środa, sierpnia 01, 2012

Matka Matce ... wilkiem

 źródło: http://www.hauserwirth.com/

Niestety macierzyństwo zmienia przede wszystkim poglądy, a co za tym idzie charakter. Nie wiem w jakim stopniu zmiany dokonały się w mojej osobie, a dokonały się na pewno bo w tym wypadku wyjątków nie ma.
Niestety z przykrością stwierdzam, że stopień zmian u wielu mam jest zatrważający i czasami nie do przyjęcia. Być może zmiany we mnie i w nich poszły w zupełnie dwóch rożnych kierunkach i stąd te braki w porozumieniu. A być może chęć samokreacji na matkę idealną zaczyna przekraczać granice, które w moim odczuci przekroczone być nie powinny.

Od zawsze nie znoszę kłamstwa, pozerstwa i udawania. Chcę, żeby mój świat był szczery, jasny i klarowny. Jeżeli jest źle to jest źle jak jest super to super. Jestem człowiekiem i tylko człowiekiem lubię ponarzekać kiedy mi ciężko i  snuć głupie opowieści o cudowności życia kiedy mi dobrze. Niestety w świecie matek często taka klarowność nie występuję.

Kłamstwo wychodzi wcześniej czy później. Przykład: moja znajoma twierdzi, że jej dziecko nie lubi słodyczy, oczywiście wygłasza to wszem i wobec bo przecież dziecko genialne ma. Wile razy sobie myślałam, kurcze ale fajnie by było, żeby młody też tak miał. No i cóż życie zweryfikowało szybko historyjkę, dziecko dopadło pudełko czekoladek jadło tak szyko jak tylko mogło, żeby matka nie zdążyła go wystopować. Co doszło do mych uszu "No przecież się umawialismy, że tylko jedną dziennie nie WIĘCEJ!"

Przeraża mnie, że będąc w podobnych stacjach życiowych  potrafimy sobie wpierniczyć w tyłek taką szpilę, że aż się człowiekowi miesiącami rdzą odbija.

Najgorzej jest kiedy rozmawia się z matką starszego od naszego potomstwa dziecka. Ona jest wtedy genialna, mąż robi wszystko w domu, co weekend chadzają do kina, teatru, opery, dziecko pięknie je, przesypia noce, od drugiego miesiąca życia woła o nocnik, biegało już mając pół roku, czyta, pisze i bajek nie ogląda bo go nudzą.
A ty biedo niewyspana, zmęczona i na swój sposób samotna łapiesz wielgachnego dola. Bo jak tu się cieszyć, że się w spokoju uczesałaś i napiłaś kawy, jak tamta w tym czasie jeszcze zafarbowała sobie włosy, zrobiła manicure i pedicure, wyregulowała brwi i wydepilowała się od stóp do głów. Oczywiście o tym, że mama przychodzi co rano do pomocy ani słówkiem nie piśnie, że mąż pracuje w domu też nie bo przecież pracuje.

Owszem wierzę, że są dzieci mniej absorbujące, takie które wolą owoc od cukierka, takie które jedzą wszystko, takie które przesypiają całe noce.

Nie wierzę za to w matki idealne.

Nie wiem skąd w nas ta chęć dowalenia innym, zamiast trzymać się razem i wspierać?

Ufff wyrzuciłam to z siebie w końcu, a nosze to w sobie już bardzo długo i z każdym dniem tęsknię za wieloma znajomymi sprzed ciąży - zarówno mojej jak i ich.

75 komentarzy:

  1. ja jeszcze nie jestem matka ale... niestety tez to wszystko obserwuje wśród koleżanek... i sobie tylko cicho myślę, że kiedyś jak już matką zostanę to na pewno owe dzisiejsze koleżankimatki będą miały dla mnie cały stos wspomnień jakie to ich dziecko było grzeczne mądre a macierzyństwo to w zasadzie dla nich przedłużony urlop oznaczało... taaaa...
    a świstak siedzi i zawija je w te sreberka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha znam ten typ właśnie najlepiej, a potem taki co to "jak się urodzi to zobaczysz" ....

      Usuń
  2. Niestety tak jest! Najwięcej docinków i "dobrych rad" słyszę od innych mam. I co najgorsze są i takie mamy, których zdanie jest najważniejsze i jak masz inne to malo cie nie zjedza mimo, że każde podejście do wychowania dziecka może być dobre!!! Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zastanawia mnie ta pewność, że ich metody są najlepsze. Ale ... sama też się łapię na takich myślach (na szczęście tylko myślach), że ktoś coś źle robi bo robi to inaczej -cholera nie wiem skąd się to bierze.

      Usuń
  3. Ja też tego nie rozumiem. Myślę że to wynika z kompleksów, braku poczucia własnej wartości a także zazdrości. Już dawno zaobserwowałam, że ludzie kreują w internecie się na kogoś kim nie są i przedstawiają przekoloryzowaną rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam. Moim zdaniem to wszystko wynika z poczucia własnej wartości i z tego, co się ma w głowie.
      Jeśli ktoś wie lepiej i tylko JEGO ZDANIE SIĘ LICZY to nie jest siebie pewny. Psychologia człowieka się kłania :) Wszystko ma swoje racjonalne wytłumaczenie.

      Usuń
    2. W internecie jest łatwiej,ale ja znam wile osób z tzw. reala i mimo, że kłamstwo wychodzi na jaw i tak w nie brną.

      Usuń
  4. wydaje mi się, że dziecko to kolejne pole do "wykazania" własnej wyższości... może dlatego, ze trawa u sąsiada jest zawsze zieleńsza? to tak jak z samochodami, wakacjami etc..

    póki co nie mam do czynienia za bardzo z mamami równoletnich lub starszych dzieci, ale to się zmieni jak wrócę do pracy - zacznie się porównywanie i "walka" na osiągnięcia ;) niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czy skoro masz jednak tak samo jak ten sąsiad trawnik do doopy to starsza się mu dowalić, zamiast poszukać wspólne sposobu, żeby był ładniejszy - dla mnie to zawsze będzie zagadką.

      Usuń
  5. Tego chyba nie trzeba komentować! AVE Siostro! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie cierpię takiej hipokryzji:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że nie ma ludzi idealnych. Niektórzy po prostu nie boją się/nie wstydzą/potrafią/chcą mówić o swoich problemach oraz potrzebach i robią to szczerze oraz naturalnie. Niektórzy natomiast tego nie robią i u Nich jest zawsze cacy, super i the best.

    Powoli nabieram dystansu do "mam idealnych", kiedyś mnie to stresowało i miałam do siebie żal, że ja tak nie potrafię - że czasem krzyknę na dzieci, że czasem się złoszczę, że nie czytam Im często, że od kołyski nie uczę języka angielskiego, że nie sypiam z dziećmi, że mają za mało zabawek edukacyjnych, że nie jestem eko, że używam pieluch jednorazowych, że nie karmię już piersią, że za mało przytulam, że mam swoje zainteresowania i pasje, że mam czas dla siebie, że proszę Innych o pomoc, że to, że tamto...

    Zrozumiałam jednak, że dla swoich dzieci jestem najlepszą mamą na świecie, że One kochają mnie bezgranicznie i bezinteresownie, pomimo mego braku profesjonalizmu i perfekcjonizmu. I to jest dla mnie najważniejsze. To aby Ich nie zawieść, nie nadużyć Ich zaufania, nie zawieść Ich oczekiwań...

    Dlatego więc na "idealne mamy" patrzę trochę z przymrużeniem oka, nie mnie jest oceniać czy osądzać czy mówią prawdę. Największej i najtrafniejszej oceny dokonają Ich własne dzieci...Ja tak myślę...

    Pozdrawiam :)
    /asia/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie od razu dochodzi się do wniosku, że dla swojego dziecka jest się najlepszą matką.

      Usuń
  8. Wspaniały post! Zgadzam się w 100%!
    I osobiście uwielbiam tekst "bo moje dziecko to wogóle nie płacze"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam takie dzieci, które gdzie się je posadzi tam siedzą cichutko znam na prawdę, ale wiem ile rodzice tych dzieci się martwią czy aby na pewno wszystko w porządku.

      Usuń
  9. PS. Cudna zmiana wyglądu bloga! :)
    Obrazek u góry mnie uspokaja i wycisza, patrze i patrzę, i ogarnia mnie jakaś taka łagodność...
    dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na początku, jak przeczytałam o słodyczach pomyślałam, że tamta mama chce wmówić dziecku, że ono nie lubi słodyczy i już. I dlatego dziecko ich nie je :)
    Ale jak przeczytałam, że dziecko zjadło całe opakowanie a mama na to "Przecież umawialiśmy się inaczej" to osłupiałam! KŁAMSTWO W CZYSTEJ POSTACI!!!

    Może chodzi o to, że kobiety zawsze ze sobą rywalizują? Może to jest jakaś chęć pokazania, że "Ja mam lepiej" - chociaż nie mam?
    Ja też nienawidzę kłamstwa i braku szczerości. Pozostaje tylko urwać kontakt i cieszyć się swoim poukładanym życiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety takich kłamstw znam dużo dużo więcej :(.

      Usuń
  11. Też mnie to "zabiło" kiedy urodziłam córkę. Chociaż już jak byłam w ciąży dało się zauważyć przejawy tej choroby. Wystarczy, że słyszałam za sobą teksty, że mam się wyspać za wszystkie czasy, bo już nigdy nie będę miała na to czasu. I naprawdę nie brzmiało to jak wielkie zmartwienie owym faktem a jak tekst typu: "w końcu i Ty będziesz chodziła niewyspana". Teraz kiedy jest już Majka wielokrotnie spotykam się z problemem o którym piszesz, typu "przykro mi, że masz taki problem, ale jak ja się cieszę, że ja takiego nie mam". Wystarczy, że komuś "pochwalisz" się jakimś problemem a już zawisną nad Tobą idealne mamuśki, które wychwalą nad niebiosa swoje pociechy, że one to jednak nie miały z tym problemu i jeszcze Tobie napiszę, że Ci współczują.
    To przykre, że nawet na tym wyjątkowym gruncie jakim jest macierzyństwo, kobiety potrafią być w stosunku do siebie tak obrzydliwie złośliwe.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dołowanie jest straszne.

      Usuń
  12. Jak ja spotykam takie idealne matki (przewaznie w internecie na szczescie) to uciekam gdzie pieprz rosnie...Przerazajace jest to, ze niektorzy chca sie dowartosciowac moooocno podkolorowujac rzeczywistosc, uzywajac do tego swojego dziecka i macierzynstwa, a jeszcze inni poprzez pouczanie, ocenianie i krytykowanie poczuc wyzszosc i waznosc. Zal, zal, zal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zgadzam się w 100% :)

      Usuń
    2. Ale opcje kolorowania są dwie, ja mam lepiej niż mam i ja mam gorzej niż mam i nie wiem która gorsza. Ta co będzie Cię dobijać czy ta co będzie Cię zawsze przebijać :)

      Usuń
    3. Ha dokladnie!;) Moje dziecko malo je - a moje to WOGOLE nie je!itd. Ja tam jestem jednak za tym, zeby pisac i mowic o tym jak jest - raz lepiej raz gorzej. Zycie matek to nie jest marzenie, ale nie jest tez pasmem udrek. Grunt to znalezc zloty srodek i ta zasada do tej pory sie u mnie sprawdzala. Takze za czasow sprzed ciazy:)

      Usuń
  13. Amen. Tren jest taki że trzeba we wszystkim być najlepszym, albo mieć najciężej ze wszystkich i dawać radę z uśmiechem na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam Cię! Dziękuję za ten post. Nie sądzę aby ktoś się ośmielił zaprzeczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Łatwo tak kogoś obwiniać o brak empatii skoro rzekomy post nie istnieje - może go skasowałaś bo Sroka jednak ma rację? Kompletnie nie na miejscu jest wypominanie komuś publicznie (Sroce), że Cię uraziła skoro twoje słowa nie mają poparcia.

      Usuń
    3. Dlaczego uważasz, że post dotyczy niewłaściwych osób?

      Po co Sroka ma zmieniać świat i siebie?

      Usuń
    4. BiGm żeby było po kolei:
      1. Nie bardzo wiem o jakie osoby Tobie chodzi - mnie dokładnie o takie o których napisałam
      2. Widać mamy dwa różne poczucia empatii, ja spojrzałam na twój problem po pierwsze okiem osoby z zewnątrz, pod drugie osoby, która "znała Cię" z okresu ciąży. I wierz lub nie są to dwie różne osoby.
      3. Ty oczekującą wsparcia sama nie wiesz na czym ono ma polegać więc trudno Ci jakiegokolwiek wsparcia udzielić. Zwłaszcza, że mam wrażenie, że sama do końca nie wiesz na czym twój problem polega.
      4. Tak osądzam innych "jeżeli pisanie, że coś mi się nie podoba" nawiać osądzanie, ba to można nawet podciągnąć pod pouczanie, bo mówię jak być nie powinno.
      5. Tak BiGm zmienianie świata należny zacząć od siebie i ja to robię. A TY?

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. BiGM niestety w moim postrzeganiu Ciebie nie zmieniasz się. Obecnie odbieram Twoją osobę jako kolejną "kreację" stworzoną na potrzeby bloga? internetu? nie wiem sama. Dlaczego tak uważam? Wystarczy jeden przykład: Twoje chustowanie do którego przylepiasz cały czas łatkę idei bliskości z dzieckiem (obecnie), ja doskonale pamiętam (niestety pamięć mam dobrą), że chustę to kupiłaś nie z "potrzeby bliskości" tylko popsuł wam się wózek i akurat nadarzyła się okazja kopić tanio chustę. I nie wiem, która z tych dwóch osób jest prawdziwa?

      Co do drugie punktu, jak można być empatycznym wobec osoby, która sama nie wie co czuje? Nie mówiąc już o jakimkolwiek wsparciu. I jeszcze jednej rzeczy nie pominę: jak można udzielić wsparcia osobie, która w ciągu paru godzin zmienia treść posta (nie kasuje Zmienia) w taki sposób, że traci on swój pierwotny wydźwięk? Doskonale pamiętam twój post zatytułowany bodajże Ja jego pierwotną wersję, oraz wersję zmienioną, oraz kiedy ta zmiana nastąpiła. Nieprawdaż?

      To tyle z mojej strony spostrzeżeń i wniosków.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Dla mnie zmiana to proces płynny, a nie gwałtowny i taki który nie "kasuje" wszystkiego co było kiedyś. Ja widzę zupełnie inną osobę, dlatego wyciągam takie wnioski, a nie inne.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Big m empatia to wazna umiejetnosc, ale dystans tez jest niezwykle wazny. Dlaczego bierzesz sobie to wszystko tak bardzo do serca? Sroce chodzilo o to, ze jest wiele matek, ktore kreuja siebie i rzeczywistosc w obludny sposob. Sama znam wiele takich przypadkow:/ Ok, jezeli sa wyjatki mam idelanych, ktorym nie zdarzaja sie slabsze dni (w realu takiej nie spotkalam), to jest to w takim razie mama, z ktora sie nie identyfikuje, nie utozsamiam, a wiec nie mam z nia wspolnych tematow. I tyle. Naprawde nie chodzi o atakowanie kogosc szczegolnego. Chodzi o pokazanie prawdy. A w tym przypadku Sroka ma swieta racje - trzeba zaczac od siebie i zaczac byc szczerym samemu ze soba...

      Usuń
    13. BiG m być może i potrzebna była Ci zmiana, być może i ona nastąpiła. Jeżeli ta osoba, którą aktualnie jesteś to efekt tych zmian to gratuluję przemiany całkowitej (pierwszy raz spotykam się z czymś takim). Szkoda, że dawna BiG m zniknęła zupełnie, szkoda że ta uśmiechnięta i łagodna blondynka tak się zmieniła.
      Cóż mi pozostaje. Mam nadzieje, że jest Ci dobrze z tą Tobą.

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    15. Ależ BiG m wyciągasz wnioski, wyciągasz i nawet oceniasz mnie na ich podstawie - wystarczy twoje oskarżenie o atakowanie jakieś tam grupy. Na podstawie mojego komentarza pod twoim wpisem, który nie był po twojej myśli potrafisz oskarżyć o brak empatii. :)

      Ja też wyciągam i wyciągać będę bo to zwyczajnie nie nieuniknione.

      Usuń
    16. Big M - Twoje wypowiedzi są bardzo chaotyczne, mnóstwo w nich emocji i tłumaczeń nie wiem w jakim celu. Jak również nie rozumiem o co pijesz do Sroki. To, że się zmieniłaś widzę i ja bo pamiętam jak pisałaś bloga będąc w ciąży i to co się działo z Tobą po urodzeniu Synka. Było Ci ciężko i bardzo to wpłynęło na Ciebie. Nie rozumiem czy się tego wypierasz czy masz za złe, że Sroka zwróciła na to uwagę...

      Usuń
    17. Niesamowita nadinterpretacja ze strony BigM sprawia, że wszystko bierze do siebie i reaguje dramatycznie. Szkoda, że nie potrafi spojrzeć obiektywnie na post Sroki i wyciągnąć wniosków bez stwierdzeń o atakowaniu i zbędnych emocji o negatywnym zabarwieniu i bez egzaltowanych słówek pogłębiających rzekomy dramatyzm.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. BigM, co cię skłoniło do skasowania komentarza? Zmieniasz rzeczywistość? Nie był zdublowany z poprzednim. Ja mam mnóstwo problemów ale na szczęście nic, z czym nie dałabym sobie rady :)

      Usuń
  15. O jaaaaaa:D:D:D Tak! Sroka, uwielbiam!:D
    Grunt to zataić przed całym światem, że pół rodziny ci pomaga i finansowo i organizacyjnie, by potem móc błyszczeć i na piedestale się stawiać ;D
    Rzekłam to ja, matka, która by mieć chwilę spokoju, dziecku bajkę włączy. Która ma dłuuugie paznokcie, ale nie dlatego, że dopiero od kosmetyczki wróciła, a dlatego, że najzwyczajniej nawet ich obciąć nie ma kiedy:D Która ma umowę z fryzjerką, że jak Synulo zacznie płakać w trakcie cięcia, to poprzestajemy na jednej stronie głowy i matula z asymetryczną fryzurą pochadza trochę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boskie! :) i tak chodzisz z asymetrią? Wspaniała Mama z Ciebie.

      Usuń
    2. haha Zezuzulla asymetryczne fryzury są modne, widać Julo dba o Twój imidż :)

      Usuń
    3. Fryzury asymetryczne w tym sezonie są niezmiernie modne :)

      Usuń
  16. Bo ze Sroki mądra kobieta jest :)

    W realu mi się jeszcze nie zdarzyło, ale w świecie wirtualnym ewidentnie widać, że niektóre mamy czują się lepsze i mądrzejsze...

    OdpowiedzUsuń
  17. ojej, co mnie czeka...ale wiem, ze tak wlasnie czesto jest, choc na razie nie spotkalam sie z tym...bo nie spotykam za wiele innych mam:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na Wieki Wieków AMEN!!!!

    Prawda Prawda Prawda!!!!!

    Ty to jednak zawsze tak napiszesz, że bym tego lepiej nie ujęła.

    A ja u fryzjera byłam 2 tygodnie przed roczkiem Tusi. Wcześniej to siostra mi podcinała w domu zwykłymi nożyczkami oooo!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja u fryzjera byłam raz w ciągu całego roku młodego efektem są włosy do połowy pleców :/

      Usuń
  19. Takie zachowania są, były i będą, nie tylko jeśli chodzi o matki, ale życiowo ogólnie. Idealnie by było po prostu się od tego odizolować, tzn niech sobie gadają co chcą - ale gadanie osób trzecich nie powinno powodować naszego doła! Zauważyłam, że im mniej mnie obchodzi "co inni powiedzą", tym lepiej się czuje. Nie ma co się porównywać, tylko trzeba robić swoje, i mieć własne grono szczerych osób, które nie udają tylko zawsze mówią jak jest. Tak mi się przynajmniej wydaje :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powie Ci, że problem nie polega na odizolowaniu się, problem polega w życiu z nimi. Dziecko ma znajomych siłą rzeczy musisz z nimi jakoś się porozumiewać. Rodziny też nie "wytniesz" :)

      Usuń
    2. Jasne, że nie! Chodzi mi bardziej o to, żeby nas to nie ruszało. Ok, pogadają pierdoły, niech sobie gadają, jesteśmy niejako skazani na ich towarzystwo. Idealna sytuacja to kiedy takie bzdury po prostu spływają po człowieku jak po kaczce. A przynajmniej taka jest moja recepta... inaczej idzie zwariować albo się zdołować.

      Usuń
  20. nie wiem czy przebrnę przez wszystkie komentarze. piszę tak jakby był pierwszym:
    ja też jestem realistką. mówię jak jest, nie ubarwiam i nie lubię jak ktoś ubarwia i dodaje otoczki. nie lubię porównań (choć czasem im ulegam) i wyścigów szczurów. one psują nasze dzieci i atmosferę między ludźmi. między koleżankami, między blogerkami.
    dla mnie wszystko jest tak względne, inne dla każdego, bo każdy jest inny i ma różne możliwości. wystarczy to zrozumieć i pogodzić się z tym faktem (z czego to wynika), a nie szukać miejsca gdzie można wbić szpilę. traci się czas na uprzykrzanie innym życia zamiast skupić się jak można swoje poprawić. szczęśliwi ludzie szpil nie wbijają, bo nie tracą czasu na głupstwa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ej Ty wyrwałaś mi myśli z głowy i skopiowałaś na bloga :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze, jakbym czytała o swoim życiu ostatnio. Jako, że dopiero jestem w ciąży i na polu macierzyństwo doświadczenia nie mam wszystkie mądre koleżanki sprzedają mi swoje rady i opowieści o tym jak to będzie i w ogóle. I wszystko byłoby super, gdyby przy okazji nie narzucały mi swoich poglądów, mając głęboko w poważaniu moje. Nie ważne, że kupiłam coś tam dla małego i tak źle wybrałam, mogłam kupić coś co kupiła koleżanka. Krem na rozstępy? Po tym to mi na pewno wyjdą, koleżanka miała inny i wyszło tylko parę. No i klasyczne "po porodzie to zobaczysz!". Masakra :( Mogłyby tak bez końca.
    Mam wrażenie, że to forma rywalizacji połączona ze znęcaniem psychicznym.
    Więcej sympatii pod tym względem doświadczam w światku blogowym i od zupełnie nieznanych mi osób niż od przyjaciół w życiu codziennym.
    Także zgadzam się z każdym Twoim słówkiem i fajnie, że poruszyłaś taki temat :)
    Na pewno będę zaglądać częściej :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. ano. ja generalnie... za późno odsmoczkowałam, odpieluchowałam ( proces trwa) itp. a tyle złotych rad przecież dostałam :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Kwestia dowartościowania się. Kosztem innych imo

    OdpowiedzUsuń
  25. a ja znam przykład tatusia, który strasznie się chwalił, czego to jego dziecko nie potrafi, jakie jest cudowne i w ogóle. Nie znoszę czegoś takiego, wkurza mnie to strasznie. Dla każdego rodzica jego dziecko będzie cudowne, ale trzeba być też obiektywnym w pewnych sprawach. Ile razy śmiał się z mojego synka (ma prawie roczek), że taki z niego żarłok (moje dziecko generalnie na widok jedzenia szaleje i musi wszystkiego spróbować:)), że jest gruby (wg wszelakich siatek centylowych itp. wagę ma jak najbardziej prawidłową). Robił to chyba tylko dlatego, że jego syn (3 letni) w ogóle nie chce jeść. Chętnie pije tylko mleko (z butelki ze smoczkiem!!!), a inne posiłki zjada przed włączonym tv lub kompem, bo inaczej nie chce. Ile razy słyszałam jak mówił, że syn jego szwagra ma 3 lata i pije jeszcze z butelki ze smoczkiem, a teraz jego dziecko robi to samo....
    Jak widać nie tylko matka matce wilkiem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP