poniedziałek, czerwca 03, 2013

Jestem DDA

Dziś na blogu Domowisko Ambiwalencja poruszyła ważny temat - zajrzycie a dowiecie się o co chodzi. I przypomniał mi się temat, który chodzi za mną bardzo bardzo długo.
Jestem DDA długo nie umiałam się do tego przyznać. Długo czułam się winna, zawstydzona choć nie zrobiłam nic złego. Dojście do "normalności" jako już dorosłemu człowiekowi zajęło mi bardzo dużo czas. Nadal tkwi we mnie takie coś co nie pozwala się od tego uwolnić.


 

Nienawidzę ludzi pijanych, reaguję na nich agresją. Nie piję podobnie jak mój mąż, w naszym domu nie ma alkoholu. Nasze dziecko jestem tego pewna nigdy nie zobaczy nas pijanych. Jak zareaguje na kogoś pijanego nie wiem. O tym jak się wobec kogoś takiego zachować na pewno będzie musiał porozmawiać ze swoim ojcem bo ja mam tylko złe emocje do przekazania.

Picie przy dzieciach, bycie pijanym przy dzieciach. Każdemu wydaję się, że to takie nic. Krzywdy nie robi, konsekwencji nie ma - ale czy na pewno?
Niestety kampania nie jest Polska, a szkoda bo nam by się przydało i to bardzo.



 

52 komentarze:

  1. Ja mam tylko wrażenie, że jednak te wszystkie kampanie nie robią wrażenia na grupie docelowej, właśnie tej z problemem alkoholowym czy agresji. A środowisko może i się wzburzy na moment ale dalej będzie chować głowę w piasek zamiast reagować. Choć sukcesem będzie jesli chociaż mały procent oglądających weźmie to sobie to serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też mam takie wrażenie :/

      Usuń
    2. ja myślę, że dzięki temu więcej osób będzie miało odwagę zwrócić uwagę.

      Usuń
  2. A ja nie jestem DDA ale podobnie nienawidzę pijanych osób. U nas w domu alkohol jest i owszem jednak służy jako zapychacz szafki. Jak dostajemy coś od gości, którzy nas odwiedzają to wszystko ląduje w jednym miejscu, otwierane jest, albo i nie. Nie powiem, że nie pijemy wcale, bo się zdarzy, ale nigdy nie pijemy na umór. U nas panuje zasada: "wszystko jest dla ludzi, oprócz papierosów" tego oboje nie trawimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuje sie pod tym co napisala Umi i.
      ale filmiki szokujace... ;/

      Usuń
    2. i ja się podpisuję pod Umi i.

      Usuń
    3. ja niestety nie umiem się opanować i dla mnie alkohol jest też be :)

      Usuń
  3. Ja też jestem DDA, ale w odróżnieniu od mojego rodzeństwa zawsze głośno krytykowałam podstawę taty i wieczne picie. Otwarcie mówiłam w szkole, przyjaciółkom, że mój tata aktualnie leży pijany w danym miejscu albo, że robił nam rozpiernicz przez całą noc. Chłopak a teraz mąż też od razu wiedzieli w co się pakują. Piwko - ok, ale wieczne upijanie się i uzależnianie dobrze spędzonego czasu od wlania w siebie alkoholu - nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie umiałam długo o tym głośno mówić :/

      Usuń
  4. Pierwszą spot znałam, trochę mnie to przeraziło. Drugi też szokujący. No ale rodzice sobie nie zdają sprawy jak to wygląda ze strony dzieci. Ja też chcę by moje dziecko nie widziało nas pijanych ale nie jesteśmy aż tak restrykcyjni wobec alkoholu, bo jednak alkohol dla ludzi tylko trzeba znać umiar i lampka wina nie jest krzywdząca dla dziecka. Chyba, że wypije się całą butelkę. I podziwiam, że alkoholu u Was w domu nie ma. Trzeba być silnym by nie mieć alkoholu na imprezy. A niestety w Polskiej mentalności każdy powód jest dobry by się napić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze imprezy wszystkie bezalkoholowe.
      Ja nie mam nic przeciwko lampce wina, sama nasączam tiramisu likierem :)

      Usuń
  5. Pierwsze słydzę o DDA ale... u nas barek pęka w szwach. Rozdajemy flaszki przy każdej okazji. Jak z Czech kilka lat temu przywieźlismy piwo, to tak długo stało aż straciło ważność hi hi.... Lubimy likiery, domowe nalewki czy wino ale to są ilości znikome - pół kieliszka likieru, pół kieliszka winka raz na miesiąc wieczorkiem z mężem czy do o biadu. Nie przekreślam całkowiecie alkoholu (do ciasta np. dolewam szczodrze)ale ... no właśnie. Gdy widzę kogoś pijanego, staję się co najmniej niemiła, agresywna. No nie cierpię, nienawidzę!!!!!! Ludzie różnie reagują na alkohol i niestety większości on nie służy. Sami się osmieszają i tyle. Najgorsze jednak, że w takim stanie często oglądają ich dzieci. I jak tu potem mieć autorytrt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pijany działa na mnie jak płachta na byka

      Usuń
  6. A dziś w radiowej Trójce w audycji "Za, a nawet przeciw" wypowiadali się różni tacy, że syndrom DDA to wymysł i hochsztaplerstwo terapeutyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem psychologiem, terapeutą wiec nie mam się jak odnieść. Nie zmienia to faktu, że ludzie, którzy wyrastają w domach z problemem alkoholowym mają problemy "ze sobą"

      Usuń
    2. No własnei ja też nie jestem, choć nie powiem - dyskusja była ciekawa, aczkolwiek większość słuchaczy była zdania, że terapia DDA ma sens.
      A "specjaliści" jak to specjaliści... mają swoje zdanie, czasem bardzo radykalne.
      Zgadzam się tylko z tym, że DDA bywa, podobnie jak ADHA, wymówką - jestem jaka jestem, bo miałam dzieciństwo do dupy. Ale osobom, które uświadamiają sobie problem i próbują go rozwiązać należy się szacunek.

      Usuń
    3. Niestety w naszym pięknym kraju wiele takich "rozpoznań" jest nadużywanych w celach różnych :/

      Usuń
    4. Terapia ma sens ale to zależy od wielu czynników. Dla jednych ADHD to wymówka a ja mam i ADHD i jestem DDA dla mnie to zmora życiowa a nie wymówka.

      Terapia w moim życiu to jedna z najlepszych decyzji jaką podjęłam. Moja dzisiejsza świadomość o problemach jakie mnie dotyczą jest tak głęboka, że nawet psycholodzy kłaniają się przede mną. Warto inwestować w siebie!

      Do audycji odniosłam się dzisiaj u siebie na blogu :)

      Usuń
    5. Szkoda, że nie miałam okazji posluchać audycji. Sama mam ojca alkoholika, uważam że syndrom DDA istnieje, ale jest tylko "częścią" mojej osoby i ode mnie zależy jak nad tą "częścią" popracuję. Pracuję jako psycholog/psychoterapeuta i absolutnie wierzę w terapię dla DDA, o ile jest dobrze prowadzona.

      Usuń
    6. Taaa wymysl. Jak ktos probuje usprawiedliwic zyciowe dzialania syndromem DDA to moze byc tak postrzegany. Ale z mojego punktu widzenia - a jestem DDA, duzo mi dalo nazwanie tego co we mnie siedzi, wziecie to w hakies ramy, uswiadomienie sobie, ze nie jestem jedna, sama, ze inni tez to przezywaja, ze nie jestem nienormalna. Nazwanie tego bylo punktem wyjscia do zmiany siebie. Do odbicia sie od dna rozpaczy i dysfunkcji w zwiazkach.

      Sroko, wspanialy blog! Sama nie bloguje, ale jestem stala czytelniczka :)
      Ewa

      Usuń
  7. picie robi ogromną krzywdę, u mnie ojciec dużo nie pił (bo zdrowie mu nie pozwalało) a ja i tak mam traumę i wkurzam się nawet jak małż kilka piw wypije

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo u nas picie to codzienność mam wrażenie. Tak jak bicie dzieci. Tak jesteśmy wychowani i myślimy, ze to normalne.

      Usuń
    2. Ja już nie wierze w kampanie społeczne, w Polsce jest ogromne przyzwolenie na picie alkoholu. Jazda po wypiciu ("przecież to tylko piwo"), picie w ciąży ("na lepszą krew" ?!) ok, ale tak żeby nie złapali. Mentalność polska: pij ale tak żeby nikt nie wiedział. Ja jestem przeciwnikiem picia przy dzieciach, mam bardzo stanowcze poglądy na temat jazdy po pijaku i karania takowych kierowców, a przez to wśród moich znajomych i rodziny jestem uważana za dziwaka.

      Usuń
  8. my z Marcinem, jeśli chcemy się napić, zawsze robimy to po uśpieniu Czarka i nigdy 'do ostateczności". Lampka wina lub piwo raz na jakiś czas.
    Ta kampania jest świetna, przydałaby się w polsce. Mam łzy w oczach po obejrzeniu tych obrazów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie takie kampanie by się przydały.

      Usuń
  9. Ja Jestem Dorosłym Dzieckiem z Rodziny Dysfunkcyjnej, wiele mam punktów wspólnych z DDA. Wiem jak trudno z tym żyć. A pijaków nienawidzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jaki los gotuje swoim dzieciom.

      Usuń
  10. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam ten pierwszy spot i aż ciary mnie przeszły .... U nas praktycznie się nie pije jeśli już to lampka wina sporadycznie ale to już po uśpieniu dzieciaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoty mocne coś podobnego powinni i u nas zrobić

      Usuń
  11. Sroczko Kochana! DDA są wszędzie ja uwierzyłam gdy poszłam na terapię. Tylko toksyczny wstyd paraliżuje lękiem przed wszelkimi objawami alkoholizmu...

    W dodatku dzisiejsza audycja w radiowej trójce i Twój post zmotywował mnie do napisania posta w ten deseń :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też jestem DDA. Chociaż nie wiem, czy pasuje do mnie to określenie, bo mam 22 lata, i niestety, mieszkam jeszcze z mamą. Trudno jest o tym mówić nie tylko ze względu na wstyd, ale także ze względu na przyznanie się przed samym sobą - to bardzo przykre. Mnie jest bardzo przykro. Nie tylko dlatego, że większość moich przyjaciół ma w miarę spokojny dom i lepszą sytuację materialną, ale także ze względu na obawy jak to wpłynie na moje dalsze życie. Moi znajomi nie wiedzą, może się domyślają, ale nie rozmawiałam z nimi otwarcie na ten temat. Zaczęłam niedawno szczerze rozmawiać o problemie mamy z moim chłopakiem. Przyniosło mi to wielką ulgę, nie wspominając już o ogromnym wsparciu z jego strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonalę Cię rozumiem. Mnie uratowała wyprowadzka na tzw. swoje w wieku 20lat.

      Usuń
    2. Przygotowuję się do wyprowadzki. I kiedy tylko mogę to 'uciekam'. Nawet jeden, dwa dni poza domem dają mi dużo spokoju i odpoczynku. Pewnie wyprowadziłabym się wcześniej, ale liczyłam na poprawę, liczyłam, że okresy wyciszenia mamy będą dłuższe. Ach ta naiwność...

      Usuń
  13. Ja nigdy nie widziałam moich rodziców pijanych, a za alkoholem nie przepadam. No i odkąd jest dziecko to piję bardzo rzadko i bardzo mało (a i to odkąd skończyłam karmić). Za to rodzina mojego męża pije przy każdej okazji a nawet i bez... Nie jeden raz słyszałam pretensje że nie było wódki na chrzcinach, wg niektórych do nas nie ma po co przyjeżdżać bo napić się nie można... Lada moment roczek, już widzę to przewracanie oczami i chęć jak najszybszego wyrwania się do domu. Przykre to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba żartujesz? Ja tam twierdzę, że skoro impreza dziecka to alkoholu niet! U nas na roczku Picolo było ;) Bo tego pozwoliłam Demolce "liznąć". Skoro główny bohater nie pije, to z jakiej okazji reszta ma pic ;)
      Aaaa... Nie będę pisac osobnej notki, ale wiem co mnie jeszcze u alkoholików wkurza. Usprawiedliwianie się. Notoryczne. Dla wszystkiego znajdą usprawiedliwienie. Zawsze się znajdzie okazja. I zawsze wyłącza się myślenie. Wielka pani pedagog śmiejąca się z min 2-letniego dziecka, które palec zmoczony w wódce włożyło do buzi do dziś mi się śni po nocach i do dziś mam wyrzuty sumienia, że nie zareagowałam ostrzej niż tylko konkretny opierdziel i nazwanie sytuacji patologią.

      Usuń
    2. U mnie zwyczajnie nie ma dyskusji i tyle.

      Usuń
    3. U mnie tak samo, chcą pić niech piją u siebie. Tylko te komentarze wszechobecne, dziecko się nie liczy tylko alkohol :/

      Usuń
  14. U nas niby alkohol w domu był, 2-3 razy w roku się Tato napił. Mąż jest DDA i do dziś na widok butelki Go paraliżuje... Sporadycznie pół piwka wypije. To już ja częściej ;) Za to nie zrozumiem upijania się. Never. Co innego jak się komuś raz - dwa razy zdarzy. Cóż, nikt nie jest nieomylny i nie wie gdzie Jego granica od razu. Ale więcej nie zrozumiem. Boję się pijanych. Bardzo. Alkoholików też się boję, bo nie potrafię przewidzieć Ich zachowania. Nawet w chwilach trzeźwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upicie każdemu może się zdarzyć jak piszesz nikt nie jest nieomylny.

      Usuń
  15. Ciężki temat. U nas w domu alkohol był i jest jedynie na jakieś okazje lub do obiadu lampka wina. Lecz nigdy nie widziałam nikogo pijanego. Zastanawiałam się jak to będzie z naszym Maksiem. I chyba jak będzie już dojrzały to będę wolała żeby smak alkoholu poczuł przy nas przy stole niż żeby kupował jakieś winiacze w kartonie i popijał z kumplami w bramie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Też nie piję... nie zamierzam już wcale (karmienie piersią całkowicie zniechęciło mnie do alkoholu). A tak na marginesie - w dzisiejszym Dzienniku Zachodnim opublikowano przerażające dane jeśli chodzi o używki i ciężarne http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/909917,kobiety-pija-alkohol-w-ciazy-truja-dzieci-a-mowia-ze-kochaja,id,t.html

    OdpowiedzUsuń
  17. ja nawet teraz nie umiem głośno mówić o tym jak ojciec niszczył mi dziecinstwo i jakie skutki pozostawiło to do dziś... jedyna terapia to wyprowadzka i własna szczesliwa rodzina... tego pragnełam i to jest mi dane...

    OdpowiedzUsuń
  18. jestem DDA , wychowywalam sie w alkoholowej rodzinie, pił mój dziadek 30lat, wujek(pije odkad pamietam ,od 20lat?, mój ojciec , który wykonczyl sie przez alkohol ,jestem po terapii dla dda, zaczynam wreszcie życ swoim życie ! w ogole nie mialam pojecia ,ze jestem dda ,przeczytalam ksiazke "toksyczni rodzice" po kolejnej awanturze w domu i oniemialam i wlasnie po tej ksiazce podjelam decyzje ze ide na terapie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Spoty są wstrząsające ale bardzo prawdziwe. Gratuluję Ci odwagi i wierzę, że to że powiedziałaś głośno pomoże innym. Jesteś silną kobietą i dajesz przykład. Brawo.
    Ja nie będę się wypowiadać, bo nie doświadczyłam tego. U Nas alkohol jest ale nie przy Małej, nie do umoru tylko czasem wieczorem jak Mała śpi wino do filmu. Tez jestem zdania , że wszystko dla ludzi ale nie wiem jak bym myślała gdybym była DDA. Pewnie nienawidziłabym alkoholu, który niszczył mi rodzinę, życie i rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem DDA i jak na razie nic z tym nie robię. Pierwszy krok - uświadomienie sobie, że jest problem i trzeba nad sobą popracować - mam za sobą. Szukam od roku terapeuty...

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczerze przyznam, że nie mam pojęcia o DDA - no tyle co wyczytałam u Niezłej Żony na ten temat, ale pijanych ludzi tez nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zmroziły mnie te spoty - nigdy w życiu nie pozwoliłabym na coś takiego. Oglądając i czytając mogę tylko dziękować Bogu, że ani mój dom rodzinny ani ten który teraz tworzę nie były i nie są dotknięte alkoholizmem. Trudno wyobrazić sobie cierpienie i traumę którą takie dziecko wnosi w dorosłe życie. I nie ma nic normalnego w piciu i upijaniu się przy dzieciach...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja do 26 roku życia nie miałam pojęcia o DDA.
    Nie jestem psychologiem, specjalistą ani terapeutą, ale gdy zaczęłam wgłębiać się w temat, czytać to zaczęłam ryczeć jak głupia.
    Poczułam straszną ulgę, że nie tylko ja tak mam. I, że dam radę.
    Grunt to nie popełniać tych samych błędów co nasi rodzice...

    OdpowiedzUsuń
  24. Moim zdaniem syndrom DDA istnieje, takoż DDR, tylko wielu ludzi go lekceważy, ponieważ często brak im zrozumienia problemu i empatii dla drugiego człowieka. Dorośli na tyle sposobów potrafią dręczyć dzieci, a często jest to spowodowane tym, że sami dorastali w "złym" domu i nie nauczyli się okazywać uczuć dzieciom tak jak trzeba. Sama mam rozwiedzionych dziadków i rodziców, uczę się tworzyć rodzinę od zera. Odcięłam przeszłość grubą krechą i zaczęłam wszystko od początku. Na szczęście babcia była na tyle mądra, że na okres spraw rozwodowych wywiozła mnie do dalekich krewnych na wieś, więc większość awantur mnie ominęła. Babcia właśnie rozwodziła się z alkoholikiem, wręcz uciekła od niego. Moja mama niestety miała paskudne dzieciństwo i ja to odczułam jako jej dziecko. Bo za bardzo chciała mieć rodzinę i dzieci jak z obrazka. A tak się nie da. Nie da się nie popełnić błędów w życiu, ale im więcej się wie o tym, co czyni z nas kiepskich rodziców, tym łatwiej tego uniknąć. Tak naprawdę nazywanie tego tak czy siak nie ma znaczenia. Syndrom ten czy tamten to tylko nazwy, cierpienie jest zawsze takie samo.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też jestem DDA, nigdy nie doświadczyłam przemocy ze strony mojego ojca - jest dobrym,pomocnym człowiekiem - mimo wszystko to nie było normalne, w pełni szczęśliwe dzieciństwo. Najciekawsze jest to, że ojciec do tej pory jest przekonany, że przecież nic złego nie robił, że w życiu na nas ręki nie podniósł i wychował nas na dobrych ludzi...A ja mam nieodparte wrażenie, że wychowałyśmy się same...bo rodzice za bardzo byli zajęci kłóceniem się po pijaństwach ojca i angażowaniem nas we wszystkie swoje problemy...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP