środa, listopada 21, 2012

Ku pokrzepieniu serc - Mity o karmienu piersią

Na fali nieustannej promocji "karmienia piersią" pojawiają się kolejne argumenty za tylko ile mają one wspólnego z prawdą?  Zawsze mnie to zastanawia i cóż zawsze drążę temat. Dokopać się można do wielu informacji.
źródło zdjęcia: internet

Dziś polecam artykuł:
Matki są ciągle namawiane do karmienia piersią, chociaż wciąż brakuje dowodów, że jest to lepsze niż modyfikowane mleko w proszku.
W 1792 roku Mary Wollstonecraft stwierdziła, że kobiety, które nie karmią piersią swoich dzieci „nie zasługują na miano żony i nie mają prawa uważać się za obywatelki”. Dwieście lat później stanowisko publicznej służby zdrowia na temat karmienia piersią jest równie autorytarne.
Dzieci karmione mlekiem w proszku są grubsze, głupsze, więcej z nich jest chorych na cukrzycę, częściej cierpią na astmę, egzemę, infekcje płuc i ucha. To tylko kilka z całej listy nieszczęść wymienianych w broszurach brytyjskiej służby zdrowia NHS, które wciskano mi, kiedy byłam w ciąży w zeszłym roku.
Pod presją ekspertów z ministerstwa zdrowia, lekarzy, położnych i aktywistów na rzecz karmienia, miliony kobiet zachodniego świata pochylają głowy i rozpinają staniki. W końcu lekarze nie mogą się mylić.
Odmiennego zdania jest amerykańska nauczycielka akademicka Joan Wolf. W swojej książce w najdrobniejszych szczegółach analizuje problem karmienia piersią w zachodniej cywilizacji. „Dostępne do tej pory dowody sugerują, że karmienie piersią specjalnie nic nie zmienia”. I choć Wolf ogłasza swój werdykt w zimny i obojętny sposób charakterystyczny dla statystyka, to jego skutki są porażające.
Na początku tego roku artykuł w jednym z amerykańskich czasopism, który tylko wspomniał pracę Wolf, wywołał w internecie prawdziwą burzę. Karmienie nowo narodzonych dzieci zawsze budzi silne emocje. Nie chciałam podważać wagi instynktownej chęci opieki nad własnym dzieckiem. Chciałam tylko dotrzeć do sedna sprawy i poznać medyczne uzasadnienie.
I dlatego po rozmowie z Wolf przedstawiłam jej wnioski jednemu z czołowych klinicznych ekspertów od karmienia piersią. Podzielał większość jej obaw. Jako matkę, która przedłużała okres karmienia piersią bardziej z obowiązku niż chęci, przyprawiło mnie to o mdłości. Pojawiło się również pytanie: Czy środowisko medyczne poważnie i szczerze traktuje kobiety? Według ekspertów, z którymi rozmawiałam, informacje w moich broszurach przygotowanych przez służbę zdrowia NHS były nie tylko przestarzałe, ale wręcz wprowadzały w błąd.
Zacznijmy od Wolf. Kiedy w 2001 roku była w ciąży z pierwszym dzieckiem, została „wystawiona, jak my wszystkie, na wszelkie porady na temat wyższości karmienia piersią”. Przy okazji pisania książki o feminizmie na Uniwersytecie Texas A&M przejrzała fachową literaturę medyczną, aby dowiedzieć się, dlaczego robi się wokół karmienia piersią taki szum. „Nie byłam sceptycznie nastawiona. Nigdy nie kwestionowałam, że karmienie piersią jest najlepsze”.
To, co odkryła, całkowicie ją zszokowało i sprawiło, że spędziła półtora roku na studiowaniu wyłącznie literatury medycznej i analizowaniu, dlaczego karmienie piersią jest tak wyjątkowo kontrowersyjne, że nawet budzi silne emocje w środowisku medycznym. „Argumenty, którymi się obecnie posługujemy, są łatwe do odparcia. Tak naprawdę to pusta retoryka” – twierdzi Wolf.
Głównym problemem badań jest to, że trudno jest oddzielić korzyści płynące z karmienia mlekiem matki od korzyści, które wnosi sama matka karmiąca. Na przykład, w Wielkiej Brytanii kobiety z klas wyższych stanowią o 60 procent większą grupę karmiących piersią niż matki z klas niższych. Nic więc dziwnego, że z badań wynika, że karmione piersią niemowlaki są zdrowsze i lepiej się rozwijają. Jeśli weźmiemy pod uwagę wykształcenie, pochodzenie społeczne i wysokość dochodów, to odkryjemy ogromną przepaść pomiędzy profilem matki, która stosuje się do porad swojego lekarza i karmi piersią a profilem kobiety, która takie porady ignoruje i daje dziecku butelkę. Krótko mówiąc, badania dotyczące karmienia piersią podkreślają zalety wychowania w rodzinie, która prowadzi zdrowy i odpowiedzialny styl życia, a nie korzyści płynące bezpośrednio z mleka matki.
Zdaniem Wolf, karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowalności tylko na tylko na jedną chorobę: infekcje żołądkowo-jelitowe. W krajach rozwijających się karmienie piersią ratuje życie. Mnie jednak interesuje sytuacja kobiet w świecie zachodnim, gdzie biegunka i wymioty to drobne dolegliwości dzieci w przedszkolu.
Przeprowadzono badania, które potwierdziły związek pomiędzy karmieniem piersią i kondycją fizyczną. Istnieją badania, które nie potwierdzają tych związków. Zdaniem niektórych naukowców, mleko matki podnosi o kilka procent iloraz inteligencji. Bardziej wnikliwe badania obaliły takie konkluzje. I tak w kółko. Nawet, jak twierdzi Wolf, związki pomiędzy karmieniem butelką i chorobami układu oddechowego trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście, szukając przyczyn, dlaczego określona rodzina jest podatna na tego rodzaju schorzenia.
W 2007 roku amerykańska organizacja rządowa Agency for Healthcare Research and Quality (AHRQ) przeprowadziła pierwsze w świecie zachodnim, zakrojone na ogromną skalę badania na temat karmienia piersią. Ich wyniki doprowadziły naukowców do rozpaczy. Od razu zastrzegli, że karmiące matki biorące udział w badaniu same się do niego zgłosiły i „nie powinno się doszukiwać związków przyczynowych w oparciu o wyniki”.
Dlaczego więc lekarze starają się w tak natarczywy sposób wmówić nam, że karmienie piersią ma lecznicze skutki? Słyszymy to jak mantrę. Lekarze mówią nam: „Mamy wiele dowodów potwierdzających, że karmienie piersią jest lepsze”. Mam na to jedną odpowiedź: „Mamy wiele dowodów, że to nieprawda”.
Jeszcze raz zajrzałam do broszury NHS, która po rozmowie z Wolf wydała mi się kawałkiem bezczelnej propagandy. NHS twierdzi, że „kobiety, które karmią piersią szybciej odzyskują figurę”. Z badań AHRQ wynika, że taki wpływ jest „nieistotny”. Broszury NHS przekonują, że „karmienie piersią chroni mnie przed słabymi kośćmi w późniejszym wieku”. Zdaniem naukowców AHRQ, taki „związek w ogóle nie istnieje”. NHS przekonuje mnie, że mleko matki „pomoże w rozwoju mojego dziecka”. Z raportu AHRQ wynika, że „nie ma żadnych związków pomiędzy karmieniem piersią a rozwojem zdolności poznawczych”.
Zdezorientowana postanowiłam porozmawiać z jednym z największych autorytetów, Michaelem Kramerem, profesorem pediatrii na Uniwersytecie McGill w Montrealu. Kramer był doradcą WHO, UNICEF i cenionej placówki badawczej Cochrane Library. Karmieniem piersią zajmuje się od 1978 roku. Sądziłam, że będzie trzymał linię środowiska medycznego. Byłam w błędzie.
„Państwowa służba zdrowia karmi nas informacjami, które są mocno przestarzałe” – twierdzi Kramer. Problem w tym, że lobby karmienia piersią prowadzi wojnę z przemysłem produkującym mleko w proszku, a „żadna ze stron nie broni się naukowymi argumentami. Podczas krucjaty ludzie nie kierują się rozumem”.
Czy w takiej sytuacji lekarze nie powinni być neutralni? „Zostali poddani praniu mózgu przez lobby karmienia piersią. Większość z nich nie ma czasu przyjrzeć się dokładnie wynikom badań, więc trzymają stronę pozytywnych bohaterów”.
Przedstawiłam Kramerowi listę zdrowotnych korzyści z broszury NHS. Czy karmienie piersią zmniejsza ryzyko otyłości dziecka? „Niedostateczne dowody” A co z astmą i alergiami? Odpowiedź była taka sama. „Również niedostateczne dowody są w sprawie zmniejszenia ryzyka zapadalności na białaczkę, chłoniaki złośliwe, schorzenia jelit, choroby serca i układu krążenia…”
A co w takim razie z korzyściami dla samej matki? Z broszury wynika, że karmienie piersią chroni mnie przez rakiem piersi i jajników oraz osteoporozą. „Dowody w sprawie raka piersi są mocne. Jeśli chodzi o raka jajników i osteoporozę to nadal jest wiele wątpliwości”.
W swoich poglądach Kramer jest mniej radykalny niż Wolf. Jego zdaniem, karmienie piersią ma pozytywny wpływ nie tylko na infekcje żołądkowe i choroby układu oddechowego. Kramer sadzi, że już wkrótce uda się udowodnić, że mleko matki ma wpływ na rozwój mózgu i podnosi iloraz inteligencji o trzy do czterech procent. Czy jego zdaniem, służba zdrowia zacznie karmić nas bardziej realistycznymi informacjami o eliksirze, którym jest rzekomo mleko matki? „Nie, bo ludzie nie lubią zawiłości i złożonych problemów.”
źródło KLIK

Tak dla jasności i żeby nie było nie promuję karmienia mm, ale lubię znać obie strony medalu.  

62 komentarze:

  1. ludzie są ssakami. Karmienie piersią jest więc czyms najbardziej naturalnym i z góry oczywistym....oczywiście jeżeli ktos nie może/nie chce, to z tego nie korzysta i karmi sztucznie. Wolnoc Tomku w swoim domku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem wolnoć Tomku, tylko dobrze byłoby znać wszystkie za i przeciw danej metodzie.
      Wpędzanie kogoś w poczucie winy bo nie karmi tak czy owak za pomocą niewiarygodnych argumentów uważam za niebezpiecznie i co tu mówić "wredne"

      Usuń
    2. Oj, jak ja dobrze znam to poczucie winy..:( popsuło mi to całą radość pierwszych dni, w szpitalu nie miałam pokarmu, położne potrafiły z całej siły ugniatać mi piersi, a gdy prawie płakałam z bólu, słyszałam, że to moja wina, bo ja już "w mojej głowie mam, że nie będę karmić..", a przecież chciałam, bardzo chciałam..dlatego uważam, że to żadna pomoc, a zwykłe dręczenie, takie "promowanie" naturalnego karmienia, chociaż jednocześnie myślę, że karmienie piersią jest super, ale są różne okoliczności i jeśli ktoś nie może, nie chce to nie powinno być tak, że się go z tego powodu traktuje jak matkę drugiej kategorii. Moje córki w większości wykarmione butelką i nie widzę, żeby były gorzej rozwinięte :), a chorować, odpukać, nie chorują prawie wcale.

      Usuń
    3. dreczylam sie i ja obwinialam, doprowadzala mnie to do szalu + dobre rady ze mleko powstaje w glowie...
      nagonka jest nie do wytrzymania!

      Usuń
    4. kasiaszara i Bee - przykro mi, że tak źle się czułyście...
      Szczęśliwa Mama to szczęśliwe Dziecko - nie ważne czy KP czy MM :)

      Usuń
  2. Bardzo interesujące. Kij w mrowisko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Etammmm kij - po prostu druga strona medalu :)

      Usuń
  3. też zgłębiam tajniki karmienia mm i piersią. I uważam że warto poznać dwie strony. Mnie tez wmawiano że karmić piersią trzeba, że powinno się żeby dziecko nie chorowało. Ale ja nie mogłam i czułam się z tym źle, bo o ile lekarze w szpitalu Cie męczą tym to na ulicy nawet ludzie pierwsze co robią to pytają czy karmię piersią?
    I czytałam już ten artykuł. U mnie jest tez kilka innych ( http://babelowo.blogspot.com/2012/11/pobudka.html - sorry za spam)
    Chciałabym jeszcze przeczytać książki o których mamy karmiące piersią wspominają ale to jak będę mieć więcej czasu to pójdę do biblioteki bo szkoda mi kupywać tych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dwie strony. Zawsze podają tylko jedną słuszną - słuszną oczywiście w owym czasie.
      Obecnie jedyna słuszna to karmienie piersią, nigdzie nie mówią o tym jakie mleko mm wybrać lub czym się kierować przy jego wyborze gdyby jednak coś poszło nie tak z karmieniem UU

      Usuń
    2. zły link podałam ale co tam u mnie na blogu znajdziecie jakby ktoś by zainteresowany.

      Usuń
  4. Zachęcam też do lektury książki "Polityka karmienia piersią". :)
    Wydaje mi się, że decyzję o karmieniu powinno zostawić się wyłącznie kobiecie, bo plusów jest dużo, ale kobieta też dużo poświęca. Mnie denerwowało nawet to, że nie mogę w zwykłej sukience wyjść na spacer, bo jak wtedy nakarmić dziecko w parku? :) (Karmiłam 1,5 roku a drugie dziecko karmię od 2 lat, więc przeciwniczką nie jestem, ale nie lubię jak się na kobietach wywiera presję.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem przeciwniczką karmienia piersią sama też karmiłam tyle ile mi się udało. Natomiast wkurza mnie wpędzanie w poczucie winy tych matek, które nigdy nie karmiły piersią.

      Usuń
    2. ja tez polecam "polityke karmienia piersia" tam jest wszystko dokladnie rozpisane, ile dzieci i na jakie choroby chorowalo po mm i jak to sie dzialo ze ono uroslo do rangi pozadanego produktu na swiecie.

      Usuń
  5. moim zdaniem zawsze będziemy słuchać jak karmienie piersią jest najwspanialsze na świecie...
    po obserwacji koleżanek dochodzę do wniosku, że łatwiej zrzucić nadmiar kg i karmienie pozytywnie wpływa na więź, bo podczas karmienia produkuje się oksytocyna co pomaga się rozluźnić i uspokoić i związać...
    ale jeśli chodzi o wpływ na odporność czy wielkość dziecka? nie jestem pewna...
    ogólnie ciekawy artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy zawsze można się rozluźnić podczas karmienia? wątpię.

      Usuń
    2. Dokładnie. Jeśli karmienie idzie źle, brak jest porozumienia na linii cycuś-buzia, gdy brakuje pokarmu karmienie staje się stresujące. Nie ma wtedy mowy o budowaniu specjalnej więzi (wiem, co mówię - jestem na etapie walki o KP)

      Usuń
    3. kurcze, nie wiem co z tym jest ale Ja jak karmiłam piersią to za chorobę nie zrzucałam z wagi...

      Usuń
  6. Myślę sobie, że prawdy odnośnie właściwości mleka matki i mleka modyfikowanego nie dowiemy się nigdy - nigdy nie dowiemy się, czy mleko matki naprawdę przewyższa wartością modyfikowane. Z jednej prostej przyczyny - koncerny produkujące modyfikowane mogą skutecznie blokować takie informacje poprzez robienie swoich badań, które zawsze będą w opozycji do badań niezależnych.

    Nie kieruję się badaniami, wychodzę z założenia, że mleko matki jest lepsze, bo jest naturalne. W dodatku ma ważne składniki, których modyfikowane nie ma.

    A to wpędzanie w poczucie winy i wywyższanie się matek karmiących piersią jest po prostu okrutne! Znam kobiety, które chciały i przezywały ogromną rozpacz, bo nie mogły karmić piersią. Natomiast nie rozumiem matek, które po miesiącu czy po tygodniu dają butlę, bo sie im nie chce, bo im wygodniej dać modyfikowane - może teraz ujawniam betonową stronę mojego umysłu ale trudno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak nie popadajmy w paranoję nie wszystkie badania wykazujące, ze mleko matki nie jest "magicznym nektarem bogów" są opłacane czy też zlecane przez koncerny produkujące mm.
      To trochę tak jakby powiedzieć, że firmy produkujące kosmetyki z wysokimi filtrami anty UV opłacają badania nad czerniakiem, żeby straszyć ludzi, że opalanie szkodzi.

      Usuń
    2. Ja nie powiedziałam, że tak jest. Raczej chodziło mi o to, że znaczna część badań prowadzona jest na czyjeś zlecenie, są sponsorowane przez kogoś, więc tak na dobrą sprawę czasem mogą być (co nie znaczy, że jest to nagminne) mało rzetelne.

      Usuń
  7. Oczywiście, że zawsze istnieją dwie strony medalu + osobiste przekonania i wierzenia. Poza tym moja kuzynka karmiła piersią, bo nie wyobraża sobie parzenia butelek i robienia mleka, a znajoma, bo chciała mieć tę więź z dzieckiem, której nie ma nikt inny. Ja karmiłam chwilę bo to zdrowe dla dziecka, ale osobiście dla mnie było nieprzyjemne i krępujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że te osobiste przekonania i wierzenia nie biorą się z sufitu, a jeżeli masz dostęp tylko do jednych informacji to oczywiste, że wybierasz to co znasz.

      Usuń
  8. Tak to właśnie jest, że jeśli nie karmisz piersią to wyrodna matka z ciebie. Ja długo walczyłam o karmienie, ale problemy przy porodzie wpłynęły na to, że karmić nie mogłam. Jak tylko ktoś pytał czy karmię piersią,a ja odpowiadałam, że nie, to dostawałam TO spojrzenie. Moja przyjaciółka stwierdziła, że to nie jest możliwe, żeby nie móc karmić, prawo natury, skoro nie mogę, to nie chcę, głupota totalna. Jeszcze teksty w stylu, że przy butelce nigdy nie zaznam takiej bliskości, te wszystkie słowa bardzo krzywdzą. A mój synek ma 14 miesięcy i jeszcze nie chorował (a przecież musi, bo to cyc uodparnia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no więc właśnie nie znoszę szufladkowania, braku tolerancji i braku prawa wyboru, bo to jest chore.

      Usuń
  9. Kij ma dwa końce - są dwie strony medalu. Obiektywizm to coś czego brakuje ludziom, wmawia się jak kp jest cudowne a ta cudowność jest niekonieczna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie obecnie tylko jedna strona kija jest promowana, drugą dostajesz jeśli nie akceptujesz tego stanu rzeczy.

      Usuń
    2. O to to Sroko kochana z ust mi to wyjęłaś.

      Usuń
  10. Ja karmiłam piersią bo: chciałam, lubiłam to, uwielbiałam patrzeć i dotykać córeczki w tych chwilach, bo to były tylko "nasze" chwile:) No i oczywiście ekonomiczne. Liczyłam też, że lepiej będę chudła karmiąc piersią, jednak tak się nie stało (widać nie na wszystkie kobiety to tak działa).
    Niemniej moje zdanie na temat karmienia jest takie, że każdy robi jak chce i nic nikomu do tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było by super gdyby nikt się nie wtrącał w to jak karmisz i jednocześnie dawał ci możliwość wyboru przez podanie rzetelnych i sprawdzonych wiadomości - niestety wciąż tak nie jest.

      Usuń
  11. Ehhh a ja jako przyszła mama czytam to wszystko i głupieje już:) A jak będzie to czas pokaże. ja jestem zdania, że każdy robi to co lubi i co mu dyktuje serce. Reszta mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żebyś wybrała najlepiej dla dziecka i dla siebie a jaki to będzie wybór to już jest tylko i wyłącznie twoja sprawa.

      Usuń
  12. A ja nie karmiłam choć chciałam ale to najmniej ważne, bo uważam że nikomu nic do tego. Ostatnio doszłam do wniosku że człowiek gdy juz cos robi musi miec do tego stworzoną całą ideologię i nie może tego robic od tak po prostu. Matka karmi dziecko piersią? Karmi bo chce dobra dziecka, bo to zdrowe dla malucha, zdrowe dla mnie... Karmi butelką? Bo tak jej wygodnie, bo nie mogła karmić piersią, bo dziecko bardziej toleruje mm niż leko z piersi. Zawsze musi być to bo. Ja gdy próbowałam karmić piersią myslałam o tym aby małego nakarmić od tak po prostu, a nie nastawiałam się że bede tworzyć więź czy coś w tym rodzaju. Zaczęłam karmić mm bo również chciałam aby mały się w końcu najadł, a nie dla tego że chciałam mu zrobić krzywdę, czy dla własnej wygody. Jak odkurzam dywan... Robię to dla tego, że tego wymaga sytuacja, a nie dla tego że chce uchronić dziecko przed zarazkami, że je kocham i odkurzam itd. ja wiem że karmienie i odkurzanie to dwie rożne sprawy, że sa dzieci alergiczne dla których odkurzone mieszkanie to priorytet ja takiego dziecka nie mam i tą czynność odbieram jako coś zwykłego i koniecznego. ot zwykła czynność to dla mnie, dla innych może urastać nawet do miana majestatycznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna jak zawsze masz rację wszystko wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby nie dopisywano do niczego wielkich filozofii - niestety nie ma tak lekko.

      Usuń
  13. Mnie mama nie karmiła piersią z różnych przyczyn i jakos nie uważam się za głupszą, mniej rozwiniętą czy inne takie.... :P

    Za kilka dni moje dziecko przyjdzie na świat i też nie wiem czy będzie mi dane karmić piersią...
    Myślę troszkę egoistycznie bo:
    ani to się ubrać jakoś zabudowanie bo cała bluzkę/sukienkę trzeba zdejmować
    trzeba bardzo pilnować swojej diety
    zero alkoholu...
    jeśli już będę karmić to pół roku.
    Zresztą będę wyjeżdżać na uczelnię i skąd mam wiedzieć, że moje dziecko nie przyzwyczai się zabardzo do butelki w te dni kiedy będę na uczelni? Też m,oże tak być...
    Szkoda tylko, że będę tą gorszą... bo nie karmię .... :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co warze jest by nie zakładać niczego z góry, życie weryfikuje poglądy jak nikt. Zobaczysz co czas przyniesie.

      Usuń
    2. nie trzeba bardzo pilnować diety...trzeba się po prostu zdrowo odżywiać - to chyba kolejny mit na temat KP wymyślony z kolei przez 'zwolenniczki' MM, które piętrzą trudności jakie sprawia KP ;) nie mówię tu o sytuacji gdy dziecko jest alergikiem, bo wtedy sprawa wygląda inaczej.
      Podawanie odciągniętego mleka butelką, gdy matka musi wyjechać i karmienie klasyczne na codzień to normalna praktyka dla aktwynych, współczesnych mam, więc jeżeli byłoby to dla ciebie ważniejsze niż wypicie lampki wina lub założenie sukienki to da się, ale trzeba chcieć. A ty chyba sama czujesz, że twoje argumenty są wymówkami skoro piszesz, że będziesz tą gorszą, bo nikt inny ci czegoś takiego nie powie, kogo to w sumie obchodzi jak karmisz/wychowujesz swoje dziecko...twoja sprawa

      A mity odnośnie karmienia MM i KP są po jednej i drugiej stronie. Dla jednych problemem jest wyparzanie butelek a dla innych niemożność picia alkoholu itd itp

      Usuń
  14. Bardzo dziękuję. Dzięki Tobie wiem więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "ludzie nie lubią zawiłości i złożonych problemów.”
    chyba sedno sprawy w tym przypadku i paru innych ;)
    (tak abstrahując od słusznej słuszności i prawdziwej prawdy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen!

      Choć i tak lubię wiedzieć na czym stoję :)

      Usuń
  16. I ty Sroko wykształcony chemik piszesz takie rzeczy. Hmm gdyby to jeszcze była jakaś publikacja naukowa to chętni nawet bym się zgłębiła nad tematem bo czemu nie, tymczasem to artykuł z onetu. Artykuł jest bzdurny i wprowadza chaos niepotrzebny chaos, zauważ jest tu np Gizanka, która będzie miała dziecko i jak sama komentuje...Ehhh a ja jako przyszła mama czytam to wszystko i głupieje już:)Tez karmiłaś woje dziecko i walczyłaś o to, dlaczego? dlatego ze wiedziałaś że to dobre dla dziecka i dlatego Ci zależało przytaczając takie artykuły bierzemy na siebie odpowiedzialność ze ktoś może podjąć ważną decyzję pod wpływem naszego...znalezionego w sieci artykułu. Nie wiem czy tak chciała bym ryzykować piszać takie rzeczy, bo jak widzisz ludzie to czytają i biorą sobie do serca. Dobrze wiesz Ty jako chemik że mleko modyfikowane jest sztucznym wytworem wiesz ze posiada w swoim składzie dziwne twory niejednokrotnie soje modyfikowaną itp...I chyba w tym wszystkim nie powinno chodzić o poczucie winy matek, niemożności stroju czy wypicia alkoholu lub tez wyjścia do kina a o zdrowie dzieci. Jeśli ktoś udowodni mi że mm jest takie jak mleko kobiece a co za tym idzie tak dobroczynnie wpływa na nasze dzieci tak jak tu stoję swojemu tez podam to mleko. A jeśli już chcemy się podeprzeć nauką to polecam książkę MLEKO KOBIECE AKTUALNY STAN WIEDZY - autorstwa Agnieszki Szlagatys-Sidorkiewicz i Jacka Brodzickiego. Dużo tam chemii ;) która jednak opowiada się za tym że mleko mamy jest najlepsze. I zaryzykuje nawet stwierdzenie ze ta książka to udowadnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matrioszko może byś w końcu zaczęła czytać ze zrozumieniem to po pierwsze. To, że onet coś drukuje nie znaczy że nie ma to podstaw naukowych to po drugie. Po trzecie artykuł nie jest bzdurny bo Ty tak uważasz nie jesteś żadnym autorytetem ani w dziedzinie karmienia piersią, ani w znajomości składu mleka modyfikowanego.
      Przestań w końcu cytować idiotyzmy wzięte z ulotek ze szkoły rodzenia bo mnie już to męczy. Skąd informacje, że zawiera soję i to na dokładkę modyfikowaną? link poproszę, firmę poproszę - bo bajki o żelaznym wilku i ja umiem wymyślać. Więcej chemii podajesz dziecku w zabawkach i z własnym mlekiem stosując kosmetyki o "złym" składzie więc ja Ci polecam lekturę składów kosmetyków z twojej łazienki.
      No i po poproszę o udowodnienie NAUKOWE, że mleko matki ma takie właściwości jakie przypisują im ulotki, też się chętnie z nimi zapoznam.
      Co do odpowiedzialności, że ktoś coś przeczyta - no cóż ja w przeciwieństwie do Ciebie nie uważam ludzi i w tym oczywiście Gizanki za idiotów, którzy nie wiedzą co czytają.

      Usuń
    2. Ja też nie uwalam nikogo za idiotę i nie życzę sobie żebyś wtykała mi w usta słowa których nie użyłam, a twoje domysły na temat moich myśli z lekka mnie bawią wiec wybacz i nie sadź wszystkich według siebie....a do szkoły rodzenie nie chodziłam tak dla twojej wiadomości więc ulotek nie posiadam. Chętnie poczytam o tych składach i z przyjemnością odstawię jeśli to szkodliwe będę wdzięczna jeśli pomożesz mi się za to zabrać bo za bardzo nie wiem na co patrzeć. Uważasz że to mu szkodzi no cóż pewnie masz racje nie byłam świadoma postaram się ograniczyć.

      Usuń
    3. Sroka, a mi się nie chciało nawet na głupoty zapaleńca odpowiadać. Ot, kolejna nawiedzona na KP, co rozumy pozjadała. Szkoda czasu, chodź lepiej na pogaduchy :) I przysięgam oficjalnie (w końcu długo się znamy i pewnie jeszcze długo pokumplujemy): jeśli urodzę trzecie dziecko to od razu dam mu butelkę z MM. Dla świętego spokoju i dlatego, że mam w dupie terror laktacyjny. I wszystkie laktywistki i pseudospecjalistki. I dlatego, że nie cierpię karmić piersią.

      Usuń
    4. a oto linki o które prosiłaś

      http://pediatrics.aappublications.org/content/129/3/e827.full#ref-14

      http://pediatrics.aappublications.org/content/129/3/e827.full#ref-44

      http://www2.aap.org/breastfeeding/files/pdf/Breastfeeding2012ExecSum.pdf

      :D

      Usuń
    5. Jeżeli twoim zdaniem to są naukowe potwierdzenia to jednak jesteś w błędzie. Niczego nie udowadniają niestety, a wiesz dlaczego bo nie uwzględniają czynników zakłócających - choćby środowiska w jakim wychowuje się dane dziecko.

      Nie wiem czy kiedykolwiek i ktokolwiek będzie w stanie coś udowodnić - nie ma tu jednego stałego punktu odniesienia - proste.

      Usuń
  17. Lubie karmić piersią. Czuje ze to najlepsze dla mojego synka. Ale potrzebuje troche już być Anią, nie tylko mamą. Każda z nas ma jakies problemy. Ja nie mogę odciągać pokarmu i wychodzenie z domu to masakra. Tylko na dwie godziny bo odciągam max 30 ml. Dla 5 miesięcznego dziecka to za mało. Będę musiała zostawić mm. Już widzę te spojrzenie na swoich plecach, że jestem egoistką. Rodzina mnie zlinczuje psychicznie. Nawet mój własny mąż nie rozumie, że chce być z ludzmi, dorosłymi! To trudne. Na szczęście zaczelismy już od kaszek, bo chyba bym zwariowała jeszcze jeden miesiąc w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu rozumiem Cię, rozumiem doskonale oddech dla matki jest bardzo ważny. A nie dasz rady odciągnąć kilka razy, żeby skumulować "dawkę", albo przez kilka dni po te 30ml. Trochę się uzbiera i będziesz mogła się gdzieś wyrwać, bez wyrzutów sumienia. Przecież mleko możesz zamrozić.
      Trzymaj się kochana

      Usuń
  18. Wielkie dzięki za ten post. Ja karmię piersią (a właściwie trybem mieszanym - staramy się przejść na samą pierś) ale idzie mi to dosyć opornie. Czułam już się osaczona przez posty o zaletach KP

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze wiedzieć.
    Abstrahując trochę od tematu to, że ten artykuł jest z onetu świadczy o tym, że jest nieprawdą ? To nie pudelek, ani nie afera smoleńska...

    OdpowiedzUsuń
  20. Wielkim plusem karmienia naturalnego było dla mnie po prostu zaspokojenie odruchu ssania u dziecka, które szukało piersi już w pierwszych sekundach po narodzinach. Mam wrażenie, że dało to mojej córce poczucie bezpieczeństwa. Nadal zresztą daje. Koleżanka z sali nie karmiła naturalnie i próbowała zastąpić pierś smoczkiem, ale dziecko najwyraźniej nie dało się oszukać. Widać było, że dziewczynka potrzebowała piersi i miałam ochotę płakać widząc małe, bezbronne stworzonko, które po ciężkim porodzie nie dostaje potrzebnego mu ukojenia.
    Intuicja podpowiadała mi, że nie mogę nie zaspokoić największej potrzeby mojego dziecka i głównie dlatego karmiłam i karmię naturalnie.
    Inne walory mleka matki są, owszem, ważne, ale dla mnie drugoplanowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo! Robisz to co dyktuje Ci serce i instynkt, czujesz się z tym dobrze i tak ma być :)

      Usuń
  21. Przeświadczenie, że z piersi płynie nektar bogów szczerze mnie bawi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby tak było to rzeczywiście ustawialiby mlekomaty :)

      Usuń
  22. a ja wciąż nie potrafię zrozumieć całej tej jatki nt KP kontra MM. przecież to jest bez sensu (jak nie lubię tego słowa, tak tu ono doskonale pasuje). każda Matka ma prawo wyboru i co to kogo obchodzi, jakim sposobem karmi swoje Dziecko?! paranoja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba taka mentalność ludzka, że każdy każdemu w gary zagląda.

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. Ależ błysnęłaś inteligencją!!!! Nie ma to jak konkretny argument no nie ;)

      Usuń
  24. Może zamiast cytować socjologa jakim jest Wolf poszukajmy kogoś, kto dłużej niż ona studiował literaturę medyczną (szczególnie jeśli szukamy argumentów za lub przeciw w tematyce z zakresu biologii/ medycyny/ analityki medycznej itp.). Przytoczenie wypowiedzi Wolf, to jak dla mnie zacytowanie profesora Miodka w debacie o mikroekonomii.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sroko, czy Ty mieszkasz w UK?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP