poniedziałek, maja 27, 2013

Fachmany co ciśnienie podnoszą

Jak tylko z rana masz z niskie ciśnienie to nic Ci go tak nie podniesie jak wizyta fachmanów od gazu/ prądu/ wody/ kominiarzy. Każdemu takiemu Panu wydaję się, że jak drzwi otwiera kobieta znaczy można sobie poużywać.
Niestety miniony tydzień upłynął mi pod znakiem takich wątpliwych rozrywek.





Moja wspólnota mieszkaniowa zmieniła zarządcę i przeżywamy aktualnie zmasowany atak "specjalistów" z przyrządami do pomiarów różnych.

Dzieci na wizyty reaguje różnie od zdziwienia do płaczu jak mu się ktoś nie podoba lub zwyczajnie jest senny.

Jeden fachura tak się dobijał do drzwi, że obudził Młodego. Drugi stwierdził, że nie będzie przychodził później (jak uśpię dziecko) bo nie ma czasu. W piątek to ja nie wytrzymałam.

Przyszły spece od gazu.

Na dzień dobry dowiedziałam się, że w podwieszanym suficie (który mamy już chyba z 8 lat) mam wyciąć dziurę. Jak do tej pory pierwszy, któremu to przeszkadzało inni gazownicy dawali radę sprawdzić szczelność przez dziurę po wyjęciu halogenu. Jak mu to powiedziałam to stwierdził, że żebyśmy się nie denerwowali. Poinformowałam Pana jeszcze uprzejmie, że ja się nie denerwuję jeszcze, a jak on się już denerwuje to niech sobie policzy do dziesięciu.

Potem próbował mi udowodnić, że zabudowana rurka w łazience jest łączona. Jak usłyszał, że nie - stwierdził, że tak bo u sąsiadki u dołu widział. Niestety zdziwił się jak wspomniałam ,że sąsiadka też ma tą rurkę zabudowaną.

Apogeum nastąpiło w kuchni.
Jest nieszczelność. Dostałam nerwów, bo przy każdej wizycie w kuchni jest wykrywana jakaś nieszczelność. Ewidentnie daliśmy ciała z chłopem zatrudniając takich gazowników przy remoncie. Tak to nasza wina. Najpierw była nieszczelność na piecyku gazowym, potem na kuchence, teraz na łączeniu. Wszystkie wcześniejsze nieszczelności usuwała spółdzielnia (czy raczej wspólnota mieszkaniowa) . Fachman po sprawdzeniu szczelności poinformował mnie, że oni tego nie robią.
Pytam się:
-  kto tego nie robi bo nie rozumiem?
- No my tego nie robimy bo to jest lutowane - pada odpowiedź. I zaczyna mi tłumaczyć, gdzie jest ta nieszczelność.
Wiec się pytam:
-  proszę Pana nie interesuje mnie gdzie jest ta nieszczelność bo się na tym nie znam, moje pytanie brzmi co mam zrobić?
Na co pada odpowiedz:
- No my tego nie robimy. Nieszczelność jest na łączniu - nawet jego kolega widzi, że mi zaczynam się gotować. No i nie wytrzyamłam.
- Proszę Pana czy mam sobie sama tą nieszczelność teraz usunąć? Nie wiem gumą do żucia, poksiliną, plasteliną dziecka?  - chłop się chyba wystraszył, że snuję prawdziwe dywagacje.
- No my tego nie robimy bo nie mamy sprzętu, ale my oddajemy raporty do spółdzielni i dostanie pani odpowiedź.

:/ - no tak po to półgodziny zmarnowanego czasu. Rozumiem, że nie mógł mi od razu powiedzieć, że nie wie czy spółdzielnia usunie nieszczelność na własny koszt czy mam to zrobić na własną rękę.

35 komentarzy:

  1. fachmany skutecznie podnoszą ciśnienie jak widać. Przy takiej pogodzie i jeszcze jak ktoś niskociśnieniowcem to niech fachmana zawoła i będzie jak ta lala;)
    a swoją drogą trzeba było nieszczelność przy nim plasteliną dziecka zakleić niech wie na przyszłość, że z mamuniami się nie zadziera;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech szkoda gadać czasami naprawdę :)

      Usuń
  2. Wpadłabym w szał. Nie lubię, jak przychodzą do mnie takie wycieczki. Facetowi od liczników przyklejam zawsze kartkę na drzwiach ze stanem, chociaż o jedną wizytę mniej w danym miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie po przejęciu osobista wizyta i odczyt liczników był konieczny :/

      Usuń
  3. Oj Kobitko! Bo z fachowcami się nie dyskutuje! ;] Fachowiec ma wiedzę, zamkniętą w przedziale widełkowym i ewentualnie piętnaście wyuczonych formułek (co ambitniejszy)... Ot, cały fachowiec, ma być fachowcem. Wiedza ponad fach jest mu niepotrzebna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak :P Uwielbiam wszelakich speców od napraw ... jak nam mieli piec montować to pięciu się przewinęło ... wywalałam na zbity ... no wywalałam po prostu! Bo co zrobić ze specem który za podłączenie pieca życzy sobie 1000 zł tak, tak, brawa dla pana, bo ... sufit jest niski i on w takich warunkach to za 1000 zł ? A poszedł won mi z tąd! Drugi chciał w nowym piecu dziury wiercić za dodatkowe 200 zł coby miejsce na termometr i ciśnieniomierz i cośtam i cośtam i cośtam jeszcze było ... trzeci kazał rury wymieniać, czwarty stwierdził że piec do dupy i kto takie szajsy jeszcze kupuje ... piąty przyszedł, obejrzał, rzekł 200 zł i robię i ... w 1.5 godziny piec stał, napalone miałam (sam rozpalił celem sprawdzenia) komin wyczyścił, a zapomniałam dodać że wszystko rozcinał (żeby stary piec wyjąć) stary piec wytachał, nowy zatachał na miejsce, ww komin wyczyścił, przyspawał, sprzęty mierzące do odpowiednich dziur przypasował (o były dziury ^^) i zaspawał wszystko i rozpalił i kawy jeszcze nie chciał ale w końcu namówiłam go ciastem kusząc ... bo jak tu za taką robotę się odwdzięczyć jak nie kawą i kuchem pysznym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasami się perełki trafiają :)

      Usuń
  5. Hehe :) Oj potrafią podnieść ciśnienie.. :)
    U nas ostatnio był Pan od wody i upierał się, że mamy licznik w łazience. Ja mu na to, że nie bo remont robiliśmy i przenieśliśmy liczniki do osobnego pomieszczenia. On mi na to, że wszyscy w kamienicy mają w łazience i my na pewno też! Matko musiałam prawie siłą go zaciągać do pomieszczenia gospodarczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się bal, ze mu krzywdę zrobisz :)

      Usuń
  6. Ojajego! Po co Ci informacje jakiekolwiek - trochę gazu tu, trochę tam

    OdpowiedzUsuń
  7. Fachowcy wiedzą najlepiej ;) Do mnie przychodzą zawsze z dwugodzinnym opóźnieniem, koniecznie jak jestem sama z młodym w domu i jeszcze go kąpię... :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki pan gazownik, to jest pierwszy po Bogu. Ty Sroko tego nie wiesz, ale on ma tę świadomość, którą się codziennie upaja, na każdym domowym przeglądzie instalacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem mi się ta hierarchia jakoś kiełbasi pewnie od nadmiaru gazu :P

      Usuń
  9. Też mielismy nieszczelnośc gazowa w kuchni, dostaliśmy pismo z atministracji i musielismy nieszczelność usówac na własny koszt. Za to jak pekła nam rura, od ogrzewania to administracja ją naprawiała.

    OdpowiedzUsuń
  10. A zapomniałam. Ja kocham naszego kominiarza, który zawsze przychodząc do nas kreci nosem, że zabudowaliśmy okienko z łazienki do kuchni ( łazienka nie posiada okna na świat) i za każdym razem upiera się, że rok temu tego nie było. Co najlepsze od 6 lat przychodzi ten sam gość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie mendzi, że piecyk zabudowany i każe mi dziury w meblach robić :P

      Usuń
  11. Lepiej nie będę się wypowiadać na ten temat. Obiecałam, że się nie będę denerwować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Ah uwielbiam te wizyty... w tym tygodniu mam ulubionych kominiarzy, którzy już raz mi zamknęli piecyk w łazience, bo miałam za małe otwory wentylacyjne w drzwiach.. Co dziwne kilka razy wcześniej im moje drzwi nie przeszkadzały.. Doskonale, więc rozumiem poirytowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nigdy nie wiesz co masz do doopy do póki Ci fachura do domu nie przyjdzie :)

      Usuń
  13. Do nas przychodzi tylko kominiarz, który od lat ani razu nie wszedł na dach, ale kasę za wizytę bierze :P

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak - nic dodać nić ująć :D
    Kiedyś był program o takich fachowcach "Usterka" hehe

    OdpowiedzUsuń
  15. Irytują mnie takie wizyty. Zdarzyło mi się parę razy złapać nerwa. A jak się wkurzę to nie wpuszczam, mówię, żeby przyszli po południu (gdy chłop będzie), bo teraz małe dziecko śpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio wolę wpuścić i mieć z głowy

      Usuń
  16. Ja spotkałam też "cudownych". We dwóch chodzili spisywać liczniki. Pukają, otwieram i mówię, że proszę wejść tylko po cichutku. No to jeden wpada do mieszkania, drugi zostaje przy drzwiach z kajecikiem. Pierwszy odczytuje liczby i krzycząc podaje je drugiemu, żeby zapisywał. Upominam go, że proszę po cichu, bo dziecko śpi. Stwierdził, że już kończą. W dupie miał z łazienki też krzyczał. Dziecko się rozryczało, a ja żałowałam, że nie mam pod ręką czegoś ciężkiego.

    OdpowiedzUsuń
  17. jak raz taki fachman przyszedł....to nawet nie zdążył se poużywać. swoją wiedzą na te tematy tak go zszokowałam i poraziłam że mial wrażenie że zapomniał gdzie się tego swojego fachu uczył. w tych tematach jestem nie do zagięcia. nawet fachmany przy mnie się jąkają i dukają bo sami nie wiedzą i nie umeiją wytłumaczyć co jak i gdzie. nazewnictwo stosuję bardzije profesjonalne od nich. na ich sprzecie i jego użytkowaniu znam się lepiej niż oni. i mnie nie przegadaja.

    ale i tak ciśnienie potrafią podnieśc.

    OdpowiedzUsuń
  18. W mojej kawalerce co rusz kontrolerzy wysuwają zarzuty, że za mało jest wietrzone, a ja się pytam jak ma być wietrzone skoro wynajmująca wychodzi rano, a wraca póxnym wieczorem i raczej nie zostawi otwartych okien na parterze pod swoją nieobecność.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam jazdę z fachowcami wszelkimi od budowania ( ??? ), jeden z tynkarzy przy ocieplaniu budynków pracował tylko na ziemi ( dom piętrowy ) ,bo bał się spaść z rusztowania , co zresztą nastąpiło na ziemi bo miał jakiś atak z braku alkoholu, drugi, bez butelki nie wchodził na rusztowania ( bał się na trzeźwo !!! ),glazurnik był szczerze zdziwiony ,że dekor na płytkach przyklejony odwrotnie mi przeszkadza ( przecież reszta jest dobrze ), że ,płytki krzywo na ścianie ???? klej wciągnął - tak na być, tynkarze wewnętrzni ? - do tak małego metrarzu nie opłaca im się przyjść , murarze : nie da rady położyć jednej warstwy cegły więcej ( ???????????? ) ,aby bramy garażowe montować należało wyciąć beton : to tylko ostanie miesiące ,a remonty , budowy i całą resztę przyjemności mamy od kilku lat :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP