poniedziałek, sierpnia 26, 2013

Teściowie



Zaznaczyć muszę, że nigdy nie chciałam wyjść za mąż. Nigdy nie marzyłam o białej sukience, o weselu i całej tej oprawie.
Mieszkaliśmy sobie z Dumnym Ojcem na kocią łapę (a koty to ja strasznie lubię jak wiecie) i było dobrze.

Aż razu pewnego gotowałam sobie kluski. Kluski śląskie uściślając. Stałam w kuchni i mieszałam w garze. Przyszedł Dumny Ojciec w bukietem. Róże w kolorze herbacianym - nie wiem skąd wziął przekonanie, że takie kwiaty lubię. Nie, żebym nie lubiła - bo jak róże to faktycznie herbaciane, ale jak kwiaty to białe irysy.
No więc przyszedł w bukietem, ja sobie te kluchy mieszałam, a on mi zaczął ładnie mówić. Trochę mnie to zdziwiło, bo nigdy do takich słów nie przejawiał skłonności. I wtedy poczułam, że jak mu szybko nie odpowiem to mi się te kluski rozgotują. No i jakoś tak wyszło, że się pobraliśmy co by się kluski nie rozgotowały.

Wtedy nad tymi kluskami o tym, ze poza chłopem "biorę" sobie jeszcze rodzinę jego nie pomyślałam. No bo w sumie jak ci się ma obiad rozgotować to o takich rzeczach nie myślisz. I ja też nie myślałam. No więc rodzina się pojawiała.

W sumie to mi się udało. Teściowa jest w porządku (choć wciąż dziwna mi się wydaje bo to jednak obca babka) lubię ją bo uważa, że w stosunku do jej syna (a męża mego) zawsze mam rację. I pewność mam tą, że jakbym miała go (znaczy chłopa mojego) bić (co prawda nie wiem za co, no ale jakby) to jeszcze mi wałka pożyczy.
Teść też jest dziwny (no w końcu obcy chłop) człek dobry, ale jakiś dziwny taki (no bo obcy chłop). Ponoć czuje respekt przede mną. Jego skłonności do palenia papierosów, hodowli gołębi i przekonania, że zna się na wszystkim zrozumieć nie mogę i pewnie nie zrozumiem.

Jedno jest pewnie znam ich dobre dziesięć lat, a nadal jednak gdzieś tam w środku dla mnie to obcy ludzie. Nie wtrącają się do nas za co chwała im po wsze czasy. Złego słowa od nich nie usłyszałam,  wyrzutu czy jakiekolwiek pretensji.

Tak sobie myślę, że im też nie łatwo w końcu jestem obcą babą, które niestety czasami się w język nie ugryzie i powie co myśli.  

Jedno jest pewnie, że trafić mogłam gorzej, czy lepiej nie wiem.  I chyba vice versa :)


30 komentarzy:

  1. Dla mnie to też są obcy ludzie, co prawda po ślubie jesteśmy niespełna rok, a oni traktują mnie jak swoje dawno zaginione dziecko co nieco mnie denerwuje. Niestety ja również nie zdawałam sobie sprawy, że wraz z mężem dostaję w prezencie obcego chłopa i babę którzy na siłę chcą być moimi rodzicami heh. Jednak poza zbytnią wylewnością, nic złego mi nie robią więc znoszę dzielnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe gdyby zamiast gołębi były rybki, to bym myślała, że mamy tego samego teścia, ale to raczej popularna charakterystyka :P

    OdpowiedzUsuń
  3. moja teściowa też była w porządku jednak niestety krótką się nią cieszyłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też znam teściów 10 lat, dopiero po ślubie (ok.3 lata temu) zaczęliśmy rozmawiać, bo wcześniej to było dzień dobry i kilka zdań. Czuję podobnie jak Ty, jakoś nie mogę złapać z nimi wspólnego języka i nieswojo mi przy nich. Teraz to już tylko przy teściowej, bo teść zmarł. I na pewno nie odważę się mówić do teściowej 'mamo', nawet gdyby mnie o to poprosiła. Ale to co mi się podoba to to, że teściowa umie rozmawiać, jest kobietą wszechstronną i martwi się o nas(o mnie, męża i Olkę). Moja mama jest zupełnie inna. Natomiast Ola boi się teściowej i ciągle ryczy przy niej ;), a moją mamę uwielbia, ale to dlatego, że mieszkamy razem. hehe ale naplątałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też na swoich nie narzekam, złego słowa od nich nie usłyszałam, ja też nic złego powiedziec nie mogę. Najważniejsze że się nie wtrącają a jak potrzeba to pomagają przy dziecku a niedługo przy dwójce dzieci:)
    Pozdrawiam
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
  6. a to ci dopiero, ślub dla dobra klusków śląskich :)))) co do teściów, to masz racje - obcy ludzie w sumie. Nie najgorsi, ale DZIWNI. Dokładnie tak samo scharakteryzowałabym moich. Ale w sumie nie wtrącają się nam do życia, chętnie pomagają, gdy potrzebujemy ich pomocy, ogólnie dobrzy ludzie. Ale ich miłości do zagracania swojego lokum, nie zwracania uwagi na estetykę, sprawy materialne i ślęczenia całymi dniami przed TV nigdy nie zrozumiem. No chyba że kiedyś zostanę teściową i kupię telewizor :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No tak ! Kluski ważna sprawa ! ;)
    A teściowie...hmm ja nie skomentuję tej sytuacji w moim przypadku,bo ... szkoda słów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie podobnie. Niby już 6 lat. A dystansik jest. I dobrze. niech każdy swojej michy pilnuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie napisane ;p
    Ja niestety tak dobrze nie mam. U mnie się wtrąca macocha mego męża w co się tylko da :/ okropne to jest... Niestety samego męża wziąć się nie da, zawsze za tym idzie rodzina, raz lepsza raz gorsza ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciesz się, bo to niesamowite, niesamowite szczęście - nie usłyszeć złego słowa, szanować się - fajnie!!! A tymi kluskami mnie rozwaliłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mieszkam z teściową, teść był złotym człowiekiem. Mama u góry a my na dole i dajemy radę, ale bywa różnie życie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się ciesze że mamy jak mamy ;D teściowa i obca i teśc obcy ...nie rodzina ale szanowac trzeba z szacunku do Męża i wielkiej miłości do NIego :) więc się tak szanujemy i jest fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kluski mnie powaliły:) Ja nie mogę narzekać na swoich teściów, bo mogło być gorzej. Jest całkiem Ok:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja moją nieteściową znam 6 lat, z papierkiem czy bez będzie zawsze dla mnie mamą mojego faceta i ewentualnie babcią dziecka nikim więcej. Co nie zmienia faktu, że złego słowa o niej nie powiem i człowiekiem jest raczej dobrym, choć jak każdy ma swoje przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem jedynaczką i może dlatego dla mnie Teściowa, Teść i Rodzeństwo mego Męża to Rodzina, zresztą są super i naprawdę nie mogę narzekać :)

    asia

    OdpowiedzUsuń
  16. Teściowie nigdy nie będą Rodziną taką jak rodzice czy wujostwo...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz co?

    Dobrze masz! Nawet Ci zazdroszczę nieco :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli nie jestem dziwna, kiedy myślę, że ani teść, ani teściowa nigdy nie będą równać się moim rodzicom? Bo oni mają do mnie o to żal.

    OdpowiedzUsuń
  19. A jaaaa, jako mama ich pierwszej wnuczki, spodziewam się, że jak przylecimy do Pl, to przynajmniej swój pomnik w skali 1:1 przed domem zobaczę :D I super jest to, że nie tylko Mała jest dla nich cudem, ale i o moim wkładzie w jej wychowanie pamiętają i b. to cenią. Moi teściowie są bbb. ok :) - Pozdrowionka, Ania

    OdpowiedzUsuń
  20. Moi teściowie są bardzo w porządku. Z teściową nawet się lepiej dogaduje niż z moją mamą. Teściu ma swoje jazdy, ale jest w sumie w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja jeszcze ślubu nie mam, ale przyszłych teściów znam ponad 6 lat i bardzo lubię:)
    Ale jeśli się nie wtrącają to jest "dobry" egzemplarz:)

    OdpowiedzUsuń
  22. No jakbym o nas czytała :) Tylko róże były czerwone. Jak ja nie znoszę róż. Tyle lat na kocią łapę (ku oburzeniu rodziny), a on nagle pyta o takie rzeczy. I to w dodatku w kuchni, między brudną kuchenką a zlewem pełnym garów, kiedy ja stoję w szlafroku. Ale jak się chłopa tak kocha to jak mu odmówić? 9 lat nam za moment stuknie. A teściowie i reszta rodziny wciąż są dla mnie jak z innej planety. Za to w drugą stronę działa wszystko wręcz odwrotnie - mąż mój moją Mamę nazywa Mamusią, ona go Synusiem i w ogóle czasem mam wrażenie, że lubi go bardziej ode mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój teść to temat-rzeka, teściowa jest w porządku, ma sowje wady ale przynajmniej nie panikuje tak jak moja mama, więc częściej to ją prosze o rade w trudnych sytuacjach bo mam odruch niemartwienia mamy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ha ha.... Fajnie.. Ja teściów nie mam ale rodzicow R znam i sa spoko.. Choć babcia Mili taka baaaaaardzo rozgadanaa:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze prawisz! Lubie ten Twoj styl pisania

    OdpowiedzUsuń
  26. Tylko się cieszyć, ze się nie wtrącają. Mieszkać ze swoimi bym nie mogła, raz na jakiś czas przeżyję. Ale mówienie do nich "tato", "mamo" zawsze było trudne. Na szczęście przyszła Lulka i "babcia", "dziadek" już jakoś lepiej przechodzą przez gardło. Pobrać się bo kluski... bezcenne ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Szczęściara! Mój teść to poniżej jakiejkolwiek krytyki jest...a teściowa odkąd mamy dzieci wtrąca się niefajnie ...
    Zazdroszczę Ci!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP