubusia nie kupuję nie lubię tej firmy :)

      Usuń
    3. Kubuś w szklanej butli nie miał nigdy syropu g-f. Chodzi o te gówna typu kubuś play i inne w plastikowych butelkach...

      Usuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim oprócz (ewentualnego) usprawiedliwiania szału na szczepionki: na rotawirusy, pneumokoki, meningokoki i nie wiem co tam teraz jeszcze na topie. KA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pisze o szale ja pisze o zdroworozsądkowym podejściu :)

      Usuń
    2. No właśnie problem w tym, ze malo kto ma zdroworozsadkowe podejscie:\ osobiscie znam wiecej ludzi ktorzy jakby byla mozliwosc szczepienia Na katar to daliby sie wmanipulowac:\

      Usuń
    3. Szczepienie na rotawirusy to rzeczywiście nie jest konieczne i można sobie darować (nawet co niektórzy pediatrzy mówią, że w naszej szerokości geograficznej w obecnych czasach na biegunkę nikt nie umiera,.Niektórzy chcą oszczędzić dzieciom pobytów w szpitalu, jednak znam dzieci zaszczepione na rota, które z tego powodu w szpitalu i tak były, bo ta szczepionka miewa stosunkowo niską skuteczność. Ale już takie pneumokoki mogą mieć bardzo poważne powikłania i wcale nie występują jakoś super żadko (zdaje się, że w niektórych krajach ta szczepionka jest w obowiązkowych), więc chyba jednak nie nazywałabym tego szałem. Są osoby, które nie zaszczepiły na pneumokoki dziecka i tego żałują. Meningokoki to trochę inna sprawa, bo jeśli nie ma akurat ogniska epidemiologicznego, to można odłożyć czy nawet sobie darować, ale jak jest epidemia, to też raczej warto. Tak czy inaczej, zdrowy rozsądek jest ważny

      Usuń
    4. Dziwi mnie podejście lekarzy. U mnie w przychodni jest jedna Pani doktor, która daje na byle przeziębienia antybiotyk. Mówi że 10 antybiotyków w roku dla dziecka to jest norma - nie chodzę do niej. Dziwi mnie też podejście waszych lekarzy- że szczepią przy przeziębieniach i że w ogóle na to naciskają. Jak moje dziecko ma katar odwołuje szczepienie, na szczęście nikt nie naciska żeby przyjść. Pediatra do której chodzę- nawet jak przyjdziemy i powiem że dziecko miało katar tydzień temu to nas odsyła i czekamy jeszcze tydzień. Myślałam że to norma.Na oko Pani pediatra jest po 70-tce jest tylko 2 x w tygodniu po kilka godzin- broniłam się przed nią myślałałam że w takim wieku lekarze nie powinni leczyć- głupia byłam ;-)

      Usuń
  4. hmm jeśli chodzi o szczepionki, to jeśli nie spotkało to kogoś osobiście, to może nie wierzyć. Mnie spotkało osobiscie i wierz mi, encefalopatia i trwale upośledzenie dziecka to nic przyjemnego. NOP wpisany do książeczki. Nie zycze CI,zeby Twoje dziecko doznało takiego NOPu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie napisałam, że powikłania się nie zdarzają - jak widzisz napisałam, że rozmawiałam z lekarzami (nie z jednym lekarzem) - tylko ruch antyszczepionkowy coraz bardziej nagina fakty posługując się do "legendami"

      Usuń
    2. Popieram. Ruchy antyszczepionkowe mogly by sie skupic na wymuszeniu np podstawowych badan krwii przed szczepieniem. A nie podejscie typu szczepienie jest zle. Szczepionki jednak pomagaja zapobiegac pewnym chorobom ( o ile szczepimy ) i tak w najlepsze gruzlica hula, krztusiec wraca a lekarze juz troche zapomnielio tych chorobach i diagnostyka trwa dluzej :(

      Usuń
    3. O! Badania krwi wskazujące na przebiegającą infekcję były bardzo miarodajne i mielibyśmy podkładkę żeby dziecka w danym momencie nie szczepić. Lekarze mają takie wytyczne, żeby szczepić przy lekkich infekcjach (żródło: http://www.mp.pl/szczepienia/artykuly/wytyczne/show.html?id=71734) lecz często nie są w stanie na bieżąco sprawdzić, czy katar nie jest przypadkiem objawem czegoś poważniejszego i ... szczepią. Wiem, bo nie raz przeprowadzałam batalie, byłam nazywana głupią itp. bo nie chciałam zaszczepić w terminie. Bo przeziębione, bo katar ma, kaszel ... i gdy dzień, dwa póżniej okazywało się że to np. zapalenie oskrzeli - nikt już nic nie mówił. Dużo zależy od lekarza, moja niestety nie ma problemu ze szczepieniem "podziębionych" dzieci a pielęgniarki bardzo naciskają na szczepienie w terminie. Ja wiem, że można nie wyrazić zgody, ale wielu rodziców wciąż nie ma tej świadomości ... .

      Usuń
    4. Mam podobne doświadczenia co szanowna Przedmówczyni - nie dalej jak kilka dni temu zadzwoniłam żeby przełożyć szczepienie bo mi się dzieciątko rozłożyło - i co? Pielęgniarka taki wywiad próbowała przeprowadzić czy aby dziecko na pewno chore, a czy uważam, że to jakieś silna infekcja bo może podziębione jedynie. Na moje stwierdzenie, że byliśmy u lekarki i ta zaleciła przesunięcie szczepienia, rozmówczyni ciężko obrażonym tonem poinformowała mnie, że później to problem z terminami. W końcu łaskawie upchnęła nas na początku lutego, do innej lekarki niż ta do której jesteśmy zapisani, bo u naszej to już miejsc nie ma. Normalnie krew człowieka zalewa. I żeby to jeszcze był odosobniony przypadek, ale wszyscy wiemy jak jest.

      Usuń
    5. No więc właśnie jak zwykle działanie nie są kierowane w odpowiednim kierunku

      Usuń
    6. ciekawe czy sama odnawiasz czepionki typu krztusiec błonnica, tężec (działają 10 lat) albo odra swinka rózyczka (tez 1 0 lat) czy jestes hipokrytką i szczepisz tylko dziecko. I jakims dziwnym trafem w przedszkolach gdy pojawia sie wirus ospy pierwsze zarazaja sie dzieci szczepione...

      Usuń
    7. Bo dziwny trafem szczepionka ma nie tyle zapobiegać chorobie co zmniejszać jej skutki :)
      Zastanawiam mnie skąd biorą się te legendy o tym, że szczepionka ma całkowicie zapobiegać chorobie.

      Usuń
  5. Tak, dokładnie początek tekstu bardzo mi się podoba, uwagi na temat szczepień, zbyt jednostronne i mało rzetelne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednostronne bo to moje zdanie :)

      Usuń
    2. co racja to racja, blog to nie GW ;)

      Usuń
  6. Taaaaa, na mnie znajomi kilkulatka patrza jak na nawiedzona dziwaczke, ktora nie daje smieciowych slodyczy i "dzieciecych" napojow swojej dwulatce. I juz mi sie nie chce tlumaczyc swoich wyborow... :-) Nie jestem idealna, bo nieraz trudno znalezc cos zdrowszego, ale wybieram zawsze to lepsze z tego co proponuje nam rynek, albo sama w domu robie (bez cukru i bialej maki, ktorych nie mam w domu). Artykul o Kubusiach tez mnie zdziwil, a raczej to zdziwienie i oburzenie rodzicow ;-)
    Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas szokowaniem było picie wody :)

      Usuń
    2. Mój teść zawsze się oburza, ze nasze dzieci piją wodę. Jakby nas nie było stać na "soczki". Ostatnio, gdy Maks zamiast soku (czyt. napoju z cukrem) na imprezie wybrał wodę, to dziadek prawie go opierdzielił. I nam- rodzicom sie oberwało, bo Mu w głowie poprzewracaliśmy, bo dziecko w sklepie jak chce soczek, to czyta i szuka 100 % bez cukru.

      Usuń
    3. Iza - a jakiej mąki używasz zamiast białej?

      Usuń
    4. Kasia, a bo soczki to niby taki symbol dobrobytu? :D

      Usuń
    5. A fuj... Piją wodę jak... zwierzęta ;)

      Jakby ktoś miał zamiar oburzyć się, to poniżej cytuję całość ;)

      "Pod sklepem siedzi dwóch pijaczków i kończą kolejne tanie wino. Widzą wychodząca ze sklepu parę ubraną na sportowo.
      - Zobacz, oni piją wodę!
      - No, jak zwierzęta!"

      To byłam ja, Melly

      Usuń
  7. Zgadzam się ze wszystkim - etykiety czytam kazdego produktu- i jedzenia i kosmetyków ( chwała niech Ci bedzie Sroko za analizy:-)... a szczepienia - nóz sie w kieszeni otwiera, bo teraz plaga zachorowań wsrod młodych mezczyzn na rózyczkę ( keidy byli mali nie szczepiono przez jakis czas chłopców) i sa oni źródłem - potencjalnym- zagrozenia dla kobiet w ciazy... epidemia krztuśca w Niemczech... ja rozumiem ze mozna szczepienie przełozyc w czasie... ale nie szczepienie na MMR 5latka bo sie naczytałam o autyzmie- ludzie... to lepiej puscic takiego do przedszkola, moze nie zachoruje?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o miejskie legendy i jedzenie - zgadzam się.

    Co do szczepień - je znam dziecko, które miało poważne zaburzenia napięcia miesięcami po podaniu szczepionki 5w1 (konkretnie Pentaximu, ale to akurat nie ma aż takiego znaczenia). Moje własne. Mimo tego nie dałam się zwariować i nadal szczepimy synka, ale już znacznie ostrożniej i pod opieką specjalistów, a nie lekarza rodzinnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie problem w szczepieniach bardzo często jest nieprofesjonalna opieka

      Usuń
  9. Podpisuję się wszystkimi łapkami. Najłatwiej jest obarczyć kogoś odpowiedzialnością, bo samemu nie chce się przeczytać głupiej etykiety. Ale ona nie jest głupia, tylko Ci, którzy tak myślą. Teorie, szczepienia, zawsze będą Ci za, a nawet przeciw :) A w bezpośrednim nawiaząniu do posta: To co, kolejna "afera" będzie z deserkami dla dzieci bo ojejku ile w nich cukru? ale czasem myślenie boli, niestety. #mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czekam kiedy "znawcy" odkryją, że danonki zawierają taką ilość cukrów, że ten wapń w nich zawarty nie wchłania się z nich wcale

      Usuń
  10. Też nie rozumiem jak można mieć pretensje do producenta skoro nie czyta się etykiet...nie rozumiem szczepienia na wszystko jak leci bo to oslabia uklad odpornosciowy a wiele szczspionek zostalo wygenerowanych sztucznie, zeby rodzicow nastraszyć, tymczasem nie są żadnym zabezpieczeniem przed daną chorobą - patrze pneumokoki i rotawirus...znam osobiscie rodzine, ktora miala problemy po szczepieniu choc nieneurologiczne. My tez mielismy...trendy wychowawcze byly i beda zawsze i szczerze mowiac wole rb niż zimnych wychów początków poprzedniego wieku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako dziecko z rodziny "medyczne" naoglądałam się czy raczej nasłuchałam się o powikłaniach pochorobowych dlatego uważam, że jeżeli powstaje na coś szczepionka to warto się temu przyjrzeć - co też to ze sobą niesie

      Usuń
    2. Szczepionki osłabiają układ odpornościowy? Gdyby tak było to dawno byśmy wszyscy poumierali. Szczepionki są odpowiednikiem antygenów, które atakują nas codziennie tysiącami. Gdyby miały osłabiać układ odpornościowy w drugiej dobie życia zabrakłoby nam leukocytów. Szczepionki wzmacniają układ odpornościowy, a stwierdzenie, że "osłabiają" kłóci się z podstawami biologii.

      Usuń
    3. no tak ale jes oprocz tych antygenów zaweraja trucizny?

      Usuń
  11. Nie rozumiem dlaczego rodzice zamiast wychowywać w zgodzie ze swoimi przekonaniami to podają się trendom wychowawczym. Potem słyszę w słuchawce szloch, że ona nie może nosić w chuście bo jej nie stać a to taka tragedia jak nosić nie będzie, no i co ludzie powiedzą? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale chyba najgorsze że jak masz tą chustę i to dziecko w tej chuście siedzieć nie chce to jest dramat - jak ono może nie chcieć :)

      Usuń
    2. zawsze beda mody czy modowe czy dzieciowe. czasem trudno zachowac zdrowy rozsadek jesli chodzi o najwazniejsze rzeczy

      Usuń
  12. Właśnie wczoraj dyskutowaliśmy na ten temat z mężem. Sroko jesteś bardzo subtelna w słowach, nie ma we mnie tak dużo wyrozumiałości dla głupoty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się mocno opanowywać - chyba wyszło :)

      Usuń
  13. 1. Mało jest myślących osób w środowisku mam.
    2. Co to jest era RB.
    3. Jak zawsze popieram wypowiedzi Sroki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RB to "Rodzicielska Bliskość" i słynna Agnieszka Stein z książka "Dziecko z bliska"

      Usuń
    2. Raczej Państwo Searsowie. Agnieszka Stein to skrajny radykał.

      Usuń
    3. No, a państwo Searsowie wlaśnie piszą i powtarzają, że w RB nie chodzi o to, żeby stosować wszystkie narzędzia typu chusty, wspólne spania itd itp. za wszelką cenę. Tylko żeby dopasowywać propozycje, jakie daje RB do potrzeb i chęci każdej rodziny i wykorzystywać to, co nam i dziecku pasuje (chcemy nosić w chuście i dziecko to lubi - to super, ale jeśli nie, to też nie ma problemu, bo bliskość można budować przez tysiąc innych rzeczy). Czyli to, co tak naprawdę robi się intuicyjnie (dopóki ta intuicja działa i nie zanika pod wpływem dobrych rad, ,metod i zaleceń). A skrajności znajdą się wszędzie, niestety.

      Usuń
    4. No sorry, ale dla mnie osoby kompletnie nie interesującej się RB przedstawicielką jest właśnie pani Stein bo tylko o niej słyszę.

      Usuń
  14. Co do etykiet wiele osób nie czyta, lub nie rozumie co czyta. Szczepienia - znam jeden taki przypadek osobiście, ale to była wina lekarki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z czytaniem ze zrozumieniem to prawda :/

      Usuń
  15. Ja pod prawie wszystkim sie podpisuje, a w suie to pod wszystkim. Co do szczepionek. Wcale nie zagłębiam się w ten temat szczepionek, bo saa nie spotkałam nikogo z powikłaniami więc nie mam powodu, aby w cos wątpić, choć akurat dążenia koncernów do tego żeby zarobić na tych specyfikach są moim zdaniem prawdopodobne. Co do kubusia, nie wstrząsnęło mną to, kiedyś przeczytałam sobie tą etykietkę i stwierdziłam że wole kupić mniej markowy sok, a lepszy jakościowo. Co do Rodzicielstwa Bliskości, nie próbowałam, może i chciałabym, ale ja się do tego nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wyznaję zasadę, żeby robić wszystko w zgodzie ze sobą i z rozsądkiem. A mam wrażenie, że niektórym rodzicom to czasami nie tylko brakuje rozsądku, ale i rozumu. Nosiłam dziecko w chuście, bo wolałam to niż noszenie na rękach, a dziecko moje długo wózka nie znosiło. Koleżance, która była w ciąży i była do tego sceptyczna podarowałam chustę nie mówiąc, że jak nie będzie dziecka nosiła to będzie się czuło odrzucone i niekochane, bo nie będzie mieć blisko mamy. Opowiedziałam o wszystkich za i przeciw. Tak, moim zdaniem są też minusy noszenia w chuście. Ona stwierdziła, że to nie dla niej, ale się zastanowi. I ok. Śpię z dzieckiem, bo to dla mnie wygodne. Wolałam to niż wstawanie po pierdyliard razy w nocy. Wszystko co robię robię w zgodzie ze sobą, a nie dlatego, żeby powiedzieć, że jestem najlepszą matką, bo wychowuję w duchu RB. Szczepienia na razie porzuciłam, ale jak tylko okaże się, że syn nie ma żadnych zaburzeń i jego zanik mowy i całkowity jej brak nie jest wynikiem jakiegoś neurologicznego zaburzenia to do szczepień wrócimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba często nie tyle brak rozsądku, co presja otoczenia na to by być rodzicem idealnym

      Usuń
  17. Wpadam w samouwielbienie przez Ciebie.
    Czytam wszelkie etykiety w sklepach i sięgam po te cudowności, które znam lub zapoznam się z nimi bliżej i zapewniają mojemu rozumowi komfort.
    Wszelkie modele wychowania wg mnie są do bani i wybieram to co uważam za słuszne abyśmy byli szczęśliwi.
    Na temat szczepień mam własne zdanie i jest zachwiane emocjonalnie ale chyba zacznę o tym co raz mniej czytać.
    A Czarną wołgę w różnych postaciach, każdy z nas przeżył :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Również zgadzam się właściwie ze wszystkim choć jeśli chodzi o szczepionki to mam jedno zastrzeżenie. Nie zgadzam się z kalendarzem szczepień. Uważam,że można by było szczepić dzieci starsze,a nie noworodki i niemowlęta. Sama wstrzymuję się ze szczepieniami do momentu aż mój syn skończy pół roku bo moja intuicja podpowiada mi,że to będzie dla niego najlepsze. Bez dwóch zdań szczepienia osłabiają układ odpornościowy dlatego lepiej dla dziecka kiedy nabył już swoją odporność i nie jest nadwyrężany podczas luki w niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im mniejsze dziecko tym krztusiec bardziej niebezpieczny - może być , mimo ery antybiotyków , zabójczy- dlatego szczepimy już od 6 tygodnia życia.

      Usuń
  19. czytanie etykiet cały czas zdaje się być za trudne dla większości społeczeństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zakupy najczęściej robi się na szybko, nie wiele myśląc wrzuca się potrzebne produkty do koszyka.

      Usuń
    2. Tylko, ze zakupom ubraniowym poświęca się masę czasu i energii, a jakby na to nie spojżeć nie mają one takie wpływu na nasze zdrowia jak zakupy żywności.

      Usuń
    3. Nie zawsze tak jest, ja na przykład niewiele ubrań kupuję i wcale nie poświęcam zakupom ciuchowym mnóstwo czasu. Co do jedzenia - staram się wybierać zdrowe produkty, ale niestety jest ich mało albo są po prostu droższe. Z drugiej strony gdybym ja miała czytać wszystkie etykiety to czy ja bym coś w ogóle kupiła ;-) Z reguły kupuję coś sprawdzonego, poleconego. Poza tym nie mam czasu przy trójce dzieci robić zakupów przez 5 godzin ;-) Zostają mi jeszcze zakupy przez internet - ale do tych nie jestem jeszcze do końca przekonana :-o

      Usuń
  20. Zgadzam się, w szczególności nie rozumiem antyszczepionkowców - jak nie chcą to niech nie szczepią i dadzą innym żyć a nie wymyślają i wyszukują oczywiście amerykańskich badań, które potwierdzą zło szczepionek. O RB już nie wspomnę bo mnie tak irytuje to całe ,,nazewnictwo'' -RB, BLW, KP, (też odkrycie że dziecko je coś w kawałku....ŁAŁ NOOOOO), nie identyfikuję się tym, po prostu wychowuję jak umiem najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie do ko nca tak jest, bo szczepienia są obowiązkowe i musisz szczepić, a za powikłania nikt nie odpowiada. Niektórzy mają sensownych pediatrów, którzy zgadzają się na przesunięcie szczepień a inni nie mają i są bombardowani groźbami zgłoszenia do sanepidu i cholera wie gdzie jeszcze

      Usuń
    2. Tylko co sanepid może do paki rodziców nie wsadzą

      Usuń
    3. Ok, są obowiązkowe, dla mnie nie ma to znaczenia bo ja szczepię i szczepić na obowiązkowe będę. Jeśli ktoś ma inne zdanie i jest antyszczepionkowy, to niech kombinuje, sorry ,,taki mamy klimat''.

      Usuń
  21. W zupełności zgadzam się co do czytania etykiet, jednak niestety nie mogę się zgodzić z twoim zdaniem dotyczącym pkt.3
    Niestety sama byłam świadkiem Kiedy kilka miesięcy będąc w centrum handlowym z głośników nadano komunikat porwaniu dziecka i natychmiastowym zamknięciu wszystkich wejść i wyjść. Porywaczy zatrzymano na parkingu, tylko dlatego że zamknięto też i wyjazd z parkingu. Taki nasz świat okrutny, a miejskie legendy czasem prawdzie - niestety :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to było porwanie rodzicielskie? tzn. rozwiedziony tatuś "przejął" dzieciaka w supermarkecie.

      Usuń
  22. Zgadzam się ze wszystkim....a z tym jedzeniem to jest tak że wszytsko napisane na opakowaniach ale nikt ich nie czyta a potem afera....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie lepiej afery robić niż czytać

      Usuń
  23. nie czytają etykiet, bo jedzenie i picie jest do "jedzenia i picia" a nie do "czytania";) a później pretensja;)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja się nie zgadzam co do punktu 1. Ludzie oburzają się o sam fakt, że producenci potrafią dla zysku wsadzić byle co do produktu dziecięcego i dodatkowo zrobić reklamę promującą ich produkt jako super zdrowy. Jest to naciąganie ludzi. Owszem, każdy powinien czytać etykiety, ale kupując produkt dla dziecka spodziewam się, że jest zrobiony ze składników najwyższej jakości. To, że napisali w skladzie, że zawiera MOM nie usprawiedliwia samego faktu wsadzenia MOM do słoiczka dla niemowlaka. Mnie oburza sam fakt wprowadzenia na rynek takiego chłamu. I co z tego, że przeczytałam jego skład i wiem, zeby go nie kupować. On w ogóle nie powinien zostać dopuszczony do sprzedaży i stać pomiedzy wartościowymi produkatmi. Tak jak i Kubuś.
    Już nie mowiąc o tym, że producenci potrafią po cichaczu zmienić skład produktu. Więc ten produkt, który kupujesz od pół roku uważając, że jest dobry, bo przecież czytałaś skład, już takim nie jest. I co? Mam przy każdym zakupach patrzyć w składy, żeby się upewnić, że nagle nie pojawił się w nim jakiś "ulepszacz" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Twoją opinią. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. A kto powiedział, że żywność dla dzieci ma być zdrowa? Są jakieś paragrafy na to. Sławne już Centrum Zdrowia Matki daje swój znaczek na danonkach.
      Nie rozumiem takiego myślenia - "Mam przy każdym zakupach patrzyć w składy, żeby się upewnić, że nagle nie pojawił się w nim jakiś "ulepszacz" ?" a jest to rozumiem taki wielki problem?

      Usuń
  25. Mnie natomiast przeraża to, że większość moich znajomych karmi dzieci serkami homogenizowanymi (Danio, Danonek) kilka razy dziennie. Wy też tak robicie? Ciekawa jestem opinii, niedługo zostanę mamą i szczerze nie wyobrażam sobie, żeby moje, powiedzmy dwuletnie dziecko, 2 razy dziennie było karmione Danio, czy innym słodkim serkiem. jako odpowiednik zwykłego posiłku. Rozumiem, od czasu do czasu jako słodka przekąska, ale codziennie? Czy ja mam dziwnych znajomych czy to jest na porządku dziennym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rose vanilla - taki głupi serek jest czasami jedynym rozwiązaniem jeśli chcesz aby dziecko zjadło "cokolwiek". Sporadycznie nie zabije, ale codziennie podawanie go zamiast kanapki czy jakiegokolwiek normalnego wartościowego posiłku to już lenistwo i brak wyobraźni starych ;p
      PS z dwojga złego akurat Danio ma jeszcze w miarę czysty skład jeśli chodzi o produkty z tej półki.

      Usuń
    2. Właśnie sprawdzałam składy, faktycznie nie jest źle - i czasami oczywiście, że można dać - ale moi znajomi wciskają to dziecku dzień w dzień, w sensie "o już czas na seruś" chyba wolałabym zamiast tego serka dać dziecku banana - tym bardziej, że z tego co obserwuje dzieci znajomych wcale tych serków nie chcą jeść (mówię na przykładach dwóch bliskich koleżanek, obie tak robią więc zastanawiam się czy to normalne)

      Usuń
    3. W miarę czysty skład?

      "Twaróg odtłuszczony, wsad smakowy (woda, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, naturalny aromat wanilii z innymi naturalnymi aromatami), śmietanka, cukier, skrobia modyfikowana, żelatyna."

      :DDD

      Usuń
    4. bo niestety za duzo ludzi wierzy reklamom. mysla, ze dzieki danio i danonkom dostarczaja dziecku niezbednego wapnia tylko w tych reklamach nikt nie mowi,ze ta tona cukru powoduje,ze wapn po prostu sie nie wchłania :/

      Usuń
    5. moja znajoma poi dziecko wodą mineralną żeby miało jakieś witamiy inna dla 4 miesiecznego bobasa dosypuje soli do obiadów bo przecież może mu minerałów zabraknąć. gdzie tu czytanie składów jak się ma takie opinie.
      ps ja za piciem wody nie jestem podje swoje kompoty.

      ha moje dziecko czasem ulegnie reklamie i kolorowemu opakowaniu i chce te danonki ale później nigdy tego nie je bo za słodkie. kupuję jej wiec jak sobie wymarzy raz na kilka miesięcy żeby sobie przypomniała że to niedobre.

      Usuń
    6. Agnieszka B : "W miarę czysty skład? "- to znaczy w porównaniu z innymi produktami tego rodzaju.
      Jedyne co tu wymieniłaś to "(woda, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, naturalny aromat wanilii z innymi naturalnymi aromatami) jest złe ale i tak nie stanowi dramatu.
      Uwierz mi - to jest nic w porównaniu z tym co producenci pakują do żywności.

      Usuń
    7. Myślę, że Em chodziło o to, że jeśli mamy wybierać między różnymi serkami, to Danio ma jeden z lepszych składów. Tak, że niestety może być jeszcze gorzej :)

      Usuń
  26. ja kiedys zapytalam kolezanke dlaczego nie czyta etykiet? odpowiedziala: no przeciez kupuje produkt dla dziecka wiec powinien byc "zdrowy" i odpowiedni dla niego
    no i takie jest wlasnie przekonanie milionow matek...mnie w ogole smiesza kaszki dla dzieci te smakowe- przyklad kaszka malinowa, ktora malin na oczy nie widziala... w skladzie jakies platki malinowe,cukier :/ a przeciez mozna kupic normalna kaszke bezcukrowa, dodac owocow nawet ze sloiczka i wsio, danie jak sie patrzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje koleżanki zwykle kupują to co najdroższe lub znanej firmy. Nie patrzą na składy - przykład oliwka dla dzieci - zamiast kupić np Hipp, która jest bogata w olejki, wolą Johnson&Johnson mimo, że to sama parafina. Wciąż panuje przekonanie, że to co znane (czyli najczęściej reklamowane) jest najlepsze, najbezpieczniejsze, ludzie ufają dużym korporacjom.

      Usuń
    2. też nie kupuję gotowych kaszek. jak nie mam czasu na gotowanie z owocem lub owoców dodaje do kleiku ryżwego swojski dżem lub w ostateczności kompot. sądze że i tak w takiej mojej szybkiej kaszce jest mniej cukru niż w tym gotowcu instant

      Usuń
    3. Można kupić kaszkę bez cukrową, np. manną, jaglaną czy jakąkolwiek inną. Tylko z kolei ja się spotkałam z argumentem rodziców, że by kupowali kaszki bez cukru, ale przecież takich specjalnie dla dzieci nie ma. A z produktami nie przeznaczonymi dla dzieci, to chcą jeszcze poczekać, bo się obawiają, przecież to nie ma tych wszystkich atestów, certyfikatów i czegoś tam jeszcze. Niektórzy rodzice strasznie ufają reklamom i niektórym napisom na opakowaniach i żyją w przekonaniu, że jak produkt jest przeznaczony dla dzieci i ma jeszcze znaczek IMiD czy CZD, to znaczy, że został odpowiednio przebadany, a jego skład jest zbilansowany i dostarczy to dziecku odpowiednich ilości składników, minerałół i witamin, w przeciwieństwie do takiej np. kaszy jaglanej, gdzie przecież nie ma informacji o tym, ile % jakiej witaminy zawiera. Ja też tego nie ogarniam.

      Usuń
    4. Emilja można tylko po co skoro jest gotowe ? - to mnie właśnie dobija. To tak jak kupowanie słoiczków z owocami ogólnie dostępnymi i niedrogimi - typu jabłko - lepiej zapłacić za takie jabłka w słoiczku 70zł za kilo niż 10 zł w sklepie eko.

      Usuń
  27. czytam opakowania, etykiety, nawet nieco co maniakalne już się stało ale mimo to, warto się oburzać, warto krzyczeć, złościć się, bo producenci tworzą piękną wizję pysznego, zdrowiutkiego soczku, i co niektórzy się łapią na reklamę. Nie jestem chemikiem, więc wizja nie zamarzającego soczku mówi mi znacznie więcej niż wzory chemiczne, tyle ja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto raczej naciskać na zmianę składu przez niekupowanie produktu. Jak nie będzie popytu nie będzie produkcji .

      Usuń
  28. Jak zawsze mądrze napisane :)
    Pełno maniaków w internecie i w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Co do Kubusiów - parę lat temu gdy nie miałam jeszcze dzieci i byłam studentką zakupiłam sobie Kubusia - po tym co się z nim stało gdy stał może z tydzień w lodówce - wiedziałam, że nigdy już go nie kupię ani sobie ani nikomu :-o Oprócz wspomnianego syropu jest tam mnóstwo innego "syfu".
    Jestem za rozsądnym szczepieniem. Też uważam, że te szczepionki są jednak jakąś zdobyczą cywilizacyjną i wyeliminowały choroby, na które kiedyś ludzie umierali. Inna sprawa koncernów farmaceutycznych, o ich etycznym bądź nie etycznym postępowaniu wiele by dyskutować.Temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę lat temu Kubuś zawierał cukier, a nie syrop glukozowo-fruktozowy. Teraz to dopiero jest syf...

      Usuń
  30. Dwie pierwsze kwestie także mnie jakoś poruszają. Szczególnie te szczepionki. Przecież po to one są, żeby zapobiegać chorobą zakaźnym, które mogą bez szczepionek zmienić się w plagę. Nie mówię, że na wszystko trzeba szczepić, ale takie choroby jak świnka, odra, różyczka to chyba podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Każdy powinien traktować pewne kwestie z przymrużeniem oka i mieć swoje zdanie a nie ślepo robić coś bo ktoś bo inni. Z tym kubusie to nie bronię nikogo ale niektórzy wierzą że skoro cos jest dla dzieci to jest i przebadane i dobre albo bynajmniej nie niebezpieczne. Dobrze że takie sprawy są nagłaśniane. Co do szczepień to pamiętam jak urodziłam i nagle decyzja - szczepić czy nie. Ileż różnych opinii słyszałam. Postanowiłam posłuchać siebie i szczepiłam. Zaufalam też jednej lekarce i tylko jej się trzymam. Bo inaczej bym zwariowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zdrowy rozsądek, którego jedna często brak

      Usuń
  32. Mało kto ma chęci aby sobie zadać rud i przeanalizować to co napisane małym drukiem. Informacje o składach nie podlegają tajemnicy przecież. A afery robić najłatwiej..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co czytać jak można lecieć w tym czasie i na promocji coś kupić - no czasu bark :/

      Usuń
  33. Ha ha ha, a Ty wiesz, że moja koleżanka też kupowała te słoiczki dla kota... stąd w ogóle wiedziałam o składzie, bo generalnie nie miałam wcześniej tego wytworu w ręku.

    No a z tymi nurtami to tak już jest, ludzie się uczą na pedagogów, psychologów, wymyślają różne metody, coby książkę napisać, czy tytuł zdobyć. A my biedni rodzice musimy umieć znaleźć się w tej pułapce i najlepiej słuchać swojej intuicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moja kocica strasznie lubi te mięsne słoiczki do tej pory :)

      Usuń
  34. Ciężko się z Tobą nie zgodzić. Słyszałam o tym "oburzeniu" na Kubusia jednak mnie nie ruszyło w ogóle bo.... jeszcze przed ciążą wyrobiłam sobie nawyk czytania etykiet. Niestety, ale konsument naiwnie chce wierzyć że producent nie może go oszukać, czy częstować chemią. Wystarczy ruszyć głową, a wszystko jest dla ludzi. Tych, co kierują się rozsądkiem a nie owczym pędem.

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja nawet nie wiedziałam, że jest afera Kubusiowa... jakaś zacofana jestem :P
    A tak na serio zgadzam się z Twoimi przemyśleniami.
    Nie jestem idealną mamą i kobietą, ale staram się wybierać mniejsze zło. Etykiety przyznam szczerze czytam dopiero od 3 lat. Lepiej późno niż wcale. I u nas często otoczenie dziwi się, że Tusia częściej prosi o wodę do picia niż soki. A soki wolimy te nasze robione w sezonie: wiśniowe, czereśniowe, malinowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nikt nie jest idealny nie ma się co łudzić

      Usuń
  36. etykiety czytam i się nie oburzam, ale jak powiedziałam koleżance żeby zerknęła na etykietę serka danonki, który podaje swojej rocznej córeczce, to się zdziwiła :) co do metod wychowawczych to ja wielbię jedną moje i M. własne przekonania i zdrowy rozsądek, niestety nagminnie muszę się tłumaczyć z tego, że Ben pije tylko wodę i nie je słodyczy. Ostatnio od kilku osób pod rząd (na jednym spotkaniu) słyszałam: "ale jak to, On ma tam tylko wodę?" , "czyli On pije SAMĄ wodę?", "czyli w tym bidonie jest czysta woda? Niczym nie zabarwiana choćby?" i tak w kółko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo :) Też ciągłe pytania - pije tylko wodę? Ale jak tak można?
      Choć fakt zdarzy mi się dać sok, kompot czy słabą herbatę ale jednak główne źródło to woda u nas :)

      Usuń
  37. Brawo, po prostu trzeba być mądrym. Jeżeli nie czytamy etykiet, nie interesujemy się, ślepo wierzymy w to co nam mówią efekty są jakie są.
    PS znam jedno dziecko osobiście z aspergerem, mama podejrzewa, że po szczepionce. Co nie zmienia faktu że szczepię zgodnie z kalendarzem. To tak na marginesie ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. wszystko to prawa tylko ze cięzko spamiętać co jest dobre co złe syrop glukozowo fruktozowy brzmi nie najgorzej przecietny polak nie jest w stanie ogarnąć nazewnictwa...nie ma nigdzie poradników odnośnie składników ....dla mnie tez jest oczywiste ze zywnosc dla dzieci powinna podlegac wszelakim ontrolom i spelniac normy.....gdie oszukują własnie w takich krajach ktore się dają osuzkiwać...ja kupuję pordukty Hipp produkowane na Niemcy - tu herbatki hippanie sa slodzone glukozą a na Polskę tak... Jak my sie okradamy osuzkujemy to i nas rolują

    OdpowiedzUsuń
  39. ja etykiety czytam ale np moja teściowa wiem że chce dla swoich wnuczek jak najlepiej ale ona niedowidza, ciężko jej śledzić te składy małymi literami i często jakieś "kwiatki" szczególnie kosmetyczne dla dziewczyn przynosi. niestety nawet na margarynę z napisem maślana roskosz się nabiera że to masło.

    OdpowiedzUsuń
  40. Coś w tym jest. Ja sama teraz bardziej wyczulona za nim kupię, po prostu czytam etykietkę...

    OdpowiedzUsuń
  41. No i przyznaję się bez bicia, że muszę od nowa przemyśleć sprawę szczepienia MMR... Bo może faktycznie zbyt mocno poszłam "za ciosem"... Zeby się zrehabilitować - etykiety czytam, pijemy wodę :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Fakt, często się to słyszy. W zasadzie wszystkie punkty.

    OdpowiedzUsuń
  43. No muszę, muszę napisać... Na temat szczepień. Boję się ich (dla dziecka) jak nie wiem co, bo sama jestem ich ofiarą. Otóż w wieku niemowlęcym zostałam zaszczepiona na odrę. Niby nic. Tylko ok. 3-4 tygodnie później na nią zachorowałam. Temperatura przez kilka dni powyżej 40 stopni, rodzice dostali ochrzan od lekarzy, że moja matka mnie nie zaszczepiła, stąd też wielkie zaskoczenie, że jednak to zrobiła. Co więcej. W owym szpitalu pracował mój wujek, który równie się wkurzył na całe zajście jak rodzice i doszedł do szokującego odkrycia: otóż były to szczepionki sprowadzane z ZSRR, kompletnie nie zbadane, eksperymentalne i pech chciał, że na takową się załapałam. Tłumaczenie lekarzy? Nie wiedzieli co przyjmują, nie wiedzieli, że to są takie, czarna magia, nikt nie wie, ani skąd się u nich wzięły, ani kto pozwolił na szczepienia, a kilkaset dzieci zachorowało. Dlatego też mam uraz. Chociaż tego nie pamiętam, historia została w pamięci i straszy im bliżej porodu. Może czasy się zmieniły. Ale kto mi da 100% gwarancję?!

    OdpowiedzUsuń
  44. Amen Sroka AMEN! Uwielbiam, wrzuce linka u siebie - do Ciebie, bo znowu mnie zachwycasz!

    OdpowiedzUsuń
  45. Sroko kocham Cię za punkt czwarty ale to już dobrze wiesz:-)
    O pamiętam jak mi teściowa przynosiła wycinki z gazet o MOM w Gerberze i sie oburzała, a przecież wszystko było na etykietach.
    Co do szczepionek to mnie najbardziej denerwuje, że przez to idiotyczne lobby antyszczepionkowe wiele chorób wraca, a zapłacą za to te najsłabsze dzieci, te poważnie chore, które ze względów medycznych muszą mieć odroczone szczepienia.

    OdpowiedzUsuń
  46. A mnie dziwią ludzie, którzy załamują ręce nad Kubusiem, ale mleko modyfikowane, które zawiera syrop glukozowy podają bez mrugnięcia okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że póki co oprócz mleka matki nie wynaleziono nic lepszego do karmienia niemowlaka więc tak jakby jeśli kobieta nie chce lub nie może karmić piersią to ma do wyboru mm lub głodzenie dziecka.

      Usuń
  47. Po pierwsze, masz racje w każdym punkcie. Ludzie kochają sensacje, sami się nakręcają. A nie czytanie przez rodziców etykiet na produktach dla dzieci jest dla mnie niezrozumiałe. No ale tak jak napisałaś, niektórzy mają inne priorytety. Ps. Świetny wygląd bloga. Chyba nie byłam u Ciebie zbyt długo.

    OdpowiedzUsuń
  48. Zgadzam się, zgadzam w 100 % ze wszystkim :).
    A z tymi napojami słodzonymi i słodyczami porażka. Już teraz zachodzę w głowę co zrobić, żeby moi teściowie nie przemycali córce takich "rarytasów"

    OdpowiedzUsuń
  49. Dobrze Sroczka mowisz. Mam kolezanke ktorej syn szczepionek nie bral (bo straszne powiklania) i ma autyzm, no i co teraz obwiniac? Autyzm ujawnia sie w okolicach 2 roku, czyli wtedy kiedy daja szczepionke, ale to zbieg okolicznosci. Wszysko ma skutki uboczne, nawet ziola, ktore tacy przeciwnicy lekow uzywaja bezmyslnie. Szczepionki dzialaja. Kiedys dzieci umieraly jak kotki na odre, krztusiec, szkarlatyne itd. Moja prababcia byla jednym z 9 dzieci, a do doroslosci dozylo 2. Tego chcemy?

    OdpowiedzUsuń
  50. NIE WIDZISZ SKUTKÓW SZCZEPIONEK? {POPATRZ SOBIE NA DZIECIAKI Z ADHD W MARKETACH, SKLEPACH ALBO NA PLACACH ZABAW...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAaaaaaa ADHD to od szczepionek no piękna teoria :D - a to, że się dzieci w nocy moczą do 6 r.ż też ze szczepionek?

      A używanie Caps Loka jest niekulturalne - tak na przyszłość

      Usuń
  51. A widzisz. Moje dziecko po szczepieniu zatrzymalo rozwoj na bardzo dlugo. Potem doszlo podejrzenie padaczki. Od wielu miesiecy mamy odroczone szczepienia i mala zaczela sie teraz pieknie rozwijac.

    OdpowiedzUsuń
  52. Mój mąż znalazł na jakimś blogu określenie antyszczepionkowców - proepidemicy. Ciekawe, czy proepidemicy wezmą na siebie odpowiedzialność przy okazji wybuchu epidemii? Aha, i gdybym miała wybór, nie zgodziłabym się na to, żeby niezaszczepione dzieci chodziły do publicznych instytucji (np. przedszkoli i szkół). Nie mówię oczywiście o przeciwskazaniach medycznych do zaszcepienia dzieci, mówię o tych rodzicach, którzy w imię wiary w spisek firm farmaceutycznych i fałszowanie światowych statystyk decydują, że ich dzieci szczepione nie będą. No i zjedzcie mnie teraz. Studiuję psychologię i mogę wszystkich zapewnić, że np. autyzm nie ma związku ze szcepionkami MMR (świnka-odra-różyczka). Pierwsze objawy zaburzeń ze spektrum autyzmu często pojawiają się w wieku ok. roku, a więc mniej więcej wtedy, kiedy ta szczepionka jest podawana, dlatego rodzice (chcąc uporządkować sobie jakoś świat, bo przecież do tej pory dziecko rozwijało się normalnie - ale często nie wiedzą, jakie typy zachowań są alarmujące, bo rzadko widać na wizycie u pediatry że np. dziecko nie utrzymuje kontaktu wzrokowego albo że bawi się "niewłaściwie" zagawkami, i może się okazać, że ten rozwój nie był wcale prawidłowy, tylko nikt nie zwrócił na to uwagi) wiążą wystąpienie objawów z podaniem szczepionki. Co do ADHD podręcznik "Psychopatologia" Seligmana podaje, że przyczyny występowania to: 1. czynniki genetyczne, 2. toksyny pochodzące ze środowiska (dzieci mają wyższe stężenie ołowiu we krwi) - niech się wypowie lekarz, czy szczepionki podwyższają poziom ołowiu. 3. otoczenie społeczne dziecka (zakłócenia w życiu rodzinnym, np. częste zmiany miejsca zamieszkania, rozwód). Ja wim, że łatwo jest stwierdzić, że to na pewno szczepionka niż zanalizować jakość więzi rodzinnych (bo a nuż wyjdzie coś, co się nam nie spodoba). Nie chcę nikogo obrażać, ale nieszczepiące mamy to bardzo często te same, które awanturują się, że kotoś przyprowadził do przedszkola dziecko z katarem. Pozdarwiam, Ela

    OdpowiedzUsuń
  53. Na jakie szczepienia się Pani zdecydowała ?Skojarzone czy też te refundowane?Ja tez jestem typem świadomego "analizatora" tematów ważnych, jednak tutaj do ostatniej chwili biłam się z myślami...W końcu zdecydowaliśmy się na 5w1

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP